Wiły

Forum polskiego systemu RPG opartego na mitologii i wierzeniach pogańskich Słowian.

Postautor: Kazawar Wurdsten » czw 12.01.2006 7:37

Wile rzemiosła bardzo mi przypadają do gustu.
Skoro wiły piją wino, to jak jest określone ich upijanie się? Nie wiem czy Zasady cos o tym gadają. Kiedy wiła już nie lata, albo wygląda jak komar po muchozolu?
Co do Abrakanala (na Bogów, jak te nazwy się odmienia?) to nie wyobrażam sobie wiły przy piecu. Nie znaczy to, że neguję taką możliwość. Poprostu nie pasuje mi to. Jako wzrokowiec tęsknię za grafikami do tych opisów. Szkice glinianych wyrobów i tego pieca byłyby tu przydatne.
Skoro młode wiły powszechnie, choć dorywczo, uczestniczą w pracy różnych majstrów, to i umiejętności mieć juz za młodu odpowiednie mogą? Choćby na niskim poziomie.
Awatar użytkownika
Kazawar Wurdsten
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 369
Rejestracja: czw 25.03.2004 8:55
Lokalizacja: Stargard Szczeciński

Postautor: Gared » czw 12.01.2006 22:53

Bloody pisze:Specjalności są to taki pic na wode, żeby sie orientować co podchodzi pod umiejętność. I tak wszystko ostatecznie podchodzi pod test K20 + mod'y.

Niespodzianka - specjalność, jeśli używana daje Ci +1 do testu, a z punktu widzenia gracza korzystnych modyfikatorów nigdy za dużo ;)

Umiejetności bojowe nie mają specjalności, zamiast nich są szkolenia, a te od specjalności dość mocno... wróć, od specjalności to one różnią się całkowicie.
Wilkołaki są obłudne... Ale nie tak jak szefostwo w pracy...
Gared
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 101
Rejestracja: ndz 18.01.2004 12:19
Lokalizacja: Z Krainy Deszczowców (Gdańsk)

Postautor: Leuś » pt 13.01.2006 19:59

Bloody, szkoda że zdecydowałeś wyrzucić ten taniec z korbaczem w ogóle. Jako specjalność (czy jak przypomniał Gared, jako szkolenie) do uma Korbacz, takie coś jak ten wili taniec byłoby całkiem pasujące i uzasadnione... Osobiście nie jestem za dzikim mnożeniem i dodawaniem nowych umiejętności. Specjalności to inna sprawa, mogą przecież być zależne od ras i w ogóle...
Mam też nadzieję, że opisywane przez Ciebie rzemiosła nie traktujesz jako nowe archetypy. Fajne są te nazwy, podobają mi się. Opisy też. Tylko jedna sprawa mi się nie podoba, ten tekst o cierpliwości, której to wbrew pozorom wiły mają ukryte całe pokłady :roll: . Brak cierpliwości to była jedna z niezbyt licznych wilich wad, a teraz zdaje się zupełnie znikać.

Pytanie z innej beczki - czy wiła, o fizjonomi (podobno) niewinnego, prześlicznego dziecka naprawdę jest w stanie wystraszyć grupę wrogów? Może zleknie się klecha, który będzie sobie jej widok tlumaczył zwodniczymi metodami szatana, i weżmie ją za wroga. Ale zwykli, prości ludzie? JAkoś nie wierzę. Ale może tylko czepiam się na dobranoc...
Awatar użytkownika
Leuś
Lady
Lady
 
Posty: 480
Rejestracja: pt 03.09.2004 12:42
Lokalizacja: Stąd

Postautor: Bloody » ndz 15.01.2006 16:28

Kazawar:
Wiły lubią popuijać, ale to nei znaczy ze amją podejście Polaków, na zasadzie urżnać sie jak świnia. Warto dodać, ze chce napisać jako to wiły nie mają nigdy kaca, po kilku przepiciach to one by raczej cienko miały w chęcią do win :P
Abrakalala odmieniaj jak chcesz, wiły też odmieniaja jak chcą. tym bardziej żę słowiański nie ejst ich naturalnym językiem, zatem samemają z nim problemy.

Gared:
Gdzie to ejst napisane?

Leuś:
To ewentualnie zrobie z tego szkolenie.
Archetypem jest rzemiśnik, każdy kto chce może zagrać abrakalalą, tym samym podchodząc do niego jako do archetypu.
Cierpliwości wiły nie mają budując domek co rusz któraś musi odlecieć na chwile by się "zrelaksować", jednak co do kwesti tkania, cierpliwośc sie znajdzie, jeśli bedzie i pasja. Ja grzebac z samochodach nie cierpie, ale przy kompie to potrafiłem i kilka dni nad czymś ślęczęć, co innych cierpliwych rozłozyło by nas łopatki.
Top ze ma cierpliwośc do tkania nie znaczy że ją wykaże podczas innej czynności.
Klecha to robi szum i raczej sie mniej boi od chłopów, po za tym tikilisarae noszą maski, przez co facjate nie widać.
Istoty piekne, czy np. urodziwe kobiety były oskarżane przez urode o konszachty z diabłem ( spalenie an stosie jeśli cos do kar inkwizycji ),
zresztą czy chłopi muszą cokolwiek widzieć by czmychac jak zające? Nieraz bywało ze o wrogu tylko usłyszeli a o walce nie było mowy, lub też wróg jeszcze nie dobiegł, a chłopi też dawali noge. Przykłąd z wiłą jest optymistyczny dla słowian, "się mu powiodło na kostkach" ;)
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Bloody » śr 18.01.2006 20:29

Post do kasacji
Ostatnio zmieniony śr 18.01.2006 20:30 przez Bloody, łącznie zmieniany 1 raz
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Bloody » śr 18.01.2006 20:29

Ostatnia świątynia jest poświęcona Mokoszy, bogini przyrody. Tutaj w przeciwieństwie do pozostałych, budynek umieszczony jest jak najniżej, a zarazem najbliżej środka. Kształt jego to trójramienny krzyż, w środku praktycznie nie różni się niczym od innych za wyjątkiem oplatającymi ściany zielonym pnączami. Od zewnątrz także budynek opleciony jest pnączami, wyrastającymi z ziemi, oplatając i zarazem łącząc pień drzewa z budynkiem świątynnym. Roslina jest tak silna że nawet w zime nie usycha, zachowując nadal swą zielona barwę. Gdy nadchodza ciepłe dni obrasta w białe kwiaty, ta niewinna i prosta zarazem biel powoduje że dubynek wyróżnia się w tle innych drzew obrastającymi w różnobarwe kwiaty. Dodać trzeba jeszcze że kapłanki Mokoszy musza od czasu do czasu przycinać gałęzie owego pnącza, aby roślina nie rozrosła sie na inne drzewa

To poprawione dokończenie tekstu o domkach wił.

Po za tym dodaje wile brzmienia wcześniej umieszczonych archetypów.

Uamawija - Wiedźma wił
Silisilisilijiu - Tancerka
Trsii - Zwiadowca
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Gared » czw 19.01.2006 20:38

Bloody pisze:Gared:
Gdzie to jest napisane?


Dział "tworzenie postaci", strona 83 pierwszy akapit, na samej górze ;) Wszystko jest dokładnie wyjaśnione, jeśli chodzi o wybór specjalizacja/szkolenie.

Zaś różnica pomiędzy tymi dwoma... Nie chce mi się teraz szukać gdzie to w podręczniku było, ale w dużym skrócie:
Jeśli używasz specjalizacji dostajesz modyfikator +1.
Jeśli używasz szkolenia to wykonujesz jakiś specjalny atak, co nieco zwiększa koszt akcji w punktach RB, jendocześnie dając pewne bonusy przy ewentualnym trafieniu. Jeśli sie nie mylę dokłądnie jest to wyjasnione w dziale "Walka".
Wilkołaki są obłudne... Ale nie tak jak szefostwo w pracy...
Gared
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 101
Rejestracja: ndz 18.01.2004 12:19
Lokalizacja: Z Krainy Deszczowców (Gdańsk)

Postautor: Bloody » czw 19.01.2006 20:56

Faktycznie, człwoiek całe życie sie uczy.

Szkolenie:
Taniec z korbaczem
Koszt: 5PP
Dla: Korbacz wił
Wymagania: Muzykalność 8+, Korbacz wił 8+
Opis: Dzięki temu szkoleniu wiła , głćwnie tikilisarae może w czasie świąt wykonać popisowy taniec bojowy w wykonaniu korbaczem, a jeśli potrafi walczyć dwoma rękoma to nawet dwoma korbaczami. Dla tikilisarae jest prawie niezbędne aby móc wygrywać ogólną rywalizacje w czasie świąt.
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Bloody » wt 31.01.2006 21:45

"Leńgotropi" mnie nie opuszcza, nie widzi mi sie bym coś dzisiaj napisał, niemniej żeby nie było ze nic nie robie to zmodyfikowałem końcówke tekstu tikilisarae względem poganiania chłopów.
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Bloody » wt 07.02.2006 17:05

Postanowiłem sobie podsumować przedmioty wytwarzane rpzez wiły służące do walki lub ochrony ciała. Na końcu tabelek dostępnośc uwzględnia typową wioskę wił.

Zbrojownia wił
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Leuś » pt 24.03.2006 23:23

Narysowałam według opisu drzewo świątynne wiłów. Może zaczniecie się brechtać, ale cóż, idzie powoli prima aprilis, więc pora ćwiczyć płuca :P
Starałam się zamieścić nawet wiatraczki. Kolorów miało nie być, więc nie robię. No nic, nie ma się co rowodzić. Kto się obawia niech nie klika :) ja lojalnie uprzedzam...

http://www.lea.interkar.pl/arkdrzewo.jpg

A tu jest małe wyobrażenie wilego wełnianego, "owieczkowego" stroju zimowego. Wiem, że twarz mi wyszła dziwnie, ale nie umiałam narysować pochylonej pod tym kątem :( Więc pozostaje jako taka dygresja, bez ambicji bycia ilustracją do czegokolwiek...

http://www.lea.interkar.pl/arkwilazima.jpg
i lu telitha...
Awatar użytkownika
Leuś
Lady
Lady
 
Posty: 480
Rejestracja: pt 03.09.2004 12:42
Lokalizacja: Stąd

Postautor: Bloody » sob 25.03.2006 1:53

Drzewo jest cool :), tutaj jestem pod wielkim wrażeniem ( jak wiesz nie ejstem w tej kwesti skory do kłamania :P ), powiem nawet że z chęcią zobaczyłbym kolorową wersje :). Najlepsze sa wiatraczki po prostu takie wile :). Co do małej wiły to fakt że twarz troche taka dziwna, sam strój w porządku za wyjatkiem tego że ma on takze dołączoną kapuce, w niektórych wersjach z wełnianymi uszami ;). Kurcze chciałem napisać cos nowego o wiłach ale mam zachwianie tematyczne bo ostatnio prowadze system autorki S-F i albo rybka albo akwarium, nie potrafie się skupić na dwóch odmiennych klimatach :(

:tanczaca: :tanczaca: :tanczaca: :tanczaca: :tanczaca: - reakcja wił na rysunek świątyni ;)
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Bloody » sob 25.03.2006 16:53

Moja drużynowa wiła była bardziej krytyczna bo zauwazyła brak dzwoneczków :P, faktycznie brakuje też kręcących się spirali ( takie jakie idzie dostac na odpustach ), jej zdaniem drzewko nie powinno być tak ściśnięte z tym że taka ciasnota mnie odpowiada, zatem mozesz się trzymać ciasnej wersji tylko jakbys umiała dorysować dzwoneczki i spirale :roll: ...
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Brzozomir » sob 25.03.2006 22:15

ładne to drzeweczko :)
Awatar użytkownika
Brzozomir
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 492
Rejestracja: sob 24.04.2004 22:24
Lokalizacja: Gdańsk!

Postautor: Bloody » pt 07.04.2006 11:50

Że wiły harcują…
Kto by nie wiedział ze wiły to stworzenia wesołe, uśmiechnięte i jak nikt skore do psot i zabaw? Jako dzieci Strzyboga swój obowiązek wobec niego wypełniają jak najbardziej należycie, o ile nawet nie z nadwyżką. Każde święto, każda sposobność dla nich dobra, aby dobrze się bawić. To że słońce ślicznie świeci budzi w nich dobry humor, to ze deszcze pada jest zachętą do ganiania się w deszczu, o śniegu nie wspomnieć bo i tu masą zabaw wszelakich dokazują. Tak więc latem czy to berka gonią, czy to zabawy jakie z bronią, albo chowanego. Dziewczynki z kolei uwielbiają robić wianki lub też się stroić, żarty i psoty są zwykłą codziennością, nieraz nawet bywają niebezpieczne. Głównie to sprawa chłopców, kiedy to np. konkurują ze sobą kto potrafi ujeździć jelenia, albo kto wilka za ogon szarpnie. Przez takie zabawy niejedna wiła przed oblicze pałacu Strzybogowe wróciła, jednako im wiły starsze tym bardziej rozważne, o ile rzec tak o nich można. Często zdarza się wiły spotykać jak bawią się z ludzkimi dziećmi w okolicznych wiosek. Rodzice jednak na ogół zabraniają im zabaw z wiłami, bo jak wcześniej wspomniałem mają ciągoty do niebezpiecznych zabaw. Szarpnie taka wilka za ogon i w górę ucieknie, a dziecię ludzkie skrzydeł nie ma i źle taka zabawa się kończy. Dlatego miejcie swe pociechy na oku, zwłaszcza kiedy wiły w pobliżu harcują. Zimą z kolei uwielbiają rzucać się śnieżkami, lub lepić wiłanki, bałwankami u nas zwanymi. Z okazji każdego święta, na wszelkie sposoby się bawią, czy to konkurując w zawodach jakowych, lub też tańcząc, pijąc i hystoryje przedziwne opowiadając, mniej lub bardziej prawdziwe. Nieraz można w czasie takich świąt spotkać tańczące z nimi dziwożony lub wiłunie, rzadziej ludzi lub krzaty.
Można też wiły spotkać w gościnie u innych ras, w wioskach dziwożonich, czy tez ludzkich osiedlach, ukazują wtedy swój kunszt taneczny, strzelecki, czy jakikolwiek inny przez nich preferowany. Oczywiście myli się ten, kto sądzi ze wiły smutku nigdy nie czują bo i one nieraz smutne bywają, a nawet płakać im się zdarza, lecz przeważnie to uśmiech gości na ich twarzach, dlatego też tak właśnie ludzie zawsze wiły postrzegają, jako wesołe i roześmiane istotki.


Test mocno wymęczony, ale napisany.
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Brzozomir » pt 07.04.2006 12:00

bon cava.
Awatar użytkownika
Brzozomir
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 492
Rejestracja: sob 24.04.2004 22:24
Lokalizacja: Gdańsk!

Postautor: Bloody » pt 07.04.2006 12:19

Że co?
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Brzozomir » ndz 09.04.2006 0:21

po francusku, ziom ;p
Awatar użytkownika
Brzozomir
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 492
Rejestracja: sob 24.04.2004 22:24
Lokalizacja: Gdańsk!

Postautor: Leuś » ndz 09.04.2006 13:38

Ja to nawet po polsku nie wiem o co mogło chodzić...
Co do wił - dobre, choć naturalnie do dopieszczenia.
Choć osobiście nadal uważam, że wiły na śniegu to jakaś parodia i powinny bardzo stronić od wychodzenia na dwór gdy jest zimno lub w ulewach.
Dosiadanie zwierząt to chyba bardzo prosta rzecz, jeśli się ma skrzydła;)

Odnośnie drzewa, być może spróbuję dorysować parę dzwonków (jakie? tradycyjne owcze czy rurkowe?), ale mam ostatnio krytycznie mało czasu i nie mogę niczego obiecać. Narazie priorytetem dla mnie jest w ogóle skończyć krzaty...

(edit) przypomnialo mi się, choc nie chcę Cię dobijać, Bloody, że super by było jakby wiły miały jakieś piosenki przykładowe, jakieś takie głupoty :wink: Chyba że to ponad Twoje siły, ale tak tylko zauważyłam.
i lu telitha...
Awatar użytkownika
Leuś
Lady
Lady
 
Posty: 480
Rejestracja: pt 03.09.2004 12:42
Lokalizacja: Stąd

Postautor: Bloody » ndz 09.04.2006 19:37

"Taka mała tak duża moze wiła być, tak i ja, tak i ty mozemy z wiłą pić..." :D
Pomyslę nad tym, ale musiałbym z qmplem nad tym popracować, ale jak znam życie do czegoś takiego to bez browarów chyba nic nie wyjdzie :D

Co do wił zima, to traktuję je infantylnie, zachowania jak u dzieci, a dzieci jak jest śnieg to w domu raczej nie chcą siedzieć. Fakt ze nudniej niz latem, no ale zawsze idzie cos wymysleć do zabawy ;). Myślę że siedzenie całą zimę w domkach byłoby dla nich gorsze.
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Leuś » ndz 09.04.2006 20:21

Nie chodziło mi o to że nie lubia się bawić, ale o to że są zbyt delikatne na niektóre rzeczy. Jeśli wiły są zarówno delikatnymi istotami jak i istotami szalejącymi w mrozie na śniegu i w warunkach pogodowych takich jak deszcz, to coż, możemy tak zrobić, ale trzeba pamiętać że przez to delikatność, lekkość i motylkowatość wił traci na wiarygodności. Myślałam, że wiły np są bardziej ospałe i szybciej łapią przeziębienia, gorzej je znoszą - w końcu wiły pochodzą z Niwii, gdzie nie ma zimy.
No ale nie dyskutujmy, już kiedyś zauważyliśmy że nasze obrazy wił różnią się w większości kwestii, więc nie pora przeciągać drugiego na swoją stronę. Pora zamykać dodatek! :) Szkoda, że nie ukaże się na wielkanoc, naprawdę... To takie słowiańsko-tradycyjne święto i można by go bardzo ładnie ogłosić. Sporo w tym opóźnieniu mojej winy bo też mi idzie powolutku.
Jeśli masz okazję połączyć przyjemne z pożytecznym i wymyśleć coś dla nich, to życzę dobrej zabawy i czekam z ciekawością;)
i lu telitha...
Awatar użytkownika
Leuś
Lady
Lady
 
Posty: 480
Rejestracja: pt 03.09.2004 12:42
Lokalizacja: Stąd

Postautor: Bloody » ndz 09.04.2006 21:04

Zimą też jest ten napój, no cóż staram się to wszystko brać pod uwagę, po za tym nie cche by gracze potem nie mili mniejszej aktywności. Zreszta jak ktoś chce to może na swoich sesjach zrobić wiły abrdziej ospałe, czy to wszystkie, czy to jakas jednostke :)
Ostatnio zmieniony pn 10.04.2006 17:44 przez Bloody, łącznie zmieniany 1 raz
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Leuś » pn 10.04.2006 17:29

Tu masz rację, Bloody. Ja zawsze mówię to innym, a sama często zapominam... może to dlatego, że jestem graczem a nie mg;) Ale ostatnio udało mi się zacząć przygodę prowadzić, i jeśli mój gracz nie przeraził się do końca to być może uda się ją szczęśliwie ukończyć?
Co do prowadzenia, każdy oczywiście buduje świat tak jak jemu się podoba, z jednym ale - w "materiałach źródłowych", oficjalnych i nie, musi być jednak równowaga, spójność i konsekwencja. Niezależnie od tego co jak kto później poprowadzi. Wierzę, że mimo wszytsko jakoś uda nam się nie przegiąć każdy w swoją stronę :)
Zatem ruszam obmyślać język krzatów.
i lu telitha...
Awatar użytkownika
Leuś
Lady
Lady
 
Posty: 480
Rejestracja: pt 03.09.2004 12:42
Lokalizacja: Stąd

Postautor: Bloody » czw 04.05.2006 15:00

Jak mówiłem takz abrałem się do roboty, tekstu byłoby więcej gdyby nie angłe zaproszenie na urodzijny :D. Przeczytacjie owy tekst i skomentujcie, miłośc u wił jest mocno kontrowersyjna, przy czym zaznaczam że nie ma mowy o kazirodzctwie. Teoretycznie powinno nawet to im wisieć, ale tego chyba nikt z nas by nie zdzierżył i mam andzieję że w tym nie mamy odmiennego zdania :) Sława

Że i wiły się miłują…

Dla nas rzeczą oczywistą, miłować drugą osobę. Czy to chłopak młody za niewiastą oczy swymi błądzi, czy też miłością braterską albo rodzicielską inną że osobę darzy. A jak to u wił wygląda? Większość myśli że tak samo, jednakże mylne to myślenie. Owszem zdarza się że wił jaki z wiłą razem czas spędzają na uboczu z dala od innych. Że swe towarzystwo bardziej od innych na czas jakiś spędzać wolą. Ale trwa to niedługo, od początku wiosny do końca lata to chyba najdłuższy okres kiedy miłościa, rzecz można siebie nawzajem darzą. Potem to miłość już bardziej braterska, czy też przyjaźń można powiedzieć.
Trudno to sobie wyobrazić, ale wiły nie wiążą swego życia ze sobą na całe życie, jak to ludzie czynią czy na przykład stolemy. Nigdy nie było u nich ślubów, nikt dla drugiej osoby nie był żoną czy mężem. Dziwne takie, ale spojrzeć na to inaczej trzeba, wiły to najmniej odpowiedzialne istoty chyba w słowiańskiej krainie, o ile nawet nie na całym świecie. Małżeństwo wymaga odpowiedzialności, a wiły odpowiedzialne prawie nigdy nie są, rzadko która dożywa tyle lat ażeby można było nazwać ją odpowiedzialną czy też dorosłą umysłowo.
Zapytacie to jak z wychowaniem małych wił, kto tym się zajmuje, ano gdy młoda wiłka się urodzi zajmuje się nią rodzina, do czasu póki nie osiągnie odpowiedniego wieku. Rolę ojca spełnia zawsze jeden z braci matki owego dzieciątka. Zresztą one same twierdzą że nikomu bardziej nie można zaufać jak komuś z kim życie całe domek się dzieliło, zna się te osobę przecież najlepiej. Co z tego że ojcem prawdziwym jest tikilisarae przybyły z drugiego końca Lechitii, on szybko odejdzie, zresztą one same twierdzą że to Mokosza decyduje kiedy ma się dziecko jakie narodzić, a Strzybóg jej w tym pomaga. Jego zresztą a nie danego tikilisarae uważają jako ojca prawdziwego. Niejedna wiła dziwi się straszliwie, gdy sposób naszego życia widzi, tak samo zresztą jak my ich. Trwała u wił jest przyjaźń, a jeśli które są ze sobą skłócone to stan ten szybko mija i znowu razem ze sobą się bawią. Jedna za drugą życie gotowa poświęcić o ile rzecz jasna w obliczu niebezpieczeństwa z krzykiem nie wpadnie w panikę i nie ucieknie jak najdalej. W rodzinie także wygląda to trochę mieszane, bo młoda wiła nie okazuje dla matki czy starszej rodziny takiego szacunku jak to u nas bywa. Owszem słuchają się rad starszych, ale nigdy nie zwracają się do nich matko, wujku czy ciociu, zawsze mówią do siebie po imieniu. Wygląda to trochę jakby ni to rodzina ni to przyjaciele, naprawdę ciężko jest to opisać. Podejście wił jest chyba pod każdym względem beztroskie i jeśli będziecie brać cokolwiek pod uwagę względem wił to zawsze bierzcie to pod uwagę.
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Bloody » pt 05.05.2006 15:05

Nie śpimy lecimy ;)

Jak wiły zliczyć próbowano…

Nie da się dokładnie zliczyć ile jest wił, choćby i z tego powodu że strasznie ruchliwe ci one, tym samym zawsze wychodzi ich więcej niż jest to faktycznie. Nie znaczy to że nie da się tego dokonać w przybliżeniu. Otóż przeciętnie wioski wił maja jedną, dwie setki mieszkańców, przy czym z reguły bliżej jest tej wyższej aniżeli niższej granicy. Samych wiosek w Lechitii ponoć około dziesięciu, łatwo zatem policzyć że będzie ich coś ponad półtora tysiąca. Są oczywiście jeszcze wiły które wędrują po słowiańskich ziemiach, te z kolei stanowią jakieś jedną dziesiątą całości. Czyli można zliczyć że wił u nas niecałe dwa tysiące, to pięć razy mniej niż w samym Gnieźnie. Wydawać by się mogło ze jest ich więcej, ale jak wcześniej wspomniałem, wiły są strasznie ruchliwe i często wiła która napsociła w karczmie to ta sama co narobiła bałaganu na targowisku. Po za tym są także wiły mieszkające po za Lechitią, najwięcej jest ich na Rusi, gdyż kraj ten kilkakrotnie większy. Spotkać można je jeszcze na Prusach, Litwie, a nawet północnych Węgrzech, a dokładniej na słowackiej prowincji. Mówi się ze żyją jeszcze jakieś na nie do końca schrystianizowanych Czechach oraz Bułgarii, lecz trudno powiedzieć na ile jest to prawda. W skutek niszczenia wszystkiego co niby diabelskie, wiły raczej łatwego żywota na tych terenach nie miały, niejedna wioska spłonęła od chrześcijańskiego ognia oczyszczenia. Podsumowując można stwierdzić że na całych ziemiach słowiańskich wił będzie do dziesięciu tysięcy, czyli mniej więcej tyle co w lechickiej stolicy.
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Bloody » pt 05.05.2006 18:11

Nie śpimy lecimy 2

Kto u wił rządzi…

Jak w prawie każdej dziedzinie, tak i tutaj wiły zaskakują, powodem tego że nie mają one nigdy żadnego przywódcy, kasztelana, sołtysa, ani nikogo takiego jak to u nas. Nikt wiłom nie rozkazuje, nie maja księcia czy króla. Wiły są bardziej zżyte ze sobą niż ludzie, może to jest powodem takiej sytuacji. Nigdy nie zdarzyło się by jedna wiła drugą zabiła, owszem zdarzają się różne wypadki, lecz są spowodowane głupotą czy brakiem odpowiedzialności.
Wiły nie rywalizują ze sobą z powodu władzy czy pieniądza. Brak tych czynników powoduje że potrafią żyć razem w zgodzie bez przywódcy. Ktoś powie że to niemożliwe, nawet wilki mają swego przywódcę, stado turów czy żubrów. Strzybóg tworząc wiły wiedział co robi, wiły to rasa chyba bardziej niż inna nastawiona pokojowo do wszystkich, nie lubią gdy się kogoś krzywdzi, płaczą po czyjejś stracie, choć nigdy za długo. Po kilka dniach potrafią na powrót się śmiać i bawić. Nie znaczy to że nie maja oni żadnych autorytetów, najwyższym z nich są bogowie ze Strzybogiem na czele. Wiły słuchają rad swoich kapłanów i stosują do nich w miarę dobrze, w miarę bo bywa że wili charakter bierze górę i zapominają o przestrogach.
Szacunek także mają do starszych wił, często pytają się ich o porady, zresztą jeśli jaka wiła dożywa dwadzieścia lat to musi sporo wiedzieć i warto się jej od czasu do czasu poradzić. Ktoś wspomni że słuchają księcia Lechickiego i gdy do boju z Niemcami wzywa to stawiają się do walki. Jest to prawda, tyle że niech ktoś zobaczy ile wilego społeczeństwa tak naprawdę się do tej walki stawia, w kilkutysięcznej armii można spotkać mniej niż pięć dziesiątek wił. Stanowią one bardziej taką egzotyczna ciekawostkę niż prawdziwą siłę militarną. Słuchają się wtedy kasztelanów czy wojskich, ale to tylko do czasu nim same nie wpadną na lepszy pomysł, który od razu wykonują. Prawda taka że gdyby nie ochrona ludzi, dziwożon czy stolemów to ta mała delikatna rasa już dawno została by przez Niemców wybita.
Na koniec dodam że jeśli trafi kto do wioski wił i będzie szukał kogoś ważniejszego to sugeruje pójście to najwyższego kapłana Strzyboga, gdyż ma on największe poparcie wilego społeczeństwa. Nie znaczy to oczywiście że da się z nim poważnie porozmawiać….
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Bloody » pt 05.05.2006 18:56

Nie śpimy lecimy 3

Ze wiły jak nikt inny świętować potrafią.

Każde nadchodzące święto jest przez wiły wyczekiwane jak nigdzie indziej, bo tez on jak nikt inny potrafią na owych świętach się bawić. Cóż mówić , w dziady gdy się znicze przy kamieniach nagrobnych stawia i duchy swych przodków gości. One przebierają się za duchy czy demony i bawią przy ognisku, skacząc, tańcząc i robiąc psikusy jak zawsze. Przy każdym święcie najważniejszy jest kapłan, które odpowiedni obrządek odprawia. U wił obrządki te są bardzo krótkie, mówi się że nawet sam kapłan nie potrafi zbyt długo prowadzić nudnego obrządku. Nie ma więc co się dziwić zwykłym wiłom, gdy tylko rytuał świąteczny się kończy zniecierpliwione zaczynają zabawę. Z reguły rozpalają wtedy ogniska, znoszą wszelakie jadło i napitek. Niewiasty uwielbiają się wtedy stroić, nieraz zresztą zdarza się to także i płci męskiej. Muzyka i tańce są nierozłącznym elementem większości świąt, tak samo jak wszelakie konkursy czy turnieje przez nie organizowane. Każdy zwycięzca jest nagradzany jakimś upominkiem lub innym wyróżnieniem. Dnia tego oczywiście wino, czy miód leją się srogo, po wypiciu większej ilości trunku wiły bardziej niż zwykle wielbić się zaczynają. Nieraz przy święcie takim zdarza się że na przykład tkacz potrafi dać innej wile w prezencie zbroję którą robił ponad miesiąc. Problem jest wtedy gdy napitek przestaje działać, tkacz zaczyna żałować tak hojnego prezentu, może zacząć płakać, albo po prostu chodzić ze smutną miną. Na szczęście nie trwa to długo, gdyż wiła która dostała owy prezent daje go z powrotem swemu darczyńcy by ten się nie smucił i na powrót wszyscy się cieszą i radują.
Najbardziej lubianymi świętami są oczywiście Sobótka która odbywa się pierwszego dnia lata oraz dzień Śmiechały w pierwszy dzień kwietnia. Choć trudno mówić ażeby któreś ze świąt było gorzej traktowane, bo jednako na każdym równie dobrze się bawią.
W czasie świąt można także napotkać u nich dziwożony lub wikunie, nieraz także ludzi i krzaty, pozazdrościć jeno można tymże szczęściarzom.
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Leuś » pt 05.05.2006 19:51

Związki, niestałość, wile uczucia są jak wiatr - pasuje bardzo, ok.

Wioski po 100-200 wiłów? Nadrzewne? Trudne do realizacji, ale jeśli uzasadniasz jak potrafią żyć w takim stanie, to ok. Duża liczebność w stosunku do pozostałych ras jest ciut zaskakująca na pierwszy rzut oka, ale wydaje się uzasadniona - w końcu to normalne, że im coś mniejsze i bardziej niedojrzałe i delikatne, tym częściej ginie - a im częściej coś ginie tym bardziej nadrabia mnożeniem się.
Czy wioski wile znajdują się w dziczy, czy tez bliżej ludzi, w różnych miejscach? Jest jakaś koegzystencja? Zakładam, że wiły nie bardzo chowają się po lasach, że są raczej otwarte na innych.

Brak przywódcy - podoba mi się. Co do rozmów z kapłanem Strzyboga, mielismy kiedyś w drużynie jednego. Człowiek to był, ale jaki zaangażowany! Niesamowita postać. Bez przerwy kac albo impreza. Suchy dzień był zaniedbaniem.

Świętowanie - w porządku. Fajny jest dzień śmiechały.

Widzę, że zacisnąłeś zęby i brniesz do przodu. Nawet mimo nastroju raczej na konwent falloutowy (udał się? zazdroszczę...) :wink: Dzięki, Bloody... :)
Skoryguję to o ubiorach. Sorki że nie zrobiłam tego wcześniej, myślałam, że dorzucisz więcej uwag. Ale ok, odkopię to w gadu i przerobię pod tym kątem.

EDIT: Bloody, prośba.
Takie ciągłe poganianie się wzajemnie musi mieć swoją granicę - i oto ona. Widzisz, jestem za spojrzeniem na dotychczasowy obraz co jakiś czas. Z tego co pamiętam, masz już sporo materiałów. Żeby nie wyszło tak, że wszystkie rasy mają po kilkanaście stron a wiły 100:) Jeśli jeszcze tego nie robiłeś, spróbuj może roboczo wrzucić wszystko do worda, nawet ciurkiem, przy domyślnych marginesach i czcionce 10-11 jakiejś takiej zwykłej, dwie kolumny czy coś, i zobacz ile tego właściwie masz i co tam jest w bardzo ogólnych punktach. Wtedy będzie widać czego brakuje i jak rozwklekle o tym napisać. Pamiętaj, że dojdą jeszcze obrazki... przynajmniej teoretycznie :)
Chodzi mi o to, że całkiem możliwe, że mniej więcej styknie. Ewentualnie trzeba będzie jakąś kwestię nieomówioną uzupełnić. Wypuntkuj tylko co masz.
Dobranoc.
i lu telitha...
Awatar użytkownika
Leuś
Lady
Lady
 
Posty: 480
Rejestracja: pt 03.09.2004 12:42
Lokalizacja: Stąd

Postautor: Bloody » sob 06.05.2006 3:12

Bo wioska to nie jedno a więcej drzew, a co do ich lokalizacji sa raczej w pewnym dystansie od wioski z reguły 0,5-1 dnia drogi. Z tym ze wiły lecąc a nie idąc potrafia dystans pokonać znacznie szybciej aniżeli inne rasy. Zwłaszcza jeśli przemieszczają się nad koroną drzew ( taka autostrada ), choć fakt ze co chwilę muszą dać skrzydłom odpocząć, a wtedy maszerują pieszo.

Z matariałami to wczoraj z ciekawości sprawdziłem i wyszło mi 16 stron surowego tekstu w czcionce 12. Choć brakowało kilka rzeczy np. święto tkacza czy wstęp lub spis treści.
Do napisania zostały jeszcze tematy:
Moda, rytuały, kapłaństwo oraz handel. Jest jszecze sztuka ale to do mody chce dodać kilka zdań.

Co do konwentu to pozytywnie aczkolwiek mogło być lepiej, miałem rolę barmana i przyznam że chyba dobrze mi poszło a przynajmniej ja dobrze się bawiłem :). Jak będę mieć zdjęcie całej ekipy to zamieszczę na forum.
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Leuś » ndz 07.05.2006 12:10

(wstepnie o wilich strojach, starałam się nanieść Twoje uwagi)

Dane mi było zostać rannym na odludziu i przez to pod skrzydła wiłów się dostać. Mówią o nich jak najgorzej – że złośnice, kawalarze i złodziejaszki. Jednak są takie piękne… Opatrywały mnie tydzień. W gorączce byłem, przeto nie pomnym czy to mary były niwiańskie, czy czarowne istoty nadlatywały co i raz ku mnie, bawiąc opodal na polanie. Ich kolorowe stroje powiewały na wietrze przy każdym wdzięcznym ruchu. Wyglądały niczym motyle. Dopiero później, gdy gorączka zelżała, pojrzałem nieco trzeźwiej i spostrzegłem, że cudne mary przyodziane w kolorowe mgiełki to te małe, pulchne psotniki, co do nich dzieci przyrównują nieznośne. Mgiełki okazały się płachetkami ubioru, podłużnymi chustami, ciągnącymi się za nimi w locie jak proporce. Zapewne trafiłem na ich święto jakie, bo niepodobna co by się tak na co dzień stroiły. Powszednio mniej wystawne odzienie noszą, prostsze, ale nadal podług tego samego ich wzoru, o którym już ci mówię.
Wiły bowiem lubują się w przyodziewie zwiewnym i lekkim, przez który nieraz prześwitują ich jasne ciała. Jak to osiągają, nie wiem. Ludziska powiadają, co one materiał swój z pajęczyn tkają, ale toż to niepodobna, przeć pajęczyny lepkie, szare i nieprzyjemne owadzim skrzydłom… Ja jednak nie znam się, to powtarzam co we wsi. Między ludzi idąc, starają się jednakowoż nie latać półnagimi.
Wile sukno delikatne jest bardzo, na podobieństwo tym sprowadzanym przez knechtową, jedwabnym szmatkom. A nie pytajcież mnie, skądem ich miękkość poznał! Nie chcę mieć potem knechta na karku. O wiłach miałem prawić. I ich sukniach jak kwiaty. Gdy szybko letąca ku tobie wila panna zwolni i przystanie, drobne loczki opadną na jej policzki i takoż łopoczące sukna opadną swobodnie i widzisz, co masz przed sobą kwiat. Bowiem typowa suknia jest zszyta z licznych spłachetków materii, co razem nakładają się i przypominają bardzo płatki kwiatowe. Mogą być różnej długości, bo wiły czerpią z naturalnych wzorów, raz mają długie kiece na podobieństwo tulipana, raz krótkie niczym płatki lilii wodnej, innym razem jeszcze czego innego.
Ale muszę dodać, bo mówi się, że wiły z Niwi wyszły od bogów i z początku ubrań nie znały. Dopiero marznąc poczęły okrywać ciała i wtedy odkryły dekoracyjne walory szmatek. I powiem ci, że to chyba prawda sama w tym siedzi. Bo wiły nie ubierają się ze wstydu, ale dla ozdoby i ciepła. Nieraz w skwarnym dniu na łące widzisz je jak zjawy w słońcu, z owiązanym leciuśkim szalem, ale poniżej nie wszytkiem przykrytem. Albo ubiorą ci się w przezroczystą suknię prawie. Choć też to reguła nie jest, coś mi się zresztą widzi, że u wiłów nie masz żadnych reguł – a zwłaszcza w strojeniu się.
Skorom o kwiatach prawił, wspomnę jeszcze czapki. Przypominają, i te cieniutkie noszone z fantazji, i te grube wdziewane w chłodach, proste czapy z chwaścikiem, wystającym jak łodyżka z czubka głowy. Czapeczki są wokoło cięte w spiczaste ząbki, co nadaje całości wygląd, kieby wiła wdziała na głowę duży dzwonek urwany z kwiata.
Zaś włosy strzybożych chochlików na ogół długie pozostają, nie cięte, choć to nie reguła i spotkać można przeróżne, wcale często także krótkie, co może wydać się zaskakujące. Gwoli samej długości wilich włosów, rzekłbym, że zwłaszcza chłopcy strzygą się krócej, u nich jedynie połowa nosi długie włosy. Krótkie to domena zwłaszcza tikilisarae, u nich prawie nie uświadczysz swobodniejszej, nieprzyciętej fryzury.
Wile włosy nie zawsze opadają wokół twarzy, bywa, że są różnorako pościągane, zaplecione w warkoczyki i wstążkami niejednokrotnie ustrojone. Co więcej, wiły czasem nawet barwią je wywarami na jaskrawe kolory. Wywary kwiatowe i robione z owoców służą im też do smarowania się, przez co same pachną jak kwiaty, od których imiona wszak biorą.
Wspomniane wstążki to dość wdzięczny element stroju wiły, zważywszy że powiewają za lecącą jak furkoczące smugi barw. Widziałem jak jedna z nich tańczyła, ta była ubrana w sposób najbardziej wyszukany, choć przyznam, krótki, nie plączący się w tańcu - nie zaś w zwykłą suknię uwiązaną na sznureczku przez ramię ani żadną taką, a w kwietny odziew w pełnej krasie i wianek takoż miała na głowie stokrotkowy. Dodatkowo na jednej kostce był u niej przewiązany sznurek z drobnymi dzwoneczkami (jak z naszych kuligów, ale malutkie były), co pobrzękiwały w rytm każdego potrząśnięcia, z kolei nad drugą stopą uwiązaną miała długaśną, wąską wstążkę, co podczas wirowania korzyła barwne koło wokół tancerki.
A lubują się jeszcze w chustach kolorowych, a drobnych koralikach, często z jarzębiny gdy pora sprzyja, a gdy się poszczęści to szklane nabywają od ludzi, a rzucają się na nie z entuzjazmem, wydzierając sobie wzajem. Podobnież dzwoneczki, wstążki i przeróżne gliniane wisiorki na się wieszają. Strojna wiła na święto wygląda, nie przymierzając, jak istny kolorowy motek wstążek, wisiorków i korali.
Chusty z kolei, jak i inne części przyodziewu, chochliki barwią i malują we wzory. Do wyszywania nie mają cierpliwości ani daru, pewno by się niecierpliwiły a igły kumom podkładały pod siedzenia. Z owoców, kory i nasion czerpią kolory, a im treściwsze one, tym milsze wilim oczom. Z racji swej nietrwałości, barwy co jakiś czas odnawia się lub zmienia, częściej niż u naszych białek. Ale takie już wile dusze – kwietne, pstrokate, a niestałe, i nigdy nie wiesz jakie jutro ci się objawią.
Przyznam Ci się, co wiłów od wił z początku ciężko mi było opowiedzieć, gdyż obie płci o delikatnych, okrągłych rysach jak obłoczki, o dźwięcznym, piskliwym trochę brzmieniu i długich włosach się noszą, a odziewają w suknie barwne z podobnej rzeczy skrojone. Potem żem jednak przyuważył, że męskie najczęściej prostsze są, na podobność długim sukniom czy tunikom, a kobiece częściej posiadają falbany i dodatkowe „płatki” ponad zwykłą ich ilość. Cóż, ponadto latem wiły ubierają się mniej kompletnie czasem, toć i prosty sposób na ich odróżnienie.
Zgoła inna sprawa to noszenie się zimą. Chochlików wprawdzie trudno uświadczyć tą porą, a tamtej polany jużem nie naszedł nigdy, ale zdarzyło mi się parę lat później – rzecz niezwykła - spotkać garść wiłów w zajeździe. One bardzo szybko marzną, dlatego noszą te swoje wełniane ubrania. Gadają, że to też z pajęczyny sprawione, ale czy ja wiem, czy jakie pająki tyle nici takich grubych wyrobią, by gunię lub kabot z tego zczynić? Ano nie znam się, to zmilczę. Wszelako wiły owe ubrane były ze wszech miar ciepło. Ale – szalone – jednej kawałek brzucha błyskał spod czerwonego kubraka, drugiej giezło kolan nie zakrywało, co świeciły bladością nad liliowymi kozakami, bo wiły ubrały się owszem ciepło, ale tak, co by ruchów niczym sobie nie krępować. Nawet skrzydła miały jakoś wypuszczone poprzez wycięcia specjalne na plecach, no bo też niepodobna by je upakować pod kurtkę miały. Miały tako: buty wosokocholewne, do tego przeszywane, grube bardzo, pajęcze swetry, skórzane lub pajęcze spodnie tak samo grubo plecione, i kurteczki lub kubraki kolorowe, na barwioną skórę wyglądające. Nadto miały z sobą czapy, choć oczywista pościągane, jako że siedziały w izbie nad kubkami miodu.
Rozmawiały niechętnie, znać zmęczone były i wymarznięte. Starałem się jednak pochwycić trochę ich świergotnej gwary, by ożywił we mnie wspomnienie czarownej polany. Za drugi taki tydzień, tydzień niwiańskich, pięknych, kolorowych marów i ich śmiechów i szczebiotu, dałbym się jeszcze raz pokroić bandytom. Od tego bowiem leżenia w niemocy i patrzenia na nie, znam, że nie cały czas szkodzą czy kradną. Są jak tęcza. I lubują się w tym co piękne, przebierając w tym kapryśnie. Wiem niby, że są ci to tylko dziecinne chochliki, pstrokate i krzykliwe niczym stado sikor przy słoninie, ale myślę co rzuciły na mnie tedy jaki urok swój niwiański, co słabość zasiał w moim sercu dla nich.
i lu telitha...
Awatar użytkownika
Leuś
Lady
Lady
 
Posty: 480
Rejestracja: pt 03.09.2004 12:42
Lokalizacja: Stąd

Postautor: Bloody » ndz 07.05.2006 22:32

Nie śpimy lecimy 4.

Ja dam to a ty mi tamto, czyli jak to wiły handlują.

Jak każdy inny, tak i wiły różnymi towarami czy też przedmiotami się wymieniają.
Między sobą to oczywiście najczęściej, ale u wił jest to bardzo proste na zasadzie ja ci dam to a ty mi tamto, bo musicie wiedzieć że one same pieniędzy nie używają i wielce im nie w smak gdy między ludzi trafiają. Nieraz to za jadło w karczmie przedmiotami chcą płacić, zresztą nie jeden karczmarz biedną wiłę oszukał. Choć po pewnym czasie, wiła taka zaczyna dostrzegać kiedy jest wykorzystywana i nie oddaje wilego wina za zwykłą miskę kaszy. Najbystrzejsze w tym względzie zostają można rzecz handlarzami, lub w sumie handlarkami, gdyż częściej niewiasty można w tej roli spotkać aniżeli mężczyzn. Powód tego taki, że te na wszelki sposób wykorzystują swe niewieście wdzięki, uśmiechając się i trzepocząc rzęsami. Zresztą gdy mówią miękkim głosikiem podczas targowania: „Ploooosie”, to niejeden dawał za wygraną. Z ogółu jednak na wymianę wiły wybierają się grupką kilkuosobową, najczęściej od czterech do dziesięciu wił.
Inaczej to się odbywa przy innych rasach, bo do dziwożon czy krzatów to nawet pojedynczo się zdarza.
Do ludzi z ogółu wybierają się najliczniejszą grupą, z reguły kupując od nich wyroby metalowe np. groty strzał, skóry, sól, wełnę, ozdoby czy miód. Same z kolei w zamian dają wino, przeciery owocowe, wyroby skórzane, grzyby, leśne owoce a czasami także ozdoby oraz tkaninę.
Inna rzecz ma się z dziwożonami z którymi mają o wiele lepszy kontakt aniżeli nawet ludźmi, zresztą same dziwożony w żaden sposób nie dały po sobie poznać ażeby płeć u wił miała jakiekolwiek znaczenie w odnoszeniu się do nich. Nieraz samotne wiły do osady dziwożon w we własnych sprawach się wybierają. W każdym razie od dziwożon wiły pozyskują:, dziczyznę, skóry, zioła, ozdoby, a czasami łuki. Dziwożony z kolei biorą w zamian wino, przeciery owocowe, pajęczą przędzę oraz ozdoby.
Z całego handlu, najgorzej teoretycznie wypada ten ze Stolemami, bo te strasznie się irytują przez wzgląd na zachowanie wił, dlatego w miarę możliwości tutaj wysyłane są osobniki starsze, mniej psotne od młodzików.
Od stolemów zdobywa się głównie wełnę, wyroby kamienne lub też drewno. W sumie z tym drewnem to także dlatego ze jako jedyna z ras jest skłonna zobowiązać się do przyniesienia owego drewna do wioski wił. Mówiąc inaczej wiły na ile mogą wykorzystują powolne myślenie Stolemów. Same stolemy z kolei pozyskują przy tym handlu przeciery owocowe, kosze wiklinowe czy też garnki, rzadziej zdarza się że jakieś wyroby skórzane.
Handel z krzatami to głównie domena wiedźm, które zdobywają od nich różne przepisy na mikstury czy też zioła, same dają za to w zamian wino czy wyroby z pajęczej przędzy. Jak wiadomo krzaty są o wiele mniejsze od wił, zatem zrobienie na przykład pajęczej zbroi dla krzatów trwa o wiele krócej aniżeli dla samych wił. Zaznaczyć trzeba że wyrób taki wiły sobie cenią i łatwo go nie sprzedadzą.


Jeszcze tylko dwa tematy i mogę zacząć skłądać całość.
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Bloody » pn 08.05.2006 1:23

Nie śpimy lecimy 5

O rytuałach.

Każdemu od dnia narodzin do dnia śmierci towarzyszą różne rytuały, a to związane z narodzinami, potem postrzyżynami, ślubem czy ową śmiercią. U wił także mamy rytuały które są przez kapłanów odprawiane. Pierwszym i zresztą chyba u nich najistotniejszym jest narodzenie nowego członka społeczności. Kiedy wiłka mała się narodzi, kapłan Strzyboga przychodzi do gniazda, tam bierze maleństwo i miodem usta jej smaruje, ażeby wiedziała jak słodycz życia smakuje. Potem bierze ją w swe dłonie i wychodzi na zewnątrz pokazując bogowi wiatru, jeśli wiatr silniejszy zawieje to znaczy to niechybnie że wile czyny sławne są przypisane. To samo zresztą jeśli jaka inna rzecz ciekawa się wydarzy, jak choćby że płatek kwiata w rączki dzieciątka wpadnie. Oczywiście to tylko przy dobrej pogodzie, bo jeśli deszcz leje to czeka się aż słońce wyjdzie, a jeśli zima jest to ogólnie za zły znak jest brane. Zresztą smutne to wielce, ale wiele wił zimą urodzonych nie dożywają czasu gdy same gniazdo opuścić mogą. Jeśli jednak czas owy przetrwają to przy pierwszym wyjściu z gniazda kapłan być musi, gdyż on tylko może powiedzieć jaki los czekać ją może. W każdym razie, kiedy już obrządek ukazania dziecka Strzybogowi zostanie już uczyniony to kapłan za zdrowie dzieciątka toast wznosi. Kubek którym toast jest wznoszony, zrobiony jest z liści przez kapłankę Mokoszy, a samo wino przed rozlaniem podgrzewane na Swarogowym ogniu świątynnym, tym samym każdy z trzech bogów ma udział w przywitaniu małej wiły. Po wypiciu liściane naczynie jest zakopywane pod drzewem w którym urodziła się mała wiła.
Dalej oczywiście i inni toast wznoszą i do zabawy zabierają, bo jak wiadomo każdy powód u wił dobry, ażeby bawić się i świętować.
W kwestii postrzyżyn nic rzec nie mogę przez wzgląd że nie jest on praktykowany, przejście w wiek męski u wiłów nie ma miejsca. W społeczności wił płeć nie ma takiego znaczenia jak u ludzi i prawa wobec nich jednakowe są, a właściwie całkowity ich brak. Jeśli nie liczyć kapłanów, których na ogół się słucha, choć też nie zawsze.
Ślubów także u wił nie da się zobaczyć, gdyż nie wiążą się one w pary, a trzymają tylko własnej rodziny, role ojca jako opiekuna spełnia jeden z braci matki młodej wiły.
Ostatni rytuał jest związany ze śmiercią, ten nie do końca odbywa się jak u nas. Głównym tego powodem ze wiły z zaświatów przybyły i tak naprawdę są demonami, którym Strzybóg w świecie naszym ciało dał. Po śmierci ciało wiły znika, choć to tylko pozory, tak naprawdę przenosi się całe do niwii i tam udaje na powrót na dwór Strzyboga, choć niektórzy powiadają że tak samo jak ludzie do wyraju lecą. Niestety żadnemu kapłanowi Welesowemu ani widzącemu nie udało się tego sprawdzić, tak więc rzecz pozostaje nie odkrytą. Jednak same wiły jeśli zostaną zapytane stwierdzą że po śmierci udają się na dwór swego boga. Warto też zaznaczyć ze wiła która powoli umiera na przykład przez chorobę, z wolna traci swe ciało w jawii, dochodzi do momentu gdy nie można jej dotknąć a wciąż się ją widzi czy nawet rozmawia. Przez chorobę jednak wiły umierają zawsze po za wioską, nigdy nie słyszało się by z powodu choroby wiła jaka w wiosce zmarła.
Często bywa że wiła w głupi sposób ginie gdzieś niedaleko wioski, jej ciało wtedy oczywiście przenosi się do niwii, a jeśli nikt tego nie widział to nikt nie wie co w sumie z nią się stało i wciąż czeka na jej powrót.
Gdy jednak jest świadek lub świadkowie jej śmierci, to odbywa się obrządek pogrzebowy, wykonywany przez kapłana Swaroga. Bierze on wszystkie przedmioty, jakie należały do zmarłego i wrzuca do swarogowego ognia, wierzą oni że poprzez spalenie ich, trafiają do właściciela w zaświatach. Jeśli jakieś przedmioty nie spłoną to uznają że właściciel ich w zaświatach nie potrzebuje. Rzeczy niepalne od razu są rozdawane innym, bo wiadomym jest że w niwii, są one bezużyteczne. Po spaleniu przedmiotów siadają wspólnie wokół ogniska i pijąc oraz jedząc wspominają zmarłego towarzysza. Niejedna wiła wtedy łzy wielkie roni, nieraz też się zdarzało że zamiast rozmowy o zmarłym to wszyscy płakać zaczęli. Ale jak wiadomo wiły szybko potrafią o smutkach zapominać i już następnego dnia życie toczy się swym zwykłym biegiem.
Oprócz wszystkich wspomnianych, jest jeszcze rytuał kapłaństwa, lecz o tym gdzie indziej się dowiecie.


Jutro rpzeczytam Leo twój poprawiony tekst i dam znać co i jak :)
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Bloody » pn 08.05.2006 11:07

Przeczytałem Leo cały twój tekst i ogólnie mi się pdooba, tylko drobne ale:
pulchne psotniki

Wiły w mojej wizji nie bywają pulchne, raz bo często altając i biegają spalają wszelkie nadwyzki tłuszczowe, a dwa ze gdyby ciężką pupe miały to by nie latały ( nawet mi się zrymowało :) )
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Bloody » pn 08.05.2006 15:55

Jak narazie to co wrzuciłem z pół stronnym miejscem na kapłaństwo, zajmuje 27 stron, jak to się rozłoży na dwie kolumny to pewnie wyjdzie po za 30 stron.
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

Postautor: Bloody » wt 09.05.2006 17:40

O kapłaństwie w społeczeństwie wił

Jak u wszystkich ludów, tak i u wił kapłani wielkim szacunkiem są otaczani. O ile rzecz można że pozornie mniejszym gdyż z reguły po imieniu się do nich odzywają, a jedynie w czasie obrządków mianem kapłana się ich określa. To w społeczeństwie wił są można by rzecz jedynymi przewodzącymi, nie ma innej władzy aniżeli oni, choć czy można ich opiekę nazwać władzą?
Żaden z kapłanów nie postanawia nim zostać z powodu władzy czy bogactw. Za młodu nim wiły zdecydują się co robić lubią najbardziej każdego prawie fachu się łapią w tym także kapłaństwa. Przez pewien okres czasu pomagają kapłanom i obserwują ich pracę, aż zadecydują czy im to odpowiada czy też nie. Nieraz bywa że wiła po dłuższej nauce w świątyni wynosi wiedzę pod postacią umiejętności magicznych. Dzieje się tak tylko w przypadku nauki u kapłanów Strzyboga, gdyż ten nie odbiera im mocy raz nadanych. W ten sposób ludzie sądzą ze wiły to istoty które na ogół na czarach się znają, fakt że jeśli dobrze według przykazań Strzybogowych żyje to ma szansę nadal swą wiedzę magiczną pogłębiać, mimo tego że nie jest kapłanem. Moc jednak ich nie może się równać z tymi jakie posiadają sami kapłani. W kwestii płci, trzeba zaznaczyć że u Strzyboga i Swaroga częściej można spotkać mężczyzn, z kolei u Mokoszy niewiasty, wydaje się jednak na ogół oczywiste, gdyż nawet u ludzi tego typu segregacja następuje i to do tego bardziej surowa. Nie znaczy to że na przykład nie ma niewiast w świątyni Strzyboga, ale o tym przy dokładnym rozpisaniu poszczególnych kapłaństw.



Kapłaństwo u Strzyboga

Tutaj mamy do czynienia z najliczniejsza grupą, jest to oczywiste gdyż to Strzybóg wiły stworzył i to on jest ich głównym opiekunem. Największy dąb w wiosce poświęcony jest temu bóstwu, a liczba mieszkających w nim kapłanów sięga kilkunastu osób, co jak na tak małe społeczeństwo jest bardzo liczne. Zadania jakie są stawiane przed kapłanami wydają się na ogół proste, gdyż głównie idzie o pilnowanie by na świętach czy też różnych zabawach wszyscy dobrze się bawili oraz toasty za boga swego wznosili. Przy wielu okazjach świątecznych muszą obrządki odprawiać oraz pomagać przy organizacji konkursów wszelakich. Także i radami ludowi swemu służą, pocieszają gdy którejś smutno czy też karcą gdy któraś źle postępuje.
Względem samej świątyni to zadaniem kapłanów jest spożywanie darów które wiły na cześć boga ofiarują, mowa tu oczywiście o jadle oraz napitkach. Pilnować także muszą by świątynia dobrze się prezentowała, czyni wszelkiego rodzaju porządki oraz wystrajanie drzewa wstążkami, dzwonkami, spiralami czy innymi ozdobami.
Nie myślcie jednak że żerują na reszcie społeczeństwa, jak w przypadkach innych ludów bywało, w myśl zasady że praca także może bawić gdy czas mają to pomagają innym w różnych pracach. Przypomnieć trzeba że nim kapłanami się stają to za wiele robót się chwytają i nie tylko na kapłaństwie się znają.
W kwestii samych święceń, to w dzień którym ma nastąpić przysięga bogowi, odprawiana jest zabawa, w której zadaniem kandydata jest pilnowanie by wszyscy dobrze się bawili, zadaniem także jest wymyślenie na ten wieczór jakiejś dobrej zabawy. Jeśli główny kapłan stwierdzi ze kandydat się nadaje, wtedy następuje złożenie przysięgi i w wiosce przybywa kolejny kapłan Strzyboga. Co do płci osób które służą w świątyni trzeba rzec że dwie na trzy wiły to mężczyźni i choć z ogółu najwyższym kapłanem jest osoba reprezentująca stronę męską, to nieraz zdarza się też spotkać w tej roli niewiastę.



Kapłaństwo u Mokoszy

Wszelkie życie oraz to co wokoło nas otacza to dzieło bogini przyrody, wiły także zdają sobie z tego sprawy i one też cześć jej oddają. Ilość kapłanek jest raczej skromna w porównaniu do świątyni Strzyboga lecz w każdej wiosce znajdą się trzy do pięciu wił które opieką nad Mokoszową świątynią się zajmują. Jak zawsze do ich zadań należy odprawianie obrządków z różnymi świętami czy też rytuałami związanymi. Oddają one cześć Mokoszy i pilnują tym samym aby sady ich pełne owoców były, a po zbiorach zawsze dziękują bogini za hojne dary.
Oprócz spożywania darów które wierni do świątyni przynoszą, zajmować muszą się porządkami w świątyni, w tym także rośliny która drzewo świątynne otacza. Muszą je przycinać by na inne drzewa się nie rozrosło, kwiaty owego pnącza w przeciwieństwie do innych są tylko i wyłącznie w białym kolorze. Roślina ta jest bardzo wytrzymała i nawet zimą koloru swego nie traci, a zadaniem kapłanek jest ją odśnieżać by nawet przez zimę drzewo świątynne z daleka biło już zielenią. Bardzo chętnie kapłanki pomagają podczas zbiorów, w sumie to nawet zachęcają inne wiły ażeby także wyruszyły z nimi.
Co do składania przysięgi kapłańskiej to nie ma tutaj jakichkolwiek prób, jeśli najwyższa kapłanka uzna kandydatkę za godną to bez jakichkolwiek problemów może ona złożyć przysięgę bogini przyrody. W kwestii płci służących u Mokoszy to trzy na cztery wiły są niewiastami.


Kapłaństwo u Swaroga

Swaróg jest opiekunem rzemieślników oraz wojowników, a ani jednego, ani drugiego u wił nie brakuje. Przede wszystkim bóg ten to słońce które rozświetla niebo i ciepło nam daje, a ogień to także jego dzieło. To właśnie świątynne palenisko jest najważniejszym obowiązkiem kapłana . Zawsze gdy mrok zapadać zaczyna to w najwyższym miejscu drzewa, ponad koroną lasu musi być widoczne palenisko Swarogowe, ażeby jeśli wiła jaka w lesie zbłądzi, łatwo do wioski trafić mogła. Zresztą to samo tyczy się dobrych duszków leśnych ich także rzecz się dotyczy. W społeczności, zajmują się głównie opieką nad rzemiosłem, co wartościowsze przedmioty, prze kapłanów są błogosławione, a w miarę swych możliwości starają się im także w pracy pomagać. W czasie świątecznych turniejów czy konkursów to ich obowiązkiem jest pilnować by zawody uczciwie rozgrywane były i aby siły zawodnikom poprzez wiarę dodawać. Co do reszty niewiele różnią się od reszty świątyń, tak samo dary przez mieszkańców ofiarowywane spożywają oraz porządku i czystości pilnują.
W sprawie składania przysięgi kapłańskiej to tak jak u Mokoszy i tutaj nie ma większych warunków aniżeli dobra opinia najwyższego kapłana, jedyna różnica to że po złożeniu przysięgi wiły na cześć Swarogowi przeskakują przez ognisko, a nowy kapłan jako pierwszy przez płomienie przeskakuje.
W wiosce można spotkać na ogół trzech, czterech kapłanów, z czego tylko co czwarty z nich jest płci niewieściej.


I to był ostatni tekst, teraz jeszcze pzostaje kwestia imion. Z tego co pisze w podręczniku, ich imiona to nie tylko kwiaty i rośliny, ale także to co ich otacza. Tak więc bywają potoki, kamyczki, promyki itp. Jesli ma ktoś jakieś pomysły na imiona to chętnie dołącze je do reszty.
Tylko niech nikt nie daje mi tu imienia żeńskiego "Trawka" :wink:
Po za tym nie do końca wim jak to rozpisać, widząc jak uczyniła to Lea w przypadku ras innych to zaczynam wątpić w siebie, bo gramatyka nie była moją mocną stroną ( złą teoretycznie też nie ;) )
Excitate vos somnus non eat....
Awatar użytkownika
Bloody
Lord
Lord
 
Posty: 1079
Rejestracja: śr 10.03.2004 4:38
Lokalizacja: Wieszowa

PoprzedniaNastępna

Wróć do Arkona

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość