Michael Clayton

Tutaj podyskutujesz o filmach, ludziach i wszystkim, co dotyczy X muzy.

Moderator: Wotan

Michael Clayton

Postautor: Otorek » pn 28.01.2008 2:24

Jako, że mini recenzja tego filmu jest już na forum to wklejam cytat
romulus pisze:Michael Clayton

Bardzo ciekawy film. O tym jak bezosobowe i bezduszne są korporacje. Żadna nowość, stąd nie w tym siła filmu. Trzyma on wysoki poziom dzięki aktorom. Lubię George'a Clooneya. Uważam, że jest świetnym aktorem. Nie dlatego, że jest sławny i za jeden film dostaje tyle ile ja przez całe życie nie zarobię. Faktycznie, czasami nie musi się starać, po prostu jest i tym uświetnia film. Tym razem nie tylko jest, ale i gra. Nie on jeden zresztą. Są jeszcze Tom Wilkinson i Tilda Swinton. Dzięki nim ten "korporacyjny" kryminał jest także ciekawym dramatem o pustych ludziach, zaprzedanych korporacji, będących nią, dla których ludzkie życie jest czasami nieznośną przeszkodą w byciu kimś w teatrze lalek.

Główny bohater nie jest wcale kryształowym herosem rzucającym wyzwanie bezdusznej machnie biznesu i wygrywającym w finale ku pokrzepieniu serc. Nie jest typem szeryfa, który wpada i robi porządek, albo podnoszącym się z dnia natchnionym zerem, które przeistacza się w amerykańskiego bohatera.
Nie jest... - do jakichś 2 minut przed końcem. Niestety zamysł scenarzysty/producenta/reżysera każe w finale zrobić właśnie z głównego bohatera takiego właśnie hiroła.

Miałem nadzieję, kiedy doszło do konfrontacji z zimną korporacyjną suką, że finał będzie inny, a bohater się sprzeda, zaś "ostatnia odzywka" będzie miała inny sens. Bo postać grana przez Clooneya jest właśnie takim człowiekiem: prawniczą mendą czyszcząca brudy dla wielkiej korporacji. Za kasę przymyka nawet na pewne nielogiczności w okolicznościach śmierci przyjaciela, po to by w finale się odkupić. To było za proste, wręcz za prostackie.

Ale - wracając do początku - film warto obejrzeć. Scenariusz i aktorstwo są tego warte. Szkoda, że twórcy nie zrobili kroku dalej. Mało wysiłku a efekt byłby inny. A przecież nie jest to mega hit, który miał wytrzepać z kieszeni duuzy stosik zielonych papierków. Szkoda.

Z tego powodu tylko 5/10.

Dla mnie ten film jest genialny oczywiście nie twierdze, że to epokowy zasługujący na kilkanascie oscarów film bo tak nie jest, jednak ja sam przepadam za takim kinem. Poprzednim filmem który dawał do myślenia Clooneya była Syriana która też jest fenomenalnym dziełem. Wracając do recenzji romulus-a dla mnie koniec jest właśnie taki jaki powinien być gdyby Clooney przyąl te pieniadze wszyscy by wzdychali " ooo kolejny film o wielkich nietykalnych korporacjach, za pieniadze masz wszystko" pozatym bohater musiałby być wyzbyty już wszelkich uczuć jeśli po tym wszystkim zgodził by się na taką propozycje (w końcu próbowali go zabijć (zero gwarancji ze nie sprobowali by jeszcze raz)a wcześniej zamordowali jego przyjaciela), człowiek też się w końcu wypala albo dochodzi do różnych rzeczy.
Festina Lente
Awatar użytkownika
Otorek
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 750
Rejestracja: pn 07.04.2003 10:16
Lokalizacja: Świnoujście

Postautor: romulus » pn 28.01.2008 14:46

Gdyby zakończenie było inne to film byłby bardziej brzydko prawdziwy. Takie zakończenie zaś jest typowo amerykańskie: usypia sumienie, bo dobro zwycięża.

Osobiście skojarzyło mi się ono z Wiernym Ogrodnikiem, powieścią Johna Le Carre. Chyba jego najlepsza, na marginesie. Tam właśnie korporacja zwyciężała. A "sukcesem" pośmiertnym głównego bohatera było tylko to, że nazwa korporacji publicznie została zestawiona z zarzutem morderstwa dwóch osób. Tylko tyle. Ale winnych nie dało się wskazać, bo jak przypisac zarzut zabójstwa korporacji, kogo oskarżyć, jak udowodnić? Potem do pracy wzięli się lobbyści i działy PR. I wszystko wróciło do normy. Przez to ta historia była taka poruszająca i smutna. Przedstawiała bowiem realne niebezpieczeństwo płynące z bezosobowej natury korporacji.

Spójrz, jak fajnie przebiegło "zlecenie" zabójstwa: technicznie, ale w sposób zawoalowany. Także wykonanie zlecenia było zimne, beznamiętne, profesjonalne. Zabrakło mi w tym filmie właśnie takiej konsekwencji w finale. Bo jak się to skończyło? Aresztowali "złą", bo dała się podpuścić. Ale firma i tak z jej działania odniosła sukces, którego z pewnością nie zaprzepaści. Działy PR i prawny "zakopią" konsekwencje. Tego główny bohater powinien być świadomy, bo nie urwał się z Księżyca tylko działał w branży od lat. Dlatego też, biorac pod uwagę jego dotychczasowe zachowanie, prawdopodobniej było, że się powinien sprzedać. A nie grać ostatniego sprawiedliwego. Taki finał "na siłę", aby nie niepokoić wrażliwych amerykańskich sumień: musi być szeryf, który posprząta. Nawet jeśli to nieprawdopodobne.
Don't blink. Don't even blink. Blink and you're dead.
romulus
Lord
Lord
 
Posty: 1600
Rejestracja: śr 29.11.2006 20:11

Postautor: Otorek » pn 28.01.2008 16:33

Tak tylko w jego sytuacji współpraca była niemożliwa, nie miał żadnych gwarancji, że ci zimni profesjonaliści i tak go nie załatwią. Scenariusz jest tak skonstruowany, że miał tylko 2 wyjścia wiecznie się ukrywać albo postapić tak jak postąpił poza tym ten film nie opiera się tylko na walce z korporacją.
Festina Lente
Awatar użytkownika
Otorek
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 750
Rejestracja: pn 07.04.2003 10:16
Lokalizacja: Świnoujście


Wróć do Film

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości