Louis de Bernières

Wszystko o literaturze zagranicznej

Moderatorzy: Vampdey, Tigana, Shadowmage, Achmed

Louis de Bernières

Postautor: Fidel-F2 » pt 25.11.2016 10:58

Mandolina kapitana Corellego - Louis de Bernières przy powtórnym wydaniu zmieniona nie wiadomo dlaczego w Kapitana Corellego. To trzecia z kolei pozycja autora na moim koncie. Poprzednie dwie Pył, co opada ze snów i Wojna o czułe miejsca don Emanuela były bezdyskusyjnymi majstersztykami. Naturalnie, tym razem oczekiwałem tego samego i nie zawiodłem się. Naturalnie.

Pierwsza sprawa to język - bez zarzutu. Bernières pisze w sposób prosty, nie udziwniony, z niewymuszoną elegancją. Umiejętnie stosuje zmiany stylistyczne przechodząc między narratorami czy formami wypowiedzi, adekwatnie dostosowując się do sytuacji. Inaczej brzmią przemyślenia wyszydzanego Duce, inaczej włoskiego żołnierza i inaczej Greka Janisa. Można tu znaleźć fragmenty szczęśliwe, radosne i niezaprzeczalnie śmieszne humorem bardzo ciepłym i promiennym; ale z drugiej strony bywa lirycznie, smutno i nostalgicznie; bywa że się wzruszymy a co wrażliwsi uronią łezkę smutku lub radości. Na medal spisuje się tu tłumaczący, Marek Fedyszak.

Druga rzecz to formalna konstrukcja powieści. Mamy tu narrację pierwszo- i trzecioosobową, mamy formę pamiętnika, notki historycznej czy ironicznego, wyszydzającego postać, wewnętrznego monologu. I znów autor nie szuka udziwnień na siłę. Pozostając wierny eleganckiej prostocie, stosuje rozmaite zabiegi na tyle na ile to konieczne w jego zamierzeniach. W ogólnym zarysie jest to jednak po prostu rzetelnie opowiedziana historia.

W aspekcie konstrukcji postaci Bernieres jest niezrównanym mistrzem. Każda z nich to prawdziwy człowiek, który różni się od innych znacznie bardziej niż tym, że pociera nos czy co drugie zdanie wtrąca, w zastępstwie przecinka, 'panie dziejku'. Ma indywidualną historię, szczególny temperament, swoiste emocje, reakcje, postępuje według swej wewnętrznej logiki i jak większość z nas czasem głupio i nieracjonalnie. Czasem zmrozi ją strach, czasem poniesie emocjonalna histeria, a innym razem obezwładni dojmujący smutek. Spod pióra Bernieresa nie wychodzą postaci monochromatyczne, lecz niewiarygodnie wręcz pełne, naturalne i prawdziwe.

Sama fabuła to, można rzec, nic specjalnego. Ot, historia kilku pokoleń pewnej greckiej rodziny i osób mniej lub bardziej z nimi związanych. Wojna, trzęsienie ziemi, miłość, dramaty rozczarowań, dramaty śmierci, rozstania i powroty, małe i większe radości. Życie po prostu. Czy może być większy banał? I tu znów ujawnia się geniusz Bernieresa. Bo trzeba być geniuszem by na tle tak zwyczajnej (chociaż, czy czyjekolwiek życie jest tak naprawdę zwyczajne?) opowieści, zawrzeć tak wiele treści. Bo w Mandolinie kapitana Corellego uważny czytelnik będzie potrafił odleźć wiele. Wieloaspektowe rozmyślania nad człowiekiem, relacjami, wartościami, istotą człowieczeństwa; filozoficzne dociekania sensu życia; rozważania nad społeczeństwami, fatalistyczną nieuchronnością procesów w nich zachodzących, wojną, jej przyczynami i skutkami. To oczywiście lista niepełna, ogólny zarys bez wielości odcieni i niuansów. I to wszystko bez wielkich liter, nachalności, ogólnych kwantyfikatorów. Proza Bernieresa jest bardzo holistyczna, pojedyncze składniki wydają się tu trywialne, banalne i nieistotne. Dopiero spojrzenie na całość, szatańsko perfekcyjnie spasowaną; na ogromnie skomplikowaną a idealnie działającą maszynerię, pokazuje wielkość tej prozy i ogrom niesionej przez nią treści.

Na koniec trudno nie odnieść się do ekranizacji, znacznie bardziej znanej niż literacki pierwowzór. To dobry film, nawet bardzo dobry, ale to rzecz na motywach, nie pełnoprawna ekranizacja. W stosunku do książki to rzecz znacznie uboższa, skupiająca się na wybranych fragmentach i aspektach, pomijająca mnóstwo wątków i treści, co nie jest zarzutem a spostrzeżeniem. Powieść jest znacznie bogatsza i głębsza.

Biorąc pod uwagę wszystko powyższe, nie może być innej oceny niż 10/10. Mandolina kapitana Corellego to powieść wyjątkowa. Zdecydowanie polecam.
jesteśmy z Alp alpakami
i kopyta mamy
nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 858
Rejestracja: wt 02.03.2010 23:45

Wróć do Literatura zagraniczna

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość