Cloverfield/ Projekt: Monster- kit czy hit?

Tutaj podyskutujesz o filmach, ludziach i wszystkim, co dotyczy X muzy.

Moderator: Wotan

Cloverfield/ Projekt: Monster- kit czy hit?

Postautor: Jakub Cieślak » śr 06.02.2008 10:50

Kto obejrzał, niech się wypowie. Film w swojej formule nietypowy, na pewno niezwykły pod względem promocji sprawnie przeprowadzonej w internecie. Nic w tym dziwnego, bo za produkcję odpowiada J.J. Abrams, który w podobny sposób promował już swoje poprzednie dziecko- serial "Lost".
Ja wyszedłem z kina zadowolony, choć czułem jakiś niedosyt. Być może odpowiadają za to czynniki, które u innych zaważyły na negatywnej ocenie tego filmu.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 4010
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Lord Turkey » śr 06.02.2008 11:28

Powstał nowy wątek, więc może lepiej byłoby przenieść do niego wypowiedzi dotyczące filmu? Bo teraz siłą rzeczy jest troszkę pocięty :wink:

Wracając do dyskusji. Kamera z ręki sprawdza się o tyle, o ile ma potęgować napięcie. I to się twórcom w większej części udało.

Co do wiarygodności- na tyle, na ile możemy jej oczekiwać po filmie z potworem burzącym miasto- ja nie czuję się tu zawiedziony.


Fakt, że w filmie występuje potwór burzący miasto, nie jest moim zdaniem podstawą do uznawania niewiarygodnosci psychologicznej bohaterów za dopuszczalną. Każde realia mają swoje prawa. Potwór niszczy ludzkie miasto, w którym żyją normalni mieszkańcy. W ten sposób patrząc np. literatura fantasy byłaby zawsze wiarygodna niezależnie od treści, bo przecież tam działa magia!

Filmowanie WTC to co innego - tam autorzy filmów byli względnie bezpieczni, w filmie - bezpośrednio walczą o życie. Tak samo tornada - autorzy nagrań to w zdecydowanej większości badacze tych zjawisk, którzy decydują się na to znając ryzyko. To też ważny punkt - bestie, potwory to coś nieznanego, obcego, czego nikt się nie spodziewa. Jak porównać do tego tragiczne, ale jednak mniej szokujące katastrofy?

I jest "skutecznie przeprowadzony", bo perspektywa nie zmienia się aż do końca filmu, więc trochę nie rozumiem tego zarzutu.


Mogłem użyć złego sformułowania. Chciałem podkreślić fakt niepełnego zastosowania tego zabiegu. Jeżeli ma podkreślać wiarygodność - powinien spełniać te punkty, o których pisałem. Jeżeli jedynie wywoływać napięcie - to nie mam żadnych zastrzeżeń.

Jeżeli zapamiętałeś kawałek przy napisach to mogłeś także zwrócić uwagę na wyświetlającą się dłuuugaśną listę utworów wykorzystanych w filmie :wink: Z drugiej strony - tak to już jest, że widz skupiony na obrazie nie rejestruje muzyki. Co w tym filmie ratuje sytuację - gdyby ścieżka wybijała się na pierwszy plan psułaby ulotne napięcie.
Obrazek
Krzysztof Kozłowski
Lord Turkey
Książę
Książę
 
Posty: 2549
Rejestracja: sob 15.02.2003 12:41
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Jakub Cieślak » czw 07.02.2008 9:00

Tylda, popraw posta- puściłem Ci go na PM.
Lordzie- zwrócę uwagę na jeden wątek: Filmowanie WTC to nic innego- teraz możesz sobie śmiało oceniać jak się mogli czuć autorzy filmów względem swojego bezpieczeństwa. Śmiem jednak mocno wierzyć w to, że z naszej perspektywy to oni mogli się czuć pewnie, ale z ich perspektywy...
Zwłaszcza ta ekipa francuzów, którzy robili tego dnia dokument o strażakach i nakręcili niezwykły dokument o akcji ewakuacji WTC. Oni zwiewali niemal z walących się budynków. I filmowali nieustająco. Zatem punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
A ja raczej mówiłem o filmach, które są pożywką różnych sensacyjnych programów, tudzież bardziej agresywnych stacji z wiadomościami. Wręcz roi się od filmów, które powstają przypadkiem i są dziełem ludzi, którzy znaleźli się po prostu w takiej sytuacji wcale tego nie pragnąc.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 4010
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Lord Turkey » czw 07.02.2008 10:56

Może to kwestia czasu i sytuacji? Nasz bohater biega tak po całym mieście, kręci podczas walki z potworami zamiast się bronić, kręci podczas ucieczki zatłoczoną ulicę zamiast starać się, aby go ktoś nie przewrócił i stratował, kręci podczas niebezpiecznego wspinania się po pochyłym dachu zamiast uważać żeby nie spaść, kręci gdy wojsko zabiera jego "potencjalną dziewczynę" zamiast jej pomóc itd. itp.
Co do samych Francuzów - to była ich praca i byli na to przygotowani.

Może Twoje argumenty są dobre, może spotkanie z niemożliwym (tzn. monstrum) jest równie odczuwalne dla ludzi jak katastrofa naturalna/wypadek i po prostu ludzie, których los tak nie doświadczył nie są w stanie tego zrozumieć - to bardzo możliwe.

Ale mimo wszystko postać i jej zachowanie wydają mi się szalenie niewiarygodne, a gdy oglądam wspominane przez Ciebie relacje nie mam takiego odczucia... Wydaje mi się, że bohater przesadza ze swoim uporem kręcenia - z wiadomego powodu, wszak to jest film i musi powstać :wink:

Każdy z nas inaczej to odbiera, a i tak żaden nie może być pewien swojego zdania, bo tak jak napisałeś - punkt widzenia zależy od... A chyba (na szczęście) nie mamy takich doświadczeń.
Obrazek
Krzysztof Kozłowski
Lord Turkey
Książę
Książę
 
Posty: 2549
Rejestracja: sob 15.02.2003 12:41
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: tylda » czw 07.02.2008 11:18

Spróbuję jednak uzasadnić lepiej swoje zdanie (punkt widzenia) przedstawione w poprzednich postach (zostały na ogólnym forum). Podtrzymuję stwierdzenie, że jest to film o niczym. Tak jakby twórcom zabrakło inwencji, co można "wycisnąć" z niezłego-w sumie-pomysłu. Osią przewodnią jest powrót bohatera po ukochaną, próba jej ratowania. OK, czyli wielka miłość, taka co to na wsiegda. Ale po co potwór, w takim razie? Do opowiedzenia historii miłosnej niepotrzebne jest gigantyczne monstrum nie-wiadomo-skąd-i-po-co. Niezamierzenie (?) przenosi punkt ciężkości całej historii. A może to klasyczny "monster movie"? To po co tak rozbudowany wątek miłosny, który wydaje się być osią dramaturgiczną filmu? I gdzie oszołamiające efekty, które są podstawą takiego filmu? To może ludzkie postawy i zachowania w ekstremalnej sytuacji? Sorry, toż to nieledwie pobieżnie zarysowany schemat: krzyczą, biegają, koleś z uporem maniaka filmuje, gdzie tu spolaryzowanie działań ludzkich, odmienne reakcje (tak jak jesteśmy odmienni?) Dziwne, nietypowe, ciekawe? Żadna z koncepcji nie jest mocno zarysowana, w rezultacie jedno odwraca uwagę od drugiego. Na poparcie powyższych enuncjacji przypomnę tylko, że można zrobić film łączący i stylizację (kostium) fantastyczną, i problemy-że tak powiem-"ogólnoludzkie"; mam na myśli choćby Alien R. Scotta czy Blade Runner (tegoż).
Nie chcę tu powiedzieć, że "Cloverfield" to film "do bani", co to, to nie, ale dla mnie to, co najwyżej, mocno średnia produkcja, świetnie "sprzedana" marketingowo. Trochę żal, można było z pomysłu monstrum-giganta (całkiem fajnie skonstruowanego) zrobić choćby nową odpowiedź na Godzillę, osobiście lubię "monster movie". Dobra, żeby nie było, iż wypowiadam się w stylu: "tylko dajta mi kamerę, 200 mln.$, a ja wam pokażę..."
tylda
Pustelnik
Pustelnik
 
Posty: 5
Rejestracja: pn 04.02.2008 1:41
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Jakub Cieślak » śr 20.02.2008 10:38

Recenzja filmu na Stopklatce
I tym Państwu, którzy widzieli w tym filmie jakieś niekonsekwencje odnośnie punktu ujęcia całej historii, odnośnie perspektywy dedykuję ową recenzję, która potwierdza, że jednak nie przywidziało mi się i że na ten temat zarzutów raczej nie powinno być.
A każde ujęcie tego filmu jako klasycznego "monster-movie" od razu spotkałoby się z zarzutami, że przecież już to wszyscy widzieliśmy, że już tak było. Efekty już są na takim poziomie, że nic już nas w kinie nie zaskoczy, nie zaszokuje. Niestety, twórcy Hollywood muszą wreszcie przyjąć do wiadomości, że wystawnością, że dekoracjami i budżetami nas nie przekonają. Trzeba wreszcie wrócić do początków i skupić się przede wszystkim na ciekawych pomysłach i dobrze przemyślanych historiach. Ja właśnie to dostrzegłem w "Cloverfieldzie". To już naprawdę dobry początek.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 4010
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Lord Turkey » czw 21.02.2008 23:10

Nie przekonała mnie ta recenzja, nie zgadzam się z tezą, że niewiele możemy zobaczyć, bo kamerzysta walczy o życie. Oglądając film odniosłem dokładnie odwrotne wrażenie - momentami widzimy zbyt wiele jak na sytuacje walki o przetrwanie. Przyznać mogę tylko, że film trzyma w dość wysokim napięciu i podpisać się pod wypunktowanymi przez recenzenta niedoróbkami. Cloverfield po prostu do mnie nie przemawia. Produkcja niezwykle przereklamowana, zaś przemyślanej historii to już zupełnie nie mogę się w niej doszukać. Co do efektów - mam wrażenie, że w filmach drzemią jeszcze spore możliwości. Np. bardzo różnie oceniane Transformers.

Częściowo rozumiem Twój punkt widzenia. Jest inny, ale z jego perspektywy film faktycznie może się podobać.
Obrazek
Krzysztof Kozłowski
Lord Turkey
Książę
Książę
 
Posty: 2549
Rejestracja: sob 15.02.2003 12:41
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Vampdey » pn 05.10.2009 0:22

Właśnie obejrzałem.
Mooocne!
Jakubie, Twoje 10/10 wystawione w topicu "Filmy" jest dla mnie mocną przesadą, ale chyba po prostu ostatnio zbyt bardzo denerwują mnie oceny punktowe, jakbym miał krótko i jasno ocenić "Cloverfield" to po prostu napisałbym, że "To rewelacyjna rozrywka i nic więcej" ;-).

Zalety?
1. Efekty wizualne i dźwiękowe. Robią wrażenie :-)
2. Początek: podobało mi się nudne przedstawienie przyjęcia - ludzie się bawią, operator pieprzy od rzeczy, wokół rozgrywają się "zakulisowe" kłótnie i imprezowe intrygi itp. Oddano to z pewnym realizmem przez co się wczułem w sytuację, jakoś zżyłem z bohaterami.
3. Potwór. Zabrzmi to dziwnie, ale cholernie podoba mi się, że nie wiemy czym on u licha jest ;-). Nie zmutowana jaszczurka po próbach atomowych, nie starożytne coś obudzone budową metra, nie przybysz z planety Krygshuuuken423, nie eksperyment co uciekł spod kontroli naukowców. A może coś z tego, ale my tego nie wiemy, tak samo jak nie mieli szansy tego wiedzieć bohaterowie - i bardzo dobrze, pasuje do "amatorskiej" konwencji filmu, a przede wszystkim... pozostawia przyjemny niedosyt, będę siłą rzeczy nad tym trochę myślał przed snem ;-)
4. Sama konwencja amatorskiego filmu. Niedoskonała? Jasne, że niedoskonała, bo biegnąc przez bombardowane miasto albo po tonącym okręcie ni-cholery nie będziemy rejestrować wszystkiego co się dzieje wokół, łącznie z trudnymi dla nas rozmowami i umieraniem przyjaciół. Kamera nie przetrwa tego wszystkiego, a taśma w końcu się skończy. Ale to jest zapisane w konwencji - jeśli ktoś chce nakręcić tego typu film, to musi się pogodzić, że tych nielogiczności nie ominie. A ja mam wrażenie, że twórcy "Cloverfielda" ominęli je na tyle na ile tylko było można, żeby film wyglądał jak film i dał się oglądać. Prawdziwą nielogicznością by było, gdyby twórcy postanowili przeplatać ze sobą obraz "amatorski" i tradycyjny, kręcony z boku. A gdyby "Projekt: monster" był całkowicie tradycyjnym holiłódzkim dziełem z "narracją trzecioosobową" to nie miałby 1/3 swojego uroku.

Sequel? Broń Boże nie! Nie wiemy czym był potwór, nie wiemy skąd się wziął i przede wszystkim nie wiemy czy udało się go ubić. Czy to nie jest przyjemnie niestandardowe? :-) Naprawdę zdenerwowałbym się gdyby twórcy postanowili podać to jak na tacy widzowi w kontynuacji.
Projekt: Monster polecam dla rozrywki, nie inaczej :-)
Obrazek
Awatar użytkownika
Vampdey
Katedralny Malkontent
 
Posty: 3946
Rejestracja: sob 16.11.2002 20:34
Lokalizacja: Bełchatów/Łódź

Postautor: Jakub Cieślak » pn 05.10.2009 18:30

Nie bronię nikomu prawa do kontynuowania koncepcji. Sam chętnie zwizualizowałbym swoje niektóre pomysły na ugryzienie tematu.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 4010
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka


Wróć do Film

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron