Steven Erikson i jego twórczość

Wszystko o literaturze zagranicznej

Moderatorzy: Vampdey, Tigana, Shadowmage, Achmed

Postautor: Shadowmage » wt 06.06.2006 16:05

AM obiecął swego czasu, że jedna książka z Maga nie będzie kosztować więcej niż 35 zł (a może 39, skleroza). Niestety w przypadku grubych książek nie jest po prostu możliwe dla nich, by wydali ją w takiej cenie...

Dzielenie denerwuje, ale się juz powili do tego przyzwyczaiłem. takie realia i tyle... Ja szczerze powiedziawszy twardej oprawy nie lubię - znaczył ładnie wygląda itp, ale nijak to zabrać do plecaka, ciężkie, nieporęczne.
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18564
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Szenk » wt 06.06.2006 16:27

Jander pisze:Co do wydań kolekcjonerskich - w częściach dzielonych wystarczy dopłacić koło 25 zł więcej za kolekcjonerskie, co nie jest takie drogie.


Nie jest drogie?
Zajrzałem sobie z ciekawości do księgarni MAG-a - dawno mnie tam nie było. Jeden tom Eriksona kosztuje 90-100 zł. Jak to nie jest drogo, to ja już nie wiem :)
Książki liczą sobie co prawda ponad 800 stron (czyli tyle, co w przypadku II tomu, co potwierdzałoby moje przypuszczenia, że gdyby zachowano tą samą wielkość czcionki kolejne tomy byłyby nie grubsze od drugiego tomu), ale jak na moją kieszeń to stanowczo za drogo. Tym bardziej, że porównywalnej grubości książki innych wydawnictw kosztują jednak taniej.

Shadowmage ---> Książki w plecaku? Nie chcę o tym słyszeć/czytać :D
Kolejnym moim zboczeniem jest zapewnienie sobie odpowiednich warunków do lektury - miękki fotel, cisza w pokoju, coś do pochrupania/picia pod ręką, wygodne, niekrępujące ubranie :)
Szenk
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 235
Rejestracja: śr 24.05.2006 10:35
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Jander » wt 06.06.2006 16:37

Biorąc pod uwagę, że za jedną część płacisz 70 zł(w dwóch ratach/tomach), to 95 zł to nie kosmiczna suma, choć i tak drogo.
Książki w plecaku ? Jeśli nie są u mnie na półce, bądź w ręce, to są właśnie tam :)
OT - prawie zawsze gdy jestem w domu to czytam przy muzyce. Obecnie leci Mozart, a ja czytam "Głód" Hamsuna.
Awatar użytkownika
Jander
Czujnik ;-)
Czujnik ;-)
 
Posty: 1504
Rejestracja: sob 09.11.2002 23:07
Lokalizacja: Wrocław / Mysłowice

Postautor: Gvynbleid » wt 06.06.2006 16:40

Szenk pisze:Książki liczą sobie co prawda ponad 800 stron (czyli tyle, co w przypadku II tomu, co potwierdzałoby moje przypuszczenia, że gdyby zachowano tą samą wielkość czcionki kolejne tomy byłyby nie grubsze od drugiego tomu


Tyle że książka ma format B5.

Za granicą paperbacki (o ile są :D) też są dzielone na dwa (np. w USA gdzie nota bene mają bodajrze dopiero 3 tom i wkurzają się nieprzeciętnie że muszą zamawiać z www.amazon.co.uk :P) właśnie dlatego żeby wygodniej się czytało.

Kolekcjonerskie wydania są stanowczo za drogie. Opłaca się zamówić z zagranicy hardcovery w orginale, wychodzi taniej z przesyłką niż w polsce!
Obrazek
Awatar użytkownika
Gvynbleid
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 808
Rejestracja: pn 16.02.2004 10:59
Lokalizacja: Silesia sweet Silesia

Postautor: Szenk » wt 06.06.2006 17:52

Eeech, widzę, że znowu wywołałem offtopikową dyskusję :D

Postaram się poprawić na przyszłość :)
A wracając do meritum, co prawda dużo Eriksona za mną jeszcze nie ma - jestem na ok. 150 stronie tomu drugiego, ale odnoszę wrażenie, że nie ma u niego tzw. przestojów. Wyczytałem w jednej z recenzji tomu pierwszego - bodajże autorstwa Shadowmage'a - że Erikson stosuje zmienne tempo narracji.
Jakoś nie odniosłem takiego wrażenia. Dla mnie akcja gna - może nie na łeb na szyję - ale nawet w "wolniejszych" nieco od całości fragmentach, wiele się dzieje.
Czy później trafiają się może jakiegoś momenty oddechu w lekturze? :)
Szenk
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 235
Rejestracja: śr 24.05.2006 10:35
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Shadowmage » wt 06.06.2006 18:01

Ja coś takiego napisałem? Skleroza :d Prawdopodobnie chodziło o to, że niektóre wątki są bardzo dynamiczne, a inne bardzie wyważone, spokojne, przez co ma sie wrażenie, że tempo się zmienia. Ale nawet w tych spokojniejszych wątkach cały czas coś się dzieje.
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18564
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Szenk » wt 06.06.2006 18:10

Jeśli skleroza, to chyba u mnie :D
Nie mogę teraz znaleźć tego fragmentu, a przejrzałem tę recenzję raz jeszcze :)

Ale wiem, że gdzieś taki kawałek czytałem w jakiejś recenzji Eriksona. Tylko gdzie? :oops:
Szenk
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 235
Rejestracja: śr 24.05.2006 10:35
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Bleys » wt 06.06.2006 19:53

Nie muszą biedni Amerykanie zamawiać z amazon.co.uk, bliżej mają na przykład z amazon.ca, albo indigo.chapters.ca :). I zbytnio ich to mimo wszystko nie denerwuje, amerykański rynek dobrej fantasy prawie nie istnieje. Niestety.

To o arytmii to ja napisałem w tym wątku chyba :). Myślałem głównie o dalszych tomach, zwłaszcza o wielkiej batalistyce i klimacie tomu IV, w pewnym stopniu także III i V. Tom II jeszcze trochę goni na złamanie karku, ale już pojawiają się takie fatalistyczne, melancholijne przestoje, coś co u Eriksona bardzo lubię, przepełnione wrażeniem nieuchronności ziszczenia się praw Historii - piękne.

Jeśli chodzi o wydanie kolekcjonerskie, i w ogóle o kupowanie Eriksona, to polecam każdemu wydania oryginalne. Tom, w całości, kosztuje w księgarni w Warszawie (np. Traffic Club) około 40 zł, czyli oszczędzamy 30 w porównaniu z wydaniem Maga, a do tego przyjemności z czytania więcej i jednak autentyzm większy. W twardej oprawie niestety trzeba zamawiać zza granicy, lecz i tak cena nie odbiega bardzo od tego, co sobie śpiewa Mag za "wydanie kolekcjonerskie".
Bleys
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 132
Rejestracja: pt 26.05.2006 15:23
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Gvynbleid » wt 06.06.2006 20:17

Blays a jak jest z trudnością w czytaniu orginałów - książki są najeżone terminologią wymyśloną przez Eriksona, lepiej najpierw przeczytać polskie wydania? Bo poważnie zastanawiam się nad zakupem orginałów (przy czym trochę książek angielskich już przeczytałem w tym fantastyki i nie sprawia mi to kłopotów).


Faktycznie co tom właściwie, akcja trochę się rozrzedza, za to odnoszę wrażenie że fragmenty 'intensywne' są równie intensywne jak nie intensywniejsze.

Co sądzicie o brutalności książek?

I tak niedyskretnie, czy ktoś jest zarejestrowany na forum malazanempire.com ?
Obrazek
Awatar użytkownika
Gvynbleid
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 808
Rejestracja: pn 16.02.2004 10:59
Lokalizacja: Silesia sweet Silesia

Postautor: Jander » wt 06.06.2006 20:43

Bleys -> nie każdy mieszka w Warszawie... :wink: Ja już wspominałem, że zamówiłem sobie V część w oryginale.

Gvynbleid pisze:(...)odnoszę wrażenie że fragmenty 'intensywne' są równie intensywne jak nie intensywniejsze.

W sensie fragmenty o bitwach są równie intensywne jak dysputy nt. Talii Smoków ? W sumie zgadzam się. Zawsze coś się dzieje.
Brutalność ? Słyszałem już stwierdzenie, że Malazańska to fantasy wojenne. A opisane są wszystkie okrucieństwa wojny. Sceny z Toc'iem Młodszym w II. części Wspomnienia Lodu były naprawdę mocne... Brutalność niech sobie będzie, dzięki temu wiemy co czytamy - w klimacie jest to dark fantasy(choć w niektórych kwestiach heroic).
"Dzieci umierają"
Awatar użytkownika
Jander
Czujnik ;-)
Czujnik ;-)
 
Posty: 1504
Rejestracja: sob 09.11.2002 23:07
Lokalizacja: Wrocław / Mysłowice

Postautor: Bleys » wt 06.06.2006 22:48

Gvynbleid, nie wiem dokładnie co rozumiesz przez "trochę książek angielskich" :). Na pewno "Malazańska" jest trudniejsza od Tolkiena, czy Le Guin, czy Martina. Z drugiej strony nie jest to taka "kosa" jak Mieville, czy Cordwainer Smith. Myślę, że trudnością przyswajania oryginału Erikson jest porównywalny z co bardziej wyrafinowanymi powieściami Zelaznego. Jeśli tylko oswoisz się z terminologią, a jest ona nieco "author-specific", że tak się wyrażę :), to powinieneś mieć dużo przyjemności z czytania. Chyba warto spróbować sięgnąć po pierwszy tom po polsku, a potem już lecieć po angielsku, między innymi dlatego, że pierwszy tom jest najbardziej pogmatwany i (niestety) najsłabszy literacko.

A propos brutalności u Eriksona... mnie nie razi, chociaż zdaję sobie sprawę, że sceny takie jak w finale oblężenia w tomie III mogą co słabsze żołądki poruszyć. Wydaje mi się, że taki naturalizm opisu jednak jest potrzebny, nadaje swego rodzaju patosu niezbędnego do stworzenia unikalnego nastroju "Malazańskiej". Wojna jest ukazana z całym dobrodziejstwem inwentarza, bez ogródek i propagandowego zaciemniania rzeczywistości. Taki po prostu jest los żołnierza w świecie rządzonym przez nawet nie bogów, a bezduszną konieczność historyczną, świecie deterministycznym.
Bleys
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 132
Rejestracja: pt 26.05.2006 15:23
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Shadowmage » śr 07.06.2006 9:12

Hmm... ja brutalności u Eriksona nie dostrzegłem. Jeśli już, jest to po prostu konieczny autentyzm, tak jak to Bleys napisał. Są znacznie bardzie brutalne i orzydliwe pozycje, więc Eriksona nie ma co się czepiać.

Erikson po angielsku? Czytałem "BDU" i starczy. Jak się ma nieco wolnego czasu, to czemu nie, ale w ogólnym rozrachunku, to chyba wolę po polsku. Choć faktycznie, Mieville to nie jest, w porównaniu z "The Scar" to "BDU" w orginale były kaszką z mleczkiem :)
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18564
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Szenk » śr 07.06.2006 13:27

Bleys pisze:To o arytmii to ja napisałem w tym wątku chyba :)


Jeśli tak samo uważnie czytam Eriksona, to nic dziwnego, że wiele rzeczy jest dla mnie niezrozumiałych w "Malazjańskiej..." :D

Czytając drugi tom nasuwają mi się - nie wiem, czy słusznie - niejakie skojarzenia z Kresem.
Przynajmniej jeśli chodzi o ogólną atmosferę i okrutny, bezlitosny świat, w którym przyszło egzystować wyrazistym, niejednoznacznym moralnie i często zgorzkniałym i cynicznym bohaterom :)
Szenk
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 235
Rejestracja: śr 24.05.2006 10:35
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Bleys » czw 08.06.2006 21:51

Czy słusznie, to ciężko wyrokować, myślę jednak, że trochę w tym racji. Jednak dla mnie Erikson tworzy na tym klimacie coś znacznie bardziej epickiego i fatalistycznego, bez precedensu. Może rzeczywiście z początku drugiego tomu tego nie widać, więc niecierpliwie czekam na Twoje wrażenia po finale.
Bleys
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 132
Rejestracja: pt 26.05.2006 15:23
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Szenk » pt 09.06.2006 7:50

Epickiego - pewnie tak, ale czy batalistycznego? Tego jeszcze nie mogę stwierdzić po przeczytaniu 1 i 1/2 tomu (jestem akurat w połowie drugiego). U Kresa też występuje dużo batalistyki.

Natomiast co do epiki, to Erikson faktycznie "prowadzi". U Kresa przedstawiony świat jest dużo uboższy, ale nie wiem, czy przesądza to o wyższości jednego cyklu nad drugim :)

Jeśli chodzi o przyjemność płynącą z lektury stawiam Kresa dość wysoko. Niżej, czy wyżej od Eriksona - o tym zadecyduje zapoznanie się z kolejnymi tomami "Malazańskiej..."
Szenk
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 235
Rejestracja: śr 24.05.2006 10:35
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Gvynbleid » pt 09.06.2006 9:37

Kres osobiście mnie nudzi, przetrwałem tylko 1 i 2 tom Księgi Całości i chyba wystarczy. Świat Eriksona nie dość że jest bogatszy pod względem konstrukcji, to na dodatek postacie są tak intrygujące i ambiwalentne że nie sposób się oderwać od książki. Z dużą batalistyką będziesz miał już w krótce do czynienia cel marszu Coltaina powoli zaczyna się krystalizować ;), a finał będzie dojmujący.

Jeśliby wziąść wydarzenia z MKP jako całość faktycznie są bardzo epickie, natomiast poszczególne wątki pokazują bezduszność i parszywość świata - niezwykły realizm gdzie o epos trudno.

W Malazańskiej wybitnie podoba mi się wielowątkowość, graficznie można by to przedstawić jak podział klasyfikacyjny (czyli podział fabuły na dwie, z tych dwóch też na dwie i z kolejnych również), który przez ostatnie 150-100 stron autor na powrót zamyka. Historie które z początku były tak odległe od siebie, gdzie tempo narracji było różne, w końcu łączą się, a sam autor ma na ten zabieg tysiąc sposobów i nigdy nie nudzi.
Obrazek
Awatar użytkownika
Gvynbleid
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 808
Rejestracja: pn 16.02.2004 10:59
Lokalizacja: Silesia sweet Silesia

Postautor: Szenk » pn 12.06.2006 10:54

Gvynbleid pisze:Kres osobiście mnie nudzi


No wiesz, co? Może jeszcze powiesz, że "Czarna Kompania" jest do kitu? :D


Gvynbleid pisze:Z dużą batalistyką będziesz miał już w krótce do czynienia cel marszu Coltaina powoli zaczyna się krystalizować , a finał będzie dojmujący.


Przez Mistrzostwa trochę się ostatnio "zapuściłem", jeśli chodzi o tempo czytania - zostało mi jeszcze 100 stron drugiego tomu.
I gdzie ten "grande finale"? :)

Na razie jestem "trochę" przytłoczny i zagubiony. O ile znaczną część książki da się jeszcze normalnie czytać ze zrozumieniem, to ta pozostała część...
Jedynym pocieszeniem jest dla mnie fakt, że niektórzy bohaterowie książki wiedzą i rozumieją jeszcze mniej ode mnie :D
Szenk
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 235
Rejestracja: śr 24.05.2006 10:35
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Gvynbleid » czw 15.06.2006 8:23

Czarnej kompanii jeszcze nie miałem okazji w całości 'przerobić' nadgryzłem i przyszła sesja :D. Na pewno dużo lepsze niż księga całości, która jak już mówiłem nudzi mnie. Pierwszy tom był jałowy, drugi mimo tylu nagród też mi się nie podobał. Może to kwestia gustu.

Na końcu zawsze wszystko się 'zamyka' i robi się dosyć jasne.
Obrazek
Awatar użytkownika
Gvynbleid
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 808
Rejestracja: pn 16.02.2004 10:59
Lokalizacja: Silesia sweet Silesia

Postautor: Shadowmage » pt 16.06.2006 8:26

Czarna Kompania jest do kitu... Pierwsze 2-3 tomu to jeszcze da się czytać, ale później to męki. O wiele bardziej wolę Kresa, choć ten jest strasznie nierówny - trafiają mu się dobre książki by zaraz później napisać gniota. Nie zmienia to faktu, że z tomu na tom polepsza swoje umiejętności pisarskie. Tyle, że "Księgę Całości" powinien już skończyć i zająć się czymś innym - na przykład jakąś powieścią w świecie "Piekła i Szpady".
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18564
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Szenk » pn 19.06.2006 13:55

Shadowmage ---> W ogóle nie przyjmuję do wiadomości Twojej opinii o CK :D

Co do Eriksona - nie wiem, czy to był dobry pomysł, aby czytać wszystkie (wydane do tej pory) tomy "cięgiem".
Chyba za dużo tego wszystkiego naraz. Łapię się często na zapominaniu szczegółów, które wypływają ponownie na wierzch po paruset stronach lektury :/
Poza tym zakończenia tomów nie wyjaśniają mi wszystkiego - i nie wiem, czy to celowy zabieg autora, czy też Erikson nie wszystko tłumaczy do końca, albo sam o czymś zapomina :)
Szenk
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 235
Rejestracja: śr 24.05.2006 10:35
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Jander » śr 05.07.2006 20:21

Hmm...
Brnę przez Midnight Tides w oryginale (niełatwo...) i zauważyłem dziwne datowanie:
1139 rok snu Pożogi - Odcięcie Trulla Sengara (prolog Domu Łańuchów)
1159 - początek historii Karsy Orlonga (pierwszy rozdział DM)
1164 - 24 dni po bitwie o Raraku (prolog Łowców Kości)
I teraz Przypływy Nocy:
1159(trzy lata przed Siódmym Zamknięciem Letherii) - II. część prologu Przypływów Nocy
(data nie podana)rok przed Siódmym Zamknięciem Letherii - pierwszy rozdział PN. Nietrudno się domyślić - 1161 rok. Wydarzenia dotyczą Trulla Sengara.
Nie pamiętam tylko kiedy Onrack uwolnił Trulla Sengara...
Wie ktoś o co tu chodzi ?
pozdrawiam
Awatar użytkownika
Jander
Czujnik ;-)
Czujnik ;-)
 
Posty: 1504
Rejestracja: sob 09.11.2002 23:07
Lokalizacja: Wrocław / Mysłowice

Postautor: Szenk » pn 10.07.2006 10:54

Ja w to nie wnikam :)

Dopiero po przeczytaniu ok. 300 stron pierwszej części piątego tomu, zorientowałem się, że Trull Sengar to ten sam, co występuje w prologu tomu czwartego :)
Chyba, że to "zbieżność nazwisk przypadkowa", bo chronologia faktycznie jakby kuleje. A może w tym świecie, gdzie przykuto Trulla czas płynął inaczej? :)

Albo ze zmną już tak kiepsko, albo za dużo Eriksona na raz :D
Szenk
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 235
Rejestracja: śr 24.05.2006 10:35
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Jander » pn 10.07.2006 13:09

Erikson pozostawił wiele rzeczy niewyjaśnionych i mam nadzieję, że sprawę tych dat w jakimś tomie zakończy. Wątpię, by chodziło o sprawę przenoszenia się w czasie, bo u Eriksona nigdy to jeszcze nie nastąpiło (oprócz wizji z przeszłości, np. upadek Przykutego). A Trull Sengar musi być jednym i tym samym.
Awatar użytkownika
Jander
Czujnik ;-)
Czujnik ;-)
 
Posty: 1504
Rejestracja: sob 09.11.2002 23:07
Lokalizacja: Wrocław / Mysłowice

Postautor: Shadowmage » wt 11.07.2006 9:15

Z tego co pamietam, to w którymś tomie zaburzenie chronologii jest wynikiem pomyłki Maga... możliwe też, że coś się samemu Eriksonowi pomerdało i stąd te problemy. Przy takiej ilosci wydarzeń i wątków nic dziwinego, że od czasu do czasu cos sie nie zgadza. Ja osobiście nie mam pamięci do liczb, więc na to uwagi nie zwróciłem.

Zacząłem czytać "Łowców kości. Pościg". Na razie jest za mną 100 stron i jest bardzo dobrze - choć jeszcze nie wiadomo jaka będzie główna oś książki. Wychodzi na to, że będzie za to jeszcze więcej wątków niż Erikson nas przyzwyczaił, bo pojawiło się bardzo wiele postaci...
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18564
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Jander » śr 12.07.2006 20:16

7 część - Reapers Gale zapowiedziana na marzec 2007, czyli możemy się spodziewać mniej więcej w tym samym czasie co Lowców Kości.
Dodatkowo w maju 2007 wychodzi pierwsza część pięcioksięgu Ian Cameron Esslemont'a, współtwórcy świata Eriksona (narazie napisał Night of Knives, póki co nie wydane w Polsce) - Return of the Crimson Guard. Wydarzenia mają mieć miejsce krótko po Łowcach Kości, każda z pięciu części ma mieć objętość podobną do tej znanej z Eriksona. Ciekawe czy Mag spróbuje z tym u nas, bazując na sukcesie książek Eriksona w Polsce.
pozdrawiam
Awatar użytkownika
Jander
Czujnik ;-)
Czujnik ;-)
 
Posty: 1504
Rejestracja: sob 09.11.2002 23:07
Lokalizacja: Wrocław / Mysłowice

Postautor: Szenk » czw 13.07.2006 7:05

Ło matko. Kto (i kiedy) to wszystko przeczyta, zapamięta i zrozumie? :D

Trzeba sobie chyba jakiś dziennik lektury, zawierający obszerne notatki, założyć :)
Szenk
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 235
Rejestracja: śr 24.05.2006 10:35
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Jander » ndz 16.07.2006 17:54

Przed chwilą doszedłem do półmetka Malazańskiej Księgi Poległych kończąc Midnight Tides(i robiąc sobie przerwę od czytania na conajmniej dwa tygodnie - ból pleców jest już nie do wytrzymania).
Pamiętam jak dziś jak dwa lata temu na katowickim dworcu kupiłem Ogrody Księżyca i Bramy Domu Umarłcych :)
Tak więc króciutko o każdej części:
Ogrody Księżyca Nie rozumiałem pierwszych dwustu stron, jednak książka mnie nie męczyła i spokojnie przez nią przebrnąłem, pod koniec bardzo mnie wciągnęła i bardzo mnie zachęciła do dalszego czytania.
Bramy Domu Umarłych Miałem wielkie oczekiwania, bo słyszałem, że ta część jest uważana za najlepszą. Znów nie rozumiałem pierwszych dwustu stron i to mogło na czymś zaważyć. Historia Siedmiu Miast nie wciągnęła mnie. Sznur Psów był wspaniałym wątkiem, jednak trudno uniknąć spojlerów nt. jego zakończenia na necie. Jednak nie trafiło to do mnie tak bardzo jak się spodziewałem i Bramy oceniam tylko trochę lepiej niż Ogrody. Nie pozostaje nic innego jak za jakiś czas do Bram powrócić, głównie ze względu na Coltaine'a i Baudina.
Wspomnienie Lodu To moja ulubiona część. Wspaniałe Szare Miecze, Podpalacze Mostów i T'lan Imassowie. Toc Młodszy, Szybki Ben, Caladan Brood, Dujek Jednoręki, Sójeczka. Najlepsza galeria bohaterów + bitwy i narady wojenne.
Dom Łańuchów Ta część najmniej mi się spodobała, co nie znaczy że jest słaba. Powrót do Siedmiu Miast, świetna kreacja Karsy Orlonga.
Przypływy Nocy Dziś je skończyłem, więc jestem świeżo po zakończeniu do jakiego przyzwyczaił nas już Erikson. Nie uważam, by ta część była w jakiś sposób gorsza od poprzednich, że Erikson wypadł z formy. Bohaterowie są tak samo ciekawi. Z niecierpliwością czekam na VII. część.
Szkoda, że Łowcy Kości znów są o Siedmiu Miastach :/
pozdrawiam
Awatar użytkownika
Jander
Czujnik ;-)
Czujnik ;-)
 
Posty: 1504
Rejestracja: sob 09.11.2002 23:07
Lokalizacja: Wrocław / Mysłowice

Postautor: Shadowmage » ndz 16.07.2006 18:53

A ja właśnie kończę "Łowców kości" (recenzja na Katedrze będzie jutro pewnie) - całość. Dobre to jest. I Jander nie przejmuj się, że jest to o Siedmiu Miastach - to juz niemal tylko sceneria, ważniejsze są inne rzeczy.
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18564
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Szenk » czw 20.07.2006 14:42

A ja robię sobie paruletnią przerwę od Eriksona - chyba nawet do czasu, jak już wyjdą wszystkie tomy, albo nazbiera się ich przyzwoita ilość (słyszałem, że MAG ma zamiar wydawać również okołoeriksonowe cykle innych autorów).

Trochę mnie jednak wymęczył i z każdym tomem, zamiast się wyjaśniać, czułem się coraz bardziej zagubiony :)
Szenk
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 235
Rejestracja: śr 24.05.2006 10:35
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Shadowmage » czw 20.07.2006 17:39

Tak, ma zamiar wydać też Esslemonta, ale pierwszy tom ukaże się dopiero na początku przyszłego roku. Ale czy to będzie ta sama jakość? Nie mam pojęcia.
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18564
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: Szenk » śr 02.08.2006 7:51

Jeśli ktoś, tak jak ja :P - czuje się zagubiony w świecie wykreowanym przez Eriksona, niezłym - choć nieco skrótowym - przewodnikiem po nim może byc artykuł zamieszczony w ubiegłym roku we wrześniowym numerze Esensji, pt. "Ale ossochozi, panie Erikson?" Eryka Remiezowicza.
Dla zainteresowanych zamieszczam "linkę":

http://www.esensja.pl/magazyn/2005/07/iso/07_22.html
Szenk
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 235
Rejestracja: śr 24.05.2006 10:35
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: romulus » śr 29.11.2006 20:58

Siedem Miast to faktycznie mało interesujący kontynent. Ale na szczęście w Łowcach Kości Erikson wreszcie połączył niektóre wątki i zaczyna już się rysować chyba szansa na skupienie akcji w jakiś jeden główny nurt. Ale nie ma co na niego narzekać. Wystarczy porównać z Robertem Jordanem, który leje wodę na potegę i przynudza niemiłosiernie. Juz nawet mnie znudził i nie wierzę, że w ciągu następnych 20 lat zakończy ten cykl, który będzie chyba tak długo trwał, aż staruszek czas kipnie nieodwołalnie. Zanudzony przez Jordana. Eriksonowi to nie grozi. Gdyby wszyscy rozdymacze sag wzięli z niego przykład ja już bym był bankrutem. Widac że facet postawił sobie wysoko poprzeczkę i konsekwentnie realizuje plan. Czytam właśnie od początku cały cykl i wyłapuje różne smaczki, np. 2, 3 zdania z drugiego tomu o jakiś incydentalnych zdarzeniach, które w 3 stanowią oś fabuły itd. Zresztą, sami wiecie o tym dobrze. I, co najważniejsze, czytanie kolejnych tomów w ogóle nie nudzi. A przy Jordanie już "Ścieżkę sztyletów" kartkowałem zamiast czytać. I przestałem kupowac ten cykl, do czasu aż się nie skończy. Czyli jeszcze długo nie. Zaś Erikson rozpędza się ku finałowi. Powoli i majestatycznie, ale widac że przed do przodu zamist lawirować i przynudzać. 3 - 4 latka (w Stanach) i będzie po "Malazańskiej księdze poległych". W tym czasie bohaterzy Jordana zdecydują wreszcie, czy warto nadal dłubać w nosie, czy przegonić brzęcząca muchę i wziąć się do walki, tylko z kim? Główny "Szatan" sam się zabije do tego czasu nie mogąc się doczekać Wielkiej Bitwy :)
romulus
Lord
Lord
 
Posty: 1624
Rejestracja: śr 29.11.2006 20:11

Postautor: Shadowmage » pt 23.02.2007 10:38

Na Katedrze się już pojawiła moja recenzja "Nocy noży" więc nie będę się powtarzał. W każdym razie zawód.
Za to nadal nie mogę doczekać się "Reaper's Gale" - szkoda, że Mag na razie planuje dużą przerwę pomiędzy częściami...
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18564
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: MadMill » pt 23.02.2007 12:04

To spowodowane jest tłumaczeniem oraz edycją kolekcjonerską która ma się ukazać razem z II tomem. Mają trochę pracy. Do tego na Polconie będzie dwóch z pisarzy których wydaje Mag, czyli Duncan i Kay więc tez na pewno będą szykować bardziej ich książki przed Polconem co wydłuży czakanie na Eriksona.
Obrazek
Awatar użytkownika
MadMill
Lord
Lord
 
Posty: 1138
Rejestracja: śr 01.11.2006 22:38
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Shadowmage » pt 23.02.2007 13:09

Tak, wiem. Co nie znaczy, że musi mi się to podobać. Chyba już bym wolał, żeby oba tomy ukazały się we wrześniu w z jakimś 2 tygodniowym odstępem. Bo jestem niemal w 100% pewien, że jak się ukaże część pierwsza, to nie zważając na nic ją przeczytam - a potem przez miesiące będę czekał z niecerpliwością myśląc co będzie dalej. No i pewnie część szczegółów się pozapomina, u Eriksona łatwo o to.

A na marginesie - dałem Eriksona do czytania dziewczynie. Od jakiegoś 1,5 roku szkolę ją w fantastyce i doszedłem do wniosku, że jest gotowa na zmierzenie się z "Ogrodami Księżyca". Trochę ją nastraszyłem początkiem, więc się nie zraziła i dziś dostałem smsa: Przynieś mi "BDU"! Kolejna nawrócona :D
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 18564
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

PoprzedniaNastępna

Wróć do Literatura zagraniczna

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość