Zemsta Sithów: Uwaga, mogą być SPOILERY!!!!!

Tutaj podyskutujesz o filmach, ludziach i wszystkim, co dotyczy X muzy.

Moderator: Wotan

Zemsta Sithów: Uwaga, mogą być SPOILERY!!!!!

Postautor: Vampdey » sob 21.05.2005 11:36

I jak? :)
Obrazek
Awatar użytkownika
Vampdey
Katedralny Malkontent
 
Posty: 3946
Rejestracja: sob 16.11.2002 20:34
Lokalizacja: Bełchatów/Łódź

Postautor: Jander » sob 21.05.2005 12:02

Taak, widziałem przedwczoraj :)
Dla mnie była to pozycja czysto obowiązkowa.
Przewidywalne (ktoś nie wiedział, że Anakin to Vader ?:P ) zakończenie.
Najwięcej tragizmu ze wszystkich części - koniec Jedi, remisy w najważniejszych walkach, łatwa wygrana głównego złego, rzeź dzieci.
Walki - pod tym względem wolałem Atak Klonów.
Dialogi - w niektórych momentach bardzo dobre(Jedi), w większości przeciętne.
Główny minus - zbyt dużo zależało od pojedynczej decyzji jednej osoby - dosłownie los galaktyki. Drugi minus to sceny z love-dramatic story.
Film niegenialny, tylko świetny. Dobre, choć jednak wiele rzeczy można by poprawić by film był najlepszym z całej szóstki (wg. mnie nie jest).
Cóż, pozostaje mi zobaczyć go drugi raz :)
pozdrawiam
Awatar użytkownika
Jander
Czujnik ;-)
Czujnik ;-)
 
Posty: 1504
Rejestracja: sob 09.11.2002 23:07
Lokalizacja: Wrocław / Mysłowice

Postautor: Jakub Cieślak » pn 23.05.2005 10:03

Nie jest tak źle.
Ogólne wrażenie wyniesione z seansu Zemsty Sith’ów- niezłe, przyjemne. Zdecydowanie najlepsza część z nowych dokrętek pana Lucasa. W tej części Lucas nie bardzo miał czym zaskoczyć nas. Nie zastanawialiśmy się nad tym, co się stanie, ale nad tym, jak to się stanie i dlaczego. Cóż, zatem sama historia nie mogła za bardzo ulegać reżyserskim fantazjom, co zadziałało na film pozytywnie. Dziwi mnie fakt, że tym razem sam Lucas udźwignął scenariusz i do tego dał sobie radę.
Otwierająca film scena odbijania Palpatine’a to naprawdę miłe dla oka widowisko. Przede wszystkim Lucas, widać, dobrze się bawi wrzucając w dość niezwykłe sytuacje czcigodnych rycerzy Jedi i nobliwego Palpatine’a. Widać, że Ian McDiarmid (Palpatine) miał nie lada ubaw z chłopakami na planie, wciąż turlając się, spadając, itp.
Później następuje cała seria wydarzeń, które mają nakierować Anakina na ciemną stronę mocy, przynieść zakonowi Jedi zgubę. Czyli część popisowa dla aktorów.
Niestety, i w tym filmie Lucas nie pozostawia za dużo miejsca na aktorstwo. Aktorzy są mocno ograniczeni i nie mogą ani trochę pokazać swoich pazurków, upchani w niewygodne, ale bajeczne kostiumy, postawieni na tle niebieskich ekranów, często gadający do żółtych piłeczek ping-pongowych. To musiała być często dla nich po prostu żenująca sprawa. Stąd, część filmu, która mogła być jego mocnym atutem, stała się jego przekleństwem. My tylko śledzimy wydarzenia, nie skupiamy się na emocjach postaci. Niektórych to po prostu nuży, stąd częste zarzuty, że film jest nudny.
Mnie jednak pochłonęła ta część i z ogromną chęcią śledziłem kolejne intrygi Palpatine’a dążącego do upadku Anakina, rycerzy Jedi i przejęcia władzy, proklamowania Imperium. Pochłonęła mnie dlatego, że na film poszedłem w stanie pełnej gotowości emocjonalnej. Ja chciałem chłonąć każdą scenę, która zbliżała mnie do śmierci Republiki.
Naprawdę na mnie podziałały sceny, które uzmysławiają bohaterom, że wojna, choćby wywołana w szlachetnych zamiarach, czyni wszystkich brudnymi, podejrzliwymi i niszczy wszystkich bez wyjątku. Pięknym zwieńczeniem tego jest nakaz likwidacji Jedi.

Oczywiście, można to było wszystko lepiej zrobić- nie będę bronił Lucasa, ale uważam, że jako tako poradził sobie z zadaniem. Lucas nie jest dobrym reżyserem. Wiemy to od samych aktorów, którzy śmieją się z zachowania introwertycznego reżysera na planie. Jedynymi wskazówkami, jakie słyszą od Lucasa to „szybciej”, albo „bardziej intensywnie”. Lucasa wydaje się zajmować zupełnie inna sfera. Kreowanie światów, obcych ras, pojazdów, budynków.
To, co Lucasa czyni lepszym, to ograniczenia. To dzięki ograniczeniom technicznym, lub finansowym Lucas nie może poświęcić się całkowicie swoim dziecięcym fantazjom, w których kosmos jest zapełniony tysiącami rodzajów statków kosmicznych, światów, postaci, stworów. Na tych ograniczeniach korzysta zwykle historia, która staje się bardziej przejrzysta, klarowna i ciekawsza. Tak było w starej trylogii, nasze oczy nie były atakowane miliardami obcych ras, światów i dziwnych kreatur. Skupialiśmy się na postaciach, bo nie było ich na szczęście zbyt wiele. Tak też skupiał się i Lucas. Oparł starą trylogię na charakterach: ich interakcji, walki. Mieliśmy dzięki temu pyszałkowatego Solo, naiwnego i szlachetnego Skywalkera, dzielną Leię i całą rzeszę cwanych i ambitnych przeciwników.
W nowej trylogii Lucas po prostu nie ma na to wszystko czasu, wciąż pokazując przelatujące statki, architektoniczne cuda, cudowne krainy, dziwne potwory.
Efekt końcowy takich zabaw, to zagubieni aktorzy, przeładowana opowieść (na cholerę ten cały generał Grievous?), niedopracowane sceny (przede wszystkim w tej części najsłabsze pojedynki na miecze). Całość historii, wiele pomysłów zdołałaby uczynić ten film kultowym. Problem polega na tym, że nie ma na to czasu, ani siły sam pan reżyser.

EDIT: Acha, dodam trochę. Tytuł drewniaka filmu chciałem nadać Natalie Portman, ale nie dam. Jest usprawiedliwiona. Widać przez cały film, że jest zażenowana kretyńskimi strojami, makijażem i tekstami, jakie musi wygłaszać.
No i po cholerę zrobili kasację pamięci C3P0? Dlaczego kasacja ominęła R2D2?
A muzyka? A o muzyce to powiem tu jedno. Williams musiał nawiązać do starych kompozycji. To po prostu był obowiązek Williamsa.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 4010
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Lilly » pn 23.05.2005 16:08

Zdecydowanie najlepsza czesc z pierwszej trylogii i zdecydowanie najsmutniejsza. Naprawde czuje satysfakcje po obejrzeniu Zmesty Sithow.

Odnosnie konkretniejszych uwag. Aktorstwo - przede wszystkim jakies bylo w przeciwienstwie do epizodow 1 i 2. I nawet te znikome ilosci jakos mnie satysfakcjonowaly. Moze to dlatego tez, ze po Star Wars nigdy sie aktorstwa nie spodziewalam. I moze tez wlasnie dlatego 3 epizod tak bardzo mi sie wydaje podobny do kolejnych... bo wiecej bylo widac tej wewnetrznej walki i rozsterek glownie Anakina, ale tez Obi-Wana... Poza tym, gdzie pojawilo sie podobnienstwo Anakina i Luka.
Walki - tutaj to jest juz kwestia przyzwyczajenia. One po prostu sa w SW i sa zawsze fajne. Szczegolnie podoba mi sie Yoda pod tym wzgldem. Ale tez stateczny Palpatine wywijajacy mieczem swietlnym wygladal fajnie. A na Grievousa to ja czekalam :) - szczegolnie na te 4 lapki z mieczami. Ale to juz dlatego, ze wczesniej widzialam LEGO Star Wars i w zasadzie juz znalam pobieznie cala fabule - oczywiscie bez wyjasnienia dlaczego cos sie stalo.

Tak czy siak, dobrze wydane pieniadze na kino :) I szczerze... czekam na wydarzenia po VI epizodzie :>
Obrazek
Awatar użytkownika
Lilly
Lady
Lady
 
Posty: 942
Rejestracja: wt 09.09.2003 10:13
Lokalizacja: Wrocław/Częstochowa (Moonglade)

Postautor: Jakub Cieślak » pn 23.05.2005 16:26

Co do walk na miecze. Jak pisałem, są najsłabsze- jeżeli chodzi o nowe części. Wyraźnie widać niedociągnięcia w choreografii, w filmowaniu pojedynków. Czasami aż widać, że uderzenia są wyuczone i obliczone na za zasłonięcię się przeciwnika. Tacy genialni mistrzowie dają się czasem podejść w sposób wręcz kretyński. Palpatine w zasadzie przechodzi obok trzech Jedi biorąc się za Mace Windu. W zbyt wielu ujęciach coś nie gra z tymi walkami. Ostatni pojedynek Anakina i Obiego- niezły, najskładniejszy. Tylko trochę śmieszy fakt, że Anakin traci za jednym zamachem tyle kończyn, a zostaje mu ta łapka metalowa... ;-)
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 4010
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Grzeniu » pn 23.05.2005 21:33

A ja nie rozumiem dlaczego przeszedl na dark side. Anakin myslal ze kanclerz jest spoko a zli i skorumpowani jedi go przesladuja. Gdy okazuje sie ze jednak mieli racje on stwierdza nagle ze jednak woli zbuntowanego kanclerza. Przeciez to niema sensu I to jeszzce zaraz po tym dziwnym wyborze idzie pzoabiajc wszytkich w swiatyni bo kanclerz mu tak karze. I robi to bez zadnego zawachania mimo ze mieszkal i znal tam wszytkich od dziecinstwa.
Ktos moze mi to wyjasnic? Bo to ze snilo mu sie ze Padme umrze to chyba niebyl powod.
Grzeniu
Wędrowiec
Wędrowiec
 
Posty: 42
Rejestracja: pt 27.06.2003 10:55

Postautor: Lilly » pn 23.05.2005 21:38

No sen o Padme to byl powod, bo kanclerz obiecal mu, ze nauczy go, jak ja uratowac. Strach o nia po prostu mu wszystko pomieszal.
No, to tak w telegraficznym skrocie ;-)
Obrazek
Awatar użytkownika
Lilly
Lady
Lady
 
Posty: 942
Rejestracja: wt 09.09.2003 10:13
Lokalizacja: Wrocław/Częstochowa (Moonglade)

Postautor: Grzeniu » pn 23.05.2005 21:53

No tak wlasnie myslalem ze niestety tak bylo...Niemozna tego nazwac chyba dobrym scenariuszem. No chyba ze strach o ukochana spowodowany snem naprawde moze zmusic do wymordowania przyjaciol i dzieci i podpozadkowania sie oblakanemu i zlemu imperatorowi ktory tylko pwoiedzial ze bedzie w stanie pomoc :D Ale bzdura... :D
No ale na szczescie, podobnie jak wielu innych chyba, nie oczekiwalem po tym filmie dobrego scenariusza tylko dobrych walk na miecze swietlne i to dostalem i jestem bardzo zadowolony. Ale musialem sie przyczepic do tego fragmentu scenariusza bo jest tak beznadziejny ze az smieszny :D

Ps:A propo czepiania sie scenariusza...w srode chyba ostatni odcinek Losta :twisted: Pozdrawiam Lilly :wink:
Grzeniu
Wędrowiec
Wędrowiec
 
Posty: 42
Rejestracja: pt 27.06.2003 10:55

Postautor: Jakub Cieślak » pn 23.05.2005 22:06

Sam nie bardzo wierzyłem w tą przemianę w zło bez żadnego zawachania i zwątpienia. Ale kilka osób wskazało mi pewną myśl. Może to przejście na złą stronę jest właśnie taką krótką ścieżką do stania się kimś nikczemnym? Wystarczy jeden krok, by całe zło uczyniło z ciebie potwora. To chyba Lucas chciał ukazać. Ciemna strona po prostu tak działa- dlatego Jedi tak pilnie zwracają na nią uwagę i mówią: Ciemna strona jest szybsza, łatwiejsza. Anakin nie musiał wiele uczynić by stać się tym, kim się stał (na taki bilans nikczemności pracował już od drugiego epizodu)- jak z resztą mówił Joda w filmie- przechodząc na złą stronę przestał być Anakinem, stał się kimś innym. Tak to chyba trzeba tłumaczyć.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 4010
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Lilly » pn 23.05.2005 22:08

Nie no... moze rzeczywiscie SW nie maja najambitniejszego scenariusza, ale nie bylo az tak zle. Kwestia przyczyny przejscia Anakina na ciemna strone, ktora podalam wczesniej, to jest uproszczenie. On sobie ogolnie ze soba nie radzil... Zaczelo sie tak naprawde od smierci matki. Obwinianie sie o to, ze nie mogl jej uratowac - to rodzi gniew, frustracje... To czego Jedi powinni sie wystrzegac. A to byla jego slabosc i Palpatine to wykorzystal...
I jakby co, cos jeszcze by sie pewnie znalazlo ;-) Tylko nie chce mi sie juz kombinowac...
Obrazek
Awatar użytkownika
Lilly
Lady
Lady
 
Posty: 942
Rejestracja: wt 09.09.2003 10:13
Lokalizacja: Wrocław/Częstochowa (Moonglade)

Postautor: Jakub Cieślak » wt 24.05.2005 8:09

Filmom ambitnym, które powodują pytania, niepewności, albo dyskusje przyklaskuje się- cóż za intelektualna rozrywka!
Filmom komercyjnym, w których intryga bywa niezrozumiała dla widza, zarzuca się, że są niespójne, nieścisłe i mają braki fabularne.
:D
Intrygujące, bo czyż nie można powiedzieć, że to właśnie dobrze, że takie zabiegi Lucasa sprowokowały nas do intelektualnej dyskusji? Pytanie dodatkowe: na ile te zabiegi były świadome?
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 4010
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: LOX » pt 27.05.2005 17:06

Po pierwsze snu Anakina nie były takimi sobie snami tylko wizjami. Bo to ze Jedi moga przewidziec przyszlosc to nc nowego. A to ze Imperator powiedzial ze bedzie mogl pomoc to tez nie bylo tak sobie powiedziane. Gdyz nawet Yoda przyznal ze ciemna strona moce moze dac wiele nowych mozliwosci, no i pozostaje historia opowiedziana prze Palpatina w tej operze czy co to tam było.
ALe mnie bardziej denerwował fakt ze Palpatin cały czas gadał ze pomoze ocalic padme ale nic tak naprawde nie robił. Nie powiedzial jak to zrobic.
My best hat
LOX
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 88
Rejestracja: śr 05.01.2005 23:12
Lokalizacja: Pruszków

Postautor: Jander » pt 27.05.2005 21:24

Jemu (Kanclerzowi) zależało tylko na tym, by przeciągnąć go (Anakina) na swoją, ciemną stronę.
Co do snu - przypomina to motyw fatum z greckiej tragedii - przepowiednie, wróżby, prorocze sny; przeznaczenie.
1. Gdyby nie sny - Anakin nie przeszedłby na ciemną stronę i nie spełniło by się to przeznaczenie (tj. ciemna strona)
a) Palpatine korzystał ze słabego punktu Skywalkera - z najdroższej mu osoby - prawdopodobnie wyczytał to[jego obawy o jej życie] z jego myśli (telepatia jest możliwa wśród Jedi i im podobnym)
b) tylko dzięki temu przeciągnął Anakina na ciemną stronę
c) już jako Lord Vader wykorzystał swą moc na Padme - według mnie to było przyczyną jej śmierci - zranienie [fizyczne i psychiczne] przez najbliższą jej osobę (siły życiowe ulatywały z niej z niewiadomego powodu). A Imperatorowi to tylko poszło na rękę - Anakin jeszcze bardziej stał się Vaderem
2. Gdyby nie wierzył w sny
a) Palpatine nie miałby najmocniejszego argumentu
b) Palpatine nie stałby się jego mentorem - nie miałby go czego uczyć, oprócz technik zdolnych tylko niszczyć
c) pozwoliłby Mace Windu zabić Kanclerza
d) nigdy nie zraniłby Padme mocą
e) ona by przeżyła i żyli by długo i szczęśliwie :wink:
I gdyby więcej powiedział Obi-Wanowi - też pewnie inaczej by się potoczyło. Tłumienie w sobie strachu i obawy nie było właściwe - czy pamięta ktoś całą sentencję Yody z I epizodu ? O tym jak strach prowadzi do cierpienia ? Czyżby odwołanie do III części ?
Abstrachując od tematu ciemnej strony - który moment filmu uważacie za najbardziej przejmujący ? - rzeź Świątyni Jedi i dzieci, koniec Jedi, wygnanie Yody i Obi-Wana, okaleczenie Anakina i jego rozpacz po śmierci Padme ?
pozdrawiam
ps: wybaczcie jeśli coś jest niezrozumiałego bądź niejasnego
Awatar użytkownika
Jander
Czujnik ;-)
Czujnik ;-)
 
Posty: 1504
Rejestracja: sob 09.11.2002 23:07
Lokalizacja: Wrocław / Mysłowice


Wróć do Film

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość