Czy historia tak naprawdę uczy???

od starożytnej po nowożytną na wszystkie sposoby ;-)

Czy historia tak naprawdę uczy???

Postautor: vilya » wt 22.11.2005 20:56

Ciągle mówi się o tym, że ucząc się historii mamy możliwość nie powtarzania błędów przeszłości. Ale wystarczy obejrzeć wiadomościa, a teoria ta traci sens.

Nasz los leży w rękach parlamentarzystów.
Nie wszyscy politycy to Lepper, Hojarska, itp. Przecież są tam ludzie wykształceni, o ugruntowanym światopoglądzie. Więc dlaczego popełniają błedy przeszłości. Dlaczego???
Pewnie to nasza wina, nasza czyli obywateli. Jesteśmy niedoedukowanym narodem. I stąd poparcie dla partii populistycznych

Jakie jest wasze zdanie na ten temat??? Czy możliwe jest uniknięcie błędów przeszłości. Ja w to wątpie. :wink:
Muerte a toda autoridad
Awatar użytkownika
vilya
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 67
Rejestracja: wt 08.04.2003 13:47
Lokalizacja: NML

Postautor: Jakub Cieślak » śr 23.11.2005 9:25

Wiedza buduje naszą osobowość, światopogląd. Poznawanie historii na pewno nie zaszkodzi, a może jedynie pomóc. Czy wyciągniemy z tego jakieś wnioski dla siebie- to już jest nasza sprawa. Historia sama z siebie niczego z nami nie zrobi. Zatem Twój przykład odwołuje się do tego, że polacy nie umieją wyciągać wniosków, albo wyciągają błędne wnioski z historii. Z tym też się nie do końca zgodzę.
Polacy świetnie się uczą na swoich błędach- lewica jest zła, bo kradnie? Dajmy zatem szansę prawicy, ona obiecuje zrobić porządek ze złodziejami... A klasa naszych polityków to już wątek do innego działu.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Gvynbleid » śr 23.11.2005 10:51

Historia moim zdaniem jest zaniedbywana nie tyle przez szkoły co przez uczniów, w wieku XXI wielu młodym ludziom wydaje się że historia to pic na wode - że jest niepotrzebna, tym czasem w sprawach organizacji społeczeństwa (nauk społecznych) jest to podstawowa dziedzina nauki i jeżeli ktoś tego nie rozumie nie powinien się wogóle brać za kierunki humanistyczne.

Co do polityki - wykształcony człowiek ma tendencje do dążenia za ideałami i za każdym razem łudzi się że to właśnie jemu się uda (utopie próbuje się wprowadzić do systemu politycznego od czasu kiedy powstała taka doktryna, ba, będzie się próbowało wprowadzać nadal). Nie jest to jedyny czynnik zaistniałego stanu rzeczy, tych czynników jest masa i Jak Jakub wspominał nie tu o tym pisać.

Historia jest rozwijającym się organizmem, widze to dosyć wyraźnie w obiekcie moich zainteresowań (prawo), to co wymyślili prawnicy rzymscy dwa tysiące lat temu obowiązuje do dziś, żaden wielki kodeks czy spsób postrzegania prawa nie powstałby gdyby nie recepcja prawa rzymskiego. Historia i zrozumienie jej wagi odgrywa w procesie mojego kształcenia ogromną rolę, i myśle że nie tylko mojego.
Obrazek
Awatar użytkownika
Gvynbleid
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 928
Rejestracja: pn 16.02.2004 10:59
Lokalizacja: Silesia sweet Silesia

Postautor: Zuhar » śr 23.11.2005 13:41

W moim odczuciu błędem historyków jest podkreślanie świetlanych momentów w naszej przeszłości, przy jednoczesnym bagatelizowaniu tych mroczniejszych. Mówimy o wlace z okupantem, walce narodowo-wyzwoleńczej, zapominając i nie analizując jakie były przyczyny zniewolenia. W ten sposób nie można wyciągać wniosków, które uchronią nas od błędów.
Awatar użytkownika
Zuhar
Mechanik Pokładowy
Mechanik Pokładowy
 
Posty: 678
Rejestracja: śr 11.12.2002 14:13
Lokalizacja: Łódź

Postautor: vilya » śr 23.11.2005 14:45

Historycy ich nie bagatelizują. Przynajmniej takie jest moje zdanie. Po prostu spotykasz niewłaściwych. Ja trafiłem, na takich, którzy ciągle analizując aktualną sytuację odnosili się do przeszłości. I z uporem maniaków powtarzali nam, że w obecnych wydarzeniach odnaleźć można ślady polskich wad narodowych.

Uważam, że nie należy zbytnio skupiać się na mrocznych aspektach historii. Należy opiewać momenty chwalebne.

Polacy lubią przesadzać i za bardzo wyrzucać sobie swoją historię. Jej mroczne aspekty. U innych narodów tego nie zauważyłem. Może po prostu może mało spostrzegawczy jestem :wink:
Muerte a toda autoridad
Awatar użytkownika
vilya
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 67
Rejestracja: wt 08.04.2003 13:47
Lokalizacja: NML

Postautor: Alganothorn » wt 29.11.2005 9:45

pewna popularna gra zaczynała się słowami 'war...war never changes...' i w tym oto stwierdzeniu zawiera się podstawowa prawda o człowieku: zmieniają się okoliczności, realia, ale motywacje są niezmienne, rdzeń naszego 'człowieczeństwa' pozostaje niezmieniony;
od wieków ludzie realizują swoje marzenia, swoje cele, któe są praktycznie takie same: kariera, akceptacja, bezpieczeństwo...z biegiem lat zmienia się rzecz jasna forma rozumienia bogactwa, mało kto chce mieć jak największe stada bydła, wolimy na ogół pokaźne konta bankowe, ale idea jest taka sama;
niby rozumiemy, że pod tym względem się nie zmieniamy, a tu nagle wielkie zdziwienie, że te same błędy, że wojny, że kłamstwo, że zdrady, że prywata - trzeba zrozumieć, że pole manewru, ilość dostępnych działąń jest ograniczona, nie mamy miliardów wzorców zachowań, ale tylko kilka (w zależności od modelu psychologiczno - socjologicznego może i kilkanaście ;-) ) i te same wzroce się przewijają przez całą historię;
czym jest 'błąd przeszłości'? wiarą, że chcieć to móc? (która to wiara popychała coraz to i nowych włodarzy do działań mało rozsądnych, ale może przynajmniej czasami mieli intencje światłe) może stwierdzeniem, że cokolwiek zrobię, to i tak nic nie zmieni? nadzieją, że 'nowe' będzie lepsze od 'starego'?
tych 'błędów' jest co niemiara, a tak naprawdę, przynajmniej w kwestii polityki, chodzenie na wybory to trawestacja pewnego cytatu: zwycięstwo nadziei nad rozsądkiem
;-)
pozdrawiam
ps. a jeśli chodzi o pokazywanie historii: historia to moneta, ma dwie strony i jakiekolwiek skupianie się tylko na jednej z nich powoduje powstawanie obrazu wypaczonego i nieprawdziwego...z resztą już Twain powiedział, że różnica między Bogiem a historykiem jest taka, że ten pierwszy nie może zmienić przeszłości i coś jest na rzeczy...
;-)
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5830
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Re: Czy historia tak naprawdę uczy???

Postautor: Raleen » czw 18.05.2006 8:45

vilya pisze:Ciągle mówi się o tym, że ucząc się historii mamy możliwość nie powtarzania błędów przeszłości. Ale wystarczy obejrzeć wiadomościa, a teoria ta traci sens.

Nasz los leży w rękach parlamentarzystów.
Nie wszyscy politycy to Lepper, Hojarska, itp. Przecież są tam ludzie wykształceni, o ugruntowanym światopoglądzie. Więc dlaczego popełniają błedy przeszłości. Dlaczego???
Pewnie to nasza wina, nasza czyli obywateli. Jesteśmy niedoedukowanym narodem. I stąd poparcie dla partii populistycznych

Jakie jest wasze zdanie na ten temat??? Czy możliwe jest uniknięcie błędów przeszłości. Ja w to wątpie. :wink:

Możnaby krótko odpowiedziec: historia uczy, że tak zawsze bywało. W każdym okresie historycznym pojawiały się i pojawiają partie, ugrupowania, władcy populistyczni. Trudno tu nie nawiązac do polityki, ale z drugiej strony głoszenie populistycznych haseł w kampanii wyborczej i w okresie zdobywania władzy nie zawsze przekładało się na późniejsze działania, tych którzy w ich skutek władzę zdobyli. Spójrz na adwokatów, którzy startowali do Parlamentu Europejskiego z list Samoobrony - byc może doszli do wniosku, że inaczej się w tym kraju nie da nic zmienic, bo wbrew powszechnym, zwłaszcza w internecie opiniom, nie każdy w naszym społeczeństwie musi lubic PO. Byc może byli tylko zwykłymi szujami chcącymi się załapac na stołek - to już nie mi oceniac. Podobnie z oceną całej obecnej polityki.

Łatwo się mówi często po fakcie, że można było przewidziec, ale wcześniej wiele osób nie było w stanie przewidziec.

Historia bezpośrednio nie daje odpowiedzi, można ją wysnuc jedynie przez analogię, ale to nie jest ścisła metoda interpretacji, co wiedzą wszyscy prawnicy.

Historia moim zdaniem jest zaniedbywana nie tyle przez szkoły co przez uczniów, w wieku XXI wielu młodym ludziom wydaje się że historia to pic na wode - że jest niepotrzebna, tym czasem w sprawach organizacji społeczeństwa (nauk społecznych) jest to podstawowa dziedzina nauki i jeżeli ktoś tego nie rozumie nie powinien się wogóle brać za kierunki humanistyczne.

Zgadzam się, ale ogólnie teraz szkoła idzie w dół, widziałem jakiś podręcznik do historii do liceum to jak komiks :D Dużo obrazków, zero tekstu, a historia jest jednak nauką humanistyczną i bez czytania i pisania o niej uczeń nie zrozumie.

Historia magistra vitae!

Przepraszam, że tylko do niektórych wątków tej krótkiej acz interesującej dyskusji zdążyłem się odniesc. Może następnym razem jeszcze...

Pozdr.
Raleen
Pustelnik
Pustelnik
 
Posty: 9
Rejestracja: wt 10.05.2005 7:56
Lokalizacja: Warszawa

-

Postautor: Cyrograf » wt 22.05.2007 14:18

Mozemy się wzorowac na hostori, ale sama z siebie nie nauczy ona nas czegoś.
Cz,lowiek zawsze będzie popełniał błędy, czy to prze dumę czy brak wiary.
Błędy z przeszłości mówią nam tylko, że takie czy takie postępowanie doprowadziło do tego czy tego. Często wlaśnie pomaga nam ta wiedza, jednak właśnie, czlowiek jest tylko człowiekeim, musi popelniać błędy, bo nie jest nieomylny.
Oczywiście nie prągnę dawac nam wymówki. Starajmy sie ich unikać jak najczęściej.
You once said I lied to you? I still believe I was right! No matter where you are, whatever adversities you face, as long as you've got your life, something good is bound to happen. Something so totally awesome that would make up for all the bad stuff.
Awatar użytkownika
Cyrograf
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 175
Rejestracja: pn 07.05.2007 16:07
Lokalizacja: Opole / Jełowa

Postautor: Gvynbleid » wt 22.05.2007 20:40

Ja to widze troche inaczej i postaram się to zobrazoać tak: losy ludzkości to wykres - powiedzmy że linia naszych dziejów idzie pod kątem 45 stopni do osi rzędnych - mając wycinek wcześniejszy jesteśmy w stanie przewidzieć/nadbudować dalszy - taka jest właśnie rola rozwoju - histoii wczoraj i jutrzejszej przyszłości.

Nie niedoceniałbym w ten sposób ludzkości i historii. W pewnych gałęziach nauki (ścisłych przede wszystkim) to wygląda jak cykl uprawy rośliny, coś zasianego wczoraj jutro będzie można zebrać.
Obrazek
Awatar użytkownika
Gvynbleid
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 928
Rejestracja: pn 16.02.2004 10:59
Lokalizacja: Silesia sweet Silesia

Postautor: RaF » wt 22.05.2007 22:09

Coś Asimovem zaleciało ;)

Sądzę, że pewnie jakieś statystyki dałoby się zestawić i wykazać cykliczność niektórych zdarzeń - ale to raczej byłaby znikoma mniejszość; chyba że przejdziemy na jakiś bardzo wysoki poziom uogólnienia wydarzeń, ale wtedy to już chyba zatracimy sens studiowania historii. No i na pewno żaden wykres nie przypominałby funkcji liniowej :D

W tym temacie historię utożsamia się z dziejami narodów, państw i podobnych organizmów. Wydaje mi się, że to jednak albo nie ta perspektywa, albo za wysoki poziom ogólności. Funkcjonowanie świata (celowo używam tu określenia obejmującego wszystko) opiera się na gigantycznej liczbie wzajemnych oddziaływań niezliczonych czynników - jedne zależą od człowieka, inne nie; te, które zależą, też nie muszą być wcale racjonalne, a tylko w przypadku racjonalnych można by wyciągać jakieś sensownie graniczące z pewnością prognozy.

Chciałbym zwrócić uwagę, że badaniami tych czynników i oddziaływań zajmują się rozmaite, idące w setki czy tysiące dziedziny nauk - i to raczej przez ich pryzmat powinno się analizować świat. Oczywiście każda z tych nauk ma własną poddziedzinę zajmującą się jej historią - wszystko jednak sprowadza się do stworzenia pewnego kontekstu, w którym badacze się poruszają. Sądzę więc, że uczyć powinniśmy się przede wszystkim z dorobku tych specjalistycznych dziedzin, a historię traktować jako kontekst, a nie samodzielną - czy nawet główną - nauczycielkę życia.
"Diese nadmierne sformalizowanie starożytnego prawa zeigt Jurisprudenz jako rzecz tego samego rodzaju, als d. religiösen Formalitäten z B. Auguris etc. od. d. Hokus Pokus des znachorów der savages" -- Karol Marks
Awatar użytkownika
RaF
Katedralny Malkontent
 
Posty: 3521
Rejestracja: pt 04.10.2002 22:24
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Gvynbleid » śr 23.05.2007 10:51

RaF pisze:Coś Asimovem zaleciało ;)


Ach, takie tam - troszke ;)

Funkcja liniowa oczywiście w uproszczeniu - wiadomo że nie wyglądałoby to dosłownie tak, natomiast niewydaje mi się żeby była to sinusoida jak obstawiają niektórzy autorzy sf (burgess np.).

RaF zgadzam się co do reszty nieomalże całkowicie.
Obrazek
Awatar użytkownika
Gvynbleid
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 928
Rejestracja: pn 16.02.2004 10:59
Lokalizacja: Silesia sweet Silesia

Postautor: RaF » śr 23.05.2007 17:49

Tak po prawdzie to sam nie wiem, wykres CZEGO miałby to w ogóle być...

Gvynbleid pisze:RaF zgadzam się co do reszty nieomalże całkowicie.

Jak 'nieomalże', to czego nie piszesz kontrargumentów? Zupełnie o dyskusję nie dbasz, leń patentowany :P

A przy okazji inni też mogliby się ożywić, niekoniecznie w tym wątku :P
"Diese nadmierne sformalizowanie starożytnego prawa zeigt Jurisprudenz jako rzecz tego samego rodzaju, als d. religiösen Formalitäten z B. Auguris etc. od. d. Hokus Pokus des znachorów der savages" -- Karol Marks
Awatar użytkownika
RaF
Katedralny Malkontent
 
Posty: 3521
Rejestracja: pt 04.10.2002 22:24
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Alganothorn » pn 28.05.2007 12:15

Historia jako funkcja wyglądałaby prawdopodobnie jak sinusoida pędząca pod kątem 45 stopni
;-)
ludzie, jak już pisałem, się nie zmieniają w tym sensie, że to samo ich napędza do działania - zmiana formy nie zmienia treści;
z kolei świat w swojej istocie i naturze jest powtarzalny do bólu, od dni i nocy, przez pory roku po cykle wykraczające poza percepcję cywilizacyjne (vide klimat - cykliczność okresów zlodowaceń może i nie wkracza poza ramy człowieka jako gatunku, ale już w kategoriach cywilizacyjnych tak)
zaś co do ożywiania się - jak człowiek siedzi przy kompie i tłucze analizy w pracy, to po niej znajdzie tysiąc ciekawszych rzeczy do roboty, niż komp...zwłaszcza, gdy jeszcze widno na dworze
;-)
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5830
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: anime » śr 17.12.2008 18:30

Historia ohhh... jak bardzo uczy. Bez niej rozwój cywilizacji leżały martwym bykiem i kopał groby :) Einstein, Lincoln, Kubuś Puchatek - ci wszyscy zmienili historię ludzkości. A co tu się długo rozwodzić:

CHISTORIA ÓCZY!!!
Awatar użytkownika
anime
Pustelnik
Pustelnik
 
Posty: 18
Rejestracja: pn 15.12.2008 14:20

Postautor: ruletka » śr 29.08.2012 18:56

Ja w szkole byłam fatalnie uczona historii. W kompletnym oderwaniu trzeba było znać fakty, daty. A to nie jest historia tylko kalendarium. Historia to nauka przyczynowo skutkowa i wtedy uczy.
ruletka
Pustelnik
Pustelnik
 
Posty: 17
Rejestracja: śr 07.12.2011 18:57

Postautor: kurp » pn 03.09.2012 23:00

Coś w tym jest. Historia, której się uczy w szkole i historia, którą kochają pasjonaci to dwa zupełnie różne zjawiska. I ten właśnie głupawy encyklopedyzm jest tego przyczyną...
kurp
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 4379
Rejestracja: ndz 04.02.2007 1:54
Lokalizacja: Wawa

Postautor: Shadowmage » wt 04.09.2012 9:33

Ale czy tak nie jest z każdą nauką w szkole? Nie uczą Cię działania organizmu na biologii (no może troszkę), ale musisz wiedzieć jak każdy robaczek jest zbudowany. Jaki ma wpływ, że jeden ma jeden węzeł, drugi dwa, a trzeci coś na kształt mózgu, to już zostaje pominięte.
Paradoksalnie doszedłem kiedyś do wniosku, że szkoła bardziej sprzyja studiowaniu i poszerzaniu własnej wiedzy niż studia.
Każdy czytelnik ma takiego diabła, na jakiego zasłużył.
Arturo Perez-Reverte, "Klub Dumas"
Ględzenie Shadowa - mój blog
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 17751
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: kurp » wt 04.09.2012 21:17

W sumie racja. To dużo szersze zjawisko. Zrozumiałbym jeszcze chęć zwykłego ćwiczenia umysłu ucznia przez zapamiętywanie bzdur (OK, w dobie internetu i smsów może to nawet mieć sens), ale gdyby to chociaż szło w parze z szerszym kontekstem, a nie go de facto zastępowało...

Nie łapię ostatniej myśli. Chodzi Ci o szeroką tematykę/rozszerzanie horyzontów zamiast specjalizacji? (przypomina mi się definicja eksperta jako kogoś, kto ma coraz większą wiedzę w coraz mniejszym zakresie, aż wreszcie wie absolutnie wszystko o niczym) ;)
kurp
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 4379
Rejestracja: ndz 04.02.2007 1:54
Lokalizacja: Wawa

Re: Czy historia tak naprawdę uczy???

Postautor: pawson » pn 22.01.2018 16:49

oczywiście ze uczy,
problem ze ludzie nie analizuja, nie wyciagaja wnioskow,
lub przekrecaja historie i naciagaja pod siebie suszarki do włosów
Ostatnio zmieniony pt 02.03.2018 22:31 przez pawson, łącznie zmieniany 1 raz
pawson
Pustelnik
Pustelnik
 
Posty: 1
Rejestracja: pn 22.01.2018 16:45

Re: Czy historia tak naprawdę uczy???

Postautor: kakon » wt 13.02.2018 12:10

powinna, szkoda tylko ze nie uczy tak wielu osob,
szkoda ze tak wiele przeklaman w naszym zyciu
http://harrow-escorts-agency.co.uk/
kakon
Pustelnik
Pustelnik
 
Posty: 1
Rejestracja: wt 13.02.2018 12:08


Wróć do Historia

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość