Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Wszystkie tematy traktujące o literaturze w bardziej ogólnym rozumieniu

Moderatorzy: Vampdey, Tigana, Shadowmage, Achmed

Postautor: mathias79 » wt 12.08.2003 18:26

Limes też jest OK. Trzeba przyznać że pomimo iż książki Zajdla traktują często o "walce z systemem" to jednak nie barakuje im "świeżości" spojrzenia na tą tematykę. No i ten warsztat ... miodzik :D
IN THE GRIM DARKNESS OF THE FAR FUTURE THERE IS ONLY WAR ... HAVE FUN :twisted:
Awatar użytkownika
mathias79
Wędrowiec
Wędrowiec
 
Posty: 37
Rejestracja: wt 29.04.2003 11:27
Lokalizacja: Gryfino

Postautor: Czarownica » pt 15.08.2003 13:37

Allan Cole "Czarodziej Wichrów"

Opowieść o przyjaźnie i zdradzie prowadzącej w końcu do śmierci. Młody wieśniak ( :D ) ze wsi "jakiejśtam" odkrywa w sobie już jako dziciak zdolności magiczne. Jak ma jakieś 16/17lat do wiochy przyjeżdża ukryć się syn wodza jakiegoś plemienia. Chlopaki sie zaprzyjaźniają. Potem tej co przyjechał (Iraj) zdobywa i łączy światy ludzi i demonów i zaczyna nimi rządzić. A potem chce zabrać tem pierwszemu babeczkę na co ten się nie zgada w rezultacie panienka ginie. Coś tam jest jeszcze o dziecku itp. W końcu Ten wieśniak co już wieśniakiem nie jest rzuca potężne zaklęcie na miasto Iraja w rezultacie wszyscy tam giną a on wraca do swojej wioski.:D:D:D Cikawa książka

Jest podobno druga część kupię sobie :twisted:
"I'm so happy cause today I found my friends... they're in my head"
Awatar użytkownika
Czarownica
Lady
Lady
 
Posty: 65
Rejestracja: śr 25.06.2003 19:05
Lokalizacja: Będzin (siedziba diabła)

Postautor: Shadowmage » czw 04.09.2003 17:12

Mars Rafała Kosika. Kolejna pozycja wydawana w Żółtej serii i jak na razie chyba najlepsza. Typowe hard sf o kolonizacji Marsa. Składa się jakby z dwóch części – pierwsza opisuje losy przybysza z Ziemi, zapewne jednego z ostatnich. Terraformowanie Marsa nie przechodzi zgodnie z planem, istnieje spory niedostatek wody. Powstaje plan sprowadzenia asteroidy, ale z przyczyn społecznych i politycznych nie może zostać ujawniony. Nasz bohater odgrywa w nim raczej poślednią rolę ale znajduje się w centrum wydarzeń. Druga część dzieje się jakieś trzydzieści lat później. Wiadomo już, że Mars niedługo ponownie zostanie bezludny, kolonizacja się nie powiodła. Bohater(inny niż w poprzedniej części) zajmuje się wyszukiwaniem podziemnych źródeł wody i trafia przez przypadek na skrzętnie ukrywaną tajemnicę, która prowadzi do wstrząsających wniosków, częściowo powiązanych z poprzednią częścią. Bardzo dobrze napisane, ciekawe. A wszystko w klimacie przygnębiającym, nieuchronność zagłady widać prawie na każdym kroku, a końcówka książki jeszcze to pogłębia.
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Shadowmage » pt 05.09.2003 9:44

Ciemna strona Długiego Słońca Gene’a Wolfe’a. Kiedyś zacząłem czytać tą książkę, ale nie za bardzo mi się podobała. Dodatkowo w okolicach setnej strony wylała mi się cola w plecaku i książka zamokła dodatkowo nabierając miejscami brązowawej barwy. Dałem sobie z nią spokój. A niesłusznie bo dalej jest znacznie lepiej. W przydługim początku zostajemy wprowadzeni w realia świata, dowiadujemy się że świątynia głównego bohatera, patere Jedwabia została sprzedana za długi miejscowemu szefowi organizacji przestępczej. Jedwab musi dokonać ciężkich wyborów i postępować niezgodnie z nakazami wiary. Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że doznał boskiego objawienia co nie miało miejsca od długiego czasu. W dalszej części jest znacznie żywsza akcja i ciekawe dialogi.

Jezioro Długiego Słońca Gene’a Wolfe’a. Patere Jedwab nadal poszukuje środków na odzyskanie swojego manteionu. W tym celu udaje się nad pobliskie jezioro, gdzie podobno zamieszkują tajemniczy władcy miasta. Wplątuje się w intrygi polityczne, spiski i afery szpiegowskie. Jego znajomi błądzą po jakiś korytarzach czy też lochach w których ukryta jest armia chroniąca miasto. Bogowie ukazują się coraz częściej i wszystko wskazuje, ze u nich następują jakieś przetasowania w sferach władzy. Sprawia to trochę chaotyczne wrażenie i całość jest moim zdaniem trochę słabsza od poprzedniej części. Szczególnie fragmenty błądzenia w podziemiach są nużące.

Caldé Długiego Słońca Gene’a Wolfe’a. Trzeci tom Kronik Długiego Słońca. W Vironie wybucha rebelia mająca na celu obalenie władzy Radców i mianowanie Jedwabia caldé – które to stanowisko jest raczej mętnie wytłumaczone i jest to cos pośredniego miedzy świeckim a duchownym przywódcą. Nie za bardzo wiadomo kto tym steruje i jaki ma w tym cel. Częściowo bogowie, częściowo rywalizujące miasta. Natomiast Jedwab przeżywa kryzys wiary, zakazaną miłość i ogólnie całość się robi straszliwie patetyczna – oprócz fragmentów gdzie krew się leje często i gęsto. Te są nudne... w dodatku narracja jest jakaś taka urywana i tworzy się galimatias. Częściowo jest to pewnie wina tłumacza, który się zmienił w tej części. Szczególnie denerwowała mnie odmiana imion żeńskich, które to normalnie są rzeczownikami rodzaju męskiego(Marmur, Aster, Hiacynt), które to są odmieniane inaczej niż w poprzednich częściach. Po prostu jak męskie rzeczowniki... Najsłabsza część jak na razie. BTW wyszedł Exodus długiego słońca?
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Shadowmage » sob 06.09.2003 10:27

The Scar China Miéville’a. To podobno wschodząca gwiazda na zachodzie(u nas Zysk ma coś wydać niedługo), a ta książka zdobyła nagrodę Locusa w tym roku(tym bardziej, ze nie znam innych kandydatów :P). I myślę, ze na nią zasłużyła, co nie znaczy, ze nie ma wad. Bohaterowie płynący statkiem zostają wzięci do niewoli przez piratów. Dostają się na ogromne pływające miasto. Starają się przystosować do nowych warunków - dla jednych jest to bardzo trudne, a dla innych wybawienie. Snują własne małe intrygi, ale wszystkie są w cieniu wielkiego planu władców miasta. Wykreowany świat oferuje bogactwo tajemniczych istot, ciekawe połączenie magii i techniki i jest czymś nowym, przynajmniej dla mnie. Autor używa bogatego słownictwa (a przynajmniej rzadko używanego i spotykanego – szczególnie powiązanego z morzem) co miejscami sprawiało mi pewne problemy. Najwyraźniej mój angielski nie jest aż tak dobry jak myślałem... Jedyną wadą są moim zdaniem błędy w budowaniu napięcia. W moim odczuciu apogeum zostało osiągnięte gdzieś w połowie książki i nagle uszło z tego napompowanego balonu powietrze. Potem mozolnie jest budowane od podstaw, ale nie do końca to wychodzi przerywane co chwila trochę zbędnymi walkami. Niemniej mogę polecić tą pozycję z czystym sercem.
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: RaF » sob 06.09.2003 13:10

Exodus długiego słońca wyszedł, widuję go już od dawna w księgarniach.
"Diese nadmierne sformalizowanie starożytnego prawa zeigt Jurisprudenz jako rzecz tego samego rodzaju, als d. religiösen Formalitäten z B. Auguris etc. od. d. Hokus Pokus des znachorów der savages" -- Karol Marks
Awatar użytkownika
RaF
Katedralny Malkontent
 
Posty: 3498
Rejestracja: pt 04.10.2002 22:24
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Shadowmage » sob 06.09.2003 16:48

RaF-->dzięki za info, ale właśnie kupiłem w taniej ksiażce :)

Krzywoprzysięzcy Mercedes Lackey. Drugi tom cyklu i trochę lepszy od poprzedniego. Przede wszystkim nie sprawia wrażenia łączonych na siłę opowiadań. Fabuła też jest odrobinę ciekawsza, dowódca kompanii najemników, gdzie służą nasze bohaterki ginie w rodzinnych stronach i oczywiście wyruszają one na ekspedycję ratunkową. Trochę typowego heroizmu, trochę szpiegostwa i końcowa bitwa. Standard i w dodatku nie zachwycający. Tylko dla fanów autorki lub tym co nie mają co czytać.
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Shadowmage » ndz 07.09.2003 9:01

Smoczy pakt Iwony Surmik. Kontynuacja Talizmanu złotego smoka. Ale tak w zasadzie to jest sztucznie podzielona jedna powieść, autorce nawet nie chciało się zmieniać numeracji części wiec na dzień dobry dostajemy część piątą. Wywarła na mnie lepsze wrażenie niż wcześniejsza pozycja. Autorka stara się wprowadzić mroczny klimat, nie patyczkuje się z bohaterami, stara się zaskoczyć brakiem happyendu i pewną brutalnością, ale marnie to wychodzi, tym bardziej że styl pisarski koliduje z treścią - sprawia miejscami wrażenie sielskiego i radosnego przy opisywaniu zatrważających(przynajmniej w mniemaniu autorki) sytuacji. Ogólnie takie typowe fantasy przy średnim warsztacie i małej orginalności. Dla fanów(wielkich) gatunku.

A teraz znowu wyjeżdżam, wiec odpoczniecie od moich wypocin :)
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Shadowmage » sob 27.09.2003 8:31

Kawaler Mieczy Michaela Moorcocka. Pierwszy tom cyklu Corum. Opowiada o tym, jak wszystkich członków rasy głównego bohatera wybito, a on sam został okaleczony. Wiec mało orginalnie postanawia się zemścić, a pomóc mu w tym mają oko i ręka dawno zaginionych bogów, które to otrzymał na miejsce własnych. Okazuje się że za wszystkim stoi bóg chaosu, a Corum zostaje wybrany na obrońcę ładu. No i dalej to już typowa heroiczna sieczka. Odniosłem wrażenie, że to taki Conan dla ubogich. Niemniej czytało się przyjemnie, a że było krótkie to nie zmęczyło.

Królowa Mieczy Michaela Moorcocka. Drugi tom cyklu Corum. W wyniku knowań wrogów oraz kolejnego boga chaosu biedny Corum znowu musi wyruszyć z przyjaciółmi na wyprawę by uratować królestwo. Tym razem wybierają się do innych wymiarów po pomoc i mogą zobaczyć co się dzieje, kiedy bogowie chaosu długo rządzą jakimś światem. Oczywiście nie jest to przyjemna perspektywa. Przechodzą kolejne przeszkody mając więcej szczęścia niż rozumu. Całość zaczyna być powoli nużąca a pomysły na fabułę coraz słabsze.

Król Mieczy Michaela Moorcocka. Trzeci tom cyklu Corum i ostatni składający się na trylogię Mieczy. Tym razem świat opanowuje dziwna choroba w wyniku której ludzie atakują i mordują się nawzajem. Palce w tym macza oczywiście najpotężniejszy z władców chaosu. No i oczywiście Corum wyrusza go pokonać. W tym tomie dowiadujemy się trochę o kosmologii świata, hierarchii bogów itp. Spotyka się też postacie z innych cykli Moorcocka. Całość jest mówiąc szczerze żałosna i ledwo przez to przebrnąłem.
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Shadowmage » ndz 28.09.2003 9:33

Sny o stali Glena Cooka. Szósty tom przygód Czarnej Kompanii. Tym razem narratorem jest chyba jedyna postać podobająca mi się w tym cyklu czyli Pani. Mam wrażenie, ze jedynie jej cynizm nie jest wymuszony. O fabule nie będę się rozpowiadał bo pewnie prawie wszyscy czytali. Powiem tylko że mamy intrygi, bitwy i kolejni denaci okazują się całkiem żwawi. A wszystko w typowej dla Cooka narracji – pozbawionej praktycznie opisów. Ogólnie ten tom jest nawet znośny, ale nie poprawia mojej opinii o całości, która nadal jest co najwyżej średnia.
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Shadowmage » pn 29.09.2003 18:44

Ponure lata Glena Cooka. Siódmy tom Czarnej Kompanii. Tym razem narratorem jest Murgen, w moim odczuciu taki niedorobiony Konował. Cierpi on na jakąś dziwną przypadłość, dzięki której akcja toczy się to równolegle do poprzedniego tomu(w oblężonym mieście) a częściowo kilka lat później i z urywków informacji staramy się dowiedzieć co się działo przez ten czas. Z miernym skutkiem. Nie wiadomo też dlaczego Murgen cierpi na to przenoszenie się w czasie, cos jest niby wspomniane na końcu, ale nie doczytałem się dlaczego (inna sprawa ze ten fragment przeczytałem raczej w sporym pośpiechu). No i na dokładkę raczej patetyczny wątek miłosny. Można sobie darować.
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Shadowmage » śr 01.10.2003 16:33

Hellburner C.J. Cherryh. Drugi tom wojen kompani z cyklu Unia/Sojusz. Spotykamy bohaterów poprzedniej części i mamy drugi raz to samo - Ben myśli tylko o sobie i jest rozżalony na cały świat, a Dekker znowu ma amnezję, psychozę i leży w szpitalu. Dodatkowo zostajemy zarzuceni nieznanym słownictwem i terminami, informacji na temat fabuły dostajemy stanowczo za mało, przez co czyta się ciężko. Okazuje się, że przy testowaniu prototypu nowoczesnego statku doszło do wypadku i odbywa się rozprawa czy to kontynuować. Jednocześnie dwie formacje wojskowe rywalizują o kontrolę nad projektem ( i oczywiście jedni są cacy, a drudzy be). Potem się okazuje, ze ci cacy też się kłócą między sobą i nie są tacy wspaniali, ale wnioskować możemy tylko na podstawie wypowiedzi bohaterów, bo brak informacji uniemożliwia wyrobienie obie własnego zdania. A dalej to już sielanka przy testowaniu. Całość sprawia wrażenie niedopracowania i naiwności, chyba najsłabsza książka Cherryh jaką czytałem. A przynajmniej z sf, bo Fortece to zupełnie inna para kaloszy.
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Shadowmage » czw 02.10.2003 16:47

Lyonesse Jacka Vance'a. Pierwszy tom cyklu o podtytule Ogród Suldrun. Akcja dzieje się na wymyślonym archipelagu wysp znajdującym się gdzieś między Wyspami Brytyjskimi a kontynentem. Ścierają się tu różne kultury – celtów, pierwotnych mieszkańców i Skalardów - w ich mniemaniu pierwszych i jedynych czystych rasowo ludzi. Początkowo wydawało się, że autor skupi się na intrygach politycznych króla Casmira mających doprowadzić do zjednoczenia wysp pod jego przywództwem, a dużą rolę ma w tym odegrać jego córka - księżniczka Suldrun. Niestety tak się nie stało i po obiecującym początku powieść przeistacza się w zlepek nieprawdopodobnych przygód poszczególnych bohaterów co kojarzyło mi się z Odyseją czy nawet Kandydem. Wszelkie losy rywalizacji między królestwami zostały zepchnięte na dalszy plan. Czyta się to nieźle, ale spodziewałem się czegoś lepszego.
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Shadowmage » pt 03.10.2003 17:33

Zielona perła Jacka Vance’a. Drugi tom cyklu Lyonesse. Tytuł wydaje mi się ździebko nieadekwatny do treści, ale trudno. Ta część podobała mi się bardziej niż poprzednia, została zachowana równowaga pomiędzy polityką a przygodami(a i te maja w dużej mierze znaczenie polityczne). Nie wiem czy to wada tłumaczenia, czy też błędy autora, ale miejscami postacie wydają się drewniane, dialogi między nimi są sztuczne, normalnie nikt by się tak nie odzywał. Także sprawy uczuciowe bohaterów wydają się niedopracowane, szczególnie króla Aillasa, który miota się miedzy kobietami jak pijany i zmienia obiekt afektu bez podanych przyczyn. Z resztą te wady częściowo występują też w pierwszym tomie.
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Shadowmage » ndz 05.10.2003 13:17

Wspaniały plan Johna Marco. Drugi tom cyklu Tyrani i Królowie. Tytułowy plan to pomysł hrabiego Biagio na zdobycie władzy w Nar, pozbycie się politycznych wrogów i zemstę na Szakalu. Po przeczytaniu całości nie da się ukryć, że jest dosyć naciągany i mało realny. No ale bohaterom wszystko się zgadza. Ogólnie całość wywarła na mnie słabsze wrażenie niż Szakal z Nar, mniej dopracowane, trochę powielania i lekki brak świeżości. No i autor zaczął oszczędzać bohaterów, szczególnie tych pozytywnych, bo tych złych(albo przynajmniej nie budzących sympatii) trochę poległo.
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Shadowmage » pn 06.10.2003 16:50

Bramy w piasku Rogera Zelaznego. Tą książkę można chyba sklasyfikować jako powieść kryminalno-przygodową dziejącą się w niedalekiej przyszłości. Główny bohater, to student, który postanowił nigdy nie kończyć studiów, gdyż póki nim jest to dostaje pieniądze z testamentu wujka. Zostaje zamieszany w poszukiwania tajemniczego kamienia, podarunku od Obcych. Gonią go terroryści, kosmici, siły rządowe, a on oczywiście nie ma pojęcia dlaczego. Niezła lektura w celu odprężenia. Czytelnik nie powinien oczekiwać zbytniego sensu fabularnego...
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Shadowmage » śr 08.10.2003 17:20

Rzeka błękitnego ognia Tada Williamsa. Drugi tom cyklu Inny Świat. Akcja dzieje się już praktycznie tylko w przestrzeni wirtualnej, bohaterowie zostają rozdzieleni przez różne wypadki i w niewielkich grupkach przedzierają się przez najróżniejsze symświaty - krainę wielkich owadów, komiksową wielką kuchnię czy Londyn na podstawie Wojny światów Wellsa. Szczerze mówiąc nagromadzenie ich po woli zaczyna mnie nudzić i jeśli ma tak być przez pozostałe dwa tomy to nie wiem czy wytrzymam. No i oczywiście pomimo wszelkich przeciwności bohaterowie zmierzają w dobrym kierunku i powoli odkrywają tajemnicę Bractwa Graala. Czyta się dobrze, ale razi trochę naiwność intrygi i jej przewidywalność. Jak na razie autor niczym mnie nie zaskoczył.
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Vampdey » sob 11.10.2003 17:04

Robert Szmidt - Zaklinacz
Humorystyczne perypetie sylwetek parodiujących znanych i lubianych bohaterów. Miało to być 'ushrekowienie' gatunku, przy którym mieliśmy pękać ze śmiechu. No niby śmiesznie jest... Trochę na siłę. Tak jak zapowiadali, pełno odniesień, aluzji, parodii... Co strona to nawiązanie, czy to do Aliena, Xeny, czy bitwy pod Grunwaldem. Śmieszne to IMO z zalożenia bo uśmiech na twarzy gościł u mnie co jakieś czas tylko. Spore zarzuty można mieć do warsztatu pisarskiego Szmidta, zlepiania zdań. Podsumowując da się przeczytać, miła lekturka, bez rewelacji :) .
Awatar użytkownika
Vampdey
Katedralny Malkontent
 
Posty: 3946
Rejestracja: sob 16.11.2002 20:34
Lokalizacja: Bełchatów/Łódź

Postautor: Klarkash-ton » sob 11.10.2003 18:31

- Rachunek rozniczkowy i calkowy - G.M.Fichtenholz (3 tomy po okolo 700 stron kazdy). Niesamowicie ciekawa i wciagajaca lektura, pozwalajaca spojrzec na swiat z calkiem innej strony... jesli checie stracic resztki zdrowego rozsadku to zapraszam do czytania. :mrgreen:
YOG-SOTHOTH NAFL'FTHAGN !!! Hail 159 !
Awatar użytkownika
Klarkash-ton
Pretorianin
Pretorianin
 
Posty: 660
Rejestracja: wt 05.11.2002 0:45
Lokalizacja: Dolina Muminków

Postautor: Shadowmage » pn 13.10.2003 16:13

Dworzec Perdido China Miéville’a. Akcja powieści dzieje się w mieście Nowe Crobuzon. Jest to olbrzymia metropolia (zapewne wzorowana na Londynie co jest chyba obowiązkowe u brytyjskich pisarzy :P) pełna sprzeczności. Ludzie mieszają się z przedziwnymi rasami, taumaturgia rywalizuje z techniką, obok bogatych dzielnic pełno jest slumsów. Bogactwo wykreowanego świata, ale także zwykłych opisów jest wręcz niespotykane w literaturze. Wszystkie elementy – postacie, dziwne stworzenia, samo miasto oszałamia skomplikowaniem. Fabuła też jest niestandardowa, początkowo rządzi nią fatalny zbieg okoliczności a później bohaterowie w ciągłym zagrożeniu starają się naprostować sytuację. Oczywiście bardzo spłycam by nie zdradzić szczegółów. Mi w delektowaniu i odkrywaniu tajemnic trochę przeszkadzało to, ze wcześniej czytałem The Scar, gdzie wydarzenia z Dworca Perdido kładą się cieniem. Znając zarys fabuły koncentrowałem się bardziej na opisach i relacjach między postaciami. Polecam tą książkę każdemu, nie tylko fanom fantastyki. To po prostu świetna pisarska robota. Moje marne wypociny nie są w stanie tego oddać.
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Shadowmage » czw 16.10.2003 7:07

Cień anioła śmierci Karla E. Wagnera. Zbiór trzech opowiadań o nieśmiertelnym Kanie. Nawet niezłe, odbiegają trochę od schematu prezentowanego przez powieści. Okazuje się, ze wcale nie jest taki niepokonany za jakiego zwykł uchodzić i ratuje się z opresji odnosząc wiele ran i z trudem zachowuje życie. Moim zdaniem najlepsze jest opowiadanie Chłód mego serca, w którym obok obowiązkowej wyżynki autor stara się przekazać coś więcej o ludzkiej naturze. Szkoda tylko, że na próbach się skończyło.
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Shadowmage » czw 16.10.2003 7:07

Cień anioła śmierci Karla E. Wagnera. Zbiór trzech opowiadań o nieśmiertelnym Kanie. Nawet niezłe, odbiegają trochę od schematu prezentowanego przez powieści. Okazuje się, ze wcale nie jest taki niepokonany za jakiego zwykł uchodzić i ratuje się z opresji odnosząc wiele ran i z trudem zachowuje życie. Moim zdaniem najlepsze jest opowiadanie Chłód mego serca, w którym obok obowiązkowej wyżynki autor stara się przekazać coś więcej o ludzkiej naturze. Szkoda tylko, że na próbach się skończyło.
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Jakub Cieślak » czw 16.10.2003 16:04

Gniazdo Światów Marka S. Huberatha. Treści nie przytoczę i nie opowiem, bo nie chcę a pozatym się nie da. To jest wielowymiarowa intryga, w którą wciągnięty jest także czytelnik. Obowiązkowa pozycja.
Śmierć Pięknych Saren Ota Pavla. Opowieść o dzieciństwie autora. Bez fantastyki, a jednak urzekające i magiczne, bez dramaturgii, a jednak emocjonujące i wzruszające. Jeżeli chcecie poprawić sobie humor, przenieść się ze świata szarego do wyobraźni niezwykłego człowieka to zapraszam do lektury.
Pielgrzym Paula Coelho. Autor niedawno odkryty, ta książka napisana została jeszcze przed jego odkryciem. Nie ufam temu mistycyzmowi, nie odnajduję głębi w opowieściach autora, nie znajduję w niej żadnej mądrości dla siebie. Nie wiem, czy mam do czynienia z człowiekiem głęboko wierzącym, czy z szaleńcem. Mnie lekko odstrasza.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 4010
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Shadowmage » czw 16.10.2003 18:31

Gniazdo światów rzeczywiscie jest bardzo dobre. Szkoda, że ten autor zamilkł i osttanio nic nie wydaje.

Natomiast Coelho nie lubię, wręcz nie znoszę autorów ostatnio modnych, którzy prezentują prawdy objawione.
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Vampdey » czw 16.10.2003 18:47

Coelho?
Pisałem o... bodajże alchemiku, kilkadziesiąt postów (Shadowmaga :twisted: ) temu w tym topicu.
Nędza... Problem tego gościa tkwi w ostrym przereklamowaniu.
Chociaż jeśli ktoś lubi filozoficzny bełkot, zapraszam.

To może jakąś recke?

Kres - Piekło i Szpada
Jestem wielkim fanem 'księgi całości'. Czekam w napięci na ostatni jej tom, po niej już zapowiadany kolejny cykl tego autora w osadzony w świecie Szereru. Tymaczasem sięgnąłem po ten zbiorek Kresa nie mający z Księgą Całości nic wspólnego. Powrót do czasów (jeszcze przed pierwszą lekturą fantastyczną :) ) gdy połykałem Dumasa bez przerwy! Opowiadania mroczne awanturnicze, pelne zwrotów akcji i mrocznych intryg. Magia nie jest tu potrzebna do szczęścia. Polecam, polecam.
Awatar użytkownika
Vampdey
Katedralny Malkontent
 
Posty: 3946
Rejestracja: sob 16.11.2002 20:34
Lokalizacja: Bełchatów/Łódź

Postautor: Azirafal » pt 17.10.2003 1:58

Linia Nocna Jerzy Sosnowski - nie ma to jak ciekawa lektura do poduszki w Kenii :P [bez gromów! w końcu o moim pobycie na kontynencie afrykańskim napiszę! :) ] Bardzo, ale to baaaaaaardzo nierówny zbiorek opowiadań. Niektóre (Ksiądz, Coś w szafce pod umywalką) bardzo ciekawe. Większość - marne (nawet fantasy-baśniowe Jak zostałem królem, mimo uwielbienia, jakie mam dla gatunku...). Jest to bardziej zbiór myśli, pomysłów, snów (ponoć opowiadania te to właśnie zapisy snów...), marzeń... Mniej tu dokończonych myśli, głębi, sensu, logiki. Często jedne zdarzenia nie mają związku z pozostałymi, a finał opowiadania może zarówno nie wynikać z treści wcześniejszej, jak i pozostawiać czytelnika w kropce... bez żadnego punktu zaczepienia. Godne polecenia dla kilku pomysłów i niebanalnego stylu autora. Ale czytać na własną odpowiedzialność - jest to bardzo specyficzny zbiór opowiadań (analogia, Vamp :wink: )
If you don't stand for something you'll fall for anything.
Awatar użytkownika
Azirafal
Arcypryk
 
Posty: 1938
Rejestracja: wt 07.01.2003 15:33
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Shadowmage » pt 17.10.2003 7:07

Vamp-->no co, ja bym chciał by ktos też publikował tu posty :) A Piekło i Szpada jest rzeczywiscie niezłe, jeszcze bardziej mroczne niż Ksiega całosci. Jakos niedługo ma wyjść nowa ksiażka z tego cyklu - Klejnot i wachlerz, ale podobno w troche innym klimacie, na co z resztą wskazuje tytuł.
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Vampdey » pt 17.10.2003 13:30

Ja cie wspieram jak mogę, niestety ostatnio coraz żadziej czytam:(

(analogia, Vamp ;) )

A ty masz przestać się czepiać :twisted:
Awatar użytkownika
Vampdey
Katedralny Malkontent
 
Posty: 3946
Rejestracja: sob 16.11.2002 20:34
Lokalizacja: Bełchatów/Łódź

Postautor: Shadowmage » ndz 19.10.2003 8:58

Wichry nocy Karla E. Wagnera. Kolejny zbiorek opowiadań o Kanie. Dużo napisać się nie da, bo to w zasadzie w dalszym ciągu to samo. Dużo walki, dużo krwi, zdrada, żądza itd., itp. Tylko ostatnie opowiadanie (Ostatnia pieśń Valdesy) się wyróżnia, głównie dlatego, ze Kane jest tu w zasadzie postacią marginalna, jakby tylko świadkiem dziejącej się historii. A całości dopełnia fatalne tłumaczenie opowiadania Zachód dwóch słońc.
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Shadowmage » śr 22.10.2003 15:48

Opowiadania guslarskie Kira Bułyczowa. Ten zbiór opowiadań przeczytałem zaledwie kilka dni po śmiercią pisarza i był to mój pierwszy kontakt z jego twórczością. Opowiadania są przyjemne, niejednokrotnie zabawne i prawie każde obnaża jakieś ludzkie przywary. Wiele z nich nie załapuje się pod fantastykę, ale nie jest to żaden problem. Ciężko wyróżnić którekolwiek, wszystkie prezentują równy, wysoki poziom. W zbiorze znajduje się też jedna dłuższa pozycja - Rycerze na rozdrożach. Opowiada między innymi o eliksirze długowieczności i budzi u mnie liczne skojarzenia z Kuzynkami Pilipiuka.
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Alganothorn » śr 22.10.2003 15:58

Kir Bułyczow
'Nowe Opowiadania Guslarskie'

rzadko tu pisuję, ale poczułem się niejako przywołany do tablicy ostatnim postem Shadowmage'a
:-)
mam nadzieję, że Twoja przygoda z Bułyczowem będzie jeszcze trwała, na jej kontynuację polecam właśnie 'Nowe opowiadania Guslarskie' - są one równie dobre, jeśli nie lepsze od części pierwszej: krótkie, treściwe, dowcipne, celne...zachowują cały kunszt twórczości jednego z moich ulubionych autorów;
nie wyróżnię żadnego z zawartych w zbiorku - każde bardzo lubię na swój sposób, każde czyta się z przyjemnością
ocena 8.5/10
pozdrawiam
ps. uwielbiam opowiadania... :-)
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5085
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Shadowmage » czw 23.10.2003 16:13

No właśnie, mam nadziję, ze bedziesz czuł sie nadal zobligowany do pisania recenzji :) Ja też lubie opowiadania, ale czasmi cieżko mi jest przeczytać cały zbiorek za jednym zamachem. Szczególnie yczy sie to antologii, gdzie opowiadania nie są połączone tematycznie.
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Jander » czw 23.10.2003 16:56

Romance of the Three Kingdoms Luo Guanzhong (polska wersja notabene obcięta do 500 stron ukrywa się pod nazwą Histora Trzech Królestw)
Epopeja która dla Chińczyków jest tym, czym dla nas Illiada Homera. 30% opisanych zdarzeń to fantasy, a 70% to fakty. Opisuje dramatyczny okres Trzech Królestw (220-280 n.e.) od początków końca dynastii Han czyli rebelii Żółtych opasek (Yellow Scarves) przez panowanie tyrana Dong Zhuo, powstanie Trzech Królestw i zakończenie czyli zjednoczenie (to jest książka historyczna więc zakończenie jest oczywiste, w końcu teraz istnieje państwo Chińskie).
Oficjalna strona (chociaż nie sponsorowana przez autora który żył 600 lat temu) http://www.threekingdoms.com gdzie legalnie znajduje się angielska wersja.
Ostatnio zmieniony wt 13.04.2004 10:53 przez Jander, łącznie zmieniany 1 raz
Awatar użytkownika
Jander
Czujnik ;-)
Czujnik ;-)
 
Posty: 1504
Rejestracja: sob 09.11.2002 23:07
Lokalizacja: Wrocław / Mysłowice

Postautor: Shadowmage » ndz 26.10.2003 9:34

Opowieści Orsiniańskie Ursuli K. Le Guin. Opowiadania całkowicie nie fantastyczne, gdyby nie bliżej nie sprecyzowane, wymyślone miejsce akcji. Nazewnictwo, typ społeczeństwa, ustrój polityczny itp. wskazuje na państwo z Europy Środkowej z czasów komunizmu, mój typ to wzorowanie się na Węgrzech. Opowiadania różnią się między sobą wydźwiękiem, niektóre są przygnębiające jak An die Musik, inne opowiadają o uczuciach, które potrafią przezwyciężyć wszelkie trudności – jak Las Ile czy Rozmowy nocą. Po raz kolejny Le Guin udowadnia, że jest mistrzynią krótkiej formy.
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Shadowmage » wt 28.10.2003 7:54

Żebracy nie mają wyboru Nancy Kress. Kontynuacja Hiszpańskich żebraków, których nie czytałem. Całe szczęście nie przeszkadza to za bardzo w zrozumieniu książki i po kilkudziesięciu stronach wie się prawie wszystko na temat wcześniejszych wydarzeń. Autorka wykreowała przygnębiającą wizję przyszłości (nawet zakończenie jest takie, przynajmniej w moim odczuciu, bo chyba miało być optymistyczne), w której społeczeństwo Stanów Zjednoczonych jest podzielone na kilka grup - Amatorów życia żyjących w stagnacji i bez żadnych ambicji (nie wierzę by ludzie mogliby tak żyć), genomodyfikowanych Mułów (klasa rządząca) i kilkudziesięciu Superbezsennych, którzy są praktycznie bogami w porównaniu z resztą. I taką właśnie mają misję. Książka porusza problemy cywilizacyjne jak i społeczne. W moim odczuciu bardzo dobra pozycja.
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18790
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

PoprzedniaNastępna

Wróć do Ogólnie o literaturze

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość