Stolemy

Forum polskiego systemu RPG opartego na mitologii i wierzeniach pogańskich Słowian.

Stolemy

Postautor: Gared » czw 13.10.2005 20:33

W związku z faktem, iż zostałem dodany do tej grupy (dzięki Lea :P ) wypada powitać wszystkich uczestników. Lea pisała juz co nieco o przyczynach mojej "kandydatury", które to wcześniej z nią omawiałem. Ogłaszam zatem rozpoczęcie prac nad kolejna rasą - Stolemami. Nie łudzę się, że napiszę tak jak ona o dziwożonach (mimo że tekst będzie wcieleniem wielu pomysłów Lei), ale jakoś to przeżyjecie - może nawet psychiatra nie będzie konieczny. Tekstu nie należy się spodziewać zbyt szybko, gdyz wbrw moim oczekiwaniom studia dość solidnie zawaliły mi czas (a niby czwarty rok miał byc tak luzacki, że nie wiadomo co robić z wolnym czasem... akurat :\ ). Kończe przydługi monolog i idę przemyśleć kilka stolemich spraw.
Wilkołaki są obłudne... Ale nie tak jak szefostwo w pracy...
Gared
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 101
Rejestracja: ndz 18.01.2004 12:19
Lokalizacja: Z Krainy Deszczowców (Gdańsk)

Postautor: Bloody » sob 15.10.2005 1:34

Zatem witamy, jesli chociaż w połowie będziesz tak pomocny jak Lea to sukces murowany :).
A co do stolemów to ejstem jak najbardziej skłonny pomóc radami itp.
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Kazawar Wurdsten » sob 15.10.2005 9:20

Z przymruzeniem oka musze prosic o dystans do porad Bloody'ego w kwestii stolemow, bo jak zauwazylem jakis czas temu, mam absolutnie inna wizje tej rasy. Niecierpliwie czekam na cos od Ciebie Gared, bo chyba bedzie o czym tu dyskutowac.
Pozdrawiam
Awatar użytkownika
Kazawar Wurdsten
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 369
Rejestracja: czw 25.03.2004 8:55
Lokalizacja: Stargard Szczeciński

Postautor: Bloody » sob 15.10.2005 11:45

Dziękuje za pochwały itp ;). Dlatego właśnie powinno kilka osób się nad tym naradzać by uzyskać złoty środek. A co do naszej różnicy zdań to z tego co pamietam polegała ona tylko na stworzeniach zwanych "Spiżowcami"i w sumie tylko ty byłeś na nie ;).
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Bloody » sob 15.10.2005 13:20

Doczytałem temat w któym pisaliśmy, skończyło sie na żywieniu stolemów, obstaje przy swoim, nie wyobrażam sobie stolema jedzącego mniej niż wiła....
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Kazawar Wurdsten » ndz 16.10.2005 7:02

Bo Twoją, jak kazda zresztą, wyobraznie ogranicza wiedza. To nie jest jakis przytyk zlosliwy. Poprostu ja wiem ze w przyrodzie sa liczne przypadki zwierzat, ktorych proporcje masy ciala do masy jedzenia odbiegaja od jakiejs tam sredniej. Zreszta nawet takiej sredniej nie da sie wyznaczyc chyba.
Słon je duzo ale lisci. Dlatego tez nie biega, nie skacze.
Mrówkojad, stosunkowo duze zwierze, je termity i w sumie je ich bardzo malo. Dlatego tez rusza sie tylko jak je, a poza tym spi przykryty swoim wielkim puszystym ogonem by nie tracic ciepla. Nawet mozg ma maleńki bo jest to organ spalajacy najwiecej energii.
Koliber rusza sie duzo. Caly czas wlasciwie lata. I w efekcie caly czas je. Zjada spokojnie tyle co sam waży kazdego dnia.
Niektóre zwierzeta potrafią dlugi czas nie ruszac sie i nie jeść. Obniżają wtedy swoją ciepłote ciala, albo wogole zamarzają. Oddech im słabnie do niewyczuwalnego poziomu. Taki stan nazywa się anabiozą. Czyli taka pół-śmierć. Tyle że potem, w sprzyjających warunkach, taki zwierzak "ożywa" i idzie coś przekąsić.
Ilość niezbędnego jedzenia zależy przedewszystkim od szybkości metabolizmu w organiźmie (co przejawia się w ruchliwości i ciepłocie ciała), potem dopiero od wielkości ciała i wielkości mózgu.
Niedźwiedź ma pecha że jest stałocieplny. Zasypiając na zimę musi mieć zapasy tłuszczu by utrzymać się przy życiu. Jakby był płazem to by poprostu sobie zamarzł.

Jeśli przyjrzeć się stolemom i wiłom to można właściwie się zastanowić które z nich je więcej średnio na dobę. Celowo przywołuję tu jedynie argumenty biologiczne, bo nie lubię jak magią sie wszystko tłumaczy. Stolemy są mniej bystre i refleksyjne nie bez powodu. Trudne warunki w górach wymuszają tryb życia. Gdyby stolem mógł zamarznąć poprostu siedząc sobie gdzieś na głazie, a potem odtajeć z roztopami to byłoby nawet ciekawe. Oczywiście gdyby normalnie się odżywiał i ruszał toby nie zamarzł, ale miałby taką opcję na trudne sytuacje. To byłoby coś znaleźć zamarzniętego stolema.
Awatar użytkownika
Kazawar Wurdsten
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 369
Rejestracja: czw 25.03.2004 8:55
Lokalizacja: Stargard Szczeciński

Postautor: Bloody » ndz 16.10.2005 12:33

Gdyby stolem mógł zamarznąć poprostu siedząc sobie gdzieś na głazie, a potem odtajeć z roztopami to byłoby nawet ciekawe. Oczywiście gdyby normalnie się odżywiał i ruszał toby nie zamarzł, ale miałby taką opcję na trudne sytuacje. To byłoby coś znaleźć zamarzniętego stolema.


A czytałeś właściwie podręcznik? Opis stolemów zasada 1.
Ja wiem że płazy na zime zapadają w stan hibernacji, ciepłota ciała spada do tej z otoczenia i będąc niezbyt głęboko pod ziemią rpzetrzymują zimę.
Kiedyś też widziałem dokument gdzie jakiś gryzoń zapadając w sen zmienia aktywność swego serca, które bije około dziesięciokrotnie wolniej. W każdym razie mnie nie idzie o spalanie to w czasie letargu moim zdaniem jest zerowe, co jednak jest raczej mało ważbne bo gracz ma raczej zamair być aktywnym aniżeli sesje odgrywać "będąc w letargu". A z mojej strony raczej nie idzie o brak wyobraźni w końcu moja wyobraźnia poszła bardziej do przodu niż twoja ( spiżowce ), dziwi mnie twa trwoga o ekosystem w którym mamy wilkołaki, żmije, rachmany, demony wszelakie oraz rasy inne.
Słoń swoją drogą nie ppodskakuje przez wzgląd na swoją masę, sięgającą nawet do 6 ton, a nie na zjadane liście :roll:
Przyznaje że stolem przez swoją mniejszą aktywność życiową powinien jeść mniej niż proporcjonalny jemu wzrostem i waga człowiek. Ale skoro człowiek mający 190cm, przy dużej masie mięśniowej waży 100-110kg to stolem przy 3 metrach ma między 180-230kg, gdy nic nie robi to czemu nie, jego spalanie spowalnia się, ale gdy wędruje z drużyna i jest ciągle aktywny to na kilku suszonych owocach raczej długo by nie pociągnął.
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Leuś » ndz 16.10.2005 14:06

Hmmm... Może udałoby się jakoś wypośrodkować te dwie ścieżki? Jeśli nie, zawsze możemy stworzyć dwa rodzaje stolemów :P W końcu ile mamy wiłów i krzatów :P.
A tak serio...
Wykroiłam kawałek tego co już udało mi się naszkicowac na kolanie. Tyczy się powyżeszego problemu - diety gigantów. Napiszcie co myślicie.
Kazawarze, mi się pomysł z zamarzaniem wydaje przyjemny, jednak nie możemy sprawić, by wszystkie rasy prócz ludzkiej były niekatywne zimą - wiły już są i krzaty raczej też troszkę, bo ciężko im po wysokim śniegu drałować i pewnie marzną jak wróble jak nie zjedzą przynajmniej 5iu obiadów :? Zimą wtedy mogliby grać jedynie ludzie... Sporo rzeczy by się marnowało. Ja skłaniałabym się do okrojenia tego zamarzania, jeśli już będzie. Zresztą, to tu wszystko jest:


------------------
Olbrzymy zwykły wieść dość spokojny żywot. Póki nie zaangażowane w żadne potyczki, spędzają czas jak ludzie, na pracy, sporządzaniu wyrobów, przetwarzaniu pożywienia lub wypoczynku.
Polują na ogół na duże zwierzęta, jak żubry, tury czy jelenie. Na wyprawę po zdobycz zabierają najczęściej wiązkę oszczepów, które to ich łowcy zwykli nosić na plecach lub przy boku w podłużnych, wąskich koszach wiklinowych. Stolemy nie są zbyt dobre w cichym podchodzeniu zwierzyny, gdyż ich ciężkie stąpnięcia powodują trzask nawet grubszych gałęzi, a słuszna postura nie pozwala za dobrze ukryć się za krzewem. Jednak olbrzymy są bardzo wytrwałe. Czasem, gdy zwierzyna co rusz im umyka, potrafią przejść za nią szmat drogi, aż się zmęczy lub jej czujność się osłabi. Wtedy zaczynają robić użytek z oszczepów, którymi ciskają w upatrzone zwierzę. Na bardziej otwartych terenach kopią czasem wilcze doły, zwabiając ku nim spłoszone zwierzęta. Oprócz polowań, perunowe dzieci czerpią pożywienie także z hodowlanych stad.
Stolemy hodują owce przemieszane w stadach nieraz z ich dzikimi górskimi krewniakami, muflonami. Olbrzymy są dobrymi hodowcami, duża ich część żyjąca w górach pędzi stada na hale wiosną i spędza je powrotnie na jesieni. Pasterzami stad zostają mianowane najczęściej dzieci i młode osoby, podczas gdy dorośli trudnią się rzemiosłami, wojenką, wyrobnictwem, lub udają się na wyprawy. Młode stolemy spędzając z tej racji sporą część roku poza domem, uczą się samodzielnego radzenia sobie w górach, obrony przed wilkami, klecenia prowizorycznych domostw i narzędzi, sprawiania zwierząt, ściągania owczego mleka, pozyskiwania wełny itp.
Z owczego mleka wytwarza się różnego rodzaju sery i przechowuje je w chłodnych miejscach, czasami wędząc na zimę. Mleko, masło, sery i mięso zwierzęce to główne składniki stolemiego pożywienia. Jakkolwiek przeciętny olbrzym zjada tylko do dwóch razy tyle co człowiek, jednak stolemia dieta jest wysokokaloryczna. Stolemy nie wycinają mięsa z upolowanej zdobyczy, ale spożywają ją wraz z tłuszczem. Podobnie nie ściągają śmietany z mleka (chyba że potrzebują ją na masło), pijąc wszystko w pierwotnej formie. Nadto, olbrzymy piją powszechnie podgrzewane piwo własnej roboty, które przy spokojniejszych czasach pozwala zawiązać nieco sadełka w zapasie.
Czasem się spotyka stolemich rolników, posiadających uprawny zagon w swojej okolicy i orzących go z pomocą wołów. Z pól zbierają pszenicę na piwo oraz inne zboża, kaszę, owies, rzepę i podobne rzeczy. Rolnictwo w górach jest jednak trudniejsze i nie tak powszechne - spotyka się je raczej na terenach mnie surowych, zależnie od wysokości.
Zdarza się, że wielcy górale łowią ryby w strumykach i jeziorach, albo zarybiają górskie jeziorka, jednak ryby są jedynie dodatkiem w jadłospisie, nie daniem głównym.
Dodać należy, iż stolemy nie tracą tylu kalorii co ludzie na ogrzanie organizmu - są one nieprzeciętnie odporne na mróz i upały. Temperatura ich ciała potrafi przy różnej pogodzie ulec zmianom. Wprawdzie nie są całkowicie zmiennocieplne, gdyż nie zamarzają na zimę (najczęściej), jednak ciepłota ich ciała latem i zimą potrafi się różnić o parę stopni. Dlatego zimą, PL może na przykład zwrócić uwagę stolemiej postaci, żeby zimą raczej nie ściskał ludzkich kobiet, bo zmarzną w jego objęciach; z kolei w upale masło mogłoby się powoli roztopić na jego dłoni.
--------------------------
Awatar użytkownika
Leuś
Lady
Lady
 
Posty: 480
Rejestracja: pt 03.09.2004 12:42
Lokalizacja: Stąd

Postautor: Bloody » pn 17.10.2005 3:43

Wysoko kaloryczna dieta mi się podoba, można by ją takze uzależnic od trybu życia danego stolema, jak wspomniałem wczesniej stolem wędrójący z drużyną diete powinien potrzebować więcej kalori aniżeli stolem mieszkający spokojnie w jaskini, razem ze swym ludem. Co do temperatuty, to do końca nie ejstem przekonany, bo spadek temperatury musiał by sie odbić na jego statystykach, zapadające w zimową hibernację płazy nie ruszają się wcale.
Nie będę jednak się tu juz uprzykrzał, wystarczy jeśli stolem straci -2 ZW, tak by był jeden modyfikator mniej z tejże cechy.
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Kazawar Wurdsten » pn 17.10.2005 12:44

Spadek temperatury moze byc nie ograniczeniem a zaleta stolema. Kilka stopni w dol to tylko obiaw zmian jakie zachodza w organizmie. Jesli druzyna przechodzi kryzys gdzies w zimie w gorach i wszyscy traca siły z głodu to PL powinien pojechać im po testach. Krzepa i reakcja przede wszystkim. Tymczasem stolem staje sie trochę ospały (może być -2 ZW jak Bloody proponuje) ale jego stan się nie pogarsza. Sprawa może mieć się podobnie w przypadku ciężkich ran. Normalnie ciężka, nieleczona, krwawiąca rana powinna pogarszać stan zdrowia. Podobnie trucizny, czy choroby. Spowolnienie funkcji życiowych u stolema może powstrzymać ten proces do czasu aż ktoś go nie opatrzy (można stopniować spadek cech w zależności od stanu zdrowia stolema, skrajnie np. do poziomu 1 ZW i R).
Wydaje mi się, że to częściowe skamienienie powinno być niezależne od woli stolema ale tylko w przypadkach, które wymieniłem (trudne, zagrażające życiu warunki i ciężkie rany). Natomiast poza tym, jeśli stolem się dobrze odżywi, powinien móc funkcjonowac normalnie, nawet w największe mrozy. Oczywiście może podjąć decyzję że nie je i wtedy wprowadzić się w taki stan celowo. To może być element jakiegoś gusła na przykład.
Awatar użytkownika
Kazawar Wurdsten
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 369
Rejestracja: czw 25.03.2004 8:55
Lokalizacja: Stargard Szczeciński

Postautor: Bloody » pn 17.10.2005 13:32

Z tym się zgadzam, osobiście w tym wypadku mogę stwierdzić że stolem w zime nawet nie czuje potrzeby rozpalania ogniska, zaśnie, trochę mu temperatura spadnie, rano obudzi się ospały, ale jak zacznie się poruszać ( będąc ciepło ubranym ) to się rozgrzeje i temperatura znowu się podniesie.
A u ludzi w takich rpzypadkach testy na zdrowie czy nie mają jakis odmrożeń, po za tym ręce będą im się trząść itp.
Swoją drogą zastanawia mnie co gdy stolem wpadnie do wody, latem gdy woda ciepła czy się topi czy jak? To samo zimą gdy temperatura drastycznie spadnie do kilku stopni i w dodatku zaleje mu usta z płucami?
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Kazawar Wurdsten » pn 17.10.2005 13:42

No nic się z nim nie dzieje. Normalnie, jak człowiek se pływa jak umie albo bez sensu macha witkami jak nie umie.
Stolem jest stałocieplny w tym sensie, że otoczenie go nie ochładza, tylko to jego organizm obniża temperaturę w określonych sytuacjach w celu samoochrony.
Woda może stolema wyziębić tak samo jak człowieka. Chyba.
Awatar użytkownika
Kazawar Wurdsten
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 369
Rejestracja: czw 25.03.2004 8:55
Lokalizacja: Stargard Szczeciński

Postautor: Bloody » pn 17.10.2005 13:49

Właśnie dlatego zapytałem najpierw o sytuacje w lecie, czy one umieją pływać, cos co pochodzi z kamienia jakoś nie wydaje mi się by miało zdolnośc plywackie, czy opadając na dno stolemy się topią czy zwyczjnie zapadają w letarg, w sumei jak dla mnie to najzwyczajniej tona, ale wolę się spytać co o tym sądzicie by nie było nieporozumień.
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Kazawar Wurdsten » pn 17.10.2005 14:04

Skoro już stolem tonie, to się dusi, wchodzą mu obrażenia i chyba by zapadł w letarg by się ratować, jednak on wciąż musi chyba oddychać, a więc nawet w letargu pod wodą poprostu się przekręci.
Nie ma sensu robić z tego letargu panaceum na wszystko i ogólnie przemiany w super niezniszalny obiekt. Jak ktoś walnie stolema w letargu, to go może zabić normalnie.
Awatar użytkownika
Kazawar Wurdsten
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 369
Rejestracja: czw 25.03.2004 8:55
Lokalizacja: Stargard Szczeciński

Postautor: Leuś » pn 17.10.2005 15:09

Po mojemu letarg to cos niezbyt częstego. Dieta - owszem, zgodzę się że aktywny stolem musi jeść więcej niż odpoczywający, ale to dość naturalne, skoro nie zaznaczam takich rzeczy w przypadku ludzi bo są oczywiste, to u stolemów też nie będę...
A co do pływania, zależy jaką macie wizję stolemów i jak dalece jesteście gotowi utożsamić stolema z kamieniem. Według mojego wyobrażenia te istoty mają masywne, szerokie dłonie i wielkie stopy, co według tekstu ułatwia im pływanie. Czemu by nie mieli umieć pływać w zasadzie?

Fragment:

-------------------------
Jeśli chodzi o sprawy materialne, o sprawy ciała, stolem to taki duży człowiek z cechami jaszczurki i kamienia. Jego skóra, mająca nieraz szarawy lub ziemisty odcień, twarda jest i marszczy się bardzo w miejscach zgięć, gromadząc w nich cień. Latem potrafi się nagrzać niczym skała w słońcu, zimą stygnie za to, pijąc część temperatury otoczenia.
Nawet największe olbrzymy nie przekraczają wzrostem wysokości dwóch średnich ludzi, a najmniejsze dorosłe okazy mierzą koło dwóch i pół metra. Kobiety są nieco niższe od mężczyzn, jak wśród ludzi. Stolema cechuje silna budowa, jego ciało jest masywne, a bary szersze w proporcjach niż u człowieka. Podobnież ich dłonie i stopy, są stosunkowo większe i szersze, co ku zaskoczeniu niektórych, czyni stolemy niezłymi pływakami w połączeniu z ich odpornością na zimno górskich jezior. Ciało wieńczy odpowiednio masywna głowa, o mało subtelnych, wyraźnych rysach, z silnie zaznaczoną szczęką u mężczyzn, dużym nosem, niskim czołem i słabo zarysowanymi brwiami. W odróżnieniu od niemal kwadratowej, silnej linii szczęki męskiej, twarz kobieca jest niemal trójkątna, szeroka w części policzkowej i wąska w brodzie.
----------------------------

Myślę że narazie niech sobie pływają, zobaczymy, jak się okaże że mają za dużo zalet to się zastanowimy gdzie im życie uprzykrzyć :wink:

Pomyślę jeszcze o tych skutkach częściowej zmiennocieplności...
Awatar użytkownika
Leuś
Lady
Lady
 
Posty: 480
Rejestracja: pt 03.09.2004 12:42
Lokalizacja: Stąd

Postautor: Gared » pn 17.10.2005 22:53

Pozwole sobie zacytowac podręcznik:

"1. Letarg. Potrafią przetrwać w najgorszch warunkach, np. przywalone zawałem w kopalni, lawiną w górach czy zalane wodą. Zapadają wtedy w stan półżycia i wyglądaja jak kamienne posągi."

Letarg to potężne remedium na wiele przykrych sytuacji - także na takie jak "utopiony" stolem. Należałoby zatem dokładnie sprecyzować warunki w których stolem może w ów letarg zapaść, a także warunki jakie muszą zajść by się z tego letargu obudził. Proponowałbym by zapadanie w letarg było automatyczne, zamiast śmierci stolema. Znika jego świadomość jako myślącej istoty, znikają niemal całkowicie wszelkie funkcje życiowe. Im dłużej stolem przebywa w stanie letargu tym trudniej jest mu się przebudzić gdy miną niekorzystne warunki - słyszano o stolemach które raz zapadłszy w letarg nie obudziły sie juz nigdy, inne z kolei odzyskiwały śiwadomość po wielu latach trwania w letargu.

Niech gracz, którego stolem zostanie zasypany przez lawine nigdy nie będzie pewien czy jego postać jeszcze się obudzi, czy też musi "turlać" nową.

Stolemy muszą trudnić sie pasterką, z kim bowiem będą handlowały dziwożony? Jedna uwaga - dziwożona czy człowiek, dla stolema to jedno i to samo, nie potrafią pojąć różnicy pomiędzy tymi rasami.
Wilkołaki są obłudne... Ale nie tak jak szefostwo w pracy...
Gared
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 101
Rejestracja: ndz 18.01.2004 12:19
Lokalizacja: Z Krainy Deszczowców (Gdańsk)

Postautor: Kazawar Wurdsten » wt 18.10.2005 8:03

Tak.
Czyli podsumowując: stolem zapada w stan skamienienia (proponuję to nazwać inaczej niż letarg bo chyba takiego słowa w staropolskim nie było), który pozwala mu przetrwać trudne warunki, czy poprostu rany. Lekko głodny, zmarznięty, lub zraniony stolem nie kamienieje od razu na maksa, tylko częsciowo. Stopniowałbym:
1) -2Zw i -2Re -gdy sytuacja jest poważna na tyle, że stan zdrowia stolema się pogorszy bez tego odruchu obronnego,
2) Zw=1, Re=1, Kr=1, Zd=1 -jako alternatywa dla śmierci.
Przy każdym z tych stopni skamienienia negatywne skutki jakichś czynników raniących zostają zatrzymane.
Z pierwszym stopniem temperatura ciała stolema staje się ciut bliższa otoczeniu, czyli energia metabolizmu jest kierowana na utrzymanie funkcji życiowych zamiast ciepłoty. Stolem staje się ospały i niemrawy.
W sytuacji, gdy np. brak jest powietrza, lub rany są śmiertelne, skamienienie stolema jest już bardziej dosłowne (drugi poziom). Nawet wtedy stolem pozostaje świadom, powiedzmy że śpi. Skóra staje się zupełnie podobna do skały, temperatura ciała wyrównuje się z otoczeniem, nawet mech na nim wyrośnie z czasem.

Jak odkamienić stolema?
Z pierwszego stopnia jest szansa, że sam się odkamieni, gdy warunki się poprawią. Wystarczy go opatrzyć, pokropić spragnione usta wodą, ogrzać, itp.
Przy stopniu drugim, zatrzymującym śmierć w pół kroku, trzeba przywrócić ciało stolema do zdrowia, bo inaczej się nie odkamieni i tu chyba tylko magia pomóc może. No bo jak poskładać gnaty stolemowi, który jest sztywny jak głaz? Jak opatrzyć rany, które nie krwawią bo przypominają pęknięcia w skale? Jak poruszyć płuca kogoś kto się nie da poruszyć? To może być fajny temat na sesje.
Samo ozdrowienie stolema nie wyciągnie go jednak na pewno z kamiennego snu. Trzeba tu jeszcze liczyć na łut szczęścia. Powiedzmy, że każdy rok skamienienia to procent szansy mniej na przywrócenie życiu. Poprostu sen staje się dla stolema coraz słodszy i jego myśli płyną coraz wolniej. Trzeba go jakoś zmotywować do powrotu. To mogą być konkretne argumenty.
Widzę drużynę, która rozmawia ze skałą, która prosi stolema o powrót bo bez niego nie mają szans.
Awatar użytkownika
Kazawar Wurdsten
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 369
Rejestracja: czw 25.03.2004 8:55
Lokalizacja: Stargard Szczeciński

Postautor: Jakub Cieślak » wt 18.10.2005 9:05

Wtrącę swoje dwa słowa- skamienienie i odkamienie kojarzy mi się z rurami i czajnikiem ;)... Proponuję jednak inne określenie tego stanu.
letarg - śmierć pozorna, chorobowy stan senności, cechujący się brakiem reakcji na bodźce i osłabieniem czynności życiowych organizmu.
Etym. - gr. lēthargos 'jw.' od lēthē 'zapomnienie; mit. gr. Lete, rzeka Zapomnienia w Hadesie'; po napiciu się z niej dusza zmarłego traciła pamięć o swym życiu na Ziemi; por. Styks.
Źródło: Słownik Kopaliskiego

Jak widać, letarg wcale młodym słowem nie jest i mógł w jakiejś formie dotrzeć do Polski słowiańskiej.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Leuś » wt 18.10.2005 9:55

Kazawar Wurdsten pisze:Przy stopniu drugim, zatrzymującym śmierć w pół kroku, trzeba przywrócić ciało stolema do zdrowia, bo inaczej się nie odkamieni i tu chyba tylko magia pomóc może. (...) Widzę drużynę, która rozmawia ze skałą, która prosi stolema o powrót bo bez niego nie mają szans.


Bardzo fajny problem na sesję.
Poruszenie głazu, to mógłby być rytuał stolemi, zastrzeżony dla rasy lub nie, w każdym razie z niej się wywodzący. Może trzebaby używać odpowiednich słów, może po prostu przekonać do pobudki, może coś wypalić albo dąć w jakiś instrument, który obudziłby kamień... albo wzywać burzę tak długo aż w tego skamieniałego strzeli i go obudzi. Też przez rytuał. Hmm, czy ja się zanadto nie rozpędzam... No ale to w końcu perunowy pomiot.
Awatar użytkownika
Leuś
Lady
Lady
 
Posty: 480
Rejestracja: pt 03.09.2004 12:42
Lokalizacja: Stąd

Postautor: Kazawar Wurdsten » wt 18.10.2005 10:05

No to niech będzie letarg, tyle że prosty gościu z wiochy w górach, ktory cosik o stolemim letargu słyszał albo i widział taką postać, to raczej będzie stosował określenie jakie jemu sie skojarzy. I prawdopodobnie bedzie to "skamienieć", a problem czajnika raczej tu nie stanie na przeszkodzie.

Podoba mi się pomysł ze ściąganiem pioruna. Problem mają ci, którzy stolema w jaskini chcą obudzić. Chyba będą musieli wytargać delikwenta na górę jakąś. To dopiero zagwozdka techniczna.
Awatar użytkownika
Kazawar Wurdsten
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 369
Rejestracja: czw 25.03.2004 8:55
Lokalizacja: Stargard Szczeciński

Postautor: Gared » wt 18.10.2005 10:57

Zdecydowanie jestem za tym by tylko łaska Peruna mogła przywrócić na śmierc skamieniałego (skamieniałego, bo "zletarżały" dobrze nie brzmi :P)stolema do życia. A cóż może być większym uznaniem boga grzmotów niż piorunem w czachę? :wink: Pomysł z burzą bardzo mi się podoba, tak bardzo, iz niemal z miejsca dyskwalifikuje wszystkie inne.

EDIT: Ha, napisałęm to tak nieprecyzyjnie, iż post niemal nie przystawał do mojej wizji. Zatem poprawka:

Trudnością wielką i wyzwaniem jest stolema w letarg zapadłego do zycia przywrócić. Jeśli tedy sparwic to chcesz do najwyższego z bogów z prośba się zwrócić musisz, gdyz jeno moc perunowa może stolema przebudzić.

Tutaj następuje opis rytuału, dzięki któremu Perun być może łaskaw będzie przychylić się do prośby i potraktowac stolema "uzdrawiającą" dawką elektryczności :wink:

Rytuał byłby tym mniej skuteczny im dłużej stolem przebywałby w kamiennej postaci, nie bez wpływu byłyby zapewne czyny stolema. Do rozstrzygnięcia pozostaje kwestia czy stolem budzi sie ranny czy zupełnie ozdrowiały :wink: Dodatkowo myslę iż powinna być granica po przekroczeniu której obudzenie się z letargu jest w zasadzie niemożliwe.
Wilkołaki są obłudne... Ale nie tak jak szefostwo w pracy...
Gared
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 101
Rejestracja: ndz 18.01.2004 12:19
Lokalizacja: Z Krainy Deszczowców (Gdańsk)

Postautor: Leuś » wt 18.10.2005 11:23

Moim zdaniem ranny. Nie dość że tak trudno mu umrzeć, to jeszcze miałby się obudzić w pełni zdrów :). W zasadzie to czemu nie, ale trzeba pamiętać, że stolem już jest postacią fizycznie upaśniejszą niż inne rasy, jest silniejszy i bardziej odporny, po drugie ma tem letarg, który ułatwia mu przetrwanie. Nie rozpędźmy się za bardzo.
Myślę, że piorun mógłby go obudzić na tyle żeby jego wskrzesicielom umożliwić wyleczenie jego ran lub inne poratowanie.
Inna sprawa - czy stolemia skamielina utrafiona piorunem przypadkiem w czasie buzry może się obudzić? Ja bym była na tak... a Wy? Taki nagle pojawiający się w okolicy stolem... I nie wszystko pamięta :) Proponuję szansę na amnezję, wzrastającą wraz z długością letargu. Co o tym myślicie?
Gared, granica o której mówisz by się przydała. Jest jednak jeszcze inna możliwość, na przykład: nie byłoby tak, że jak stolem bardzo zmurszał to już klamka zapadła, tylko tak, że każde postrzelenie piorunem obniża mu na stałe CHAR o 1. Albo wszystkie mentale, jeśli ktoś uważa że to mało. Wyobrażając sobie obrazek takiego stolema po paru przebudzeniach, powzięłam postanowienie bardziej dbać o drużynowe stolemy :P Potem będzie problem zajść do wsi na nockę, jak ludziska potwory psami szczuć będą.
Ostatnio zmieniony wt 18.10.2005 11:30 przez Leuś, łącznie zmieniany 1 raz
Awatar użytkownika
Leuś
Lady
Lady
 
Posty: 480
Rejestracja: pt 03.09.2004 12:42
Lokalizacja: Stąd

Postautor: Gared » wt 18.10.2005 11:29

Amnezja... Stolem na pewno nie odczuwa upływu czasu kiedy jest w letargu, ale nie wiem czemu miałoby to wpływać na jego pamięć. Gdybyśmy dopuścili, iz stolem może zapaść w letarg w wyniku ran wówczas jeśli dostał w głowę po przebudzeniu może mieć problemy z pamięcią. Z drugiej stony tak sobie pomyślałem - podręcznik wspomina tylko o przetrwaniu w niekorzystnych warunkach, takich jak zawał w kopalni, "utopienie się". O ranach nie ma tam ani słowa, zatem jeśli stolem wpadnie w Wisłę w letarg zapadnie, jesli dopadnie go mróz zamiast zamarznąć w padnie w letarg, lecz jeśli otrzyma obrażenia powodujące w myśl mechaniki śmierc postaci o letargu nie ma mowy. Po prostu umiera jak każde inne stworzenie.

Przypadkowe trafienie piorunem? Nie ma czegoś takiego jak przypadek, widocznie Perun uznał, że ten stolem ma się odkamienić :wink: Innymi słowy, jeśli stolem podczas letargu zarobi piorunem budzi się, niezaleznie czy ten piorun to efekt rytuału czy nie.
Ostatnio zmieniony wt 18.10.2005 11:38 przez Gared, łącznie zmieniany 1 raz
Wilkołaki są obłudne... Ale nie tak jak szefostwo w pracy...
Gared
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 101
Rejestracja: ndz 18.01.2004 12:19
Lokalizacja: Z Krainy Deszczowców (Gdańsk)

Postautor: Leuś » wt 18.10.2005 11:37

A szansa stolema na to że Perun mu strzeli powinna być bardziej zależna od tego jaki stolem wiódł żywot i czy się bogu podobał, a mniej od tego ile w letargu siedział (tak według mnie tylko).
Awatar użytkownika
Leuś
Lady
Lady
 
Posty: 480
Rejestracja: pt 03.09.2004 12:42
Lokalizacja: Stąd

Postautor: Bloody » wt 18.10.2005 11:48

Jak na mój gust to zwyczajnie obudzi sie otumaniony, kilka dni powinien do siebie dochodzić. Kilka dni bedzie sobie przypominał sczegóły swego zycia, co do fizycznego stanu zamiast ran przywali ostre minusy w poruszaniu np. zaczyna od 1 ZW i cocodziennie przybywa mu kolejny, to samo reakcja :).
Pomysł ze stolemem wracającym do siebie z letergu an sesje jest spoko, ale nalezało by też spojrzeć na ten przypadek także pod kątem gracza który z przymusu zapadł w letrg, a drużyna próbuje przywrócić go do życia. Żeby po prostu gracz nie miał się znowu zbytnio dołującego powrotu ;).

PS Trochę się w waszych wypowiedziach już gubie, tak ze jeśli się w czymś powtarzam to sorry :)
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Gared » wt 18.10.2005 11:54

Nie przejmuj się, ja też się gubię :wink: ale za jakis czas wszystko powinno się wyklarować.
Wilkołaki są obłudne... Ale nie tak jak szefostwo w pracy...
Gared
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 101
Rejestracja: ndz 18.01.2004 12:19
Lokalizacja: Z Krainy Deszczowców (Gdańsk)

Postautor: Kazawar Wurdsten » śr 19.10.2005 6:57

Podsumowałbym to tak:
Stosuje się proporcjonalną zasadę, że ilość lat skamieliny to procentowa szansa, że stolem się NIE ocknie po trafieniu piorunem. Po stu latach nie ma szans by takiego typa obudzić. Staje się posągiem poddawanym erozji czasu.
"Przypadkowe" pioruny mają tu takie same prawa jak te wyproszone przez graczy.
Ranny stolem budzi się ranny.
Umierający stolem budzi się umierający. Przy życiu go moc Peruna podtrzyma czas jakiś (do końca burzy powiedzmy, czasem to parę godzin, czasem dzień cały), ale jak nikt mu nie pomoże to poprostu znów chłopina kamienieje.
Stolema można zabić. Jak oberwie dość mocno by umrzeć to umiera. Jak ktoś rozbije skamieniałe ciało stolema to go zabija.
Awatar użytkownika
Kazawar Wurdsten
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 369
Rejestracja: czw 25.03.2004 8:55
Lokalizacja: Stargard Szczeciński

Postautor: Bloody » śr 19.10.2005 13:10

Moim zdaniem stolem tak dlugo może być w formie skamieliny jak długo normalnie by żył, znaczy się że mimo że jest skamieniały to nadal się starzeje! Czyli może sobie zapaść w letarg ale jak nikt go nie obudzi to na czas to po prostu umrze ze starości, w tym rpzydku pozostając kamieniem.
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Kazawar Wurdsten » śr 19.10.2005 13:50

Nie zgadzam się. To jest właśnie sens stanu anabiozy, że spowalniając procesy metaboliczne w tkankach, powodujemy równocześnie ich wolniejsze starzenie się. To coś jakby hibernacja. Teoretycznie W. Disney nadal żyje i jak go odmrożą to będzie biologicznie w wieku w jakim go zamrożono. Ale jak to ma być u stolemów to oczywiście kwestia dalszej dyskusji.
Awatar użytkownika
Kazawar Wurdsten
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 369
Rejestracja: czw 25.03.2004 8:55
Lokalizacja: Stargard Szczeciński

Postautor: Bloody » śr 19.10.2005 14:09

W sumie letarg moze dizałać w dwojaki sposób, jeden to całkowita zmiana w kamień, druga tylko powierzchowna z wewnętrznym spowolnieniem procesów życiowych.
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Kazawar Wurdsten » śr 19.10.2005 14:59

No ale tak czy inaczej o starzeniu w normalnym tępie nie może być mowy. Można próbować jakoś tam określać o ile wolniej stolem się starzeje, ale byłbym tu za tym by nie uszczegóławiać mechaniki zbytnio.
Awatar użytkownika
Kazawar Wurdsten
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 369
Rejestracja: czw 25.03.2004 8:55
Lokalizacja: Stargard Szczeciński

Postautor: Leuś » śr 19.10.2005 15:26

Ja po cichu byłabym za tym żeby podczas letargu się nie starzał fizycznie, bo... coż, bo to by wykluczyło fajną możliwość na sesję, gdzie jakiś stolem zostaje wybudzony i z tego co pamięta musi iść spieszyć się nie wiem np ratować swoją rodzinę, albo na postrzyżyny syna czy coś, a tu bam, wpada i następne pokolenie patrzy na niego jak na zjawisko :P. A po bliskich ani śladu. Poza tym, letarg to letarg. Bloody, proponowałeś dla stolema minusy po wybudzeniu, wynikające z "odkamienienia" się - są ok. Nie musi się jeszcze dodatkowo starzeć...
Awatar użytkownika
Leuś
Lady
Lady
 
Posty: 480
Rejestracja: pt 03.09.2004 12:42
Lokalizacja: Stąd

Postautor: Bloody » śr 19.10.2005 17:38

Ja tylko sugeruje ;). Swoją drogąile lat żyją stolemy, pisało cos w podręczniku na ten temat bo za bardzo nie pamiętam.
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Gared » śr 19.10.2005 19:03

Dokładnej liczby nie podano, ale ten fragment daje do myślenia:

"Wiele ludzkich pokoleń minąć musi, żeby stolem osiągnął wiek podeszły."

Zatem stolem żyje długo - myślę że można mu spokojnie wrzucić z 200 - 250 lat. Może te liczby wobec stwierdzenia "wiele ludzkich pokoleń" wydadzą się niewielkie, lecz średnia życia w tamtych latach była zdecydowanie krótsza niż obecnie :wink: Zdecydowanie większych bym absolutnie nie dawał.

Starzenie się stolemów podczas letargu: jestem na nie, zdecydowanie na nie. Podkreślę też, że jestem przeciwny zapadnaiu w stolemi letarg w wyniku otrzymanych ran.

W związku z wiekiem stolemów rodzi to pytanie o strukture klanową oraz płodność i ilość dzieci. Na początek troszkę cytatów z podręcznika:
" Mimo że stolemy zbudowane są bardziej na podobieństwo skał niż istot żywych, nieobce są im ludzkie odczucia i pojęcia. Zakłądają oni rodziny, które składają się na rody. Kilkunastoosobowa rodzina stolemia zajmuje jedną obszerna jaskinię wraz z przylegającą do niej ziemią. Wodzem jest najsatrszy z nich, a władze sprawuje wraz z żoną."

Jaki byłby skład stolemiej rodziny? Kilkunastoosobowa, zatem zakładam, że składałaby się z kilku pokoleń. Najstarszy stolem - senior rodziny i jednocześnie ojciec/dziadek - sprawuje rządy, zaś podporządkowani sa mu jego dzieci i wnuczęta. Kiedy stolem się żeni jego wybranka jest przyjmowana do rodziny męża, jednak nieraz zdaża się, iż to stolemi mąż jest przyjmowany do rodziny swej wybranki (przeważnie jakis outsaider). Stolemy zazwyczaj nie mają wielu dzieci, zaś spora ilość osób w jednej rodzinie bierze się z ich długowieczności. Przyjmijmy, iz stolemka w ciągu swego życia przeciętnie rodzi tróje do pięciu dzieci - wydaje mi się to być liczbą odpowiednią by nie nastąpiło przestolemienie. Kiedy umiera senior rodziny jego miejsce zajmuje najstarszy z jego potomków.

To na razie tyle. Przeczytajcie, przemyślcie a jak mnie najdzie to jutro dopiszę kolejne kwestie.
Wilkołaki są obłudne... Ale nie tak jak szefostwo w pracy...
Gared
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 101
Rejestracja: ndz 18.01.2004 12:19
Lokalizacja: Z Krainy Deszczowców (Gdańsk)

Postautor: Kazawar Wurdsten » śr 19.10.2005 22:13

Fajny opis, Gared. Jednak ilosc urodzonych dzieci to jedno, ale inna sprawa to ile z nich dożywa dorosłości (tak w okolicach 100 lat dla kobiet, i 120 dla facetów?). Czy stolemie niemowlęta są od razu silne i zdrowe? Czy już od urodzenia potrafią skamienieć w przypadku jakiejś wyniszczającej choroby lub głodu (gdy np. umrze lub co śmieszniejsze SKAMIENIEJE matka)?
Jeśli jakiś stolem skamieniał i nie można go przywrócić życiu, to co stolemy robią z takim stolemim głazem? Chowają go gdzieś w specjalnych komorach jaskiń? Może wynoszą na najwyższe półki skalne i tam zostawiają w nadziei na przychylną wolę Peruna?
Czy zjawisko skamienienia jest znane innym rasom? Czy np. nie jest tak, że skamieniały stolem jest elementem jakiś legend lub przesądów?
Jak traktowany jest pradziad, który po 70 latach odkamieniał i wrócił do rodziny? Czy jego potomek oddaje mu władzę? Czy mają miejsce honorowe pojedynki o władzę?
Warto się zastanowić chyba nad takimi detalami.
Awatar użytkownika
Kazawar Wurdsten
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 369
Rejestracja: czw 25.03.2004 8:55
Lokalizacja: Stargard Szczeciński

Następna

Wróć do Arkona

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość