Dan Simmons - twórczość.

Wszystko o literaturze zagranicznej

Moderatorzy: Vampdey, Tigana, Shadowmage, Achmed

Dan Simmons - twórczość.

Postautor: MORT » pn 29.12.2008 22:15

Nie wierzę, że nie natrafiłem na dyskusję o tym autorze!

Właśnie skończyłem czytać Hyperiona i przeżyłem rodzaj orgazmu czytelniczego. ;-P Zaraz zabieram się za kolejny tom!

Książka zaprawdę genialna, choć wyłapałem, jak sądzę, parę nieścisłości logicznych, ale nie psuły one szczególnie lektury, która z kolei dawała sporo umysłowej rozrywki. Sam zaś język, jakim pisana jest ta opowieść (i tu brawa również dla tłumacza) jest po prostu wspaniały. Opisy nie dłużą się specjalnie, za to są na tyle szczegółowe i dosadne, że otwierają w umyśle wyraźne obrazy egzotycznych i zróżnicowanych planet Hegemonii, postaci i zdarzeń. Tę książkę się niemal ogląda jak film! - a przynajmniej ja tak miałem... Fabuła nieźle się rozkręcała, a każda z oddzielnych opowieści mogłaby być mikropowieścią samą w sobie. Gdybym miał wskazać, która z nich była najlepsza... nie potrafiłbym chyba, a przynajmniej nie tak prędko - nie teraz. Muszę je jeszcze przetrawić.

Na prawdę wielkie brawa, pokłony i czołobicia dla Dana Simmonsa, za stworzenie i mistrzowskie OPANOWANIE tak rozległego świata, tak wielu historii, postaci i wątków, dając Hegemonii tak wiele realizmu jak tylko science fiction może mieć.

Trudno nie polecić tak wspaniałej lektury.

Jakie są wasze odczucia, co do Hyperiona i kolejnych tomów cyklu? (tylko zaznaczać mi SPOILERY!, szczególnie następnych tomów, bo inaczej naślę Chyżwara :evil:)

Jakie inne książki tegoż autora czytaliście i czy zrobiły wam równie dobrze? (przepraszam... - powinno być "Czy zrobiły na was równie duże wrażenie?").

Co polecacie, a czego nie?

Zastanawia mnie szczególnie Ilion/Olimp, na którego miałem chrapkę przez dłuższy czas, ale tak jakoś wyszło, że jeszcze tego cyklu nie zakupiłem...
Awatar użytkownika
MORT
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 501
Rejestracja: pn 27.10.2008 22:17

Postautor: Shadowmage » pn 05.01.2009 9:34

Z błędami logicznymi u Simmonsa należy uważać - czasem okazuje się, że wcale takowymi nie są. Niektóre wątpliwości z "Hyperiona" są rozwiane dopiero w "Triumfie Endymiona". Nie wiem szczerze powiedziawszy czy było to późniejsze (bardzo udane) wstawianie łatek, czy też od początku był taki zamysł. W każdym razie ja stoję na stanowisku, że "Hyperiona/Endymiona" należy oceniać po przeczytaniu czterech książek - choć rzeczywiście sam "Hyperion" jest zdecydowanie najlepszy. Niemnniej następne części wcale tak bardzo od niego nie odbiegają.

Polecam również "Ilion/Olimp", a szczególnie pierwszy tom. Bardzo dobre powieści, porównywalne z cyklem hyperiońskim. Być może dlatego, że część elementów czy rozwiązań jest podobna - choć nie jest to żadna wada. Charakterystyczne jest, że Simmonsowi drugie tomy (części) wychodzą słabiej niż powieści otwierające jakiś cykl.

Jest jeszcze oczywiście "Terror", gorąco polecam. Jeśli lubisz powieści historyczne z elementem fantastycznym, to sczerze polecam. Zresztą tutaj masz moją recenzję (i drugą - Kurpa).

Innych książek Simmonsa nie czytałem. Mam jeszcze na półce "Fazy grawitacji", ale jakoś nie znalazlem mobilizacji, żeby się za tę książkę zabrać.

Dla porządku wrzucam jeszcze linka do wywiadu z Danem Simmonsem, który jest u nas zamieszczony.
Każdy czytelnik ma takiego diabła, na jakiego zasłużył.
Arturo Perez-Reverte, "Klub Dumas"
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18393
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: kurp » pn 05.01.2009 19:29

I jest jeszcze Letnia noc - całkiem klimatyczny horror, jak twierdzi moja Żonka. Niestety, nie mogę porównać z czytanym przeze mnie Terrorem, który z kolei mogę polecić ja :)
kurp
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 4445
Rejestracja: ndz 04.02.2007 1:54
Lokalizacja: Wawa

Postautor: MORT » wt 06.01.2009 2:11

Shadowmage pisze:Z błędami logicznymi u Simmonsa należy uważać - czasem okazuje się, że wcale takowymi nie są. Niektóre wątpliwości z "Hyperiona" są rozwiane dopiero w "Triumfie Endymiona".

Masz rację. Jestem dopiero po pierwszej części Upadku (cóż, święta się skończyły - czasu brak), a już się co nieco wyklarowało (lepszy opis działania transmiterów materii chociażby).

SPOILER

Mam jednak jeden problem, który nie wiem czy wynika z błędów tłumaczenia, a może ja czegoś nie zrozumiałem - a występuje podczas zakończenia opowieści Kassada w Hyperionie...
Generalnie Kassad spotykał się (w symulacjach, podczas walk, a potem na Hyperionie) z Monetą. Na Hyperionie, powiedziała mu mniej więcej "to co pamiętasz, gdy się spotykaliśmy, to dla ciebie przeszłość, ale dla mnie dopiero przyszłość"
Co wydaje się logiczne, gdyż jak to powtarzano tysiąc razy Grobowce przemieszczają się wstecz strumienia czasu. (Swoją drogą, sugerowało by to otworzenie się Grobowców, a przynajmniej wypuszczenie Monety z pól antyentropicznych dalej w przeszłości strumienia czasu; choć z drugiej strony nie wydawała się też w pełni realna (dla innych), Kassad mówi później (już chyba w Upadku), że miało to miejsce w symulacjach albo jego sennych, acz realistycznych majakach - ciężko mi zgadywać, bo nie znam wszystkich zdolności Monety, jako istoty).

Gdy jednak Kassad zakończył swą opowieść Lamia powiedziała:
"Jeżeli to prawda [że Grobowce poruszają się pod prąd czasu] ... to znaczy, że spotkałeś Monetę w jej przeszłości, ale swojej przyszłości... czyli to spotkanie ma dopiero nastąpić!"
Kassad, na domiar złego zgodził się żołnierskim "Tak jest!".

Tu moim zdaniem sens się nieco zatraca, i choć nie doczytałem jeszcze do ich ponownego spotkania, to w tym punkcie opowieści bohaterowie też jeszcze do tego nie dożyli, a więc na jakiej podstawie Lamia i Kassad doszli do takich wniosków - nie wiem...

może czepiam się szczegółów... ale ja zawsze czepiam się szczegółów :P
a ten był największy.

KONIEC SPOILERÓW


Nie wiem szczerze powiedziawszy czy było to późniejsze (bardzo udane) wstawianie łatek, czy też od początku był taki zamysł.

Wydaje mi się, że to raczej zamysł, jakby dawkował informacje o świecie przez siebie stworzonym powoli, nieśpiesznie, cały czas stymulując umysł i pamięć czytelnika rozwiązaniami zagadek wcześniej pozostawionych - zagadek o funkcjonowaniu tego świata. Choć mogę się mylić.

Upadek... (oryginalnie) był wydany chyba rok po Hyperionie, (i pewnie Simmons miał go już na ukończeniu gdy wyszła część pierwsza, jeśli nie skończył), więc miał sporo czasu na usłyszenie odzewu i poprawienie tego i owego.

W każdym razie ja stoję na stanowisku, że "Hyperiona/Endymiona" należy oceniać po przeczytaniu czterech książek - choć rzeczywiście sam "Hyperion" jest zdecydowanie najlepszy. Niemnniej następne części wcale tak bardzo od niego nie odbiegają.

Miło słyszeć.
Polecam również "Ilion/Olimp", a szczególnie pierwszy tom. Bardzo dobre powieści, porównywalne z cyklem hyperiońskim. Być może dlatego, że część elementów czy rozwiązań jest podobna - choć nie jest to żadna wada. Charakterystyczne jest, że Simmonsowi drugie tomy (części) wychodzą słabiej niż powieści otwierające jakiś cykl.

...co i tak stawia je daleko powyżej przeciętnej :)

Kurcze, mogliby teraz odświeżyć wydania Ilionu/Olimpu. ;)
A na pewno mogliby trochę zejść z ceną...
Piękne wydania nie są może ważne w literaturze, ale osobiście lubię gdy książka wygląda równie dobrze jak się ją czyta. (Za to niezmiernie irytują mnie okładki w stylu Pikniku na skraju drogi Prószyńskiego... zgroza)

Jest jeszcze oczywiście "Terror", gorąco polecam. Jeśli lubisz powieści historyczne z elementem fantastycznym, to sczerze polecam. Zresztą tutaj masz moją recenzję (i drugą - Kurpa).

Hmmm... inną charakterystyczną rzeczą wydaje mi się silne nawiązania do Ziemskiej (naszej - przeszłej i obecnej) rzeczywistości (choć nie mogę nic powiedzieć o innych jego dziełach, więc wyprowadźcie mnie z błędu. ;)) Hyperion aż kipi od nawiązań. I nie mówię tu o tekstach w stylu "naszą ojczystą planetą jest Ziemia", ale choćby taki Keats (ciekawe, że jego dzieła obejmują takie tytuły jak Hyperion, The Fall of Hyperion, Endymion..., Lamia).
Terror, jak wyczytałem też ma silne nawiązanie historyczne.

(piszę o tym, bo chyba nie czytałem jeszcze sf'ek tak silnie osadzonych na Ziemi i jej dziedzictwie - większość z nich sprawia wrażenie wręcz innych światów, gdzie nie zna się już imion wielkich naukowców, poetów, czy polityków).

Dla porządku wrzucam jeszcze linka do wywiadu z Danem Simmonsem, który jest u nas zamieszczony.

Dzięki za link z wywiadem! Rzeczywiście - jak już Simmons weźmie coś na warsztat - to nie ma mocnych.


...przepraszam za bardzo prawdopodobną chaotyczność tego posta... ale późno strasznie jest...
Czas już iść uścisnąć dłoń z Morfeuszem. Dobranoc.
słowa słowa, ciepłe rzeki mętnej wody
słowa słowa, jeśli uwierzysz to się utopisz
Awatar użytkownika
MORT
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 501
Rejestracja: pn 27.10.2008 22:17

Postautor: Shadowmage » wt 06.01.2009 9:38

Co do Twoich wątpliwości dotyczących Kassada i Monety to Ci w tym momencie nie powiem, bo część szczegółów mi się zatarła w pamięci. Jednakże myślę, że powinieneś poczekać do zakończenia "Upadku...", tam jest całkiem sporo o tym właśnie.
Wydaje mi się, że to raczej zamysł, jakby dawkował informacje o świecie przez siebie stworzonym powoli, nieśpiesznie, cały czas stymulując umysł i pamięć czytelnika rozwiązaniami zagadek wcześniej pozostawionych - zagadek o funkcjonowaniu tego świata. Choć mogę się mylić.
Upadek... (oryginalnie) był wydany chyba rok po Hyperionie, (i pewnie Simmons miał go już na ukończeniu gdy wyszła część pierwsza, jeśli nie skończył), więc miał sporo czasu na usłyszenie odzewu i poprawienie tego i owego.
Nie chodziło mi o rzeczy poprawione w "Upadku...". Oryginalnie hyperiony były jedną powieścią, podzieloną przez wydawcę. Przypuszczam więc, że te uzupełnienia z drugiej części miały już miejsce w momencie ukazywania się "Hyperiona". Mnie bardziej chodziło o to, że w "Endymionie" i "TE" również co najmniej kilka istotnych szczegółów zostaje wyjaśnionych lub dookreślonych.

Kurcze, mogliby teraz odświeżyć wydania Ilionu/Olimpu.
A na pewno mogliby trochę zejść z ceną...
Miałem to szczęście, że żadnego chyba tomu tego cyklu nie kupiłem po cenie okładkowej - mimo, że zwykle wchodziłem w posiadanie tomu w okolicach premiery. Poszukaj jednak na tanich książkach, niedawno na pewno "Olimpy" się tam pałętały po połowie ceny.
Piękne wydania nie są może ważne w literaturze, ale osobiście lubię gdy książka wygląda równie dobrze jak się ją czyta. (Za to niezmiernie irytują mnie okładki w stylu Pikniku na skraju drogi Prószyńskiego... zgroza)
Tego za bardzo nie rozumiem... Bo "Ilion" wcale ładnie nie został wydany, a jedynie był po prostu drogi.

Hmmm... inną charakterystyczną rzeczą wydaje mi się silne nawiązania do Ziemskiej (naszej - przeszłej i obecnej) rzeczywistości (choć nie mogę nic powiedzieć o innych jego dziełach, więc wyprowadźcie mnie z błędu. )
Masz rację. Te nawiązania są jeszcze silniejsze w "Ilionie" - już sam tytuł to zwiastuje, a w treści jest jeszcze tego więcej. Powiedziałbym jednak, że głównie Simmons czerpie nie z historii, a historii literatury.
Terror, jak wyczytałem też ma silne nawiązanie historyczne.
Nie tyle nawiązania historyczne, co po prostu jest powieścią osadzoną w realiach historycznych. Simmons na podstawie znanych faktów stworzył fabułę z elementami fantastycznymi. Owszem, większość wymyślił, bo niewiele wiadomo o losach tej zaginionej wyprawy, ale mimo wszystko twardo trzymał się znanych informacji.
Każdy czytelnik ma takiego diabła, na jakiego zasłużył.
Arturo Perez-Reverte, "Klub Dumas"
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18393
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: MORT » ndz 21.06.2009 23:28

Cóż. Na dniach pewnie pójdę kupić Triumf i przypomniał mi się ten wątek :)
Shadowmage pisze:Co do Twoich wątpliwości dotyczących Kassada i Monety to Ci w tym momencie nie powiem, bo część szczegółów mi się zatarła w pamięci. Jednakże myślę, że powinieneś poczekać do zakończenia "Upadku...", tam jest całkiem sporo o tym właśnie.

Ach, wyjaśniły się mniej więcej. Szczegółów logicznych już sam też nie pamiętam, ale pamiętam, że było to jakoś do wydedukowania, z tym że wciąż wyżej zacytowany wniosek Lamii był do przełknięcia, ale tylko jeśli Kassad w swej historii opowiadanej pielgrzymom powiedział nieco więcej i/lub innymi słowami niż czytelnik przeczytał na kartach książki. Zagmatwane? Pewnie tak. Szkoda, że zapamiętałem w większości tylko swoje wnioski ;)
Chyba niedługo odświeżę sobie cały cykl. :)
Ponadto...

SPOILER

... spodobało mi się, że Moneta nie rozpoznała Kassada, gdy znów się spotkali, za to na pytanie o ich spotkania w przeszłości Kassada, odpowiedziała, że echa czasu rozchodzą się daleko w przeszłość, co zgrabnie wyjaśniało jej niezupełną realność.

SPOILERY WYMONTOWANE
Piękne wydania nie są może ważne w literaturze, ale osobiście lubię gdy książka wygląda równie dobrze jak się ją czyta. (Za to niezmiernie irytują mnie okładki w stylu Pikniku na skraju drogi Prószyńskiego... zgroza)
Tego za bardzo nie rozumiem... Bo "Ilion" wcale ładnie nie został wydany, a jedynie był po prostu drogi.

Och wydanie jest całkiem dobre, ale za tę cenę powinno być lepsze ;P
słowa słowa, ciepłe rzeki mętnej wody
słowa słowa, jeśli uwierzysz to się utopisz
Awatar użytkownika
MORT
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 501
Rejestracja: pn 27.10.2008 22:17

Postautor: Asturas » wt 23.06.2009 20:11

Z twórczości Simmonsa na razie przeczytałem Hyperion, Upadek Hyperiona i czytam Endymiona.

Hyperion oczarował mnie oryginalnością, niezwykłymi opowieściami pielgrzymów i melancholijnością.

Natomiast Upadek Hyperiona czytałem jakbym siedział na szpilkach. Ani na chwilę nie mogłem spokojnie usiedzieć, bo raz za razem byłem czymś zaskakiwany lub kolejne wyjaśnienia mnie olśniewały. W zasadzie nie przypominam sobie książek tak rewelacyjnie "zamotanych". Poza tym bardzo mnie interesuje wszelka dyskusja na temat istoty boskości, a w Upadku pojawiają sie bóg ludzi i bóg SI. Ten wątek powodował, że niektóre fragmenty, zwłaszcza rozmowy Johna Keatsa z SI w TechnoCentrum czytałem po kilka razy delektując się udzielanymi przez owo SI odpowiedziami.

W dylogii Hyperion/Ilion Simmons wspaniale rzuca setkami pomysłów i jak dla mnie nigdy nie wydają się niemożliwe. Naturalność z jaką buduje świat i postaci jest zaskakująca. Jest też bodajże pierwszym pisarzem, któremu zaufałem w kwestii podróży w czasie.

Nielogiczności się nie dopatrzyłem, a to dlatego, że zawsze gdy coś mi się nie zgadza, przypominam sobie, że przede mną dtuga połowa Endymiona i cały Triumf :)

Odpowiedzi jakie mnie na tę chwilę interesują i jakich oczekuję po Endymonie i Triumfie to odpowiedzi na pytania zwiazane z Chyżwarem i owymi bogami z przyszłości. Jak sam M. Silenus zauważył Chyżwar zginął tylko w przyszłości. Ale on miał zadanie zlecone przez boga SI. Nie wykonał go. Empatyczna część boga ludzi nie ujawniła się. W zasadzie ten wątek pozostaje całkowicie otwarty. Chyba, że o czymś już zdąrzyłem zapomnieć?
Awatar użytkownika
Asturas
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 91
Rejestracja: ndz 29.03.2009 15:11
Lokalizacja: Łódź

Postautor: MORT » śr 12.08.2009 15:21

"Zamotana" literatura - lepiej bym tego nie nazwał. :D


Zakończyłem wczoraj cykl Hyperioński i nie jestem do końca zadowolony.
Generalnie historia bardzo mi się podobała, zakończenie też było całkiem dobre. Ale muszę się trochę poczepiać, coby tradycji stało się zadość. Szczególnie Triumfu Endymiona...

SPOILERY PEWNE JAK ŚMIERĆ

Trium Endymiona.... ech...chyba główną wadą jest pewna przewidywalność wydarzeń. Nie miałem większych problemów z tym, że wiadomo było iż Endymion wyjdzie cało z tułaczki po światach (po pierwsze, sam nam opowiada o tym siedząc w pudełku dla kota (nie mylić z kuwetą!) po niemal całej przygodzie; po drugie, Enea mu to później przepowiada). Ale Simmons dawał nam dość szybko narzędzia do dopowiedzenia sobie tego jak się wydostanie nawet stamtąd, co mimo wszystko zmniejszyło emocjonalne znaczenie i przyjemność z czytania. Nawet, skądinąd wspaniały, finał był przewidywalny, choć przyznam, że przez chwilę Endymion (a właściwie Simmons) zamydlił mi oczy Obserwatorem.

Niestety, wydaje mi się, że wdarło się kilka (i to czasem poważnych) błędów/nieścisłości. Poprawcie mnie, jeśli się mylę - coś mogło mi umknąć.

Po pierwsze, nie jestem pewien jak to z tym Kassadem było. Czy nie przeniósł się od razu walczyć z Chyżwarem jeszcze w pierwszej części? Natomiast w Truimfie... jest już niemłodym człowiekiem, mającym się dopiero zmierzyć z tą dziwną maszyną.

Drugi poważny błąd, to wyjaśnienia Enei odnośnie krzyżokształtów. Twierdzi ona (zaznaczyłem sobie nawet stronę - 702/703), że sprawy miały się następująco: Meina Gladstone rozkazała zaatakować transmitery prowadząc Hegemonię ku Upadkowi i zarazem pozbawiając TechnoCentrum ogromnej mocy obliczeniowej czerpanej z rozproszonej sieci neuronowej mózgów ludzi przemierzających światy Sieci. Centrum musiało je czymś zastąpić, więc naprędce stworzyło krzyżokształty, pozwalające ponownie korzystać z jeszcze większej mocy obliczeniowej.
I tu pojawia się problem, gdyż krzyżokształty odegrały bardzo znaczącą rolę na dość długo przed Upadkiem, podczas pielgrzymki na Hyperiona (nie wspominając o pewnej rasie zidiociałych ludzi, którzy mieli krzyżokształty na długo wcześniej, a byli zdaje się niedobitkami pierwszych kolonizatorów). Pielgrzymka odbyła się niezbyt długo przed Upadkiem, ale SI były zaskoczone zniszczeniem transmiterów, więc nie ma mowy o tym, by Upadek był bezpośrednią przyczyną powstania krzyży.

Można to oczywiście wyjaśnić tak: Centrum od dawna poszukiwało czegoś, co zastąpiłoby (być może niepewne/niewydajne) transmitery. Z tymże to nie jest wersja przedstawiona przez Eneę. Czyżby się myliła? Pewnie, miała pełne prawo (nawet jej ojciec cybryd wszystkiego nie mógł wiedzieć, a bardzo możliwe, że nawet dla Oberwatorów, jak i dla innych istot korzystających z Pustki, SI wyglądały zaledwie jak puste przestrzenie w deszczu emocji i wspomnień zwykłych ludzi)... ale czemu akurat w tej kwestii? Przecież czytała choćby takie Pieśni (i choiaż nie zawsze się z ich interpretacją zgadzała) musiała z nich wiedzieć o już istniejących wcześniej krzyżokształtach...

Przy okazji opisów krzyżokształtów i ich wpływu na ludzi, wspomniano też (już chyba podczas końcowych tortur), że praktycznie każda SI miała swojego człowieka. Swój mózg, na którym mogła pasożytować. Trochę dziwi mnie więc, że samo Centrum nie mogło sięgnąć de Soyi i go zabić... no chyba że to znów interwencja Obserwatorów, ale o tej nie było przecież mowy.

Przy okazji obserwatorów, wygląda na to, że i oni podjęli się postawić po stronie ludzi a przeciw Centrum. Dysponując mocą kwazarów, czarnych dziur, antymaterii i eksplodujących jąder galaktyk, mogli to wszystko chyba zrobić trochę szybciej i ciszej ;) ...a może nie.

Dość nieścisłości, ale nie dość psioczenia. Książka była nierówna. Choć podobały mi się wizje światów, po których podróżował Endymion, Simmons trochę przesadził z rozpisywaniem się o niektórych, a szczególnie o samym Tien Shanie, którego wizja była dość interesująca, ale 75% opisanej na sto stron geografii planety nie miało żadnego znaczenia, ani wartości dla akcji, czy fabuły książki, przez co człekowi zaczyna się trochę nudzić.

Nie pomnę już pewnych absurdów, choćby Nemes, która przecież przeżyła uderzenie Chyżwara bez żadnej ochrony i powinna, nawet w walce na pięści, być sto razy szybsza od Endymiona i połamać go jak suchy patyczek. To było jedno z miejsc, w którym WTF?!-om nie było końca.

Wyjaśnienie kim jest Chyżwar, a w szczególności kiedy był który, też było dość mgliste. Simmons niestety nie wyjaśnił też jak doszło do przejęcia Chyżwara.

Za to bardzo mi się podobał mi się koniec książki, jak i inne, często związane z podróżami w czasie sprawy. Szczególnie moment, w którym Simmons przypomniał nam o tajemniczym drzewostatku spalającym się w atmosferze, który pielgrzymi widzieli na Hyperionie jeszcze w pierwszej części. Świetny moment. No i jak zawsze, genialne wizje światów, kultur i łatwość z jaką Simmons zdaje się nimi operować.

KONIEC SPOILERÓW

Streszczając w paru słowach, Simmons powinien skrócić pewne fragmenty książki i chyba sam się trochę za bardzo zamotał w stworzonym przez siebie świecie.
Ostatnio zmieniony śr 12.08.2009 17:24 przez MORT, łącznie zmieniany 3 razy
słowa słowa, ciepłe rzeki mętnej wody
słowa słowa, jeśli uwierzysz to się utopisz
Awatar użytkownika
MORT
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 501
Rejestracja: pn 27.10.2008 22:17

Postautor: Asturas » śr 12.08.2009 16:45

Zgadzam się z MORTem co do Triumfu. Styl czasem siadł, czasem opisów było za dużo, czasem jakby nieścisłości się trafiały.

Ale co do nieścisłości, to tylko "jakby". Dla mnie większym problemem jest to, że Simmons pisząc Endymiona po latach od zakończernia Hyperiona zmienił wyraźnie koncepcję. Z tego powodu pojawił sie problem nieścisłości, których Simmons był wielce świadom. Te nieścisłości należało zlikwidować. Udało się, ale jednocześnie pewne fragmenty tetralogii tracą na wiarygodności wg mnie.

Trudno mi to wyjaśnic, ale przekładem niech będzie rozmowa Keatsa z Upadku z SI. Czytając Upadek nie miałem żadnych wątpliwości co do wiarygodności wypowiedzi SI. Zostało to tak skonstruowane, że oczywistym było, że SI mówi prawdę. Nagle jednak Simmons zmienia część (większość?) pomysłów z dylogii Hyperion i w dylogii Endymon neguje całą tę rozmowę, zarzucając SI kłamstwo. W tym wypadku trudno mi było uwierzyć w taki zwrot sprawy.

Co do krzyżokształtu to ja "łyknąłem" wytłumaczenie Enei, bo gdzieś sie pojawia jedno jedyne zdanie, że krzyżokształty na Hyperonie były tylko eksperymentem. Poza tym przypominam, że w tetralogii Hyperion/Endymion dość często pojawiają się kwestie, które chyba jednak incydentalnie Simmons pozostawił interpretacji czetelnika. I właśnie kwestia krzyżokształtów jest taką kwestią. Ja to wiążę z podróżami w czasie. Tak jak Enea "zrobiła" sobie dziecko w przysżłości, tak Centrum cofnęło się w czasie by prowadzić w przeszłości eksperymenty nad krzyżokształtami. Ew. zostali wcześniej ostrzeżeni przez boga SI z przyszłości, że dostaną jednak w dupsko od Hegemonii. Tak czy inaczej to jest kolejny element, który na skutek zmiany koncepcji przez Simmonsa stał się lekko niewiarygodny :)

W każdym razie, pomimo narzekań, pozostaję zachwycny całością :)
Awatar użytkownika
Asturas
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 91
Rejestracja: ndz 29.03.2009 15:11
Lokalizacja: Łódź

Postautor: MORT » śr 12.08.2009 17:48

Możliwe SPOILERY

Asturas pisze:Co do krzyżokształtu to ja "łyknąłem" wytłumaczenie Enei, bo gdzieś sie pojawia jedno jedyne zdanie, że krzyżokształty na Hyperonie były tylko eksperymentem.

Musiało mi umknąć. Niestety, miałem spore przerwy między kolejnymi tomami.
Ja to wiążę z podróżami w czasie. Tak jak Enea "zrobiła" sobie dziecko w przysżłości, tak Centrum cofnęło się w czasie by prowadzić w przeszłości eksperymenty nad krzyżokształtami. Ew. zostali wcześniej ostrzeżeni przez boga SI z przyszłości, że dostaną jednak w dupsko od Hegemonii. Tak czy inaczej to jest kolejny element, który na skutek zmiany koncepcji przez Simmonsa stał się lekko niewiarygodny :)

Nie jestem przekonany co do podróży w czasie - Centrum jeszcze tego nie potrafiło. Cynk z przyszłości brzmi jednak dobrze - przecież te pasożyty są w kształcie krzyża nie bez przyczyny. Ale to wciąż się trochę kłóci z wersją przyczyn i skutków wg Enei.

A poza tym, ci walczący bogowie przyszłości zostali potraktowani po macoszemu. Simmons odstawił ich na bok, a przyprowadził Obserwatorów.

Inna sprawa: po co Bettik tak bardzo chciał i próbował odnaleźć swoich braci/siostry (zakładam, że innych Obserwatorów). Nie tylko mógł czuć to co oni poprzez Pustkę, ale wręcz mógł do nich na chwilę skoczyć gdy nikt nie patrzył ;)

Jeszcze co do zmiany koncepcji - gdyby Simmons zabrał się za kontynuację, znowu zmieniłby koncepcję i znowu okazałoby się, że "ktoś, gdzieś, o czymś kłamał", a najpewniej Intruzi staliby się znów antagonistami, tym razem na serio. ;)

A przy okazji, widzicie jakieś szanse na kontynuacje? Sporo wątków mogłoby być poruszonych. Problem polegałby na tym, jak tu kontynuować opowieść, jeśli Centrum przegrało. No właśnie, przegrało?

Nie zdziwiłbym się, gdyby jednak miało jeszcze coś do powiedzenia. Wszyscy ci, którzy przyjęli komunię Enei, praktycznie zostali pacyfistami, co poważnie osłabia ich zdolność prowadzenia wojny (och, choć przecież Intruzi nadal mogą dokopać). Tak, czy inaczej, Centrum istnieje, jego fizyczne struktury w labiryntach póki co przetrwały. A kto wie, czy pułapka, w której został zamknięty Endymion nie była takim samym naszpikowanym czujnikami narzędziem jaki zastosowano do monitorowania Enei podczas tortur (Centrum to przecież nie idioci). W ten sposób Centrum nauczyłoby się korzystać z Pustki w efektywny sposób i walka trwałaby dalej, choć bez jakiś obostrzeń taka walka wyglądałaby dość chaotycznie ;)

EDYCJA: No tak. Przecież opowiadanie Orphans of the Helix dzieje się jakieś 480 lat po ostatniej części sagi. Trzeba zdobyć...
Ostatnio zmieniony śr 12.08.2009 18:00 przez MORT, łącznie zmieniany 1 raz
słowa słowa, ciepłe rzeki mętnej wody
słowa słowa, jeśli uwierzysz to się utopisz
Awatar użytkownika
MORT
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 501
Rejestracja: pn 27.10.2008 22:17


Wróć do Literatura zagraniczna

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość