Unia Europejska - co dalej? OTP

Miejsce na refleksje, rozmyślenia i rozważania natury filozoficznej.

Moderatorzy: Alganothorn, Avathar

Unia Europejska - co dalej? OTP

Postautor: Alganothorn » pn 14.07.2008 8:18

Człowieka czasem bierze na przemyślenia, tym razem wzięło mnie na temat naszej Unii Europejskiej; temat ten chodzi mi co jakiś czas po głowie, więc najwyższa pora podyskutować sobie i na forum...
...chodź pewnie i tak odpisze tylko RaF, nie tracę wiary w resztę userów
:D

Pytanie jest proste: co z tą Unią Europejską, że nawiążę do pewnego programu;
ideą przyświecającą powstaniu UE był pokojowy rozwój naszej części świata o dość pogmatwanej i burzliwej historii - w czasie kształtowania się tych idei pamięć wojen była bardzo świeża, toteż taki cel był bardzo nośny; wskutek wielu lat pokojowego rozwoju pojawił sie kolejny cel, czyli poszerzanie Unii, mam wrażenie nawet, że samo poszerzanie stało się celem naczelnym, ale tutaj pojawia się problem: czy jest granica poszerzania?
Pojawiają się trzy wyraźne kierunki dalszego poszerzania:
- wschodni, promowany przez Polskę, związany z przyjęciem Ukrainy, a nawet Gruzji
- południowo-wschodni, związany z przyjęciem Turcji i, może, Izraela
- południowy, promowany przez Francję, związany z koncepcją rzymskiego Mare Nostrum, czyli silnych związków pomiędzy państwami wokół Morza Sródziemnego
Czy któreś kierunki są 'lepsze' a inne 'gorsze'?
Czy można budować organizm ponadpaństwowy na koncepcji ekspansji terytorialnej i kulturowej?
Czy wreszcie widać jakąkolwiek wizję rozwoju UE, jakąś koncepcję ('trzecia droga' Blaira jakoś podupadła...)?

W przeciwieństwie do dotychczasowych otwieranych przeze mnie dyskusji, napiszę coś od siebie juz na wstępie
:-)
Nie można budować trwałych organizacji na koncepcji samej ekspansji, bo przychodzi moment krytyczny, kiedy osiąga się granice efektywności organizacyjnej, możliwości panowania nad całym organizmem; Unia Europejska nie jest po to, żeby była 'wielka', ale żeby mieszkańcy widzieli zalety płynące z członkostwa;
dotychczasowe zalety były widoczne: brak wojen; dla pokolenia pamiętającego wojnę światową, znającego opowieści o poprzedniej, dla ludzi znających historię kontynentu, to było bardzo dużo - dziś już nie wystarcza...może to okrutne, może mówię jak ktoś, kto nigdy nie musiał walczyć o kraj, ale świat się na tyle zmienił, że od UE oczekujemy czegoś więcej;
wizja powiększania Unii dla powiększania 'strefy bezpieczeństwa' traci więc swoją siłę - sens ma, ale już nie ma tej wagi jako argument przemawiający za rozszerzaniem;
Czeka nas, moim zdaniem, moment krytycznej decyzji pt. koniec rozszerzania. Decyzja trudna, ciężka dla mentalności UE i krajów liczących na wejście w skład wspólnoty, porównywalna z decyzja Oktawiana Augusta sprzed dwudziestu wieków z haczykiem...
Unia musi mieć pewną wspólną podstawę, inaczej zamieni się w 'mini ONZ' ze wszystkimi minusami tej organizacji (tylko patrzeć, jak powstanie Rada Bezpieczeństwa UE ;-) ); nie może być wielkim konglomeratem i nie może funkcjonować na dzisiejszych warunkach w sytuacji, gdy niektóre państwa będą 25 razy większe od innych (owszem, Niemcy wciąż maja więcej mieszkańców od Turcji, ale jej powierzchnia jest większa dwukrotnie);
Co więc 'może' zrobić? a raczej: cp 'powinna' moim zdaniem? powołać instytucje państw współpracujących, może na 'specjalnych warunkach' - na tej zasadzie współpracować w ramach basenu Morza Sródziemnego, z państwami na Wschód od Polski; być może specjalne warunki dla Ukrainy i Turcji, ale nie pełne członkostwo...
Polska sprawia wrażenie, jakby nie zdawała sobie sprawy z konsekwencji poszerzenia UE np. o Ukrainę; tu nie chodzi o to, że wszelkie dotacje pójdą tam na dwadzieścia kilka lat, nie chodzi o to, że przy tamtejszej korupcji postępy będą mizerne; tu chodzi np. o to, że nasi celnicy stracą pracę, a jakiekolwiek pomysły o rozwoju nauki w ramach UE spełzną na niczym - nie będzie na to pieniędzy, wszystko pójdzie w wyrównywanie szans gospodarczych i rozwojowych...
Koncepcja poszerzania Unii jest piękna, wizja Polski, jako ambasadora tego procesu na kierunku wschodnim dodaje nam prestiżu, ale brakuje dyskusji na temat konsekwencji takich działań;
ha, więcej nie będę pisał, i tak nikt tego nie będzie czytał, o odpowiedziach nie wspomnę...
...tak, kokietuję i podpuszczam Was, drodzy userzy, podyskutujmy o czymś poważniejszym, może kiedyś takie tematy będą rozpalały katedrowiczów równie bardzo, jak Zajdle
;-)

pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5085
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Jander » pn 14.07.2008 9:58

Trudno się nie zgodzić, że poszerzanie stało się celem nadrzędnym, a nawet jedynym - w pewnym względzie niezależny od Brukseli, wszak to państwa kandydujące muszą się do tego przygotować, państwa członkowskie decydują o ich przyjęciu, a przy braku konkretnej wizji Unia będzie mogła poszerzać się bez końca - kandydaci znajdą się zawsze. Rozwój pojęto jako wzrost ilości państw, kilometrów terytorium i obywateli.
Przy poszerzaniu granic należy spojrzeć na stabilność regionów - pierwszym celem powstania Unii był pokój, więc przyjęcie państw, które mają niepewnych sąsiadów byłoby trudne dla istnienia całej Unii - z miejsca odpada tu wg. mnie Gruzja, Izrael i płn. Afryka (ale w tym względzie moja wiedza jest już dużo mniejsza od państw okolic europejskich). Dla Mare Nostrum widzę jednak koncepcję niepełnego członkostwa. Pewnie za jakiś czas powoli zaczną dołączać się państwa byłej Jugosławii, nie widzę tu problemu, choć będzie to jeszcze trwało pewnie kilka dekad.
Poza celem nr 1 czyli rozszerzaniem, jest cel nr 2 czyli regucje. Armia urzędników, masa aktów prawnych, w rezultacie Traktat, którego nikt nie czytał. Za jakiś czas państwa kandydujące będą miały tyle praw do ujednolicenia z europejskim, że łatwiej im będzie napisać wszystko od nowa. Powiedziałbym, że przydałaby się taka komisja Przyjazne Państwo, ale podobno wszystkie te regulacje mają jakiś sens, więc nie wiem co z tym zrobić.
Powinien istnieć jednolity plan dla imigrantów, w miarę ujednolicone szkolnictwo na wysokim poziomie (w tym podręczniki - co się stało z podręcznikami z historii raczej wiemy), które mogłoby spowodować swobodny przepływ wiedzy (projekty Socrates-Erasmus razy sto). Jako przeciętny obywatel UE nie wiem co z tym zrobić, niepokoi mnie natomiast, że osoby, które to już powinny wiedzieć, też tego nie wiedzą.
Przy kłopotach z jednością Belgii (a wkrótce pewnie Hiszpanii i Irlandii), przy niechęci obywateli starej Unii do zmian, przy postępujących regulacjach wszystkiego i przy braku konkretnych planów mówię - jakoś nie widzę tej Unii...
I tu wracam do początku, bo to nasuwa się samo - "a niech sobie już będzie, zamiast stać w miejscu, niech się rozszerza".
Brak jedności, którą swobodnie dysponują Stany, Rosja i Chiny, a tej w Europie nie było nigdy. Toteż jeśli nie nastąpi efekt odwrotny od Wieży Babel, bądź zjednoczenia klasy robotniczej ( ;) ) mówię - niemożliwium.
Jeszcze jest kwestia swobody czyli braku granic, jednej waluty itd. Ale to tylko ułatwienia dla liberalnej gospodarki, za którą osobiście nie przepadam, więc pytam - co z tego?
Odpowiedziałem nim zdążył to zrobić RaF, więc mogłem jeszcze wtrącić swoje trzy-cztery grosze ;)
Awatar użytkownika
Jander
Czujnik ;-)
Czujnik ;-)
 
Posty: 1504
Rejestracja: sob 09.11.2002 23:07
Lokalizacja: Wrocław / Mysłowice

Postautor: RaF » pn 14.07.2008 13:29

Och, doprawdy... Ja w robocie mózg sobie odparzam, więc ciężko mi z pisaniem zbyt ambitnych postów - inna sprawa, że tu nie mam materiałów (książek i innych takich), a jak wracam do domu, mózg odparzony mam już całkowicie, więc pisać cokolwiek sensownego też jest ciężko :P

Ech, byle do urlopu ;)

Co do Unii (brzmi, jakby był to temat poboczny ;)), to jest ciężko i będzie ciężko wypracować jakiś kompromis (bo każde zdefiniowanie celów będzie de facto kompromisem). Faktem jest, że nikt nigdy wcześniej niczego takiego nie robił - w każdym razie nie z takim bagażem (czy z tej perspektywy raczej balastem) kulturowym, społecznym, instytucjonalnym - słowem: cywilizacyjnym. Nie zapominajmy, że UE wyewoluowała z EWWiS, która była instytucją de facto operacyjną, mającą wspomagać zrujnowany po wojnie przemysł (to była jeszcze epoka przemysłowa, dlatego węgiel i stal były surowcami o strategicznym znaczeniu).

Celu Unii nie da się łatwo określić. Ściera się tu szereg koncepcji, z których najpopularniejszymi są bodajże dwie: Europa jako wspólnota narodów (czyli po prawdzie coś na kształt ONZ) i Europa jako federacja (czyli takie uberpaństwo). Wszyscy mają swoje racje, i trudno się dziwić, bo poruszamy się na terenie ideologii, czyli 'czego kto chce'. Na razie UE jest nadal wspólnotą gospodarczą, jedynie z cechami wspólnoty politycznej; nadzieją na popchnięcie jej o ten stopień wyżej miał być Traktat, ale Traktat został odrzucony. Swoją drogą niezrozumiała wydaje mi się ta dziwna niechęć do referendów narodowych w sprawie jego przyjęcia i głosy o jego przyjęciu nawet po tym, jak został w jedynym referendum odrzucony. Moim zdaniem w tej sprawie - nie specjalistycznej przecież, jak gospodarka, tylko ideologicznej - referenda państwowe byłyby jak najbardziej na miejscu; ba - powinny być wręcz wymagane. Bo tak czuję, że zabiera mi się najskuteczniejsze narzędzie do decydowania o kształcie instytucji politycznej, w jakiej chcę żyć.

Co do kwestii poszerzania, o której obszernie żeście się wypowiedzieli, to wcale nie postrzegam jej jako kwestii kluczowej. Uznaję ją za ważną, oczywiście, ale nie kluczową - bo tą jest określenie samej idei organizacji, jaką ma być Unia. Czy w skład tejże organizacji wchodzić będzie Turcja, czy Ukraina, jest dla mnie rzeczą trzeciorzędnej wagi. Oczywiście, jeśli Unia Europejska nadal ma się nazywać europejską, trzeba się zastanowić, co ową europejskość definiuje. Kryterium geograficzne jest jakimś wyznacznikiem, ale poza Europą są państwa, którym kulturowo znacznie bliżej do 'rdzennej' Unii, niż niektórym z tych, które geograficznie w Europie się znajdują. Z drugiej strony nawet ta 'stara' Europa i tak jest mieszaniną kultur i instytucji - spadek po epoce imperiów kolonialnych. Znowu więc wracamy do kwestii ideowych, czyli najgorszych z tych, jakie można poruszyć. Najgorszych, bo każdy ma rację ;)

Rozszerzanie Unii z uwzględnieniem tylko kwantytatywnych czynników (mam tu głównie na myśli czynniki gospodarcze) jest jakimś rozwiązaniem - pytanie tylko czy Unia, która ma ambicję bycia czymś więcej niż wspólnotą gospodarczą, może sobie na coś takiego pozwolić. IMO nie może, tak więc branie czynników gospodarczych pryncypialnie nie powinno mieć miejsca. Europa jest obecnie największą gospodarką świata, w dodatku z ogromnym i mocno zdywersyfikowanym rynkiem wewnętrznym - i już samo to stawia kraje do niej należące w lepszej pozycji na forum globalnym. Rozszerzenie jest inwestycją: bardzo kosztowną, ale w dłuższej perspektywie (tj. dziesięcioleci) opłacalną. Czy Europa będzie mogła sobie na taką inwestycję pozwolić? Będzie. Pytanie tylko, czy zechce.

Reasumując ten dość chaotyczny wywód (wybaczcie, piszę posta w przerwach w pisaniu kolejnych linii kodu ;)): za główny problem UE stawiam kwestie idei samej instytucji: jaką ma pełnić rolę wewnętrzną, i jaką ma mieć koncepcję na funkcjonowanie na arenie międzynarodowej. Są moim zdaniem to kwestie kluczowe, a jednocześnie takie, na które znalezienie odpowiedzi wydaje się najtrudniejsze z racji poruszania się w gąszczu idei.

PS.
Alganotohorn widać też rozkojarzony pisze:...chodź pewnie i tak odpisze tylko RaF, nie tracę wiary w resztę userów
:mrgreen:
"Diese nadmierne sformalizowanie starożytnego prawa zeigt Jurisprudenz jako rzecz tego samego rodzaju, als d. religiösen Formalitäten z B. Auguris etc. od. d. Hokus Pokus des znachorów der savages" -- Karol Marks
Awatar użytkownika
RaF
Katedralny Malkontent
 
Posty: 3498
Rejestracja: pt 04.10.2002 22:24
Lokalizacja: Warszawa


Wróć do Philosophia

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron