Twórczość Charlesa Strossa

Wszystko o literaturze zagranicznej

Moderatorzy: Vampdey, Tigana, Shadowmage, Achmed

Postautor: Shadowmage » pn 05.01.2009 9:43

Zbliżam się do końca "Accelerando" Charlesa Strossa. bardzo hard sf, że tak powiem. Znałem co prawda fragmenty tej książki wcześniej (3 składowe opowiadania/rozdziały były zamieszczone w "Wydaniu Specjalnym Fantastyki), ale poznając po kolei całość ma się zupełnie inne wrażenie, niż na podstawie fragmentów wyrwanych z szerszego kontekstu. Przyznam szczerze, że bez netu pod ręką ciężko się tę książkę czyta, bo jest naładowana najróżniejszymi, w większości obcymi mi terminami. Niemniej jeśli przezwycięży się tę przeszkodę, jest się zadowolonym z lektury, bo wizja przyszłości Strossa jest bardzo kompleksowa... i pesymistyczna moim zdaniem. Dziwi mnie tylko trochę mimo wszystko puszczenie tej książki w Uczcie Wyobraźni - mimo wszystko "Accelerando" jest dosyć "normalną" książką.
Każdy czytelnik ma takiego diabła, na jakiego zasłużył.
Arturo Perez-Reverte, "Klub Dumas"
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18398
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: AM » pn 05.01.2009 10:18

Shadowmage pisze:Zbliżam się do końca "Accelerando" Charlesa Strossa. bardzo hard sf, że tak powiem. Znałem co prawda fragmenty tej książki wcześniej (3 składowe opowiadania/rozdziały były zamieszczone w "Wydaniu Specjalnym Fantastyki), ale poznając po kolei całość ma się zupełnie inne wrażenie, niż na podstawie fragmentów wyrwanych z szerszego kontekstu. Przyznam szczerze, że bez netu pod ręką ciężko się tę książkę czyta, bo jest naładowana najróżniejszymi, w większości obcymi mi terminami. Niemniej jeśli przezwycięży się tę przeszkodę, jest się zadowolonym z lektury, bo wizja przyszłości Strossa jest bardzo kompleksowa... i pesymistyczna moim zdaniem. Dziwi mnie tylko trochę mimo wszystko puszczenie tej książki w Uczcie Wyobraźni - mimo wszystko "Accelerando" jest dosyć "normalną" książką.


Wszystkie książki w UW są dosyć "normalne". Nigdy nie było takiego założenia, że publikujemy tam tylko powieści "międzygatunkowe" (które zwykle są bardziej alegoryczne od "czystogatunkowych" sf, napisane w bardziej wyrafinowany sposób). A że akurat na początku poszły książki Macleoda, Duncana czy Bishop... Przypadek.

Accelerando Strossa na pewno zdecydowanie ustępuje im pod względem literackim (jak większość science fiction), konstrukcyjnym, ale obie rzeczy zostały podporządkowane aspektowi, który bardzo cenię w fantastyce. Ideeom. A tych jest w Accelerando zdecydowanie więcej niż w Ślepowidzeniu na przykład i bardziej przekrojowych. Niesamowite wizje i pomysły atakują czytelnika niemal w każdym akapicie, skłaniając do refleksji, pobudzając wyobraźnię i intelekt. A to wystarczy, żeby książka trafiła do Uczty, tym bardziej, iż jest jedną z najlepszych hard sf ostatniego dziesieciolecia (Egan, Stross, Bishop, MacDonald, to dla mnie ścisła czołówka).
Ostatnio zmieniony pn 05.01.2009 10:34 przez AM, łącznie zmieniany 1 raz
AM
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 809
Rejestracja: wt 27.06.2006 12:26

Postautor: Shadowmage » pn 05.01.2009 10:32

Co do drugiej części wypowiedzi zdecydowanie się zgadzam. Szczególnie w pierwszej części, gdy mamy do czynienia z przyszłością bliskiego zasięgu, kiedy mamy jeszcze wyraźny punkt odwoławczy, fascynowały mnie przewidywania i obserwacje Strossa, wielokrotnie bardzo celne. Im dalej, tym pomysły stają się bardziej abstrakcyjne, bardziej umocowane w teoriach naukowych, a mniej w znanej nam rzeczywistości.
Każdy czytelnik ma takiego diabła, na jakiego zasłużył.
Arturo Perez-Reverte, "Klub Dumas"
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18398
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: AM » pn 05.01.2009 10:37

Shadowmage pisze:Im dalej, tym pomysły stają się bardziej abstrakcyjne, bardziej umocowane w teoriach naukowych, a mniej w znanej nam rzeczywistości.


Ale to chyba dobrze? Przeczytaj jeszcze moją wypowiedź, bo podstępnie zmodyfikowałem 2 akapit i być może nie chcesz się pod tym podpisać :) .
AM
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 809
Rejestracja: wt 27.06.2006 12:26

Postautor: Shadowmage » pn 05.01.2009 11:45

Czy dobrze? I tak, i nie :) Dobrze z punktu widzenia powieści, ogólnej koncepcji. Zupełnie chybione by było opieranie dalszej perspektywy na teraźniejszości. Źle z punktu widzenia moich indywidualnych peferencji :) O wiele bardziej interesują mie wizje bliskiego zasięgu, ekstrapolacja trendów, stąd też o wiele bardziej zajmowała mnie pierwsza część niż końcówka.

Widzę, ze do drugiego akapitu dodałeś kilku autorów. Ciężko mi się zgodzić czy nie zgodzić, bo części z nich nie znam. O jakiego Bishopa chodzi? Bo nie przypominam sobie w ciągu ostatnich kilku lat żadnego pisarza sf o takim nazwisku, który by coś ciekawego wypuścił.
Każdy czytelnik ma takiego diabła, na jakiego zasłużył.
Arturo Perez-Reverte, "Klub Dumas"
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18398
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: AM » pn 05.01.2009 13:23

Shadowmage pisze:Czy dobrze? I tak, i nie :) Dobrze z punktu widzenia powieści, ogólnej koncepcji. Zupełnie chybione by było opieranie dalszej perspektywy na teraźniejszości. Źle z punktu widzenia moich indywidualnych peferencji :) O wiele bardziej interesują mie wizje bliskiego zasięgu, ekstrapolacja trendów, stąd też o wiele bardziej zajmowała mnie pierwsza część niż końcówka.

Widzę, ze do drugiego akapitu dodałeś kilku autorów. Ciężko mi się zgodzić czy nie zgodzić, bo części z nich nie znam. O jakiego Bishopa chodzi? Bo nie przypominam sobie w ciągu ostatnich kilku lat żadnego pisarza sf o takim nazwisku, który by coś ciekawego wypuścił.


Wattsa :oops:
AM
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 809
Rejestracja: wt 27.06.2006 12:26

Postautor: ASX76 » pn 05.01.2009 13:56

AM pisze:

Accelerando Strossa na pewno zdecydowanie ustępuje im pod względem literackim (...)


Zaczynam się bać... :wink:
ASX76
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 4419
Rejestracja: pn 17.05.2004 9:29
Lokalizacja: z Oriona

Postautor: MadMill » pn 05.01.2009 15:06

ASX76 pisze:
AM pisze:Accelerando Strossa na pewno zdecydowanie ustępuje im pod względem literackim (...)

Zaczynam się bać... ;)
Watts w końcu też ustępował i co z tego?

I chyba chodzi o McDonalda, jeśli myślimy o tym samym Ianie to bez "a" w środku. ;)
Obrazek
Awatar użytkownika
MadMill
Lord
Lord
 
Posty: 1138
Rejestracja: śr 01.11.2006 22:38
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: AM » pn 05.01.2009 15:10

ASX76 pisze:
AM pisze:

Accelerando Strossa na pewno zdecydowanie ustępuje im pod względem literackim (...)


Zaczynam się bać... :wink:


Nie ma czego, oceniam z punktu widzenia literatury w ogóle, a nie tylko fantastyki. Pisarze science fiction nie są najlepsi w te klocki i nigdy nie byli. Stross nie ustępuje większości z nich.
AM
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 809
Rejestracja: wt 27.06.2006 12:26

Postautor: Shadowmage » pn 05.01.2009 15:33

Dodam jeszcze, że przy nagromadzeniu idei, pomysłów, odwolań naukowych etc. w "Accelerando" tak naprawdę pozostaje niewiele miejsca na finezję językową. Zresztą, choć na podstawie średnio udanych tłumaczeń Egana, mam wrażenie, że Stross radzi sobie lepiej od niego na tym polu. To tak dla porównania.
Każdy czytelnik ma takiego diabła, na jakiego zasłużył.
Arturo Perez-Reverte, "Klub Dumas"
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18398
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Żerań » pn 05.01.2009 16:01

Poza tym problemy konstrukcyjne wynikają z tego, że "Accelerando" jest zlepkiem stworzonych na przestrzeni lat opowiadań. Ale pod względem czysto naukowym, pod względem idei - faktycznie pierwsza liga.
Obrazek

Jeśli trudno ci działać zgodnie z regułami gry i zamierzasz zrezygnować, zamiast rezygnowania - zmień reguły.
Żerań
Książę
Książę
 
Posty: 2116
Rejestracja: wt 15.08.2006 17:00

Postautor: RaF » pn 13.04.2009 20:22

Jako rzekłem w innym temacie, ostatnio z taśmy mojej czytelniczej fabryki zjechało „Accelerando” Strossa, na którym się zawiodłem. Jak również powiedziałem, jest to najprawdopodobniej efekt przerośniętych oczekiwań. Teraz, kiedy się nad tym zastanawiam, nie potrafię skonkretyzować, czego się właściwie spodziewałem. Miałem nadzieję na fascynującą, a przynajmniej ciekawą wizję społeczeństwa alternatywnego, ha-plusowego, a w dodatku obiło mi się o uszy, że autor na poważnie zajął się wielką nieobecną większości powieści fantastycznych, czyli ekonomią. No, a poza tym pragnąłem tego, co i w każdej innej powieści: wciągającej fabuły, ciekawych bohaterów, takich tam dupereli.

Czy to duże oczekiwania?

Po kolei. Primo: bohaterowie. Manfred Macx, który jest punktem wyjścia powieści i katalizatorem zmian globalnego społeczeństwa, to taki biznesowy odpowiednik open source’owca, skrzyżowanie Richarda Stallmana i Linusa Torvaldsa. Nie jestem do końca pewien, czy Stross po prostu wykorzystał stereotypowy obraz hakera-geeka-idealisty, bo tak mu się spodobało (zapewne; przypomnę o CC), czy kryje się za tym cokolwiek głębsze znaczenie*. Poza tym udziwnione indywiduum. Pamela, jego konserwatywna, mocno stąpająca po ziemi przeciwwaga. Córka tych dwojga, Amber, wiecznie stojąca w rozkroku między dwoma światami, między iteracjami n a n+1 Strossowego uniwersum. I nijaki Sirhan, który jest chyba tylko po to, żeby był. Wszyscy - odczłowieczone kukiełki, za pomocą których autor przedstawia swój teatrzyk. Błe.

Fabularnie jest… mało ciekawie. Fabuła jako taka prawie zupełnie podporządkowana jest przedstawieniu ewolucji społeczeństwa, i pewnie nie byłoby w tym nic złego, gdyby przedstawiane ono było bardziej ciekawie. Nieciągłość akcji (od rozdziału do rozdziału) nie pomaga.

No i teraz mięcho, czyli chwalone przez was idee, wizje i pomysły. Pierwszym wielkim rozczarowaniem było to, że ekonomii tak naprawdę autor poważnie nie potraktował. Zajął się nią, owszem. Postarał się wysnuć pewną jej wariację (czy zestaw wariacji, bo forma powieści daje raczej uczucie oglądania stopklatek, a nie ciągłości). Chwali mu się mimo wszystko, zaliczam zdecydowanie in plus, szczególnie że autorzy często prześlizgują się po powierzchni swoich wyrojonych społeczeństw, nie zajmując się problematyką alokacji zasobów, często nie dbając nawet o tak podstawowe elementy, jak: skąd postaci zdobywają środki do życia? jakie relacje obowiązują między podmiotami uczestniczącymi w wymianie? co w ogóle jest niezbędne do życia w tym społeczeństwie? Stross, mimo że też generalnie ślizga się po powierzchni, wybija się ponad średnią. Szkoda, że nie zszedł głębiej, że jedynie stworzył iluzję spójnej całości, rzucając tu i ówdzie jakimś mądrym terminem, bez jakiegoś logicznego umiejscowienia go w owej całości. Szkoda też, że monstrualnie uprościł (grzech wielu fantastów) proces napędzania ewolucji społecznej przez technologię. W „Accelerando” technologia wprost kształtuje społeczeństwo, a przecież tak nie jest, tu zachodzi przecież sprzężenie. Technologia, owszem, kształtuje społeczeństwo, ale też i jest przez społeczeństwo kształtowana. U Strossa technologia żyje własnym życiem, nie dbając o nic, jak kot, któremu wszystko jedno**.

Sama natomiast wizja społeczeństwa, ludzkości… cóż. Przemnożyć Moravca przez Tofflera i wyjdzie mniej więcej to, czym jest „Accelerando” :) W każdym razie nic, czego by już nie było.

Warsztatowo, jako się rzekło, jest raczej fantastyczny standard. Inna sprawa, że natłok żargonu i terminologii, choć mi akurat problemu nie sprawił (na dobrą sprawę prawie mój codzienny język ;)), nie jest tym, czego bym w literaturze pożądał.

No, wystarczy. Wiem, że namarudziłem, że de facto przedstawiłem raczej negatywne (IMO) strony książki, ale też dyskusja o pozytywach mija się z celem (a w każdym razie nie jest tak ciekawa ;)). Jeśli ktoś chętny do krytyki mojej krytyki, to zapraszam.

================

* Obecnie, w erze informacji, w procesy tworzenia zaangażowane są rzesze ludzkie o rozmiarach nieznanych w dziejach, produkujące ogromne ilości pomysłów i dzieł, które później bardzo często udostępniane są nieodpłatnie czy za półdarmo każdemu chętnemu. Spójrzmy choćby na gigantyczne repozytoria DeviantArtu, Sourceforge’a, Wikipedii. Dzieła te zapładniają wyobraźnię. Do Sieci dołączają wciąż miliony ludzi, włączając się w procesy twórcze, korzystają z dorobku swoich poprzedników, rozwijają go, budują własny. Macx może być tego symbolem.

** Alternatywna interpretacja Aineko? :P
"Diese nadmierne sformalizowanie starożytnego prawa zeigt Jurisprudenz jako rzecz tego samego rodzaju, als d. religiösen Formalitäten z B. Auguris etc. od. d. Hokus Pokus des znachorów der savages" -- Karol Marks
Awatar użytkownika
RaF
Katedralny Malkontent
 
Posty: 3498
Rejestracja: pt 04.10.2002 22:24
Lokalizacja: Warszawa


Wróć do Literatura zagraniczna

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron