Scalzi, John - "Upadające imperium" :: Sprawdź komentowany artykuł.

Tutaj możesz komentować pojawiające się w naszym serwisie literackim wiadomości

Moderatorzy: Vampdey, Tigana, Shadowmage, Achmed

Scalzi, John - "Upadające imperium"

Postautor: kompan » śr 17.04.2019 10:33

Jak to wyglada jakby to porownac do Hamiltona?
kompan
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 191
Rejestracja: śr 09.09.2009 14:15

Scalzi, John - "Upadające imperium"

Postautor: raistand » śr 17.04.2019 10:44

Też trzymam kciuki, żeby konsekwentnie wydawano.
raistand
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 140
Rejestracja: czw 08.02.2018 8:46

Re: Scalzi, John - "Upadające imperium"

Postautor: romulus » czw 18.04.2019 11:41

kompan pisze:Jak to wyglada jakby to porownac do Hamiltona?

Hamilton pisze fabuły, które potrafią być bardzo epickie i wielowątkowe. W cyklu Scalziego, na razie, tego nie ma. Jest mniej. Co nie znaczy, że ubożej.
Don't blink. Don't even blink. Blink and you're dead.
romulus
Lord
Lord
 
Posty: 1807
Rejestracja: śr 29.11.2006 20:11

Re: Scalzi, John - "Upadające imperium"

Postautor: Janusz S. » czw 18.04.2019 13:49

Przeczytałem dopiero połowę i w wielu sprawach zgadzam się z recenzentem co do mocnych stron Scalziego, ale powiedzmy sobie szczerze - jest to sztampowa opowieść o zagrożonym gwiezdnym imperium (dość kieszonkowym) z równie schematycznymi bohaterami. Czy w powieści występuje Nurt czy Głębia czy hiperprzestrzeń to naprawdę jeden pies.
Jeśli wolność słowa w ogóle coś oznacza, to oznacza prawo do mówienia ludziom tego, czego nie chcą słyszeć. G. Orwell
Awatar użytkownika
Janusz S.
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3885
Rejestracja: pn 18.03.2013 19:15
Lokalizacja: Kraków/Gliwice

Scalzi, John - "Upadające imperium"

Postautor: Shedao Shai » wt 22.06.2021 15:20

Będzie o całej trylogii, bo to książki jakościowo spójne, z tymi samymi zaletami i wadami. Nie ma co się rozdrabniać.

W "Czerwonych koszulach" urzekł mnie lekki i humorystyczny styl Scalziego oraz oryginalny pomysł na powieść. Tutaj pomysł jest mniej oryginalny, a choć humoru jest również mniej, to dalej jest go bardzo dużo, zdecydowanie powyżej średniej. No i jest lekko. Bardzo lekko. Tak lekko, że książka wlatuje jednym okiem, a drugim wylatuje i właściwie człowiek się zastanawia, po co to czytał.

Postacie są wyraziste, niektóre nawet ciekawe (Kiva i... no, Kiva). Chyba przesadziłem z tym "niektóre" :D Większość jest sztampowa (Cardenia, Nadashe, Mar, eee... Marcus? Ten ukochany Cardenii - to też o czymś świadczy, że ok. tydzień po zakończeniu lektury już nie pamiętam jego imienia). A więc postacie są wyraziste, ale sztampowe. Czyli coś klasycznego dla prostych czytadełek. I w sumie tak chyba najprościej podsumować trylogię Interdependency - proste czytadełka. Lekkie, przyjemne jeśli ktoś takie lubi. Ja nie, dość się męczyłem przy lekturze, na szczęście zwięzłość i krótkość książek dały mi wystarczająco motywacji, żeby je dokończyć. Drugi raz tego bym nie czytał.

Owej lekkości nie pomaga dość sztampowa fabuła przetkana kilkoma niesztampowymi pomysłami na świat i niezłymi twistami akcji. Z drugiej strony, Scalzi jest odważny w tym co robi i ma swoje pomysły, którymi częściowo nadrabia tam, gdzie pomysłów nie ma, albo gdzie powtarza utarte schematy. Podsumowując, nie powiem, że to zła trylogia, ale też nie polecam i zapytany o Scalziego powiedziałbym, że lepiej poprzestać na "Czerwonych koszulach".

3/6
Awatar użytkownika
Shedao Shai
Książę
Książę
 
Posty: 2073
Rejestracja: sob 06.03.2004 15:20
Lokalizacja: Wrocław


Wróć do Komentarze i opinie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 10 gości