Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Wszystkie tematy traktujące o literaturze w bardziej ogólnym rozumieniu

Moderatorzy: Vampdey, Tigana, Shadowmage, Achmed

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: nosiwoda » pn 01.06.2020 8:52

Tylko która? Bo napisał troszkę więcej niż jedną.
This space-time continuum is ruled by Pa Gorg, Ma Gorg and Junior Gorg.
nosiwoda
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3363
Rejestracja: śr 18.10.2006 12:57
Lokalizacja: zewsząd

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » pn 01.06.2020 9:36

Czasopodobna nieskończoność - Stephen Baxter

Powieść Bardzo Hard SF. Bardzo, bardzo. Zarówno informacje odautorskie jak i wypowiedzi bohaterów składają się głównie z pojęć typu: kwantowe funkcje falowe, naga osobliwość, Ostateczny Obserwator, arkusze prawdopodobieństwa, tunele czasoprzestrzenne, materia egzotyczna, warunki brzegowe istnienia wszechświata, kontinuum czasoprzestrzenne, itp. Nagromadzenie tego typu pojęć, rozważania na temat rozmaitych teorii i wykorzystywanie ich dla akcji powieści powoduje, że klimat powieści sprawia wrażenie zesznurowanego odręcznie grubą dratwą. Wszak, ani my, ani autor tak naprawdę nie ma pojęcia jak to wszystko by działało w rzeczywistości, a oderwanie tego typu teoretycznej fizyki od zdroworozsądkowego pojmowania rzeczywistości wywiera potężne siły na kołek niewiary, który trzeszczy i zgrzyta, trzymając się w ścianie resztką słowa honoru.

Fabuła jakaś w tym jest, podróże przez czas i przestrzeń liczone w setkach i tysiącach lat, starcia z obcą cywilizacją, partyzanci i kolaboranci. Jest w tym jakiś zamysł ale wychodzi sucho i wiórowato bo autor ma fabułę w małym poważaniu, interesują go głównie te rozpisane na skalę istnienia Wszechświata teorie fizyczne. A że do beletrystycznego opowiadania średnio się nadają to i średnio wychodzi. Podobnie jest z bohaterami. Są zatrudnieni do określonych ról, ich wewnętrzne rozterki i rysy charakteru niespecjalnie mają znaczenie. Czasem zachowują się zupełnie niewiarygodnie, choć wytłumaczeniem są te wszystkie teorie hard SF do których się, w sumie jednak bezrozumnie w kontekście literackim, stosują. Owszem, coś tam się dzieje w tym temacie, ale słabe to jest raczej.

Spory plus za wyobraźnię i wymyślanie rozmaitych gadżetów SF, abstrakcyjnych, czasem niemal komicznych zestawień i pomysłów.

Xeelee dalej są gdzieś daleko, choć już odrobinę bliżej.

Sumując, w mojej ocenie, poprzednia część cyklu (choć to cykl umowny, bo powieści są zupełnie odrębnymi bytami, nijak na siebie nie zachodzącymi, poza kontekstem mitycznych Xeelee, zresztą miejsca akcji znajdują się w zupełnie innych galaktykach, a nie wiem czy nie w różnych Wszechświatach) była znacznie lepiej napisana od strony czysto literackiej satysfakcji, choć i tam nie brakowało karkołomnych pomysłów i twardej SF. Tym razem nie do końca uwierzyłem autorowi, a opowieść zdała mi się nadmiernie pretekstowa. Dałbym ocenę 5/10 gdyby nie zakończenie, w którym nagle ukazuje się literatura i kilka ładnych akcentów.

6/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Lord
Lord
 
Posty: 1966
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » sob 20.06.2020 15:09

E.E. - Olga Tokarczuk

Erna Eltzner - młode dziewczę, córka mieszczańskiego fabrykanta - zamieszkujące wrocławską rzeczywistość początku XXw., doznaje metafizycznego punktu osobliwego. Zaczyna widzieć duchy i komunikować się z zaświatami. Staje się na chwilę lokalną sensacją. Kto może, stara się ugrać na powstałej sytuacji swoje trzy grosze.

Co moim zdaniem sugeruje tytuł, Erna Eltzner szybko przestaje być człowiekiem. Zmienia się w E. E.. Dla wszystkich wokół to tylko interesujący przypadek, dzięki któremu można coś zyskać. Popularność, oderwanie się od szarej rzeczywistości, doktorat, zrozumienie mechanizmów wszechświata. Jej człowieczeństwo spychane jest na dalszy plan. Głównym motywem tej powieści jest samotność wynikła z inności. Choć niby wszyscy są mili i wspierający to nie są w stanie przeskoczyć bariery odmienności, zwyczajnie nie są w stanie pojąć tego co dzieje się z osobą o nietypowym oglądzie rzeczywistości, zresztą, tak naprawdę interesują się tylko sobą. Mimo całej otaczającej czeredy, taki odmieniec musi zmierzyć się ze swoimi demonami sam.

Wydaje się, że E.E. to powieść mocno autobiograficzna, metaforycznie przeniesiona o kilkadziesiąt lat. Część akcji ma miejsce w Klenicy, gdzie Olga Tokarczuk spędziła część dzieciństwa i nastolęctwa, czyli będąc w wieku Erny Eltzner. Można się też spodziewać, że osoba z jej wrażliwością, darem szczególnego sposobu patrzenia na świat, mogła przeżywać podobne sytuacje co bohaterka powieści. Również silnie wyeksponowana próba zrozumienia rzeczywistości poprzez zrozumienie ludzkiej psychiki - metafizyka, psychoanaliza freudowska, aspekty badań Carla Junga - sugeruje silne powinowactwo z zainteresowaniami autorki, z wykształcenia psychologa.

Mamy też aspekt społeczny, kulturowy, acz jedynie zaznaczony, bez szerszego rozpatrzenia. Choć przedstawiony świat to ostoja spokoju, każdy pielęgnuje wizje swojej przyszłości, uwija się w swoim małym, ciepłym gniazdku, wszystko gra niby w zegarku, to gdzieś między wierszami odnajdujemy zapowiedzi nadchodzącej katastrofy, wszak za kilka lat wybuchnie Wielka Wojna. Wydaje się, że autorka stawia tu pytanie: dlaczego? Nie nadaje temu pytaniu szczególnego charakteru. Drobne sugestie wiszą tu i tam raczej jako ostrzeżenie, którego nikt nie dostrzega. Zaduma, cóż z tego, że plany, że to czy tamto, za chwilę i tak skoczycie sobie do gardeł. Jest w tym jakiś fatalizm dziejów.

Literacko rzecz bez zarzutu. Prosty ale piękny, elegancki, pełny język.

I tylko nie wiem, skąd pani Tokarczuk wzięła szparagi w mieszczańskim, wrocławskim domu z początku XX w., w październiku. ;)

7,5/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Lord
Lord
 
Posty: 1966
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » pt 26.06.2020 12:36

Malowany człowiek - Peter V. Brett

Pomysł z pojawiającymi się w nocy demonami/potworami sympatyczny, ale reszta fatalna. Konstrukcja świata nieprzemyślana, niedopracowana. Demony, choć pojawiają się codziennie od dobrych trzystu lat, każdego wieczora zaskakują ludzi, którzy zazwyczaj są nieprzygotowani. Ludzkość jako całość w zasadzie nie wypracowała żadnych mechanizmów walki poza niezbyt efektywnymi sposobami biernej obrony, które często zawodzą. I co ciekawe nikt nawet nie próbuje niczego wymyślić. Preferowane postawy to bezrozumny heroizm albo częściej bezmyślne tchórzostwo. Postacie to stereotypowo jednowymiarowe, najczęstsze klisze fantasy. Ich zachowania często sztuczne, niewiarygodne. Fabuła prościutka. W zasadzie cała powieść to rozwleczone zbieranie drużyny przed wyprawą. Narracja schematyczna i (samo)powtarzalna. W kółko dzieje się to samo.

Językowo nie ma porażki ale to język prosty, niespecjalnie wyrobiony, pasujący do płytkiej i wyraźnie pretensjonalnej opowieści.

Całość sponsorują literki N jak Naiwność, I jak Infantylność i W jak Wtórność.

Gdyby książka była skierowana do młodego czytelnika - jej poziom sugeruje mniej więcej 13-14 letniego odbiorcę - mogłaby uzyskać lepszą ocenę. Jednak wyraźne kierowanie do dorosłych oraz dość liczne, częściowo poprowadzone wyraźnie naturalistycznie, opisy stosunków seksualnych oraz ciągłe jednoznaczne nawiązywanie do rozmaitych zachowań seksualnych wykluczają pozycję z tej niszy.

Wysłuchałem w bardzo dobrej interpretacji Filipa Kosiora.

3/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Lord
Lord
 
Posty: 1966
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Shadowmage » pt 26.06.2020 15:24

Patrz, właśnie niedawno skończyłem słuchać. No nie bangla ta powieść, nie bangla.
Każdy czytelnik ma takiego diabła, na jakiego zasłużył.
Arturo Perez-Reverte, "Klub Dumas"
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18819
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » czw 02.07.2020 13:18

Dziesiąta Aleja - Mario Puzo

Środowisko włoskich emigrantów w Nowym Jorku, pierwsza połowa XXw. Pierwszy mąż Lucii Santy odumiera ją gdy ta jest w kolejnej ciąży, następny mąż, kilka dzieci później, ląduje w wariatkowie. Kobieta musi walczyć z trudną rzeczywistością w zasadzie sama. Obserwujemy trudne dzieje jej rodziny przez kilka dekad. Nieliczne radości, liczne troski, sukcesy i tragedie, dostosowywanie tradycyjnych wartości i zwyczajów ze starego kraju do nowej realności. Dziesiąta aleja to portret brutalnego świata. Brak tu typowo pojmowanej fabuły. Mamy obrazek który przedstawia stan świata trudny do pojęcia dla większości ludzi już jedno czy dwa pokolenia później, nie rozumiejących, że ich prawo do studiów, wakacji, do latte na rogu było wydzierane krwawiącymi pazurami, niewyobrażalnie trudnymi decyzjami, nieustannym poświęceniem.

Puzo to dobry obserwator, który widzi głębiej niż samą powierzchnię. Warto go czytać.

Odsłuchałem w zupełnie niezłej interpretacji Doroty Landowskiej.
8/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Lord
Lord
 
Posty: 1966
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Poprzednia

Wróć do Ogólnie o literaturze

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość