Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Wszystkie tematy traktujące o literaturze w bardziej ogólnym rozumieniu

Moderatorzy: Vampdey, Tigana, Shadowmage, Achmed

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: historyk » czw 01.10.2020 18:31

Shadowmage pisze:Chyba dałem sobie z tym cyklem spokój po pierwszym tomie, ale w sumie nie pamiętam...

Ja po drugim, niektóre rozwiązania Sandersona były tak "logiczne", że gały mi z orbit wychodziły. Jeden z bardziej przereklamowanych pisarzy.
_______________________
http://seczytam.blogspot.com
historyk
Lord
Lord
 
Posty: 1574
Rejestracja: pn 29.10.2007 23:35

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » pn 05.10.2020 8:59

Gwiazdozbiór Kata - Rafał Dębski

Był pomysł, zaszwankowało wykonanie. Był pomysł na specyficzną postać zanurzoną w pewnym pesymistycznym fatalizmie. Fakt, że trochę to zlepek rozmaitych postaci literackiego i popkulturowego światka, ale wydaje się, że była szansa na jaką nową jakość. Niestety ogrom wad zadusił słabe, kiełkujące ziarenko.

Przede wszystkim brak tu jakiegoś przemyślenia fabularnego. Miast harmonijnej konstrukcji, mamy chaotyczny zlepek historyjek, przygód, wątków i retrospekcji, w zasadzie bez jakiegokolwiek porządku. Czasem zdarza się jakiś pomysł wart uwagi. Nieodmiennie jednak jest marnowany. Koniec przychodzi ni stąd, ni zowąd, nie wiedzieć po co i dlaczego. Urywa się jak kiszka kaszanki dziabnięta tasakiem. Dużym minusem jest przegadanie powieści. Gigantyczne przegadanie. Bohater toczy niekończące się dysputy ze sobą, z duchem swojej byłej i z każdym kto mu się nawinie. Dostajemy w tym miejscu rozważania stylizowane na głębokie filozoficzne przemyślenia, a w rzeczywistości to nudna i tania blaga, ciężkie w wykonaniu i miałkie w treści moralizowanie. Podane raz, byłyby do przełknięcia, w zaserwowanym wymiarze silnie irytują. Z całym szacunkiem dla autora, gigantem filozofii to on nie jest. Na dodatek, mamy wielokrotne powtórzenia, ciągłe gadanie o tym samym.

Jedno co się udało, to pewien klimat osamotnienia. Niestety, przemożny werteryzm naznaczony podskórnym poczuciem wyższości, hipokrytycznie ukrytym pod fałszywą skromnością, powoduje, że główny bohater jawi się dość żałosnym dupkiem i w żaden sposób nie wzbudza nawet cienia współczucia czy zrozumienia. Przynajmniej we mnie. Stan jaki utrzymywał się we mnie podczas lektury, można określić krótkim "dobrze ci tak, głąbie jeden".

Warsztatowo rzecz jest w miarę przyzwoita, acz nie bez potknięć. Dębski ma w tym tomie jakiś ślad własnego, specyficznego stylu. Choć nie wiem czy to dobrze.

Powieść mam za słabą, nudną i męczącą. Choć potencjał był.

Wysłuchałem w lekko irytującej manierze Rocha Siemianowskiego.
4/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2123
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » śr 07.10.2020 11:45

Imperium Czerni i Złota - Adrian Tchaikovsky

Z różnych powodów powieść zwróciła moją uwagę dość dawno, ale obawy przed najtańszą pulpowatością powstrzymywały mnie przed lekturą. Obawy owe po części się potwierdziły, na szczęście w niezbyt dużej skali.

W krótkim zarysie, mamy drużynę przyjaciół, która w mniejszym lub większym osamotnieniu stara się walczyć z imperium zła. Przypomina wam to coś? Właśnie. Taka sytuacja uwidacznia się od czasu do czasu. A nawet częściej. Autor pozbierał mnóstwo motywów z naszej historii, ze świata literatury fantastycznej i ogólnie pojmowanej popkultury, dorzucił do tego trochę własnych koncepcji i w efekcie powstało coś z jednej strony dobrze znanego, z drugiej zaś, na tyle świeżego, że pozwala wciągnąć się w opowiadaną historię, nie nudzi.

W pierwszej chwili rzeczywistość przypominała mi świat starożytnej Grecji z jej niezależnymi polis (Kolegium wykazuje duże podobieństwo do Aten) i Imperium Perskim na wschodzie. Z czasem jednak mocarstwo owe nabiera pewnych cech przypominających Imperium Rzymskie, potem typowych dla faszystowskich Niemiec, by w końcu wziąć coś z Mordoru. Taki mechanizm ma miejsce w przypadku niemal każdego aspektu powieści. Początkowo na przykład, wydaje się, że to klasyczna fantasy, ale z czasem pojawiają się elementy typowe dla steampunku, płaszcza i szpady, literatury łotrzykowskiej, westernowego dzikiego zachodu czy literatury wojennej. A wszystko to powoli zmierza w kierunku epickiego rozmachu, stylistycznie zanurzonego w klimacie podobnym do tego co prezentowało Kino Nowej Przygody lat osiemdziesiątych. Indiana Jones albo Han Solo odnaleźli by się tu bez trudu.

I znów, choć część nacji kojarzy się z typowymi dla fantasy rasami to jednak ich różnorodność i wieloaspektowość pozwala twierdzić, że koncepcja Tchaikovsky'ego jest oryginalna, przemyślana i spójna. Podobnie z kreacją bohaterów. Nieprzesadnie rozbudowani, są jednak swoiści, logicznie i harmonijnie skonstruowani.

Fabuła nie jest ani zbyt prosta ani przesadnie skomplikowana, a mnogość bohaterów daje się opanować bez większego trudu. Narracja szczęśliwie pozbawiona jest częstego dla epickich fantasy nadętego braku dystansu do czegokolwiek. Pewne rzeczy idą tu na skróty, bez przesadnych opisów i objaśniania każdego detalu. Nie oznacza to jednak dziur logicznych. To dość zgrabna przygodówka, bardzo dobrze spełniająca rolę wciągającej opowieści i samoistnego bytu fabularnego, choć w rzeczywistości pierwszy tom cyklu Cienie pojętnych to preludium do znacznie szerszego zamyślenia, obszerna ekspozycja pozwalająca poznać ogólne założenia świata i koncepcji autorskich.

Językowo autor nie jest doskonały ale nie zawodzi, zaś tłumaczenie też daje radę, choć momentami wydaje się lekko nieporadne, tu i tam trzeszczące kolokwializmami. W efekcie jednak otrzymujemy tekst z lekką sentymentalną patyną, który, co odrobinę zaskakujące, nie drażni. Przypomina to trochę styl powieści sprzed kilkudziesięciu lat.

Imperium Czerni i Złota nie jest powieścią wybitną, ogrywa znane rozwiązania, ale jednocześnie dzięki pewnej dozie oryginalności i bezpretensjonalnej narracji, nie silącej się na coś czym nie jest, pozwala na przyjemną lekturę. Choćby nawet lekko w kategorii guilty pleasure. A może po prostu autorowi udało się wstrzelić w wąskie okienko moich subiektywnych upodobań.

7/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2123
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Shadowmage » śr 07.10.2020 11:51

Możliwe, że ostatnie jest prawdziwe :) Przeczytałem pierwszy tom, bez bólu, ale po resztę nie sięgnąłem.
Każdy czytelnik ma takiego diabła, na jakiego zasłużył.
Arturo Perez-Reverte, "Klub Dumas"
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 19015
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » wt 13.10.2020 10:00

Pani Czterdziestu Żywiołów - Witold Dworakowski

Para kosmicznych, ni to złomiarzy, ni to piratów (zerżnięta z załogi Sokoła Millenium) ma przygody. Biorą zlecenia na eksplorację kosmicznego złomu i zawsze trafiają w kałszkwał. Zawsze! Mniej więcej co 3 minuty i 14 sekund są kosmicznie zaskoczeni i zdziwieni niemal-apokalipsą, która ich niespodziewanie zaskoczyła, i z którą zaskakująco radzą sobie w zaskakujące trzy sekundy przy pomocy jednego zaskakującego (tym razem zaskoczony jest czytelnik) pierdnięcia i kilku kliknięciami palcami. Nie wiedzieć czemu kliknięcia już nie zaskakują. No dobra, żartowałem, kliknięcia też zaskakują. Czasem czytelnika, czasem bohaterów a czasem wszystkich wokół, nawet enpisów. Wszyscy tu wyglądają jakby chirurgicznie, na stałe mieli uniesione brwi. Brakuje tylko niespodziewanej hiszpańskiej inkwizycji. Chociaż, czekaj...

Autor używa przeogromnej ilości nowomowy technologicznej. Jest tego tyle, że rzecz przestaje mieć jakikolwiek sens. Cokolwiek wynika z czegokolwiek i zawsze jest jakiś dynks którego można użyć przeciw innemu dynksowi, a ten przeciw jeszcze innemu, a ten... etc., etc. I czytelnik zawsze jest zaskoczony, bo nigdy wcześniej o tych dynksach nie było mowy. Czysta magia. Momentami przestawałem śledzić logikę tego bełkotu.

Oprócz cudów technologicznych tekst śmieszy masą baboli. Sformułowania typu "dwa lata świetlne od krańca galaktyki", koncepty "atmosfera składająca się w 90% z tlenu" czy rasa ogromnych i potężnych fizycznie istot wykształcona w ciążeniu o wartości 6 G, uderzają bezsensem. Niestety jest tego bez liku. Czasem jakoś tam zamaskowane magią a czasem nie, bo autor nie ma pojęcia o fizyce, astrofizyce czy chemii, więc nie ma pojęcia, że sadzi babole. Na dodatek masa rzeczy jest tu zapożyczona jak, nie z Gwiezdnych Wojen (koncepcja pary awanturników), to z cyklu Prawdopodobieństwa Nancy Kress (transfaza, fale prawdopodobieństwa) tudzież z masy innych tytułów.

Świat w którym mają miejsce przygody pary bohaterów, namalowany jest bardzo ubogo. Większość rzeczy musimy przyjąć na wiarę, nie są nijak wyjaśnione, choć czasem gryzą się ze zdrowym rozsądkiem albo w ogóle nie wiadomo po co są.

Momentami autor próbuje ostrej filozofii. Nie powinien.

Warsztat literacki Dworakowski ma taki sobie. Nie ma tragedii, choć dialogi są mocno drewniane, na siłę luzackie. Tak rozmawia nastoletnia dzieciarnia a nie dorośli ludzie którzy znają się od lat. Konstrukcja bohaterów jest komiksowa. Gruba kreska, naiwnie teatralne postawy.

Zalety? Da się tego wysłuchać (przyswoiłem w formie audiobooka), czasem nawet zainteresuje, czasem docenimy meandry wyobraźni autora. Jeśli lubisz sztafaż spaceoperowy, lubisz raźną akcję i niekoniecznie musisz wnikać w głębsze sensy i następstwa logiczne, to jest to książka dla ciebie.

Wysłuchałem w dość zgrabnej interpretacji Wojciecha Masiaka.
4/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2123
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » śr 14.10.2020 9:41

Kosiarze - Neal Shusterman

Spróbowałem. Wyłączyłem po godzinie. Napisane całkiem w porządku, ale głupie niemożebnie.

1/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2123
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » pn 26.10.2020 13:17

Tarnowskie Góry Fantastycznie 2

Niezmordowany lokalny patriota, tarnogórzanin z duszy i serca, Aleksander Kusz, nie zasypia gruszek w popiele. Po sukcesie pierwszego tomu poświęconego fantastycznym Tarnowskim Górom, przygotował kolejny. Pierwsza odsłona, choć nie bez wad, była zupełnie niezła. Tym razem lista nazwisk jest skromniejsza jeśli idzie o pierwszy garnitur polskiej fantastyki. W składzie dominują raczej zawodnicy aspirujący, ale co ciekawe, taka sytuacja w żadnym stopniu nie przekłada się na obniżenie formy. Rzekłby, że mamy zjawisko wręcz odwrotne. Drugi tom uważam za lepszy od pierwszego. Nie ma tu ani jednego słabego opowiadania.

Dostajemy do ręki rzecz różnorodną pod każdym względem. Większość historii napisana jest oczywiście po polsku, ale również znajdziemy coś po śląsku. Część opowieści to pełnoprawne, rozbudowane opowiadania, czasem niemal nowelki, a część to króciaki. Są pozycje do śmichu, są nastrojowe, są skłaniające do zadumy, do pochylenia się nad kondycją człowieka, są takie które po prostu opowiadają przygodę, ale jest też opowiadanie wytrącające czytelnika z równowagi, wprowadzające w stan przeraźliwie przygnębiający. Mamy tu horror, fantasy, post-apo, sf, baśń i klasyczne opowieści niesamowite. Wiele z nich autorzy umieścili w kontekście historycznym, ale mamy też pozycje współczesne i przyszłościowe. Z pewnością nie będziemy się tu nudzić.

Nie będę recenzował wszystkich opowiadań po kolei. Z całkowitym spokojem sumienia mogę powiedzieć, że każde z nich jest warte lektury. Są jednak takie, które moim zdaniem, należy wyróżnić.

Przede wszystkim należy wspomnieć opowiadanie pióra Aleksandry Zielińskiej. Jestem starym repem i rzadko się zdarza by literatura potrafiła mną wstrząsnąć. Tym razem jednak mój cynizm i zblazowanie nie miały szans. Królowa Dramy to opowieść dojmująco smutna, głęboko poruszająca i jednocześnie rewelacyjnie napisana. O życiu pod górę, ponad siły. Najczystszy diament. Dla takich właśnie momentów przerzucamy te tony makulatury. Nigdy wcześniej nie słyszałem o autorce. Od dziś będę się starał śledzić jej dokonania.

Druga pozycja, na którą chciałbym zwrócić uwagę, to LOS Tarnowskie Góry Anny Hrycyszyn. Jest to rzecz typowo przygodowa, rozrywkowa, przy tym całkiem pomysłowa i niegłupia, a dodatkowo napisana z jajem i werwą. I choć na upartego można by się do logiki tego czy owego rozwiązania przyczepić, to nie warto. Opowieść o smoczym jaju i dalszych konsekwencjach, przedstawiona jest wyjątkowo zgrabnie i naturalnie. Trudno oderwać się od lektury, a docierając do ostatniej kropki, mamy potrzebę zapoznania się z dalszymi losami bohaterów. Odrobinę zapachniało mi tu Christowym Milusiem.

W tym miejscu przerwę, bo na trzecim miejscu widziałbym dobrych kilka opowiadań. Nie potrafię się zdecydować. Tak naprawdę trzeba by wyróżnić w zasadzie wszystkie, tu nie ma miejsc poza pudłem. Być może się powtarzam, ale ta antologia naprawdę nie ma słabych punktów. Czytelnik o trochę innej wrażliwości czy innych zainteresowaniach swobodnie mógłby wytypować zupełnie inne pierwsze miejsca (choć szczerze mówiąc przewaga Aleksandry Zielińskiej wydaje mi się bezdyskusyjna).

Szczerze polecam i czekam na tom trzeci.
8/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2123
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » śr 28.10.2020 9:42

Wysoki zamek - Stanisław Lem

Lem patrzy na siebie trochę z góry, z jaką pobłażliwością czy nawet czułością, acz jako dorosły nie zawsze rozumie siebie z przeszłości. Naturalnie rozumie skąd ta sytuacja, wszak dziecko, czy młodzieniec z natury ma inny ogląd świata. Ta książka, to trochę eksperyment z pamięcią, trochę chęć zaprezentowania wczesnej swej twórczości - legitymacjonizmu, którego wszak wcześniej nikt nie poznał, a z którego Lem jest wyraźnie dumny, nie potrafi ukryć pewnej dozy próżności. A też trochę prezentacja rozważań nad człowiekiem, jak to u Lema, które ładnie tu pasowały; i rozważenie siebie w jakimś autoterapeutycznym seansie. Aspekt biograficzny, moim zdaniem mieści się na końcu tej listy. My widzimy jeszcze Lwów i sentymentalny kurz na rozgrzanych upałem ulicach.

Bardzo przyjemna lektura.
8/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2123
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » ndz 01.11.2020 11:05

Wyspa - Sigríður Hagalín Björnsdóttir

Islandia, ni stąd ni zowąd, bez jakiegokolwiek ostrzeżenia ze strony Wszechświata, zostaje całkowicie odcięta. Nie istnieje żadna komunikacja - wszystko milczy. Internet, satelity, radio, telewizja. Całkowita cisza. Przestają przybywać samoloty czy statki, a z tymi które opuszczą wyspę i skierują się poza wąski pas wód przybrzeżnych, urywa się kontakt i już nigdy nie wracają. Islandia jako państwo, mocno umocowana w systemie gospodarki światowej, dość szybko zaczyna odczuwać negatywne efekty tej sytuacji.

Autorka arbitralnie zarządza odcięcie i nie przejmuje się jego naturą, bo nie o to jej chodzi. Sednem powieści jest obserwacja domniemanych zachowań ludzi, małych grup czy wreszcie całego społeczeństwa i władz państwowych w opresyjnych warunkach, które stale się pogarszają. Björnsdóttir nie jest optymistką. W jej ocenie piramida Maslowa to bardzo dobre narzędzie i na jej podstawie opisuje rozkład społeczeństwa, więzi międzyludzkich. Widzimy jak cienka warstewka wytworzona przez kilka tysięcy lat cywilizacji i kultury, błyskawicznie znika gdy zagrożone zostaje zaspokojenie potrzeb z najniższych warstw wspomnianej piramidy. Nie ma co się łudzić, jesteśmy samooszukującymi się zwierzętami. W najlepszym przypadku plemiennymi troglodytami.

Styl Björnsdóttir jest schludny, oszczędny, ale jednocześnie wystarczająco sugestywny. Opisy są raczej narzędziami spełniającymi zadanie niż dziełami sztuki niosącymi satysfakcję estetyczną. Podobnie z konstrukcją bohaterów. Wiarygodni, ale bez przesadnej głębi. Dobrani tak, by najpełniej zaprezentować zamysł autorki. Jak dla mnie to zalety. Wydaje się bowiem, że autorka nie miała zamiaru tworzyć wyjątkowego dzieła sztuki literackiej, a przedstawić głos w sprawie istoty człowieczeństwa. I to jej się udało wyśmienicie. W efekcie mamy pozycję nieprzeładowaną zabiegami stylistycznymi, erystycznymi traktatami czy sążnistymi opisami przyrody. Mamy lekturę zgrabną, lekką, którą czytamy bez znużenia, a która jednocześnie eksponuje przekaz w sposób jasny i klarowny, niepozbawiony sensu, skłaniający po przemyśleń.

Polecam.

8/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2123
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » pn 02.11.2020 10:25

Upadające imperium - John Scalzi

Międzygwiezdna Wspólnota światów jest strukturą zaplanowaną. Monarchistyczną, o skomplikowanych powiązaniach gospodarczych (oddzielne światy celowo nie mogą funkcjonować samodzielnie). Połączona Nurtem, strukturą czaso-pod-przestrzenną, pozwalającą pokonywać odległości rzędu setek lat świetlnych w kilka miesięcy, bez łamania praw fizyki. Jednak Nurt się zmienia i wokół tego faktu zawiązana jest dwutorowa intryga. Rzecz odrobinę zajeżdża Diuną - gildie, monopole, arystokracja, walki rodów.

Rzeczywistość stworzona przez Scalziego, z jednej strony spaceoperowo typowa, jest też oryginalna. Tyczy się to zarówno praw fizyki, jak i konstruktu społeczno-polityczno-kulturowego. Autor nie wyważa otwartych drzwi, lecz dorzuca kilka swoich pomysłów i w efekcie otrzymuje mieszankę bardzo spójną. Umieszczona tu fabuła jest koncepcją logiczną, czasem aż za bardzo sterylną. Momentami bardziej przypomina układankę, matematyczne zadanie, niż prawdziwe życie. Zwłaszcza bliżej końca, gdy wszystko idealnie wskakuje na swoje miejsca, jak zapadki w dobrze naoliwionym zamku. Wydaje się, że rzeczy dzieją się zbyt gładko, zbyt szybko. Przydałoby się trochę brudu, powieściowego mięsa, jakiejś zadumy, głębszego spojrzenia społecznego czy coś w ten deseń. Raczej nie spodziewajmy się wyrafinowanych przemyśleń. To i owo autor wrzuca, ale to przygodówka, niegłupia ale tylko przygodówka. Nie można przyczepić się do konstrukcji bohaterów. Nie są dwuwymiarowi, ale bez przesadnej głębi. Ewidentnie odróżnialni, tacy w sam raz.

Powieść napisana jest bardzo zgrabnie, językiem jędrnym, klarownym. Stosownym dla literatury przygodowej, bez przesadnego przeładowania opisami, ozdobnikami. Na osobną wzmiankę zasługują dialogi. Dawno nie czytałem powieściowych konwersacji napisanych tak naturalnie, z taką dynamiką i wiarygodnością. W tym aspekcie, mistrzostwo świata. Momentami bywa wulgarnie za przyczyną części bohaterów, którzy tacy po prostu są. I inaczej by się nie dało, to immamentna część ich osobowości i konstrukcji rzeczywistości.

Upadające imperium jest utworem silnie koherentnym, wszystkie elementy skonstruowane są w podobny sposób. W kategorii powieści przygodowych, rzecz zdecydowanie godna polecenia.

7,5/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2123
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » ndz 08.11.2020 9:42

Wiele demonów - Jerzy Pilch

Nie wiem, może i zamysł, pomysł, myśl wiodąca ma jakiś sens w tej powieści. Może autor nawet chciał coś przekazać, może to jest nawet niegłupie. Nie wiem. Rzuciłem gdzieś w jednej szóstej. Nie dałem rady przedrzeć się przez oceany pustosłowia. Żeby ono jeszcze estetyczne było, ale gdzie tam. Pretensjonalne pustosłowie. Nie wiem czy sięgnę jeszcze po autora. A jeśli, to raczej nieprędko. Cierpnie mi skóra na samą myśl.

1/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2123
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » pt 13.11.2020 11:59

Gdyż jest nas wielu - Dennis E. Taylor

Niewiele tu się zmienia w porównaniu do tomu pierwszego. Ten sam styl, ta sama lekkość narracji, to samo lekkie traktowanie praw fizyki czy logiki.

Fabułę zaczynamy tam, gdzie nam się urwała na końcu pierwszego tomu. Nie jest to oddzielna pozycja, zamknięta fabularnie, lecz po prostu tasiemiec. Ponieważ Bobów przybywa nieustanie a giną nieliczni, mamy szereg wątków. Autor wygodnie wybrał sobie kilka typowych oddzielnych historii - walka z potężną cywilizacją, ratowanie Ziemian ze zdewastowanego globu, przyspieszanie rozwoju quasi paleolitycznej cywilizacji - czyli samograje sf. Przy czym na niczym nie skupia się specjalnie głęboko. Nie widać tez nijakiego zamysłu ogólnego. Fabuła przypomina sposób rozwoju akcji w tasiemcowatych telenowelach. Zwyczajnie, z odcinka na odcinek, trzeba dorzucać rozmaitych komplikacji, by widz się nie nudził. A że to w sumie do niczego nie zmierza? Kogo to obchodzi? Tak przy okazji, Wszechświat Taylora jest pełen życia, również życia inteligentnego. W promieniu 30 lat świetlnych od Ziemi mamy co najmniej pięć-osiem (zależy jak liczyć) inteligentnych gatunków i kilka w różnym stopniu rozwiniętych cywilizacji. Ma chłop rozmach.

Płytkość fabularna ma swe odpowiedniki przy konstruowaniu postaci, podejściu do technologii, itd. W dwóch aspektach można zauważyć zmiany na lekki plus w stosunku do tomu pierwszego. Pierwsze to język/przekład, drugie to odrobinę mniejsze nasycenie startrekowym shitem. Nie żeby było zupełnie dobrze, ale widać zmianę.

Seria Bobiverse to nieskomplikowana, lekka fantastyka rozrywkowa, akceptowalnie napisana przygodówka, która dzięki dość sympatycznym bohaterom potrafi zainteresować mniej wymagającego czytelnika. Dla mnie to klasyczne guilty pleasure.

6/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2123
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Re: Książki, czyli co ostatnio czytaliśmy

Postautor: Fidel-F2 » śr 25.11.2020 11:46

Oprócz marzeń warto mieć papierosy - Juliusz Strachota

Niewielki tomik pełen króciutkich opowiadań, klasycznych szortów. Jest ich tu kilkadziesiąt.
Króciaki te, często abstrakcyjne w tonacji, jakoś tam ocierają się o absurd, złudę, metafizykę. Autor obserwuje, życie, przetwarza po swojemu i podaje nam w takiej poetyckiej, połamanej, groteskowej formie.

Niestety jedyną wyjątkową rzeczą w tym zbiorze jest jego tytuł. Rewelacyjne zdanie. Reszta już nie jest taka fajna. Nie można powiedzieć, że to jakiś szmelc zupełny, ale nie bardzo jest się czym zachwycać. Tu i tam jakieś ziarnko.

Nie jest to rzecz godna pogardy, ale też spokojnie można żyć bez jej znajomości. Nie odradzam ani nie polecam.

5,5/10
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Książę
Książę
 
Posty: 2123
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Poprzednia

Wróć do Ogólnie o literaturze

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość