Religia...

Miejsce na refleksje, rozmyślenia i rozważania natury filozoficznej.

Moderatorzy: Alganothorn, Avathar

Czy czesto chodzisz to kosciala ???

Codziennie
1
1%
W Niedziele i Swieta
14
20%
Czasami
7
10%
Rzadko
12
17%
Nie chodze do kosciola
37
52%
 
Liczba głosów : 71

Postautor: Tyhagara » wt 30.03.2004 23:53

RaF, tego co Jezus Chrystus mówił do swoich uczni, nie możesz wiedzieć. Kościół może mówić prawdę niepełną, lub interpretować słowa Jezusa Chrystusa w sposób, który uzna za stosowny. A więc tak na prawdę nie wiemy co mówił Jezus i co chciał nam przekazać. Najlepszym dowodem na to są Apokryfy, czyli księgi, które nie zostały z jakiś powodów uznane przez kościół. To kościół decyduje o tym, co wiesz a czego nie wiesz. A kościół to ludzie i tak jak już powedziałem, "Bóg" staje się coraz bardziej ludzki, bo słowa Jezusa są i muszą być zinterpretowane, przetłumaczone i zapisane, przez ludzi. I dla tego powstaje pytanie czy "Bóg" jest człowiekiem?
Tyhagara
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 704
Rejestracja: ndz 11.01.2004 15:30

Re: Religia...

Postautor: małgoś » śr 31.03.2004 2:11

Sorden pisze:Bo dla mnie religia jest stworzona przez czlowiek dla czlowieka... Abysmy mogli wszystkie swoje problemy zwalic na cos, a w razie niepowodzenia zrzucic na to cos wine...


Dla mnie też. Człowiek stworzył bogów w swoim umyśle po to, by mieć kogo obwiniać za niepowodzenia ('bóg tak chciał', 'wola boska') i by mieć komu dziękować za dobre wydarzenia ('dzięki bogu'), a także by móc skutecznie zapanować nad innymi ludzmi (wielka była i jest władza kapłanów).
Pomijając temat władzy, łatwiej się żyje, kiedy opiekuje się nami jakaś potężna istota, którą zawsze można poprosić o łaskawość ('jak trwoga, to do boga'), która jest dobra i miłosierna, która 'za dobro wynagradza, za zło karze'.

Odnośnie słów Jezusa do uczniów... Powszechnie znana biblia, będąca podstawą wiary, została napisana przez paru kapłanów na jednym z pierwszych soborów. Cała prawda zawarta jest w bibliotece warykańskiej. Jeśli kiedyś mnie tam wpuszczą i dam radę przeczytać oryginał, to nie omieszkam podzielić się wiedzą. Ale na Waszym miejscu bym na to nie liczyła (chociaż... na tronie papieskim zasiadła kiedyś kobieta... ale ją ukamieniowali, jak w czasie procesji zaczęła rodzić... )
Awatar użytkownika
małgoś
Lady
Lady
 
Posty: 76
Rejestracja: pn 15.03.2004 12:19

Postautor: Alganothorn » śr 31.03.2004 8:38

a poczytałoby się pierwszego, a zwłąszcza drugiego mitografa watykańskiego...
ech, pomarzyć...
a wracając do tematu:
grim: nie wiem o jakim zakładzie piszesz, ja dałem przykład, nie zakład...
JC: wyjściowo masz podobne podejście, przy czym ja nie oceniam Kościoła, ja się skupiam na byciu 'dobrym człowiekiem' wynikającym z wewnętrznej potrzeby, a nie ze strachu czy nakazów religijnych
Tyhagara: KK nie interpretuje 'jak chce', ale jak został natchniony...gdyby nie ten 'detal' wiele spraw by się pozmieniało...
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5085
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Tyhagara » śr 31.03.2004 9:04

Alganothorn. Nathniony to pojęcie względne, bo ja kiedy jestem nathniony to potrafię narysować coś ładnego lub stworzyć coś na sesję. A natchniony malarz tworzy dzieło tudzież, pisarz pisze wiersze. Zapewne mówisz o natchnieniu Duchem Świętym, ale Duch Święty zapewne nie dyktuje osobie natchnionej tego co ma pisać i mówić, on może jedynie natchnąć.

Poza tym, pewnie słyszeliście, że jedno z dziesięciu przykazań zostało nieco zmodyfikowane, w sensie brzmieniowym lub dodane (niestety mam zbyt mało informacji ale miało to miejsce niedawno wraz ze zniesieniem któregoś z postów, post w sensie pościć) , czy był to wynik zejścia Ducha Świętego na ziemię czy raczej polityka kościoła? Kościół żadko dokonuje zmian lub poprawek, ale czyni to i jest to raczej postępowanie z Duchem czasu, a nie pod w pływem Ducha Swiętego.

KK nie uznaje kilku papierzy z okresu średniowiecza, a dokładniej tych za rządów których inkwizycja nosiła miano Świetej Inkwizycji. Ludzie tamtego okresu byli uświadczeni w przekonaniu, że jest to wynik natchnienia Duchem Świętym, a nie wynik manipulacji na wysokich stołkach, dzięki czemu władzy Kościelnej dostapywali zbrodniaże, którzy nazwywali sie sługami Bożymi.
Tyhagara
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 704
Rejestracja: ndz 11.01.2004 15:30

Postautor: Alganothorn » śr 31.03.2004 9:32

chodzi mi rzecz jasna o natchnienie Duchem Świętym...
jeśli uznajesz to za fakt, to przyjmujesz, że zmiany dokonowane w i przez KK są w duchu Ducha Świętego, bądź jego natchnieniu, jeśli nie - uznajesz to za proste wytłumaczenie mające na celu uciąć wszelką dyskusję oskarżeniem o bezbożność i ateizm (co w obecnych czasach nie wiąże się ze strasznymi konsekwencjami na ziemi, ale kiedyś bywało różnie...)
to jest kwestia wiary
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5085
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: bejzkik » śr 31.03.2004 9:57

Alganothorn pisze:grim: nie wiem o jakim zakładzie piszesz, ja dałem przykład, nie zakład...


pascala

Tyhagara, malgos

powiedzcie mi jedno czy wy krytykujecie kosciol katolicki? jestescie katolikami? macie WIARE?
ja nie jestem nawet chrzescijainem (tak mi sie przynajmniej wydaje) ale bronie kosciola nie przed jego uczynkami ale przed slepymi atakami ktore mimo wszystko moga zrobic wiecej gorszego niz dobrego\
demonizowanie i powielanie negatywnych schematow jest bardzo zle
a wiec wysuwajcie konkretne zarzuty jesli chodzi o kk albo zaznaczcie ze rozmawiamy o waszych przemysleniach dotyczacych wiary boga itd i nie czyncie z nich argumentow przeciwko
bejzkik
Lord
Lord
 
Posty: 1581
Rejestracja: sob 10.05.2003 11:27
Lokalizacja: sosnowiec/krakow

Postautor: Alganothorn » śr 31.03.2004 10:18

mój przykład z nawróceniem nie miał związku z zakładem Pascala;
moja postawa w sumie też nie - z resztą rozmawialiśmy o tym kawałek czasu temu w którymś z topików
:-)
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5085
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Tyhagara » śr 31.03.2004 14:36

bejzkik
krytykujecie kosciol katolicki?

Tak, a co, nie wolno?
jesteście katolikami?

Zostałem wychowany w wierze katolickiej, ochszczony, przyjąłem komunię święta i bierzmowanie. Nie uczęszczam na mszę ani do spowiedzi. Chociaż kiedyś tak.
macie WIARE?

Nie, bo człowiek który ma wiarę, nie ma wątpliwości, po prostu wierzy. Pytanie ilu tak naprawdę jest tych którzy WIERZĄ.

Co do ataków. Ja nie atakuje bejzkik, wypowiadam się na forum i dyskutuje. Ślepe ataki? Dlaczego ślepe? Ja odnoszę wrażenie, że ludzie którzy bronią kościoła robią to właśnie na "ślepo" bo powtarzają tylko to co usłyszą w kościele, nie zastanawiając się nad tym ani przez chwilę. To nazywa się też "Wiarą", bo jeśli wierzysz, to nie pytasz dlaczego i jak. Po prostu wierzysz, słowo w słowo.
Moje rozważania nie są ślepe, i jak byś nie zauważył, próbuje przedstawić tok swojego rozumowania. Ale chyba ty tego nie dostrzegasz, widzisz jedynie, że nie zgadzam się z KK, a to według ciebie jest samo w sobie błędne i nie ważne co bym miał do powiedzenia, to i tak jestem w błędzie, bo rację może mieć tylko jeden w tym przypadku KK. I być może ma, nie zaprzecze, ale udowodnij mi to w rozmowie, zamiast krzyczeć, że KK ma rację bo KK ma rację i KK ma rację. Lub ten motyw z odsyłaniem mnie do księży albo Watykanu, czyli ja nie jestem wystarczająco mądry żeby bronić swoich racji, pogadaj z kimś mądrzejszym.

Myślałem, że rozmawiam tu z ludzmi którzy potrafią samodzielnie myśleć, i mają swoje zdanie na rózne tematy. Jeśli moje słowa mogą zrobić
slepymi atakami ktore mimo wszystko moga zrobic wiecej gorszego niz dobrego\ demonizowanie i powielanie negatywnych schematow jest bardzo zle
jak to sugeruje bejzkik, to znaczy, że moje słowa mają MOC. Więc może jestem antyhrystem? Jeśli dwa tysiące lat chrzescijaństwa zostało właśnie zagrożone przez moje wypociny, to bardzo wszystkich przepraszam. Ja nie chciałem.

Myślę, że ludzie boją sie rozmawiać i poruszac tematy związane z ich wiarą. Bo ich wiara opiera się na takiej zasadzie, że nic z tego w co wierzą nie rozumieją. I kiedy zaczynają się nad tą wiarą zastanawiać to się w tym wszystkim gubią i tracą "wiarę". Dla tego wolą o tym nie myśleć i nie dać się sprowokować do rozmowy, a na wszystkie polemiki w temacie, odwracają się, zatykają uszy i krzyczą. Nie masz racji, nie masz racji, nie masz racji!
Tyhagara
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 704
Rejestracja: ndz 11.01.2004 15:30

Postautor: RaF » śr 31.03.2004 16:11

Tyhagara pisze:Co do ataków. Ja nie atakuje bejzkik, wypowiadam się na forum i dyskutuje. Ślepe ataki? Dlaczego ślepe? Ja odnoszę wrażenie, że ludzie którzy bronią kościoła robią to właśnie na "ślepo" bo powtarzają tylko to co usłyszą w kościele, nie zastanawiając się nad tym ani przez chwilę. To nazywa się też "Wiarą", bo jeśli wierzysz, to nie pytasz dlaczego i jak. Po prostu wierzysz, słowo w słowo.

Bronię Kościoła, ale to nie znaczy jeszcze, że jestem ślepo zapatrzony w to, co mówi i czyni. Krytyka Kościoła to jedno, ale krytyka fundamentów, na jakich opiera się cała wiara, to zupełnie różne rzeczy. Fakt, nie mogę wiedzieć, co powiedział Jezus do apostołów, nie było mnie tam. Ale idąc dalej tym tropem, to co *mogę* wiedzieć? Żyję tylko na niewielkim odcinku linii czasu, więc tak po prawdzie niczego nie mógłbym być pewny, a co za tym idzie - mógłbym podważać wszystko, choćby nie wiem jak groteskowo to wyglądało.

Tyhagara pisze:Myślę, że ludzie boją sie rozmawiać i poruszac tematy związane z ich wiarą. Bo ich wiara opiera się na takiej zasadzie, że nic z tego w co wierzą nie rozumieją. I kiedy zaczynają się nad tą wiarą zastanawiać to się w tym wszystkim gubią i tracą "wiarę". Dla tego wolą o tym nie myśleć i nie dać się sprowokować do rozmowy, a na wszystkie polemiki w temacie, odwracają się, zatykają uszy i krzyczą. Nie masz racji, nie masz racji, nie masz racji!

Zależy, o kim mowa. Niejeden znalazłby się fanatyk, który swoją argumentacją zapędziłby cię w kozi róg. To, że przeciętny wierzący = przeciętny człowiek (czyli, że nie ma się czym chlubić) nie oznacza jeszcze, że tez Kościoła uargumentować się nie da. Problem tylko w tym, że jedna strona odwołuje się do czego innego, druga do czego innego (choćby aborcja jako zderzenie koncepcji zabijania życia w zarodku [a życie jest przecież największym z darów bożych] i wolności wyboru tzw. kobiet świadomych - tu po prostu nie da rady uzyskać konsensusu, nie ma miejsca na kompromis).
"Diese nadmierne sformalizowanie starożytnego prawa zeigt Jurisprudenz jako rzecz tego samego rodzaju, als d. religiösen Formalitäten z B. Auguris etc. od. d. Hokus Pokus des znachorów der savages" -- Karol Marks
Awatar użytkownika
RaF
Katedralny Malkontent
 
Posty: 3498
Rejestracja: pt 04.10.2002 22:24
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: bejzkik » śr 31.03.2004 17:16

Alganothorn pisze:mój przykład z nawróceniem nie miał związku z zakładem Pascala


z mojej strony to tylko przykład jak mozna podchodzic do kwestii wiary
bejzkik
Lord
Lord
 
Posty: 1581
Rejestracja: sob 10.05.2003 11:27
Lokalizacja: sosnowiec/krakow

Postautor: bejzkik » śr 31.03.2004 17:16

Tyhagara pisze:Tak, a co, nie wolno?


naturalnie ze wolno ale moze wczesniej sobie warto zadac pytanie czy krytykuje istote problemu (tutaj kk) czy moze moje wlasne o nim wyobrazenie

Tyhagara pisze:Zostałem wychowany w wierze katolickiej....


to nie jest odpowiedz na moje pytanie

Tyhagara pisze:Co do ataków. Ja nie atakuje bejzkik, wypowiadam się na forum i dyskutuje.


taka forma dyskusji to atak. piszesz ze nie jestes wyksztalcony itd to niczego nie usprawiedliwa. po to jest ten internet po to sa ksiazki i publikacje zeby braki w wiedzy nadrobic. bo inaczej to bedzie rozmowa o niczym

Tyhagara pisze:Ślepe ataki? Dlaczego ślepe?


a nie?

Tyhagara pisze:ja odnoszę wrażenie, że ludzie którzy bronią kościoła robią to właśnie na "ślepo" bo powtarzają tylko to co usłyszą w kościele, nie zastanawiając się nad tym ani przez chwilę.


różnica miedzy nimi a tym co mowisz jest taka ze oni siegaja do źródła (kk, biblia, katechizm kk) a nie mowia podpierajac sie tylko swoimi przemysleniami. bo nie jest to dysusja o zawieszona w powietrzu ale jest to dyskusja o czyms konkretnym o kk

Tyhagara pisze:Moje rozważania nie są ślepe, i jak byś nie zauważył, próbuje przedstawić tok swojego rozumowania....


probujesz przedstawć tok swojego rozumowania na temat "moje wyobrazenie o bogu jest lepsze niz innych"

widzissz ja kultywuje taki sposob rozmowy, moze naiwny w swojej wymowie ale zakładający ze moj rozmowca ktoremu zwroci sie uwage na jakis błędny fakt w jego rozumowaniu (tutaj całkwite ignorowanie podstawowych zasad na ktorych opiera sie kk) zreflektuje sie i chwilke pomysli "o faktycznie przegapiłem to i to a wiec moze moj problem rozwiaze inaczej"
kłopot w tym ze Ty odbierasz te ataki w jakis bardzo osobisty sposób. ja nie krzycze na Ciebie, nawet nie wrtosciuje (jak juz pisaem) Twoich wypowiedzi. staram Ci sie tylko zwrocic uwage jak bardzo Twoje wlasne rozwazania sa oderwane od oficjalnej doktryny kk i jak bardzo sa one tylko Twoimi osobistymi przemysleniami. nie tedy droga. aby cos krytykowac trzeba to najpierw poznac
ja tez moglbym zaczac od krytyki ale jak dotad pragne tylko aby w tej dyskusji zapanowal jakis systematyczny pozadek albo inaczj zginiemy w chaosie bpo kazdy bedzie mowil o czyms innym

Tyhagara pisze:Lub ten motyw z odsyłaniem mnie do księży albo Watykanu, czyli ja nie jestem wystarczająco mądry żeby bronić swoich racji, pogadaj z kimś mądrzejszym.


masz chyba jakies kompleksy
znasz takie pojęcie jak zart?

Tyhagara pisze:Myślałem, że rozmawiam tu z ludzmi którzy potrafią samodzielnie myśleć, i mają swoje zdanie na rózne tematy. ... Jeśli dwa tysiące lat chrzescijaństwa zostało właśnie zagrożone przez moje wypociny, to bardzo wszystkich przepraszam. Ja nie chciałem.


eee, sluchaj. przeczytaj to co napialem i sie zastanów ok? wybacz ze to pisze ale nie chcesz przeczytac a potem przemyslec czyis postów to po cholere bierzesz udzial w dyskusji. napisz oświadczenie

Tyhagara pisze:Myślę, że ludzie boją sie rozmawiać i poruszac tematy związane z ich wiarą. Bo ich wiara opiera się na takiej zasadzie, że nic z tego w co wierzą nie rozumieją.


znowu apeluje, pomyśl najpierw nad znaczeniem słowa WIARA

jesli wierzysz to nie ma argumentów mogących Twoją wiarę zaburzyc
bejzkik
Lord
Lord
 
Posty: 1581
Rejestracja: sob 10.05.2003 11:27
Lokalizacja: sosnowiec/krakow

Postautor: Tyhagara » śr 31.03.2004 21:20

bejzkik, właśnie przed chwilą wykasowałem całego długaśnego posta, z tego miejsca. Można go było przeczytać przez ostatnie cztery godziny. Dlaczego wykasowałem i dlaczego pisze nowego?

Post którego skasowałem był pisany trochę w złości. Teraz jestem wyluzowany.
Uważam, że zacząłeś się za bardzo w to wszystko angażować. Mam tu na myśli twój ostatni post i sposób w jaki na mnie krzyczysz. Chyba się troszkę zdenerwowałeś (czy słusznie, nie wiem) i zagalopowałeś.
Przyznam, że wytrąciło mnie to z równowagi i napisałem, co nieco. Ale teraz już jestem wyluzowany i proponuje tobie to samo. Nie chcę aby wybuchła kłótnia i żeby do akcji musiał wkroczyć ktoś trzeci. Dlatego wrzucam na luz. I chyba to wszystko, co chciałem powiedzieć resztę zachowam dla siebie.
Tyhagara
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 704
Rejestracja: ndz 11.01.2004 15:30

Postautor: bejzkik » śr 31.03.2004 21:47

dziwny jestes chlopie

szkoda ze wykasowales tgo posta bo wtedy doweidzialbym sie co masz przeciwko mnie

nie wiem jesli nie wytrzymujesz odrobiny krytycznych uwag to moze faktycznie wrzuc luz

krzycze? denerwuje sie? zagalopowalem sie? gdzie w ktorym momencie?
w zyciu nie jestem tak spokojny jak na tym forum

moze faktycznie wypowie sie ktos trzeci i podsumuje czy jest sie o co klocic czy nie?
ja nic takiego nie widze
bejzkik
Lord
Lord
 
Posty: 1581
Rejestracja: sob 10.05.2003 11:27
Lokalizacja: sosnowiec/krakow

Postautor: Tyhagara » śr 31.03.2004 22:40

No widzisz, próbujesz mnie sprowokować. Jeśli nadal chcesz rozmawiać na ten temat, możemy zacząć jeszcze raz, od początku. Tylko mam prośbę, nie lubię rozmówców którzy zamiast wypowiedzieć się w danej kwestii (zbić argument rozmówcy własnym argumentem) cytują jego wypowiedz i analizują każde zdanie. Czyli po prostu ograniczają się do krytyki. Jeśli chcesz rozmawiać to proszę rozmawiaj, a nie krytykuj. Pokaż, że się mylę przytaczając odpowiedni kontrargument. Lub napisz jakie jest twoje zdanie na dany.
PS: i nic nie mam przeciwko Tobie. Skąd w ogóle taki pomysł?
Tyhagara
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 704
Rejestracja: ndz 11.01.2004 15:30

Postautor: bejzkik » śr 31.03.2004 22:59

Tyhagara pisze:No widzisz, próbujesz mnie sprowokować.


???

Tyhagara pisze:ylko mam prośbę, nie lubię rozmówców którzy zamiast wypowiedzieć się w danej kwestii (zbić argument rozmówcy własnym argumentem) cytują jego wypowiedz i analizują każde zdanie.


naprawde zacznij czytac co pisze a wtedy bedziesz wiedzial o co mi chodzi. zachowujesz sie jakbys kompletnie ignorowal moje wypowiedzi a tylko reagowal jak byk na czerwona szmate agresja

Tyhagara pisze:Czyli po prostu ograniczają się do krytyki. Jeśli chcesz rozmawiać to proszę rozmawiaj, a nie krytykuj. Pokaż, że się mylę przytaczając odpowiedni kontrargument.?


krytyka? ja krytykuje Twoja postawe, krytyke kk w oderwaniu od jego racji. to tak jakbys mowil o gruszce kiedy tematem jest marchewka
nie moge przytaczac kontrargumentow skoro Twoje wypowiedzi nie dotycz konkretnych zagadnien a tylko wlasnych przemyslen
bejzkik
Lord
Lord
 
Posty: 1581
Rejestracja: sob 10.05.2003 11:27
Lokalizacja: sosnowiec/krakow

Re: ds

Postautor: Lilly » śr 31.03.2004 23:36

Nie bylo mnie tu troche, bo nie wiem czemu nie dostalam powiadomienia o nowych postach i teraz bede miala za trzesienie do czytania :wink:, ale wracajac do tematu:

bejzkik pisze:
Lilly pisze:Co nadal nie zmienia faktu, iz takie podejscie jest niesprawiedliwe. Kwestia wiary jest roztrzygana miedzy czlowiekiem a Bogiem i nikt inny nie powinien w to ingerowac.


wrecz przeciwnie jest sprawiedliwe. w istocie kościoła katolickiego zapisana jest istota kościoła i nic tego nie zmieni. jesli Ci to nie odpowiada mozesz przestac byc katoliczka ktora nie stalas sie jak to piszesz podczas chrztu ale ugruntowywuje to Twoja wiara


No moge, ale powiedz mi, co z tego wyniknie :?: To ze nie zgadzam sie w 100% z tym, co mowi Kosciol (ale na przyklad w 90%), nie znaczy, ze nie wierze w Boga. I nie piszcie mi tutaj, ze wiara polega na zgadzaniu sie ze swoim Kosciolem, bo to jest dla mnie bzdura. Ja wierze, ze Bog istnieje, ze my istniejemy dzieki Niemu i ze zawdzieczam mu wszystko, co mam w zyciu. Zyje zgodnie z dekalogiem i chodze do kosciola (przynajmniej sie staram sie tak zyc). Przeciez nie moge byc potepiona, bo sie nie zgadzam w 100% z Kosciolem.

Tak mi teraz przyszlo do glowy, ze pewien dostojnik koscielny zwiazany bodajze z moja rodzinna Czestochowa napisal pewna ksiazke dotyczaco rzeczy, za ktore jest sie bezwarunkowo potepionym - jedna z nich bylo granie w rpg :D Coz... dla nas nie ma juz ratunku... (sprobuje sie wywiedziec cos wiecej na temat tego "dziela", bo slyszalam to od kogos z moich znajomych czestochowiakow rpgowcow...). To tak a propos niektorych filozofii koscielnych. Wiem, ze to skrajnosc, ale rozne inne dziwolagi tez sie zdarzaja. Dla mnie niezaleznie od wyznawanej religii trzeba przede wszystkim uzywac wlasnego rozumu...

bejzkik pisze:
Lilly pisze:Zrodlem tego stwierdzenia jest moje pragmatyczne podejscie do zycia. Po prostu filozofie te i tak nie zmieniaja specjalnie nic w moim zyciu


hmm cieżko mi jest sie do tego odniesc spokojnie. powiedzmy ze odrzucisz wizje filozofa jako bezwartosciowego upierdliwego staruszka belkoczacego cos bez sensu. ja sam jestem goracy zwolennikiem pogladu ze filozofia wspolczesna jest w glebokim odwrocie, pozostawiono miejsce tylko na teologe ale wyobraz sobie ze pewne problemy sa ponadczasowe. znajomosc klasykow (itd) daje Ci twiedze o tm co zostalo powiedziane i co zostalo rozwiazane w taki badz inny sposob. a wiec bezmyslne sie do nich odnoszenie nie ma tutaj sensu. istota problemu jest chec myslenia. jesli znajdujesz w sobie albo w swiecie jakis problem rozwizuj go a nie slizgaj sie po nim. i nie dotyczy to tylko wielkich pytan "po co" i dlaczego" ;) dotyczy to przedewszystkim codziennosci i kontaktow z ludzmi.


Alez ja nie mowie o filozfii jako tako, tylko o filozofii Kosciola.

bejzkik pisze:
Lilly pisze:A ze u mnie w klasie bylo kilka bardzo inteligentnych osob, efekt byl taki, ze pod koniec zajec ksiadz byl kompletnie skolowany i bynajmniej nie przekonal nas do ani jednego argumentu jaki przedstawil przeciw antykoncepcji.


nie nazwalbym tego inteligecja bo wnioskowac moze kazdy ale jedynie lepszym odnalezieniem sie w czasach wspolczesnych. po prostu ciezko jest dyskutowac z kims kto urodzil sie w erze tv i playstation argumentami augustyna i tomasza


Przykro mi, ze tak upraszczasz swoje wnioskowanie. Tak sie skalda, ze Ci ludzie byli naprawde inteligentni, a ksiadz wcale nie uzywal argumentacji "augustyna i tomasza". Powiedzmy, ze nie uzywal prawie zadnej argumenacji. W zasadzie to nie pamietam juz jakiej uzywal. On po prostu zupelnie nie wiedzial, co powiedziec na nasza argumentacje... Bylismy dla niego zbyt wymagajaca klasa :wink:

Tyhagara pisze:Z tego wynika że kościół sugeruje iż "Bóg" chce abyśmy oddawali mu cześć, nawet kosztem naszego szczęścia. Bo to jest priorytet, aby składać cześć "Bogu". Ponadto by nas do tego oddawania czci zmobilizować, jesteśmy straszeni, przez kościół czyśćcem. Kościół straszy nas wiecznym potępieniem, jeśli nie będziemy uczęszczać na msze i do spowiedzi.


Ja osobiscie uwazam, ze nawracanie kogos na sile - jak to mial w zwyczajy KK szczegolnie w dawnych czasach jest niezgodne z tym, czego zyczylby sobie Bog (dlatego tez Kosciol zmienil troche swoja polityke w tej materii).
Nie wiem jak wam, ale mnie zawsze na religii mowili, ze Bog dal nam wolna wole. A jesli waszym zdaniem KK lto lekcewazy, to znaczy, ze dziala w brew Bogu (proste wnioskowanie). Jesli ten czlowiek nie chcial sie "nawrocic", to znaczy, ze misjonarz byl zly. A ze dodatkowo nie mial za bardzo z czego sie nawracac, to tym bardziej. Mnie sie osobiscie wydaje, ze wszyscy ludzie na calym swiecie wierza (poza tymi, co nie wierza w ogole) w tego samego Boga - tylko w inny sposob. Zreszta to jest podstawa ekumenizmu, ktorego jestem zdecydowana zwolenniczka. Nie wnikam teraz jakie sa prawdziwe intencje KK jesli chodzi o ekumenizm - mnie chodzi o idee, ktora jest bardzo dobra...

Tyhagara pisze:Mamy być jego 'sługami' chociaż wolna wola, ale pamiętaj, że czeka cię nagroda lub cierpienie (i niby to jest ten wybór). Nie jest istotne czy jesteś szczęśliwy czy cierpisz, bo po śmierci wszystko zostanie ci wynagrodzone, czyli typowa dla ludzi polityka (ale oczywiście nawet jeśli cierpisz to na pocieszenie wiedz że "Bóg" cię bardzo kocha) (...)"Bóg" jawi się jako typowy przywódca ludzki, hegemon który ma absolutną władzę.


Dla mnie Bog jest moim przyjacielem - przede wszystkim - wyjatkowym przyjacielem. Znam kilka osob naprawde gleboko wierzacych - prawdziwa wiara (nie chodzi mi bynajmniej o typ starej dewoty) i oni podchodza do tego dokladnie tak samo. To taki promyczek nadziei wsrod tego calego mojego narzekania na KK, bo jednak to jego przedstawiciele nauczyli mnie takiego podejscia. KK nie podoba mi sie jako instytucja. A nalezy zrozumiec, ze wiara (serce i dusza) pojedynczego czlowieka nie ma z instytucjonalizmem nic wspolnego. I jak sie to zrozumie, mozna zaczac wierzyc, pomimo iz nie podoba nam sie, to co robia wladze naszego Kosciola. Przeciez ja dobrze wiem, ze KK nie znosi celibatu glownie z powodow finansowych - ten kto mysli, ze jest inaczej jest po prostu naiwny... A Bog nie ma z tym nic wspolnego - no moze tylko tyle, ze dal ludziom wolna wole... I ludzie sobie wymyslaja rozne dziwne rzeczy czasami...
Obrazek
Awatar użytkownika
Lilly
Lady
Lady
 
Posty: 942
Rejestracja: wt 09.09.2003 10:13
Lokalizacja: Wrocław/Częstochowa (Moonglade)

Postautor: Tyhagara » śr 31.03.2004 23:53

O bejzkik i właśnie takich rozmówców nie lubię. Podałeś znakomity przykład. Jeśli mamy się nawzajem krytykować (ja jeszcze nie zacząłem) to lepiej przenieśmy się na Off Topik. Jeśli uważasz, że nie piszę na temat, hmm, cóż to jest twoje zdanie, ale jeśli tak istotnie jest to pewnie moderator zwrócił by mi uwagę. Nie robi tego, więc zakładam, że jest wszystko ok.

A żeby nie dać pretekstu moderatorowi ( :wink: ).
Co do religii. Po prostu ja to widzę (w bardzo dużym skrócie) następująco.
Jezus Chrystus i duch święty to źródło.
Apostołowie których nauczał Jezus, to nauczyciele.
Watykan to nauczyciele, ale niższej rangi niż apostołowie.
Kolejni przedstawiciel KK, to kolejni nauczyciele, z tym, że ich 'ranga' spada w raz z funkcją jaką pełnią.
Czyli taki zwykły ksiądz z miasteczka jest prawie na końcu tej drabiny nauczycielskiej.

Teraz zadaniem KK jest przekazać wiedzę którą spisali apostołowie, a którą podał im Jezus Chrystus. Z tym iż należy pamiętać, że wiedza dla nauczyciela to nie wiedza dla uczniów. (w szkole mamy to samo, nauczyciel korzysta z innej książki i robi z niej kartkówki a nam podaje inna).
A więc mamy tu drogę. Od Jezusa, przez apostołów (którzy wszystko spisali), poprzez Watykan, aż do tego zwyczajnego księdza w sutannie który wykłada słowo Boże w kościele do , często analfabetów i prostych ludzi.

Teraz jest taka kwestia. Kiedy chcesz coś komuś przekazać to zależy ci na tym, żebyś był zrozumianym. (tak jak ja w tej chwili :)) Dla tego inaczej rozmawiasz z dzieckiem, a inaczej z dorosłym, a jeszcze inaczej z osobą starszą (różnica pokoleń). KK zwraca się do wszystkich ludzi, więc musi liczyć się z tym, że nie wszyscy zrozumieją to o czym mówi. Aby dotrzeć do jak największej liczby osób należy wybrać optymalne rozwiązanie. Ale optymalne rozwiązanie nie jest idealnym, bo takiego nie ma.

A więc KK, nie może po prostu podać jak najdokładniejszego tłumaczenia i dosłownego (jeśli to w ogóle możliwe bo język, w którym były pisane księgi trzeba jakoś przetłumaczyć, a tłumacz jednocześnie musi niektóre rzeczy zinterpretować, tak by nadać sens, taki sam jaki jest w oryginale.) Więc kontynuując dokładnego 'tłumaczenia' i kompletnego KK nie może podać do publicznej wiadomości. I nie jest do tego zobowiązany. Wiedza przeznaczona dla nauczycieli (a więc między innymi KK) nie jest wiedzą przeznaczona dla uczniów.
KK ma wskazać drogę wiernym. Nakreślił im plan, który przedstawił Jezus i przekazał najistotniejsze elementy. Natomiast to, jakim sposobem KK będzie dąży do celu i jakimi środkami leży w kwestii samego KK.
Pozdrawiam.
Tyhagara
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 704
Rejestracja: ndz 11.01.2004 15:30

Re: ds

Postautor: bejzkik » czw 01.04.2004 3:29

Tyhagara ok, wiec to jest, nazwijmy go, skrotem zasad ;)
a teraz Twoja krytyka ale nie taka bo mnie sie nie podoba ale konstruktywna, ze tak powiem wskazanie bledow i wypaczen na tyle powaznych ze kosciol sam z siebie powinien odrzucic przyczyny, nawrocic sie

Lilly pisze:I nie piszcie mi tutaj, ze wiara polega na zgadzaniu sie ze swoim Kosciolem, bo to jest dla mnie bzdura.


jesli jestes katoliczka to nie jest bzdura

Lilly pisze:jedna z nich bylo granie w rpg :D Coz... dla nas nie ma juz ratunku... (


ech to bzdury. mozna tak napisac o wszystkim. swiat jest pelny ludzi ktorych poglady rozmijaja sie o kilometry z zdrowym rozsadkiem. ale nie oznacza to ze taki np kk rowniez zbudowany jest na takich personach

Lilly pisze:Alez ja nie mowie o filozfii jako tako, tylko o filozofii Kosciola


a coz to wiec takiego?

Lilly pisze:Przykro mi, ze tak upraszczasz swoje wnioskowanie. Tak sie skalda, ze Ci ludzie byli naprawde inteligentni, a ksiadz wcale nie uzywal argumentacji "augustyna i tomasza"...


nie upraszczam. po prostu nic wiecej ni powiedzialas. jesli podasz argumenty stron to wtedy rozwiniemy temat
bejzkik
Lord
Lord
 
Posty: 1581
Rejestracja: sob 10.05.2003 11:27
Lokalizacja: sosnowiec/krakow

Re: ds

Postautor: Alganothorn » czw 01.04.2004 8:10

Lilly pisze:To ze nie zgadzam sie w 100% z tym, co mowi Kosciol (ale na przyklad w 90%), nie znaczy, ze nie wierze w Boga. I nie piszcie mi tutaj, ze wiara polega na zgadzaniu sie ze swoim Kosciolem, bo to jest dla mnie bzdura. Ja wierze, ze Bog istnieje, ze my istniejemy dzieki Niemu i ze zawdzieczam mu wszystko, co mam w zyciu. Zyje zgodnie z dekalogiem i chodze do kosciola (przynajmniej sie staram sie tak zyc). Przeciez nie moge byc potepiona, bo sie nie zgadzam w 100% z Kosciolem.

niestety Lilly, to nie jest bzdura i możesz być potępiona...
nie wierzysz? poanalizuj różnice mięzy poszczególnymi religiami w ramach chrześcijaństwa - może okaże się, że Twoja wiara to nie katolicyzm, ale luteranizm, kalwinizm albo jesteś Świadkiem Jehowy nie wiedząc o tym? mniej niż 9% różni te poszczególne 'frakcje', na dodatek te różnice wynikają właśnie z instytucji KK (może 'właśnie' to nie jest najlepsze słowo, ale mam nadzieję, że mnie zrozumiesz)...
katolicyzm jest monolitem, czy to się komuś podoba, czy nie, bierzesz go takim, jaki jest...
pozdrawiam
ps. odnośnie tarć Tyhagara - bejzkik: nie widzę, jako moderator, niczego złego w waszych dyskusjach, możecie sobie tutaj zbijać dowolne argumenty religijne w dowolny sposób nie bojąc się o reakcję moderatora
;-)
to, jaki styl dyskusji dobierzecie jest waszą sprawą dopóki mieści się jej przebieg w temacie topicu
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5085
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Tyhagara » czw 01.04.2004 9:33

Więc kontynuując myśl. Jeśli KK podaje do naszej wiadomości tylko to co uzna za stosowne i robi to w takiej formie jaką uzna za stosowną (a ma do tego całkowite prawo) to prowadzi politykę. Politykę nie w sensie, że tworzy jakąś partie czy coś, KK przyjmuje pewną strategię.

W większości przypadków kiedy chcemy coś przedstawić upraszczając lub zależy nam tylko na wydobyciu sensu, a nie na przedstawianiu czegoś w sposób dosłowny. To może dojść do wypaczenia źródła, właśnie poprzez przyjęcie innej formy. I o ile osoba której chcemy coś przekazać przyjmie za pewnik wszystko co mówimy to w końcu zrozumie sens oryginalnego przesłania. Oczywiście pod warunkiem, że podczas tego 'uproszczenia' nie popełnimy jakiegoś błędu logicznego.
Ale jeśli ta osoba zacznie analizować nasz przekaz, to może dojść do wniosku, że to co słyszy jest niepełne lub błędne. Chociaż może się zgadzać co do wniosków końcowych.
Postaram się to pokazać na przykładzie.
Czasem mówimy trafiłeś w dziesiątkę, a tak naprawdę jest to tylko taka przenośnia czyli inaczej (i o te inaczej mi chodzi) zdanie które ma nadać naszej wypowiedzi pewien sens, a nie chodzi tu o treść tej wypowiedzi, czyli o tą dziesiątkę i trafienie, chodzi o myśl która się za tym kryje. Możemy tą myśl czyli inaczej, cel naszej wypowiedzi, osiągnąć na różne sposoby. Jeśli zacząć analizować treść tego zdania okaże się, że w żadną dziesiątkę nie celowaliśmy i w nic nie trafiliśmy. KK chce nas przekonać, że w dziesiątkę celowaliśmy i trafiliśmy. Jeśli KK powiedział by, że to tylko taka forma, żeby przekazać treść, to w tedy krzykniemy - to powiedz mi dosłownie, a nie w przenośni. A tego zrobić nie może, bo jedni zrozumieją inni nie, a jeszcze inni zrozumieją coś całkiem odmiennego. (wiedza przeznaczona dla nauczycieli) I sens zostanie zatracony.

KK sam nadaje formę temu co ma za zadanie przekazać. Jeśli ktoś zrozumie sens tego przekazu to jest już w domu, dla tego nie jest wskazane by uczeń zagłębiał się w formę i kwestionował słowa nauczyciela, ma się skupić na celu. Jeśli zrozumie sens przekazu to być może zorientuje się że to wszystko to była tylko forma, która pomogła mu w zrozumieniu. Mówiąc w skrócie KK dąży do tego abyśmy odkryli Boga i znaleźli drogę do niego. Aby to osiągnąć posługuje się różnymi metodami, które sam sobie wypracował lub które wymyślili apostołowie, a które być może zasugerował im Jezus, przynajmniej część z nich. Więc KK stanowczo twierdzi, że na przykład musimy uczęszczać na mszę świętą, i musimy się spowiadać i musimy robić wiele rzeczy. Ale to nie jest celem samym w sobie, to jest środek który pozwoli nam na osiągnięcie celu.

Jeśli przyjąć, że Bóg właśnie tego chce co KK od nas wymaga, to w tedy Bóg zdaje się ludzki. Bo ta forma nie jest boską tylko właśnie ludzką. I Być może Bóg nie wymaga byśmy chodzili do kościoła, ale KK tak. Bo KK ma do wykonania pewne zadanie i musi tego jakoś dokonać. Być może sam sens WIARY jaki musimy pojąć jest tak ulotny i nieuchwytny, trudny do opisania, a wręcz nie dający się opisać (tak jak sama miłość), że sami apostołowie musieli się głowić jak to wszystko przekazać zwykłym ludziom. A że sami są ludźmi, to Duch Święty musiał ich wspomóc i pomagać im w opracowaniu dobrych wytycznych według których następni nauczyciele, będą mogli osiągnąć zamierzony cel. Jeśli będziemy robić wszystko co każe KK to mamy największe szanse, by w końcu zrozumieć sens i zasmakowac prawdziwej WIARY i pojednania z Bogiem. Jednak przekaz jaki dostajemy od KK jest ubrany w formę którą nadali mu ludzie, a wiec musi nosić znamiona ludzkie, Bo ten przekaz Boski jest nie do pojęcia przez zwykłego człowieka, chyba, że zostanie natchniony on Duchem Święty

Moja krytyka? Ja nie uważam, że KK robi coś złego. Ja się po prostu w niektórych kwestiach nie chce podporządkować, i nie podoba mi się to, że pomysły KK które on sam sobie wypracował są automatycznie przypisywane pragnienią Boga, czyli na przykład czołobitność.
Tyhagara
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 704
Rejestracja: ndz 11.01.2004 15:30

Postautor: Durendal Waldergrave » pn 10.05.2004 14:57

Sorry, ale nie napisze tu o chodzeniu do kosciola, bo jak widze, na tym topicu mozna rozmawiac na temat wszystkich kwestii dotyczacych religii ( przekonalo mnie to po zamknieciu jednego z innych topicow). A wiec mam do Was pytanie Drodzy forumowicze. skro Bog mowi, abysmy sie milowali to Dlaczego milosc homoseksualna ( nie chodzi nawet o sex) jest przez Kosciol tepiona ?? Czy oni nie maja takiego samego prawa do zwiazkow jak my ?? :twisted:

P.S Algi chrzescijanstwo nie jest najwieksza religia. Tez tak myslalem, ale na prawde nie jest. :twisted:
Fear is a part of the Dark Side,
fear is an angry,
angry is a hate,
hate is a suffering
- Yoda
Awatar użytkownika
Durendal Waldergrave
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 123
Rejestracja: pt 02.01.2004 20:30
Lokalizacja: Krotoszyn ( Wlkp. )

Postautor: Alganothorn » pn 10.05.2004 15:21

primo - możesz wyjaśnić swoją uwagę do mojej osoby?
secundo - w kwestii miłości homoseksualnej większość religii stoi na stanowisku, że jest to sprzeczne z naturą człowieka i jako takie jest potępiane; to, czy ktoś się z takimi naukami zgadza, czy nie to inna bajka
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5085
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Durendal Waldergrave » pn 10.05.2004 15:42

Napisalem ci Algi, poniewaz na moim temacie Ty mi napisales, ze chrzescijanstwo jest jedna z najwiekszych religii, a ja mowie ci, ze nie jest; nie chodzi tu teraz, czy wierze czy nie. To wszystko. Zadnych wiecej uwag nie mam :twisted:

Co do tego homoseksualizmu. To jak mamy postrzegac takich ludzi ? Sluchac kosciola i potepiac to co oni robia, ze zyja w takich zwiazkach, a nie innych. Czy wczuc sie w ich sytuacje i jakos ich zrozumiec, ale wtedy nie bedziemy postepowali zgodnie z nakazami kosciola czyz nie ? Jesli macie jakies propozyje to chetnie wyslucham. :twisted:
Fear is a part of the Dark Side,
fear is an angry,
angry is a hate,
hate is a suffering
- Yoda
Awatar użytkownika
Durendal Waldergrave
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 123
Rejestracja: pt 02.01.2004 20:30
Lokalizacja: Krotoszyn ( Wlkp. )

Postautor: Alganothorn » pn 10.05.2004 16:04

Durendal Waldergrave pisze:Napisalem ci Algi, poniewaz na moim temacie Ty mi napisales, ze chrzescijanstwo jest jedna z najwiekszych religii, a ja mowie ci, ze nie jest; nie chodzi tu teraz, czy wierze czy nie. To wszystko. Zadnych wiecej uwag nie mam :twisted:

a chwilę wcześniej
ten sam pisze:Algi chrzescijanstwo nie jest najwieksza religia. Tez tak myslalem, ale na prawde nie jest.

zastanawiam się, czy robisz sobie super żarcik, czy naprawdę nie dostrzegasz różnicy...
to, że coś jest jedną z największych religii nie oznacza, że największą jest - naprawdę nie dostrzegasz subtelnej różnicy?
przynależność do grupy nie oznacza wyłączności - idąc takim tropem rozumowania stwierdzenie, że jestem jednym z mężczyzn byłoby tożsame ze stwierdzeniem, że jestem jedynym mężczyzną... a nie ejstem
;-)
pozdrawiam
ps. EOT, następny post w OT będzie usunięty, w razie uwag personalnych, polecam odpowiedni topic i PM'y...
;-)
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5085
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Tyhagara » pn 10.05.2004 16:09

KK ma w kwestii homoseksualizmu dość jasne zdanie. Stosunek płciowy jest potrzebny żeby spłodzić dziecko, a nie po to, żeby się walić w dupę. Sory za to słownictwo, ale to najtrafniej chyba wyraża tą myśl. A więc nie chodzi tu o to, że oni się kochają, bo kochać się mają, miłośc braterska, matczyna, ojcowska. Więc kochajmy się, ale nie używajmy pewnych części ciała do zaspokajania swoich żądzy seksualnych, jeśli nie jest to zgodne z ich przeznaczeniem. Gdyby kościół mógł zakazać seksu oralnego to pewnie też by zakazał. Ale mało kto by go posłuchał w tej kwestii, więc KK tego nie pochwala, ale i jakoś specjalnie nie potępia, bo wie jakie sa realia (oczywiście oralny - kobieta - mężczyzna) I jest jeszcze pare innych spraw na temat seksu, jednak jeśli dzieci się rodzą i powieksza się rodzinka, to można przymknąć oko na to, co mąż i żona wyprawiają w łóżku (albo poza nim :wink: ) Natomiast nie można przymknąć oka, na miłość między osobnikami tej samej płci. Bo jasne jest, że ich związek opierra się tylko na robieniu sobie dobrze, a nie na, budowaniu rodziny.
Tyhagara
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 704
Rejestracja: ndz 11.01.2004 15:30

Postautor: Wotan » pn 10.05.2004 17:51

czytając Twojego posta przypomniała mi się scena z "Sensu Życia" - scena z katolicką rodziną - tak właśnie a propos budowania rodziny;-)

To tak mały OT, sorry Algi.
http://www.allsecrets.co.uk
moj film...
http://www.well-known-artist.com
Moja nowa odkurzona www, zapraszam!
http://www.vimeo.com/1271372 - moj showreel
Wotan
Pretorianin
Pretorianin
 
Posty: 1160
Rejestracja: pt 04.10.2002 23:52
Lokalizacja: Varsovia

Postautor: RaF » pn 10.05.2004 20:15

Tyhagara, mało z krzesła nie spadłem po tym drugim zdaniu w twoim poście :D

Generalnie rzecz ujmując, KK nie pochwala seksu jako takiego. Małżeństwo jest sakramentem, który ma na celu uświęcenie związku kobiety i mężczyzny po to, by mogli wydać na świat potomka (rzecz jasna, zwiększając tym samym liczebność wiernych KK). Tak przynajmniej grzmiał ksiądz na rekolekcjach przed laty ;)
"Diese nadmierne sformalizowanie starożytnego prawa zeigt Jurisprudenz jako rzecz tego samego rodzaju, als d. religiösen Formalitäten z B. Auguris etc. od. d. Hokus Pokus des znachorów der savages" -- Karol Marks
Awatar użytkownika
RaF
Katedralny Malkontent
 
Posty: 3498
Rejestracja: pt 04.10.2002 22:24
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: bejzkik » pn 10.05.2004 20:21

mozna spadac z krzesła ale co do stanowiska kościoła katolickiego to ma on racje
bejzkik
Lord
Lord
 
Posty: 1581
Rejestracja: sob 10.05.2003 11:27
Lokalizacja: sosnowiec/krakow

Postautor: Alganothorn » wt 11.05.2004 8:22

stanowisko KK jako takiego jest proste jak konstrukcja cepa i zostało już wielokrotnie wspominane na różnych topicach, jednak to, co zrobiło na mnie duże wrażenie ostatnio to lektura pewnego wywiadu w 'magazynie gazety wyborczej' ze dwa tygodnie temu;
był tam wywiad z księdzem katolickiem, który m.in. powiedział, że nie rozumie dlaczego jest tak potępiana miłość homoseksualna, skoro przesłaniem chrześcijaństwa jest właśnie miłość...
odważne słowa, może gdzieś w archiwach gw w necie można wygrzebać ten wywiad, szzerze polecam;
ciekaw jestem jakie szanse mają tacy księża na zmianę oblicza KK...optymizm nakazywałby wierzyć, że sporą, realizm sprowadza na ziemię, pesymizm grzebie jakiekolwiek nadzieje; ja tam jednak mam nadzieję, że będą mieli wpływ na oblicze KK, na razie cieszę się, że ksiądz może coś takiego mówić
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5085
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Durendal Waldergrave » wt 11.05.2004 20:07

Tyhagara tak jak myslalem skupiles sie tylko na seksie u homoseksualistow. Powiedzmy, ze nie obchodzi Nas teraz jak to ujoles walenie w dupe ( choc wiem, ze to sie od razu z tymi ludzmi kojarzy). Co myslisz na temat zwiazku partnerskiego ? Ci ludzie tacy sie juz rodza i co maja na to poradzic ? Czy nie moga miec jakies swojej drugiej polowki ?

Dla mnie takie zwiazki moga powstawac, nie widze w tym nic zlego, nie widze rowniez nic zlego w obcowaniu z homoseksualistami ( praca, sasiad itd.), ale nic poza tym. Inaczej to zdala ode mnie. Ci ludzie byli, sa i beda. :twisted:

O moze na koniec. Czy swiat bylby lepszy bez pedalow i lesbijek ? Wiem, ze to troche gdybanie, ale to dzial Philosophia. :twisted:
Fear is a part of the Dark Side,
fear is an angry,
angry is a hate,
hate is a suffering
- Yoda
Awatar użytkownika
Durendal Waldergrave
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 123
Rejestracja: pt 02.01.2004 20:30
Lokalizacja: Krotoszyn ( Wlkp. )

Postautor: bejzkik » wt 11.05.2004 20:37

wydaje mi sie ze zle go zrozumiales (albo ja)
chodzilo o to jak kosciol widzi sprawy homoseksualizmu. nie ludzie w tym kosciele zyjacy. dla kk najwazniejszy w tym przypadku jest aspekt fizyczny

nie rozmawiajmy wiec tutaj o tolerancji bo sie mozesz bardzo niemile rozczarowac (tak jak ja to kiedys zrobilem)
bejzkik
Lord
Lord
 
Posty: 1581
Rejestracja: sob 10.05.2003 11:27
Lokalizacja: sosnowiec/krakow

Postautor: Avathar » wt 11.05.2004 20:47

Ja sie wbije, ale nie na temat (sorry). Oczywiście na temat topicu spoko, ale nie na Wasz temat.

Otoz mnie zawsze interesowało to dlaczego Jezus i Duch Święty są Bogiem (tzn. osobami boskimi). Oczywiście Avatharek poszperał, poszukał no i znalazł... Jezus i Duch Święty zostali uznani za postacie Boga dopiero podczas któregoś z serii soboru. Skolei w innym źródle znalazłem, iz w Piśmie Świętym nie ma wzmianki o tym, ze Jezus jest Bogiem. Jezus jest Synem Bozym. Patrząc na to z drugiej strony - Jezus modlił sie do Boga ... Modlił sie do samego siebie ? Nie no ja jestem albo za tępy, albo sie czepiam... Pomocy ??

Pozdrawiam
Obrazek
Avathar
Lord
Lord
 
Posty: 1245
Rejestracja: sob 02.11.2002 0:18
Lokalizacja: Gdynia / Poznań

Postautor: Durendal Waldergrave » wt 11.05.2004 21:07

Mi sie wydaje Avathar, ze Jezus modlil sie do Boga, poniewaz potrzebowal rozmawiac z nim. Z kims do kogo ma szacunek, z kims kogo chce nasladowac ( co mu oczywiscie swietnie wyszlo). Kiedy sie modlil to do Boga-Ojca.
Jeszua byl Bogiem i nie ma co do tego watpliwosci ( czytajac Biblie). Tak wiec podsumowujac, nie modlil sie do siebie, bo to jest troche pozbawione sensu, ale do swego ojca, ktory tak jak on jest Bogiem. :twisted:

Zawile to jak paczka draży, ale coz. :twisted:
Fear is a part of the Dark Side,
fear is an angry,
angry is a hate,
hate is a suffering
- Yoda
Awatar użytkownika
Durendal Waldergrave
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 123
Rejestracja: pt 02.01.2004 20:30
Lokalizacja: Krotoszyn ( Wlkp. )

Postautor: Avathar » wt 11.05.2004 21:28

Durendal Waldergrave pisze:Mi sie wydaje Avathar, ze Jezus modlil sie do Boga, poniewaz potrzebowal rozmawiac z nim. Z kims do kogo ma szacunek, z kims kogo chce nasladowac ( co mu oczywiscie swietnie wyszlo). Kiedy sie modlil to do Boga-Ojca.
Jeszua byl Bogiem i nie ma co do tego watpliwosci ( czytajac Biblie). Tak wiec podsumowujac, nie modlil sie do siebie, bo to jest troche pozbawione sensu, ale do swego ojca, ktory tak jak on jest Bogiem. :twisted:

Zawile to jak paczka draży, ale coz. :twisted:


Chyba sie nie zrozumieliśmy...

Z tego co piszesz wynika, ze Jezus modlił sie do siebie. Przeciez on jest Bogiem ! Dziwnie tez brzmi, ze ma szacunek i chce nasladowac siebie. Mowisz w jednym zdaniu sie, ze nie modlil sie do siebie, a dalej, ze jest Bogiem ... nie no ... teraz wiem, czemu nie jadam drazy :twisted:

W Bibli NIGDZIE nie jest wprost powiedziane, ze Jezus i Duch Swiety są Bogiem. To co mamy teraz to jedynie interpretacje, ktore przedstawili Biskupi podczas soborów.
Wszedzie w Bibli zwracają sie do Jezusa jako do Syna Bozego...

Czy moze to ktos jezykiem przystepnym dla glupola (dla mnie :P) wyjaśnic ? I zeby nie bylo zawile jak paczka drazy :P:P :twisted: :twisted:

Pozdrawiam
Obrazek
Avathar
Lord
Lord
 
Posty: 1245
Rejestracja: sob 02.11.2002 0:18
Lokalizacja: Gdynia / Poznań

Postautor: bejzkik » wt 11.05.2004 22:19

patrzysz na to ze zlej strony
bog w trzech osobach jest przedstawiany tylko i wylacznie na nasze potrzeby. to nie jest tak ze te trzy postacie łacza sie
one sa jakby trzema aspektami boga, co tez jest blednie powidziane ale w przyblizeniu ukazuje o co chodzi

co do jezusa to jak wiesz zstapil na ziemi i stal sie czlowiekiem aby odkupic ludzi
bejzkik
Lord
Lord
 
Posty: 1581
Rejestracja: sob 10.05.2003 11:27
Lokalizacja: sosnowiec/krakow

PoprzedniaNastępna

Wróć do Philosophia

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości