Nieklasyczna klasa- odgrywanie klas

Czyli najstarszy system świata.

Moderator: Jakub Cieślak

Nieklasyczna klasa- odgrywanie klas

Postautor: Jakub Cieślak » wt 10.02.2004 22:09

Złodziej- zakapturzony osobnik, skryty w ciemnościach przemyka poza wiedzą przechodniów, doskonały akrobata, wyśmienity kłamca, zręczny zabójca. Wielbiciel ciemnych strojów i kapturów.
Bard- wesoły trefniś, udaje głupka, jest rubaszny, ale to cwany typ. Niby tchórz, ale przecież jak trzeba to przywali, lub podstępem ogłuszy swoim instrumentem muzycznym.
Barbarzyńca- no wiadomo, goły facio z przepaską biodrową. Długie włosy (dziwne, że nie przeszkadzają mu w walce). Znak rozpoznawczy- wielgachny miecz (zwykle runy jakieś, lub inne ozdobniki). Dość głośno się zachowuje. Ulubieniec tatuatorów.
Wojownik- cwany gościu, zwykle robi dla kasy i zwykle problemy świata kończą się na jego nosie. Przynajmniej tyle go obchodzi. Strój różny- od biegającego zestawu skrzypiących blach, poprzez osłaniające się ogromnymi tarczami konusy, aż po lekko ubranych (obowiązkowo w ciemne kolory) kolorowo-włosych mruków. Straszny egocentryk. Kocha pieniądze i siebie. Kolejność uczuć bywa różna.
Tropiciel- ofiary tego gościa zwykle nie wiedzą, kto je załatwił. Jedynymi poszlakami są tkwiące strzały w plecach, lub jakieś ostre patyki wystające z den jakichś dołków dobrze ukrytych pod stertą liści. Ofiary zwykle mają wyraz zaskoczenia zastygły na twarzy. Jeżeli w knajpie w jakimś ciemnym, samotnym kącie siedzi jakiś zakapturzony (pomimo, że nie ma siły, by jakiś deszcz spadł mu na głowę) typ palący faję- wiadomo, tropiciel. Kocha zwierzęta, zwierzęta kochają go. Nie kochają go, jak on na nie poluje. On nadal twierdzi, że je kocha.
Mag/Kapłan/Zaklinacz- Dość podobne typki, strasznie się wywyższają. Zachowują się, jakby świat należał do nich. Cechuje ich tendencja do wywyższania się. Cały czas obiecują, że zrobią nam to i to, zamienią w to, czy w tamto, spalą, zamrożą, zdmuchną, itd, itd. Też fani kapturów.
Mnich- co tu pisać- kaptur, kijek, niepozorna postura. Braki nadrabia dość głośnymi krzykami, nadekspresją ruchów i wywijaniem kija. Jedyny niepoprawny altruista. Praworządny idiota. Acha, mówiłem, że lubi kaptury?
I co, ilu umie śmiało mi przyznać, że nie odgrywają takich postaci? Porozmawiajmy o stereotypach, poszukajmy sposobów na ich unikanie.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Shizm » wt 10.02.2004 23:36

Szcerze, to masz wiele racji Kuba, ale i pare stereotypow masz, ktore nie koniecznie w moim doswiadczeniu wystapily. Jezeli mialbym teraz tworzyc postacie to bylyby one takie:

Zlodziej - ja raczej widze zlodzieja jako kolesia na co dzien luznego, wygladajacego dosc dobrze pod wzgledem ubioru, ale nie rzucajacego sie w oczy. W towarzystwie potrafi porzartowac, czasem zniknac gdzies na pare godzin i wrocic jakby nigdy nic. Chociaz przez ciebie przedstawiony model to czesto wybierana stylizacja.

Bard - to swietny muzyk i poeta, czesto uzywajacy swojego fachu do podnoszenia na duchu zmordowanych zyciem ludzi. Nie robi mu zbytniej roznicy czy wystepuje we wsi czy w zamku, no moze jedynie w drogim przypadku ma ciezszy mieszek. "Sztuka dla sztuki" to jego motto zyciowe. Kocha nature, bo tylko ona ma w sobie tyle dzwiekow, ktore potrafia tak go pobudzic do tworzenia. Co do umiejetnosci bojowych, to czesto one moga byc skryte w celu nie rzucania sie w oczy. Nie widze barda jako "niby tchorza", przeciez to jego piesni maja mrozic krew w zylach wroga, a gotowac u sprzymierzencow. Jak bylby tchorzem to nie bylby wiarygodny.

Barbarzynca - nie goly, a ubrany raczej prymitywnie: skory, jakies szczatkowe elementy zbrii. Tempy wyglad twarzy nie zawsze mysi pokrywac sie z jasnoscia umyslu i vice versa. Stereotyp osilka - idoty jakos mi nie odpowiada. Nie musi byc z niego bystrzacha, ale swoje wie i cwokiem nie jest. W towarzystwie nie musi siorbac, chrzakac i mlaskac, choc w sredniowieczu malo kto tego nie robil.

Wojownik - sa dwa typy wojownika w moim przekonaniu i kazdy jest inny.
Rycerz - oddany sprawie i wladcy. Pieniadz to rzecz do nabycia, a honor i chwala to dobra niematerialne. Na nie trzeba zalsluzyc, dopiero po smierci okaze sie tak naprawde jak cie zapamietaja. Lsniaca zbroja i dzielny rumak to jego atrybuty. Typowy perfekcjonalista, ale i zapatrzony w siebie; "Jezeli ma cos byc zrobione jak nalezy, to zrob to sam" jest jego filozofia.
Najemnik - dobrze opisany przez Kube, z jednym tylko zastrzezeniem, ze nos tez jest czasami za daleko od niego.

Tropiciel - no to cholera popadlem w stereotyp :) Dodam jedynie, ze bliki znajomy druidow, choc czasami to tylko jego opinia.

Zaklinacz - swiadomy swojej "innosci", czesto pokazujacy na zewnatrz swoja wyrzszosc, a wewnatrz czujacy sie gorszy. Dobry wojownik skutecznie podpierajacy sie magia. Wie na ile go stac, choc czasami sam siebie zaskakuje (innych o wiele bardziej) Ubior chyba najbardziej ekscentryczny, o ile mozna o takim zjawisku mowic w D&D. "Dziecie Smoka"

Kaplan - jak to i u nas bywa z klerykalem, tak i tam mamy tych z powolania i tych z wybory. Ci pierwsi sa stanowczo wiekszymi fanatykami, ale za to mniej to pokazuja. Ci z wyboru, uzywaja wiary do spelnienia siebie, swoich "widzimisie". Za to powolani przez bogow kaplani trzymaja sie swojej wiary we wszystkich dziedzinach zycia i robia to z wieksza pasja.

Mag - najbardziej zapatrzony w mistycyzm magi jej uzytkownik. Zadko mowi to co mysli i robi to na co nie ma ochoty, jest on, jego bracia i reszta swiata. Czesto jest tak, ze w pedzie za wiedza dociera do rzeczy, ktorych nie powinien sie imac, ale to nie ma dla niego znaczenia. Przede wszystkim poznanie, a dopiero pozniej konsekwencje. Wielki milosnik sztuki, bo ona najblizej ociera sie o magie z rzeczy przyziemnych.

Druid - hipis po przejsciach. Wie ze najlepiej bedzie, jak wszystko bedzie plunelo swoim naturalnym biegiem. Oczywiscie najlepiej biegiem natury. Walka to zlo konieczne, ale nie taka ona znowu im obca. Druid jest niezastapionym medykiem, ale czesto sam potrafi doprowadzic kogos do koniecznosci uzycia tej dziedziny. Jego bliskosc z natura daje mu wielka moc, Malo kto wychodzi zywy z lasu, w ktorym mieszka druid, ktoremu zalazl za skore.

Mniech - to taki ktos kto potrafi wiele, mowi malo, mysli i robi wystarczajaco duzo. Jego mocnym punktem jest zwinnos i technika, oraz niepozorny wyglad (nieuzbrojonego / nieopancerzonego).

Stereotypy moje nie musza sie pokrywac z powszechnymi, ale miloby bylo nad nimi popracowac, wiec czekam.

Pozdrawiam!!!
A dream that will come true is not a real dream
Obrazek
Awatar użytkownika
Shizm
Pretorianin
Pretorianin
 
Posty: 1483
Rejestracja: wt 12.11.2002 11:09
Lokalizacja: Guild Wars [MARS]

Postautor: Jakub Cieślak » śr 11.02.2004 0:16

Słowem uzupełnienia:
Druid- prawdopodobnie były, bądź przyszły fanatyk ruchu greenpeace'opodobnego. Strasznie wrażliwy na punkcie sikania na kolorowe kwiatki, wyrzucania niepotrzebnych pierdółek do lasu i palenia ognisk. Dziwne, że nie gardzi produktami, które powstają w wyniku rozpalania tych ognisk. Kolejny wielbiciel kapturów. Niektórzy ci hipokryci palą fajki. Strasznie mętnie tłumaczą się ze swojej filozofii, która jest mocno niekonsekwentna.
Bard- typowy przedstawiciel rodziny karczmowych zadupników i bawidamków. Największa świnia w drużynie. Ma kiepską pamięć do kobiecych imion. Zaleta: umie lać wodę i pakować wazelinę jak nikt w drużynie. Gość ma gadane.
Kobieta w drużynie (klasa nieważna): ulubienica całej drużyny, chyba, że wyjątkowo kłótliwa- wtedy naczelny wróg drużyny. Zawadiacka, wszystkich owija wokół palca, kopie jak nikt inny.
Facet w drużynie (klasa nieważna): ja, mnie, moje- to ulubione słowa faceta, który zwykle ma święte przeświadczenie o swoim zbawiennym wpływie na losy świata. Dlatego wydaje mu się, że gdziekolwiek się pojawi tam go wszyscy kochają, lubią, szanują i czczą niczym króla najjaśniejszego. Dużo mówi o seksie i obiecuje wszystkim kobietom świata nieziemskie uczynki seksualne, w rezultacie wypada jednak miernie, peszy się i oblewa wstydem.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Jakub Cieślak » ndz 04.04.2004 16:11

Nie macie jakichś pomysłów na stereotypy zauważone podczas grania w RPG DnD? Nie uważacie, że Wasze postacie nie uniknęły stereotypów a Wy skupiliście się na zadbaniu o umiejętności i możliwości swojej postaci?
Typowy gracz DnD: Zaczyna tworzyć postać mówiąc "mam genialny pomysł na postać, to będzie coś zupełnie nowego, nie widzieliście czegoś takiego" i zaczyna przedstawiać postać jako mrocznego rycerza o mrocznej historii, któremu zabito rodziców, spalono wioskę i on sam teraz szuka zemsty. Typowy Gracz sięga wtedy po czystą kartę postaci i czeka w napięciu na zabawę w kości z MG. Oczy Typowego Gracza przyrastają proporcjonalnie do wielkości rzutów. W przypadku niskich rzutów TG zaczyna smędzić, że możnaby to tu podciągnąć albo tam (wciąż się zarzeka, że on będzie odgrywać swoją postać, że nie statystyki są najważniejsze). Z uporem maniaka tłumaczy, że on właśnie potrzebuje tego i tego i tego atutu i tego sprzętu i tej umiejętności, żeby postać była pełna. Każdą decyzję MG o przycięciu, albo odrzuceniu czegoś przyjmuje ze spojrzeniem zdolnym ciąć skałę. Próbuje wmówić pozostałym graczom i MG, że jego postać może spokojnie poruszać się z mieczem, toporem, pełną zbroją, tarczą, zestawem do gotowania, namiotem, zestawem pułapek, linami, strzałami, kuszą i nie sprawia mu problemu coś tak banalnego jak wspinaczka i pływanie. W końcu żąda konia z rzędem, którego imię zdejmuje mu niemal sen z oczu- bo w końcu koń musi mieć imię oryginalne. Nie mówiąc o tym, że pod żadnym pozorem TG nie chce rozstawać się z koniem. Twierdzi, że postać ma być niewygrzewna, ale dziwnie się patrzy na MG, gdy ten próbuje ograniczać jego zdolności bojowe i wyposażenie do prowadzenia eksterminacji npc'ów. W przypadku jakiegokolwiek zdarzenia niezapowiedzianego, którego nie mógł się spodziewać TG głośno krzyczy, że wcale on nie był w tym, czy w tamtym miejscu i stał od tego miejsca daleko, a pozatym on to dawno powinien był wykryć. TG nigdy nie zwraca uwagi na takie subtelności jak tytuły szlacheckie i różnice społeczne. Równouprawnienie zawsze traktuje jako rzecz świętą, z tym wyjątkiem, że on jest zawsze ponad tym równouprawnieniem. TG pod koniec gry zapyta: no to co z tymi punktami doświadczenia? Dziwnie wtedy już dawno ma naszykowany ołówek i odpowiednią rubrykę, a także wie, ile powinien otrzymać PDków i na co je przeznaczy. Zrobi Ci karczemną awanturę o każde odstępstwo na temat jego wyobrażeń o ilości pozyskanych PDków.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Durendal Waldergrave » śr 14.04.2004 13:39

Jakub Cieślak pisze:Nie macie jakichś pomysłów na stereotypy zauważone podczas grania w RPG DnD? Nie uważacie, że Wasze postacie nie uniknęły stereotypów a Wy skupiliście się na zadbaniu o umiejętności i możliwości swojej postaci?
Typowy gracz DnD: Zaczyna tworzyć postać mówiąc "mam genialny pomysł na postać, to będzie coś zupełnie nowego, nie widzieliście czegoś takiego" i zaczyna przedstawiać postać jako mrocznego rycerza o mrocznej historii, któremu zabito rodziców, spalono wioskę i on sam teraz szuka zemsty. Typowy Gracz sięga wtedy po czystą kartę postaci i czeka w napięciu na zabawę w kości z MG. Oczy Typowego Gracza przyrastają proporcjonalnie do wielkości rzutów. W przypadku niskich rzutów TG zaczyna smędzić, że możnaby to tu podciągnąć albo tam (wciąż się zarzeka, że on będzie odgrywać swoją postać, że nie statystyki są najważniejsze). Z uporem maniaka tłumaczy, że on właśnie potrzebuje tego i tego i tego atutu i tego sprzętu i tej umiejętności, żeby postać była pełna. Każdą decyzję MG o przycięciu, albo odrzuceniu czegoś przyjmuje ze spojrzeniem zdolnym ciąć skałę. Próbuje wmówić pozostałym graczom i MG, że jego postać może spokojnie poruszać się z mieczem, toporem, pełną zbroją, tarczą, zestawem do gotowania, namiotem, zestawem pułapek, linami, strzałami, kuszą i nie sprawia mu problemu coś tak banalnego jak wspinaczka i pływanie. W końcu żąda konia z rzędem, którego imię zdejmuje mu niemal sen z oczu- bo w końcu koń musi mieć imię oryginalne. Nie mówiąc o tym, że pod żadnym pozorem TG nie chce rozstawać się z koniem. Twierdzi, że postać ma być niewygrzewna, ale dziwnie się patrzy na MG, gdy ten próbuje ograniczać jego zdolności bojowe i wyposażenie do prowadzenia eksterminacji npc'ów. W przypadku jakiegokolwiek zdarzenia niezapowiedzianego, którego nie mógł się spodziewać TG głośno krzyczy, że wcale on nie był w tym, czy w tamtym miejscu i stał od tego miejsca daleko, a pozatym on to dawno powinien był wykryć. TG nigdy nie zwraca uwagi na takie subtelności jak tytuły szlacheckie i różnice społeczne. Równouprawnienie zawsze traktuje jako rzecz świętą, z tym wyjątkiem, że on jest zawsze ponad tym równouprawnieniem. TG pod koniec gry zapyta: no to co z tymi punktami doświadczenia? Dziwnie wtedy już dawno ma naszykowany ołówek i odpowiednią rubrykę, a także wie, ile powinien otrzymać PDków i na co je przeznaczy. Zrobi Ci karczemną awanturę o każde odstępstwo na temat jego wyobrażeń o ilości pozyskanych PDków.


Jakub winszuje !! Trafiles w samo sedno jakbys gral od poczatku ze mna i moimi kumplami.
Wyciagam z tego jednak wniosek, ze w wielu przypadkach zdarza sie taka sytuacja. Jakubie czy poradziles sobie juz z takim stereotypowym graniem?? Jak dzis to robicie ?? :twisted:
Fear is a part of the Dark Side,
fear is an angry,
angry is a hate,
hate is a suffering
- Yoda
Awatar użytkownika
Durendal Waldergrave
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 199
Rejestracja: pt 02.01.2004 20:30
Lokalizacja: Krotoszyn ( Wlkp. )

Postautor: Jakub Cieślak » śr 14.04.2004 14:24

Durendalu, ale nie musiałeś cytować całego mojego posta! :D
Cóż, czy sobie radzę?! Hmm, niekoniecznie. Moi gracze mają tendencję do bywania manczkinami. Raz bardzo dobrze się bawimy odgrywając postacie, a drugim razem strasznie popadają w manię współczynników i kombinatorykę czasowo-miejscową (mnie tam wcale nie było jak to się stało! ja byłem daleko stamtąd i w ogóle już miecz w ręku miałem!). Jednak daję radę ich wtedy ostudzić- uświadomić, że gra nie polega na przeszkadzaniu im w rozwoju i cieszeniu się kilkoma cyferkami na kartce papieru. Tak właśnie należy graczom mówić: nie gramy dla cyferek na kartce, ale dla przeżywania fajnych przygód i sprawdzania się w różnych sytuacjach.
Najgorsi są manczkini, którzy sobie nie umieją podarować całej tej ceremonii rozwoju postaci i uważania, że MG to podstępna bestia czychajaca na życie i szczęście postaci. Takich po prostu należy odstawić do lodówki- niech ochłoną.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Azirafal » śr 14.04.2004 22:13

Tiaaaa... Wszyscy znamy takich graczy. Jednym jest przywiązanie do postaci i opieka nad nią, a czym innym chęć posiadania "wyasionej" postaci wszelkim kosztem... Szkoda, że aż tyle takich osób jest obecnie (sam takim bylem swego czasu... :) ). Cóż można na to poradzić? Trzeba uświadomić graczowi, że to tylko gra (mimo wszystko, i mimo oklepania tego tekstu :P), że ważna jest zabawa i odgrywanie postaci, a nie srubowanie cech postaci, itp. Koniec i kropka... 8)
If you don't stand for something you'll fall for anything.
Awatar użytkownika
Azirafal
Arcypryk
 
Posty: 2138
Rejestracja: wt 07.01.2003 15:33
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Alganothorn » czw 15.04.2004 8:06

podobne rozmowy są już nawet w 'Oku wewnętrznym'...
:-)
ponieważ zeszło nieco ze specyfiki DnD w stronę ogólną, to dodam jeszcze, że TG nigdy nie choruje, a wszlekie sugestie o gorszym samopoczuciu kwituje spojrzeniem bazyliszka i urazą chowaną do końca życia, albo i dłużej (chyba, że dostanie wielką ilość PD-ków...u mnie nie dostaje ;-) ), broń się nie niszczy, a przeciwnicy winni mieć tendencję do przegrywania niezależnie od rachunku prawdopodobieństwa walki młokosa z Bestią przez solidne 'B'...
oduczanie takiego stosunku roszczeniowego albo wieńczone jest sukcesem, albo...końcem gry z takim osobnikiem, bo to mała przyjemnośc tak dla MG, jak i dla reszty drużyny;
jak go oduczyć? verba docent exempla trahunt, ale czasami potrzebna jest dłuuuga rozmowa...
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5830
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Zaothong Shamo » pn 26.04.2004 18:25

A sprubujcie stworzyć sobie postać zaczynając od tego opisu wygladu, cech charakteru itd. jak na j. polskim (wiem wiem, źle się wam kojarzy :wink: ) i nie zapominajcie o swoich wadach i przywarach które nękają wasze życie. Pomyślcie dokładnie zanim nawet wybierzecie klasę kim chcielibyście być, czym bedzie się zajmować i specjalizować postać, w odcinaniu głowy mieczem, toporem a może strzelaniem z dystansu trafiając w orczą tęczówkę (orki mają tęczowki w oku? :>), a może będzie pokładać swą siłe w umyśle lub umiejętności specjalnych, czy też bedzie to tamto... wybór zależy od upodobań, a dopiero na KOŃCU postarajcie się przyporządkować mu atrybuty (i prosze nie rzucajcie kośćmi, lepiej dobrać wartości systemem), broń, oręż i potem zakwalifikować do klasy podanej w DnD, a może stworzycie coś zupelnie nowego?
Sprubujcie stworzyć postać jakby od tyłu, nie patrząc na to jaką będzie mieć bazową premie do ataku, wartość siły, albo ilości atutów i możliwość ich wybierania... powodzenia :wink:
Słowa są tylko zwykłymi dźwiękami
w rzeczywistości nic nie znaczą.
_________________
Miecz jest śmiercionośną bronią. Sztuka władania mieczem jest sztuką zadawania śmierci.
Awatar użytkownika
Zaothong Shamo
Pustelnik
Pustelnik
 
Posty: 29
Rejestracja: ndz 25.04.2004 17:33

Postautor: ...::Gaumat::... » wt 27.04.2004 20:31

Jakub Cieślak"Cóż, czy sobie radzę?! Hmm, niekoniecznie. Moi gracze mają tendencję do bywania manczkinami. Raz bardzo dobrze się bawimy odgrywając postacie, a drugim razem strasznie popadają w manię współczynników i kombinatorykę czasowo-miejscową (mnie tam wcale nie było jak to się stało! ja byłem daleko stamtąd i w ogóle już miecz w ręku miałem!).

jakbym widzał moje sesje, które prowadzę, mam takiego jednego delikwenta, któr bardzo, ale to bardzo lubi wytykać mi błędy i kłócić się o każdy szczegół, co bardzo wyprowadza mnie z równowagi, przez co wszystko traci na wartość - i mi i graczom żle się gra. Co najgorzesz gracz ten za żadne skarby sam nie spróbuje poprowadzić i samemu się przekonać jak to jest :evil:

Jakub Cieślak: Jednak daję radę ich wtedy ostudzić- uświadomić, że gra nie polega na przeszkadzaniu im w rozwoju i cieszeniu się kilkoma cyferkami na kartce papieru. Tak właśnie należy graczom mówić: nie gramy dla cyferek na kartce, ale dla przeżywania fajnych przygód i sprawdzania się w różnych sytuacjach.

Tak też zazwyczaj postępuję czasami to skutkuje, aczkolwiek to jest jak, już gdziś wcześniej wspomniałam, jak walka z wiatrakami - jeżeli oni sami do tego nie dojdą, trudno będzie ich od tego odciągnąć. Można też wypróbować inny sposób - po prostu dawać im to ca chcą, tzn. chcą mieć wsżędie same 30?? niech mają, chcą sam bronie +15?? daj im to, chcą władać całym światem?? to niech władają, założę się, że szybko sami się znudzą i poproszą Cię o to, aby zacząć od początku, od nowa, ale tak "normalnie"

Jakub Cieślak:Najgorsi są manczkini, którzy sobie nie umieją podarować całej tej ceremonii rozwoju postaci i uważania, że MG to podstępna bestia czychajaca na życie i szczęście postaci. Takich po prostu należy odstawić do lodówki- niech ochłoną.

Tak ci są zdecydowanie najgorsi, ale ciekaw jestem ile razy uratowali swe płonące tyłki, rozzażone świeżo ciśniętą kulą ognia przez jakiegoś złego maga, bo MG tak chciał i żal mu było ich postaci?? Szkoda, że tego nie potrafią sobie uświadomić[/quote]
"Jam częścią tej siły,
która wiecznie zła pragnąc,
wiecznie czyni dobro"
J.W. Goethe "Faust"
...::Gaumat::...
Wędrowiec
Wędrowiec
 
Posty: 38
Rejestracja: sob 17.04.2004 13:18
Lokalizacja: Krotek

Postautor: Zaothong Shamo » śr 28.04.2004 13:46

Najbardziej nie znosze graczy któży do zjawisk które im los przynosi w świecie fantasy próbują od razu podejść od strony jak to MG mógł zrobić. Taki gracz widzi że jakiś przeciwnik, nie znany, mu uderza orężem i gracz już słucha iloma kośćmi rzuca jego mistrz i ile mógł dodać do tej broni modyfikatoru z siły. Każde zjawisko przeliczają na statystyki i próbują przewidzieć jak to zaplanował MG, gdy widzą przeciwnika, który pierwsze co robi to chce zaatakować a próby rozmowy kończą się ignorancją albo jakąś groźbą przeciwnika to od razu słysze:
"Najwyraźniej MG chciał abyśmy go zabili i nie ma innej drogi wyjścia"
Może podałbym więcej namacalnych tego dowodów ale pamięć bywa zawodna, ale chodzi mi ogólnie o przewidywanie wydarzeń przez graczy opierając się na zasadach i możliwościach mistrza.
Słowa są tylko zwykłymi dźwiękami
w rzeczywistości nic nie znaczą.
_________________
Miecz jest śmiercionośną bronią. Sztuka władania mieczem jest sztuką zadawania śmierci.
Awatar użytkownika
Zaothong Shamo
Pustelnik
Pustelnik
 
Posty: 29
Rejestracja: ndz 25.04.2004 17:33


Wróć do Dungeons & Dragons

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość