The Fountain.

Tutaj podyskutujesz o filmach, ludziach i wszystkim, co dotyczy X muzy.

Moderator: Wotan

The Fountain.

Postautor: Avathar » śr 14.12.2005 15:44

Krotko - Aronofsky (requiem dla snu, PI) wraca.Tym razem z czyms nowym.
Hugh Jackman i Rachel Weisz, a nawet Ellen Burstyn sie znajdzie.

Podaje linka do IMDB, gdyż oficjalna strona jak na razie swieci pustkami. Na IMDB znajdziecie linka to teasera, krotki opis fabuły i inne bajery.
Muzyka zajmie sie Clint Mansell - czlowiek, ktory mnie kupił muzyka w Requiem.

Czekam na ten film już jakieś pół roku (wczesniej mial tam grac Brad Pit i Cate Blanchett) i zastanawiam sie... czy bedzie to kolejny film, ktory bedzie wpływał na widza bardzo silnie, czy moze reżyser chce sobie odpocząc i nakrecic cos nowego?

Ciekawe czy ten tytul Was też zainteresuje.

Pozdrawiam
Obrazek
Avathar
Lord
Lord
 
Posty: 1245
Rejestracja: sob 02.11.2002 0:18
Lokalizacja: Gdynia / Poznań

Postautor: romulus » czw 30.11.2006 11:53

Jak na razie po premierze w Stanach radzi sobie kiepsko. ale to chyba dobra rekomendacja do obejrzenia :)
romulus
Lord
Lord
 
Posty: 1570
Rejestracja: śr 29.11.2006 20:11

Postautor: romulus » śr 10.01.2007 10:35

Źródło furory nie zrobiło. Szkoda bo to naprawdę niezły film. Inny niż poprzednie dzieła Aronofskyego. W zasadzie to go chyba nie zrozumiałem, ale powala plastycznością ujęć i świetną muzyką. Trudność w jego odbiorze skłoni mnie do obejrzenia go jeszcze kilka razy. Bo przyznam szczerze, że oglądałem go z przyjemnością.
Don't blink. Don't even blink. Blink and you're dead.
romulus
Lord
Lord
 
Posty: 1570
Rejestracja: śr 29.11.2006 20:11

Postautor: bejzkik » wt 30.01.2007 0:01

czekam na ten film od kilku miesiecy
najbardziej oczekwiany film poczatku roku, a jako ze chce wybrac sie do kina zeby nie psuc efektu to nawet krasc go nie przystoi

nie wiem czy slyszeliscie muzyke. ale zapewniam ze jest naprawde swietna, od miesiaca zasypiam przy niej regularnie
bejzkik
Lord
Lord
 
Posty: 1581
Rejestracja: sob 10.05.2003 11:27
Lokalizacja: sosnowiec/krakow

Postautor: romulus » ndz 29.04.2007 9:53

Obejrzałem po raz kolejny. Wcześniejsza konfuzja minęła. Nawet mnie poruszył. Nie tylko urodą obrazów, bo tak naprawdę nie jest powalająca. Ale fabuła genialnie skomponowania z muzyką, również genialną, mimo pewnej statyczności przykuwa. Bardzo, bardzo interesujące i niebanalne love story. Przynajmniej dla chwilowo sentymentalnego faceta.
Don't blink. Don't even blink. Blink and you're dead.
romulus
Lord
Lord
 
Posty: 1570
Rejestracja: śr 29.11.2006 20:11

Postautor: bejzkik » ndz 29.04.2007 12:36

nie ma o czym mowic
to jest naprawde dobry film
swietne zgranie muzyki i obrazu
po tym doswiadczeniu w moich prywatnych notowaniach 300 polecial na z hukiem na dol. mozna zrobic plastyczny film na ktorym sie nie zasypia
bejzkik
Lord
Lord
 
Posty: 1581
Rejestracja: sob 10.05.2003 11:27
Lokalizacja: sosnowiec/krakow

Postautor: Yedyny » pn 04.06.2007 15:08

Czy mowimy o filmie "Źródło", gdzie lekarzowi umiera zona? Wzruszajacy film, powodujacy zakrecenie łezki w oku; efekty komputerowe daja sie zauwazyc, jednakze nie sa to explozje czy pojazdy kosmiczne ani wszelkiego typu stwory nie z tego swiata, ale dostrajane odpowiednia muzyka obrazy swiatow, gwiazd czy mglawic - podrozy czlowieka zamknietego w gigantycznej bance szkalnej, gdzie wraz z nim znajduje sie takze Drzewo Zycia.
Film opowiada o POSZUKIWANIA w kazdym tego slowa znaczeniu, a takze o ludzkiej NIEMOCY oraz bezradnosci w pewnych etapach zycia.
Polecam jak najbardziej!
Awatar użytkownika
Yedyny
Wędrowiec
Wędrowiec
 
Posty: 47
Rejestracja: czw 15.03.2007 17:18
Lokalizacja: Głogów

Postautor: sophiya » wt 04.03.2008 10:35

W świetle poprzednich jego filmów, Żródło zaskakuje statecznością.
Brak agresywnych ujęć, brak 'kanciastej' muzyki, brak wdzierania się filmu w powłoki umysłu.

Do tej pory Aranofsky kręcił filmy transowe - nie identyfikujesz się z postaciami, ale nie możesz oderwać wzroku, fabuła nawarstwia się, nie masz dokąd uciec i siedzisz dalej przed ekranem, ale masz ochotę wyć.

Żródło jest pokazane w sposób oniryczny, sugestywny. Obejrzałam go, ale czuję, że coś mnie ominęło. Aby całkiem zrozumieć powinnam obejrzeć ten film once again. Pamiętam, że irytowały mnie te 3 wątki toczące się równocześnie, tak jakby nie mógł odjąć im trochę patosu, a dodać więcej podpowiedzi dla widza.
Awatar użytkownika
sophiya
Pustelnik
Pustelnik
 
Posty: 6
Rejestracja: czw 13.12.2007 22:57

Postautor: Glaeken » ndz 09.03.2008 16:13

Szczerze mowiac po "Pi" i "Requiem dla snu" spodziewalem sie rownie mocnego kina z pogranicza psychedeli i schizofremii, otrzymalem cos co spowodowalo ze z kina wyszedlem lekko skolowany niewiedzac co o tym filmie sadzic. Z jednej strony piekna muzyka i zdjecia, z drugiej ciezka i przynudnawa acz niemal "basniowa" fabula. Film przez caly czas trwania dosc bardzo mnie nudzil, procz koncowki ktora sporo wyjasnia ale z drugiej strony stawia kolejne pytania bez odpowiedzi. Ale jak slusznie ktos wyzej zauwazyl, zdjecia i montaz tym razem sa znacznie "spokojniejsze", dopasowane do rytmu filmu.
Moim zdaniem bardzo piekny i wzruszajacy chociaz mocno "przefilozofowany" film, Arronofsky za daleko zabrnal tym razem, ale z drugiej strony zawsze to cos innego - 6/10.
Glaeken
Wędrowiec
Wędrowiec
 
Posty: 55
Rejestracja: ndz 23.09.2007 13:33

Postautor: Jander » ndz 09.03.2008 16:59

Glaeken pisze:mocno "przefilozofowany" film, Arronofsky za daleko zabrnal tym razem

Dla niektórych i tak za mało ;) Ja ten film mogę oglądać w kółko, nie ma żadnych zbędnych scen, które chce się ominąć. W przeciwieństwie do Pi i Requiem, których raczej nie chcę oglądać ponownie, choć nie wątpię, że to świetne filmy.
Awatar użytkownika
Jander
Czujnik ;-)
Czujnik ;-)
 
Posty: 1504
Rejestracja: sob 09.11.2002 23:07
Lokalizacja: Wrocław / Mysłowice

Postautor: romulus » ndz 09.03.2008 18:01

Ja również Requiem nie chcę oglądać ponownie. Film zbyt powalający za pierwszym razem i jakoś nie mógłbym z uwagi na tematykę, czy przesłanie oglądać go po kilka razy. Nie da się.

Co innego Źródło, czy PI. Źródło trochę jest przedobrzone - po pierwszym seansie nie zachwyciło mnie. Drugi raz oglądałem na jakimś divixie i już całkowicie inaczej zacząłem go postrzegać. Chyba właśnie dlatego, że spodziewałem się jakiegoś kopa w emocje podobnego do Requiem. Dopiero drugi raz, na spokojnie i bez oczekiwań "zaskoczyłem" w ten film. Zamówiłem na dvd i czekam, aby po raz kolejny go obejrzeć. "Przefilozofowanie" nie przeszkadza mi, chyba dlatego że w dobrych rękach dobrego reżysera nie powoduje to jakiegoś wykrzywiającego twarz grymasu.
Lubię taką poezję filmową jak w Źródle. Cieszę się, że D.A. poszukuje cały czas, nie daje się zamknąć w szufladzie. Ciekawy jestem jego kolejnego projektu.
Don't blink. Don't even blink. Blink and you're dead.
romulus
Lord
Lord
 
Posty: 1570
Rejestracja: śr 29.11.2006 20:11

Postautor: Lord Turkey » pn 17.03.2008 17:13

Miałem szczęście natknąć się na ten film podczas kanapowego "przerzucania kanałów". Chciałem znaleźć coś przy czym będę się mógł rozerwać i odpocząć od nauki, coś mało zobowiązującego. Źródło było całkiem inne, ale skutecznie przykuło mnie do ekranu - film bardzo sugestywny, poruszający, wspaniały w baśniowym sposobie ujęcia tematu , który reżyser konfrontuje z tragiczną rzeczywistością. Bezsilność i pogodzenie się ze śmiercią, prawdziwa miłość, zaślepienie. Wszystko można tutaj znaleźć. Podobnie jak wielu przedmówców mam wrażenie, że coś z filmu pozostaje poza mną, że czegoś nie zrozumiałem do końca - liczę na to, że znajdę okazje do powtórki.
Obrazek
Krzysztof Kozłowski
Lord Turkey
Książę
Książę
 
Posty: 2549
Rejestracja: sob 15.02.2003 12:41
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Alganothorn » pt 21.03.2008 21:59

W końcu można się przyłączyć do dyskusji
:-)
Czytałem, o czym Waszym zdaniem to film: Bezsilność i pogodzenie się ze śmiercią, prawdziwa miłość, zaślepienie u Lorda Indyka, Film opowiada o POSZUKIWANIA w kazdym tego slowa znaczeniu, a takze o ludzkiej NIEMOCY oraz bezradnosci w pewnych etapach zycia u Yedynego;
dla mnie to film o ograniczeniach, którym każdy podlega: egoizmie, niewiedzy, strachu, o tym, jak trudno sobie z nimi radzić i o tym, że trzeba próbować; jedynie ich świadomość pozwala na jedyny prawdziwy rozwój: rozwój duchowy...
cały film można interpretować wszelako (np. trzy wątki jako trzy aspekty ludzkiej natury, albo rozpatrywane kolejno jako jej ewolucję) i każdy znajdzie odpowiednią dla siebie
;-)
aha, teoretycznie powinienem pewnie coś napisać o muzyce, efektach czy zdjęciach, ale one w takim kinie są drugorzędne, tutaj bardziej liczy się treść niż forma, ale zgadzam się z większością: są naprawdę dobre...
pozdrawiam[/i]
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5085
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: romulus » sob 22.03.2008 10:07

Ech, może będę banalny, ale dla mnie to przede wszystkim film o miłości i próbie zatrzymania jej nieuchronnej ulotności. Próbie skażonej egoizmem. O tym, że miłość ma znaczenie nie kiedy jest rozwleczona na lata, czy eony - ale czasem w jednym momencie, w jednym "tu i teraz", kiedy można jej intensywnie doświadczyć raz na całą wieczność.
Don't blink. Don't even blink. Blink and you're dead.
romulus
Lord
Lord
 
Posty: 1570
Rejestracja: śr 29.11.2006 20:11


Wróć do Film

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość