Miłość - Sex - a może jedno i drugie ?

Miejsce na refleksje, rozmyślenia i rozważania natury filozoficznej.

Moderatorzy: Alganothorn, Avathar

Miłość - Sex - a może jedno i drugie ?

Postautor: athelas » ndz 22.08.2004 19:54

Tak przegladam sobie rózne tematy na tym subforum i zauważyłem, że znakomita wiekszość zalicza się do tematyki cięższej (psychopaci, kara śmierci, wojna itd...).

Nie znalazłem jednak tematu, o którym każdy cos wie i może cosik powiedzieć. Minaowicie jako to jest z miłością a seksem.

Czy może istnieć miłość bez seksu ?
Czy może istnieć seks bez miłości ?
A może trzeba stosować metodę złotego środka ? ( i nie chodzi mi tu o antykoncepcje - bo ta sprawa w innym topicu jest poruszana :wink: )

Jednocześnie pragnę zauważyć, iż temat ten może dotyczyć i szerszych zagadnień z tym głównym wymienionym. Możliwe, że dzięki tej dyskusji będzie można uzbierać kilka informacji, które moga posłuzyć do celów statystycznych. Dla osób cierpiących na nadmiar czasu i chcących pochwalić się swoimi opiniami proponuję dodatkowo odpowiedzieć na pytanie :

1 Czy i kiedy (w której klasie) powinno się wprowadzać wychowanie seksualne ?
2 Jaki jest odpowiedni wiek na inicjację seksualną ?
3 Dziewictwo jako wartość czy zabobon i coś dziwnego.
4 Rola seksu w kontaktach międzyludzkich.
5 Antykoncepcja
6 Aborcja
To że nie mam dresu
Jest powodem wielkiego stresu
Mojego superego, ale też mojego id... :lol:
Awatar użytkownika
athelas
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 72
Rejestracja: pn 23.02.2004 15:11
Lokalizacja:

Postautor: Hifidelic » ndz 22.08.2004 20:49

Pierwszy topic, który naprawdę zabił mi gwoździa... :O
W zasadzie mogę tylko powiedzieć, że jestem monogamistą i że moje recepty pasują chyba tylko do mnie...

A co do aborcji, to jestem przeciw; albo legalizujemy zabijanie wogóle, albo wcale, nie tak wybiórczo.
Obrazek
Debian Sid i jest git!
Awatar użytkownika
Hifidelic
Spammer!!!
Spammer!!!
 
Posty: 1137
Rejestracja: ndz 13.07.2003 18:27
Lokalizacja: Uroczysko

Postautor: Shizm » ndz 22.08.2004 21:27

Miłość i sex?
Czym jest miłość?
Na to pytanie nie ma odpowiedzi. Albo jest ich tyle, ilu ludzi.
Miłość bez sexu ma często miejsce w związkach na odległość. Ludzie np. sa na dwuch różnych końcach świata i się kochają, chociaż nie sexią się :P A co np. ze zwiazkami facetów cierpiacych na impotencję? Też z sexu nici.

Czym jest sex?
Zabawa, sportem, sposobem na przedłużenie gatunku, czy wszystkim po trosze?
Sex bez miłośći, prosze bardzo!! Pierwszy lepszy pornol. Dyskotekowe wizyty w toalecie, lub na tylnim siedzeniu samochodu.

Co zaś się tyczy złotego środka, to jakoś nie kumam pytania :|


Wychowanie seksualne powinno byc wprowadzane stopniowo juz od 1 klasy podstawowki. Oczywiście nie mówię tu o jakiś sexualnych tematach, ale zeby dzieciaki nie uczyły sie od starszych kolegow.
Odpowiedni wiek na inicjację seksualną nie istnieje. Albo wprost przeciwnie: "Jak bedzie się gotowym"
Dziewictwo to napewno nie zabobon, coś takiego istnieje :P Nie jest to nic dziwnego, jest to kawalek błony w pochwie, który w niczym nie przeszkadza, a wprost przeciwnie pomaga. Ogranicza dostęp dla bakteri i innego cholerstwa. A od strony psychologicznej dziewictwo, to rzecz, ktora sie docenia jak juz sie ja straci :) chociaz regółą bym tego nie nazwał.
Rolą sexu jest zblizenie cielesne dwojki ludzi (najczesciej odmiennych płci)i towarzyszące tomu przyjenmości i ewentualne obowiązki. Chociaż zasada "Małżeństwa nieskonsumowanego" obowiązuje, więc można przyjąć, iż sex jest potrzebny do potwierdzenia tego, że chce sie być razem. Dla innych sex jest drogą do kariery. Jednoznacznie nie da się powiedzieć jaka jest rola sexu.
Antykoncepcja - jak najbardziej
Aborcja - 3 X NIE

Pozdrawiam!!!!!!!!!!!!!
Ostatnio zmieniony śr 03.11.2004 0:26 przez Shizm, łącznie zmieniany 1 raz
A dream that will come true is not a real dream
Obrazek
Awatar użytkownika
Shizm
Pretorianin
Pretorianin
 
Posty: 939
Rejestracja: wt 12.11.2002 11:09
Lokalizacja: Guild Wars [MARS]

Postautor: -WasyL- » ndz 22.08.2004 22:55

Hmm ,zarowno milosc bez seksu jak i seks bez milosci moga istniec i istnieja napewno (Shizm podal dobre przyklady wiec nie bede sie produkowal) ale moim zdaniem stan w ktorym jest jedno a nie ma drugiego nie jest calkiem naturalny... Seks bez milosci to poprostu zabawa ,czasem przygoda z osoba ktorej mozemy nawet do konca nie znac ,zajecie ktore najczesciej umila nam czas (pomijam sprawy nierzadow i innych form prostytucji)
Milosc bez seksu najczesciej wystepuje u ludzi bardzo dojzalych emocjonalnie dla ktorych uczucie jest wazniejsze od pociagu fizycznego choc seks raczej nie zostal wykluczony dobrowalnie a z koniecznosci.
Zloty srodek ,jezeli ktos wogule stosuje cos takiego to chyba sytuacja w ktorej kochamy kogos ale nie czujemy do niego jakiegos ogromnego pociagu seksualnego lub odwrotnie ale czegos takiego nie da sie raczej dlugo ciagnac ,chociaz w tej kwesti nie mam zdania bo nie zetknolem sie z czyms takim osobiscie - chodzi mi o to ze w zlotym srodku wszystkiego jest potrochu ,a nie da sie kochac tak troche...(poplatalem sie :P)

Jak cofne sie te kilka lat w przeszlosc to wydaje mi sie ze u mnie wprowadzono wychowanie seksualne gdzies kolo 4 moze 5 klasy podstawowki i wydaje mi sie ze to dobry okres ,no mozna by to bylo zaczac rok ,dwa wczesniej ale i tak ten system nie byl zly...

Inicjacja seksualna powinna byc indywidualna sprawa ,kazdy powinien ja przejsc jak dorosnie do tego emocjonalnie

Dziewidztwo nie jest zabobonem i kiedy i z kim dziewczyna je traci to zalezy od niej ,wazne zeby potrafila sie szanowac

Co do trzech ostatnich kwestii zgadzam sie z przedmowcami (a pod ostatnia podpisze sie nawet dwiema rekami)

Greteengs
Obrazek
Awatar użytkownika
-WasyL-
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 351
Rejestracja: sob 20.03.2004 17:02
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: athelas » pn 23.08.2004 0:02

Pierwszy topic, który naprawdę zabił mi gwoździa... :O


A dziękuje za słowa uznania 8)

No cóż głupio by było, gdybym zadał tylko pytania, a już na nie nie odpowiedział...

Co do miłosci bez seksu to poniekąd zgodze się, iż jest to mozliwe, chociaż w pewnych sytuacjach potwierdza się raczej, że bywa innaczej. Oczywiscie dwoje dorosłych ludzi, którzy mają za sobą już jakieś doświadczenia (niekoniecznie seksualne) łatwiej poradzą sobie z miłoscią bez seksu niźli para dwojga młodych ludzi, którzy w sumie to nie wiedzą, że do miłości seks konieczny nie jest. Nie oszukujmy się ale ludzie młodzi są pełni energii i muszą ją jakoś rozładowywać ( gadam już jakbym miał ze 120 lat :wink: ). W wielu wypadkach, szczególnie tzw. "peirwszej miłosci" decyduje zauroczenie czy wręcz pociąg seksualny do drugiej osoby. Oczywiście później filary związku ( w domyśle miłosci) z zauroczenia i pociągu (domyślnie seksu) z biegiem czasu moga (i zazwyczaj tak się dzieje) zmienić się.

Podejrzewam, że jeśli miałbym zdecydować co jest częstszym zjawiskiem, to wybrałbym raczej seks bez miłości niż miłosć bez seksu. Oczywiście mówię tu o ludziach młodych, którzy dopiero wkraczają w dorosłe życie. W późniejszym czasie miłość nie będzie oznaczała juz tylko seks, pieszczoty, czy poprostu przytulenie się. Ale tak jak przedmówcy zauwazyli seks bez miłosci (czyli seks przypadkowy) jest bardzo częstym zjawiskiem (nie to żeby miłość bez seksu, czy seks w połączeniu z miłoscią czyli ten złoty środek był jakimś niespotykanym zjawiskiem).

Wychowanie seksualne nalezy wprowadzać jak najwcześniej. Oczywiście nie można wpadać tu w skrajnosci. Nie widzę sensu, aby jakaś pani pierwszoklasistą pokazywała w jakimś podręczniku "jak to się robi", ale myślę że takie latorośle na przełomie 3 i 4 klasy podstawówki mozna powoli uśwaidamiać, że bocian ich nie przyniusł. Mówić co to jest ciąża. Uświadamiać, że ze współżyciem czy seksem powiązana jest odpowiedzialność a niekiedy i zagrożenie (choroby weneryczne, ryzyko wpadki). W póxniejszych klasach mozna by poruszać tematy antykoncepcji, dziewictwa, a nawet technik seksualnych.

U mnie osobiście "wychowanie seksualne" zaczęło się w 7 klasie podstawówki i polegało na jednokrotnym spotkaniu na tzw. warsztatach. To czego się tam dowiedziałem nie nazwałbym nawet wstępem do wiedzy ogólnej - a zresztą nawet jesli by było to i tak wszelkie tematy zdążyliśmy zaledwie dotknąć.
W późniejszym okresie mego życia, a działo się to już w liceum równiez odbyły sie warsztaty (już lepiej zorganizowane to było) oraz kilka razy na GDDW (godzina do dyspozycji wychowawcy) mielismy pogawedki z panią pedagog. Była to osoba bardzo miła i nieco w podeszłym wieku - w skrucie mówiąc wydawało się że o seksie to ona już dawno zapomniała i pierdzieli jakies głupoty, slogany i definicje z książeczek. Dowiedziałem się na tej lekcji że nie moge się przytulić na przerwie do koleżanki, a pocałunek na widoku publicznym jest już szczytem zepsucia (przy czym nie mówie tu o jakimś specjalnie długim czy widowiskowym pocałunku). Nie można tak postępować, gdyż takie zachowanie mogłoby uraźić czyjeś wnętrze i psychikę! Pomyślałem sobie wtedy, że ta lekcja to czas stracony i że niczego co by mi mogło pomóc w życiu się niedowiem... Na następnej lekcji dowiedzieliśmy się co to jest antykoncepcja. A w zasadzie to jakie są metody antykoncepcji, bo o samej antykoncepcji było raczej niewiele... Poznalismy szereg parametrów i specyfikacji technicznych przeróżnych środków - wszystko to wygladało jakby było recytowane z jakiejs kartki... Nie rozmawialismy o tym dlaczego warto badź niewarto stosować antykoncepcji. Nie rozmawialismy o tym gdzie mozna dostać taki czy inny środek, w jaki sposób stosować taką czy inną metodę. Oczywiście dowiedzieliśmy się że wszystkie środki antykoncepcyjne są do d*** (znaczy się że są nieskuteczne, a nie że tam się je wkłada :wink: ), a najlepsza jest szklanka wody zamiast. Z takim podejściem to ja dziękuję...

Dziewicto według mnie nie jest niczym dziwnym, złym, nienaturalnym. Jak ktos słusznie zauważył jest to tylko kawałek błony :wink:. Wydaje mi się że jest to nawet pewnien rodzaj wartości. Chociaż w dzisiejszych czasach wartość ta raczej słaba jako, że medycyna czyni cuda i już największe k**** mogą być dziwicami :). Dziewictwo z jedneej strony jest czyms miłym dla tej drugiej osoby (no bo świadczy to o tym że ta osoba czekała na kogoś warościowego i mnie się udało), z drugiej czymś czasem kłopotliwym (obawa że skoro jest dziewicą to musi byc coś z nią nie tak - jesli dziewica jest w wieku uznanym za tzw "normy" nieco już zbyt dojrzałym).

Co do wieku odpowiedniego na inicjację to było to pytanie podchwytliwe :wink: Wielu ludzi przecież kocha tak te cyferki, a tu się jednak okazuje że zdrowy rozsądek bierze górę. Najlepszy wiek do inicjacji seksualnie, również moim zdaniem, to taki w którym czujemy, że jesteśmy na to gotowi.

Rola seksu może być różna. Może on zblizać do siebie ludzi. Może być sposobem na rozładowanie stresu. Może być sposobem na spędzenie wolnego czasu. A może też być takim małym dodatkiem do codziennosci i nie mieć jakiegoś wielkiego znaczenia.

Również jestem zwolennikiem antykoncepcji. Ja rozumiem że antykoncepcję można traktować jako morderstwo, ale w taakim razie masturbacja = ludobujstwo :lol:. To oczywiście taki mały żarcik. Antykoncepcja jest konieczna, pozwala na przeżycie wspaniałych chwil jakie daje nam seks bez konieczności dawania nowego życia, a co za tym idzie sprawianiasobie nowych obowiązków w postaci dziecka. Nie jestem w stanie zrozumieć pogladów osób, które uważają antykoncepcję za działo szatana i zabójstwo. Każdego z nich pytam czy w takim razie lepiej zamiast antykoncepcji znajdowac później noworodki na śmietnikach bądź w beczkach po kapuście czy poprostu w beczkach jak to miało miejce w mym pięknym mieście.

Co do aborcji to musze powiedzieć, iż mam nieco odmienne zdanie niż przedmówcy. Zanim jednak spłonę na stosie chciałbym wyjaśnić. Aborcja moim zdaniem jest potrzebna w przypadkach gwałtów, zagrożenia życia (zarówno matki jak i dziecka), możliwość iż matka nie jest gotowa na macieżyństwo (np. dziweczynka która zaszła w wieku 14 lat - wydaje mi się to raczej niemożliwe, aby była dobrą matką - choć oczywiscie do aborcji siłą jej zmuszać nie można!!!) czy w przypadkach, że dziecko nie bedzie miało zapewnionych warunków do życia (rodzina alkoholików, narkomanów, ludzi z totalnego dna i 8 metrów muły społeczeństwa). Zdecydowanie natomiast sprzeciwiam się sytuacji, w której to kobieta w ciąży wchodzi do gabinetu siada na krzesle i mówi do lekarza "wyciągaj pan bo ja nie chcem mieć tego bachora, jestem jeszcze młoda, piękna i zdażyła mi się głupia wpadka". Aborcja na życzenie zdecydowanie NIE. Aborcja, gdy są do tego ważne powody TAK.
To że nie mam dresu
Jest powodem wielkiego stresu
Mojego superego, ale też mojego id... :lol:
Awatar użytkownika
athelas
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 72
Rejestracja: pn 23.02.2004 15:11
Lokalizacja:

Postautor: Shizm » pn 23.08.2004 8:55

Pozwólmy rozkręcić się dyskusji :P

Wychowanie seksualne nalezy wprowadzać jak najwcześniej. Oczywiście nie można wpadać tu w skrajnosci. Nie widzę sensu, aby jakaś pani pierwszoklasistą pokazywała w jakimś podręczniku "jak to się robi",
Ja pisałem o pierwszakach, ale z zastrzeżeniem aby Pani nie podejmowała zaprezentowanych przez ciebie tematów :) W 90% przypadkow w I klasie dzieci dowiaduja się, lub uświadamiają rówieśników :P o tym, ze bocian, kapusta, pszczółki, motylki i takie tam to ściema, a dzieci biorą się z sexu. Zadaniem Pani jest wytłumaczenie Pierwszakom, że dzieci powinny brać się z miłości dwojga ludzi, a nie ze sporu. W 3-4 klasie, to już dzieciaki gniją z takich dyskusji, więc nie można ich sensownie przeprowadzić.
Mo je podstawówkowe wychowanie sexualne (czy "przygotowanie do życia w rodzinie") odbywało się w 7 klasie. Ja jak zwykle z lenistwa olałem, bo zawsze można było godzinę wczesniej do domu wrócić i nie słuchać rzeczy, które i tak nic mi nie dadzą.
W szkole sredniej było gorzej; wszyscy na to poszli, bo było pomiedzy zajęciami :P (w inny sposób nikt by nie przyszedł) Odbyły się tylko jedne zajęcia tego typu, bo pedagog się rozpłakała i wyszła (to była I lub II klasa) W sumie do tej pory nie wiemy czemu to zrobiła, myślała chyba, że sposoby podręcznikowe na zainteresowanie (wydane w okolicach 80-85 roku) ucznów będą skutkować. W sumie nawet nie wiem kiedy u mnie w śreniej ludzie spoważnieli; chyba tylko niektore jednostki w okolicach matury.

No i teraz wyżej wymienieni stwierdzili, że jednak są na tyle dojzali żeby się sexić. Nie chodzi o to, że ja sobie powiem: "Jestem gotowy". Jeżeli jesteś świadom konsekwencji jakie niesie ze sobą sex, jeżeli wiesz, że sposobem na ciąże (raczej na "nieciąże") nie jest aborcja, tylko antykoncepcja; jeżli zdajesz sobie sprawę, iżw przypadku ciąży bedziesz sie umiał/a właściwie zachować, to oznacza ten właściwy czas. Jest oczywiście kwestia partnera, którego należe być absolutnie pewnym i wiedzieć, że on jest tak sasmo (lub bardziej) na to wszystko przygotowany.

Więc teraz o antykoncepcji. Jest tyle metod, że każdy może znaleść cos dla siebie:
- najpopularniejsza prezerwatywa (właściwie użytkowana to około 80-90% szans na sex bez poczęcia)
- ostanio coraz czeście stosowana jest pigułka antykoncepcyjna (99,8% przy regularnym stosowaniu); drobnymi niedogodnościami jest wystepowanie depresji i problemów z przewodem pokrmowym
- zastrzyki hormonalne (za rowno dla pań jak i dla panów)
- Plastry hormonalne (a to tylko dla pań :P )
- tzw spirala (bardzo bolesny zabieg założenia i usunięcia, ale za to podobno najwieksza skuteczność)
- wszyswki (jak dla pijaków, tylko z hormonami :P )
- seks tantryczny, bezdotykowy
- wcześniej wymieniona szklanka wody (100% skuteczność)
...czy w takim razie lepiej zamiast antykoncepcji znajdowac później noworodki na śmietnikach bądź w beczkach po kapuście czy poprostu w beczkach...
Uważam, że to nie wina antukoncepcji, tylko chorego umysłu. Nie ma u nas w kraju zakazu stosowania antykoncepcji (nawet co normalniejsi księża to kumają) jedynie zacofanie najwiekszych krzykaczy może dawać takie wrażenie.

Mając taką gamę sposobów, to aborcja powinna wchodzić w grę jedynie przy zagrożeniu życia matki lub dziecka, ponieważ:
- po gwałcie podawana jest ogromna dawka hormonów (pigułka wczesnoporonna)
- jeżeli mamy do czynienia z biedą, to zawsze są ludzie, którzy dziecka nie mogą mieć, a takiego noworodka chcialiby bankowo
- młodziutka dziewczyna (14-latka) to już pod względami rozrodczymi dorosła osoba; może urodzić to dziecko i oddać do adopcji; nie musi i nie pa prawa go zabijać.

Pozdrawiam!!!!!!!!!
A dream that will come true is not a real dream
Obrazek
Awatar użytkownika
Shizm
Pretorianin
Pretorianin
 
Posty: 939
Rejestracja: wt 12.11.2002 11:09
Lokalizacja: Guild Wars [MARS]

Postautor: Alganothorn » pn 23.08.2004 9:04

a więc...
...wyjątkowo będę pisał tylko o mojej osobie - tu są kwestie indywidualne, osobiste, nie czuję się upoważnionym komukolwiek narzucać swój punkt widzenia
oczywistym jest, że tak sex bez miłości, jak i miłość bez sexu mogą istnieć i mieć się dobrze;
jest dla mnie oczywistym, że miłość jest najważniejsza i to ona ma wartość nadrzędną - miłość bez seksu jest w moim przypadku jak najbardziej zrozumiałą, sex bez miłości - nie
wychowanie seksualne powinno ruszać jak najszybciej - kwestia doboru materiału do odpowiedniego wieku, ale im szybciej, tym lepiej;
dziewictwo jest sprawą bardzo indywidualną, tak kobiety, jak i mężczyzny - musi być pewien, że to 'teraz' i liczyć się, że jeśli się pomyli, będzie mógł/a żałować...
rola seksu zależy od ludzi;
antykoncepcja wskazana, wskazana refundacja
aborcja - pisałem w innym topicu; powinna pozostawać w gestii matki (do pewnego wieku płodu), ja bym się nie zdecydował, ale w żadnym wypadku nie podejmowałbym sam decyzji
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5085
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Breja » pn 23.08.2004 13:39

Nie cierpie pisać tego typu postów , ale odczuwam potrzebe wyrażenia swojej opinii.
Z wyjątkiem tego że sex bez miłości : tak (mimo że jest nie do porównania z sexem połączonym z miłością) to w całej rozciągłości zgadzam sie z tym co napisał Algi.

pzdr
Mamo !! Dzieci w szkole się ze mnie śmieją, że śmierdzę trupem - płacze Jasiu - mamo!!, mmaaamo, mamoooooo.....
Awatar użytkownika
Breja
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 242
Rejestracja: czw 20.03.2003 0:34
Lokalizacja: z dupy

Postautor: Alganothorn » pn 23.08.2004 13:53

jeszcze jedno:
wbrew temu, co kiedyś wyszło z mojej klawiatury (http://katedra.mud.pl/forum/viewtopic.php?p=24679#24679) zdecydowałem się na seks bez miłości;
napiszę krótko: nie warto, może się odbijać czkawką
pozdrawiam
ps. piszę o tym, coby nikt nie pomyślał, że jestem jakiś idealny, że błędów nie popełniam i że takie decyzje maja znaczenie emocjonalne tylko dla kobiety...
wolałbym, żeby nikt nie podejmował tego wątku, dziękuję
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5085
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Zuhar » pn 23.08.2004 14:15

Ja zdaje się jestem monogamistą w bardzo szerokim znaczeniu tego słowa. Szczerze polecam. Seks bez miłości jest dla mnie trochę jak piwo bezalkoholowe. Można - ale to tylko namiastka.
Awatar użytkownika
Zuhar
Mechanik Pokładowy
Mechanik Pokładowy
 
Posty: 520
Rejestracja: śr 11.12.2002 14:13
Lokalizacja: Łódź

Postautor: Sheep » śr 25.08.2004 12:12

Po kolei:
- miłość bez seksu? tak, występuje w przyrodzie; seks bez miłości? – tak, występuje w przyrodzie; z dwojga złego wybieram wariant nr 1 ;-)
- wychowanie seksualne – od najwcześniejszych lat szkolnych, niekonieczne jest uświadamianie małych dzieci, ale na pewno potrzebne jest rozwijanie umiejętności odróżniania dotyku dobrego od złego (tak, pedofilia, staje się niestety tematem na czasie)
- wiek na inicjacje seksualną – decyzje podejmuje każdy suwerennie
- dziewictwo – zabobon? chyba nie rozumiem... odpowiedź: patrz wyżej ;-) nie mnie oceniać słuszność wyborów innych osób
- rola seksu – moim zdaniem uzupełnienie związku opartego na miłości, poczucie bliskości, bezpieczeństwa, wyraz szczególnego zaufania do partnera
- antykoncepcja – co kto lubi, a jak nie lubi – to watykańska ruletka albo szklanka wody zamiast ;-)
- aborcja – kobieta powinna mieć prawo podjąć decyzję, a jeśli uzna, że taka jest konieczność – bezpiecznie i legalnie przeprowadzić zabieg; irytuje mnie udawanie, że nie ma problemu – a aborcje przeprowadzane nielegalnie? a pacjentki odsyłane z kwitkiem, bo ‘przekonania lekarza’...?

W każdym bądź razie w kwestiach tak delikatnych nie ma miejsca na wartościowanie: każdy podejmuje decyzje sam i sam potem będzie żył z konsekwencjami owych decyzji.
... pull please
Sheep
Pustelnik
Pustelnik
 
Posty: 20
Rejestracja: wt 27.07.2004 14:59

Postautor: Gvynbleid » pn 30.08.2004 14:48

Mam taką tendencję że wszystko lubie sprowadzać do tez Froyda i Darwina (może dlatego że logistycznie są one wg. mnie najpoprawniejszymi opisami danych modeli które nieprędko, jeśli wogóle, ulegną zmianom). Sex uzależniony jest od naszego It a miłość od superego; dzięki ewolucji mamy większy bagaż uczuć niż ten który jest nam niezbędny - i tak oto powstało zagadnienie zwane miłością - niespotykane zresztą u innych stworzeń ziemskich poza ludźmi (macierzyństwo to nie miłość - zaznaczam, dla niezgadzających się z moim zdaniem - dowiedzione klinicznie :wink: ).

Powyższe podpunkty (miłość bez sexu i na odwrót) jak i przedmówcy uważam za możliwe. Co do popierania czy nie to pierwszy wariant uważam za aaberację drugi natomiast może mało miłosierny i chrześcijański (oj te wspomniane czkawki się odbijają strasznie - nawet największe mendy społeczne mają sumienie, że o ludziach wrażliwych nie wspomnę) ale z całą pewnością naturalny.
Miłości bynajmniej za najwyższy priorytet nie uważam. Ponadto będąc z jedną osobą nie zasmakujemy "pozostałych dostępnych smaków", i nie jest to moje przemyślenie które stosuję z uporem maniaka ale fakt ogólny, a w tej gestii ciekawość poznania, rozmaitości i ciekawości życia (nie chodzi mi o czasownik tylko o przymiotnik) jest dla mnie najważniejszą rzeczą.

Co do wychowania jeśli pedagodzy się tym nie zajmą do czynienia będziemy mieli z coraz większą liczbą skrzywień. Jedynie silny psychicznie dzieciak (a nawet bardzo silny) da radę wyrosnąc na cokolwiek po lekturze nowego numeru Peep Showa w wieku siedmiu lat.

Antykoncepcja jak najbardziej - propagowanie udostępnianie refundacja w jak największej ilości, w cywilizacji w jakiej żyjemy ciąża nastolatki lub ilość dzięci "ponad budżet" rodziny to po prostu dramaty, w dodatku jest to jakoby śnieżka zrzucona z góry (na dole jest już ogromną kulą sniegową mogącą zniszczyć wioskę), bo do czego prowadzi niedola mieliśmy okazję wielokrotnie oglądać a może i doświadczać.

Aborcja jest alternatywą ale jak mówią na reklamie blenda-medu - "Lepiej zapobiegać niż leczyć"

Pozdrawiam
Obrazek
Awatar użytkownika
Gvynbleid
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 808
Rejestracja: pn 16.02.2004 10:59
Lokalizacja: Silesia sweet Silesia

Postautor: Alganothorn » pn 30.08.2004 15:11

ciekawość i chęć poznania 'pozostałych dostępnych smaków' to dosyć silna motywacja, żeby wyraźnie rozdzielić seks od miłości i traktować tenże seks jako raczej formę rozrywki i przyjemności, niż cokolwiek innego;
w przypadku jednak wielu osób, w tym tu piszących, taki mechanizm zupełnie nie zdaje egzaminu: seks przestaje być jedynie formą przyjemności, a manifestacją bliskości i zaufania, a wtedy zupełnie inne priorytety mają znaczenie
pozdrawiam
a na deser: Freud nie Froyd, id nie it, i chyba logika a nie logistyka...
:D
i odnośnie miłości u innych gatunków - nie wiem na ile miłością może być określane łączenie się w pary na całe życie i rozpacz partnera po stracie 'drugiej połówki' - jestem nieco 'z boku' jeśli chodiz o te badania, ale skoro piszesz, że nie spotyka się miłości u zwierząt, to pewnie masz rację...
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5085
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Gvynbleid » pn 30.08.2004 15:21

Oczywiście w sprawach pisowni Algi masz rację, wybaczcie błędy.

Miłość u zwierząt wyklucza brak możliwości samoświadomości (któraś wiedza i życie - kiedyś powierzchownie przekartkowałem na przerwie w szkolnej bibliotece).

Ciekawość nie koniecznie odnosi się bezpośrednio do zagadnień "miłość-sex", stawiam ją po prostu wyżej niż miłość bo miłość jest tylko jednym z elementów w poznaniu czy ciekawości świata - które są większymi zbiorami. Jedno nie wyklucza drugiego życie ludzkie jest wystarczająco długie by doświadczyć wielu rzeczy w tym sexu bez miłości, miłości bez sexu jak i miłości z sexem.

Pozdrawiam
Obrazek
Awatar użytkownika
Gvynbleid
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 808
Rejestracja: pn 16.02.2004 10:59
Lokalizacja: Silesia sweet Silesia

Postautor: Breja » pn 30.08.2004 15:24

ehehehehe , ach te trzy kropeczki , uwielbiam je :usmiech:

Gvyn , wszystkie zachowania dotyczące sfery miłosnej jakie występuja u ludzi , mozna zaobserwować również u innych zwięrząt.
Z romantyczną miłością włącznie :tanczaca:
Mamo !! Dzieci w szkole się ze mnie śmieją, że śmierdzę trupem - płacze Jasiu - mamo!!, mmaaamo, mamoooooo.....
Awatar użytkownika
Breja
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 242
Rejestracja: czw 20.03.2003 0:34
Lokalizacja: z dupy

Postautor: Hifidelic » wt 31.08.2004 7:33

... i z hardkorowym puszczaniem się ze wszystkimi, co pięknie opisał Łysiak na przykładzie łabędzi; niestety, nie pamiętam w jakiej książce.
Obrazek
Debian Sid i jest git!
Awatar użytkownika
Hifidelic
Spammer!!!
Spammer!!!
 
Posty: 1137
Rejestracja: ndz 13.07.2003 18:27
Lokalizacja: Uroczysko

Postautor: Breja » wt 31.08.2004 12:03

Hardkorowe sa szympansy bonobo.Bzykają sie przy każdej nadażającej okazji.Gdy polowanie zakończy sie sukcesem-bzykanko.Gdy spotkają sie dwie grupy , zamiast bijatyki-bzykanko.Sex grupowy , stosunki homoseksualne , onanizm. :D
Mamo !! Dzieci w szkole się ze mnie śmieją, że śmierdzę trupem - płacze Jasiu - mamo!!, mmaaamo, mamoooooo.....
Awatar użytkownika
Breja
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 242
Rejestracja: czw 20.03.2003 0:34
Lokalizacja: z dupy

Postautor: Alganothorn » wt 31.08.2004 17:00

ale może można to traktować jako hippisowskie 'make love not war' w najprawdziwszym wydaniu...
;-)
może one się też kochają?
a bardziej na serio: jedyny sposób, żeby ferować jakiekolwiek wyroki na temat sposobu myślenia i odczuwania emocji wśród istot żywych to testy i badania aktywności mózgu/kory mózgowej; siłą rzeczy bociany są kiepskie w odpowiadaniu na pytania psychologów, na badania ich mózgów raczej szkoda pieniędzy, więc jakiekolwiek ferowanie sądów ostatecznych w tej materii jest dla mnie absolutnie bezpodstawne...
...to tak jeszcze a propos braku miłości u zwierząt
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5085
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Gvynbleid » wt 31.08.2004 21:02

Oczywiście nikt nie będzie badał pod tym kątem mrówek ale naczelne przebadane zostały dosyć dokładnie a wśród zwierząt to one są na najwyższym stopniu ewolucyjnym, ale dobra nie mówie tak nie mówię nie, zasialiście mi ziarno niepewności :D.

Natomiast z bardziej ludzkich aspektów interesuje mnie jedna rzecz i ciekaw jestem waszego zdania - mianowicie miłość jako reakcja chemiczne :?:
Naukowcy swoje dowodzą, no ale nie od dziś wiadomo że szkiełko i oko to nie wszystko - sprecyzowanego zdania (do końca) nie mam i może ktoś z was ma to ułożone nieco klarowniej...
Obrazek
Awatar użytkownika
Gvynbleid
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 808
Rejestracja: pn 16.02.2004 10:59
Lokalizacja: Silesia sweet Silesia

Postautor: Alganothorn » śr 01.09.2004 8:03

Gvyn> prawda jest taka, że absolutnie wszystko w człowieku opiera się na reakcjach biochemicznych; wszystko, od poczucia głodu, przez porządanie po nienawiść i ruszanie nogą...
problem w tym, że to wszystko jest tak skomplikowane, że w tym momencie mamy niewielkie fragmenty układanki i nijak nie widać końca jej układania...
...ba, nie wiadomo jak obrazek ma wyglądać - układanie puzzle'a z miliardów fragmentów nie znając wyglądu końcowego to ubaw po pachy, prawda?
;-)
mamy biochemię i bioelektrykę, to reguluje działanie całego systemu pt. człowiek, ale to niczego nie zmienia, przynajmniej dopóki nie poznamy w pełni tych mechanizmów
no, takie jest przynajmniej moje zdanie
:-)
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5085
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Gvynbleid » śr 01.09.2004 12:41

No więc właśnie o to mi chodziło o pragmatykę względem tej teorii lub jej brak. Strefy psyche i soma są w niektórych przypadkach niezależne od siebie, i nie wszystko jest logiczne; ile razy zdarzały się prawdziwe cudy (że o biblijnych nie wspomnę) powrotu do zdrowia w sytuacji podbramkowej i niemożliwej do wyratowania - czy przyczyna leżała w tych nieznanych jeszcze puzlach (nie wiem) natomiast wyobraźnia, nadzieja (może i przez to jakaś podświadoma prostota typu zachwyt ogniem w paleolicie) podpowiadają mi że nie chodzi jedynie o reakcje biochemiczne. Miłość zaliczam również do tych zjawisk - chemia z pewnością, ale nie do końca.
Obrazek
Awatar użytkownika
Gvynbleid
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 808
Rejestracja: pn 16.02.2004 10:59
Lokalizacja: Silesia sweet Silesia

Postautor: athelas » śr 01.09.2004 13:18

Człowiek bez najmnijeszej wątpliwości jest takią jedną wielka układanką bio-chemiczno-eklektryczną+jeszcze_tam_jakąś.

Zależnie od wyznawanych pogladów wiele zjawisk mozna sobie wytłumaczyć na wiele sposobów i tak naprawdę większość jest bardzo prawdopodobna.

Z jednej strony można tłumaczyć sobie że miłość to chemia... Jedni powiedzą nie nieprawda to nie może być chemia to musi być coś więcej, a inny jakiś mądry doktor inż - mgr powie że to w naszym muzgu uwolnił się dwupierdzian wodoru czy jakiś inny związek chemiczny i się zakochaliśmy. Seratonina zalała nam zwoje i poczulismy się strasznie szczęśliwi...a po pół roku koniec - nie ma już miłosci chemicznej... Jednak ta para kocha się (znaczy się jest pod wpływem miłosci) dalej... no i jak to wytłumaczyć ?

Z jednej strony super by było gdybyśmy ułożyli wreszcie tą układankę i zobaczyli ten obraz, którego tak bardzo pragniemy. Z drugiej jednak istnieje ryzyko że wtedy większość (jeśli nie wszystkie) "niezbadane" stany i odczucia zamiast próbowac opisać wierszem opisywalibyśmy wzorkiem CHO6NO35. I wtedy miłość / nienawiść / porządanie straciłyby swój urok.
Nie ulega jednak wątpliwości że naszym organizem (czyli w lekkim uproszczeniu nami) władają substancje chemiczne, prawa fizyczne i jeszcze inne zupełnie nie-romantyczne aspekty...

Co do tych cudownych uzdrowień to moja opinia jest taka : WSZYSTKO SIEDZI W NASZEJ GŁOWIE. Nigdy nie zagłebiałem się w ten problem, aż tak głeboko, aby stwierdzić czy to raczej zasługa jakiśtam substancji chemicznych, czy poprostu naszej wyobraźni (a właściwei to co to jest wyobraźnia ? - bo tym chyba też steruje jakaś chemia...). Tezę że psychika w takich stanach odgrywa ważną rolę bardzo łatwo jest potwierdzić - a przynajmniej mi się udało to już wielokrotnie. ---->
Jestem otóż chory i mam katar. Katastrofa, gil siedzi w nosie i oddychać normalnie nie mozna, łzy ciekną z oczu... ból głowy itd. Ale zajmę się czymś (pisanie czegoś na kompie / rysowanie / czytanie...) i w pewnym momecie uświadamiam sobie że katar już mnie nie męczy, że głowa przestała boleć -> HURRA JESTEM ZDROWY -> jednak za 10 minut wszystko powraca do stanu początkowego... i tak przez tydzień :(

Co do związku z chemią i popedem seksualnym... brzmi to moze niedożecznie ale tak naprawdę jakieś CO 4H2 decyduje o tym, że do danej osoby czuję pociąg a do innej nie. Przecież, gdy w naszym otoczeniu znajdzie się osoba która pod tym względem nie jest nam obojetna nasz organizm zaczyna funkcjonować nieco innaczej. Krew szybciej krąży, musi też dotrzeć w pewne ciało gabczaste, tracimy zainteresowanie otoczeniem i tylko kombinujemy jakby "to" zrobić... Z tym musi stać jakaś chemia !
To że nie mam dresu
Jest powodem wielkiego stresu
Mojego superego, ale też mojego id... :lol:
Awatar użytkownika
athelas
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 72
Rejestracja: pn 23.02.2004 15:11
Lokalizacja:

Postautor: Avathar » czw 07.10.2004 0:24

Dobra... mam zaległości, jestem chory i nie mam siły na czytanie tego wszystkiego ;)

Wypowiem sie wiec... pewnie bede powtarzał to co poprzednicy...

Czy moze istniec miłość bez seksu ?
Oczywiście, ze tak. Przyjaźń to tez miłość, a seksu nie wymaga.

Czy moze istniec seks bez miłości ?
No ba. Inaczej prostytutki byłyby bezrobotne.

1 - Czy i kiedy (w której klasie) powinno się wprowadzać wychowanie seksualne ?
Na to pytanie nie umiem odpowiedziec. Nie znam sie na psychice dzieci. Lecz uwazam, ze powinno i to we wczesnych latach. Dzieciaki nie powinny sie takich rzeczy dowiadywach z Hustlera i Playboya.

2 - Jaki jest odpowiedni wiek na inicjację seksualną ?
Pytanie powinno brzmiec inaczej moim zdaniem. Kwestią do rostrzygnięcia powinno byc, czy odpowiedni wiek ma byc wyznaczany dojrzałością psychiczną czy fizyczną.

3 - Dziewictwo jako wartość czy zabobon i coś dziwnego.
Tego to ja juz w ogole nie rozumiem. Dziewictwo jest raczej zabobonem, lecz moze rowniesz przedstrawiac wartosc.
Zabobonem jest dla mnie, gdyz jest to tylko określenie na dziewczyne przed inicjacją. Rownie dobrze mozna zadac to pytanie, odnosząc sie do słowa 'prawiczek'.
Jako wartość moze przedstawiac wstrzemieźliwość.

4 - Rola seksu w kontaktach miedzyludzkich
Jeśli para nie jest szczesliwa w nocy, to jak moze byc szczesliwa w dzień ?

5 - Anytkoncepcja
Oczywiście. Bez niej seks jest katuszem.

6 - Aborcja.
Tak, lecz tylko w wyjątkowych sytuajach. Nie wg. czyjegoś widzimisie.

Pozdrawiam
Obrazek
Avathar
Lord
Lord
 
Posty: 1245
Rejestracja: sob 02.11.2002 0:18
Lokalizacja: Gdynia / Poznań

Postautor: Lilly » sob 16.10.2004 12:10

Na pytania dwa pierwsze pytania, "czy..." odpowiedz w zasadzie juz zostala wyczerpujaco udzielona. Jedyna, co moge dodac z mojej strony, to ze wedlug mnie obie formy sa ok, jesli to komus odpowiada. Poza tym wszystko zalezy rowniez od ogolnie pojetego wychowania i "swiata w jakim zyjemy". Po prostu w obecnych czasach monogamia jest jednak ogolnie uznawana jako cos lepszego (przynajmniej przez ogol) - stad sklonnosc do twierdzenia, ze to drugie rozwiazanie jest normalne. A normalnosc moim zdaniem jest bardzo wzgledna. Podkreslam, ze rowniez zyjac w takim "swiecie" bardziej odpowiada mi rozwiazanie sex z milosci, ale doskonale zrozumiem osobe, ktora stwierdzi, ze pasuje jej sex bez milosci (jesli naprawde czuje sie z tym szczesliwa/y). Takich osob bedzie pewnie mniej, ale nie wykluczam ich istnienia.

Wychowanie seksualne powinno lerzec moim zdaniem glownie w gesti rodziny (kazdy rodzic powinien byc po prostu przygotowany na pytanie, skad sie biora dzieci ;-) ), dlatego, ze zadna szkola nie jest w stanie poznac indywidualnie kazdego dziecka. Poza tym jest ogolnie stwierdzone, ze dziewczynki do pewnego wieku dojrzewaja wczesniej zarowno psychicznie, jak i fizycznie (to chyba jest kwestia 2-3 lat roznicy) dlatego bardzo trudno jest w takiej sytuacji mowic do ogolu dzieciakow. Mnie osobiscie mama zaczela stopniowo "uswiadamiac" od okolo 8 roku zycia i uwazam, ze byl to bardzo dobry moment (z opowiadan babc wiem, ze pierwsza miesiaczka bywa niezlym szokiem, kiedy sie nie wie, co sie dzieje). Nie neguje jednak koniecznosci wprowadzenia wychowania seksualne w szkole, gdyz szkola czasami niestety musi przejac role rodzicow (sad but true). Wiedza ta jednak powinna byc odpowiednio dozowana z naciskiem na to, ze dziecko jest "owocem milosci" miedzy dwojgiem ludzi. Poza tym osoby, ktore taka wiedze przekazuja musza byc dobrze przeszkolone i przygotowane na rozne pytania i zachowania dzieci, ktorym sie bedzie ja przekazywac. W podstawowce bylo nawet ok - chociaz naszemu panu od biologii, tak troche dziwnie to szlo. Niestety, pani, z ktora mielismy takie zajecia w liceum chyba nie bardzo byla swiadoma wiedzy, jaka na temat seksu posiada przecietny nastolatek :roll:

Inicjacja seksualna powinna sie odbyc przede wszystkim swiadomie. Bardzo wazne jest, zeby mloda osoba byla swiadoma tego, ze seks nie jest zadnym dowodem milosci i jak ktos nie chce, to znaczy, ze nie kocha. Pierwszy stosunek powinien byc poprzedzony przede wszystkim wieloma romowami na ten temat z partnerem, gdyz wymaga to przede wszystkim poczucia bezpieczenstwa. Kiedy parnerzy wyjasnia sobie wszystko, co trzeba wyjasnic, to latwiej przejsc przez ten wbrew pozorom trudny dla niektorych moment i uniknac ewentualnych przykrych konsekwencji.

Antykoncepcja jest glowna alternatywa dla aborcji i dobrze jesli wszyscy jej przeciwnicy (a sa tacy na swiecie - w naszym kraju szczegolnie) dobrze to zrozumieja. I przede wszystkim wspomiana juz przez niektorych refundacja - ponad 30 zlotych miesiecznie to dla niektorych moze nie byc takie nic. I nie chodzi tu jedynie o kwestie tak potepianego przez pewne srodowiska seksu przedmalzenskiego (ktory zawsze byl jest i bedzie), ale w koncu w nie kazdy chce lub jest w stanie (w sensie utrzymania) powiekszac swoja rodzine srednio co 2-3 lata. Jako "efekt" tzw. kalendarzyka, chyba nie musze tlumaczyc mojego zdania na ten temat 8)

Co do aborcji, to jestem po srokdu (zreszta juz w topiku na temat antykoncepcji sie w tej materii wypowiadalam). Obecnie moje zdanie moze juz nie jest tak bardzo za, jednak nadal stwierdzam, ze jest to kwestia prawa wyboru kobiety, a postawienie znaku rownosci miedzy aborcja i morderstwem jest bardzo daleko idacym uproszczeniem.

Poruszona tu zostala rowniez kwestia, czy milosc to tylko reakcja chemiczna. Jak wspomnia Algi, wszystko co sie dzieje w naszym organizmie (a nasz mozg jest jego czescia) opiera sie na reakcjach biochemicznych itp... Jednak zle sie czujemy mowiac, ze milosc to tylko reakcja chemiczna, nieprawdaz :?: Z tej prostej przyczyny nie mozna postawic tego TYLKO - nasza dusza, a co za tym idzie wrazliwosc, bedzie sie przeciez przeciw temu buntowac. To tak samo jakby powiedziec, ze czlowiek, to nic wiecej, jak tylko atomy. A przeciez chcemy byc czyms wyjatkowym, a nie tylko atomami, jak cala masa innych rzeczy we wszechswiecie...
Obrazek
Awatar użytkownika
Lilly
Lady
Lady
 
Posty: 942
Rejestracja: wt 09.09.2003 10:13
Lokalizacja: Wrocław/Częstochowa (Moonglade)

Postautor: Potomek Cienia » ndz 23.01.2005 20:16

co do miłości i seksu to zalezy od Pary nie powinno sie nikomu spieszyc!!! ale jak komu wygodniej... Sądze ze wiek w sumie nie gra roli tu bardziej liczy sie dojrzałość psychiczna!!!! ale za wczesnie nie powinno sie zaczynac bo jeden błąd moze zruinowac calą przysłość intymna miedzy nim a nia. A co do aborcji to mysle ze to kwestja wyboru pary!! Jesli kobieta zostala zgwalcona to powinna sama podjac decyzje!!!! :twisted: :evil: :oops:
Awatar użytkownika
Potomek Cienia
Pustelnik
Pustelnik
 
Posty: 14
Rejestracja: śr 05.01.2005 15:52
Lokalizacja: z Midgar!!

Re: Miłość - Sex - a może jedno i drugie ?

Postautor: FynnsFisch » sob 26.08.2006 16:43

athelas pisze:
Czy może istnieć miłość bez seksu ?
Czy może istnieć seks bez miłości ?

1 Czy i kiedy (w której klasie) powinno się wprowadzać wychowanie seksualne ?
2 Jaki jest odpowiedni wiek na inicjację seksualną ?
3 Dziewictwo jako wartość czy zabobon i coś dziwnego.
4 Rola seksu w kontaktach międzyludzkich.
5 Antykoncepcja
6 Aborcja


No to się wypowiem. Pierwsze dwa pytania, odpowiedź prosta - TAK. Problem w tym, że miłość bez seksu w pewnym momencie wydaje się parze niepełna. Z kolei seks bez miłości to głupota, którą uprawiają niewyżyci i/lub zagubieni ludzie.

Potem pytania wypunktowane. Tak mi będzie łatwiej się uporządkować.
1. Już w klasie 4. W 1 dzieci nie widzą nawet dokładnych różnic między kobietą i mężczyzną więc wychowanie seksualnemijałoby się z celem. Z kolei w klasie 4 zainteresownie rośnie i dzieci powinny sie dowiadywać jak najwięcej o seksie. Za to uswiadamianie ich póżniej niż 5 klasa, to bzdura. Dawno same wszystko sobie wytłumaczą i będzie je to żenowało. Wszystko to mówię, patrząc na to jak ja sama dorastłam pod względem seksualnym.(co nie jest wcale sprawą dawną, jestem jeszcze nastolatką).
2. Taki, w którym człowiek czuje się odpowiednio. Nie czuje się juz skrepowany. Jeśli czuje się, że mamy jeszcze jakieś "przeciw" trzeba dać sobie spokój. Na tak długo, aż wątpliwości, strachy i stersy miną.
3. Dziewictwo w sensie fizycznym nie jest niczym znaczącym. Każda normalna dziewczyna kiedyś je straci i będzie to tylko akt fizyczny, który nie zostawi po sobie żadnych gwałtownych fizycznych zmian. Tymczasem dziewictwo ma dla kazdej z nas dużo większe znaczenie psychiczne. 99% z dziewczyn to nie święte dziewice i wiedzą, że kiedyś z dziewictwem się rozstaną. Oznacza to po prostu wejście w nowe sfery seksualne. Ale u kazdej dziewczny zostawia utrata dziewictwa inne ślady na umyśle. Modlę się, by były one tylko pozytywnymi śladami.
4. To njabardziej intymna sprawa, jeśli chodzi o parę ludzi. Tymczasem nie od dziś wiadomo, że energia seksualna (jeśli ktoś posiada takową) pomoaga w pracy, energiczności, przywództwie, gronie przyjaciół itd. Ma na nasze życie wpływ.
5. i 6. Aborcja - w razie gwałtu i zagrożenia życia matki, popieram. Antykoncepcja - to chyba lepsze niż niechciane, niekochane dzieci. To nic złego.
Babcia siedzi na płocie a Jasiu też lubi budyń. Jaki z tego morał? Nie stawiaj roweru koło lodówki, bo ci zaleje piwnicę.
Awatar użytkownika
FynnsFisch
Pustelnik
Pustelnik
 
Posty: 29
Rejestracja: czw 24.08.2006 18:24

Re: Miłość - Sex - a może jedno i drugie ?

Postautor: Gvynbleid » sob 26.08.2006 18:07

FynnsFisch pisze:Z kolei seks bez miłości to głupota, którą uprawiają niewyżyci i/lub zagubieni ludzie.


Nie rozdzielałbym tego tak ostro. Nic nie jest tylko czarne lub białe. Powodów jest więcej, poza tym nie wiem czy jest sens w wynajdywaniu przyczyn.


FynnsFisch pisze:1. Już w klasie 4. W 1 dzieci nie widzą nawet dokładnych różnic między kobietą i mężczyzną więc wychowanie seksualnemijałoby się z celem. Z kolei w klasie 4 zainteresownie rośnie i dzieci powinny sie dowiadywać jak najwięcej o seksie. Wszystko to mówię, patrząc na to jak ja sama dorastłam pod względem seksualnym


Jesteś kobietą - chłopcy dorastają później. W moim mniemaniu jednak, również jest to sprawa indywidualna. Nie widzę potrzeby wprowadzania przedmiotu, wszyscy prędzej czy później się połapią :wink: .


FynnsFisch pisze:2. Taki, w którym człowiek czuje się odpowiednio. Nie czuje się juz skrepowany. Jeśli czuje się, że mamy jeszcze jakieś "przeciw" trzeba dać sobie spokój. Na tak długo, aż wątpliwości, strachy i stersy miną.


W sytuacjach sypialnianych wątpię żeby ktoś myślał o strachach, stresach i skrępowaniu. Praktycznie zawsze jewt to dzieło przypadku. Dalej nie widzę miejsca dla naukowego precyzowania.

FynnsFisch pisze:3. Dziewictwo w sensie fizycznym nie jest niczym znaczącym.


Im później tym boleśniej (po przekroczeniu pewnego wieku oczywiście), im później tym nienaturalniej, im później tym więcej powikłań w różnych sferach.

FynnsFisch pisze: energia seksualna (jeśli ktoś posiada takową) pomoaga w pracy, energiczności, przywództwie, gronie przyjaciół itd. Ma na nasze życie wpływ.


Czemu jej brak daje podobne skutki :?:


***********************

Ile ludzi tyle koncepcji - doznania te same. Nie jestem przekonany czy coś tu można sprecyzować, znaleźć aksjomat etc. W głównym zrębie może tak, natomiast ta debata jest już raczej konkretna.
Obrazek
Awatar użytkownika
Gvynbleid
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 808
Rejestracja: pn 16.02.2004 10:59
Lokalizacja: Silesia sweet Silesia

Re: Miłość - Sex - a może jedno i drugie ?

Postautor: Alganothorn » sob 26.08.2006 21:18

Gvynbleid pisze:
FynnsFisch pisze:1. Już w klasie 4. W 1 dzieci nie widzą nawet dokładnych różnic między kobietą i mężczyzną więc wychowanie seksualnemijałoby się z celem. Z kolei w klasie 4 zainteresownie rośnie i dzieci powinny sie dowiadywać jak najwięcej o seksie. Wszystko to mówię, patrząc na to jak ja sama dorastłam pod względem seksualnym


Jesteś kobietą - chłopcy dorastają później. W moim mniemaniu jednak, również jest to sprawa indywidualna. Nie widzę potrzeby wprowadzania przedmiotu, wszyscy prędzej czy później się połapią :wink: .

Mam szczerą nadzieję, że ':wink:' oznacza żarcik, bo jeśli naprawdę Gvyn uważasz, że 'wszyscy sami się połapią', to różnimy się w tym względzie w jednej zasadniczej kwestii: mnie przerażają skutki 'uboczne' samodzielnego 'połapywania się' w temacie...
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5085
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Gvynbleid » sob 26.08.2006 22:42

Powiedzmy, że nie do końca sprecyzowałem. Nie wspominając o tym że jest to poniekąd instyknktowne, to w życiu każdego dziecka przychodzi taki moment że rodzice wieczorem mówią: córeczko/synku musimy poważnie porozmawiać. Ale ile dzieciaków korzysta z takich rozmów? Najczęściej przez pierwszą minutę nabijają się z rodziców, a potem komunikują że wiedzą, bo Wojtek im powiedział, i niech rodzice się nie kłopoczą. Wychowanie do życia w rodzinie i tak ogranicza się do docinania nauczycielce, rzucania podpaskami po klasie i dmuchania prezerwatyw. Nie widzę sensu prowadzenia takich zajęć.
Obrazek
Awatar użytkownika
Gvynbleid
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 808
Rejestracja: pn 16.02.2004 10:59
Lokalizacja: Silesia sweet Silesia

Postautor: Alganothorn » ndz 27.08.2006 9:17

Widzisz Gvyn, ludzie muszą umieć rozmawiać;
to, że nawet znają język polski nie znaczy, że mówią tym samym językiem (od regionalizmów, przez gwary po slangi, gdzie te same słowa mogą mieć zgoła odmienne znaczenie)...
wspominasz o rozmowach z rodzicami - ilu rodziców wie KIEDY taką rozmowę należy przeprowadzić? ilu wie JAK? a niby SKĄD mają wiedzieć? iluminacji doznać? to, co mówili różni znajomi na temat seksu w mojej podstawówce było przede wszystkim konfabulacjami 'co mały Jaś wyobraża sobie o' i nawet kiedy ktoś miał już jakoweś doświadczenia, to wolał koloryzować i przeinaczać niż mówić prawdę;
istotą edukacji jest autorytet: to, jak odbierasz naukę zależy od tego, co sądzisz o nauczycielu...jeśli usłyszysz od Gabriela 'Fajnie Podskakuję' Janowskiego, albo Andrew, że lądowali talibowie, to inaczej to potraktujesz, niż gdyby o tym samym powiedział np. dowolny szef MON naspecjalnej konferencji przedstawiając odpowiednie dowody;
idąc tym tropem: jeśli nauczyciel nie ma autorytetu, to i nauka ma niewielką siłę rażenia, ale, przynajmniej w teorii, taki autorytet powinni mieć rodzice - tyle tylko, że oni muszą chcieć i umieć o tym rozmawiać, a na ogół z tym jest wielki problem...
a jeśli chodzi o znaczenie edukacji seksualnej: według badań zdaje się durexa, ciągle niezwykle popularny jest mit, że za pierwszym razem nie można zajść w ciążę - to, że dla nas jest to przede wszystkim śmieszne nie zmienia faktu, że dla ludzi, którzy są o tym przekonani, to jest przede wszystkim bardzo niebezpieczne, bo ciąża dla osoby zupełnie nieprzygotowanej do tego psychicznie, na ogół nie posiadającej odpowiedniego wsparcia ze strony ojca dziecka to jeśli nie tragedia, to przynajmniej fakt diametralnie zmieniający całe życie...choćby żeby wyplenić takie niebezpieczne mity warto młodzież edukować
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5085
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Re: Miłość - Sex - a może jedno i drugie ?

Postautor: FynnsFisch » wt 29.08.2006 19:11

Czemu jej (energii seksualnej) brak daje podobne skutki :?:

Zapytał kolega użytkownik ( nick mi wyleciał chwilę temu :-)) Odpowiem. Nie daje. Jak sądzę. Ale prawda jest taka, że nie ma człowieka bez tej energii. Bo nie ma człowieka bez życia seksualnego. (Proszę mi tu nie mówić o księżach itd. , bo oni tez mają swego rodzaju życie seksualne. nawet gdy nie stykają się z nikim fizycznie.) Są tylko ludzie, którzy energii tej mają mało bo ją w sobie tłumią. Tłumią z powodu braku partnera(lub innych, prywatnych powodów, w które wgłębiać się nie będę). Z kolei brak partnera nie jest powodem tłumienia energii seksualnej. Ta energię można stymulować i wprowadzać na praktyczniejsze od doznań cielesnych tory. Myślę, że to odpowiedź w miarę wyczerpująca. :-)
Babcia siedzi na płocie a Jasiu też lubi budyń. Jaki z tego morał? Nie stawiaj roweru koło lodówki, bo ci zaleje piwnicę.
Awatar użytkownika
FynnsFisch
Pustelnik
Pustelnik
 
Posty: 29
Rejestracja: czw 24.08.2006 18:24

Postautor: Alganothorn » wt 29.08.2006 21:01

myślę, że energia seksualna to tylko jeden z kanałów wykorzystywania energii człowieka - można spokojnie żyć wykorzystując swoją energię innymi kanałami;
zaniechanie życia seksualnego (w każdym tego słowa znaczeniu) nie jest tłumieniem, a raczej: tłumieniem być nie musi; seks nie jest do życia niezbędny i fakt, że ktoś nie potrafiłby bez niego żyć nie oznacza, że dla kogoś innego byłby to problem...
;-)
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5085
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: FynnsFisch » śr 30.08.2006 18:20

Innymi słowy w miarę się zgadzamy ze sobą :-) O ile dobrze to zrozumiałam. I oczywiście ja nie mówię, że brak życia seksualnego to coś złego (z wyboru czy też z konieczności), wręcz przeciwnie, mówiłam, że energia człowieka może być wykorzystana w praktyczniejszym niż doznania cielesne sensie.
Babcia siedzi na płocie a Jasiu też lubi budyń. Jaki z tego morał? Nie stawiaj roweru koło lodówki, bo ci zaleje piwnicę.
Awatar użytkownika
FynnsFisch
Pustelnik
Pustelnik
 
Posty: 29
Rejestracja: czw 24.08.2006 18:24

Postautor: RaF » czw 07.09.2006 21:08

Jakoś Freudem tu zaleciało ;)

Ja tak jeszcze w kwestii wychowania seksualnego: Monty Pythonowcy kiedyś (chyba w 'Sensie życia', nie pamiętam) zrobili potężną satyrę nt. całej tej dyskusji okołoseksualnej, z edukacją szkolną włącznie. Jak Algi powiedział, nauczycielowi potrzebny jest autorytet, bo inaczej stanie się tylko obiektem niewybrednych docinek i domysłów ('a skąd on(a) to niby wie?'). Problemem jest znalezienie odpowiednich ludzi (bo kto w takich sprawach - w oczach młodzieży, niekoniecznie tej najgrzeczniejszej - może mieć w tych sprawach autorytet?).

Ale to nie tylko młodzieży się problem przecież tyczy. Jak trafić do rozumu tym 'zaprawionym w bojach', a nadal nie zdającym sobie sprawy z wielu faktów i tym samym przysparzających sobie i innym problemów? Kampanią billboardową? Wolne żarty...
"Diese nadmierne sformalizowanie starożytnego prawa zeigt Jurisprudenz jako rzecz tego samego rodzaju, als d. religiösen Formalitäten z B. Auguris etc. od. d. Hokus Pokus des znachorów der savages" -- Karol Marks
Awatar użytkownika
RaF
Katedralny Malkontent
 
Posty: 3498
Rejestracja: pt 04.10.2002 22:24
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Alganothorn » sob 09.09.2006 7:17

RaF> autorytet, tylko autorytet może pomóc...
...a że dla 99% nie ma żadnych, to mamy poważny problem, co Ci ludzie nie uznają żadnych autorytetów: JP2 był dla nich autorytetem, bo był taki fajny, mądry, dobry i daleko, poza tym Polak - wystarczyło, że coś powiedział, z czym się nie zgadzają i pamięć wybiórcza, 'JP2 to mój autorytet, ale do kary śmierci, to niech się nie miesza, bo on się nie zna, a ja się na tym znam'...
w przypadku edukacji szkolnej jest podobnie - autorytet pozycjonuje wykładany przedmiot i jego postrzeganie przez uczniów, to nie musi być nawet autorytet merytoryczny (czytaj ekspercki w temacie), po prostu musi być to szanowana osoba...a jak zdobyć szacunek? ilość osób, jakie tym szacunkiem obdarzamy pokazuje, że nawet jak ktoś wie, to sobie z tym na ogół kiepsko radzi...
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5085
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Następna

Wróć do Philosophia

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości