Apocalypto Giba Melsona

Tutaj podyskutujesz o filmach, ludziach i wszystkim, co dotyczy X muzy.

Moderator: Wotan

Re: -

Postautor: Glaeken » ndz 09.03.2008 16:41

Cyrograf pisze:Lubię Mela jako aktora. Ździebki z niego świr ale przyznajcie, że świetnie gra. Jednak reżyserstwo mógłby sobie odpuścić..

Prawda zupelnie inna :) Gibson jest dosc przecietnym aktorem ale niezlym rezyserem, za czym przemawiaja nominacje i nagrody filmowe za "Waleczne Serce" czy "Pasje" i niemal zerowe za spory dorobek aktorski.

Filmowi "Apocalypto" zarzuca sie spora dawke makabry przy jednoczesnym rozmachu hollywoodzkim zrobiony specjalnie pod widza, a recenzje filmu sa wyjatkowo rozbiezne. Z jednej strony chwalony za realizm i naturalizm aktorow, z drugiej ganiony za absurdalnosc sytuacji i makabre. Mimo tych niepochlebnych recenzji film uwazam za dobry, a głowna zasluga tego sa znakomite zdjecia i rozmach produkcji. Gibson ma talent do produkcji filmowej, nie boi sie zaryzykowac i zainwestowac wlasne pieniadze w film który wykracza poza szablon wysokobudzetowych produkcji Hollywoodzkich z gwiazdorska obsada i drogimi efektami specjalnymi i - jak dotychczas - odnosil sukces. "Pasje" i "Apocalypto" lacza pewne wspolne elementy charakterystyczne dla produkcji Gibsona: wymarly jezyk, brutalnosc, naturalizm, dbalosc o szczegoly. O dziwo "Pasja" niemal na wszystkich pozostawila dobre wrazenie o tyle Apocalypto juz nie - czyzby delikatny (i blizszy) temat jakim jest sakrum wiary chrzescijanskiej jest bardziej przystepnym tematem od cywilizacji majów ? A moze Caviezel w roli Chrystusa jest bardziej wiarygodny od biegajacych pol nago po dzungli naturszczykach ? Albo po prostu delikatny temat jakim religia lepiej sprzedaje sie bo latwiej zrobic wrazenie na "chrzescijanskim" widzu ?
Ostatnio zmieniony ndz 09.03.2008 17:04 przez Glaeken, łącznie zmieniany 1 raz
Glaeken
Wędrowiec
Wędrowiec
 
Posty: 55
Rejestracja: ndz 23.09.2007 13:33

Postautor: Alganothorn » ndz 09.03.2008 17:04

Glaeken:
primo, patrzenie na twórcę tylko przez pryzmat nagród to spora pomyłka, wystarczy popatrzeć na dorobek filmowy i 'nagrodowy' Alfreda H. i Orsona W...nagrody daje się nie za to, co dobre, ale za to, co się jury w tym momencie podoba
;-)
secundo, pomijając drobnicę Gibson wyreżyserował cztery solidne filmy: 'Człowieka bez twarzy', 'Bravehearta', 'Pasję' i 'Apocalypto' - nie podejmuję się podawać cech wspólnych dla wszystkich filmów; 'Człowiek bez twarzy' jest kameralny i 'nieefektowny' - może dlatego przeszedł niemal bez echa (poza przychylnym przyjęciem krytyków, spodziewali się chyba jakiejś kichy sensacyjnej ;-) ). kolejne filmy nabierają rozmachu, język obrazu staje się bardziej dosadny, Gibson najwyraźniej wyrabia powoli swój styl, ale "wymarly jezyk, brutalnosc, naturalizm, dbalosc o szczegoly" jako cechy jego reżyserii? wymarły język mamy w dwóch ostatnicj filmach, brutalność pojawia się już w 'Bravehearcie' (tak bywają odbierane sceny walk), naturalizm i dbałość o szczegóły w żadnym stopniu nie odróżniają Gibsona od wielu innych reżyserów;
tertio, 'Pasja' i 'Apocalypto' spotkały się z bardzo zbliżonym przyjęciem, dyskusje poświęcone estetyce 'Pasji' były nawet bardziej zażarte, ale wynikało to też po części z tematyki;
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5085
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Glaeken » ndz 09.03.2008 17:18

Alganothorn pisze:Glaeken:
primo, patrzenie na twórcę tylko przez pryzmat nagród to spora pomyłka, wystarczy popatrzeć na dorobek filmowy i 'nagrodowy' Alfreda H. i Orsona W...nagrody daje się nie za to, co dobre, ale za to, co się jury w tym momencie podoba

Spora pomylka ? W takim razie Meryl Streep, Jack Nicholson, Clint Eastwood i wielu innych tworcow, aktorow otrzymalo nagrody tylko i wylacznie dlatego, ze taki byl kaprys jury ?
No chyba nie sadzisz ze Gibson zasluzyl na jakas nagrode za role w jednej z "Zabojczych Broni" (procz Zlotej Maliny) ? ;) Z calym szacunkiem ale umiejetnosci aktorskie Gibsona sa duzo nizsze od jego umiejetnosci rezyserskich czy produkcyjnych... niezaleznie od tego kto i za co daje nagrody. Inaczej Steven Seagal co roku bylby obsypywany nagrodami...
Alganothorn pisze: secundo, pomijając drobnicę Gibson wyreżyserował cztery solidne filmy: 'Człowieka bez twarzy', 'Bravehearta', 'Pasję' i 'Apocalypto' - nie podejmuję się podawać cech wspólnych dla wszystkich filmów;

Porownalem dwa ostatnie, "Braveheart i "Człowiek bez twarzy" nie wchodza w gre z powodow ktore zreszta podales, mimo iz rowniez sa Gibsona.

Abysmy sie dobrze zrozumieli: Pasja i Apocalypto to dwa rozne filmy, podejscie rezysera do obu - skrajnie roznych tematow - bylo podobne. Z czasem wyksztalcil sie marka filmowa spod znaku Made in Gibson ktora sprzedaje sie znakomicie. Pasja wypadla lepiej, bez dwoch zdan, Apocalypto gorzej, ale i tak uwazam ze oba filmy zasluguja na uwage.
Glaeken
Wędrowiec
Wędrowiec
 
Posty: 55
Rejestracja: ndz 23.09.2007 13:33

Postautor: Alganothorn » pn 10.03.2008 9:31

Glaeken>
primo, czyli aktorskie i reżyserskie umiejętności:
Seagal może podobać się widzom, ale nigdy nie podobał się krytykom (może poza chwilowym uznaniem za 'Nico' i pierwszym 'Under siege') - argument dobry, ale zupełnie nie trafiony, nie dyskutujemy bowiem o gustach widzów, ale jury;
jeśli chodzi o nagrody dla aktorów, o których wspomniałeś: tak, uważam, że dostali nagrody, bo taki był kaprys jury; często aktorzy i reżyserzy dostają nagrody nie za najlepsze swoje role/filmy, często nie dostają ich wcale - nagrody to sprawa znacznie bardziej chwilowej mody, niekiedy wręcz sprawności marketingowej, niż rzeczywistej wartości dzieła;
rzecz jasna są konkursy mniej i bardziej ulegające modom, ale ocena umiejętności i biegłości warsztatowej na podstawie li tylko nagród to moim zdaniem pomyłka;
Krawiec kraje jak mu materiału staje - Gibson bywał obsadzony w konkretnym typie ról i był w nich przekonujący, grał dobrze, z polotem i lekkością; dostał dla odmiany rolę Hamleta i też sobie z nią poradził - jeśli uważasz, że zagrał tragicznie, źle i beznadziejnie (Złota Malina by to sugerowała - pomijając fakt, że na ogół aktor, który ją dostaje jest raczej uhonorowany za beznadziejny film, w którym zagrał, niż za tragiczną interpretację roli), to podaj konkretny przykład - dla mnie 'Zabójcze bronie' nie są przykładem złego aktorstwa Gibsona;
secundo, czyli styl reżyserii Gibsona i dwie ostatnie jego produkcje:
nie zgadzam się, że 'Pasja' wypadła lepiej, a 'Apocalypto' gorzej - w kwestiach stricte filmowych (reżyseria, scenografia, muzyka, aktorstwo etc.) są dla mnie na bardzo podobnym poziomie - bardzo solidne rzemiosło, rzeczowe podejście do tematu, konsekwentna narracja i prowadzenie akcji; filmy wybitne? nie, ale przecież nie można oczekiwać, że każdy nakręci film wybitny (ja oczekuję, że nakręci film przyzwoity, a i tak często się srodze zawodzę); filmy głośne? tak, bo 'Pasja' dotyka tematu niezwykle wrażliwego, podejmuje go w sposób bezprecedensowy w historii kina (bo malarstwo już tak przedstawiało Drogę Krzyżową, a nawet kontrowersyjne 'Ostatnie kuszenie Chrystusa' bulwersowało część odbiorców czymś innym, niż estetyka potraktowania tematyki) - taki rozgłos sprawił, że zainteresowanie 'Apocalypto' było znacznie większe, a kolejne filmy także będzie się oceniać przez jego pryzmat;
Trudno ocenić, jaki temat poruszy kolejny film Gibsona (pomijając rzecz jasna humorystyczne dywagacje x postów wyżej), nie do końca też można przewidzieć stylu, w jakim to zrobi; cechą wspólną jego filmów na pewno jest to, że są one zrobione 'na serio', poruszają kwestie ważne (przynajmniej dla bohaterów), często kluczowe dla większej liczby ludzi ("Braveheart', nie wspominając o 'Pasji'), ale w dużej mierze skupiają się na jednostce i jej motywacji; Gibson najwyraźniej posmakował w rozmachu i bezpośredniości przekazu, ale nie w tym doszukiwałbym się cechy charakterystycznej jego stylu - on raczej stara się pokazać jednostkę, jej motywację, reszta to tylko forma, która, jego zdaniem, najlepiej to odda (z resztą w wywiadach podkreśla, że na losy swoich bohaterów patrzy szerzej, bardziej uniwersalnie, niż tylko jako historie tej jednej, konkretnej postaci - może nie alegorie i uniwersalizm, ale w tym kierunku podążają intencje Gibsona-reżysera)
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5085
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Glaeken » wt 11.03.2008 19:51

Alganothorn pisze:Glaeken>
primo, czyli aktorskie i reżyserskie umiejętności:
Seagal może podobać się widzom, ale nigdy nie podobał się krytykom (może poza chwilowym uznaniem za 'Nico' i pierwszym 'Under siege') - argument dobry, ale zupełnie nie trafiony, nie dyskutujemy bowiem o gustach widzów, ale jury;

To ze Seagal potrafil "ladnie" przykopac i to sie podoba widzom a jedne z jego pierwszych filmow odniosly sukces komercyjny, nie musi jednoczesnie oznaczac ze Seagal jest dobrym aktorem.
Po drugie... punkt widzenia krytyka, widza i czlonka jury to sa czesto zupelnie inne oceny tego samego filmu. Przecietny widz ocenia film spontanicznie - dobry bo fajny, fajny bo sie nie nudzilem i t.p. - jak to sie mowi: punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia (nawet widzowie nie oceniaja filmu jednoglosnie pozytywnie badz negatywnie).
Titanic wyrownal rekord Ben Hura w statuetkach Oscara... zasluzenie ? Moim zdaniem - w niektorych kategoriach - nie, jury ocenilo inaczej, widocznie wiedzialo co robi (nie wnikam czy jest to z powodow marketingowych, "po znajomosci" nawet jesli w duzej mierze to prawda). Nie jestem tworca filmowym i nie potrafie ocenic filmu z pkt. widzenia jurorow, oceniam tylko jako widz... i Titanic mi sie nie podobal...a Seagal jest marnym aktorem (przynajmniej we wszystkich dotychczasowych rolach), nawet jesli film przyjemnie ogladalo sie.
W przypadku Gibsona obstaje przy swoim: umiejetnosci rezyserskie/producenckie przewyzszaja umiejetnosci aktorskie. Choc gra Gibsona w "Hamlecie" o ile pamietam zrobila na mnie pozytywne wrazenie.
Alganothorn pisze:jeśli chodzi o nagrody dla aktorów, o których wspomniałeś: tak, uważam, że dostali nagrody, bo taki był kaprys jury; często aktorzy i reżyserzy dostają nagrody nie za najlepsze swoje role/filmy, często nie dostają ich wcale - nagrody to sprawa znacznie bardziej chwilowej mody, niekiedy wręcz sprawności marketingowej, niż rzeczywistej wartości dzieła; rzecz jasna są konkursy mniej i bardziej ulegające modom, ale ocena umiejętności i biegłości warsztatowej na podstawie li tylko nagród to moim zdaniem pomyłka

Zgodilzym sie z Toba gdyby nominacje i/lub statuetke co i rusz dostawali np.: Michelle Gellar, Lohan, Alba, Jessica Parker, Cattrall i inni aktualnie "modni" aktorzy (co jednoczesnie nie oznacza, ze nie maja szans na statuetke w przyszlosci), ale Nicholson, Streep, Eastwood mimo iz - przyznaje - nie zawsze w pelni zasluzenie zostaja wyroznieni, to jednak stworzyli pewna "wlasna marke" ponad przecietnej gry aktorskiej.
Zdarza sie iz film jest przecietny, a rola swietna, wlasnie ze wzgledu na kunszt, doswiadczenie aktorskie "legend kina".
Alganothorn pisze: [...] dla mnie 'Zabójcze bronie' nie są przykładem złego aktorstwa Gibsona;

Dla mnie tez, ale tez i nie zaslugujace na szczegolne wyroznienie.

W Apoclapyto za duzo jest przypadkowosci (lub szczesliwego zbiegu okolicznosci) i to mi nieco popsulo calosc - stad nizej oceniam Apocalypto.
Glaeken
Wędrowiec
Wędrowiec
 
Posty: 55
Rejestracja: ndz 23.09.2007 13:33

Postautor: Alganothorn » śr 12.03.2008 9:18

Odchodzimy od tematu 'Apocalypto', ale ciągle orbitujemy wokół Gibsona, więc może mod nas nie wyrzuci
;-)
będzie w punktach, tak bywa łatwiej, jeśli nie chcemy gubić argumentacji i logiki wypowiedzi:
- nigdzie nie napisałem, że Seagal to dobry aktor - to, że podoba sie widzom (podobał, wyniki nowszych filmów i sposób dystrybucji pokazują wartość marketingową aktora) nie znaczy, że jest dobrym aktorem...napisałem, że nigdy nie znalazł uznania w oczach krytyków, choć znalazł w oczach widzów, wyciągasz zbyt daleko idące wnioski z mojej wypowiedzi przypisując mi argumentację, której tam nie ma
- punkt widzenia widza i jury na ogół są inne, ale nie mylmy kolejnych pojęć: oceny, czy coś jest dobre i czy coś mi się podoba; jeśli ktoś uważa, że dobre jest tylko to, co mu się podoba, to mu szczerze współczuję, bo zwyczajnie nie potrafi rozdzielić tych dwóch sfer; jury ma za zadanie oceniać jakość filmów, a nie fakt, czy im się podobają - widzowie decydują o tym, co im się podoba, to dość naturalne rozgraniczenie i nie należy nad tym ubolewać, tylko to zaakceptować...
- skupiliśmy się na Oskarach - ok, choć trzeba pamiętać też o wszystkich innych (od Cannes po Sundance); 'Titanic' wyrównuje rekord 'Ben Hura' i nie zasługuje na wszystkie statuetki - na ile statuetek zasłużył 'Ben Hur'? Nagrody coroczne honorują najlepsze osiągnięcie w danej dziedzinie w danym roku, nie koniecznie osiągnięcie wybitne, czasami konkurencja jest taka sobie; oczywiście są takie lata, kiedy rywalizują rewelacyjne kreacje, jak np. Murray za 'Lost in translation' i Penn za 'Mystic River', ale to nie jest przecież standard; Oskary są chyba najbardziej 'układowymi' (że nawiążę do słowa-klucza RP No.4) nagrodami, ale też, żeby byłajasność, żeby w pełni ocenić werdykt musiałbym znać dobrze wszystkich nominowanych, a to zdarzyło mi się do tej pory tylko kilka razy
- oceniając umiejętności Gibsona posłużyłeś się dwiema skalami, wartościowaniem względnym i bezwzględnym; względne to zestawienie, jest lepszym reżyserem, niż aktorem, bezwzględne to już zestawienie tego ze skalą uniwersalną, czyli przeciętny aktor - niezły reżyser; nie zgodzę się z opinią, że aktorem jest przeciętnym, uważam, że aktorem jest ponadprzeciętnym, na dodatek prawdopodobnie dość dobrze znającym swoje ograniczenia warsztatowe, bo nie kojarzę go w żadnej kisze, ani roli, której nie dałby rady uciągnąć; oczywiście, znakomita większość jego ról to niemal kalki, ale takich aktorów jest sporo i ważne, żeby wiedzieli z czym sobie poradzą - sama wycieczka do Zefirellego potwierdziła, że warsztat ma niezły, a przecież to nie jedyna rola spoza szablonu; umiejętności reżyserskie - na razie solidne rzemiosło i elementy wspólne dla kilku filmów, zapowiada się obiecująco
- nagrody coroczne daje się za osiągnięcia danego roku - powtarzam się, ale o tym trzeba pamiętać; oczywiście zdarzają się sytuacje, gdy ktoś dostaje nagrodę za film znacznie mniej udany, niż miniony/e i to kolejny dowód na to, że o obiektywizmie mówić nie specjalnie można ;-) jeśli nominacje i nagrody dostaje 'stara gwardia' o uznanej reputacji i marce oznacza to dwie rzeczy: albo reszta jest rzeczywiście gorsza co roku, albo jury 'idzie na łatwiznę' i działa po publiczkę (prasa branżowa rozszarpałaby jury za nominowanie 'gwiazd' kalibru Lohan, za nominowanie Nicholsona, nawet za słabszą rolę, nikt pretensji mieć nie będzie - pamiętasz komentarze do nominacji Reese Witherspoon? pierwsze reakcje były mało ciekawe...);
- nagrody przyznawane są za konkretny element, nie za film (poza tą jedną), więc siłą rzeczy można w kichowatej produkcji dojrzeć powalającą kreację aktorską, ale trzeba pamiętać, że przebić jej się trudniej - to samo dotyczy wszystkiego innego - 'Między piekłem a niebem' pokonało w wyścigu o Oskara za efekty np 'żołnierzy kosmosu': efekty były lepsze? nie sądzę, tematyka była bliższa sercu jury, a biedni wojacy ciągle cierpią, bo spora część ludzi odbiera ten film bardzo serio...
- Gibson w 'Zabójczych broniach' jest dla mnie ponadprzeciętny, a cała seria wyznacza standard dla lekkich sensacji, dla większości produkcji nieosiągalny (również z racji aktorstwa)
- 'Apocalypto' nie razi mnie przypadkowością - jeśli widzisz tam dużo takich elementów, napisz gdzie, będzie łatwiej dyskutować...

pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5085
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Glaeken » sob 15.03.2008 21:27

W pewnych kwestiach zgadzam sie z Toba w 100%, w niektorych nie do konca, ale coz... trudno zeby kazdy mial identyczne zdanie, ale gratuluje solidnej argumentacji.

Alganothorn pisze: - 'Apocalypto' nie razi mnie przypadkowością - jeśli widzisz tam dużo takich elementów, napisz gdzie, będzie łatwiej dyskutować...

SPOILER
Zacmienie slonca w momencie gdy ma zginac głowny bohater filmu, tudziez uratowanie w ost. chwili przez gl. bohatera tonacej malzonki, tudziez przybycie konkwistadorow(?), wydaje mi sie ze tez mial sporo szczescia w scenach walki czy podczas ucieczki... no ale wszak film z zalozenia ma byc efektowny/trzymajacy w napieciu i sprzyjac glownegmu bohaterowi a nie na odwrot. Jednak nagromadzenie szczescia jest moim zdaniem nieco za duze.
Glaeken
Wędrowiec
Wędrowiec
 
Posty: 55
Rejestracja: ndz 23.09.2007 13:33

Postautor: Alganothorn » ndz 16.03.2008 22:09

Glaeken>
przybycie konkwistadorów nie miało żadnego wpływu na przebieg akcji - to 'puszczenie oka' do widza, nic więcej, natomiast pozostałe dwa to już lepsze przykłady:
- zaćmienie słońca uratowało całą ekipę i było 'typowym-łutem-szczęścia-pozwalającym-akcji-toczyć-się-dalej', jakie znamy z absolutnie każdego filmu, czy nawet książki (uciekinierowi udaje się otworzyć ostatnie drzwi na korytarzu, samochód w końcu zapala etc.)
- tonąca małżonka uratowana w ostatnim momencie: moim zdaniem chwilę to by jeszcze sobie poradziła...
;-)
a bardziej serio: pomimo dwóch wymienionych przez Ciebie, dodatkowo sukcesu w opuszczaniu rodziny do kryjówki, nie spadnięcia w przepaść po drodze, uratowania się podczas ucieczki, to ciągle standard takiego kina, nic więcej i nic mniej;
pozdrawiam
ps. jakby wszyscy mieli takie samo zdanie, byłoby nudno
:-)
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5085
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Poprzednia

Wróć do Film

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Majestic-12 [Bot] i 1 gość