Zielone Piekło

Forum dyskusyjne poświęcone temu właśnie systemowi.

Moderator: Jakub Cieślak

Zielone Piekło

Postautor: Jakub Cieślak » czw 06.03.2003 8:02

Uwaga, to jest PBF. Zainteresowanych przyłączeniem się zapraszam do topicu 'forumowy PBEM> PBF' Póki co proszę tutaj się nie dopisywać!

Zielone Piekło
Dramat w trzech aktach

Występują:
- Clark Ashton
- Michael Raff
- Kurt Mac Gehre
- William Ashcroft

Clark Ashton
Ma teraz 23 lata. Nie pracuje, nie studiuje. Lekkoduch, żyje ze skromnego spadku odziedziczonego po wuju. Jego rodzice umarli gdy miał 2 lata w niewyjaśnionych okolicznościach. Wychowywał się w różnych zakątkach świata, był niespokojnym i zamkniętym w sobie dzieckiem, z którym rodzina nie chciała mieć nic wspólnego. W wieku 7 lat na stałe zamieszkał u ekscentrycznego wuja - Howarda Ashtona, który go wychowywał do 19 roku życia. Wuj zmarł na zawał serca. Od tego czasu Clark spędzał czas na różnorakie zajęcia m.in. podróże, studiowanie wiedzy tajemnej, sztukę, długie sny i wiele różnych rzeczy, na które zwykły człowiek nie ma ani czasu ani ochoty. Był samotnikiem, choć utrzymywał kontakty z kilkoma równie dziwnymi osobami głównie listownie. Obecnie mieszka w Arkham, mieście pełnym tajemnic i niezwykłych opowieści.

Michael Raff
Ma 33 lata. Rodzice Mike'a zgineli jeszcze gdy był on dzieckiem. "Niefortunny wypadek samochodowy." Wszyscy tak mowili ale Mike juz wtedy jako 9 latek wiedzial ze jego ojciec, kpt. John Raff byl swietnym kierowca. Przygarnal go przyjaciel jego ojca, kpt. Henry Balterby. Stal sie
drugim ojcem Mike'a i to pod jego wplywem zaciagnal sie do wojska.
Jego wojskowa kariera byla raczej krotka. Szybkie awanse - niektore za samo nazwisko (ojciec byl znanym i podziwianym zolnierzem) inne za inwencje i pomyslowosc. Pewnego dnia przegladajac archiwum Michael znalazl notatke o wypadku jego ojca. Przeczytal, ze okoliczni ludzie widzieli wtedy jakas dziwna istote, której pochodzenia nikt nie mógł wyjaśnić. Wtedy zaczal badać podobne przypadki. Pozyczal ksiazki, sprowadzal manuskrypty, a zarazem oddalal sie od rzeczywistosci. Wkrotce stracil stanowisko, wtedy tez zrezygnowal z wojska i zatrudnil sie w malej londynskiej gazecie "Amazing Stories & Events". Z czasem gazeta znalazla sie w czolowce pism o tej tematyce, a wraz z nia Mike. Jest zawsze tam gdzie sie cos dzieje. Obecnie Mike przebywa w Ameryce na zlecenie gazety, która chce wejść na rynek amerykański i szuka gazet, które by weszły we współpracę. Niedawno poznał niejakiego Clarka Ashtona. Obaj mężczyźni szybko spostrzegli, że świetnie się rozumieją i że są bardzo do siebie podobni w wielu kwestiach. Clark jest przewodnikiem Mike'a po Arkham i obyczajach amerykańskich. Mike pragnie skontaktować się z jedną gazetą, która swoje biuro ma właśnie w Arkham. Wieczorem siadają w kafejce przy Odeon Street 23, gdzie również znajduje się mieszkanie Clarka. Późną porą obaj panowie zwykle idą na I piętro, zaczynają tam grać w karty i opowiadać sobie różne niezwykłe historie.

Kurt Mac Gehre
Ma 34 lata.
Ostatnio zmieniony wt 15.04.2003 12:17 przez Jakub Cieślak, łącznie zmieniany 2 razy
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Jakub Cieślak » pt 07.03.2003 10:40

Niezwykłe były dla Mike'a Stany Zjednoczone w maju 1926 roku. Nie żeby w ogóle Stany były czymś niezwykłym. Niezwykłe to były czasy dla Amerykanów. Trwała prohibicja, czuło się ją w powietrzu. Wszyscy na ulicy mówili albo o prohibicji, albo jej skutkach. O gangach i ich krwawych porachunkach przy produkcji i sprzedaży nielegalnego alkoholu, o ludziach z pierwszych stron gazet, którzy stawali przed sądami sądzeni o powiązania z tym nielegalnym procederem. Dla Mike'a ten świat był niezwykły. Mike nie miał czasu na kontemplowanie nowych wrażeń. Pan Butchers, redaktor naczelny "Amazing Stories & Events" oczekiwał jak najszybszej informacji o postępach w mediacjach z gazetą "Enigma Magazine". Mike dobrze wiedział, że naczelny nie lubi czekać. Droga do Arkham autobusem minęła błyskawicznie. Całą drogę poświęcił obserwacji mieszkańców nowego kontynentu. Doświadczał tej całej mieszaniny biednych imigrantów ze wszystkich stron świata, którzy stanowili pień prężnego narodu. Tych bogatych dorobkiewiczów, których sposób zachowania i ubierania się wręcz krzyczał, by go zauważono. Mike dużo czytał o kryzysie w Stanach, wyobrażał sobie, że zastanie ten kraj zrospaczony, pełen żalu, biedy i smutku. Tym czasem z zaskoczeniem odkrywał, że naród ten nie zwykł pokazywać po sobie, że coś mu dolega. Kryzysu na ulicy widać nie było. Wszędzie reklamy, wszędzie tłumy robotników, kryzys- jeżeli gdzieś był, to ukrywał się głęboko i nie pokazywał się innym. Nikt nie chciał się chwalić swoim nieszczęściem. Arkham, niewielkie i wręcz nieziemskie miasteczko przypominało dekorację z kostiumowego filmu o wojnie secesyjnej. Biała lśniąca farba nieskażona brudem na prawie każdym budynku. Czyste ulice pełne równiuteńkich krawężników, błyszczących hydrantów i kolorowych kwietników. Na każdym zaś rogu eleganccy policjanci skorzy do rozmowy i pomocy. Po zasięgnięciu informacji postanowił przejść się spacerkiem do redakcji magazynu, by móc nacieszyć oczy tymi sielankowymi obrazkami. Podobała mu się ta nieco zbyt uprzejma i wręcz nachalna otwartość Amerykanów. Wszyscy go zaczepiali, pytali, skąd przyjechał, czy nie potrzebuje pomocy. Nie zdziwił go fakt, że jak wszedł do nieotynkowanej kamienicy redakcji, od wejścia został zagadnięty przez portiera, który studiował gazetę:
- Witam szanownego pana, nazywam się Clark Ashton, czy mogę pomóc?
- O tak! Nazywam się Mike Raff, byłem umówiony z prezesem
- Willy właśnie mi o panu mówił. Mówił, że czeka na spotkanie z jakimś intrygującym brytyjczykiem. Mówił, że to interes jego życia
- Przepraszam, wy wszyscy mówicie sobie tutaj na "ty"?
- Willy to mój dobry kumpel, dlaczego miałbym się do niego inaczej zwracać?
Jeszcze długo mężczyźni mogli prowadzić tą grzeczną dyskusję wynikającą z prostej pomyłki, ale na szczęście pojawił się prawdziwy portier i sprawa została wyjaśniona. Mike został poproszony na rozmowę do prezesa. Rozmowa była krótka i pełna gorących słów o ogromnej radości, zaangażowaniu i chęci współpracy. Prezes ekscytował się każdym słowem, które wypowiadał. Nie miał więcej lat jak Mike.
Naczelny "Amazing Stories & Events" był zadowolony ze wstępnych ustaleń. Gazety były gotowe do długich miesięcy formalizacji swojego związku. Ruszyła machina biurokracji, Mike miał być już tylko okiem i uchem naczelnego na bieżące sprawy w Ameryce, miał także szukać ciekawego tematu. Dużo jednak czasu poświęcał poznawaniu zwyczajów amerykanów, w czym bardzo pomagał mu Clark. Clark okazał się typowym 'everymanem'. Wiedział wszystko i znał wszystkich i znał się na wszystkim. Całe dnie oprowadzał Mike'a po Arkham, pokazywał, opowiadał i zapoznawał. Wieczorami siadali w uroczej kawiarence na parterze kamienicy, gdzie Clark tymczasowo mieszkał (jak tłumaczył- był niespokojnym duchem, nigdy nie był 'w domu', nie znał tego określenia, a Arkham traktował raczej jako chwilową przystań w swoim życiu). Kiedy wąsaty właściciel kafejki uprzejmie dawał im znać, że już chciałby pójść spać, udawali się do mieszkania Clarka, gdzie do świtu grali w szachy, karty, warcaby i opowiadali sobie różne niezwykłe historie, którymi obaj bardzo się fascynowali. Nadszedł jednak wieczór, w którym niezwykła historia zapukała do ich drzwi....[/i]
Ostatnio zmieniony czw 08.01.2004 14:04 przez Jakub Cieślak, łącznie zmieniany 4 razy
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Jakub Cieślak » pt 07.03.2003 10:54

Jest już późna godzina, przez otwarty balkon wdziera się ciepłe powietrze pachnące spokojem, sennością Arkham. Siedzicie przy stole ustawionym blisko wyjścia na balkon, na stole leżą karty do gry, pod nim leży szachownica z rozsypanymi wokoło pionkami, Clark właśnie z pasją opowiada historię pewnego starego domu, w którym podobno czas biegł swoją drogą, kiedy słychać cichy syk. Spoglądacie z zaciekawieniem na sufit, na którym formuje się i rośnie czarna plama. Coś przepala deski. Całe zjawisko ma miejsce bliżej drzwi wejściowych. Podchodzicie ostrożnie i obserwujecie, jak przez wypaloną pod wpływem dużego ciepła (nigdzie nie widać płomieni) przez sufit przedziera się jakaś obła forma o jasnej ognistej poświacie. Forma wylewa się niczym lawa na podłogę mieszkania. Niemal instyktownie Clark łapie za garnek, wlewa doń zimnej wody i wylewa ją na niewielką kałużę niezwykłej lawy. Z kłębów syczącej pary wyłania się minerał wielkości melona, o dość nieregularnych kształtach. Jego wnętrze wydaje się być wypełnione niezwykłym ogniem. Wygląda na to, że obiekt nie ma zamiaru przedzierać się przez kolejną warstwę desek, cegieł i zaprawy murarskiej. Co robicie?
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: gre3n » ndz 09.03.2003 11:37

- Clark, czy u was w Arkham to normalne? Co to jest do cholery? Nigdy się jeszcze z czymś takim nie spotkałem...
Mike podchodzi powoli do tajemniczego obiektu. Przez moment przygląda mu sie uważnie, po czym spogląda na dziurę w suficie. Wie, że to jest doskonały materiał na artykuł, taki jakich zawsze oczekuje Butchers.
- Może powinniśmy sprawdzić, jak to się tu dostało...
Mike spogląda na Clarka czekając na jego reakcję.
"Lepiej umrzeć z rąk halflinga, niż podróżować z rozgadanym krasnoludem."
-- Gone 4 a week --
Awatar użytkownika
gre3n
Wędrowiec
Wędrowiec
 
Posty: 48
Rejestracja: sob 15.02.2003 17:54

Postautor: Jakub Cieślak » pn 10.03.2003 9:22

Jeżeli chcecie zapytaś się o jakieś szczegóły, zorientować co do wyglądu i ułożenia wszelakich przedmiotów i postaci, śmiało pytajcie pisząc pogrubioną czcionką.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Klarkash-ton » ndz 16.03.2003 9:09

- Nie przyjacielu. Pierwszy raz spotykam sie z takim zjawiskiem w rzeczywistosci... choc przypominam sobie cos... ale to bylo w moich snach, juz bardzo dawno temu. Te barwy, ten ksztalt... nie zapomnialem tego... cale jaskinie podobnych krysztalow w moich wizjach... tak, pamietam. Ale coz to moze oznaczac? Jak to sie dostalo tutaj?
-Moze nie spieszmy sie z publikowaniem tego zdarzenia w gazetach. Sprawdzmy to najpierw dokladnie sami.

Nad moim mieszkaniem ktos jeszcze mieszka? A moze jest tam jakis strych/poddasze?
YOG-SOTHOTH NAFL'FTHAGN !!! Hail 159 !
Awatar użytkownika
Klarkash-ton
Pretorianin
Pretorianin
 
Posty: 907
Rejestracja: wt 05.11.2002 0:45
Lokalizacja: Dolina Muminków

Postautor: Jakub Cieślak » ndz 16.03.2003 12:22

Nad mieszkaniem Clarka znajdują się jeszcze dwa piętra. Bezpośrednim sąsiadem z góry jest niejaki Elan Eskobury. Widziałeś go, Clark, może z raz od momentu jak tu mieszkasz. Z ledwością przypominasz sobie jego nazwisko i wygląd. Wydaje ci się, że Elan się nie pokazywał już od dłuższego czasu. Nad jego mieszkaniem mieszka Pani Delaybe- sympatyczna wdowa, która często opiekuje się mieszkaniami sąsiadów pod ich nieobecność.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Klarkash-ton » ndz 16.03.2003 12:37

-Mysle Michael, ze warto byloby przespacerowac do sasiadow z gornego pietra i wyjasnic cala sytuacje. Musieli cos widziec.
YOG-SOTHOTH NAFL'FTHAGN !!! Hail 159 !
Awatar użytkownika
Klarkash-ton
Pretorianin
Pretorianin
 
Posty: 907
Rejestracja: wt 05.11.2002 0:45
Lokalizacja: Dolina Muminków

Postautor: Jakub Cieślak » ndz 16.03.2003 13:50

Przedmiot pozostaje na ziemii- wygląda teraz na zupełnie zimny. Robicie coś względem jego?
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: gre3n » ndz 23.03.2003 19:53

Dobry pomysł, ale zanim wyjdziemy weźmy to "coś" może oni nam wyjaśnią co to jest. Masz może jakąś torbę?
"Lepiej umrzeć z rąk halflinga, niż podróżować z rozgadanym krasnoludem."
-- Gone 4 a week --
Awatar użytkownika
gre3n
Wędrowiec
Wędrowiec
 
Posty: 48
Rejestracja: sob 15.02.2003 17:54

Postautor: Klarkash-ton » pn 24.03.2003 1:27

- Tak, mam nie za duza walizke. Calkiem poreczna. Bedzie sie idealnie nadawala do tego.

Podchodze do najwiekszej szafy w pokoju, otwieram gorne drzwi i wyciagam walizke. Wyscielam ja kocem i wkladam delikatnie dziwny przedmiot.

- Gotowe. Ruszamy?
YOG-SOTHOTH NAFL'FTHAGN !!! Hail 159 !
Awatar użytkownika
Klarkash-ton
Pretorianin
Pretorianin
 
Posty: 907
Rejestracja: wt 05.11.2002 0:45
Lokalizacja: Dolina Muminków

Postautor: Jakub Cieślak » pn 24.03.2003 12:13

Kiedy bierzesz przedmiot do ręki, stwierdzasz, że jest on jak na swoją wielkość niezwykle lekki. Z fascynacją studiujesz kształty i budowę przedmiotu. Powoli nabierasz przeświadczenia, że obiekt ma jakiś przemyślony kształt (może jest częścią czegoś większego) i ma w sobie zaklęte życie, które pulsuje w jego wnętrzu. Jakieś nieznane źródło światła przedziera się z wnętrza i swoją delikatną żółtą barwą oblewa wasze oblicza oraz cały pokój. Zamykacie z namaszczeniem przedmiot w walizce prawie żałując, że rozstajecie się z jego ciepłym blaskiem, tak magicznym i magnetycznym. Wychodzicie na korytarz i idziecie po schodach na górę. Wchodzicie na następne piętro i spotykacie w połowie drogi zaniepokojoną panią Delaybe.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: gre3n » wt 25.03.2003 21:00

Dzień dobry. Czy nie wie pani co się dzieje w mieszkaniu pana Eskobury? Hmm... Wygląda pani na zmartwioną, coś się stało?
"Lepiej umrzeć z rąk halflinga, niż podróżować z rozgadanym krasnoludem."
-- Gone 4 a week --
Awatar użytkownika
gre3n
Wędrowiec
Wędrowiec
 
Posty: 48
Rejestracja: sob 15.02.2003 17:54

Postautor: gre3n » wt 25.03.2003 21:00

Dzień dobry. Czy nie wie pani co się dzieje w mieszkaniu pana Eskobury? Hmm... Wygląda pani na zmartwioną, coś się stało?
"Lepiej umrzeć z rąk halflinga, niż podróżować z rozgadanym krasnoludem."
-- Gone 4 a week --
Awatar użytkownika
gre3n
Wędrowiec
Wędrowiec
 
Posty: 48
Rejestracja: sob 15.02.2003 17:54

Postautor: Jakub Cieślak » śr 26.03.2003 0:02

Staruszka wydaje się nie zauważać ciebie, Mike. Patrzy zaniepokojonym wzrokiem na Clarka: - Mój Boże, jakieś hałasy słyszałam! To nie od was, chłopcy? Tego biedaka Escobury'ego nie widziałam odkąd go zabrali. Bywam tam prawie codziennie, by podlewać jego ukochaną begonię. Może ktoś się tam włamał?
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Klarkash-ton » śr 26.03.2003 21:52

-My tez slyszelismy halasy. Wlasnie szlismy sprawdzic co mogloby byc ich przyczyna. Niech Pani wroci do swojego mieszkania, a my zbadamy cala sprawe. Jak tylko sie czegos dowiemy niezwlocznie Pania powiadomimy. Dobrze? (Nic nie zdradzam o znalezisku, a walizke lekko ukrywam aby nie wzbudzic podejrzen.)
-Moze da nam Pani jeszcze klucze do mieszkania Pana Escobury'ego. Sprawdzimy czy to przypadkiem nie wlamanie. I jeszcze jedno. Dokad zabrali Pana Escobury'ego? Czyzby cos mu sie stalo i trafil do szpitala?
YOG-SOTHOTH NAFL'FTHAGN !!! Hail 159 !
Awatar użytkownika
Klarkash-ton
Pretorianin
Pretorianin
 
Posty: 907
Rejestracja: wt 05.11.2002 0:45
Lokalizacja: Dolina Muminków

Postautor: Jakub Cieślak » śr 26.03.2003 22:43

Staruszka wręcza wam klucze do mieszkania:
- Tylko badźcie chłopcy ostrożni! Wszędzie łobuzy z pistoletami. Pan Elan został zabrany na badania do Arkham Asylum jak dobrze pamiętam. Podobno biedak miał jakieś kłopoty z nerwami. Taki dobry był z niego chłopak, miły i spokojny.
Staruszka staje za wami i ani myśli opuścić okazji zajrzenia do środka. Podchodzicie do drzwi, są zamknięte. Nie widać żadnych śladów włamania.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Klarkash-ton » czw 27.03.2003 0:44

-Niech sie Pani troche cofnie skoro nie chce juz Pani wrocic do swojego mieszkania. To moze byc niebezpieczne

Otrzymanym kluczem otwieram drzwi.
YOG-SOTHOTH NAFL'FTHAGN !!! Hail 159 !
Awatar użytkownika
Klarkash-ton
Pretorianin
Pretorianin
 
Posty: 907
Rejestracja: wt 05.11.2002 0:45
Lokalizacja: Dolina Muminków

Postautor: Jakub Cieślak » ndz 30.03.2003 9:59

Na schodach pojawia się kolejna osoba prawdopodobnie przyciągnięta niezwykłymi odgłosami. Mężczyzna w średnim wieku (na oko trzydzieści parę lat), elegancki, o spokojnym wyrazie twarzy i lekko zmieszanym spojrzeniu. Schodzi z piętra, na którym mieści się mieszkanie pani Delaybe. Staje na schodach i przypatruje się waszym poczynaniom. Pani Delaybe odwraca się w jego stronę:
- Och! Najmocniej przepraszam! Zupełnie o panu zapomniałam. Usłyszałam hałas i wybiegłam na dół.- Mówi zmieszana staruszka.
- Nic się nie stało droga pani. Z początku rzeczywiście zastanawiałem się co można robić tak długo w kuchni, ale potem wyjrzałem na korytarz i zobaczyłem otwarte na ościerz drzwi...

Clark, otwierasz drzwi, dociera do ciebie delikatna woń spalenizny, całe mieszkanie spowite jest lekką mgiełką. W środku jest jasno, blade promienie księżyca wpadają przez odsłonięte okna. Mieszkanie jest bardzo ubogo umeblowane w proste drewniane meble. Na ścianach wisi tylko jeden duży obraz, żadnej innej dekoracji, żadnych kwiatów, figurek, zdjęć.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Howler » ndz 30.03.2003 10:27

Mężczyzna, który wyszedl z mieszkania pani Delaybe podchodzi do drzwi. "Dzien dobry panowie. Nazywam sie Kurt. Zdaje sie, ze cos sie stalo. Pozwola panowie, ze rozejrze sie razem z wami. Nie chcialbym byc wscibski, lecz gwarantuje, ze moja ewentualna pomoc moze byc przydatna. Macie na to moje pisarskie slowo.". Czekajac na odpowiedz zerka juz do nowo otwartego mieszkania.
Awatar użytkownika
Howler
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 314
Rejestracja: pn 17.02.2003 14:43
Lokalizacja: Gdynia

Postautor: gre3n » ndz 30.03.2003 11:57

Jest pan pisarzem? Pisze pan książki, a może artykuły w jakiejs gazecie? Hmm... oczywiscie przyda się nam pańska pomoc, tylko prosze niczego nie ruszać.
Wchodzę do pokoju i rozglądam się. Wchodząc uważam na uszkodzoną podłogę.
"Lepiej umrzeć z rąk halflinga, niż podróżować z rozgadanym krasnoludem."
-- Gone 4 a week --
Awatar użytkownika
gre3n
Wędrowiec
Wędrowiec
 
Posty: 48
Rejestracja: sob 15.02.2003 17:54

Postautor: Klarkash-ton » ndz 30.03.2003 12:16

Podaje dlon Kurtowi.
-Witam Pana. Okolicznosci nie sprzyjajom nawiazywaniu znajomosci, mam nadzieje, ze bedziemy mieli jeszcze okazje porozmawiac.

-Pani Delaybe! Przeciez prosilem zeby Pani nie wchodzila do mieszkania. Niech Pani sie cofnie i popilnuje tej walizki. Tylko prosze za zadne skarny jej nie otwierac.

Wchodze ostroznie za Michaelem do mieszkania.
YOG-SOTHOTH NAFL'FTHAGN !!! Hail 159 !
Awatar użytkownika
Klarkash-ton
Pretorianin
Pretorianin
 
Posty: 907
Rejestracja: wt 05.11.2002 0:45
Lokalizacja: Dolina Muminków

Postautor: Jakub Cieślak » ndz 30.03.2003 16:58

Mieszkanie swoim kształtem przypomina mieszkanie Clarka. Mniejszy jest tylko główny pokój, tzw. living room. Ten pokój jest nieco mniejszy, za to grubsza jest ściana oddzielająca go od korytarza. Na mieszkanie składa się living room, kuchnia, niewielka łazienka i pokój sypialny. W living roomie wisi obraz, oprócz niego stoi niewielki barek i wygodny miękki fotel. W kuchni nie ma lodówki, jest tylko kuchenka, ogromny kocioł z cyny, blat kuchenny i półki z puszkami po kawie, kakale i cukrze. W pokoju sypialnym materac leży na podłodze, na ziemii leżą sterty książek poukładanych w kolumny, jest też biurko z maszyną do pisania. W łazience jest apteczka, półka na przybory toaletowe, wanna bez zasłony i ubikacja. Wszystko czyste, pokryte może dwudniową warstwą kurzu, od dawna nieużywane.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Jakub Cieślak » ndz 30.03.2003 17:08

Michael, nigdzie nie widzisz dziury w podłodze, na którą musiałbyś uważać. Podłoga ułożona z drewnianego parkietu jest w nienaruszonym stanie.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Howler » pn 31.03.2003 7:16

"Zajmuje sie pisaniem ksiazek, lecz w czasach biedy zdarza sie pisac cos dla prasy. Mimo to zajmuje sie ksiazkami, nazwijmy to "okultystycznymi". Szacowni panowie przypuszcalnie nie wierza w takie rzeczy, mimo to zapewniam was, ze sa "tam" rzeczy, od ktorych zwykly czlowiek traci zmysly". Po wypowiedzeniu tej kwestii, wchodze do srodka, i zaczynam przegladac sterte ksiazek. Jesli cos znajde, informuje reszte. Jesli nie, to przeszukuje reszte mieszkania ( zagladam pod lozko, przegladam polki, przesuwam obraz itd. Standard :)).
Awatar użytkownika
Howler
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 314
Rejestracja: pn 17.02.2003 14:43
Lokalizacja: Gdynia

Postautor: Jakub Cieślak » pn 31.03.2003 8:18

Do mieszkania wchodzi także pani Delaybe. Dokładnie lustruje mieszkanie i przygląda się waszym poczynaniom. Nie nie pokoi jej jak zaglądasz, Kurt, do książek, czy za obraz, lub na półki. Jednak każdy wasz ruch obserwuje z niepokojem.
- Panowie, nie ruszajcie niczego! Ja opiekuję się tym domem pod nieobecność właściciela. Proszę o uszanowanie własności! Ja i tak myślę, że ktoś już jakiś miesiąc temu myszkował po mieszkaniu, bo zniknęło wtedy dużo książek i przedmiotów. Może trzeba wezwać policję?
Kurt, książki po cześci są zapiskami prywatnymi Eskobury'ego, po części są zbiorami różnych wycinków prasowych o działaniach różnych ezoterycznych grup zajmujących się okultyzmem i zjawiskami nadprzyrodzonymi. Zapiski są studiami nad kulturami prekolumbijskimi. Wiele z tych materiałów jest bardzo ciekawych, ale trzeba poświęcić dużo czasu na dokładniejsze przejrzenie.
Za obrazem odkrywasz sejf. Jest to nieduży, prosty sejf otwierany kombinacją cyfr. Przy sejfie widać stare ślady próby włamania. Jego drzwiczki są bardzo ciepłe i wydobywa się zza nich stróżka dymu.
Łóżko to jest jedynie materac, pod nim nic nie leży.
Do biurka, apteczki i barku w świetle słów pani Delaybe zajrzeć już się nie powinno w jej obecności. Wygląda na to, że staruszka próbuje uszanować prywatność właściciela mieszkania.
Howler staraj się dokładnie opisywać swoje ruchy, nie używaj określeń typu: standartowo przeszukuję mieszkanie, zaglądam tu i tam, itd.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Howler » pn 31.03.2003 9:20

Pytam sie "opiekunki mieszkania" : "Droga pani, te ksiazki moga okazac sie kluczowe dla odnalezienia wlasciciela tago mieszkania. Czy mialaby pani cos pro contra, gdybysmy zostali tu nadluzej i przejrzeli je dokladniej?" Jesli nie, to od razu zaczynam czytac zapiski. Jesli tak, to mam skromna nadzieje, ze moi wspoltowarzysze jakos przekonaja starsza kobiete. Poza tym trzeba by przyjrzec sie temu sejfowi. Prosty wniosek - chowa sie rzeczy wazne. A skoro wazne, to trzeba sie temu przyjrzec. Jesli "opiekunka" wyjdzie z mieszkania, to po przeczytaniu notatek staram sie otworzyc sejf. Bedzie to bardziej poleganie na szczesciu, ale moze sie uda. Przynajmniej bede wiedzial, ze probowalem.
Awatar użytkownika
Howler
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 314
Rejestracja: pn 17.02.2003 14:43
Lokalizacja: Gdynia

Postautor: Jakub Cieślak » pn 31.03.2003 9:34

- Ależ ja wiem, gdzie jest właściciel! Parę miesięcy temu został zabrany z ulicy do Arkham Asylum. Lekarze i urzędnicy byli tu i zabezpieczyli jego mieszkanie. Powiedziałam, że będę się opiekować mieszkaniem do czasu powrotu do zdrowia tego nieszczęsnego młodzieńca.- Mówi zdenerwowanym głosem pani Delaybe. Potem odwraca się do Clarka: - Drogi panie Clarku, mógły pan zejść i zadzwonić na policję? Trzeba to zgłosić, powiedzieć co słyszęliśmy, niech oni to sprawdzą.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Howler » pn 31.03.2003 11:08

"Droga pani Delaybe, czy sadzi pani, ze moglibysmy blizej przyjrzec sie tym ksiazkom? Aby to zrobic, powinnismy poswiecic im troche czasu. Smiem podejzewac, ze policja, w swej "ogromnej madrosci" nie zgodzi sie na to. Poza tym, w tych ksiazkach znajduje odnosniki do pani snow o ktorych pani wspominala. Moglbym to blizej wytlumaczyc, ale potrzebowac bede tych ksiag. Tak wiec, pozwoli pani bysmy wypozyczyli pare z nich? Potem oczywiscie, jak dobrzy obywatele, zwrocimy je na policje. W koncu nie chcemy zadnych problemow, prawda panowie?" W tym miejscu zwracam wzrok na moich wspoltowarzyszy, majac nadzieje, iz wspomoga mnie w tym miejscu.
Awatar użytkownika
Howler
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 314
Rejestracja: pn 17.02.2003 14:43
Lokalizacja: Gdynia

Postautor: Klarkash-ton » pn 31.03.2003 11:39

Przygladam sie Kurtowi z lekka nutka cynizmu. Mimo, ze sam interesuje sie wiedza tajemna nie jestem ufny w stosunku do innych okultystow.


Zwracam sie do opiekunki mieszkania:
-Niech sie Pani uspokoi Panie Delaybe. Przeciez zna mnie Pani dlugo. Jezeli cos zginie biore to na wlasna odpowiedzialnosc. Niech nam Pani pozwoli przyjrzec sie uwaznie i na spokojnie calemu mieszkaniu. W tym pokoju moga znajdowac sie wskazowki i rozwiazanie calej sprawy, policja nam to tylko utrudni. Moze zaparzy nam Pani kawy, a my za ten czas rozejrzymy sie tu dokladniej i zastanowimy nad dalszym postepowaniem?

Po chwili na boku szepcze jeszcze Pani Delaybe do ucha:
-Troche pozniej, jak juz emocje opadna, chcialbym z Pani porozmawiac.
Daje jej znaczace spojrzenie i odchodze w strone sejfu, ktory zaprzata moja glowe. Przy sejfie widac slady włamania, ale czy sejf jest otwarty czy dalej zamkniety?
Ostatnio zmieniony pn 31.03.2003 11:49 przez Klarkash-ton, łącznie zmieniany 1 raz
YOG-SOTHOTH NAFL'FTHAGN !!! Hail 159 !
Awatar użytkownika
Klarkash-ton
Pretorianin
Pretorianin
 
Posty: 907
Rejestracja: wt 05.11.2002 0:45
Lokalizacja: Dolina Muminków

Postautor: Jakub Cieślak » pn 31.03.2003 11:41

- Co takiego wspólnego ma pan Escobury z moimi snami? Ja naprawdę nie chcę być niemiła, ale prosiłabym panów o opuszczenie mieszkania. Niech policja się najpierw tym zajmie, nie chcę mieć potem z tego tytułu żadnych nieprzyjemności.- Mówi szybko pani Delaybe. W słowach pani Delaybe słychać coraz wyraźniej determinację. Pani Delaybe znajduje się obecnie w pokoju sypialnym przy panu Kurcie, który dyskutuje z nią na temat książek. Co robią pozostali?
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Howler » pn 31.03.2003 11:54

Staram się odciagnac pania Delaybe na bok mowiac jej o snach. "Otoz zerknąwszy na jedną z notatek wlasciciela mieszkania, widze, ze mial on bardzo podobne sny. Jesli przeczytamy reszte, pomoge szacownej pani w tym problemie. Tak wiec prosilbym szczerze o nie wzywanie policji. W pewien sposob, nic pani nie traci, a moze zyskac odpowiedz na dreczace pytanie o sny. Co pani o tym sadzi?" Staram sie maksymalnie przeciagac rozmowe (w koncu zyje z pisania, wiec moge gadac przez dluzszy czas, right?), majac nadzieje, ze pozostala dwojka, choc troche przejrzy notatki i ksiazki.
Awatar użytkownika
Howler
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 314
Rejestracja: pn 17.02.2003 14:43
Lokalizacja: Gdynia

Postautor: Jakub Cieślak » pn 31.03.2003 11:55

Sejf pozostaje zamknięty, nawet niewprawne oko zauważy, że ślady próby włamania nie są najświerzsze. To nie kwestia godzin, ile tygodni/ miesięcy.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Howler » pn 31.03.2003 12:38

Wiec dobra, do sejfu sie nie dobierzemy. Chyba, ze dynamitem (macie moze go troche ? :)). Poza tym dynamit jest zbyt glosny. Tak wiec najwazniejsza rzecza sa teraz ksiazki / notatki, oraz eventualne inne rzeczy na ktore nie zwrocilismy uwagi.
Awatar użytkownika
Howler
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 314
Rejestracja: pn 17.02.2003 14:43
Lokalizacja: Gdynia

Postautor: Klarkash-ton » pn 31.03.2003 12:42

Zaczynam ogladac notatki, ksiazki, zapiski. Znajduje cos ciekawego?

Co z Pania Delaybe?
YOG-SOTHOTH NAFL'FTHAGN !!! Hail 159 !
Awatar użytkownika
Klarkash-ton
Pretorianin
Pretorianin
 
Posty: 907
Rejestracja: wt 05.11.2002 0:45
Lokalizacja: Dolina Muminków

Następna

Wróć do Zew Cthulhu

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość