Crowley, John - "Małe, duże" :: Sprawdź komentowaną ksiażkę.

Tutaj możesz komentować pojawiające się w naszym serwisie literackim wiadomości

Moderatorzy: Vampdey, Tigana, Shadowmage, Achmed

Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: bio » czw 11.02.2021 10:11

Ciekawym okładki. A dla każdego, kto był zbyt młody by wsiąknąć w pierwsze wydanie, to jest to lektura obowiązkowa.
bio
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 103
Rejestracja: pt 06.04.2007 9:32
Lokalizacja: Nadwilże

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: Fidel-F2 » czw 11.02.2021 10:53

Utknąłem kiedyś gdzieś w połowie Późnego lata, a może doczytałem do końca? nie mam już pojęcia, niemniej, zniechęciłem się do autora mocno. Małe, duże stoi już ze dwadzieścia lat na półce i za każdym razem gdy pomyślę, że może by... czuję silny opór organizmu.
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2608
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: Shicho » czw 11.02.2021 10:55

Chyba jednak nie dla każdego. Fantastyki tam niewiele, mniej więcej tyle, co w "Gormenghaście" Peake'a; raczej realizm magiczny, cokolwiek by to nie oznaczało.
Zgodzę się, że spróbować warto, ale chyba najlepiej z biblioteki, bo, przynajmniej dla niektórych, być może większości - "przysmęca", "nuda, nuda, panie".
A Crowleya bardzo cenię - to jeden z moich ulubionych autorów; żałuję niedokończonego cyklu "Ægipt" - no szkoda, szkoda.
Shicho
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 120
Rejestracja: pn 27.04.2009 5:51

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: Janusz S. » czw 11.02.2021 15:29

To będzie pierwsza pozycja z Artefaktów, o której wiem, że na pewno jej nie przeczytam. Przy poprzednim podejściu do tej książki nieomal zaziewałem się na śmierć i w końcu upchnąłem ja gdzieś na półkach, do których nigdy nie wracam. Oprócz ogólnego wrażenia śmiertelnej nudy nie zapamiętałem nic.
Jeśli wolność słowa w ogóle coś oznacza, to oznacza prawo do mówienia ludziom tego, czego nie chcą słyszeć. G. Orwell
Awatar użytkownika
Janusz S.
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3885
Rejestracja: pn 18.03.2013 19:15
Lokalizacja: Kraków/Gliwice

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: nosiwoda » czw 11.02.2021 18:34

A ja powalczę. Też nie wsiąkłem w pierwsze wydanie.

Czy to będzie jakieś nowe tłumaczenie?
This space-time continuum is ruled by Pa Gorg, Ma Gorg and Junior Gorg.
nosiwoda
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3838
Rejestracja: śr 18.10.2006 12:57
Lokalizacja: zewsząd

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: Shadowmage » czw 11.02.2021 20:36

Mnie tam się podobało.
Każdy czytelnik ma takiego diabła, na jakiego zasłużył.
Arturo Perez-Reverte, "Klub Dumas"
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 19421
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: AM » ndz 14.02.2021 16:38

nosiwoda pisze:A ja powalczę. Też nie wsiąkłem w pierwsze wydanie.

Czy to będzie jakieś nowe tłumaczenie?


Tak. Justyny Gardzińskiej. Tłumaczki Atlasu chmur czy też Czasomierzy.
AM
Lord
Lord
 
Posty: 1067
Rejestracja: wt 27.06.2006 12:26

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: AM » ndz 14.02.2021 16:39

Janusz S. pisze:To będzie pierwsza pozycja z Artefaktów, o której wiem, że na pewno jej nie przeczytam. Przy poprzednim podejściu do tej książki nieomal zaziewałem się na śmierć i w końcu upchnąłem ja gdzieś na półkach, do których nigdy nie wracam. Oprócz ogólnego wrażenia śmiertelnej nudy nie zapamiętałem nic.


Daj jej szansę... To piękna książka.
AM
Lord
Lord
 
Posty: 1067
Rejestracja: wt 27.06.2006 12:26

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: toto » ndz 14.02.2021 20:11

Jest jeszcze szansa na marzec, czy lepiej nastawić się na kwiecień lub maj?
Well, I hava a cunning plan, sir.
Awatar użytkownika
toto
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3758
Rejestracja: wt 01.01.2008 17:02

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: AM » ndz 14.02.2021 21:09

toto pisze:Jest jeszcze szansa na marzec, czy lepiej nastawić się na kwiecień lub maj?


Vinge i Crowley będą jeszcze w marcu. Najpóźniej 22-23 lutego zsyłamy obie książki do druku.
AM
Lord
Lord
 
Posty: 1067
Rejestracja: wt 27.06.2006 12:26

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: ASX76 » pn 15.02.2021 0:34

Niecierpliwie oczekujemy na newslettery ze sklepu MAG-a :)
ASX76
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 6355
Rejestracja: pn 17.05.2004 9:29
Lokalizacja: z Oriona

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: jezzo » pn 15.02.2021 10:01

Nauczony doświadczeniem wiem, że jeśli jakaś książka jest bardzo uznana i jednocześnie sporo osób pisze, że to nudy na pudy, to jest to prawie zawsze gwarant, że książka jest świetna i lektura będzie przyjemnością.
jezzo
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 417
Rejestracja: pn 09.12.2019 13:01

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: ASX76 » pn 15.02.2021 10:35

Poza tym w Artefaktach nie ma słabych pozycji :P
ASX76
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 6355
Rejestracja: pn 17.05.2004 9:29
Lokalizacja: z Oriona

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: Fidel-F2 » pn 15.02.2021 10:52

ASX76 pisze:Poza tym w Artefaktach nie ma słabych pozycji :P
Buhahaha!
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2608
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: AM » pn 15.02.2021 12:39

Fidel-F2 pisze:
ASX76 pisze:Poza tym w Artefaktach nie ma słabych pozycji :P
Buhahaha!


One man’s meat is another man’s poison.
AM
Lord
Lord
 
Posty: 1067
Rejestracja: wt 27.06.2006 12:26

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: Janusz S. » pn 15.02.2021 12:52

AM pisze:
Janusz S. pisze:To będzie pierwsza pozycja z Artefaktów, o której wiem, że na pewno jej nie przeczytam. Przy poprzednim podejściu do tej książki nieomal zaziewałem się na śmierć i w końcu upchnąłem ja gdzieś na półkach, do których nigdy nie wracam. Oprócz ogólnego wrażenia śmiertelnej nudy nie zapamiętałem nic.


Daj jej szansę... To piękna książka.

Szanuję Pana zdanie i od lat cenię sobie gust, ale tym razem chyba mnie Pan przecenia. Crowley i Wolfe raczej przekraczają moją odporność (chociaż KNS doczytam, ale Pokój prawie na pewno mnie pokona). Za to Ada Palmer jest świetna.
Widziałem też na ZB tłumaczenie opisu nowych przygód Bauchelaina i Korbala B. i już się cieszę. Te trzy nowelki dadzą się chyba trochę we znaki M. Jakuszewskiemu. :lol:
Jeśli wolność słowa w ogóle coś oznacza, to oznacza prawo do mówienia ludziom tego, czego nie chcą słyszeć. G. Orwell
Awatar użytkownika
Janusz S.
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3885
Rejestracja: pn 18.03.2013 19:15
Lokalizacja: Kraków/Gliwice

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: Fidel-F2 » pn 15.02.2021 14:49

AM pisze:
Fidel-F2 pisze:
ASX76 pisze:Poza tym w Artefaktach nie ma słabych pozycji :P
Buhahaha!


One man’s meat is another man’s poison.

Ależ ja nie twierdzę, że się nie sprzeda.
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2608
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: jezzo » pn 15.02.2021 14:53

Ja już szykuje się do ponownego czytania KNS, śmiejcie się śmiejcie, ale tym razem z notatnikiem i długopisem :mrgreen: Ciekawe ile tajemnic uda mi się rozwikłać samemu. Potem Urth i opracowania.

Swoją drogą, przed "Czarnym lampartem, czerwonym wilkiem" sięgnąłem po "Krótką historię siedmiu zabójstw" i (będąc w połowie książki) to jest absolutna rewelacja, zwłaszcza, że słuchałem sporo Marley'a w młodości. Dawno nie czytało mi się czegoś tak dobrze. Z miejsca Marlon James trafia do mojego topku. Swoją drogą tłumacz, Robert Sudół, wykonał świetną robotę. Porównywałem parę fragmentów i jego tłumaczenia pokracznego jamajskiego daje radę, odpowiednie słowa tłumaczy, odpowiednie zostawia w oryginale. Choć czytanie fragmentów tego jamajskiej angielszczyzny to też niezła frajda i wyzwanie. Sam Marlon James celnie punktuje durne konstrukty z tego lokalnego dialektu jak przy zacytowanym poniżej fragmencie o "i and i", po przeczytaniu którego prawie się oplułem ze śmiechu (nie znalazłem tego na szybko po polsku, wybaczcie). Zresztą ta książka to kopalnia świetnych komentarzy i dygresji.
“Rastaman don’t deal with negativity so oppression is now downpression even though there is no up in the word. Dedicate is livicate, I and I, well God knows what that means, but it sounds like somebody trying for their own holy trinity but forgetting the name of the third person.”
jezzo
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 417
Rejestracja: pn 09.12.2019 13:01

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: romulus » pn 15.02.2021 17:57

Tłumaczenie Sudoła jest bardzo chwalone, np. Szczepan Twardoch pisał o nim w superlatywach. Ale i inni recenzenci nie przesadzali. Ja wciąż planuję przesłuchać tę powieść. Czytanie jej to była uczta, gęsta, soczysta proza. Trochę boję się jej słuchać.
Don't blink. Don't even blink. Blink and you're dead.
romulus
Lord
Lord
 
Posty: 1807
Rejestracja: śr 29.11.2006 20:11

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: Fidel-F2 » pn 15.02.2021 19:12

"Krótką historię siedmiu zabójstw" rzuciłem gdzieś w 1/4-1/3. Kompletnie nie interesowała mnie opowieść autora.
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2608
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: Janusz S. » pn 15.02.2021 20:51

jezzo pisze:Swoją drogą, przed "Czarnym lampartem, czerwonym wilkiem" sięgnąłem po "Krótką historię siedmiu zabójstw" i (będąc w połowie książki) to jest absolutna rewelacja, zwłaszcza, że słuchałem sporo Marley'a w młodości. Dawno nie czytało mi się czegoś tak dobrze. Z miejsca Marlon James trafia do mojego topku.

To strasznie dobra książka i równocześnie straszna powieść jeśli chodzi o treść. R. Sudół poradził sobie świetnie, na ile mogę to oceniać, bo w co trudniejszych miejscach oryginału się gubię. Mam nadzieję, że w "Czarnym lamparcie..." będzie równie bezkompromisowy.
Jeśli wolność słowa w ogóle coś oznacza, to oznacza prawo do mówienia ludziom tego, czego nie chcą słyszeć. G. Orwell
Awatar użytkownika
Janusz S.
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3885
Rejestracja: pn 18.03.2013 19:15
Lokalizacja: Kraków/Gliwice

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: nosiwoda » wt 16.02.2021 10:47

Fidel-F2 pisze:"Krótką historię siedmiu zabójstw" rzuciłem gdzieś w 1/4-1/3. Kompletnie nie interesowała mnie opowieść autora.

Nieco przeraża mnie ta spójność czytelnicza z Fidelem...
This space-time continuum is ruled by Pa Gorg, Ma Gorg and Junior Gorg.
nosiwoda
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3838
Rejestracja: śr 18.10.2006 12:57
Lokalizacja: zewsząd

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: Fidel-F2 » wt 16.02.2021 11:17

Może jakaś terapia?
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2608
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: nosiwoda » wt 16.02.2021 11:22

Byle nie wspólna!
This space-time continuum is ruled by Pa Gorg, Ma Gorg and Junior Gorg.
nosiwoda
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3838
Rejestracja: śr 18.10.2006 12:57
Lokalizacja: zewsząd

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: jezzo » wt 16.02.2021 12:09

romulus pisze:Tłumaczenie Sudoła jest bardzo chwalone, np. Szczepan Twardoch pisał o nim w superlatywach. Ale i inni recenzenci nie przesadzali. Ja wciąż planuję przesłuchać tę powieść. Czytanie jej to była uczta, gęsta, soczysta proza. Trochę boję się jej słuchać.


Tu niezły wywiad z tłumaczem:
https://booklips.pl/wywiady/jak-sie-cal ... na-jamesa/
Dodam, że są piosenki, których nie wyłapał. Z fragmentu z koncertu można małą playlistę ułożyć, a on zupełnie to pominął w muzycznym podsumowaniu, ale sam przyznaje w wywiadze, że nie miał doświadczenia wcześniejszego z tym artystą.

Zastawiam się, czemu musieliśmy czekać 2 lata na tą nową książkę? Były jakieś problemy z prawami? Bo miało do Jamesa Literackie, a teraz wydane zostanie w Czarnej Owcy. Ale może po prostu Literackie wzgardziło fantasy... Może też tłumaczowi zeszło sporo z tłumaczeniem, ale chyba nie więcej niż rok? Czytałem fragmenty i rzeczywiście lektura w oryginale ciężka, ale chyba nie aż tak ciężka jak "KH Siedmiu Zabójstw".

Fidel pisze:"Krótką historię siedmiu zabójstw" rzuciłem gdzieś w 1/4-1/3. Kompletnie nie interesowała mnie opowieść autora.

Ale to jest taka książka, że jeśli ktoś się nastawia na historię, a nie lubi brutalnej gangsterki w stylu Scorsese/Taranito to mu nie podpasi, sam nie przepadam za takim typem historii, unikam kryminałów. Mnie oprócz samej prozy interesują tutaj bardzo smaczki społeczno/kulturowo/muzyczne z racji mojego zainteresowania reggae i jamajską kulturą w młodości. Wizja tamtejszej Jamajki i jego przekroju społeczeństwa oddana w książce robi wrażenie i jest ono dalekie od moich mniej brutalnych wyobrażeń sprzed lektury...
jezzo
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 417
Rejestracja: pn 09.12.2019 13:01

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: Shadowmage » wt 16.02.2021 12:20

Tłumacz jeszcze walczy :D Ale nie wiem kiedy to zostało zlecone.
CO kupiła prawa dość dawno temu, ale nie wiem czemu zwlekała z wydaniem. Jedna sprawa to pandemia (w sumie mamy prawie rok opóźnienia w stosunku do pierwszych dat), drugie może inny pomysł na branding - dopiero teraz Echa ruszają.
Każdy czytelnik ma takiego diabła, na jakiego zasłużył.
Arturo Perez-Reverte, "Klub Dumas"
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 19421
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: jezzo » wt 16.02.2021 12:23

???? Z "lampartem i wilkiem"? To premiera się przesunie?
jezzo
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 417
Rejestracja: pn 09.12.2019 13:01

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: Shadowmage » wt 16.02.2021 12:26

Tak, przysłali połowę jako prebook. Ale ponoć się wyrobią na czas.
Każdy czytelnik ma takiego diabła, na jakiego zasłużył.
Arturo Perez-Reverte, "Klub Dumas"
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 19421
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: Fidel-F2 » wt 16.02.2021 18:25

jezzo, ale ja się na nic nie nastawiałem. Książka miała dobra prasę, to sięgnąłem. I było mi tak kompletnie obojętne co tam się dzieje jak to tylko możliwe. A Scorsese/Taranito bardzo lubię ale to nie chodzi o brutalna gangsterkę, a o to, że była to lektura podobnie fascynującą jak lektura książki telefonicznej.
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2608
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: Shedao Shai » śr 21.07.2021 7:35

W ostatniej paczce z MAGa przyszło do mnie osiem książek, z czego tak naprawdę przeczytać od razu mogłem tylko... jedną. Po kolei:
druga część "Rytmu wojny" - czekam z lekturą na tom 5 (3 lata)
"Ogień nad otchłanią" - czekam z lekturą na "Otchłań w niebie" (a może i "The Children of the Sky"?)
"Księgi krwi" - czekam z lekturą na tom 2 (1,5 roku)
Malazańska 1-4 - kusi mnie re-read, ale... jeszcze nie teraz. Przytłacza mnie skala tego przedsięwzięcia. Ale niedługo.
Zostało zatem "Małe, duże" i o nim tutaj będzie.

O "Małe, duże" nie wiedziałem praktycznie nic, poza skrajnymi opiniami rzuconymi w jakichś dyskusjach na Katedrze. Gdzieś w trakcie lektury zrozumiałem je, jako że to powieść typu: albo pokochasz, albo znienawidzisz. Albo urzeknie cię niespieszna narracja, spokojny ton powieści, mozaika złożona z przebłysków życia kilku pokoleń jednej rodziny, delikatny realizm magiczny, albo stwierdzisz, że to niesamowita nuda bez konsekwentnej bądź ciekawej fabuły. Wydaje mi się, że wyłamałem się z tej klasyfikacji, bo z jednej strony powieść mnie urzekła (ale bez przesady), a z drugiej – rzeczywiście bywało, że się nudziłem (ale bez przesady).

„Małe, duże” to nie książka, którą czyta się z zapartym tchem, przewracając kolejne kartki w oczekiwaniu na to, co będzie dalej. Nie mamy tu raczej głównego wątku fabularnego, którym możnaby się ekscytować. Ot, śledzimy życie kilkorga ludzi na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Gdzieś tam w tle mamy sugestie elementów nadprzyrodzonych, ale są one subtelne i bez większego wpływu na poszczególne sceny. To przychodzi dopiero pod koniec. Sednem „Małe, duże” są ludzie, ich emocje, postawy, przeżycia, relacje. To opowieść mglista i oniryczna, zdecydowanie nie dla każdego.

Nie jest to książka w stylu, który chciałbym czytać na codzień, ale jako rzadka odskocznia od głównonurtowej fantastyki zadziałała całkiem dobrze. Na jej podstawie stwierdzam, że Crowley to taku autor, o którego nie będę molestował AMa, że chcę więcej i więcej, ale jak już wyjdzie, to kupię.

Moja ocena to 4/6 – patrząc na oceny z Fantasty, takie wypośrodkowanie między dwóją od Janusza, a szóstką od Romulusa :D
Ostatnio zmieniony śr 21.07.2021 7:36 przez Shedao Shai, łącznie zmieniany 1 raz
Awatar użytkownika
Shedao Shai
Książę
Książę
 
Posty: 2073
Rejestracja: sob 06.03.2004 15:20
Lokalizacja: Wrocław

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: Tigana » śr 21.07.2021 10:58

Shedao Shai pisze:"Księgi krwi" - czekam z lekturą na tom 2 (1,5 roku)


Nie wiem czy jest sens czekania, bo wszystkie 6 części łączy jedynie prolog i epilog. Co kto woli.
"Z gustami literackimi jest po trosze jak z miłością: zdumiewa nas, co też to inni wybierają"
Andre Maurois
Awatar użytkownika
Tigana
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 10122
Rejestracja: pn 19.06.2006 13:09
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: Shedao Shai » śr 21.07.2021 11:29

Tigana pisze:
Shedao Shai pisze:"Księgi krwi" - czekam z lekturą na tom 2 (1,5 roku)


Nie wiem czy jest sens czekania, bo wszystkie 6 części łączy jedynie prolog i epilog. Co kto woli.


Nie spieszy się, poczekam. Mam co czytać w międzyczasie :D
Awatar użytkownika
Shedao Shai
Książę
Książę
 
Posty: 2073
Rejestracja: sob 06.03.2004 15:20
Lokalizacja: Wrocław

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: romulus » czw 22.07.2021 8:08

Shedao Shai pisze:W ostatniej paczce z MAGa przyszło do mnie osiem książek, z czego tak naprawdę przeczytać od razu mogłem tylko... jedną. Po kolei:
druga część "Rytmu wojny" - czekam z lekturą na tom 5 (3 lata)
"Ogień nad otchłanią" - czekam z lekturą na "Otchłań w niebie" (a może i "The Children of the Sky"?)
"Księgi krwi" - czekam z lekturą na tom 2 (1,5 roku)
Malazańska 1-4 - kusi mnie re-read, ale... jeszcze nie teraz. Przytłacza mnie skala tego przedsięwzięcia. Ale niedługo.
Zostało zatem "Małe, duże" i o nim tutaj będzie.

O "Małe, duże" nie wiedziałem praktycznie nic, poza skrajnymi opiniami rzuconymi w jakichś dyskusjach na Katedrze. Gdzieś w trakcie lektury zrozumiałem je, jako że to powieść typu: albo pokochasz, albo znienawidzisz. Albo urzeknie cię niespieszna narracja, spokojny ton powieści, mozaika złożona z przebłysków życia kilku pokoleń jednej rodziny, delikatny realizm magiczny, albo stwierdzisz, że to niesamowita nuda bez konsekwentnej bądź ciekawej fabuły. Wydaje mi się, że wyłamałem się z tej klasyfikacji, bo z jednej strony powieść mnie urzekła (ale bez przesady), a z drugiej – rzeczywiście bywało, że się nudziłem (ale bez przesady).

„Małe, duże” to nie książka, którą czyta się z zapartym tchem, przewracając kolejne kartki w oczekiwaniu na to, co będzie dalej. Nie mamy tu raczej głównego wątku fabularnego, którym możnaby się ekscytować. Ot, śledzimy życie kilkorga ludzi na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Gdzieś tam w tle mamy sugestie elementów nadprzyrodzonych, ale są one subtelne i bez większego wpływu na poszczególne sceny. To przychodzi dopiero pod koniec. Sednem „Małe, duże” są ludzie, ich emocje, postawy, przeżycia, relacje. To opowieść mglista i oniryczna, zdecydowanie nie dla każdego.

Nie jest to książka w stylu, który chciałbym czytać na codzień, ale jako rzadka odskocznia od głównonurtowej fantastyki zadziałała całkiem dobrze. Na jej podstawie stwierdzam, że Crowley to taku autor, o którego nie będę molestował AMa, że chcę więcej i więcej, ale jak już wyjdzie, to kupię.

Moja ocena to 4/6 – patrząc na oceny z Fantasty, takie wypośrodkowanie między dwóją od Janusza, a szóstką od Romulusa :D

Ja sobie ją dawkowałem, kiedy zaczynała mnie nużyć. Z tego powodu ocena jest tak wysoka. A w ogóle to chyba powieść stworzona do takiego przelukrowanego obrazka: zimno i ponuro za oknem, siedzisz sobie w domu, żadnych zmartwień, dużo czasu... :)
Don't blink. Don't even blink. Blink and you're dead.
romulus
Lord
Lord
 
Posty: 1807
Rejestracja: śr 29.11.2006 20:11

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: Thuringwethil » pt 23.07.2021 7:41

romulus pisze: A w ogóle to chyba powieść stworzona do takiego przelukrowanego obrazka: zimno i ponuro za oknem, siedzisz sobie w domu, żadnych zmartwień, dużo czasu... :)

Dokładnie tak, taki relaksujący, oniryczny "snuj" literacko na wysokim poziomie, ma w sobie jakąś magię która mimo braku wartkiej akcji do mnie trafiła. Choc juz teraz bym wątków nie przypomniała sobie, zostało mi ogólne wrażenie i mocno fragmentaryczne wspomnienia co tam się działo.
Thuringwethil
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 215
Rejestracja: wt 25.07.2017 12:44

Re: Crowley, John - "Małe, duże"

Postautor: Shedao Shai » pt 23.07.2021 7:48

Też się zgadzam, zresztą w podobnych warunkach czytałem: co prawda nie zimno, bo upał, ale byłem na wyjeździe, luz, spokój :)
Awatar użytkownika
Shedao Shai
Książę
Książę
 
Posty: 2073
Rejestracja: sob 06.03.2004 15:20
Lokalizacja: Wrocław

Następna

Wróć do Komentarze i opinie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 16 gości