Śmierć - bać się czy nie ??

Miejsce na refleksje, rozmyślenia i rozważania natury filozoficznej.

Moderatorzy: Alganothorn, Avathar

Śmierć - bać się czy nie ??

Postautor: Avathar » sob 27.09.2003 19:53

Nie wiadomo jak była odbierana śmierć w prehistorii. Jak nastawieni do niej byli ludzie i czy panicznie sie jej bali czy też była im ona obojętna. Wiemy jednak ,że w średniowieczu śmierć była swojego rodzaju rytuałem. Najlepiej było zginąć w walce , ze swoim mieczem , leżąc na plecach , patrząc na wschód. Śmierć była wtedy postrzegana zarazem za coś strasznego jak ,i za coś naturalnego. Ludzie oczywiście bali się śmierci , gdyż była ona nieunikoniona i wybierała sobie kogo chce , a jej decyzja była ostateczna. Lecz zarazem była ona czymś naturalnym , czymś co było jednym z najważniejszych elementów życia.
Teraz śmierć nie jest już rytuałem. Jest ona czymś straszliwym ,ale czymś przed czym można uciec dzięki medycynie. Czymś co już straciło na swojej grozie (pomijam zabójstwa dokonane przez jakiś psycholi).
Czy jednak nie powinniśmy zmienić tego wizerunku ?? Gdyż jeżeli Bóg istnieje ,to śmierć jest zaledwie początkiem naszego istnienia ... co się z nami dzieje po śmierci ?? Co o tym myślice ??

Pozdrawiam

P.S. Guess Who's Back :D
Ostatnio zmieniony sob 27.09.2003 20:13 przez Avathar, łącznie zmieniany 1 raz
Obrazek
Avathar
Lord
Lord
 
Posty: 1267
Rejestracja: sob 02.11.2002 0:18
Lokalizacja: Gdynia / Poznań

Postautor: zaan » sob 27.09.2003 20:03

1.jesli istnieje bog to rzeczywiscie nie powinnismy sie bac smierci, bo to poczatek 'prawdziwego' zycia, w koncu poznamy odpowiedzi na wszystko
2.jesli po smierci tracimy swiadomosc istnienia to rowniez nie ma sie czego obawiac, po prostu nas nie bedzie, nie bedziemy sie mieli czego bac
3. jesli po smierci czeka cos w rodzaju pustki/nicosci to juz gorzej...
na razie nie mam wiecej pomyslow ;)
It's fun to lose and to pretend...
Awatar użytkownika
zaan
Pustelnik
Pustelnik
 
Posty: 14
Rejestracja: sob 19.07.2003 17:31
Lokalizacja: (mał)opolskie

Postautor: Wampirek » sob 27.09.2003 20:19

Moim skromnym zdaniem śmierć jest zbawieniem. Daje ukojenie duszy i odpoczynek ciału. To ona przez wieki napędzała rozwój cywilizacji. Nawet w dzisiejszych czasach śmierć wywiera silny wpływ na ludzi, jeśli im o sobie przypomni. Według mnie to śmierć a dokładniej strach przed nią jest przyczyną powstania wielu religii. Ludziom żyje się łatwiej jeśli wierzą że istnieje coś, na co mają wpływ i co może ich uratować przed rozstaniem ze światem.
Statsuje ?? Pisz na gg ...
- - - - - - - - - - - -

"...Aniołami nie jesteśmy - aniołami czasem bywamy..."
Awatar użytkownika
Wampirek
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 87
Rejestracja: sob 27.09.2003 18:26
Lokalizacja: Z krainy pomiędzy niebem a ziemią...

Postautor: Sztickin » sob 27.09.2003 20:34

Dziwnym zbiegiem okoliczności dzis rozmawiałem z kolegą o śmierci, a oto co nasze mózgi wymyśłiły 8)

Łukasz (12:31)
ja sie boje smierci np, na jakas chorobe..
Paweł (12:31)
Tzn cierpienia
Łukasz (12:31)
czy bezsensownej
Paweł (12:31)
Niechciał bym mieć raka...
Łukasz (12:31)
rak juz nie jest cierpieniem
Łukasz (12:32)
sa takie srodki...
Paweł (12:32)
Właśnie
Paweł (12:32)
dziś myślałem
Paweł (12:32)
Co by było gdybym miał raka...
Łukasz (12:32)
sam sie czesto zastanawiam
Paweł (12:32)
Powiedziałbyś wszystkim
Łukasz (12:32)
hmm, nikomu
Łukasz (12:32)
dopiero jak by sie ukryc nie dałop
Paweł (12:33)
Gdybym miał raka... to nic bo jak bym umarł to bym już i tak nie czuł nic
Paweł (12:33)
Ja bym powiedział...
Łukasz (12:33)
zalezy, w co sie wierzy po smierci...
Paweł (12:33)
No właśnie w tym senk że ja nie wiem co jest po śmierci
Paweł (12:33)
i chciałbym się dowiedzieć
Łukasz (12:33)
i to jest najgorsze
Paweł (12:34)
Ale nie może być źle po śmierci
Łukasz (12:34)
dlaczego?
Paweł (12:34)
Coś się konczy coś się zaczyna
Paweł (12:34)
Ja nie wierze że coś się konczy
Łukasz (12:34)
byc moze sie konczy
Łukasz (12:34)
i niema juz nic
Łukasz (12:34)
czyli nas tez
Paweł (12:35)
To o tym się nie dowiesz
Paweł (12:35)
Narodzisz się jako następna świadomość po prostu lub
Paweł (12:35)
Niebo
Łukasz (12:35)
hmm...moze
Paweł (12:35)
Jeszcze mam czas
Łukasz (12:36)
a moze za 3 minuty rabnie ci gaz w domu?
Paweł (12:35)
Zastanawiałeś się
Paweł (12:36)
co by było gdybyś umarł
Łukasz (12:36)
bardzo czesto sie zastanawiam
Paweł (12:36)
Kto by przyszedł na Twój pogrzeb
Łukasz (12:36)
tym to sie nie obchodze wogole
Łukasz (12:36)
czy np. tym, co sie stanie z moimi zwlokami
Paweł (12:36)
Tzn. co by mówili o Tobie po śmierci
Paweł (12:36)
Czy by Cię wspominali...
Łukasz (12:37)
najbardziej to sie martwibym np. o rodzine
Paweł (12:37)
Ja też
Łukasz (12:37)
a co by mowili i czy by wspominali to by bylo przeciez niestotne
Paweł (12:37)
Ale ja się zastanawiam
Paweł (12:37)
kto tak naprawde tęsknił by za mną
Łukasz (12:37)
najwazniejsze, zebym ja sam sie cieszyl z tego, co JA zrobilem w zyciu
Paweł (12:38)
Ja się ciesze... ale czasem żałuje
Łukasz (12:38)
no wlasnie, najwazniejsze zebym przed smiercia nie mial wyrzuitów sumienia....
Paweł (12:38)
Zależy od dnia
Łukasz (12:38)
hehe
Łukasz (12:39)
czasami sobie tez mysle jak to bedzie...
Łukasz (12:39)
wogole jak umre w jaki sposob
Paweł (12:39)
Ja się nie boje śmierci i dobrze
Paweł (12:40)
Niechcę patrzeć jak ktoś umiera przedemną
Łukasz (12:40)
hmm...
Paweł (12:40)
Byle ktoś... ale by mi go brakowało
Łukasz (12:40)
jakl sobie wyobrazasz np. dzien smierci matki?
Paweł (12:41)
Tak ża 10lat to spox
Łukasz (12:41)
a co za 10 lat sie zmieni?
Paweł (12:41)
Ale w wieku 16 lat to horror
Łukasz (12:41)
ja tez sobie mowilem 5 lat temu, ze za 5 lat mnie juz cos takiego nie zmartwi
Paweł (12:42)
Bo narazie sam nie umiem na siebie zarobić
Łukasz (12:42)
hehe
Łukasz (12:42)
tez by byl problem.. ale nmie oto chodzi
Paweł (12:42)
A niby co...
Paweł (12:42)
A o co
Łukasz (12:42)
jak sie przezyje rozlake
Paweł (12:42)
E tam
Łukasz (12:42)
wyobraz sobie, ze clae zycie z kims jestes i od pewnego dnia tego kogos juz nie ma.
Paweł (12:43)
Szybko może minie
Paweł (12:43)
Ale mama to...
Paweł (12:43)
nie osoba na całe życie
Łukasz (12:43)
hmm, a kto?
Paweł (12:43)
I to trzeba rozumieć
Paweł (12:43)
Bardziej żona

itd.

sorry za ogromego posta....
Sztickin
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 546
Rejestracja: pn 14.07.2003 17:10
Lokalizacja: jestem?

Postautor: Chaon » sob 27.09.2003 22:28

Nie boję się śmierci, bo wierzę, że za nią czeka na mnie Bóg, jednak z chęcią bym sobie jeszcze pożył, bo podoba mi się moje życie. Gdybym miał niedługo umrzeć, to raczej martwiłbym się o tych, których opuszczam, niż o to co się ze mną stanie. No bo aż taki zły to ja chyba nie jestem... :)
Pozdrawiam
Czy nie czujesz całą swoją duszą jak staliśmy się niczym bogowie?
Awatar użytkownika
Chaon
Lord
Lord
 
Posty: 1921
Rejestracja: pn 16.12.2002 23:20
Lokalizacja: Szczecin

Postautor: Azirafal » sob 27.09.2003 22:41

I to jest największy plus religii. Człowiek wierzy, że po śmierci coś go czeka (ba! ma nawet opisane dokładnie co! :) ). To dlatego najwięcej nawróceń jest na łożu śmierci... Każdy, choćby nie wiem jak bardzo wierzący, boi się śmierci i umierania. Raz, że ból własny; dwa, że ból innych, którym na Tobie zależy; trzy, że tak naprawdę, to człowiek i tak się boi co tam będzie (nawet Chaon mówi: "CHYBA nie jestem aż taki zły..."). Wątpliwości zawsze są...
If you don't stand for something you'll fall for anything.
Awatar użytkownika
Azirafal
Arcypryk
 
Posty: 2138
Rejestracja: wt 07.01.2003 15:33
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Hifidelic » ndz 28.09.2003 11:04

Nie obawiam się śmierci, ale drżę na myśl o tym w jaki sposób może przyjść.
Na pewno nie chcę umierać na raka, znam tę chorbę zbyt dobrze... Jest to najpotworniejszy sposób opuszczania ziemskiego padołu jaki dane było mi poznać. Nie z autopsji oczywiście - ale naprawdę wiem o tej chorobie wyjątkowo dużo. Ciężko jest zachować godność do końca, kiedy nowotwór pożera twoje ciało. Nie wierzcie w to, że są środki, dzięki którym się nie cierpi, to bzdury. (Chyba, że chodzi o takie, że od razu po nich wykitujesz :) ) Prawda jest taka, że nawet morfina nie pomaga.
Mam przeczucie że po śmierci będzie mi równie dobrze, jak było przed urodzeniem. Nie cierpiałem chyba wtedy za bardzo...
Polecam lektury dotykające tej materii (mniej lub bardziej bezpośrednio) Kielich - W. Łysiak; Hawking - krótka historia czasu; I. Nowikow - Rzeka czasu;
Ostatnio zmieniony wt 30.09.2003 10:00 przez Hifidelic, łącznie zmieniany 1 raz
Awatar użytkownika
Hifidelic
Spammer!!!
Spammer!!!
 
Posty: 1453
Rejestracja: ndz 13.07.2003 18:27
Lokalizacja: Uroczysko

Postautor: Siliann » ndz 28.09.2003 20:00

Gdy się nad tym zastanawiam to dochodzę do wniosku że śmierć jest bardzo fajnę instytucją, zwłaszcza jeśli oznacza po prostu zaprzestanie istnienia, a więc wreszcie święty spokój i odpoczynek od tego świata. Ale nie zmienia to faktu, że gdy moje życie było w zagrożeniu to i tak uciekałam jakby mi skrzydła wyrosły. Więc nawet jeśli na na poziomie rozumu się jej nie boję, to gdzieś w środku jest ten naturalny instynkt, który każe mi się jej bać.
Siliann
Awatar użytkownika
Siliann
Pustelnik
Pustelnik
 
Posty: 4
Rejestracja: pn 15.09.2003 20:25
Lokalizacja: Dolina mgieł

Postautor: bejzkik » ndz 28.09.2003 20:24

na tyle nieuchronna aby jako oczywistą traktować ją bez strachu
i na tyle przerażająca w swej nieuchronności końca że nie można obejść obok jej tematu obojętnie
bejzkik
Książę
Książę
 
Posty: 2343
Rejestracja: sob 10.05.2003 11:27
Lokalizacja: sosnowiec/krakow

Postautor: Alganothorn » ndz 28.09.2003 21:51

kiedyś ujęto problem tak: kiedy jesteś Ty, nie ma śmierci, kiedy jest śmierć - nie ma Ciebie...czegóż się więc bać?
ale to pogląd Greków, a konkretnie jednego i jego szkoły filozoficznej, a Grecy nie zawsze mieli dobre pomysły...
...ale i tak miło tak myśleć, prawda?
:-)
nie boje się śmierci - bardziej już jej formy, jak napisał hifidelic;
po śmierci będzie to, na co zasłużyłem: coś lub nic, niemniej jednak wybieram zakład Pascala...choć moje postępowanie nie ma takiej, albo tylko takiej, motywacji
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5830
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Alganothorn » ndz 28.09.2003 23:50

hmmmm...
obniżyłem loty piszesz...
cóż, jeśli wyznacznikiem obniżenia lotów jest obecność posta na wyższym poziomie pisanego przez innego forumowicza to jest kwestia nie tyle poziomu mojego, ile realtywizmu, prawda?
;-)
a bardziej serio: nie wiem co sprawia, że widzisz w mojej wypowiedzi obniżenie lotów...
a co do rady: żyć zamierzam jak najbardziej, w kwestii pisania również nie ograniczam się do katedry...
ale to już raczej na PM'y rozmowa
:-)
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5830
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Einar » pn 29.09.2003 7:30

Ateiści mają inaczej. Wiem, że śmierć kończy wszystko, po niej jest nicość, pustka, niebyt. Nazwa się nie liczy. Życie jest pozbawione bardziej uniwersalnego celu. Nie muszę się starać, żeby po śmierci trafić gdzieś tam do nieba, piekła czy krainy wiecznych łowów. Łatwiej jest skupić się na życiu i przeżyć go tak jak się chce.

A gdybym miał raka to wolałbym sprzedać wszystko co mam, roztrwonić na przyziemne przyjemności, a jak sie pieniądze skończą strzelić sobie w łeb. Może to lęk przed cierpieniem... Śmierci na pewno nie należy się bać.
Einar
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 156
Rejestracja: pn 07.04.2003 9:49
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: bejzkik » pn 29.09.2003 9:43

hifidelic pisze:Algi (z dużej litery) obniżyłeś loty... po raz pierwszy zdarzyło mi się przeczytać mądrzejszego posta Grimfang niż Twojego


a człowiek myśli że mało go tu może zaskoczyć
bejzkik
Książę
Książę
 
Posty: 2343
Rejestracja: sob 10.05.2003 11:27
Lokalizacja: sosnowiec/krakow

Postautor: Shizm » czw 09.10.2003 12:43

A tam pieprzycie, ze smiec wam nie straszna.
Jak by jeden z drugim zobaczyli gnata w nich wycelowanego to by se portki obfajdali (oczywiscie ze strachu, bo z jakiej ze innej przyczyny :mrgeen: )

Smierc jest czyms strasznym kiedy sie umiera samemu, jezeli ma sie kolo siebie kochajace osoby, to wtedy mozna ja przyjac z godnoscia.
Oczywiscie kwestia wiary jest wazna, ale znam ludzi, ktorzy uwazaja, ze wiara powstala wlasnie po to by sie ludzie nie bali umierac i dla tego przemilcze ta kwestie.

Einar-->boisz sie wiec smierci, poniewaz bys odwrocil swoje zycie do gory nogami jak bys wiedzial, ze masz raka. Piszesz, ze bys wszystko sprzedal i uciekl, a ucieczka jest objawem strachu--to po raz. A po dwa to nagla smierc jest zrodlem strachu, nie wazne czy to dla ateisty czy dla wierzacego, bo jezeli eliminuje z naszego zycia kogos bliskiego, to wywoluje u nas strach przed nasza wlasna smiercia.

Wychodzi wiec na to ze kazdy sie boi, ale nie kazdy sie do tego przyznaje'

Pozdrawiam!!!!!!!!!!!!!
A dream that will come true is not a real dream
Obrazek
Awatar użytkownika
Shizm
Pretorianin
Pretorianin
 
Posty: 1483
Rejestracja: wt 12.11.2002 11:09
Lokalizacja: Guild Wars [MARS]

Postautor: Avathar » czw 09.10.2003 13:52

tam pieprzycie, ze smiec wam nie straszna.
Jak by jeden z drugim zobaczyli gnata w nich wycelowanego to by se portki obfajdali (oczywiscie ze strachu, bo z jakiej ze innej przyczyny :mrgeen: )

Hmm... częściowo masz racje , ale ja się nie boję śmierci jako takiej , tylko samotności , którą powoduje owa ... czy to umierają moi przyjaciele ,czy to umrę ja ... wątpie żebym spotkał tam zmarłych przyjaciół.

Smierc jest czyms strasznym kiedy sie umiera samemu, jezeli ma sie kolo siebie kochajace osoby, to wtedy mozna ja przyjac z godnoscia.

Zapomnienie jest gorsze od śmierci.

Pozdrawiam
Obrazek
Avathar
Lord
Lord
 
Posty: 1267
Rejestracja: sob 02.11.2002 0:18
Lokalizacja: Gdynia / Poznań

Postautor: Wampirek » czw 09.10.2003 15:19

Shizm napisał:
......A tam pieprzycie, ze smiec wam nie straszna.
Jak by jeden z drugim zobaczyli gnata w nich wycelowanego to by se portki obfajdali (oczywiscie ze strachu, bo z jakiej ze innej przyczyny :mrgeen: ).....

Jak dla mnie to śmierć sama w sobie nie jest straszna. Ludzie nie boją się śmierci jako śmierci tylko jako rozstania z bliskimi itp. Mało kto boi się umierania, większość boi się rozstania ....
Statsuje ?? Pisz na gg ...
- - - - - - - - - - - -

"...Aniołami nie jesteśmy - aniołami czasem bywamy..."
Awatar użytkownika
Wampirek
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 87
Rejestracja: sob 27.09.2003 18:26
Lokalizacja: Z krainy pomiędzy niebem a ziemią...

Postautor: Alganothorn » czw 09.10.2003 15:25

Shizm pisze:A tam pieprzycie, ze smiec wam nie straszna.
Jak by jeden z drugim zobaczyli gnata w nich wycelowanego to by se portki obfajdali (oczywiscie ze strachu, bo z jakiej ze innej przyczyny :mrgeen: )


nie boję się śmierci
a 'gnata' wycelowanego w siebie widziałem w życiu dwa razy; nie obfajdałem się, ale nikomu nie polecam, bo to mocne przeżycie...
dla jasności - tak, grożono użyciem, to nie była zabawa z pistoletem przyniesionym przez kolegę...

pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5830
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Hifidelic » czw 09.10.2003 15:54

ch&*owy klimat... szczerze współczuję. Coś więcej opowiesz? Rozbudziłeś ciekawość, pewnie nie tylko moją... Chyba że jest to przeżycie tak traumatyczne, że nie chcesz do niego wracać.
Obrazek
Debian Sid i jest git!
Awatar użytkownika
Hifidelic
Spammer!!!
Spammer!!!
 
Posty: 1453
Rejestracja: ndz 13.07.2003 18:27
Lokalizacja: Uroczysko

Postautor: Alganothorn » czw 09.10.2003 16:05

z kilku powodów nie będę o tym pisał;
nie tylko chodzi o mnie, chodzi o kilka osób z tym związanych, a także o możliwą reakcję bliskich mi osób, któe czasami tu zaglądają;
wybaczcie
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5830
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Sztickin » czw 09.10.2003 19:01

Hmm, co do grożenia niebezpiecznymi narzedziami. Ja miałem doczynienia tylko z nożem, ale co ważniejsze, osoba która mi tym narzędzeim groziła, użyła juz go na kimś innym... a mogłem to być ja.
Chociaż jeszcze mogę, bo mieszkamy na tym samym osiedlu :D
Sztickin
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 546
Rejestracja: pn 14.07.2003 17:10
Lokalizacja: jestem?

Postautor: Avathar » czw 09.10.2003 19:10

Algi ! Nie ma za co przepraszac :P Gupek :P

Zgadzamy sie chyba wszyscy z jednym. Nie boimy się śmierci , lecz boimy sie skutków jakie ona za soba pociąga. Mimo iż wizja śmierci też nie jest zbyt przyjemna ... zapewne ludzie żałują ,że czegoś nie zrobili albo chcieliby coś w swoim życiu naprawić.

Pozdrawiam.
Obrazek
Avathar
Lord
Lord
 
Posty: 1267
Rejestracja: sob 02.11.2002 0:18
Lokalizacja: Gdynia / Poznań

Postautor: Sztickin » pt 10.10.2003 17:15

A ja jednak się boję samej śmierci.
Sztickin
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 546
Rejestracja: pn 14.07.2003 17:10
Lokalizacja: jestem?

Postautor: Jakub Cieślak » pt 10.10.2003 21:49

Cóż, każdy myśli o śmierci, każdego ona fascynuje. Nie boimy się tego, co nas czeka po zaistnieniu śmierci. Boimy się samego aktu śmierci. Albo przyjdzie ona wraz ze starością, obumieraniem, wyłączaniem się kolejnych procesów i układów w naszym organiźmie, albo będzie zwięczeniem choroby, albo nastąpi gwałtownie z pomocą czynników zewnętrznych. To nas przeraża. Ten moment. Oprócz przerażenia wobec zaistnienia tego aktu, jako istoty przywiązane do pewnych reguł, zasad i tradycji boimy się zmiany. Zmiany stanu bytu na niebyt- cokolwiek to dla nas oznacza. Czy pójdziemy do nieba, czy przestanie nasza świadomość istnieć, czy reinkarnujemy się. Wszystko to wiąże się z oderwaniem się od życia doczesnego. Od czegoś, do czego przywykliśmy. Pytanie zaczynające ten topic powinno mówić: Dlaczego, nie: Czy.
Choć możemy pokładać w śmierci pewne nadzieje. Czasem zauważamy, że czasy, w których przyszło nam żyć przerażają nas i budzą w nas okropne wątpliwości. Wtedy myślimy, że czas przerwać połączenie. Niektórzy z nas się odłączają od "naszego matrixa"- popełniają samobójstwo, uważając, że po prostu wyjęli wtyczkę z kontaktu by nie nabijać sobie niepotrzebnie impulsów na rzecz czegoś, co nie sprawia im przyjemności. Mnie czasem przerażają nasze czasy, zwłaszcza, jeżeli mamy możliwość konfrontacji z takimi zjawiskami, jaki doznał Alg. Sam miałem podobną sytuację zagrożenia życia, słyszałem też historie swoich bliskich. Czasem wobec takich doświadczeń człowiek myśli, że to straszne, że to nazywamy cudem życia...
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: bejzkik » pt 10.10.2003 23:05

widziesz a ja się samego aktu nie boję. jakoś to będzie ;)

boję się tego że wszystko się skończy
bejzkik
Książę
Książę
 
Posty: 2343
Rejestracja: sob 10.05.2003 11:27
Lokalizacja: sosnowiec/krakow

Re: Śmierć - bać się czy nie ??

Postautor: Angbandrider » wt 14.10.2003 14:58

Avathar pisze:Teraz śmierć nie jest już rytuałem. Jest ona czymś straszliwym ,ale czymś przed czym można uciec dzięki medycynie.


Dzięki tej medycynie więcej ludzi umiera w bólu i katuszach, bo ziemia jest przeludniona a są miejsca gdzie ta medycyna nie dociera. Zamiast umrzeć ze starości 70 -letni dziadek może korzystać w pełni z życia, a 12 letni dzieciak z kraju trzeciego świata umiera z głodu nie przez godzinę, nie przez tydzień a niejednokrotnie latami.
I am the fallen angel who will punish you for all your sins
Awatar użytkownika
Angbandrider
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 278
Rejestracja: pn 30.06.2003 20:11
Lokalizacja: prosto z piekła

Postautor: bejzkik » wt 14.10.2003 15:22

eeee no tak zdarzają się takie przypadki ale co z tego wynika?
bejzkik
Książę
Książę
 
Posty: 2343
Rejestracja: sob 10.05.2003 11:27
Lokalizacja: sosnowiec/krakow

Postautor: Alganothorn » wt 14.10.2003 15:32

nie widzę związku, może to jakaś moja niedoskonałość, ale nie widzę: jaki ma związek rozwój medycyny z umieraniem z głodu?
ludzie umierali z głodu od początku świata i pewnie do końca świata umierać będą - nie chodzi tu o wytworzenie jakiegoś marazmu, albo wrażenie beznadziejności sytuacji, ale tak było, jest i będzie...
przez cały czas staramy sie ograniczyć liczbę osób cierpiących głód, ale 'staramy się' to najwłaścwisze słowo...
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5830
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Angbandrider » wt 14.10.2003 15:39

Związek jest prosty mamy koło 6 miliardów ludzi w związku z tym trzeba tym jakoś zarządzać, żeby ludzie nie powyżynali się nawzajem muszą coś robić => pracować, dzięki pracy z bogactw naszej ziemi człowiek może za zarobione pieniądze się utrzymać, ale nie każdy. Przy przeludnieniu (chiny indie) zwiększa się patologia, choroby - epidemie et cetera.
Według prawideł natury po okresie produkcyjnym człowiek powinien umrzeć - dzięki medycynie tak nie jest - żyjące trupy podtrzymywane są tylko dlatego bo tak jest humanitarnie i tak należy. Tak nie jest bo zawsze ktoś umiera żeby ktoś mógł żyć; zakłucanie równowagi przyrostu jest czymś nienaturalnym.
I am the fallen angel who will punish you for all your sins
Awatar użytkownika
Angbandrider
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 278
Rejestracja: pn 30.06.2003 20:11
Lokalizacja: prosto z piekła

Postautor: Alganothorn » wt 14.10.2003 15:45

pomijasz zupełnie czynnik zwany ekonomią: wcześniejsza śmierć osób, które jakże ciepło określiłeś mianem 'żywych trupów' nie da nic osobom umierającym z głodu...
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5830
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Angbandrider » wt 14.10.2003 15:57

Jak nie :?: Pieniądze i środki na podtrzymanie tych umierających spokojnie mogłyby iść na dwie miseczki ryżu dla hinduskiej matki z dzieckiem.

Pozdro
I am the fallen angel who will punish you for all your sins
Awatar użytkownika
Angbandrider
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 278
Rejestracja: pn 30.06.2003 20:11
Lokalizacja: prosto z piekła

Postautor: Alganothorn » wt 14.10.2003 16:02

wybacz szczerość, ale to jest naiwność: pieniądze na wyżywienie całego świata są - tyle, że ZAWSZE są inne cele aby je wydać, zdaniem wydających znacznie 'ważniejsze'...
o to mi chodziło: czy kasa zostanie wydana na ludzi w hospicjum, na nowy radiowóz, czy karabiny dla brygady piechoty i tak nigdy ich na oczy nie zobaczą głodujący ludzie
ot i tyle
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5830
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Angbandrider » wt 14.10.2003 16:09

Alganothorn pisze:wybacz szczerość, ale to jest naiwność: pieniądze na wyżywienie całego świata są - tyle, że ZAWSZE są inne cele aby je wydać, zdaniem wydających znacznie 'ważniejsze'...


To nie jest naiwność bo sam wiesz i widzisz jak jest, a ja to tylko opisuję, naiwnością byłoby gdybym próbował to zmienić.
I am the fallen angel who will punish you for all your sins
Awatar użytkownika
Angbandrider
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 278
Rejestracja: pn 30.06.2003 20:11
Lokalizacja: prosto z piekła

Postautor: Alganothorn » wt 14.10.2003 16:18

dlatego wspomniałem, że zapomniałeś o czynniku zwanym ekonomią...a właściwie polityką ekonomiczną, albo ekonomią polityczną (chyba ta druga bardziej, ale musiałbym skonsultować się z piękniejszą połową, której chwilowo nie ma obok);
a próbować zmieniać warto, tyle, że to nie naiwność, a idealizm
:-)
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5830
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Vampdey » wt 14.10.2003 16:30

Heheheh, to, że medycyna stoi na takim poziomie, że można ratowac ludzi to źle? Powiedz to komuś, że to źle, kto ma kogoś z blskiej rodziny 'żywego trupa'. Załóżmy, że nie bylo by medycyny... Wysłalibyśmy wszystkie środki tym glodującym ludziom? Stary, myśl! I winą głodu na świecie jest życie mojej rodziny?? Myśl! I określenie 'żywe trupy';... Boże...
Awatar użytkownika
Vampdey
Katedralny Malkontent
 
Posty: 4031
Rejestracja: sob 16.11.2002 20:34
Lokalizacja: Bełchatów/Łódź

Postautor: Avathar » wt 14.10.2003 16:38

Angbandrider pisze:Jak nie :?: Pieniądze i środki na podtrzymanie tych umierających spokojnie mogłyby iść na dwie miseczki ryżu dla hinduskiej matki z dzieckiem.

Pozdro


Teraz pierdolisz. Równie dobrze ja mogę powiedzieć "Po co nam jędząca baba z jakimś gówniarzem ?? I po co nam staruchy ?? Do piachu ! Niech ci co mają dobrze sobie żyją !".

Angbandrider pisze:
Alganothorn pisze:wybacz szczerość, ale to jest naiwność: pieniądze na wyżywienie całego świata są - tyle, że ZAWSZE są inne cele aby je wydać, zdaniem wydających znacznie 'ważniejsze'...


To nie jest naiwność bo sam wiesz i widzisz jak jest, a ja to tylko opisuję, naiwnością byłoby gdybym próbował to zmienić.

Naiwnością nie jest to ,że chce się coś zmienić. Naiwnością jest to ,że SIE LICZY ,że sie coś zmieni bez naszej pomocy. Gdybyś chciał , pracował i mobilizował innych Twój cel napewno by sie ziścił.
Dzięki tej medycynie więcej ludzi umiera w bólu i katuszach, bo ziemia jest przeludniona a są miejsca gdzie ta medycyna nie dociera. Zamiast umrzeć ze starości 70 -letni dziadek może korzystać w pełni z życia, a 12 letni dzieciak z kraju trzeciego świata umiera z głodu nie przez godzinę, nie przez tydzień a niejednokrotnie latami.

Tak. Zachoruj na jakąś chorobę i teraz gnij. Medycyna to błogosławieństwo. Nawet jeśli ludzie cierpią , to tylko dlatego ,że jest nadzieja , jakakolwiek ale jest, że wyzdrowieją.

A teraz dam Wam ładny opr. :evil: Prosze Was bardzo. Zacznijcie pisac na temat. A jaki jest każdy może przeczytać ! A tak PS , widać ,że niektóre opinie (mimo iż nie na temat) są nieprzemyślane.Chodzi mi tu o wypowiedzi Anga. Jeśli są one przemyślane , to ten kto je pisze musi mieć poważne problemy. Nie mówię tego z złośliwościa. Nazywanie starszych ludzi "żywymi trupami" jest nastraszniejszą rzeczą jaką mogłeś wymyśleć. Nie wiem , może nie masz dziadków albo ich nienawidzisz, ale to jest chore. Pomyśl kiedyś ,że znajdzie sie taki jak Ty i powie ,że Twoi rodzice są zbędni. SIC !

Pozdrawiam
Obrazek
Avathar
Lord
Lord
 
Posty: 1267
Rejestracja: sob 02.11.2002 0:18
Lokalizacja: Gdynia / Poznań

Następna

Wróć do Philosophia

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość