Jak coraz lepiej odgrywać swa postac ?

Czyli najstarszy system świata.

Moderator: Jakub Cieślak

Jak coraz lepiej odgrywać swa postac ?

Postautor: Durendal Waldergrave » pn 31.01.2005 18:21

Tworzymy sobie nowego bohatera. Mamy pewne pomysly, chcemy je zrealizowac, jesltesmy strasznie podnieceni i nie mozemy sie doczekac az na karcie pojawia sie staty i nasza postac zaistnieje w swiecie fantasy.

Jednakze grajac, uczymy sie swojej postaci, czasem zaczyna nam braknac pomyslow, powoli zapal opada albo nie wiemy co zrobic zeby byla ona jeszcze bardziej dopieszczona.

Mlodzi gracze natomiast w ogole nie wiedza, jak zabrac sie za ogdrywanie, interesuje ich tylko walka i na niej sie skupiaja. zwracaja sie czesto do obeznanych graczy, ktorzy byc moze pokaza im jak poprowadzic swojego pupila.

Podajcie pare rad, ktore przydadza sie mysle kazdemu w kreowaniu bohaterow. Mozecie pisac to na przykladach swoich postaci, ktore waszym zdaniem sa najbardziej udane.... :twisted:
Fear is a part of the Dark Side,
fear is an angry,
angry is a hate,
hate is a suffering
- Yoda
Awatar użytkownika
Durendal Waldergrave
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 199
Rejestracja: pt 02.01.2004 20:30
Lokalizacja: Krotoszyn ( Wlkp. )

Postautor: -WasyL- » pn 31.01.2005 18:59

Czasem dobrze jest podzielic pewne cechy i zachowania postaci na dwie grupy ,do jednego worka wrzucamy te niemal bezwarunkowe ktorymi wyroznia sie nasza postac np. jakanie ,albo speczyficzny sposob wyslawiania sie ,chodzi mi o takie dzialania ktore normalnie ludzie wykonuja podswiadomie mam do tego przyklad (ktorego jednak nie rozwine zabardzo ze wzgledu na umiajscowienie tematu) mianowicie moj ostatni Kaznodzieja w neuroshimie notorycznie sie powtazal i myslami byl raczej nieobecny - czasem trudno bylo to zagrac ze wzgledu na to iz nikt nie chce specjalnie powodowac utrudnien w zadaniach a tak sie zlozylo ze bylem jedynym cywilizowanym czlowiekiem w druzynie :P...
Ale takie drobne zachowania powtazane notorycznioe buduja charakter postaci a ze sa one "podswiadome" mozemy sie nie martwic ze jak zabraknie nam pomyslow postac straci charakter.
Druga grupa to dzialania ktore wykonujemy tylko w danych sytuacjach i staramy sie ich raczej nie powtazac ,to sprawi ze nasza postac nie bedzie tak liniowa (nudna?) czasem pomaga zastanowienie sie jak zareagowalibysmy my sami w jakiejs sytuacji a potem spojzec na to jeszcze raz przez pryzmat charakteru naszej postaci - brzmi troche belgotliwie ale to tylko dlatego ze czasem latwiej jest cos stosowac i rozumiec a trudniej to komus wytlumaczyc.
Druga grupe sprobuje zobrazowac na przykladzie :
wyobrazmy sobie ze jestesmy Barbazynca z polnocy ,dumny ,moze nie za inteligetny ale napewno nie glupi ,odwazny czasem nawet ryzykant. Los sprawil ze gdzies kiedys stajemy twarza w twarz z mrocznym elfem ,maly ,cienki dlugouchy fizycznie nie ma z nami szans i wiemy o tym ,normalnie juz by zbieral zeby z trawy o ile bylby w stanie utrzymac sie na nogach a jednak on dalej stoi i przyglada sie nam ,tak wielki barb przypomnial sobie jakies bzdurne legedy mowiace o drowach jako demonach i nagle cala jego odwaga poszla sie je***... - ze statystyk to nie wynika ,przyklad tez moze nie zabardzo wyszukany ale pokazuje jak czasem warto olac tabelki na rzecz odgrywania postaci ,jak byscie zareagowali pierwszy raz idzac kogos o kim slyszeliscie ze jest demonem (niezaleznie od tego czy to prawda) ,dumny barb z polnocy mogl miec w glebi serca pogrzebany strach przed nieznanym i to trzeba odegrac... !
Na koniec powiem ze statsy i tabelki to dla mlodych graczy najwiekszy wrog dobrego odgrywania postaci ,z czasem udaje sie to zgrabnie pogodzic ale trzeba zrozumiec tak jak zalwazyl poprzednik ze nie ma sensu skupiac sie tylko na walce i "grze w kosci" :P

Greteengs
Obrazek
Awatar użytkownika
-WasyL-
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 422
Rejestracja: sob 20.03.2004 17:02
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Wolf » pn 31.01.2005 21:30

1. Historia postaci.

Dobrze napisana historia już na samym początku zmusza gracza do ułożenia sobie informacji o swoim charakterze. Pisząc ją mimowolnie rozpatrujemy różne warianty typu "co by było gdyby...", wprowadzamy elementy psychologiczne...

No, chyba, że ktoś stworzy historię jedno lub dwuzdaniową, bez przykładania się. Ale... Co to za przyjemność...

2. Konsekwentne trzymanie się tego, co napisało się w historii. Jeśli ktos w biografii twierdzi, że nie lubi elfów, a potem przy najbliższej możliwej okazji tak od razu próbuje "zromansować" elfkę właśnie... Wybaczcie. Nie tey droga.
Można zmieniać poglądy, to oczywiste, ale do tego trzeba czasu... Oraz odpowiednich wydarzeń.

3. Dobry MG. Trudno rzwijać swoją postac pod względem czegokolwiek poza statami, jesli MG nastawia się tylko na "kill'em all!" .

Więcej grzechów nie pamiętam. :) No, moze jeden. Nam samym musi po prostu zależeć.

Tylko tyle... I aż tyle.
==Darksong Knight in service of the Lady Silverhair, Eilistraee==
Awatar użytkownika
Wolf
Pustelnik
Pustelnik
 
Posty: 22
Rejestracja: pn 22.03.2004 8:22
Lokalizacja: SCVN-2812 USS Saratoga - 127th squadron

Postautor: Durendal Waldergrave » czw 03.02.2005 16:03

Sa pewne sytuacje na sesjach kiedy to np. gram mnichem i tak jak najczesciej sie zdarza jestem cichy, nie lubie za duzo mowic, mowie krotko i lakonicznie jesli potrzeba. Mamy jakas tam przygode i powiedzmy ze Ja Gracz jestem najbardziej rozgarniety z innych ( nie chwale sie :wink: ) i teraz co mam zrobic ? Byc konsekwentny i siedziec cicho, co spowoduje ze sesja bedzie sie wlokla jak flaki z olejem, czy tez dzialac co nie zgadza sie z mymi przekonaniami.

Moj kumpel na przyklad ma swoje jakies tam powiedzonka, jakies okrzyki bojowe, ktore szczerze mowiac na poczatku byly niezle i fajnie budowaly klimacik, lecz jesli je sie slyszy w tych samych momentach i dosc czesto zaczynaja nudzic. Tutaj odnosze sie do teorii, ktora podaj Wasyl. Mam te swoje powiedzonka=1 worek, ktorych uzywam i buduja moj charakter, lecz z drugiej strony po pewnym czasie nudza. Byc moze jest do dobry objaw, bo w koncu kazdy czlowiek ma tam jakies swoje przyzwyczajenia....
Cdn... :twisted:
Fear is a part of the Dark Side,
fear is an angry,
angry is a hate,
hate is a suffering
- Yoda
Awatar użytkownika
Durendal Waldergrave
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 199
Rejestracja: pt 02.01.2004 20:30
Lokalizacja: Krotoszyn ( Wlkp. )

Postautor: -WasyL- » czw 03.02.2005 17:49

Wiem o co ci chodzi i powiem tak ,myslac o 1 kategori (przyjetym worku) myslalem raczej o czyms szerszym niz jedno dwa konkretne powiedzonka lub okrzyki ,piszac "albo speczyficzny sposob wyslawiania sie" mialem na mysli styl ,konkretne "ulubione" powiedzoka uzywane nawet do znudzenia tez buduja fajny charekter ,czy naprzyklad wojownik lub barbarzynca wymyslalby nowe "zlote mysli" za kazdym razem gdy sytuacja sie dzieje ? wydaje mi sie ze raczej nie - choc nie musicie sie ze mna zgadzac.
Kontynuujac mowe o stylu ,jezeli twoja postac za ulubione ma powiedzmy powiedzonko optymistyczne (pierwsze co przychodzi na mysl : "nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo" for example) to nie musi powtarzac go na okraglo ,moze mowic cos innego ale o podobnym zabarwieniu emocjonalnym ,zeby zachowac ciaglosc stylu a jednak nie dzialac jak zacieta plyta (co np. pasuje do pierwszego przykladu ? "wszystko dobre co sie dobrze konczy" - znaczenie troche inne ,ale chyba wiecie o co mi chodzi)
Jezeli ktos wypowiada jedynie maksymy pesymistyczne robimy analogicznie ,kolejnym przykladem na zachowanie pewnej ciaglosci stylu : Krasnolud ktory jak nie ma co gadac opowiada sprosne dowcipy ,gracze wiedze wtedy ze jezeli jakas zagadka ich przerosnie zaraz moga uslyszec ni z tego ni z owego jakis zart - zawsze inny ale zawsze w podobnym stylu ,cos sprosnego zboczonego itp. w kazdym razie krecacego sie wokol jednego tematu...

Pierwsza sprawa z mnichem :
przedewszystkim musisz sie zapytac co ci sprawia wieksza przyjemnosc ,gra jako questy ,walki itp. czy role-play i jak to jest z reszta druzyny ,jezeli lubisz mimo wszystko odgrywac dobe role to albo pozostan konsekwentny albo nagnij troche charakter postaci i powiedzmy poczekaj troche a pozniej "popchnij" sesje naprzod tlumaczac to tym ze kazdy jest tylko czlowiekiem i nawet mnicha moze w jakims stopniu wkurzyc niewiedza lub glupota innych...
Podobno wyjatek potwierdza regule wiec jezeli to dobrze odegrasz ,postac zachowa swoj styl a sesja bedzie trwala tylko troche dluzej niz powinna.
Jezeli nie zalezy ci ,tak bardzo na tego typu "pierdolach" jak to okreslali niektorzy ludzie z ktorymi gralem wieki temu to odpowiedz jest prosta : rob to co najleprze zeby dostac exp :P

Wyprzedzajac ewentualne pytania ,z doswiadczenia wiem ze czasem graczowi zalezy na odgrywaniu roli ale nie robi tego za czesto bo odbija sie to na jego postaci - MG nie daje Pd'kow bo zwalilismy misje tylko dlatego ze nasza postac miala takie "widzimisie" ,warto takiemu MG wtedy przypomniec ze dobry prowadzacy daje exp za role-play !
8)

Greteengs
Obrazek
Awatar użytkownika
-WasyL-
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 422
Rejestracja: sob 20.03.2004 17:02
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Jakub Cieślak » pt 18.02.2005 8:22

Wiecie, to, jaka historia będzie dopięta do Waszej postaci, to tak naprawdę drugorzędna sprawa. To jak ta postać będzie zagrana, to jest właśnie ten gwóźdź programu. Gracze bardzo często nie zdają sobie sprawy, jak zabawa w RPG niebezpiecznie ociera się o wystawianie sztuki. MG jest reżyserem i aktorem grającym poboczne postaci. Gracze są z kolei aktorami, którzy mają kawałek roboty do zagrania.
I tu chodzi o granie zgodnie z napisaną rolą. Trzymaniem się jej, byciem konsekwetnym i wiarygodnym. Z tym, że trzeba sobie zdawać sprawę z jednej rzeczy. Nasza postać, choćby nie wiem, jak fajnie była przygotowana, musi mieć pewne znaczenie dla gry, jakąś przydatność. Żeby nie była tylko kulą u nogi, albo ładnie wyglądającym ozdobnikiem drużyny. Musi mieć jakąś wartość fabularną. Jak w każdym porządnym scenariuszu, nie ma bohaterów niepotrzebnych. Dlatego budowanie postaci jest procesem jak najbardziej ważnym dla MG. MG musi mieć czynny wkład w budowanie postaci, tak by pasowały one do zakładanych scenariuszy. Tak by stanowiły uzupełnienie reszty "obsady". Jeżeli też MG chce dać wolność graczom w doborze postaci, musi pamiętać, aby scenariusze dawały szansę tym postaciom do "grania".
Co z tego, że w drużynie będzie super śmieszny hobbit kronikarz, który fajnie będzie opowiadał różne historie, spisywał dzieje drużyny, będzie fantastycznie zabawny w tym swoim "Trzeba to zapisać!", "Ależ to świetny materiał do kroniki!", skoro wartość fabularna będzie zerowa. W kluczowych momentach gry gracz będzie dłubał w nosie, gdy reszta drużyny będzie np. szatkować bandę oprychów. Raz, że gracz będzie się nudzić, dwa, że nie będzie się mógł wykazać. Bo jeżeli wpadnie mu do głowy, żeby okładać oprychów kronikami, MG popuka się w czoło i powie:
- Zaraz Zenuś, robiąc postać, mówiłeś, że jest tchórzliwa i do walki się nie bierze.
Pozatym, że kronikarz raz dostanie od oprycha i się przekręci.
Dlatego pamiętajcie, nieważne, co za genialną postać sobie wymyślicie. Pamiętajcie, żeby ta postać Wam służyła i dobrze leżała. Znajcie też swoje możliwości aktorskie. Będziecie chcieli zagrać antypatycznym, zamkniętym w sobie, zakompleksionym drowem? Super, ale zastanówcie się, czy Wy w ogóle umiecie to zrobić. Czy nie będzie to niezgodne z Waszą naturą, która pcha Was do obcych, lubicie gadać, zagadywać, dowcipkować, podrywać.
Takie są moje rady.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Alganothorn » pt 18.02.2005 9:17

Moim zdaniem nie można dobrze odegrać postaci, której się nie rozumie; niby truizm i banał, ale bardzo wiele osób zupełnie pomija ten element;
tworzenie naszego bohatera składa się w dużej mierze z operowania stereotypami: odważny - tchórzliwy, inteligentny - głupi, itp, itd, ale mało kto zastanawia się co się za tym wszystkim kryje;
tutaj rzeczywiście pomaga zbudowanie odpowiedniej historii danej postaci - rozbudowanie tego elementu pozwala lepiej ją zrozumieć, lepiej się w nią wczuć i lepiej ją następnie odegrać; tutaj przydaje się zastanowienie nad wszystkimi elementami, a przede wszystkim nad światopoglądem i systemem wartości; zastanawiamy się, czy budujemy kogoś, kto ma jakieś niewzruszone zasady, czy absolutnego konformistę - to z kolei zdeterminuje dalszą grę, bowiem ta pierwsza opcja ściśle wyznacza podejmowane decyzje;
niby prostym jest wybranie życia wedle jakiejś zasady (np. 'czynię dobro, chronię niewinnych' itp, itd), ale trzeba pamiętać, żeby włożyć w to nieco życia, a nie 'odbębniać' mechanicznie; decyzje te mają też wpływ na sposób odbierania świata, na optymizm bądź pesymizm, wreszcie - na umiejętność uczenia się, adaptacji i zmiany poglądów; tu nie chodzi o zdobywanie umiejętności w ujęciu statystyk, tu chodzi o np. zwątpienie w zasadę, że istnieje białe i czarne i coraz poważniejsze dostrzeganie szarości pomiędzy u kogoś, kto początkowo był niemal fanatykiem - taka zmiana, umiejętnie odegrana, to gigantyczny kryzys osobowościowy, który kiedyś rozgrywałem przez niemal pół kampanii...
aha, tego typu elementy nie powinny dominować nad całą sesją, chęć 'przytłoczenia' działań drużyny przez postępowanie ejdnego gracza jest pomysłem co najmniej chybionym;
i teraz przechodzimy do uwag JC na temat podporządkowania postaci drużynie: nie uważam, żeby koniecznym było podporządkowanie tworzenia postaci - koniecznym jest 'praca' w trakcie gry...ów tchórzliwy kronikarz może próbować przemóc swój strach i stać się bardziej przydatnym członkiem ekipy - nie od razu, ale stopniowo, pod wpływem zupełnie nowych doświadczeń, ludzie się zmieniają, postacie odgrywane też mogą
:-)
oczywistym jest, że MG może, a nawet powinien, zasugerować jakie postacie najwięcej skorzystają z aktualnej kampanii/przygody, ale nigdy nie podobało mi się, jeśli MG próbował ingerować w proces samego tworzenia postaci; poza tym im lepszy gracz, tym lepiej się dostosuje - na początku rzeczywiście winno się grać postaciami dość prostymi (w kwestii budowy) i rozbudowywać kolejne w miarę nabwania doświadczeń, ale odpowiednie ogranie pozwala w pewnym momencie stworzyć zgraną ekipę opartą na pozornych przeciwnościach, a proces wzajemnego docierania się, jeśli jest dobrze odegrany, stanowi niewątpliwy urok sesji
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5830
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Leuś » śr 23.03.2005 12:49

Pierwsza sprawa. Nie wiem czemu już któryś raz z kolei dowiaduję się, że początkujący gracze patrzą tylko na staty i walkę. Ja liczyć nie lubię, jasne, wypasione wskaźniki to czasem zabawny widok, ale traktuję je jako taką tam ciekawostkę. Na pewno nie stanowią mojego celu. Z kolei walka owszem jest potrzebna, ale jak trwa za długo, nuży mnie trochę.

Co lubię w takich grach, to raczej dokonywanie wyboru, jakieś sprawdzenie się, albo klimaty, jak zaszczucia czy oniryczne :wink: Lubię też zwykłe (lub nie :) ) rozwiązywanie intrygi i naturalnie tworzenie postaci.

Generalnie nie jestem zbyt dobra w aktorzeniu, postać gra mi się łatwiej, gdy ma ze mną choć małą ceszkę wspólną, na której można zbudować z nią nić porozumienia.

Jeśli chodzi o mnie, postać odgrywa się łatwiej, jeśli naprawdę miało się na nia pomysł (znaczy cały koncept, nie jakiś tam szczególik). Najczęściej na postać mam po prostu kaprys. Jako że nie grałam do tej pory zbyt wiele razy, ani za często, a kaprysy czasem sie zdażały, to mam parę postaci, które posiadają i historię, i wszystko dograne, tylko że nigdy jeszcze nie zdażyło im się pojawić w scenariuszu. Po prostu czekają na swój czas.

Nie wiem czy są stereotypowe, może, ale wydaje mi się to mniej istotne. Postać musi być przekonująca - a czy jest typowa czy nie, to chyba nie gra takiej roli. Odnośnie tego systemu, przykładem może być mój ostatni pomysł - zaklinacz, który robiąc za skrybę przyświątynnego, dorabia sprzedażą magicznych przedmiotów ze swojego zaplecza, a często tylko fałszywie je umagicznia, bo komponenty czarów piechota nie chodzą.

Inna rzecz to to, że tworząc postać, nie zawsze opisuję skąd wzięła cechy i umiejętności. Jasne, staram się uwzględnić niektóre nietypowe rzeczy, wyjaśnić je. Ale większa część tła postaci to u mnie coś innego niż tu wyczytuję. Po prostu udaję postać i piszę coś o "sobie". Są tam jakieś szczegóły z historii, ale daleko temu do biografii. Jak byście napisali o sobie? Podobnie z notatkami z przygód - opisuję z reguły moje (postaci)nastawienie wobec tego co się stało.

Nie wiem czy nie popełniam jakichś karygodnych błędów ale to zawsze działało dobrze :wink: .
Awatar użytkownika
Leuś
Lady
Lady
 
Posty: 480
Rejestracja: pt 03.09.2004 12:42
Lokalizacja: Stąd

Postautor: Zuhar » śr 23.03.2005 14:37

Zdrowe podejście, zdrowy kompromis.

A z mojej strony, żeby odgrywać swoją ostać coraz lepiej, trzeba... ją wogóle odgrywać. Nie możńa jej traktować jako zbioru statystyk, ale nie można też przeginac w drugą stronę (moja postać tak nie zrobi...).
Awatar użytkownika
Zuhar
Mechanik Pokładowy
Mechanik Pokładowy
 
Posty: 678
Rejestracja: śr 11.12.2002 14:13
Lokalizacja: Łódź

Postautor: Jakub Cieślak » pt 25.03.2005 16:10

Alganothorn pisze:i teraz przechodzimy do uwag JC na temat podporządkowania postaci drużynie: nie uważam, żeby koniecznym było podporządkowanie tworzenia postaci - koniecznym jest 'praca' w trakcie gry...ów tchórzliwy kronikarz może próbować przemóc swój strach i stać się bardziej przydatnym członkiem ekipy - nie od razu, ale stopniowo, pod wpływem zupełnie nowych doświadczeń, ludzie się zmieniają, postacie odgrywane też mogą
:-)
oczywistym jest, że MG może, a nawet powinien, zasugerować jakie postacie najwięcej skorzystają z aktualnej kampanii/przygody, ale nigdy nie podobało mi się, jeśli MG próbował ingerować w proces samego tworzenia postaci

Nigdy nie mówiłem, że tego typu rady należy traktować: Masz tak robić i już!
To tylko luźne uwagi, które mogą pomóc ludziom zrozumieć istotę zabawy i znaleźć przyjemność w całej grze.
Tysiąc razy podreślałem do znudzenia, że to trochę zabawa w aktorstwo. Każdy aktor, choćby nie wiem jak był wybitny i wszechstronny, zawiera jakąś swoją cząstkę w odtwarzanej postaci. Nawet skrajnie odmienne postaci mają jakiś wspólny mianownik, albo są obarczone jakimiś cechami ich odtwórcy. Tym mniej sprawnym "aktorom" proponuję zaczynać od postaci bardziej zbliżonych charakterem do własnego profilu osobowości. Z resztą przyjrzyjcie się swoim postaciom i postaciom koleżanek i kolegów. Czy nie widzicie w tej całej grze aktorskiej, w doborze postaci podobieństw charakterologicznych?

I ten odwieczny problem statsiarzy i statystyk nie dotyczy tylko początkujących. Bardzo często ten problem łączy się z charakterem gracza i jego zachłannością na posiadanie najlepszych rzeczy i cech. Czasem jest to jakieś zwichnięcie i niezrozumienie tematu zabawy. Niektórzy chyba czują, że w tej grze najważniejsze jest wygranie, sukces, otrzymanie maksymalnej ilości punktów czegośtam. Tak jakby spodziewali się na końcu napisu: Game Over, You win.
To może jest niezrozumienie tematu, sensu zabawy, gdzie często najistotniejsza jest dobra zabawa we wcielanie się w dziwne postaci i stawianie czoła dziwnym wyzwaniom. Nie każda gra musi skończyć się zabiciem megabossa, wyrżnięciem tryliona zielonych orków, sklepaniem złego czarodzieja. Warto to czasem uzmysłowić graczom za pomocą bardzo odmiennego scenariusza, w którym nie ma jakiegoś punktu końcowego koniecznego do osiągnięcia.

Acha, Algu, uważam, że MG nie musi ingerować w proces tworzenia postaci, ale powinien w nim świadomie uczestniczyć. Pomagać graczowi, wskazywać zagrożenia, pokazywać drogę, ale niczego nie wolno mu narzucać. Może też całkowicie sobie podarować całą zabawę i zestawić całą ekipę wymyślonych samodzielnie postaci i spróbować złączyć je w jednej rzeczywistości, czasie i wydarzeniach. Raz, że będzie to zadanie ambitne (choć nie musi to być regułą), dwa, że postaci mogą mieć ogromne problemy z komunikacją i współbytowaniem. A już nieraz widziałem i opisywałem problem dobrania i zgrania drużyn, które istnieją na bardzo naciąganych zasadach. Często ludzie nie zdają sobie sprawy, jak ważną kwestią jest pytanie: dlaczego dane postaci ze sobą współdziałają? I co je pchnęło do tego?
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Alganothorn » pt 25.03.2005 16:53

tylko jedna uwaga: między 'ingerencją' a 'świadomym uczestniczeniem w' różnica wynika jedynie z nastawienia wypowiadającego te słowa
;-)
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5830
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Jakub Cieślak » pt 25.03.2005 18:18

Czułem, że się do tego przykleisz, Algu. :D Dlatego napisałem, że nie wolno mu- MG- niczego narzucać. To ma być współpraca graczy z MG. Dodałem też, że MG może w ogóle podarować sobie "ingerencję", ale niech będzie świadomy zagrożeń, jakie mogą z tego wyniknąć.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka


Wróć do Dungeons & Dragons

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron