Zielone Piekło

Forum dyskusyjne poświęcone temu właśnie systemowi.

Moderator: Jakub Cieślak

Postautor: Jakub Cieślak » pt 27.02.2004 14:17

Justin uśmiechnął się. Nie takiej reakcji spodziewał się Bill, nie takiego rozbrajającego, pełnego zagubienia uśmiechu.
- Wie pan, my dziennikarze nie musimy się spowiadać ze swojego toku dochodzenia. To nasza dziennikarska zasada. Zapewniam jednak pana, że nawet szarlataństwo pana Logista nie zmyliło mnie. Osobiste zdanie o umiejętnościach tego dżentelmena nie ma znaczenia dla mojego śledztwa. Pan Logist nakierował mnie na to miasto, w tym mieście dowiedziałem się o tym, kto tu ma jakieś nagłe "mineralne" zainteresowania. W takim małym mieście trudno panowie ukryć się ze swoimi sprawami. Nie wiem, czy zdajecie sobie z tego sprawę...
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Atum » pt 27.02.2004 14:34

Henry był lekko zaskoczony całą sytuacją.

- Panowie spokojnie. Mam zwyczaj, że ludzi z domniemanymi zdolnościami nadprzyrodzonymi nazywam "szarlatanami". Chociaż muszę powiedzieć, że w większości przypadków jakie spotkałem określenie to było jak najbardziej na miejscu.
Awatar użytkownika
Atum
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 171
Rejestracja: wt 02.12.2003 17:37
Lokalizacja: Jaworzno

Postautor: Jakub Cieślak » pt 27.02.2004 15:05

- Pan Logist nie szukał nic dla mnie. Po prostu dowiedziałem się, że do niego zgłaszał się Fawcett z jakimiś pytaniami. Chciałem wiedzieć, czego się dowiedział Fawcett. Logist nie chciał mi zdradzić szczegółów. Powiedział, że skierował go z tym kamieniem do Arkham. Wiem jednak dobrze, że Fawcett nie skorzystał z tej rady i nigdy się tu nie pojawił. Z kolei ktoś inny poszedł tym tropem i podejrzewam, że są to ludzie Gremlina. Wy chyba nadal nie zdajecie sobie sprawy z powagi zagrożenia wiszącego nad wami. Z tymi ludźmi można rozmawiać tylko ich językiem i ciężko się z nimi dogadać. Do tego w Chicago potrzebne mi są takie argumenty jak broń, która uratowała życie pańskiemu koledze, panie...- Ostatnie słowa skierował do Billa. - Jak brzmiało pańskie nazwisko?
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Kniaziu » pn 01.03.2004 12:56

Bill zdazyl juz ochlonac. Reakcja Justina nieco go zaskoczyla. Spodziewal sie raczej akcji. Slownej lub silowej. Zamiast tego Justin po prostu sie rozesmial. - Jest taki beszczelny i wyrachowany, czy mi sie tylko wydaje - pomyslal Bill
- Justin nie watpie, ze jestes znakomitym dziennikarzem. Jednak jesli jest tak rzeczywiscie powinienes znac juz moje nazwisko, ba pewnie i historie mego zycia z wiekszymi szczegolami niz ja pamietam lub pamietac bym chcial. I wybacz, ze watpie w Twoje dobre intencje. Jak na razie nie mam do tego podstaw, ale przyznasz, ze cala ta historia jest raczej niesamowita!
- W jednym jednak musze sie z Toba zgodzic calkowicie. Ludzie Gremlina stanowia dla nas smiertelne zagrozenie i uwazam, ze powinnismy jak najszybciej wyjechac z miasteczka,...
- Pan wybaczy profesorze za moje zachowanie. Ostatnio zrobilem sie troche nerwowy - Bill zwrocil sie do Henry'go. - Zna wiec Pan juz nasza historie. Przyznam, ze spodziewalem sie nieco wiecej po naszym spotkaniu. A jak na razie, prosze sie nie obrazac, jedynie zdyskredytowal Pan nasz slad. Co wcale nie powinno nas powstrzymac przed zlozeniem wizyty temu, jak to Pan powiedzial profesorze... szarlatanowi? Nie mniej jednak uwazam, ze w pewnych sprawach nasze doswiadczzenie nie bedzie wystarczajace w dalszych poszukiwaniach i Panska pomoc bylaby nieoceniona. Tak jak powiedzialem - zna Pan juz nasza historie - kontynuowal Bill - mam nadzieje, ze zna Pan rowniez ewentualne zagrozenia i mimo to mam nadzieje, ze zdecyduje sie Pan nam pomoc. Nie oczekuje odpowiedzi juz teraz. Prosze spokojnie przemyslec cala sprawe. Czas nas jednak nagli. Mam nadziej, ze uda nam sie wyjechac z miasteczka najdalej jutro wieczorem. Co Pan o tym wszystkim mysli, profesorze?
Byłem kim jestem. Jestem, kim będę.
Kniaziu
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 88
Rejestracja: czw 27.03.2003 8:35

Postautor: Jakub Cieślak » pn 01.03.2004 20:24

- Wiem, że ma pan na imię Bill- wtrącił się Justin.- Nie przedstawił mi się pan w momencie mojej interwencji. Zdecydowanie zrobił się pan zbyt nerwowy i stracił pan zdolność obiektywnej oceny. Doszukuje się pan niebezpieczeństwa z niewłaściwej strony. Panie Time, jest coś, o co pan chciałby spytać tych dżentelmenów? Ja szczerze mówiąc wiem, że stali się właścicielami kamienia, który zdaje się sam ich na to rolę wybrał. Przy okazji spadł z całym bagażem problemów w postaci interesujących się nim bandytów z Chicago. Ja chcę wiedzieć, czego miałby tu szukać Fawcett i dlaczego tego nie szukał. Wydaje mi się, że wciąż mało wiem o minerale, o jego historii. Kto był jego dotychczasowym właścicielem? Jak on tutaj się znalazł?
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Kniaziu » wt 02.03.2004 14:11

Justin ma nieco racji - pomyslal Bill - zrobilem sie zbyt nerwowy, ale kto wie co nas jeszcze czeka.
- Justin to prawda, ze spodziewam sie najgorszego. Byc moze nie powinienem po Tobie, sam jednak musisz przyzanc, ze mam podstawy do bycia naprawde ostroznym. Ostatnie wydarzenia mnie tylko w tym utwierdzily. I zgodze sie z Toba, ze warto dowiedziec sie nieco wiecej na temat tego kamienia, jego dotychczasowego posiadacza i jak on tu trafil. Byc moze rowniez na temat Fawcetta. I powiem Tobie tylko jedno. Na wiele z tych pytan odpowie nam pewna lekarka, ktora mam nadziej spotkac jutro. Taki byl plan w raze jakbys zapomnial! - Bill nie zamierzal tak latwo rezygnowac z wymuszonej konfrontacji z dziennikarzem. I wcale mu nie ufal do konca. Kto wie co on zrobi z ta cala historia - pomyslal. Obiecal sobie, ze nastepnym razem, jak tylko bedzie w stanie pewne informacje przemilczec badz ukryc przed dziennikarzem, napewno to zrobi. Na razie jednak musial udawac, ze wszystko jest ok.
- Justin - kontynuowal Bill - proponuje zawieszenie broni. Przepraszam, ze bylem taki nerwowy i na Ciebie naskoczylem. Prawdopodobnie uratowales zycie Kurtowi, no i kamien przed tymi zbirami. Ale mam nadzieje, ze rozumiesz, ze drugi raz nie chcialbym testowac naszego szczescia - Bill staral sie zatuszowac swa nieufnosc wobec dzinnikarza jak tylko potrafil.
- Profesorze - Bill zwrocil sie spowrotem no Henrego, nie czekajac na odpowiedz dziennikarza - prosze sie zastanowic nad cala ta sprawa. Czy zamierza nam Pan pomoc? Mam nadziej, ze zachowa Pana dyskrecje. W naszym wspolnym interesie. Takze Panskim profesorze. I jeszcze jedno. Justin slusznie zapytal, czy chcialby Pan sie od nas jeszcze czegos dowiedzec. A moze Panu nasuwa sie cos co mogloby pomoc nam w calej tej historii? Wie Pan, ze jestesmy w posiadaniu kamienia, ktory, sam Pan zaprzeczyc nie moze, bedac naocznym tego swiadkiem, posiada delikatnie mowiac dziwne wlasciwosci. Wie Pan rowniez, ze zgodnie z mitami pochodzi od uratowanych z katastrofy Atlantydow, ktorzy stworzyli gdzies spolecznosc i pobudowali swoje miasto. Z tego co wiemy o Fawccecie, i jego zainteresowaniach sprawa jest anormalna,... paranormalna. Ciezko mi uzywa sie tego slowa. Chyba moja naukowa dusza nieco sie przed tym buntuje. A Panska?
Byłem kim jestem. Jestem, kim będę.
Kniaziu
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 88
Rejestracja: czw 27.03.2003 8:35

Postautor: Atum » sob 06.03.2004 20:31

Szczerze Panu powiem, że gdyby nie dzisiejszy incydent nawet nie słuchajbym dalej Pańskich bajkowych wywodów o Atlantydzie. Hmm... sytuacje jest jednak trochę inna. Muszę szczerze powiedzieć, że ten wasz dziwny kamień rozbudził we mnie jakąś niezdrową fascynację. Chyba przyda mi się kilka dni wolnego...
Awatar użytkownika
Atum
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 171
Rejestracja: wt 02.12.2003 17:37
Lokalizacja: Jaworzno

Postautor: Kniaziu » pn 08.03.2004 18:46

Bill usmiechnal sie szeroko. Liczyl na taka odowiedz Henreyego.
- Dobrze wiec. Ciesze sie bardzo, ze podjal Pan taka decyzje profesorze. Prosze powiedziec, czy da Pan rade zalatwic wszystko do jutra, hmm... powiedzmy do jutrzejszego wieczora? Poinformowac na uczelni o naglym wyjezdzie. I pozamykac wszystkie wazne sprawy? Nie chce nalegac na szlone tempo, ale obecnie nic nas juz tu nie trzyma. A im dluzej zostajemy tym i ryzyko wieksze. Jedyne co, to jutrzejsza poranna wizyta w Asylum.
- Wiec co Pan mysli, profesorze? Jutro powiedzmy o tej samej porze w tym samym miejscu? - Bill czekal na odpowiedz Henreyego
Byłem kim jestem. Jestem, kim będę.
Kniaziu
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 88
Rejestracja: czw 27.03.2003 8:35

Postautor: Atum » pn 08.03.2004 21:21

- Hmm...

Henry starał się udawać niezdecydowanego, ale tak naprawdę bardzo dobrze wiedział jaka będzie jego wypowiedź.

- A więc dobrze. Jutro o tej samej porze...
Awatar użytkownika
Atum
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 171
Rejestracja: wt 02.12.2003 17:37
Lokalizacja: Jaworzno

Postautor: Kniaziu » wt 09.03.2004 12:41

- To umowione. Jutro o tej samej porze w tym lokalu. Z tego co wiem, ostatni autobus w kierunku Chicago odchodzi w dni powszednie o 22:00. Powinnismy na niego zdazyc. W kazdym razie dobrze by bylo. Inaczej zmarnujemy kolejny dzien. Bedzie Pan gotowy do wyjazdu profesorze, prawda? Panowie, wy takze? - To mowiac Bill zwrocil sie do Kurta i Justina. Po krotkiej wymianie zdan i uprzejmosci kompani pozegnali sie. Droga do motelu zajela krotka chwile. Bill chociaz prowadzil caly czas rowniez trzymal na kolanach zawiniatko. Jakos dziwnie nie chcial sie z nim roztawac. - Profesor tez zwrocil na to uwage! - pomyslal. Jazda przez to nie byla zbyt wygodna, ale nie to bylo dla Billa najwazniejsze. Bedac juz w pokoju umiescil swoj 'skarb' pod poduszka i polozyl sie do snu. Nastepnego dnia rano kompani spotkali sie przy recepcji i bez zbednych uprzejmosci ruszyli w droge do Asylum. O maly wlos Bill zapomnialby zabrac kamien, ktory poprzedniego dnia wlozyl pod poduszke. Ciagle nie potrafil sie z nim rozstac. Rowniez dlatego, ze z natury byl ostrozny i zapobiegawczy. - Lepiej go miec przy sobie - pomyslal - Nigdy nie wiadomo kto sie moze zainteresowac naszymi pokojami. No i cala ta mafia. Wole juz stracic wszystkie rzeczy, ale kamien, kontakty i pieniadze nosic bede odtad przy sobie! - rzucil do kompanow, ktorzy lekko kpiacym wzrokiem odprowadzali go do pickupa. Nie minelo pol godziny, jak znalezli sie naprzeciw wejscia do Asylum. Bill mial nadzieje, ze czekajac cierpliwie w samochodzie i uwaznie obserwujac brame predzej czy pozniej zobacza znajoma lekarke z pogorzeliska...
Byłem kim jestem. Jestem, kim będę.
Kniaziu
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 88
Rejestracja: czw 27.03.2003 8:35

Postautor: Howler » pn 22.03.2004 12:30

Kurt, siedząc obok Billa, wyglądał przez szybę pickupa, szukając wzrokiem nowopoznałej lekarki. Gdy spojrzał na kierowce, zauważył że był on nieco zdenerwowany. Bill powiedział. Jesli Ci to pomoże, to wiedz że i ja sie troche denrwuję. Ale spróbujmy zachować spokój, ok? Nie bedzie przeciez siedziec tam przez 24 godziny, prawda? Wiec predzej czy później, ale wyjdzie. Dlatego też, albo wchodzimy do środka, albo czekamy na zewnatrz. W środku może być ktoś kto nas rozpozna, wiec tej mozliwosci nie bierzemy chyba pod uwage. Dlatego tez pozostaje nam siedziec tutaj. Zobacz... stwierdzil odwracjąc sie do siedzacego z tylu dziennikarza. ...Justin tez sie denerwuje. Dlatego tez sugeruje czekac. To tylko kwestia czasu
In God I Trust... Others Pay Cash
Awatar użytkownika
Howler
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 314
Rejestracja: pn 17.02.2003 14:43
Lokalizacja: Gdynia

Postautor: Jakub Cieślak » pn 22.03.2004 12:45

Wtedy ją zauważyli. Szła chodnikiem zapatrzona w czubki swoich eleganckich brązowych butów. W skromnym szarym płaszczu i okrągłym kapelusiku wyglądała zupełnie ujmująco- nie tak, jakby człowiek się spodziewał po lekarzu z Arkham Asylum. Kurt patrzył dobrą minutę zanim upewnił się, że w kierunku bramy szpitala maszeruje poszukiwana przez nich osoba.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Howler » pn 22.03.2004 13:20

No dobra, panowie. Do roboty rzucił kurt do reszty, gdy wysiadal z samochodu. Podszedł następnie do lekarki i ukłonił się. Dzień dobry. Byćmoże pamięta mnie pani. Jestem Kurt Mac Gehre. Poznaliśmy sie na pogorzelisku. O ile to możliwe, chcialbym by poswieciła nam pani troche czasu. Mówiąc to wskazal na pozostałą dwójkę, stojącą za nim.
In God I Trust... Others Pay Cash
Awatar użytkownika
Howler
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 314
Rejestracja: pn 17.02.2003 14:43
Lokalizacja: Gdynia

Postautor: Jakub Cieślak » pn 22.03.2004 16:10

Lekarka spojrzała się z lekkim zaskoczeniem na zebranych mężczyzn. Cofnęła się nieco do tyłu.
- Spieszę się do pracy... - zaczęła mówić. - W czym mam pomóc?
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Kniaziu » pn 22.03.2004 17:21

Bill wiedzial, ze lekarka zareaguje w taki sposob. - Teraz sie nas przestraszy i bedzie probowala splawic! Nic dziwnego. Trojka nieznanych mezczyzn zabiega jej droge wczesnie rano przed glownym wejsciem do proacy - pomyslal i glosno dodal:
- Prosze sie nie martwic Pani... Przepraszam, jak sie pani wlasciwie nazywa? Ja jestem Bill Ashford i pracuje jako doktorant na uniwersytecie. Spotkalismy sie na pogorzelisku uniwersyteckiej biblioteki. Mam nadzieje, ze Pani pamieta. Przepraszam za to niecodzienne najscie, miejsce i pore, ale prosze mi wierzyc ostatnie wydarzenia byly, smialo moge powiedziec, niecodzienne. Potrzebujemy Pani pomocy i nie mamy zbyt wiele czasu. - Bill patrzyl na lekarke w skupieniu i nieco proszaco, czekajac jej odpowiedzi.
Byłem kim jestem. Jestem, kim będę.
Kniaziu
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 88
Rejestracja: czw 27.03.2003 8:35

Postautor: Jakub Cieślak » pn 22.03.2004 20:29

-Panie Ashford, ma pan niecodzienne metody załatwiania spraw! - Lekarka wyraźnie się wzburzyła. - Niełatwiej było panu umówić się w szpitalu?! Może przy okazji załatwiłabym panu wizytę u świetnego lekarza! Niech się pan streszcza, bo nie mam czasu!
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Kniaziu » wt 23.03.2004 12:07

Uwage o lekarzu Bill puscil mimo uszu. Probowal zalagodzic niezreczna sytuacje powstala z zachowania w goracej wodzie kapanego Kurta.
- Przepraszam za nasze zachowanie raz jeszcze. Nie mialem zamiaru zaskoczyc Pani w taki sposob wyskakujac z samochodu. Przepraszam tez za zachowanie naszych kolegow. Prosze jednak nas zrozumiec ostatnie wydazenia byly bardziej niecodzienne - to mowiac Bill polozyl nacisk na slowo niecodzienne - niz to co Pani mogla widziec w Asylum. Przynajmniej tak mi sie wydaje. I mam Pani racje Pani McConnel - Bill w koncu po usilnych staraniach przypomnial sobie jej nazwisko - powinnismy najpierw zadzwonic, ale czas nagli nas bardzo. Za bardzo, zeby czekac na kolejny dzien.
- Bede sie streszczal - kontynuowal - Wiem, ze Pani nie ma czasu. Nasz czas w tej miescinie jest juz takze policzony. Dlatego prosze sobie przypomniec dlaczego Pani udala sie na pogorzelisko uniwersyteckiej biblioteki. Wydaje mi sie, ze dowiedziala sie Pani czegos ciekawego lub podejrzewala odkad poznala Pana Eskobureyego i jego fanscynujace historie rodem nie z tego swiata. Myle sie? Zapewniam Pania, ze my mielismy podobne przezycia. Otoz sprawa jest powazna. I czasu malo. Dlatego nie moglismy czekac. Bardzo zalezy nam na rozmowie. Mi zalezy Andrea! Dzis wieczorem wyjezdzamy z miasteczka. Mozemy teraz porozmawiac? Zaprosisz nas do swojego gabinetu?
Byłem kim jestem. Jestem, kim będę.
Kniaziu
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 88
Rejestracja: czw 27.03.2003 8:35

Postautor: Jakub Cieślak » wt 23.03.2004 13:07

- Przejdziecie w końcu do rzeczy? - Odpowiedziała szybko Andrea ruszając w stronę szpitalnego parku. - Macie pięć minut.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Kniaziu » czw 25.03.2004 17:09

- Andrea w piec minut moge co najwyzej poprosic Ciebie o pomoc. Co wlasnie robie. Chcielibysmy dowiedziec sie wszystkiego o Panu Eskoburym i o jego, delikatnie mowiac, niecodziennych zainteresowaniach, ktore jak mysle sklonily Ciebie do odwiedzenia naszej biblioteki. Chcialbym wiedziec czego sie dowiedzialas od Eskoburego i w wyniku swojego malego dochodzenia. Jesli nadal jestes zainteresowana ta sprawa, mysle, ze sam moglbym opowiedziec Tobie kilka ciekawych rzeczyw zamian. - Ciekawe na ile moge jej zaufac - myslal Bill - Nie bede z nia do konca szczery. Nie powiem o kamieniu, ale opowiem cala historie. Wlacznie z mafia z Chicago. Mam nadziej, ze to spowoduje, ze potraktuje nas powazniej.
Byłem kim jestem. Jestem, kim będę.
Kniaziu
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 88
Rejestracja: czw 27.03.2003 8:35

Postautor: Jakub Cieślak » pn 29.03.2004 16:50

Andrea westchnęła głośno, z początku patrzyła w przestrzeń zawieszoną gdzieś na horyzoncie, za murami parku szpitalnego. Przeniosła spojrzenie na Billa, zmrużyła oczy.
- Co wiecie o kamieniu?
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Kniaziu » wt 30.03.2004 15:58

- Ciekawe, ze o to pytasz. Sam bym chcial wiedziec wiecej o tym kamieniu. Ciekawi mnie czy Eskobury cos Tobie na ten temat powiedzial. Powiedzial jak dziala. Jakie ma wlasciwosci. Jesli wogole jakies ma, no i gdzie go ukryl. Moge Tobie opowiedziec o micie ocalalych Atlantydow, ale to chyba nie jest najlepsze miejsce na rozmowe - i Bill rozgladnal sie dookola. Jego kompani stali obok. Zaden z nich od dluzszego momentu sie nie odzywal - ciekawe co tez im sie stalo - pomyslal Bill
Byłem kim jestem. Jestem, kim będę.
Kniaziu
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 88
Rejestracja: czw 27.03.2003 8:35

Postautor: Jakub Cieślak » wt 30.03.2004 16:19

- Eskobury nie przestawał o nim mówić, nie przestawał też mówić o snach, które nawiedzały go od momentu zdobycia tego kamienia. Zobaczylibyście jego cele, ten człowiek umarł malując obraz własną krwią! - Lekarka podniosła z podniecenia głos. W jednej chwili zciszyła głos, zbliżyła się do Billa. - Macie go, prawda?
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Kniaziu » śr 31.03.2004 17:37

Bill zareagowal zdziwieniem. To byla kolejna osoba, ktora nie mogla powstrzymac sie od gwaltowniejszej reakcji w obliczu kamienia. Ten kamien ponad wszelka watpliwosc ma jakies dziwne wlasciwosci - pomyslal Bill
- Powiesz nam co tez namalowal Eskobury krwia na scianie swej celi? Mozemy porozmawiac? Bedzie jednak wygodniej jak znikniemy z widoku. - Bill liczyl na zgode lekarki. - Poza tm jest bardzo atrakcyjna pomyslal. Ciekawe, czy rownie inteligentna
Byłem kim jestem. Jestem, kim będę.
Kniaziu
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 88
Rejestracja: czw 27.03.2003 8:35

Postautor: Jakub Cieślak » śr 31.03.2004 19:08

Andrea spuściła wzrok podążając za spojrzeniem zamyślonego Billa. Dostrzegła to, czego Bill nie mógł być w tej chwili świadom.
- Mógłby pan skupić się na rozmowie, zamiast bezczelnie mnie taksować?! - Podniosła z oburzenia głos. - Powinniście to zobaczyć na własne oczy, to nawet trudno opisać. Lekarz prowadzący kazał zostawić malunek i zabezpieczyć celę.
- W jakim celu? - Odezwał się w końcu Justin.
- Wydaje mi się, że sam jest zaintrygowany obsesją Elana. Jego szaleństwo było naprawdę niezwykłe. Ten człowiek wierzył, że posiadł wiedzę bogów i że zna ścieżkę do ich krainy. Wydaje mi się, że rysunek przedstawia właśnie tą krainę. - Andrea wciąż mówiła prowadząc stadko zasłuchanych osób, niczym przewodnik w muzeum. Dotarli do głównych drzwi wejściowych Arkham Asylum. Mężczyźni z powodu całej mineralnej afery nawet nie spostrzegli się jak wkroczyli do bodaj najstraszliwszego miejsca w całym miasteczku. Do niesławnego Azylu dla obłąkanych. Krematorium ludzkich szaleństw, cmentarza zdrowych zmysłów, złomowiska zagubionych dusz.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Kniaziu » czw 01.04.2004 15:31

Bill udal nieco zarzenowanego swym zachowaniem i zamilkl na chwile. Ale kiedy tak szli przez korytarze Asylum nie mogl powstrzymac sie od dwoch mysli. Jednej o Andrei, a drugiej o tym strasznym miejscu i obrazie namalowanym krwia, ktore pewnie zaraz zobacza. Ciekawe zestawienie - pomyslal. - Czyzby ten kamien byl az tak silny i ciekawe czemu nie dziala w ten sposob na mnie, tak jak dziala Andrea - i Bill spojzal na lekarke nieco dluzej
Byłem kim jestem. Jestem, kim będę.
Kniaziu
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 88
Rejestracja: czw 27.03.2003 8:35

Postautor: Howler » pt 02.04.2004 11:26

Kurt, który wciąż milczał <głupio czuł się po tym jak naskoczył na lekarkę>, od kilku chwil przyglądał się Billowi. Nie mógł nie zauważyć sposobu w jaki patrzy na ich przewodniczkę <w końcu żył z pisania, co w jakiś sposób "wyostrzało" empatię i zmysł wzroku>. Idąc obok niego położył mu dłoń na ramieniu i szepnął Przyznaję, że jest ładna. Mimo to zostawmy to może na później? Załatwmy sprawę, po którą tu jesteśmy, dobrze?
In God I Trust... Others Pay Cash
Awatar użytkownika
Howler
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 314
Rejestracja: pn 17.02.2003 14:43
Lokalizacja: Gdynia

Postautor: Jakub Cieślak » ndz 04.04.2004 9:33

Przechodzili posępnymi korytarzami pełnymi mrocznego, wielce wiktoriańskiego ducha w swej ograniczonej, przytłumionej elegancji łączonej ze szpitalną funkcjonalnością. Te ściany nasączone były ludzkimi chorobami umysłu, ale i niejednokrotnie ciała. Wciąż rozbrzmiewały głuchym echem krzyki obłąkanych, jęki cierpiących, połamanych dusz. Powietrze elektryzowało ciężkością niepokoju, posępności. Dramat ludzkich jednostek namacalny był w każdym kącie, w każdym spojrzeniu mijanych ludzi na korytarzu. Zatraconych w codzienności szpitalnej lekarzy, wiecznie zmęczonych pielęgniarek mierzących wszystkich swoim surowym spojrzeniem, puszczonych wolno na korytarze pacjentów, którzy wedle oceny służby zdrowia nie stanowili zagrożenia dla innych, jednak nie mogli żyć swobodnie poza murami szpitalnymi i byli na nie skazani aż po dokonanie żywota. Niczym okaleczone zwierzęta na dożywocie przygarnięte do ludzkich schronisk. Z utęsknieniem można tu wypatrywać obrazów, które pasowałyby do chłodnych murów do połowy wysokości przykrytych dębową boazerią. Chciałoby się żeliwne kinkiety przyozdobić jakimiś wzorami, przydać złotej barwy ich powierzchni. W tak dusznej i przygaszonej przestrzeni rośliny nie miały prawa bytu i ich brak odczuwalnie kaleczył wnętrza zabytku.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Howler » pn 05.04.2004 8:16

Rozglądając się po mijanym korytarzu, Kurta przeszedł dreszcz. Zdarzało mu się słyszeć o tym miejscu, lecz nigdy nie sądził, że będzie miał tą "przyjemność" obejrzenia go od wewnątrz. Nie potrafił kontrolować lekkiego ruchu głowy, gdy rozglądał się na boki. Czuł się troche jak osaczona zwierzyna, gdy dudniące echo niosło zawodzenia tutejszych... "pensjonariuszy". Teraz rozumiem, czemu ludzie mówią o tym miejscu ze strachem przeszło mu przez myśl. Ciekaw był, czy inni też mają podobne odczucia co do tego miejsca...
In God I Trust... Others Pay Cash
Awatar użytkownika
Howler
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 314
Rejestracja: pn 17.02.2003 14:43
Lokalizacja: Gdynia

Postautor: Kniaziu » wt 13.04.2004 10:54

Bill od rama nie byl w najlepszym nastroju. Do tego miejsce to strasznie go przygnebialo. Przypominalo o ulomnosci ludzkiego ciala. I ducha.
- Andrea, daleko jeszcze to celi Eskoburego? Nie wiem czemu, ale chcialbym miec juz to za soba.
Byłem kim jestem. Jestem, kim będę.
Kniaziu
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 88
Rejestracja: czw 27.03.2003 8:35

Postautor: Jakub Cieślak » wt 13.04.2004 14:55

- Jak narazie poczekacie sobie grzecznie w sekretariacie, muszę pogadać z moim przełożonym. - Andrea wskazała im miejsca w sekretariacie na przeciwko biurka jakiegoś młodego człowieka, który nie zadał sobie trudu podniesienia głowy znad sterty papierzysk przykrywającej lwią część powierzchni blatu. Andrea przeszła obok niego i zniknęła za zakrętem.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Howler » śr 14.04.2004 8:49

No dobrze, panowie rozpoczął konspiracyjnym szeptem Kurt. Jesteśmy w środku. Pytanie zdaje się brzmieć - Co teraz? Jeśli to możliwe, wejdziemy do jego celi i sprawdzimy te dziwne malowidła. Sądzicie, że przerysowanie ich nie będzie nietaktem? spytał poklepując plecak, który przewieszony miał przez ramie. Wziąłem ze sobą kilka szeszytów i parę ołówków do szkicowania. Przeczuwałem, że mogą się przydać...
In God I Trust... Others Pay Cash
Awatar użytkownika
Howler
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 314
Rejestracja: pn 17.02.2003 14:43
Lokalizacja: Gdynia

Postautor: Kniaziu » śr 14.04.2004 18:52

Bill tylko spojzal na kompana. Nawet nie zastanawial sie nad odpowiedzia. Jakos nie byl w nastroju do rozmowy. Andrea traktowala ich obcesowo. Nawet chlodno. Chlodniejsze i mniej przystepne od niej byly tylko zakamarki tego dziwnego przybytku. Nie ma co sie jej jednak dziwic - pomyslal Bill - Nic tylko czekac, az po nas wroci - I Bill zasepil sie na chwile. Zdawal sobie sprawe, ze ta lekarka sporo wiedziala. I sporo by dal, zeby od niej to wyciagnac.
Byłem kim jestem. Jestem, kim będę.
Kniaziu
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 88
Rejestracja: czw 27.03.2003 8:35

Postautor: Jakub Cieślak » czw 15.04.2004 15:55

Krążenie w labiryncie sal, cel i oddzielonych kratami sekcji zajęło im nieco czasu. Od momentu, kiedy Andrea zaczęła ich prowadzić w kierunku ostatniego miejsca zamieszkania Elana minęło dobre piętnaście minut. Wciąż wchodzili, bądź schodzili jakimiś schodami. Byli pewni, że samotnie nie zdołaliby wrócić do wyjścia. W końcu stanęli przed zniszczonymi drewnianymi drzwiami pokrytymi szarą, łuszczącą się farbą. Andrea bez słowa otworzyła drzwi i wprowadziła gości do środka niewielkiej celi pozbawionej jakichkolwiek mebli. Ich oczom ukazał się malunek ozdabiający wschodnią ścianę...
Obrazek
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Kniaziu » pn 19.04.2004 11:37

Bill nie mogl powstrzymac sie od komentarza.
- Namalowac cos takiego wlasna krwia! - nie kryl zdumienia - Nigdy wczesniej nie widzialem czegos podobnego. Ciekawe coz te malowidlo moze oznaczac... Zastanawialas sie nad tym Andrea? No i ten tekst. Ciekawe co to za jezyk. Cyfry. Nic mi to nie mowi. Wogole. - i Bill spojzal na Andree - Powiedz tak szczerze, czy ten rysunek sklonil Cie do odwiedzenia naszej biblioteki? Czy raczej to co powiedzial Tobie Eskobury. I coz takiego to bylo. Prosze to dla nas bardzo wazne.
Byłem kim jestem. Jestem, kim będę.
Kniaziu
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 88
Rejestracja: czw 27.03.2003 8:35

Postautor: Howler » pt 23.04.2004 10:45

Azzathoth ftagnh... mruknął Kurt, przyglądając się wymyślnemu szkicowi. Słowo ftagnh pojawia się dwa razy... Mogę się mimo wszystko mylić, ale to brzmi jak coś, co kiedyś słyszałem... albo czytałem. Tylko gdzie? Hmmm, chyba ciągle nie wiem, co to jest
In God I Trust... Others Pay Cash
Awatar użytkownika
Howler
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 314
Rejestracja: pn 17.02.2003 14:43
Lokalizacja: Gdynia

PoprzedniaNastępna

Wróć do Zew Cthulhu

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron