Nowy setting / nowe klasy!

Czyli najstarszy system świata.

Moderator: Jakub Cieślak

Postautor: Krys » pt 12.03.2004 14:15

Sama idea podzialu pancerzy jest dobra, ale jej jakosc zazwyczaj rozsztyga ujecie mechaniczne. Bede tutaj odpowiadal pytaniami: :)

1) Do jakiego typu pancerza zaliczy sie koszulka kolcza noszona przez wojownika nr. 1, a pelny komplet zbroi kolczej noszonej przez wojownika nr. 2 ?

2) Czy na karcie postaci sa odwzorowane lokacje np. ramiona, korpus, glowa, nogi itp. i czy mozna przypisac poszczegolna i rozna wartosc pancerza odpowiednim lokacjom ?

3) Co sie dzieje gdy np. na ramieniu posiadamy trzy rodzaje pancerza: ramie wlasciwe okrywa czesc koszuli kolczej, od lokcia do nadgrastkow mamy karwasz, czyli element plytowy, a dlonie okrywa mocna rekawica skorzana ?

4) Czy poszczegolne gatunki pancerza np. z typu sredniego roznia sie od siebie odpowiadajacymi im odmiennymi walorami np. zbroja kolcza kontra zbroja luskowa ?

Teraz cos powiem na temat pancerzy z punktu widzenia historycznego, a dokladniej ich wartosci obrony wzgledem skutecznosci uzywanych przeciw nim broni :wink:
Tym problemem na studiach staram sie zglebiac, jak najbardziej. Tutaj wlasnie zachacze Marutanie o Twoja wypowiedz:

Marutan pisze: zacznę od rzeczy która zawsze mnie nieco w eRPeGach wkurzała czyli to że taka kolczuga to nie meatlowy t-shirt z kóleczek ale przeszywanica + kupa metalu. Jeśli zdejmiesz metal to nadal masz pewną ochronę w postaci miękkiej tkaniny lub czegoś podobnego co w przypadku bójki na piesci może mieć znaczenie.


I wlasnie w tym punkcie sie z Toba calkowicie zgadzam. Naprawde wiekszosc erpegow robi ze zbroi cos w typie substancji polprzepuszzalnej i zazwyczaj nigdy nie spelnia ona pod wzgledem mechanicznym zadania jakie im powierzyl swiat, a mianowicie ochrony. Bede tu przytaczal rozne relacje historyczne i wlasne doswiadczenie.
W realiach sredniowiecznej Europy, a dokladniej okresu poznego sredniowiecza, w ktorym nie bylo jeszcze zbroi plytowej, a tylko pelne zbroje kolcze, juz wtedy pozwalaly na calkowita ochrone, wrecz nietykalnosc wzgledem niemalze 90% typow stosowanych broni.
Bron typu roznych rodzai mieczy, toporow, lukow, a nawet kopii nie byla wstanie przebic zbroi kolczej, ktora posiadala nad to waciak czy przeszywanice. Sama kolczuga zapewniala ochrone przez rozciecie, uderzeniami cietymi, a waciak skutecznie amortyzowal ciosy, powodujac ze silniejsze uderzenia albo pchniecia wytracaly energie. Sami sprawdzalismy na sobie :wink: . Wydawoloby sie, ze kopia z rozpedzonego konia powinna zalatwic spawe i przebic spokojnie jakas tam kolczuge rycerzyka, otoz nawet tak potezne uderzenia potrafily rycerza skutecznie obronic i pozwolic mu nawet dzialac po tym uderzeniu. Sek w tym ze sredniowieczne konie, co odkrylem :), potrafily sie rozpedzic tylko maksymalnie do klusu, a kolejnosc jest taka (stepa, klus, galop, cwal), przez co nie nabieraly az takiej sily, by skutecznie mogly sobie radzic z odpowiednimi zbrojami. Do tego zazwyczja tez byla tarcza, ktora tez w wiekszosci przypadkow przejmowala uderzenia, a grot zeslizgujac sie z tarczy trafial w piers rycerza jednak nie przebijajac pancerza, ani nie lamiac kosci, a robiac powaznego siniaka, podobnie jak kuloodporna kamizelka po przyjeciu kuli. W wojnach toczonych w zachodniej Europy w okresie poznego srednowiecza na np. 2000 rycerzy scierajacych sie po obu stronach ginelo zazwyczaj tylko kilku. Bron obuchowa glownie w roli mlotow bojowych, rzecz jasna troche lepiej sie sprawdzala w przypadku pancerzy, ale byla nieporeczna i tez jej skutecznosc wzglem pancerza nie byl tez taki smiercionosny. Ciekawym motywem jest to, ze w tamtych czasach czesc duchowiensta tez byla zobowiazana do uczestnictwa w wojnie. Jednak Ci nie nosili mieczy, ktore byly oznaka rycerstwa, a mloty, skad mamy w D&D i innych systemach typ kaplana w zbroi i z mlotem w reku :). Pewne anonimowe zrodlo podaje za wzor pewnego biskupa, niezwykle roslego i silnego, ktory jednym uderzeniem mlota i trafiajac przy tym w glowe obezwladnil, ale nie zabil, rycerza. Niby fakt, ze koles dostal mlotem w czerep i padl, wiec nic dziwnego, gdyby nie fakt, ze czyn ten jednak zostal wyrozniony z calej bitwy i potraktowany jako niemal nadludzki. Z czego mozna wnioskowac, ze i z mlota byla bardzo ciezko kogos powalic, przy czym taka bron, jak mlot dwureczny i topor dwureczny czesto przedsatwianych w klimatach fantasy w rzeczywistosci w uzyciu nigdy nie istnialy, poza toporem dwurecznym, ktory nadawal sie tylko do scinania glow, a i to nie bylo takie latwe, bo wielu z katow musialo po kilka razy uderzyc, by takowemu gosci odciac leb, natomiast w bitwie bylby tak nieporeczny, ze jego uzycie mijaloby sie z celem, z uwagi na zbyt duzy punkt ciezkosci wyznaczony przez przerosniete ostrze. Wszystko to tyczy sie jeszcze tylko zbroi kolczej, a mozna sobie wyobrazic co dawala taka plytowa w tym momencie. W kazdym badz razie wyglad samych walk toczonych przez opancerzonych wygladal jak dlugotrwala rabanina, zapasy i przepychanki tarczami, dopoki ktorys z nich pierwszy nie opadl z sil i nie byl wstanie juz nawet podniesc miecza do uderzenia. W tym momencie albo sie poddawal i zwyciezca przyjmowal jego kapitulacje, a ten mogl sie wykupic, albo jezeli to bylaby bitwa bardzo krwawa wygralby wreszcie w zapasach i wbil mu w gradlo odpwowiedni sztylet. W tym momencie jestesmy albo super lucznikami, ktorzy trafia prosto w oka rycerza, czy jego gardlo, gdy je dosloni, albo powalimy na ziemie i bedziemy tluc az zatluczamy na smierc. Dosyc makabryczna alternatywa. Chociaz nawet lezacy rycerz moze sie bronic i komus mocno przylozyc. Nieraz spotykalem sie z relacjami, ze powalony rycerz z konia zostal oblegniety przez pol tuzina lekkozbrojnych, a ci nie mogli poradzic sobie z przebiciem pancerza rycerza, ktory zapewne tez troche sie bronil zwlaszcza glowy, a w rezultacie doczekal odsieczy swoich kompanow, a byl tylko w zbroi kolczej. Oczywiscie jest jeszcze legenda dlugiego luku, ktora co prawda potrafila przebic kolczuge, ale juz nie zbroje plytowa. Jedyna i naprawde smiercionosna bronia byla kusza i to jej obawialo sie rycerstwo najbardziej. Oczywiscie tyczy sie to istot o sile ludzkiej i podobnej, w przypadku czegos wiekszego, czyli w swiatach fantasy, to juz cos takiego ma prawo robic ubijane kotlety z rycerstwa.
Ogolnie rozpisuje sie po to, zeby zwrocic fakt, na to, ze zbroja naprawde duzo dawala, na podpacie uwagi Marutana :). Ja tylko mam nadzieje, ze jest to uwzglednione w Twojej mechanice :wink:
Krys
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 95
Rejestracja: pt 05.03.2004 12:50
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Marutan » sob 13.03.2004 1:23

No to garśc odpowiedzi:
1) Koszulka kolcza :arrow: pancerz lekki (może nie tekstylna ani skórzana ale nadal możliwa do założenia nawet pod inne ubranie co w pewnych okresach było dośc popularne aczkolwiek zbroją w stylu koszulki kolczej byłaby właśnie taka np. bajdana)
Koczuga :arrow: pancerz średni lub (w ekstremalnie kompletnej wersji) nawet ciężki (ala ciężkiemkolczugi perskie).

2) w orginalnym d20 i DnD lokacje trafień raczej nie są brane pod uwagę ale w Uram-Darze będzie istniała taka możliwość (niektórzy moga uznać to za zbytnią komplikację i spowolnienie gry i dla nich będzie to tylko alternatywa)

3) tutaj istnieją dwa wyjścia: szybsze czyli uśrednienie lub realistyczne które determinuje konkretne miejsce trafienia!

4) oczywiście - zapewniają różną ochronę jak i mają także czynnik który nazwałem wrażliwością czyli przed jakim typem obrazeń/ran chronią gorzej.

Co dalszego tekstu to miałbym kilka uwag:
Bron typu roznych rodzai mieczy, toporow, lukow, a nawet kopii nie byla wstanie przebic zbroi kolczej, ktora posiadala nad to waciak czy przeszywanice.

Nie wyobrażam sobie noszenia zbroi kolczej bez waciaka - to po prostu masochizm 8) , inna sprawa to ta iż aby zrobic krzywdę takiemu odzianemu w pancerz kolczy rcerzowi nie trzeba go przebijać - połamane żebra to nic miłego. A z własnych doświadczeń wiem iż sztych przez kolczugę (nawet typu perskiego) to nic przyjemnego :?
Sek w tym ze sredniowieczne konie, co odkrylem , potrafily sie rozpedzic tylko maksymalnie do klusu, a kolejnosc jest taka (stepa, klus, galop, cwal), przez co nie nabieraly az takiej sily, by skutecznie mogly sobie radzic z odpowiednimi zbrojami. Do tego zazwyczja tez byla tarcza, ktora tez w wiekszosci przypadkow przejmowala uderzenia, a grot zeslizgujac sie z tarczy trafial w piers rycerza jednak nie przebijajac pancerza, ani nie lamiac kosci, a robiac powaznego siniaka, podobnie jak kuloodporna kamizelka po przyjeciu kuli.

Z tymi konikami to nie był bym pewien, natrafiłem na dość sprzeczne materiały z tymi przez ciebie ( :wink: ) prezentowanymi, chyba że chodzi o te wierzchowce wciśnięte w labry bo rzeczywiście one mogły mieć wtedy problem z poruszaniem się. Tarcza jak i sam napierśnik miał za zadanie sprawić iż grot ulegał ześlizgnięciu ale porównanie do kamizelki kuloodpornej jest chyba nieodpowiednie. Taki napierśnik to pancerz typu "sztywnego" podczas gdy większośc kamizelek (nie stricte wojskowych) to nadal ochrona miękka i wierzcie - pocisk z broni palnej może i nie pzrebije czasem kamizelki ale większość ludzi i tak padnie po postrzeleniu a i szok typu "punktowego" jest dośc spory i nawet zdarzają się przypadki "zejscia" trafionego pod wpływem szoku.
Bron obuchowa glownie w roli mlotow bojowych, rzecz jasna troche lepiej sie sprawdzala w przypadku pancerzy, ale byla nieporeczna i tez jej skutecznosc wzglem pancerza nie byl tez taki smiercionosny.
No nie wiem - po tym jak pewnego razu mając hełm garnczkowy na głowie omal jej nie straciłem z powodu buzdyganu - nieco zmieniłem zdanie o obuchach i mam nieco więcej dla nich respektu. Pamiętam także lekkie zirytowanie kumpla jak po krótkim "sparingu" z mojego młota spadło zabezpieczenie (mój błąd :cry: - było jeszcze w fazie testów) i przy kolejnym zamachu odkryłem iz częśc jego naramiennika znajduje się już na moim młocie :shock: - drugi cios mógłby być fatalny. O nadziakach nie wspominając bo to jest już wogóle niehumanitarne :!: A młot rycerski nie jest taki nieporęczny na jaki wygląda - zresztą w czasach gdy zajmowałem się rycerskimi klimatami była to moja ulubiona broń - niestety (a raczej na szczęście dla oponentów :twisted: ) nie jest to oręz dopuszczany podczas turniei (nawet jego bezpieczna wersja).
Z czego mozna wnioskowac, ze i z mlota byla bardzo ciezko kogos powalic, przy czym taka bron, jak mlot dwureczny i topor dwureczny czesto przedsatwianych w klimatach fantasy w rzeczywistosci w uzyciu nigdy nie istnialy, poza toporem dwurecznym, ktory nadawal sie tylko do scinania glow, a i to nie bylo takie latwe, bo wielu z katow musialo po kilka razy uderzyc, by takowemu gosci odciac leb, natomiast w bitwie bylby tak nieporeczny, ze jego uzycie mijaloby sie z celem, z uwagi na zbyt duzy punkt ciezkosci wyznaczony przez przerosniete ostrze.

Co do młota to jak wyżej. Topory dwuręczne jak i młoty to już nieco inna sprawa - Bec-De-Corbin był naprawdę przerażającym oręzem, ale fakt iż oprócz takich Kafarów i dziwnych odmian germańskich lub skandynawskich toporów to broń ta była raczej nieporęczna i w walce raczej nie używana - chociaż za pochodne toporów dw. mozna uznać Berdysze a była to broń mordercza! Jednak wszystkie te bronie wymagały wprawy aby osiągnąć w nich satysfakcjonującą skuteczność!
W kazdym badz razie wyglad samych walk toczonych przez opancerzonych wygladal jak dlugotrwala rabanina, zapasy i przepychanki tarczami, dopoki ktorys z nich pierwszy nie opadl z sil i nie byl wstanie juz nawet podniesc miecza do uderzenia. W tym momencie albo sie poddawal i zwyciezca przyjmowal jego kapitulacje, a ten mogl sie wykupic, albo jezeli to bylaby bitwa bardzo krwawa wygralby wreszcie w zapasach i wbil mu w gradlo odpwowiedni sztylet.

True - Just true :wink:
Oczywiscie jest jeszcze legenda dlugiego luku, ktora co prawda potrafila przebic kolczuge, ale juz nie zbroje plytowa.

Jednak fenomen cisowych łuków nie pochodził z nich samych ale z samego nastawienia się na zasypywanie przeciwnika strzałami które były sporym zagrożeniem może i nie dla samych rycerzy ale dla ich koni - fakt iz koń na którym siedzisz wygląda jak jeż nie jest powodem do radości :wink: Dodatkowo były to czesy gdy na nieco większą skale zaczęto eksperymentowac z różnego rodzaju grotami.
Jedyna i naprawde smiercionosna bronia byla kusza i to jej obawialo sie rycerstwo najbardziej. Oczywiscie tyczy sie to istot o sile ludzkiej i podobnej, w przypadku czegos wiekszego, czyli w swiatach fantasy, to juz cos takiego ma prawo robic ubijane kotlety z rycerstwa.
Fakt, kusza była bronią dośc prostą w obsłudze, szybką w szkoleniu i strasznie morderczą (w porównaniu do innych typów broni). Co do światów fantasy to też się muszę zgodzić!
Ogolnie rozpisuje sie po to, zeby zwrocic fakt, na to, ze zbroja naprawde duzo dawala, na podpacie uwagi Marutana . Ja tylko mam nadzieje, ze jest to uwzglednione w Twojej mechanice

Dzięki! I tak, jest to uwzględnione w mechanice dla Uram-Dar'u. Pancerz dośc sporo daje (aleznie oczywiscie od jego typu) chociaz każdy ma swoje mocne jak i słabe strony :wink:

Co do modyfikatorów w stylu +1/+3 itd. to ich brak w d20 wynika z tego iż nie wpływają one raczej (teoretycznie, bo potencjalnie to owszem) na modyfikatory bowiem one rosną co 2 poziomy współczynników. Jednak tak, mnie to tez nieco intryguje i zapewne w U-D będą modyfikatory tego typu - głównie właśnie dla nie ras lecz ich odmian.

Na koniec wspomnę nieco o jednym dodatkowym aspekcie U-D: otóż rozpisując różnego rodzaju stworzenia na mechanikę d20 postanowiłem skorzystać z wiedzy profesjonalisów z dziedzin anatomi, fizyki itp. a to co mi wyszło to nieco inna wizja walki z różnego rodzaju potforkami/stworami o dosc sporych rozmiarach - częściowo zainspirowały mnie twoje teksty Krys :wink:
Przecietny troll który uważany jest za stworzenie niceo silniejsze od ogra (w większosci światów fantasy) byłby ws tanie fizycznie sprasować atakiem wręcz stworzenie wielkości człowieka - ala klimat walki Saurona z ludzką armią w LotR'ze :twisted: Siła buldogera, intelekt buldogera tylko działa na inne paliwo niż taki buldoger 8)

Pozdrowieni i takie tam...
Marutan
Marutan
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 156
Rejestracja: czw 19.06.2003 0:12

Postautor: Krys » sob 13.03.2004 3:16

Naprawde ucieszylem sie, ze przy wiekszych potworkach, bedzie uwzgledniona przy walce ich masa. Nareszcie bedzie choc jeden system na swiecie, ktory wreszcie zauwazy ta bardzo rzucajaca sie w oczy roznice :). Poprostu genialnie!

Fajnie, ze nieparzyste modyfikatory tez wejda w uzycie, wreszcie te rasy i odmiany pod tym wzgledem sie zroznicuja :).

Idac dalszym tropem wypowiedzi, to chodzilo mi glownie o klasyczne mlotki jednoreczne, nadziak to juz inna historia i ten ma pelne prawo przebijac zbroje :wink:

Marutan pisze:Z tymi konikami to nie był bym pewien, natrafiłem na dość sprzeczne materiały z tymi przez ciebie ( ) prezentowanymi, chyba że chodzi o te wierzchowce wciśnięte w labry bo rzeczywiście one mogły mieć wtedy problem z poruszaniem się. Tarcza jak i sam napierśnik miał za zadanie sprawić iż grot ulegał ześlizgnięciu ale porównanie do kamizelki kuloodpornej jest chyba nieodpowiednie. Taki napierśnik to pancerz typu "sztywnego" podczas gdy większośc kamizelek (nie stricte wojskowych) to nadal ochrona miękka i wierzcie - pocisk z broni palnej może i nie pzrebije czasem kamizelki ale większość ludzi i tak padnie po postrzeleniu a i szok typu "punktowego" jest dośc spory i nawet zdarzają się przypadki "zejscia" trafionego pod wpływem szoku. ).


W przypadku koni z tego co wiem, to przynajmniej w poznym sredniowieczu nie nalezaly do najszybszych i sam jezdziec juz wystarczajaco sporo wazy, nie wspominajac o zbroi na konika. Jednakze z ta szybkosc koni ma swoj sens, bo rycerstwo scieralo sie najpierw na kopie, a ilosc strat byla bardzo mala, co wiele potrafi powiedziec. Rzeczywiscie grot sie zeslizgiwal, ale glownie tekst dotyczyl zbroi kolczej, wiec napiesnika nie bralem pod uwage. Mowiac szczerze za bardzo sie rzucilem nieadekwatnie wyobraznia i z ta kamizelka kuloodporna, chodzilo mi o sam aspekt "siniaka" :), ale fakt niepotrzebnie ja wogole wymienialem, zeby tylko porownac jakis siniak, zle sie wyrazilem :).

A w przypadku tych toporow dwurecznych czy mlotow chodzilo mi o takie klasyczne, przerosniete, uzywane przez krasnali i barbarzycnow :wink:

Marutan pisze:No to garśc odpowiedzi:
1) Koszulka kolcza :arrow: pancerz lekki (może nie tekstylna ani skórzana ale nadal możliwa do założenia nawet pod inne ubranie co w pewnych okresach było dośc popularne aczkolwiek zbroją w stylu koszulki kolczej byłaby właśnie taka np. bajdana)
Koczuga :arrow: pancerz średni lub (w ekstremalnie kompletnej wersji) nawet ciężki (ala ciężkiemkolczugi perskie).


Hmmm cos tu mi nie pasi. Koszulka kolcza jest czescia kompletu kolczego, okrywa korpus, jednakze zakladajac ze ma pancerz np. o wartosc 4 to czy dolozymy do tego spodnie i reszte to nadal na korpusie bedzie te 4, a nie np. 6 bo pelny komplet to zbroja ciezka. Chyba, ze podzial dotyczy glownie samej wagi zbroi i jej wplywu np. na ruch, a sama wartosc pancerza nie oznaczalaby, ze koszulka kolcza zaliczana do lekkich ma gorszy pancerz od pelnego kompletu kolczugi, a rowny, wiec w tym momecie mialaby koszulka 4, a pelna kolcza tez 4. Dobrze rozumuje czy jest jakos inaczej?

Marutan pisze:2) w orginalnym d20 i DnD lokacje trafień raczej nie są brane pod uwagę ale w Uram-Darze będzie istniała taka możliwość (niektórzy moga uznać to za zbytnią komplikację i spowolnienie gry i dla nich będzie to tylko alternatywa)


Moim zdaniem na karcie postaci taka opcja z lokacjami ciala powinna zaistniec, a i same lokacje moga zajac malo miejsca na karcie. O ile wiem, istniejace lokacje ciala np. w Cyberpunku czy warhammerze, jakas komplikacja nie jest, chociaz moze dla niektorych. W kazdym badz razie nie wyobrazam sobie, ze cos takiego bylo pominiete, bo to gdzie jest pancerz, a gdzie go nie ma determinuje gdzie chce sie uderzac, a gdzie nie, gdzie powinno, a gdzie niepowinno. O ile dobrze pamietam, to klasyczne zasady d20 wogole ten aspekt mialy stasznie skopany, bo pancerz tam byl brany zupelnie inaczej pod uwage, jako bardziej cos w rodzaju pola silowego i sila rzeczy te pole silowe chronilo zawsze wszytskie lokacje, wiec same zastosowanie lokacj zatracaly wtedy sens istnienia. W kazdym bardz razie dobrze wiedziec, ze cos takiego wogole bedzie :).

Marutan pisze:3) tutaj istnieją dwa wyjścia: szybsze czyli uśrednienie lub realistyczne które determinuje konkretne miejsce trafienia!


Poruszylem ten problem, bo w wiekszosci systemow jest on nie uwzgledniamy, ale mysle, ze jest na niego pewien prosty sposob, ktory uzywam od lat. Mamy przykladowo te 3 rodzaje pancerza. Zazwyczaj jak cale ramie okrywa zbroja kolcza zapisuje sie zwykla wartosc powiedzmy RAMIE: "2". W przypadku gdy np. na dloni zamiast rekawicy kolczej jest rekawica skorzana zapisuje: 2/1, 1 jako rekawica skorzana, a jak dojdzie do tego karwasz to np. 2/3/1, czyli po srodku karwasz idac od ramienia wlasciwego, po lokiec od nadgarsta, az po dlon, czyli po kolei: 2/3/1 :).
Jak znam zycie na sesjach to sie przydaje, bo o pewnych rzeczach latwo zapomniec, a noz komus ten punkcik uratuje zycie :wink:

Marutan pisze:4) oczywiście - zapewniają różną ochronę jak i mają także czynnik który nazwałem wrażliwością czyli przed jakim typem obrazeń/ran chronią gorzej.


Wlasnie oto mi chodzilo :). Ciesze sie, ze i to nie zostalo pominiete. Cos mi podpowiada, ze mechanika zapowiada sie naprawde wysmienicie :wink:
Krys
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 95
Rejestracja: pt 05.03.2004 12:50
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Marutan » sob 13.03.2004 11:16

Naprawde ucieszylem sie, ze przy wiekszych potworkach, bedzie uwzgledniona przy walce ich masa. Nareszcie bedzie choc jeden system na swiecie, ktory wreszcie zauwazy ta bardzo rzucajaca sie w oczy roznice . Poprostu genialnie!

Dzięki, ale z tym wiąże się problem z jakim próbowałem się już zmierzyć prowadząc ludziom wychowanym na DnD jego odmienną wersję (swiat Zachodniego Oerth - tego z ChainMail'a) na zasadach G&G i efekty były dośc makabryczne tj. drużyna 4-5 bohaterów na poziomach 3-5 była roznoszona (miażdzona, rezucana, deptana itp.) przez jednego ogra (takiego DeDekowego) który na zwykłych zasach zbyt dużym wyzwaniem cla nich nie był hcociaz z drugiej strony po tym jak ujżeli akt przepołowienia ich dwóch kompanów przez owego ogra to orzestali myśleć "mechanicznie" a zaczeli posługiwać się logiką. Po prostu do takiego pana się niepodchodzi aby tłuc się klata w klatę 8)
Po prostu początki kontaktu niektórych ludzi wychowanych na standardowych zasadach DnD z taką konwersją zasad i samym settingiem (ogry oczywiście będą nieco mniej potęzne jako rasa dostepna graczom) mogą byc okupione stratą kilku bohaterów. Świat jak isama mechanika będa nieco mniej pobłażliwe i bardziej bolesne.

Fajnie, ze nieparzyste modyfikatory tez wejda w uzycie, wreszcie te rasy i odmiany pod tym wzgledem sie zroznicuja .

Wychodze po prosty z założenia iż modyfikatory typu +2/+4/+6 lub -2/-4/-6 są odpowiednie dla róznic rasowych jako iż mocno wpływają na same współczynniki (zmienia się modyfikator). Zaś +1 to juz prawie kosmetyczna różnica zwiększająca szansę na owy modyfikator ale nie dajaca większego.


W przypadku koni z tego co wiem, to przynajmniej w poznym sredniowieczu nie nalezaly do najszybszych i sam jezdziec juz wystarczajaco sporo wazy, nie wspominajac o zbroi na konika. Jednakze z ta szybkosc koni ma swoj sens, bo rycerstwo scieralo sie najpierw na kopie, a ilosc strat byla bardzo mala, co wiele potrafi powiedziec.

Mozliwe, ale średniowieczne konie to nie tylko dietstry (chyba tak się to pisało) ale także konie do polowań itd. więc chodziło mi tylko o nie uogólnianie średniowiecznych koni jako powolnych. A jeśli chodzi o te bojowe (dietstry :?: ) to rzeczywiście z jeźdźcem i labrami mogły by mieć spore problemy z rozpędzeniem się i tutaj możliwe że kryje się przewaga lżejszej jazdy (w kwestii szybkości rzecz jasna). Chociaż z tymi kopiami kontra kolczygi to nadal nie jestem pewien - sztychy mają tendencję do przechodzenia przez pancerz kolczy a i waciak niewiele pomaga a taka kopia to jednak nie w kij dmuchał :wink: - przynajmniej tak mi się wydaje :idea:

Hmmm cos tu mi nie pasi. Koszulka kolcza jest czescia kompletu kolczego, okrywa korpus, jednakze zakladajac ze ma pancerz np. o wartosc 4 to czy dolozymy do tego spodnie i reszte to nadal na korpusie bedzie te 4, a nie np. 6 bo pelny komplet to zbroja ciezka. Chyba, ze podzial dotyczy glownie samej wagi zbroi i jej wplywu np. na ruch, a sama wartosc pancerza nie oznaczalaby, ze koszulka kolcza zaliczana do lekkich ma gorszy pancerz od pelnego kompletu kolczugi, a rowny, wiec w tym momecie mialaby koszulka 4, a pelna kolcza tez 4. Dobrze rozumuje czy jest jakos inaczej?

Ja nieco inaczej rozpatrywałem wspomnianą koszulkę kolczą bowiem chdziło mi włśnie o ową bajdanę czyli lżejszą wersję koszulki kolczej (spłaszczone kółeczka nieco większej wielkości) która daje mniejszą ochronę ale sprawie też mniej kłopotów (wygoda, ciężar itp.). Zresztą z tego co pamiętam to bajdanę można też było zakładac na zwykłą kolczygę w celu jej wzmcnienia. Podsumowując - koszulka kolcza - traktowana jest przezemnie jako lżejsza wersja tej częsci od kolczugi a nazwę jak na razie zostawiłem jako iz mało soób kojarzy "bajdanę".

Co do pancerzy i zbroi to sposób oznaczania 2/3/1 jest całkiem zmyslny i kto wie może coś w tym stylu wykombinuję dla lepszej szybkości zapisu i rozpatrywania tego problemu. Jednak będzie to chyba nadal opcja, ale zaznaczona na karcie razem z lokacjami trafienia. Ponadto prawdopodobieństwo trafienia w określoną lokację bedzie też zalezało od tego czy walka trwa w zwarciu czy jest to trafienie z dystansu jako iż w pierwszym przypadku istnieje nieco większa szansa trafienia rąk a w drugim nóg - niestety są to spostrzerzenia jak i samo bolesne doświadczenie :?
Wrażliwośc pancerzy i zbroi bedzie w miare uproszczona czyli będą one o połowę mniej skutecznie chronic noszącego przeciw niektórym rodzajom broni :twisted:

Co do całości mechaniki to jak na razie największy problem tkwi w tym iż może ona zbytnio odbiegać od d20 i wyjdzie mi jakaś dziwna hybryda 8)
Marutan
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 156
Rejestracja: czw 19.06.2003 0:12

Postautor: Krys » sob 13.03.2004 12:14

Marutan pisze:Dzięki, ale z tym wiąże się problem z jakim próbowałem się już zmierzyć prowadząc ludziom wychowanym na DnD jego odmienną wersję (swiat Zachodniego Oerth - tego z ChainMail'a) na zasadach G&G i efekty były dośc makabryczne tj. drużyna 4-5 bohaterów na poziomach 3-5 była roznoszona (miażdzona, rezucana, deptana itp.) przez jednego ogra (takiego DeDekowego) który na zwykłych zasach zbyt dużym wyzwaniem cla nich nie był hcociaz z drugiej strony po tym jak ujżeli akt przepołowienia ich dwóch kompanów przez owego ogra to orzestali myśleć "mechanicznie" a zaczeli posługiwać się logiką. Po prostu do takiego pana się niepodchodzi aby tłuc się klata w klatę 8)
Po prostu początki kontaktu niektórych ludzi wychowanych na standardowych zasadach DnD z taką konwersją zasad i samym settingiem (ogry oczywiście będą nieco mniej potęzne jako rasa dostepna graczom) mogą byc okupione stratą kilku bohaterów. Świat jak isama mechanika będa nieco mniej pobłażliwe i bardziej bolesne.!


Wlasnie oto chodzi :) ! Zeby mechanika swymi zasadami nie zachacala do bezmyslnosci, maczkiniznu i myslenia typowo mechanicznego ( hehe mam 40 hp, wiec ten glupi lucznik z krotkim lukiem k6 nawet przy naszpikowania mnie 20 strzalami nic mi nie zrobi, albo: pfiii te 5 metrowe bydle mojemu niziolkowi nic nie zrobi, sam zadaje wieksze obrazenia :wink: ). Jezeli ogry czy wieksze stworzenia beda tak niebezpieczne to taka mechanika zmusi graczy do myslenia i w rezultacie, ze sie tak wyraze, lepiej ich wychowa :). Podsumowujac: Swiat i mechanika zawsze powinna byc mniej poblazliwa i bardziej bolesna, bo wtedy jest trudniej i zwyciestwo nosi znamiona trudu i pomyslunku, dzieki czemu o niebo lepiej smakuje :).

Wydaje mi sie, ze z tymi kopiami i sztychem to jest tak, ze moze sama kolczuga nie stanowi przeciw nim az takiej skutecznosci, ale waciak to uskutecznia, bo amortyzuje, jak kilka warstw przecsieradla, a kolczuga nie pozwala tego przecieradla dodatkowo przebic, bo chroni waciak soba, przez co mamy tu obupolna wspolprace. No i te bitwy rycerskie w poznych sredniowieczu mowia wiele za siebie, jezeli chozi o mala smiertelnosc rycerzy na polu bitwy, pomimo uzycia kopii czy stosowania sztychow.
Zreszta to tamat rzeka i wymaga troche glebszych badan i zastosowan, wiec narazie mozna to zostawic :). Jezeli pancerze nie sa polprzepuszczalne, nie dzialaja na zasadzie tarczy energetycznej i potrafia stonowic bardzo skuteczna obrone, wrecz nietykalnosc na bronie, ktore nie odznaczaly sie duza penetracja zbroi to znaczy, ze wszytsko gra :D

Marutan pisze:Ja nieco inaczej rozpatrywałem wspomnianą koszulkę kolczą bowiem chdziło mi włśnie o ową bajdanę czyli lżejszą wersję koszulki kolczej (spłaszczone kółeczka nieco większej wielkości) która daje mniejszą ochronę ale sprawie też mniej kłopotów (wygoda, ciężar itp.). Zresztą z tego co pamiętam to bajdanę można też było zakładac na zwykłą kolczygę w celu jej wzmcnienia. Podsumowując - koszulka kolcza - traktowana jest przezemnie jako lżejsza wersja tej częsci od kolczugi a nazwę jak na razie zostawiłem jako iz mało soób kojarzy "bajdanę"..!


A no tak pisales o bajdanie wogole o niej zapomnialem, bo u mnie koszulka kolcza to inaczej krotsza wersja kolczugi (bez ramion, albo z krotkimi ramionami i siegajaca tylko do pasa, a nie do polowy ud), ale fakt wczesniej o tym wspominales i przeoczylem. Przepraszam.
Czyli kolczuga tylko obejmujaca korpus ma taka sama wartosc pancerza, jak ta sama kolczuga tyle, ze w calym komplecie ( i tu znowu pojawia sie te nieszczesne lokacje miedzy wierszami :) ) ?

Marutan pisze:Co do pancerzy i zbroi to sposób oznaczania 2/3/1 jest całkiem zmyslny i kto wie może coś w tym stylu wykombinuję dla lepszej szybkości zapisu i rozpatrywania tego problemu. Jednak będzie to chyba nadal opcja, ale zaznaczona na karcie razem z lokacjami trafienia. Ponadto prawdopodobieństwo trafienia w określoną lokację bedzie też zalezało od tego czy walka trwa w zwarciu czy jest to trafienie z dystansu jako iż w pierwszym przypadku istnieje nieco większa szansa trafienia rąk a w drugim nóg - niestety są to spostrzerzenia jak i samo bolesne doświadczenie :?
Wrażliwośc pancerzy i zbroi bedzie w miare uproszczona czyli będą one o połowę mniej skutecznie chronic noszącego przeciw niektórym rodzajom broni :twisted:


Byleby byla taka mozliwosc na karcie jak i mechanice dla takich upierdliwcow i realistow, jak ja :wink: .

Marutan pisze:Co do całości mechaniki to jak na razie największy problem tkwi w tym iż może ona zbytnio odbiegać od d20 i wyjdzie mi jakaś dziwna hybryda 8)


Wystarczy dopisac do tych zasad taka notke "Zasady dla tych, ktorzy po RPG spodziewaja sie czegos wiecej niz po Diablo", powinno wystarczyc :wink:. Jezeli mechanika U-R, nawet mocno odejdzie od klasycznej d20 to ludzie napewno zrozumieja, zwazywszy, ze ma to byc dark fantasy, a i na zdowie im to wyjdzie na dluzsza mete :wink: i moze tak skonstruowana mechanika do U-R stanie sie wyznacznikiem dobrej mechaniki na d20, czego serdecznie i z calego serca zycze :D.
Krys
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 95
Rejestracja: pt 05.03.2004 12:50
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Marutan » sob 13.03.2004 22:49

Po pierwszych testach mechaniki w tym głównie walki bo testy umiejętności itp. to banał, wyszło kilka ciekawych spostrzeżeń. Walka głownie dotyczyła przeciwników o zróżnicowanych możliwościach, rozmiarach i uzbrojeniu.
1) Istoty o wzroście 2,5-3+ metrów są dość "rzeźnicze" z uwagi na siłę ale także fakt iż oręż ma znacznie dłuższy zasięg wobec czego próba zaatakowania ich w zwarciu wiąze się z przybliżeniem i co za tym idzie szansą oberwanie gdy znajdziemy się w ich zasięgu ale jeszcze poza naszym co najczęściej kończyło się nagłym i bolesnym zgonem :twisted:
Oczywiście nadal istniały szanse na normalną walkę ale raczej nie była ona tą zaliczaną do "wyrównanych" - wniosek: Na hasło "Hajda na smoka" karczmy pustoszeją z najemników lecz bunajmniej nie zmierzają oni w stronę owego smoka lecz całkiem przeciwną.
2) Szermierka ma sens jesli nie walczysz z wyżej wymienionym typem przeciwnika :twisted:
3) Koniec walki dośc często następuje gdy jeden z walczący nie ginie lecz nie może kontynuować walki z uwagi na cieższą ranę, utratę ręki, nogi, dłoni, stopy lub po prostu przytomności.
4) Istoty wyminione w pierwszym punkcie mają twópj pancerz za nic boweim mało ci pomoże 8 pkt. pancerza gdy cios zadaje 2k8+9 itp. :twisted:
5) Broń drzewcowa to jedno z niewielu wyjśc jeśli chcesz ubić takie ponad trzy metrowe paskudźtwo!
6) Broń drzewcowa to ogólnie niezły oręż pozwalający ci zaatakować jako pierwszy o ile nie jesteś zaskoczony i masz nieco miejsca.
7) Włócznia jest skóteczną bronią (w orginalny DnD zadaje po prostu k8 obrażeń) a w U-D może być traktowana jako broń podwójna (atak drzewcem + grotem lub 2x atak drzewcem) lub broń zasiegowa (chociaż pika jest nadal lepsza na trola, do czasu aż nie podejdzie)
8) Ogólnie rzecz biorąc jest krwawiej i boleśniej niż w DnD 8)

Pozdrowienia i takie tam...
Marutan
Marutan
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 156
Rejestracja: czw 19.06.2003 0:12

Postautor: Krys » ndz 14.03.2004 1:41

Wszystkie uwzglednienia bardzo mi sie podobaja, nareszcie cos "duzego" nie bedzie oznaczalo takiego wiekszego goblina albo wieksza ilosc chodzacych pedekow :). Bron drzwcowa jest pewnym wyjsciem, jednak trzeba uwazac, bo przy takich wiekszych potworkach moze sie okazac bardzo krucha, dla wyzej wymienionego :wink:.
Z ta wlocznia to ciekawe rozwiazanie, bo rzeczywiscie czesto wykorzystywalo sie drugi koniec kija i raczej bledem bylo jego nie wykorzystywanie :).

Mam tylko takie pewne pytanie co do broni, ktora ma kilka ostrz, a chodzi glownie o "widly" czy broni widlom podobnym. Zakladajac, ze mamy trzy ostrza, czy po udanym trafieniu zadajemy zatem trzy rany klute? Od zawsze mnie to intrygowalo w rozwiazaniach mechanicznych :D
Krys
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 95
Rejestracja: pt 05.03.2004 12:50
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Marutan » ndz 14.03.2004 8:06

Z ta wlocznia to ciekawe rozwiazanie, bo rzeczywiscie czesto wykorzystywalo sie drugi koniec kija i raczej bledem bylo jego nie wykorzystywanie .

Po prostu zawze mnie wkurzało w eRPeGach fantasy iz mając taką włócznię nie mogłeś trzymać na dystans przeciwnika z mieczem a wrazie czego to atakowałeś tylko grotem a przecież taka włócznia może posłużyć jak kij które według powiedzonka ma trzy końce "dwa widzisz ale nie masz pojęcia kiedy ci ten trzeci dowali" :wink: Teraz możesz albo punktować zbliżajacego się przeciwnika albo zasypać go gradem ciosów lub tez uzyć starej zasady - czyli jak mówi instrukcja obsługi do włóczni:
:!: "wycelować :arrow: nadziać :arrow: wyciągnąć :!: (powtarzać do osiągnięcia pożadanych rezultatów) :lol:

Mam tylko takie pewne pytanie co do broni, ktora ma kilka ostrz, a chodzi glownie o "widly" czy broni widlom podobnym. Zakladajac, ze mamy trzy ostrza, czy po udanym trafieniu zadajemy zatem trzy rany klute? Od zawsze mnie to intrygowalo w rozwiazaniach mechanicznych

Broń podobna do wideł i trójzębów ma w "mechanice" tendencję do zadawania (w porównaniu do np. włóczni) większych obrażeń minimalnych (np. 2k4 zamiast k8 ) a szansa na zadania krytycznego ciosu jest w ich przypadku nieco większa (przebicie aort, organów itp.). Po prostu czujesz się gorzej gdy masz ciało przebite w dwóch lub trzech miejscach a nie w jednym, chociaż ta jedna dziura to też nic miłego 8)
Marutan
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 156
Rejestracja: czw 19.06.2003 0:12

Postautor: Krys » ndz 14.03.2004 12:55

Dokladnie. Z ta wlocznia czy ogolnie bronia zazwyczaj dluzsza i w miare poreczna, polozylem nacisk na funkcje trzymanie na dystansie przeciwnika. Wyglada to mniej wiecej tak, ze jezeli wlocznik ma troche miejsca, moze zadawac ataki i nie pozwalac by przeciwnik mu sie odgryzl, bo trzyma go najzwyklej w swiecie na dystnas. Natomiast przeciwnik przykladowo wyposazony w miecz moze zrobic zasadniczo dwie rzeczy, zeby wreszcie dobrac sie do skory takowemu wlocznikowi: albo uzywa silnego ciosu majacego na celu zbic ostrze przeciwnika, na tyle silnie, ze wejdzie pomiedzy drzewce i bedzie wreszcie mogl zadac cios, albo uniknie tak ostrza, ze unikajac znajdzie sie nie naprzeciw ostrza, ale miedzy drzewcem. Oczywiscie wlocznik gdy jego przeciwnik wykonuje taki menewr nie stoi bezczynnie. Jezeli szybko zareaguje moze odskoczyc do tylu, tak by przeciwnik, ktory chcial wyminac jego ostrze znowu mial je naprzeciw i w ten sposob zabawa trwa dluzej, a wlocznik se dalej kluje :).
W tego typu walkach mam spore doswiadczenie, bo w bractwie czesto lubilem sie klepac z kumplem, ktory lubil uzywac 3-4 metrowe "pikaczu", jak to zwalismy :). Oczywiscie ja z z bronia krotsza mialem nie lichy orzech do zgryzienia. Moj kumpel bezkarnie mogl mnie atakowac, a ja jezeli w koncu nie udalo mi sie wyminac jego ostrza nie mialem szansy mu sie odwinac. W tym celu wyczekiwalem dogodnego momentu, zeby silnie zbic ostrze, albo wskoczyc miedzy nie, nie nadziewajac sie przy okazji, co bylo bardzo trudne zreszta :wink:, znacznie lepiej szlo gdy mialem tarcze, bo wtedy ze zbiciem wloczni nie jest tak trudno, jak w przypadku miecza, czy tego rodzaju broni. Gdy wreszcie znalazlem sie miedzy drzewcem slyszalem dziki wrzask kumpla na koncu drzewca, ktory rzucal sie do ucieczki, a wtedy sie zaczynala gonitwa. Zazwyczaj po chwilowym biegu puszczal swoje pikaczu, a ja dostawalem zadyszki :) i rezygnowalem z poscigu, ale czasami co mile mnie zaskoczyl, ze swoim pikaczu potrafil dostac takiego speeda, ze odbiegl odemie na tyle, zeby sie odwrocic i znowu wziasc mnie na ostrze, a zabawa na moje nieszczescie zaczynala sie na nowo :). Oczywiscie takie ucieczki sa rzecza naturalna, jak ktos trzyma cos bardzo dlugiego, w przypadku wloczni troche mniejszych np. 2 czy 2,5 metrowych, jak ktos sie wreczcie do ciebie dobierze, to mozna zlapac wlocznie na zasadzie kija i bronic sie wykorzystujac wlasnie w tym momencie opcje dwoch koncow kija, o ktorej pisal Marutan, ale trzeba tez uwzglednic samo istote "trzymania na dystans". U mnie mechanicznie walka na dystans przy uzyciu wloczni wyglada tak, ze przeciwnik posiadajacy bron krotsza musi zazwyczaj najpierw nie dac sie zabic pierwszym uderzeniem wloczni, wykonujac unik albo odbicie. Zeby mial pozniej szanse dobrac sie do wlocznika, musi sila rzeczy wykonac przykladowo unik, ktory posiadac bedzie wiekszy stopien trudnosci niz standardowo, jezeli chce ominac grot, natomiast przeciwnik testuje, czy uda mu sie utrzymac na dystans probujacego wyminac jego ostrze przeciwnika, czyli test sporny dla obu stron, tyle, ze ten z krotsza bronia ma go trudniejszy niz zwykle. Jezeli temu z krotsza bronia sie nie udalo to pan wlocznik bezkarnie moze znowu wykonac pchniecie :). Jezeli mu sie udalo to moze wykonac atak na wlocznika, jezeli ten oczywiscie nie zaczal od razu uciekac, a postanowil sie bronic, np. wyciagajac miecz, albo w przypadku niezbyt duzej wloczni, moze sie nia bronic jak kijem, oczywiscie w takiej sytuacji teraz dla odmiany wlocznik ma trudniej, co wyraza sie w wiekszym stopniu trudnosci testu. Dodam tylko, ze wlocznik, ktory zadal jakies rany przeciwnikowi, to przeciwnik przynajmniej w tej rundzie nie bedzie mogl probowac wymijac ostrza, bo otrzymanie rany, nawet niewielkiej skutecznie mu w tym przeszkadza.

Podsumowujac w kazdym RPG z jakim mialem sie okazje spotkac, bron drzewcowa, zwlaszcza wlocznie od zawsze byly traktowana w taki sam sposob, jak miecz albo z jakimis kosmetycznie innymi zasadami, ktore nigdy w zaden sposob nie oddawaly charakteru i waloru tej broni, czyli wykorzystania w walce drugiego konca kija i pzrede wszystkim efektu walki na dystans, co zapewnia jej swoja dlugosc, bo wlasnie z tego powodu, a nie innego byly tak skuteczna i utrzymywala swoja wysoka pozycje w prowadzonych wojnach.


Marutan pisze:Broń podobna do wideł i trójzębów ma w "mechanice" tendencję do zadawania (w porównaniu do np. włóczni) większych obrażeń minimalnych (np. 2k4 zamiast k8 ) a szansa na zadania krytycznego ciosu jest w ich przypadku nieco większa (przebicie aort, organów itp.). Po prostu czujesz się gorzej gdy masz ciało przebite w dwóch lub trzech miejscach a nie w jednym, chociaż ta jedna dziura to też nic miłego 8)


Ja sie zastanawiam, czy nie dac jej mozliwosci zadania trzech ran klutych, tak jakby wykonalo sie trzy pchniecia wlocznia, na zasadzie, wlocznia ma powiedzmy k6 obrazen, w takim razie widly, jezeli zalozymy, ze jej trzy ostrza trafily zadaja 3k6. Zeby zrownowazyc taka bron od jakosci ataku bedzie zalezalo, czy wszystkie ostrza trafily, bo atak mogl ugodzic w bok i wrezultacie wbily sie tylko jedno albo dwa ostrza, czyli 1k6 albo 2k6. Podobnie w ugodzenie w reke, czy noge niekoniecznie moga wbic sie wszystkie ostrza, ale mysle maja prawo to zrobic i wtedy uzyska sie wioloktotnosc obrazen za kazde ostrze. W przypadku pancerza jest tak, ze, albo przebijaja wszytskie ostrza, albo zadne, wiec rzut na pancerz jest jeden na wszytskie ostrza trojzebu. [/quote]
Ostatnio zmieniony ndz 14.03.2004 13:50 przez Krys, łącznie zmieniany 3 razy
Krys
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 95
Rejestracja: pt 05.03.2004 12:50
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Krys » ndz 14.03.2004 13:32

Chcialbym jeszcze poruszyc jedna kwestie w mechanice d20, a mianowicie sposobu rozwijania, sposobu otrzymywania punktow doswiadczenia, co wiaze sie niewatpliwie z samym aspektem leveli poszczegolnych klas postaci. Jest to kwestia, ktora chyba najbardziej ze wszytskich, jest jak dla mnie zastanawiajaca i nieco kontrowersyjna.

Zaczne od poczatku. Zasadniczo punkty doswiadczenia dostaje sie wylacznie albo w wiekszosci za ubijanie potworow. Jak wyglada ten problem w swiecie U-R?

Kolejna rzecza jest samo rozwijanie postaci. Tu wystepuje pewien rzucajacy sie w oczy problem. Postac rozwijajac sie "levelowo" dokonuje straszliwych skokow, czesto wogole nie uzasadnionych. Wiaze sie to, ze gdy moj tropiciel nagle otrzymuje iles tam punktow doswiadczenia powiedzmy, ze brakuje mu kilku punktow doswiadczenia do nastepnego poziomu i zabijajac przykladowo goblina uzyskal te 2 punkty doswiadczenia i skacze na inny level dokonujac przy tym istna metamorfoze. Nagle skacze mu przykladowo odpornosc na uroki, choc w przygodach nijak sama ta odpornosc nia miala szanse sie rozwinac, wykorzystac, nie byla uzywana, a to dopiero poczatek, skacze mu do tego wytwalosc, refleks. Niczym blogoslawienstwo otrzymuje nowy atut np. bierze sobie walke dwoma bronmi, czy walke w ciemnosciach albo kazdy inny choc nigdy wczesniej czegos takiego ne uzywal, nie cwiczyl sie w tym. Otrzymuje rowniez bieglosci przyczepione do opowiednich klas, np. mnich bedzie unikal strzal, wolniej spadal, oszolamial i wiele innych dostepnych dla kazdej z klas, jednak otrzymuje je pomimo, ze sie ich wczesniej nigdy nie uczyl. Wiele klas na pewnych poziomach otrzymuje rowniez zaklecia. W tym momencie postac nigdy nie majaca stycznosc z magia staje sie czarodziejem. Nastepnie postac bedzie mogla sobie podwyzszyc jakis atrybut o jeden i wybiera przykladowo po walce z gobasami inteligencje, albo madrosc czy charyzme. Kolejna rzecza jest, ze postac przeskakujaca na kolejny poziom dostaje calkiem spory wachlarz umiejetnosci do rozwiniecia i rozwija je, chociaz ich nie wykorzystywal, nie ksztalcil sie w nich. Powoduje to, efekt, ze tropiciel zabijajcy tego nieszczesnego goblina niczym bohater w filmie "niesmiertelny" otrzymuje wielka moc przejeta za zabitych wrogow, skaczac tym samym na wyzszy stopien "ewolucji" :wink:
Niektore z tych rzeczy da sie wyjasnic, jakos zinterpretowac, ale dla wielu trudno znalesc jakies logiczne wyjasnienie, a moze byc jeszcze gorzej gdy MG chce odbiegnac od nagradzania druzyny tylko za zabijanie potworow i daje im punkty za odgrywanie postaci itp. W tym momencie postac powiedzmy rozwijajaca jakas kryminalna zagadke, nie walczac wogole, skacze na kolejny poziom i bierze sobie umiejetnosci zwiazane z walka, atuty zwiazane ze strzelaniem, bieglosci za klasy, ktore nijak nic nie mialy wspolnego z prowadzonymi przygodami.
Problem wydaje mi sie tkwi w tym, ze postac zbiera punkty jakby do jednego worka za wszytsko i za nic. Wydaje mi sie, ze takie rozwijanie postaci jest dobre w grach komputerowych, ale nie w RPG.
Czy np. nie mozna bylo by zrobic tak na d20, ze trzeba uzyskac powiedzmy te 4000 punktow doswiadczenia, ale trzeba uzyskuje je przez przydzielanie do odpowiednich poziomow umiejetnosci, bieglosci itp. rozna ich wartosc i z mozliwoscia rownomiernego rozwijania postaci w kazdym aspekcie, a dopiero po uzyskaniu wszystkich tych aspektow, mozemy skoczyc na wyzszy poziom, co jest interpretowane jako spelnienie wszystkich warunkow/wymagan i zaczac zbierac krok po kroku umiejetnosci itp. na kolejny?

Czy mam prawo powiedziec MG, ze nie chce tych wszystkich umiejetnosci, atutow, bieglosci, zaklec wynnikajacych z poziomu, jezeli nie znajde logicznego wyjasnienia na ich zdobycie, nie znajde sobie nauczyciale, ktory mnie ich nauczy albo sam przez ciezko prace zaczne sie w nich doksztalcac? :wink: Jak mechanika to uwglednia?

Ogolnie system rozwijania postaci w mechanice d20 jest niekontrolowany i zazwyczaj gracz nie ma wplywu i mozliwosci swobodnego rozwijania postaci. Jak to widzi mechanika U-R?
Krys
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 95
Rejestracja: pt 05.03.2004 12:50
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Marutan » ndz 14.03.2004 18:30

Zaczne od poczatku. Zasadniczo punkty doswiadczenia dostaje sie wylacznie albo w wiekszosci za ubijanie potworow. Jak to wyglada ten problem w swiecie U-R?


Cóż, tu jest pies pogrzebany, gdyż sama mechanika d20 a przynajmniej ta w konwncji DnD przyznaje doświadczenie głównie za pokonanie przeciwników. Mechanika UD nieco odbiega od tego schematu i oczywiście fakt pokonania przecwinika nadal będzie nagradzany ale samo wymknięcie się zagrożeniu także będzie dostarczało PeDeków (do 75% tych za pokonanie fizyczne) natomiast sprytne poradzenie sobie z przeciwnikiem czyli takie które wystawia postacie na mniejsze zagrożenie niż walka "klata w klatę" moze zwiększyć nagrodę (nawet o dodatkowe +50%). Ponadto głowne PeDeki będą wynikały z rozwijania wątków a najwiekszy procent doświadczenia wynikał będzie z odgrywania postaci zgodnie z jej założenianiami jak i barwnie pod względem fabularnym!


Problem tak zwanych PowerUp'ów w formie skoków lewelowych nieco rozwiązują zasady G&G gdyz takie czynniki jak PW nie ulegają aż takim skokom (np. zamiast z 12 :arrow: 20 będzie to 12 :arrow: 14) więc ten problem będzie nieco mniejszy. Ponadto sama mechanika UD nie będzie aż tak restrykcyjna w przechodzeniu z profesji na profesję jeżeli będzie to miało oczywiście uzasadnienie. Ogólnie rzecz biorąc umiejętności i niektóre atuty będa też nieco inaczej dostępne czasem bardziej restrykcyjne a czasem mniej. Przykładem moze być tutaj przygotowywana "firmowa" dla UD kampania (może będzie w podręczniku) zakładająca iż większośc postaci zaczyna jako FARMERZY z jednej wioski a jakie ścieżki wybiorą później to już zależy od nich :lol:

To na tyle jak na razie w gwoli wyjaśnień jako iż czas mnie pogania (mail z pracy :twisted: ) jednak ciąg dalszy nastąpi :!:

Pozdrowienia i takie tam...
Marutan
Marutan
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 156
Rejestracja: czw 19.06.2003 0:12

Postautor: Krys » ndz 14.03.2004 20:28

Dobrze, ze pedeki nie beda zalezec od ilosci ubicia potworkow, a za odgrywania, myslenie i wykorzystywanie umiejetnosci.

Teraz tylko pozostaje problem, jak te pedeki sa przyznawa. Ogolnie, za caloksztalt czy bardziej precyzyjnie, do okreslonych umiejetnosci, cech, zdolnosci itp. ?
W przypadaku pierwszego sposobu najczesciej dochodzi do sporego dysonansu pomiedzy tym co sie robilo i wykorzystywalo, a tym co sie aktualnie otrzymalo z poziomu danej klasy, umiejetnosci czy atutow.
W drugim przypadku MG i gracz ma pelna kontrole nad tym co rozwija bohater i ma wolne prawo rozwijac i uczyc sie czego chce pod warunkiem ze sa ku temu mozliwosci i nie zachodzi dysonans pomiedzy tym co sie rozwija, bo pedeki sa przyznawane adekwatnie do tych cech, umiejetnosci, atutow, bieglosci, mocy itp. ktore sie uzywalo.

Myslalem kiedys nad tym, zeby pomimo levelowo rozwijanej postaci mozna bylo spokojnie wykorzystac "drugi sposob" rozwijania postaci.
Zostalaby suma, ktora jest potrzebna do uzyskania kolejnego levela. Jednak stawiane sa wymagania zeby zdobyc ten kolejny poziom, a tymi wymaganiami sa poprostu wymagane bieglosci klasowe, umiejetnosci itp. z wyzszego poziomu, albo zaczynamy z 2 poziomu, ale musimy nauczyc sie okreslonych bieglosci czy umiejetnosci. Mniej wiecej tak jak z nauka. Zeby zdac do kolejnej klasy musimy nauczyc sie dziedzin z tego roku, czyli jestem drugoklasita, ale nie posiadam wiedzy drugoklasisty, a musze je dopiero zdobyc, w DnD jest natomiast odwrotnie. Jako zaczynajacy drugoklasista juz na starcie posiadam cala wiedze drugoklasisty i do tego jeszcze dzieki ciaglym bojkom toczonym w pierwszej klasie, dzieki ktorym uzyskalem pedeki i przeznaczylem je na zdanie do drugiej klasy, a do tego na starcie zyskalem jeszcze umiejetnosci i bieglosci drugoklasisty, fajnie nie, tez tak chcialbym miec :wink:. Przykladowo nasz bohater skoczyl na wyzszy poziom, ale nie otrzymal wszystkich umiejetnosci, bieglosci i moce z tego wyzszego poziomu tylko skompletowal wszytskie z nizszego i dzieki temu skoczyl na wyzszy, ale nie uzyskal ich tak w akcie jakiegos blogoslawienstwa, a dopiero musi sie ich nauczyc. W tym wypadku trzeba zdobywac poszczegolne umiejetnosci oddzielnie rozwijajac swego bohatera rownomiernie. Pedeki przyznawane by byly do tych zdolnosci, ktore aktualnie posiadamy, rozwijajac je na wyzszy poziom, albo ktorych chcemy sie nauczyc. Nie ma tez problemu, zeby nauczyc sie umiejetnosci z jakiejs innej klasy jezeli mamy na to czas czy nauczyciela. Jednak jezeli chcemy uzyskac nowy poziom i otrzymac mozliwosc dalszego doksztalcania sie musimy zaliczyc wymagania naszej klasy, tak jak drugoklasista musi je spelnic chcac byc trzecioklasista.

Mowiac szczerze, nie wiem czy to na zasadach DnD jest wogole mozliwe, czy czegos nie zachwieje, ale miloby gdyby postacie nie byly zamkniete w sztywnych ramach klas i leveli i potrafily sie rozwijac rownomiernie, a nie skokowo, a jezeli juz skokowo, to zeby przynajmniej ten skok dalo sie jakos logicznie czy chociazby pol logicznie wytlumaczyc.

Spytam sie tylko Marutanie czy w U-R jest mozliwosc swobodnego i rownomiernego rozwijania swoich mocy, umiejetnosci i bieglosci jak np. w Cyberpunku czy Swiecie Mroku?
Krys
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 95
Rejestracja: pt 05.03.2004 12:50
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Marutan » pn 15.03.2004 8:39

Teraz tylko pozostaje problem, jak te pedeki sa przyznawa. Ogolnie, za caloksztalt czy bardziej precyzyjnie, do okreslonych umiejetnosci, cech, zdolnosci itp. ?

Niestety tego w d20 już sie obejść nie da - PeDeki przyznawane są do ogólnej puli jednak i to nie jest problemem gdyż przy sensownym MG jak i graczach umiejętności jak i atuty będą się pojawiać/rosnąc z pewną (wyłumaczalną) logiką. Dodatkowo posiadanie pewnych atutów w samym d20 wymaga dośc często posiadania innych np. aby móc specjlaizować się w danej broni (+2 do obrazeń - w UD atut dostępny głównie dla Żołnierza) postac musi posiadać atut zosgniskowania w danej broni (+1 do trafienia).

Mowiac szczerze, nie wiem czy to na zasadach DnD jest wogole mozliwe, czy czegos nie zachwieje, ale miloby gdyby postacie nie byly zamkniete w sztywnych ramach klas i leveli i potrafily sie rozwijac rownomiernie, a nie skokowo, a jezeli juz skokowo, to zeby przynajmniej ten skok dalo sie jakos logicznie czy chociazby pol logicznie wytlumaczyc.

Spytam sie tylko Marutanie czy w U-R jest mozliwosc swobodnego i rownomiernego rozwijania swoich mocy, umiejetnosci i bieglosci jak np. w Cyberpunku czy Swiecie Mroku?


Częśc odpowiedzi jest juz nieco wyżej więc pozostaje mi dodać iż te PowerUp'y będą raczej łatwiej wytłumaczalne chcociażby dla tego iz nie wpływają w aż tak dużym stopniu na potęgę postaci chociaż nie będą one następować tak z jednej chwili na drugą. Wolę je raczej rozpatrywać w aspekcie kilku lub kilkunastu dni odpoczynku po jakiejś eskapadzie dającech postaciom wystarczająco czasu na przemyślenia, ćwiczenia jak i sam odpoczynek :!:
Niestety sposób rozwijania postaci taki jaki jest w WoD lub CP raczej odpada z samej specyfiki d20. Chociaz musze przyznać iz d20 ma też swój plus chociażby pewne ograniczenia w poziomie umiejętności (max. poziom to 3+aktualny poziom lub połowa tej wartosci dla umiejętności nie klasowych). W CP i WoD było nieco irytujące spotykanie niektórych graczy którzy mieli syndrom wymiataczy specjalizując sie w niektórych umiejetnościach w skali wychodzącej poza jaki kolwiek realizm (4 kropki do hanguns w WoD dla początkującej postaci / REF 9+ i np. jakaś um. bojowa na 8+) czyli bez syndromów RAMBO - w UD d20 jest to po prostu niemożliwe chcociażby poprzez fakt dostępnosci niektórych zdolności i kombinacji ala "mastakilla".
Jednak fakt - specyfika d20 niejako narzuca system poziomowania doświadczenia i tego niestety nie uda mi się pominąć :? , ale jest on bardziej równomierny niż np. w orginalnym DnD :wink:
Marutan
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 156
Rejestracja: czw 19.06.2003 0:12

Postautor: Krys » pn 15.03.2004 11:25

Hmmm to ja bym dadal dla tych mniej "sensownych" MG :wink:, kilka zdan poswieconym w jakims rozdziale, czy gdzies, ze poszczegolne atuty, umejetnosci i bieglosci nie zdobywa sie w formie przeskoku levelowego, czy w formie cudownego objawienia, ale poprzez nauke u odpowiedniego nauczyciela, wykorzystywania umiejetnosci i cwiczen. Czesc zdolnosci, mozna bylo samemu wypracowac poprzez praktyczne zastosowanie podczas przygod, za co by sie dostawalo do ogolnej puli punktow pedeki, a przy innej trzebaby bylo znalesc nauczyciela, albo wiecej czasu pomimo, ze juz sie ma te punkty na poziom. Przy czym nauka nie oznaczalaby, ze od razu automatycznie wyjdzie. MG na podstawie poczynan gracza mowilby co moze rozwinac, a czego jeszcze nie, kierujac sie swoim zdrowym rozsadkiem. Dla wielu takie podkreslenie by sie bardzo przydalo, zwlaszcza tych, co lubia sie kierowac scislymi wytycznymi z podrecznika, a znam takowych wielu, no i bylby to kolejny niezwykle wazny punkt wyrozniajacy ta mechanike sposrod innych mechanik d20.


Rzeczywiscie na zasadach WoD czy Cybera dawalo sie spokojnie robic na poczatku niezlych pakerow, ale tu sie zawsze ograniczalo jak w DnD przykladowo umiejetnosci tylko do przykladowo 6 na 10 itp. dla poczatkujacych postaci. Oczywiscie na zasadach DnD tez spokojnie da sie zrobic pakerow na poczatku, jak zreszta w kazdym systemie :wink:
Krys
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 95
Rejestracja: pt 05.03.2004 12:50
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Krys » pn 15.03.2004 21:00

Marutan trza cos rzucic, bo mi narazie tematy sie wyczerpaly :wink:. Zasadniczo zostaly jakies sprawy do omowienia? Moze przydalby sie odzew, ludzi, ktorzy sledzili topic od poczatku. Zatem Jakub, Durendal, Azirafal i inni wspomozcie nas! :)
Krys
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 95
Rejestracja: pt 05.03.2004 12:50
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Marutan » pn 15.03.2004 21:37

Właśnie :!: (kurcze ale elokwentnie 8) ) bo ja siedzę w pracy i zbytnio pisać nie mogę :wink:
Marutan
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 156
Rejestracja: czw 19.06.2003 0:12

Postautor: Marutan » wt 16.03.2004 18:46

No to nowe pytanko:

W zasadach d20 dla UD większość zbroi ma "wrazliwość" czyli typ obrażeń przed którymi nie chronią tak dobrze jak normalnie (połowa pancerza)
Propozycje:
Typ/Nazwa :arrow: Wrazliwość na
Zwykłe ubranie :arrow: wszystko 8)
Grube ubranie (zimowe) :arrow: Kłute
Kolet :arrow: Obuchy
Przeszywanica :arrow: Kłute
Skórznia :arrow: Kłute i Obuchy
Skórznia laminowana :arrow: Obuchy
Futro :arrow: Kłute
Bajdana :arrow: Kłute
Skórznia ćwiekowana :arrow: Obuchy
Brygantyna :arrow: może obuchy :?:
Zbroja folgowa :arrow: Kłute i Obuchy
Zbroja folgowa laminowana :arrow: Obuchy
Pancerz kolczy :arrow: Kłute
Półzbroja :arrow: Kłute i Obuchy
Zbroja łuskowa :arrow: może Kłute i Obuchy
Zbroja płytowa :arrow: Obuchy
Zbroja płytowa pełna :arrow: przy płycie i kolczudze to trudno powiedzieć :idea:
Zbroja płytowa turniejowa :arrow: Obuchy

Co Wy na to :?:
Marutan
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 156
Rejestracja: czw 19.06.2003 0:12

Postautor: Krys » wt 16.03.2004 22:18

Idea, ktora mozna ze swieczka szukac w systemach i bardzo mi sie podobajaca :wink:.

Bede mial jednak na poczatku pewne pytanko. Na zasadach G&G niektore bronie uzyskaly lepsza przybijalnosc pancerzy przykladowo: kusza -4, nadziak -3 itd. Wartosc jest zatem rozna. Czy w U-R ta zasada tez istnieje? Czy istnieje razem z "wrazliwoscia" zbroi, czy tej pierwszej w rezultacie nie ma? Albo czy sa polaczone nawzajem, rownowazac sie?
Krys
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 95
Rejestracja: pt 05.03.2004 12:50
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Marutan » sob 20.03.2004 1:29

No to znowu wracam!
W ramach początku wielkie DZIĘKI wszystkim którzy mieli dotychczas ochote odpisac na mój temat! :wink:

Do rzeczy jednak :D
Co do penetracji (ang. penetration w G&G) to chyba zostanie tak iż będzie ona zastąpiona przez "wrażliwość" pancerza. Pomysł chyba nieco lepszy gdyż lepiej rozpisac taką wartośc dla mniej licznych pancerzy niż dla dość mnogich rodzajów uzbrojenia. Możliwość występowania obu czynników (wrazliwości i penetracji) raczej nie jest brana pod uwagę gdyż zbytnio by skomplikowała rozgrywkę.

Lekkie zmiany przyniosło także inne spojżenie na magię i podczas gdy jej istota nadal będzie identyczna z tą wcześniej opisywaną tak zasadowo będzie ona pewnie rozpatrywana nieco podobnie jak Moc w Star Wars d20 czyli jak poziomowane umiejętności oparte na danej dziedzinie (magicznych atutach) i określonym współczynniku. Prawdopodobnie pod każdą ze wspomnianych w poprzednich postach domen podpadać będzie około 7+ umiejętności.
Jak się na to zapatrujecie i czy to wogóle widzicie :?:
Marutan
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 156
Rejestracja: czw 19.06.2003 0:12

Postautor: Marutan » sob 20.03.2004 9:21

OK, żeby nie być gołosłownym w kwesti magii oto przykład.

:!: Domena Magii WIATRU :!:
Przykłady podległych umiejętności (mocy):
- Przyspieszenie
- Lewitacja
- Telekineza
- Piorun
- Manipulowanie żywiołem
- Podmuch
- Wiezy wiatru (unieruchomienie)
- Fantom przedmiotu
- Fantom osoby
- Maska fantomu
- Pocisk fantomu
- Ostrze gromu
- Hipnoza
- Sugestia

Są to tylko przykłady i propozycje i dla uniwersalności gry część tych mocy może zostać połączona. Dodatkowo jeśli ktoś dla przykłady moca "Piorun" będzie chciał stworzyc piorun kulist i cisnąc go w przeciwników to po prosty ST takiego działania będzie wyższe. Daje to szkielet zasad ale dość elstyczny i nadal mozna improwizować!

Czekam na opinie :wink:

Pozdrowienia i takie tam...
Marutan
Marutan
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 156
Rejestracja: czw 19.06.2003 0:12

Postautor: Krys » pn 22.03.2004 14:03

No to odpisuje :)

W przypadku zastasowania sposobow penetracji pancerzy to troche nad tym myslalem. Jezeli mialbym juz wybierac pomiedzy "wrazliwoscia zbroi", a "parametrem penetracji poszczegolnych broni" to w moim przypadku wole zdecydowanie to drugie. Pytanie - dlaczego? Juz odpowiadam :). Sama idea "wrazliwosci pancerzy" jest bardzo dobra, tyle, ze dla mnie zbyt uproszczona jezeli wezmiemy pod uwage, ze kazda bron z typu: klute czy obuchy bedzie zabierala zawsze te 50% pancerza. Jest to dosc potezne uproszczenie zwazywszy, ze bronie te odnzaczaja sie rozna przebijalnoscia, a wiele sposrod tych wcale tak dobrze zbroi nie przebija. Moze pozniej dojsc do takich kwiatkow np. gdy zaliczymy do zbroi plytowej typ broni klutej to nagle okaze sie, ze taka bron jak sztylety, wlocznie, widly, rapiery i wszystko inne pieknie i bez problemu zacznie nam przebijac zbroje plytowa. Ten sam problem bedzie tez wyskakiwac przy innych typach pancerzy. W rzeczywistosci tylko niewielka czesc z poszczegolnych "gatunkow" broni miala taka skutecznosc przy przebijaniu pancerzy, a ta tez byla zawsze rozna. Wsadzajac wszystko do jednego worka mysle, ze dostaniemy takie uproszczenie, ktore zacznie nas po jakims czasie mocno bolec.
Dlatego wolalbym powrocic do przebijalnosci konkretnych gatunkow broni. Daje to wieksza elastycznosc i wcale nie jest bardziej skomplikowane od "wrazliwosci zbroi". Wydaje mi sie, ze nie jest tak trudno zapisac na karcie, albo zapamietac, ze moj nadziak albo kusza w przypadku spotkania sie ze zbroja daje modyfikator -4, czyli ktos ma zbroje za 8 to ma w przypadku uzycia tej broni 4. Jest to na tyle proste, ze chyba nie trzeba to jeszcze bardziej upraszczac.
Poza tym G&G umozliwia dla broni, ktore nie sa wstanie przebic pewnych zbroi np. zbroja plytowa ma 8, a moja wlocznia k6 + 2 z mojej sily. Powoduje to, ze niby nie mam szans przebic zbroje, ale mamy krytyki, a oprocz tego mozliwosc zadania trudniejszego ataku w bardziej odslonieta czesc ciala, albo wrazliwsza na ataki, oczywiscie z uwzglednieniem odpowiednio wiekszego modyfikatora za takowy atak, ale co pozwoli nam podzielic pancerz wlasnie o te 50%, tak jak bylo to przedstawione w tabelce w przypadku broni strzeleckiej. Bronie, ktore byly bardzo skuteczne na zbroje wszelakich rodzajow nie bylo wiele, a w przypadku broni dobrych tylko na konkretne pancerze jest rowniez niewiele, ale nawet zapisanie na karcie, ze taka i taka bron zadaje -2 dla zbroi typu kolcze nie jest naprawde skomplikowane.

Oczywiscie decyzja nalezy tylko do Ciebie :).
Krys
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 95
Rejestracja: pt 05.03.2004 12:50
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Marutan » pn 22.03.2004 23:47

OK, pomysł z penetracją pancerza (takie małe "P-cośtam" przy obrażeniach w tabelce) to rzeczywiście lepszy pomysł tyle że pozostaje problem przypisania każdej broni odpowiednich statystyk!

Zastanawiam się nad schematem określanym jako np: P-1 oznaczającym iż dany oręż redukuje pancerz o 1 pkt. (nie trwale bo to inne zagadnienie :wink: ) ale przy tym jednaym ataku. System zapisu byłby od P-1 aż do P-4 czyli od broni które mają nieco większą przebujalnośc aż po "otwieracze do puszek" takie jak cięzkie kusze, nadziaki, młoty rycerskie itp.

Jak na razie proponuje następujące przykłady:
Sztylet :arrow: P-1 (Katar P-2)
Krótki miecz :arrow: P-3
Nadziak :arrow: P-2 (Ciężki P-4 :!: )
Lekka kusza :arrow: P-2 (Zwykła P-3, Cięzka P-4)
Rapier :arrow: P-2

Czekam na propozycje szczególnie w kwesti włóczni, kobaczy, wekier, maczug, młotów, toporów itp.
Ciekaw jestem Waszego zdania :)

Pozdrowienia i takie tam...
Marutan
"ZJEDZ BATONA" - powiedział młody Jedi
Marutan
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 156
Rejestracja: czw 19.06.2003 0:12

Postautor: Krys » wt 23.03.2004 2:06

Powiedz tylko ile pancerza ma zbroja plytowa i kolczuga w Twoim systemie, zebym mogl sie lepiej orientowac w wartosci parametrow.

Bron bede wyroznial "parametrem przebijalnosci" tylko taka, ktora bedzie mogla dobrze sobie radzic w przypadku spotkaniu sie z kolczuga i pod nia kaftanem pikowanym.

Kusza lekka - tej nie dal bym nic, zakladajac ze jest to cos na wzor kuszy, z ktorej mozna strzelic z jednej reki, niczym pistolet strzalkowy.
Kusza (zwykla czy srednia) "4"
Kusza ciezka (obleznicza) "6" - co prawda skala jest tylko do 4 ale taka kusza jest naprawde zabojcza, wielka niczym podreczna balista i ladowalo sie ja w porywach do kilku minut, choc to zalezy od epoki, ale napewno byla cholernie zabojcza.
Nadziak lekki i ciezki to rzeczywiscie moga miec "2" i "4"
Dlugi luk - "2" dla plyt, a dla kolczug itp. nawet "4" (nie pozwalac go uzywac graczom podczas strzelania z konia, w lesie i podziemiach :) )
Rapier - jezeli ma cos lepiej przebijac to tylko kolczuge i tez niezbyt wyskoko.
Sztylet "1K" - jezeli stosujemy ogolnie to zero
Topory - zdecydowanie nic. Napewno wiem, ze kolczugi z kaftanem pikowanym stanowia dla nich bardzo dobra zapore. Dosc trudno tez im sie paruje w prownaniu z mieczem, ale powinny miec od miecza wieksze obrazenia.
Wlocznie - nie dalbym im nic. Ewentualnie "1", ale z wloczniami bardzo dobrze sobie radzily zwykle kolczugi, bo gdyby tak nie bylo zwykly chlopek roztropek by rycerzy nabijal jak szaszlyki.
Sztylet - przed nim pomimo zadawanych ran klutych nie byl skuteczny na zbroje kolcze czy tym bardziej plyty. Przy jakis naprawde specjalnych typach sztyletow "1"
Maczugi - nic
Bron Dwureczna (berdysz, miecz, topor, bec de corbin) - "3"
Mloty "2" moze nawet "3" - powinny tez zadawac wieksze obrazenia, ale parowac nimi powinno byc bardzo trudno.
Korbacz "3" - tez powinny zadawac spore obrazenia, a parowaniu tym to juz wogole trudno mowic, choc ktos moze byc bardzo zdolny :).
Wekiera "2"
Halabardy, Glewie, Gizarmy i cala reszta pochodnych "2"

Ogolnie schemat przydawania odpowiednich wartosci powinien bazowac na tym, ze zbroja kolcza wystarcza do "nietykalnosci" dla takich broni jak: topor, miecz, luk, wlocznia. Uzywam ich jako podstawowy wyznacznik dla reszty broni.
Krys
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 95
Rejestracja: pt 05.03.2004 12:50
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Marutan » wt 23.03.2004 7:36

Ok, już podaję wartości pancerza:
Grube ubranie (1)
Pikowany (2)
Skórzany (2)
Skórzany ćwiekowany (3)
Skórzany emaliowany (3)
Bajdana (koszulka kolcza) (4)
Skórzany utwardzany (4)
Brygantyna (5)
Folgowy (6)
Folgowy emaliowany (6)
Kolczy (6-7) - różne źrudła i doświadczenia
:roll:
Łuskowy (6-7 :?: ) - różne źrudła i doświadczenia (znowu)
:roll:
Półpłytowy (7)
Płytowy (8 )
Kolczy+"Cztery lustra" (8 )
Płytowy pełny (9)
Płytowy turniejowy (10)

Takie propozycje :wink:

Co do broni to przez określenie "Lekka kusza" chodziło mi o te lżejsze wersje mysliwskie a nie o kusze reczne podobne do tych z Chin. Kusza zwykła to natomiast ta ładowaną np. przez "ostróg" (lub "ostrogę" jak kto woli) a cięzkia to juz stricte mechaniczna - kobrowa itp.
Co do długiego łuku (jedynym jaki mozna używać z konia jest Dai Kyu) to niestety muszą ustalic stałą (jedną) wartośc P.
Włóczniom dałbym to P wynoszące 1 gdyz łatwiej było im radzić sobie z pancerzem niż mieczom itp. ale co w takim rzie z trójzębami, widłami itp. (także P-1) :?:
Rapier (broń rapiero podobna np. Dagesse) P-1
Krótki miecz P-2
Nadziaki (bez zmian) P-2 (cięzki P-4)
Sztylet P-1 (poparte doświadczeniem :? )
Topór P-0 (czyli brak chyba że obuchem :wink: )
Broń dwuręczna = nieco wyżej niz ich wersje jednoręczne (to będzie chyba w porządku)
Maczuga P-0
Wekiera P-1
Korbacz P-1
Berdysz P-? (no nie wiem, z doświadczenia wiem iż nie była to broń silniejsza od topora dwuręcznego i pancerza raczej nie penetrowała wiec może P-1 lub 2 maks. za masę itp.)
Broń drzewcowa (halabarda, gizarma itp.) P-2
Młot Lucerański P-3

Czekam na uwagi.

WIELKIE dzięki Krys za dotychczasową pomoc :!: (masz u mnie piwo :wink: )

Pozdrowienia i takie tam....
Marutan
"ZJEDZ BATONA" - powiedział młody Jedi
Marutan
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 156
Rejestracja: czw 19.06.2003 0:12

Postautor: Krys » wt 23.03.2004 11:17

Eee nie ma za co. Ciesze sie, ze moglem sie na cos przydac, ale po te piwo moge sie nieoczekiwanie zjawic :).

To dlugim lukom chyba dalbym "2", ale moglby w niektorych przypadkach dochodzic do "3". W przypadku japonskiego luku to rzeczywiscie mozna bylo z niego strzelac z konia bo byl asymetryczny, tzn. krotszy w dolnym ramieniu luku, ale mowiac szczerze mam zero pojecia o jego efektywnosci, sile, zasiegu, wiec w jego przypadku nie bede mogl sie wypowiadac, do czasu oczywiscie :).

Toeretycznie jak wlocznie maja "1" to inne tego typu bronie tez powinny miec. Chociaz te wlocznie z "1" moglyby wyrozniac sie poprostu odpowiednio uksztaltowanym grocie nadajacym sie lepiej do przebijania pancerzy, ale ogolnie "1" moze zostac, jak teraz widze rozpiske wartosci pancerzy.

W przypadku berdysza to masz racje, jego masa powinna mu cos do przebijalnosci zapewnic no i przedewszytstkim piekielne obrazenia.

Wartosc luskowej 6-7 jest dobra. Ta byla przedewszystkim trudniejsza w utrzymaniu od kolczej (czyszczenie, naprawy etc.) :).

Wspomne jeszcze, ze Twoja rospiska wartosci pancerzy pomimo roznych systemow jest niemalze identyczna z moja :).

To w przypadku pancerzy i broni byloby tyle.

Pomysl z magia bardzo mi sie podoba. Zwlaszcza, ze bedzie testowaly sie w zakleciach odpowiednie umiejetnosci. W ten sposob mag stanie sie prawdziwym uczonym i bez odpowiedniej wiedzy nie bedzie w stanie czarowac, a im lepszy specjalista np. w dziedzinie leczenia tym trudniejsze i bardziej skomlikowane rany bedzie mogl zaleczyc. Dodam tylko, ze ten sposob szybko doprowadzi magow do wyprzedzenia w specjalistycznej wiedzy, a moze nawet technice daleko swoja epoke i tak jak np. w Sapkowskim beda sie znali przykladowo na genetyce :). Ale wlasnie to mi sie najbardziej podoba. Przynajmniej jest tak w moim systemie. Przyblizony pomysl jest tez bodajze w systemie Gasnacych slonc. Jezeli nie znasz zachecam do lukniecia w rozdzial magii moze przyniesie pare pomyslow. Pozniej pomysle nad dziedzinami do poszczegolnych dziedzin magii.

Nieco pozniej zapodam moze jakies propozycje rodzaji magii w poszczegolnych dziedzinach.
Krys
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 95
Rejestracja: pt 05.03.2004 12:50
Lokalizacja: Warszawa

Poprzednia

Wróć do Dungeons & Dragons

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości

cron