Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Wszystkie tematy traktujące o literaturze w bardziej ogólnym rozumieniu

Moderatorzy: Vampdey, Tigana, Shadowmage, Achmed

Postautor: toto » wt 21.06.2011 18:48

Uczta dla wron przeczytana. Jakby Martin trochę zbyt mocno się rozdrobnił i poświęcił zbyt wiele czasu mniej istotnym wątkom (i czasami niezbyt potrzebnym opisom). Wciąż czyta się świetnie, ale główne wątki praktycznie stoją w miejscu. Liczę, że Taniec ze smokami okaże się pod tym względem lepszy. I, że na kolejne tomu już nie będzie trzeba czekać tyle czasu.

Teraz Trojka.
So it goes
Awatar użytkownika
toto
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3552
Rejestracja: wt 01.01.2008 17:02

Postautor: Shadowmage » wt 05.07.2011 15:32

Czasu na czytanie nie mam obecnie wiele, ale udało mi się "Starcie królów" sobie przypomnieć (przez co zawaliłem trochę terminów, ale co ja na to poradzę, że mnie ten cykl wciąga za każdym razem?), a teraz powoli przedzieram się przez F&SF (bo na wyjazd służbowy następnych tomów Martina nie zabrałem).
Każdy czytelnik ma takiego diabła, na jakiego zasłużył.
Arturo Perez-Reverte, "Klub Dumas"
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: callas » sob 09.07.2011 12:32

Katarzyna Michalak "Sklepik z niespodzianką". Czytadełko, ale przyjemne.
callas
Wędrowiec
Wędrowiec
 
Posty: 32
Rejestracja: pn 13.06.2011 23:01
Lokalizacja: la scala

Postautor: Shadowmage » ndz 10.07.2011 9:29

F&SF całkiem niezłe, chociaż kilka słabszych tekstów też się trafiło. Nie rozumiem np. fascynacji Irvine'em - drugi tekst i drugie pudło moim zdaniem. Niemniej jest co poczytać.

Teraz niby zacząłem "Nawałnicę mieczy", ale w międzyczasie może jeszcze coś innego przeczytam. A o dwóch smutnych lekturach czerwcowych napisałem tutaj.
Każdy czytelnik ma takiego diabła, na jakiego zasłużył.
Arturo Perez-Reverte, "Klub Dumas"
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Shadowmage » wt 19.07.2011 18:11

Trochę niespodziewanie plan wykonany - właśnie skończyłem "Ucztę dla wron", a jutro odbieram "A Dance with Dragons". W sam raz opasła lektura na urlop :)
Każdy czytelnik ma takiego diabła, na jakiego zasłużył.
Arturo Perez-Reverte, "Klub Dumas"
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Galvar » wt 19.07.2011 21:41

Shadowmage pisze:Trochę niespodziewanie plan wykonany - właśnie skończyłem "Ucztę dla wron", a jutro odbieram "A Dance with Dragons". W sam raz opasła lektura na urlop :)
Szczęściarz. :P Będziesz recenzował z oryginału?
Galvar, mag z charakterem. ;)
Galvar
Książę
Książę
 
Posty: 2666
Rejestracja: wt 07.06.2005 17:43
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: Shadowmage » śr 20.07.2011 7:02

Jak mi się zachce i znajdę czas :)
Każdy czytelnik ma takiego diabła, na jakiego zasłużył.
Arturo Perez-Reverte, "Klub Dumas"
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Galvar » śr 20.07.2011 8:01

Czyli małe szanse. ;)
Galvar, mag z charakterem. ;)
Galvar
Książę
Książę
 
Posty: 2666
Rejestracja: wt 07.06.2005 17:43
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: toto » pt 22.07.2011 20:23

Zabrałem się za 1Q84 Murakamiego. Niby powieść bardzo w jego stylu, ale coś mi nie gra. Nie potrafię tego nazwać, ale czegoś brakuje. Czyta się wciąż bardzo przyjemnie, wciąż jest to poczucie niezwykłości, ale jest mniej elementów, które znajdują się na granicy realności. Takich, o których trudno jednoznacznie powiedzieć, że są fantastyczne lub realne. Pewnie duży wpływ na ten problem mają różnice kulturowe, ale właśnie ten element w powieściach Murakamiego bardzo mi pasował. 1Q84 wydaje się wprowadzać dużo wyraźniejszy podział na to co realne i nierealne. I bardzo żałuję, że zdecydowałem się nie czekać na trzeci tom i teraz przeczytałem dwie części. Drugi tom kończy się takim cliffhangerem, że strach. Już lepiej przeczytać tylko tom pierwszy i spokojnie poczekać na premierę trzeciego i wtedy skończyć resztę/

Teraz kończę odstawione niedawno na boczny tor Czarne światło Elizabeth Hand.

W planach powtórka Akwaforty, Dicka, może czegoś jeszcze i przeczytanie Rakietowych szlaków, przynajmniej pierwszego tomu.
So it goes
Awatar użytkownika
toto
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3552
Rejestracja: wt 01.01.2008 17:02

Postautor: muad » wt 26.07.2011 12:52

Niedawno skończyłem cykl o Enderze, im dalej tym gorzej, niemniej przyzwoicie. Choć pierwszy tom był bdb. Póżniej sięgnąłem pierwszy raz po Kapuścińskiego - Heban. Trochę krótka, ale i tak w ciekawy sposób ukazał Czarny Ląd i jego mieszkańców. Po tego autora z pewnością jeszcze sięgnę.

Teraz "męczę" - Opowieści sierotyValente, Catherynne M. Gdybym nie wydał kasy na te dwa tomy tylko pożyczł to dość szybko odłożyłbym tą pozycję na półkę. Po Accelerando to druga pozycja z serii Uczta Wyobraźni, która mnie rozczarowała. W "Opowieściach..." autorka poszatkowała różne legendy a później razem połączyła. Ogólnie nie polecam.
muad
Wędrowiec
Wędrowiec
 
Posty: 43
Rejestracja: pn 02.08.2010 14:56

Postautor: Shadowmage » wt 09.08.2011 7:16

Galvar pisze:Czyli małe szanse. ;)
A jednak zrealizowane :) Dziś pewnie, albo jutro, się recka ukaże u nas. Wyszła mi obszerna i bardzo krytyczna, co jest trochę niesprawiedliwe, bo mimo pewnych wad (obecnych już w "UdW"), nadal czyta się to świetnie. To jest problem z recenzowaniem którychś tam tomów cykli - wiadomo co w nich dobrego, więc się człowiek na złych stronach koncentruje.

Poza tym wczoraj skończyłem "Miasto Upadłych Aniołów" Clare. Ja już chyba podziękuję, stężenie durnych tekstów w scenach romantycznych osiągnęło niestrawny dla nie poziom...
Każdy czytelnik ma takiego diabła, na jakiego zasłużył.
Arturo Perez-Reverte, "Klub Dumas"
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Shadowmage » śr 10.08.2011 18:27

W lipcu czytałem tylko Martina, same powtórki. Nadal uważam "Pieśń..." za świetną, a marudzę głównie pro forma :P

Teraz czytam Simmonsa łączone wydanie "Wydrążonego człowieka" i "Muzy ognia". Znacznie fajniejsze niż mój pierwszy kontakt z serią (Lerner) NF. Kończę "WCz", ale w pełni jeszcze sobie tego nie rozgryzłem.
Każdy czytelnik ma takiego diabła, na jakiego zasłużył.
Arturo Perez-Reverte, "Klub Dumas"
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: toto » śr 10.08.2011 18:34

Ja kończę Kamienną Ćmę Matuszka. Miałem powtarzać UW, ale zeszło to na dalszy plan, bo wcześniej powtórzyłem sobie trzy książki Dicka (tak się wkręciłem). I już nie planuję sobie kolejnych książek, bo wybieram sobie coś odpowiedniego w zależności od nastroju. Ale może coś McDonalda w oczekiwaniu na nową książkę?
So it goes
Awatar użytkownika
toto
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3552
Rejestracja: wt 01.01.2008 17:02

Postautor: Shadowmage » śr 10.08.2011 19:24

Jeśli chodzi o McDonalda, to ja nadal z "Serca, dłonie, głosy" uporać się nie mogę. Jakoś mnie zupełnie ta książka nie wciąga...
Każdy czytelnik ma takiego diabła, na jakiego zasłużył.
Arturo Perez-Reverte, "Klub Dumas"
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: historyk » ndz 21.08.2011 7:32

Wybrałem się niedawno do księgarni z tanimi książkami i za grosze nabyłem małe co nieco. Łowy całkiem udane :). Co wpadło do mojej biblioteczki:

John Ringo, cykl Wojny rady (3 tomy, czyli wszystkie u nas wydane). To de jure SF, a de facto fantasy. Niby istnienie elfów, smoków, orków itd. ma korzenie naukowe, ale ta nauka jest tak daleko zaawansowana, że dla czytelnika staje się magią. Poza tym Ringo to autor głównie militarnej space oper i ten cykl ma wszelkie wady i zalety tegoż gatunku. Czyli jednoznaczni bohaterowie (albo źli jak Baba Jaga, albo dobrzy jak sam nie wiem co :) ). "Dobrzy" nie dość, że dobrzy :P, to jeszcze mądrzy, inteligentni, piękni itd. itp. Konstrukcja powieści prosta jak budowa cepa - pojawia się problem, budowa wojska (z długimi kawałkami o dowodzeniu, logistyce i tym podobnych dyrdymałach), wielka bitwa, zwycięstwo.
Ale, ponieważ nie czytuję militarnej SO, jeszcze ten schemat nie wywołuje u mnie odruchu wymiotnego. Ogólnie więc czytało mi się całkiem przyjemnie.

Mercedes Lackey, Josephy Sherman, Zamek Złudzeń - to jest tragedia. Jedyną zaletą książki jest jej niewielka objętość. Pozycja dla niezbyt inteligentnych nastolatków.

I teraz najlepszy nabytek: Wiera Kamsza, cykl Odblaski Eterny. Przeczytałem Czerwień na czerwieni i właśnie czytam Od wojny do wojny. Lektura dała mi radochę porównywalną z książkami Martina (!). Nieco wrażenie popsuł wydawca, a to przez literówki i nieudolną redakcję (nieudolną, bo w stopce redaktora znajduję, czyli to nie prosty brak redakcji). Kamsza niewątpliwie ma literacki talent, tłumaczami są Dębscy, a i tym umiejętności posługiwania się pięknym językiem odmówić nie można. I co z tego, skoro co jakiś czas natykam się (raczej w t. 1, w drugim na razie nie zauważyłem) na zdanie-babola, na które patrzę i dumię: Do jasnej k... o co tutaj chodzi?
W każdym razie jestem w lekkim szoku, że tak dobry cykl nie znalazł nabywców i po drugim tomie zakończono jego wydawanie. Czyżby sam wydawca pokpił sprawę i nie potrafił dobrze wypromować Kamszy? Szkoda.
historyk
Lord
Lord
 
Posty: 1392
Rejestracja: pn 29.10.2007 23:35

Postautor: Shadowmage » wt 23.08.2011 11:46

Rosyjska fantastyka u nas sprzedaje się słabiej... bo jest rosyjska. Zresztą z tego co pamiętam, to tę akurat książkę wydawało Dolnośląskie, a oni ogólnie nawalili z promocją tej swojej fantastycznej serii i zanotowali solidną wtopę.

Poza tym przeczytałem sobie dwie książki z Kontrapunktów Powergraphu: jedną, która już jest na rynku i drugą, która dopiero się ukaże na jesieni. Pierwsza to rzecz jasna "Tak jest dobrze" Twardocha. Rzeczywiście jest dobrze, a nawet wyśmienicie. Druga to "W odbiciu" Małeckiego - też bardzo fajna książka, trochę co prawda podobna do wcześniejszych książek autora, ale nie aż tak, żeby się miało wrażenie wtórności. I widać, że się autor rozwija, o! :)
Każdy czytelnik ma takiego diabła, na jakiego zasłużył.
Arturo Perez-Reverte, "Klub Dumas"
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: nosiwoda » wt 23.08.2011 14:21

Shadowmage pisze:Rosyjska fantastyka u nas sprzedaje się słabiej... bo jest rosyjska
...i tłumaczą ją Dębscy, brrr. Mam uczulenie na tę swoistą frazę, którą infekuje przetłumaczone książki EuGeniusz D.
This space-time continuum is ruled by Pa Gorg, Ma Gorg and Junior Gorg.
nosiwoda
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3318
Rejestracja: śr 18.10.2006 12:57
Lokalizacja: zewsząd

Postautor: historyk » wt 23.08.2011 18:22

Shadowmage pisze:Rosyjska fantastyka u nas sprzedaje się słabiej... bo jest rosyjska

No nie wiem czy masz rację, wydaje mi się, że Łukjanienko czy Diaczenkowie sprzedają się dobrze. Fabryka też nie dla strat Rosjan wydaje. Moim zdaniem, wydawca położył m.in. promocję (m.in., bo i redakcję, i korektę), ale swoje dorzucili recenzenci, którzy jakimś stadnym pędem porównywali - bez sensu - Odblaski Eterny do Muszkieterów. Tak jakby samo umieszczenie akcji w quasi baroku - czasie muszkietów i szpad wystarczało do takiego porównania. To równie dobrze można porównać Justyna czyli nieszczęścia cnoty markiza de Sade do Imienia róży Umberto Eco - w końcu w obu tych powieściach mamy klasztory i zakonników.

nosiwoda pisze:...i tłumaczą ją Dębscy, brrr. Mam uczulenie na tę swoistą frazę, którą infekuje przetłumaczone książki EuGeniusz D.

Facet pokazuje w ten sposób jaki jest infantylny. Ale w lekturze to nie przeszkadza :)
historyk
Lord
Lord
 
Posty: 1392
Rejestracja: pn 29.10.2007 23:35

Postautor: nosiwoda » śr 24.08.2011 10:46

Przeszkadza. Bo mam nieodparte wrażenie, że czytam Dębskiego, a nie autora. A tego - po "Krachu operacji Szept Tygrysa" - średnio trawię.
This space-time continuum is ruled by Pa Gorg, Ma Gorg and Junior Gorg.
nosiwoda
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3318
Rejestracja: śr 18.10.2006 12:57
Lokalizacja: zewsząd

Postautor: Shadowmage » pt 02.09.2011 10:32

Hisoryku, mimo wszystko wydaje mi się, że wiele osób rezygnuje z kupna danej książki właśnie dlatego, że jest rosyjska/wschodnia. Może nie jest to obecnie tak silne jak jeszcze kilka lat temu (wtedy często słyszało się: Wschód? Strugaccy, Bułyczow, ew. Łukjanienko i nikt więcej nie jest wart). Może właśnie wydawanie książek przez FS nieco poszerzyło tą świadomość, chociaż wydaje mi się, że dla odbiorców ich książek akurat narodowość nie ma znaczenia - znaczek wydawnictwa to marka, wiedzą czego się spodziewać i nazwisko/narodowość nie ma znaczenia. Chociaż możliwe, że ostatnio się to pozmieniało.

Teraz powoli przedzieram się przez "Wielką księgę ekstremalnego SF". Trochę sobie po tym zbiorze obiecywałem, ale na razie jest przeciętnie (a już nadgryzłem drugi tom). Kilka opowiadań niezłych, ale większość niczym specjalnym się nie wyróżnia, a już na pewno nie ekstremalnością. Co prawda przede mną jeszcze tekst Ellisona, więc powyższe zdanie może się zmienić :D
Każdy czytelnik ma takiego diabła, na jakiego zasłużył.
Arturo Perez-Reverte, "Klub Dumas"
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: nosiwoda » pt 02.09.2011 12:09

Shadowmage pisze:Hisoryku, mimo wszystko wydaje mi się, że wiele osób rezygnuje z kupna danej książki właśnie dlatego, że jest rosyjska/wschodnia.
Np. ja.
This space-time continuum is ruled by Pa Gorg, Ma Gorg and Junior Gorg.
nosiwoda
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3318
Rejestracja: śr 18.10.2006 12:57
Lokalizacja: zewsząd

Postautor: historyk » pt 02.09.2011 13:30

Shadowmage pisze:Hisoryku, mimo wszystko wydaje mi się, że wiele osób rezygnuje z kupna danej książki właśnie dlatego, że jest rosyjska/wschodnia. Może nie jest to obecnie tak silne jak jeszcze kilka lat temu (wtedy często słyszało się: Wschód? Strugaccy, Bułyczow, ew. Łukjanienko i nikt więcej nie jest wart). Może właśnie wydawanie książek przez FS nieco poszerzyło tą świadomość, chociaż wydaje mi się, że dla odbiorców ich książek akurat narodowość nie ma znaczenia - znaczek wydawnictwa to marka, wiedzą czego się spodziewać i nazwisko/narodowość nie ma znaczenia. Chociaż możliwe, że ostatnio się to pozmieniało.

Na moje oko, to większe zasługi ma Solaris, wydawca Diaczenków. Rosjan, których wydaje FS raczej nie czytuję (poza Kornewem), bo tu i do wydawcy brak zaufania i mam zastrzeżenia do jego praktyki dzielenia powieści na kilka tomów w celu maksymalizacji zysków.
Może rzeczywiście niektórzy oceniają po narodowości autora, ja akurat nie. Wręcz przeciwnie - fantasy anglosaska przejadła mi się, co wymusza poszukiwanie autorów innych narodowości.
A co do Kamszy, to pewna młoda tłumaczka przekłada kolejne tomy sama i udostępnia chętnym pdf. Już są dostępne części 3 i 4; kolejna ma być w październiku.

Nosiwodo, a można wiedzieć co Cię skłania do rezygnacji z lektury powieści, której autor ma wschodniosłowiańsko brzmiące nazwisko? To się tyczy tylko braci ze wschodu, czy też np. Czechów?
historyk
Lord
Lord
 
Posty: 1392
Rejestracja: pn 29.10.2007 23:35

Postautor: Shadowmage » pt 02.09.2011 13:45

Solaris? Przy ich nakładach i przeciętnej dystrybucji to nie sądzę by ich rola w propagowaniu wschodniej fantastyki była istotna. Mam wrażenie, że ich oferta dociera głównie do ludzi ze środowiska, w dodatku bardziej zaangażowanych i zainteresowanych.
Zwróć uwagę, że Diaczenkowie trafiają na tanią książkę, podobnie jak Bułyczow i inne wschodnie ksiażki z oferty Solarisu.
Każdy czytelnik ma takiego diabła, na jakiego zasłużył.
Arturo Perez-Reverte, "Klub Dumas"
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Gavein » pt 02.09.2011 13:57

historyk pisze: Nosiwodo, a można wiedzieć co Cię skłania do rezygnacji z lektury powieści, której autor ma wschodniosłowiańsko brzmiące nazwisko?

Wschodniosłowiańsko brzmiące nazwisko? :)
Awatar użytkownika
Gavein
Lord
Lord
 
Posty: 1132
Rejestracja: pn 19.11.2007 12:41
Lokalizacja: Anamasobia

Postautor: historyk » sob 03.09.2011 9:50

gav79 pisze: Wschodniosłowiańsko brzmiące nazwisko? :)

A co w tym dziwnego? W końcu fantastykę rosyjskojęzyczną piszą nie tylko Rosjanie, ale i Ukraińcy czy Białorusini. Przykładowo Diaczenkowie to Ukraińcy (a przynajmniej obywatele Ukrainy, bo tam dokładnie rozgryźć narodowość, to nie taka prosta sprawa).

Shadowmage
No może trochę przesadziłem z tym Solaris :). Największe zasługi pewnie będzie miała Książka i Wiedza - wydawca Patroli Łukjanienki (dla gav79 - Łukjanienko to 1/2 Tatara, 1/4 Rosjanina i 1/4 Ukraińca).

Co do taniej książki, to ostatnio widziałem tam książki nie tylko Solaris (i tu nie tylko Diaczenków, ale i zachodnich autorów), ale i Prószczyńskiego, Zyska, Rebisu, Fabryki Słów itd.
historyk
Lord
Lord
 
Posty: 1392
Rejestracja: pn 29.10.2007 23:35

Postautor: Shadowmage » sob 03.09.2011 10:44

Chodziło mi nie tyle co trafia na tanią, bo trafia prawie wszystko, ale raczej o stosunek do nakładów - jeśli nawet te małe się nie sprzedają w całości po normalnej cenie, to jest coś na rzeczy.

Wydaje mi się, że może to być po trochu efekt psychologiczny spowodowany historią. Czasów komuny za dobrze nie pamiętam, ale pewnie wiele osób mojego pokolenia było wychowywanych w duchu "zachodnie jest dobre, wschodnie złe". Dotyczy to najwyraźniej też literatury.
Ponadto do niedawna przecież i nasza rodzima fantastyka nie za bardzo była czytana. Wiele osób sięga po fantastykę żeby przeczytać o czymś innym, odmiennym - Polacy czy Rosjanie swoimi książkami osadzonymi często w miejscowym kontekście nie wydawali się tak interesujący jak anglojęzyczni pisarze pokazujący wspaniały Zachód.
Większość z tego już rzecz jasna nie ma pokrycia w faktach, bo w wielu kwestiach wschód dogonił zachód, ale w psychice gdzieś to zostało. Mniejsze znaczenie ma sama jakość literatury.
Każdy czytelnik ma takiego diabła, na jakiego zasłużył.
Arturo Perez-Reverte, "Klub Dumas"
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: nosiwoda » wt 06.09.2011 8:52

ja akurat nie. Wręcz przeciwnie - fantasy anglosaska przejadła mi się
Och, jaka piękna wewnętrzna sprzeczność :D

Nie mam nastawienia "nie czytam tego, bo nas komuniści 17 września roku pamiętnego...!".

Rosjanie - czy może szerzej "literaci zza naszej wschodniej granicy" - piszą często z manierą, która mnie irytuje. Właśnie taką słowiańską na siłę - rubaszność, alkohol, och, jacy to my nie jesteśmy, przaśny humor. Może się mylę. Może to po części wina EuGenialnych tłumaczy. Ale co sięgnąłem po jakąś wschodniofantastyczną książkę (po Strugackich i po Bułyczowie), to się parzyłem. Pierumow - ta trylogia postTolkienowska to żena i tona mułu. "Wszyscy zdolni do noszenia broni" Łazarczuka - dziwię się, że to w ogóle skończyłem, bo właśnie to było takie nagromadzenie "my, rubaszni Ruscy nakopiemy Giermańcow i kogo tam, a potem wypijem i zakąsim". Łukjanienko - podczytywałem tylko coś, więc moja ocena nie jest tutaj w pełni podstawna - natomiast opis fabuły tego, co wydawał PiW, nie zachęcił mnie do nabycia żądnej pozycji, nawet na taniej książce. To samo z opisami fabuł Diaczenków. Kawałki wschodnie w ostatnich kilku Krokach w nieznane to były zwykle najsłabsze opowiadania w spisie treści.
Pewnie, że NIE znam wszystkiego, co się za Bugiem pisze i wydaje. Pewnie, że NA PEWNO omijam coś wartościowego, a może nawet czytalnego bez zacisku szczęk. Ale soraski, tyle wychodzi książek, że nie widzę powodu, żebym zagłębiał się w morzu czegoś, do czego nie czuję oskomy, żeby MOŻE gdzieś wyłowić coś dobrego.
This space-time continuum is ruled by Pa Gorg, Ma Gorg and Junior Gorg.
nosiwoda
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3318
Rejestracja: śr 18.10.2006 12:57
Lokalizacja: zewsząd

Postautor: Galvar » wt 06.09.2011 21:58

Trochę rozumiem Twoje nastawienie nosiwodo, ale jedno mnie zainteresowało. Mianowicie co masz do Strugackich i co ich autorstwa przeczytałeś? Owszem, czasem trącą może wschodnią słowiańszczyzną i czuć w ich utworach ducha epoki ZSRR, ale jednak napisali rzeczy wielkie.
Galvar, mag z charakterem. ;)
Galvar
Książę
Książę
 
Posty: 2666
Rejestracja: wt 07.06.2005 17:43
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: toto » śr 07.09.2011 7:50

Właśnie Strugaccy i Bułyczow są ok, kolejni autorzy to dla nosiwody trauma. Co w sumie rozumiem. W moim przypadku może Diaczenkowie i Łukjanienko traumą nie byli, ale z każdą kolejną książką było słabiej i przestałem ich czytać. Ze wschodu teraz to już chyba tylko Strugackich czasem podczytuję, kiedy trafiam na coś nieznanego.
So it goes
Awatar użytkownika
toto
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3552
Rejestracja: wt 01.01.2008 17:02

Postautor: nosiwoda » śr 07.09.2011 8:31

Właśnie, po co sięgnąłem PO Strugackich i Bułyczowie, to było kiepskie. Strugaccy i Bułyczow są OK, zwłaszcza Strugaccy, bo Wielki Guslar mi się przejadł, gdy zaczął pisać o czasach po pierestrojce. Te stare opowiadania, np. te drukowane w "Problemach", z emerytem Łużkinem i Saszą Grubinem, były świetne.
This space-time continuum is ruled by Pa Gorg, Ma Gorg and Junior Gorg.
nosiwoda
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3318
Rejestracja: śr 18.10.2006 12:57
Lokalizacja: zewsząd

Postautor: Shadowmage » śr 07.09.2011 17:54

Czytam sobie właśnie "Jak przeżyć w fantasycznonaukowym wszechświecie" Yu - niezłe, bardziej gorzkie niż śmieszne, co raczej sugerował blurb. Szkoda, że nie za bardzo mam czas na czytanie w tym momencie.

A tutaj trochę o książkach przeczytanych w sierpniu.
Każdy czytelnik ma takiego diabła, na jakiego zasłużył.
Arturo Perez-Reverte, "Klub Dumas"
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: muad » pt 09.09.2011 20:49

Jeśli chodzi o coś rosyjskiego to w sierpniu przeczytałem Zmartwychwstanie Lwa Tołstoja i w sumie także do Rosji - a dokładniej do ludzi sprawujących tam władzę - nie pałam miłością, nie przeszkadza mi to sięgać po rosyjskie książki - najważniejsze aby były ciekawe.

W sierpniu podczas urlopu czytałem także Peanatemę Neala Stephensona. Tak zajmującej książki już dawno nie czytałem, sformułowanie "alternatywna historia filozofii wszechświata" z którym się spotkałem przeglądając internet trafnie oddaje istotę książki. Dla mnie ta książka to mistrzostwo. Polecam.
muad
Wędrowiec
Wędrowiec
 
Posty: 43
Rejestracja: pn 02.08.2010 14:56

Postautor: Galvar » sob 10.09.2011 8:33

No to chyba źle odebrałem Twoją odpowiedź nosiwodo. Dzięki za nią.
Galvar, mag z charakterem. ;)
Galvar
Książę
Książę
 
Posty: 2666
Rejestracja: wt 07.06.2005 17:43
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: historyk » sob 10.09.2011 11:23

nosiwoda pisze:Och, jaka piękna wewnętrzna sprzeczność :D

Ale mi się udało pięknego babola strzelić :).
historyk
Lord
Lord
 
Posty: 1392
Rejestracja: pn 29.10.2007 23:35

Postautor: Shadowmage » śr 14.09.2011 16:39

Przeczytałem "Próbę kwiatów" Jaya Lake'a. Mam mocno ambiwalentne uczucia. Kilka pomysłów było niezłych, ale ogólnie się męczyłem podczas czytania. Świat i postaci odpychające, a wizja jakoś mnie nie przekonywała. Na poziomie szczegółów jest ok, ale całościowo nie układa mi się w spójny obraz.
Każdy czytelnik ma takiego diabła, na jakiego zasłużył.
Arturo Perez-Reverte, "Klub Dumas"
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

PoprzedniaNastępna

Wróć do Ogólnie o literaturze

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość