RECENZJE utworów których właśnie słuchacie

Coś dla ucha.

Moderator: Sorden

Postautor: RaF » sob 23.12.2006 1:33

Trans-Siberian Orchestra, "Christmas Canon"

Idą święta, więc i świątecznie w moim Winampie (no i foobarze :)). Wbrew pozorom dział tu nie będę wytaczał :D Obecnie leci świąteczna wariacja wszędobylskiego 'Kanonu' Pachelbela. Bez specjalnych uniesień duchowych, ale bardzo przyjemne dla ucha - temat Kanonu praktycznie to gwarantuje ;) Muzyka elektroniczna: pianino, smyczki, dzwonki. Do tego dziecięcy chór śpiewający w kółko 'Merry Christmas' + dodatki - ot, typowa świąteczna piosenka z Ameryki. Miła, spokojna, akurat na kilka świątecznych dni.

Ostatnio w ogóle jakiś sobie pachelbelowy maraton robiłem, wynajdywałem wszelkiego rodzaju przeróbki i podróbki Kanonu, poczynając od symfonicznych aranżacji (moja ulubiona pod batutą Karajana), poprzez te 'poprawne', typowo barokowe, z kameralną kapelą, po różne wariacje: Satrianiego na akustycznej gitarze, Johna Two-Hawks (ten co z Nightwishem występował na 'Once') na fletach, Mantovaniego z typowym dla siebie kaskadowym stylem, rozmaitych wykonań na harfach, trąbkach, fortepianach, rockowych aranżacji Rich Nakatsu Group (ogólnie niespecjalne, choć z fajną solówką) czy słynnych już dokonań Jerry'ego C (choć mnie osobiście bardziej odpowiada wykonanie przez funtwo; rzeczy można obejrzeć odpowiednio tu (JerryC) i tu (funtwo)). Trafiłem nawet na monstrualnie rozciągniętą, dwudziestominutową wersję na skrzypcach w wykonaniu Davida Kobialki (cóż, człowiek lubi eksperymentować). W sumie przesłuchałem kilkadziesiąt utworów i przy każdym, gorszym czy lepszym, świetnie się bawiłem. Nie ma co, jednak Pachelbel rocks ;)
"Diese nadmierne sformalizowanie starożytnego prawa zeigt Jurisprudenz jako rzecz tego samego rodzaju, als d. religiösen Formalitäten z B. Auguris etc. od. d. Hokus Pokus des znachorów der savages" -- Karol Marks
Awatar użytkownika
RaF
Katedralny Malkontent
 
Posty: 3521
Rejestracja: pt 04.10.2002 22:24
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: RaF » czw 04.01.2007 1:22

Elgard, "Koncert wiolonczelowy E-moll"

Wykonanie, oczywiście, Jaqueline du Pre.

Sam nie wiem, jakie emocje się w tym utworze przewijają. Zależnie od nastroju słyszę coś innego: gorycz, żal, smutek, gniew czy zawiedzione nadzieje. Mimo że i lżejsze tony są tu obecne (szczególnie w drugiej części), ogólny wydźwięk jest jednak nieoptymistyczny.

Koncert w jakiś przewrotny sposób podsumowuje życie du Pre, która, jak się zdawało, osiągnęła wszystko. Okrzyknięta jedną z największych wiolonczelistek wszech czasów (ukłony dla tych, którzy owe 'wsze czasy' słyszeli), miała sławę i pieniądze, była podziwiana i rozchwytywana. Lekkoduch z natury, do tego z rodzaju tych, co mówią to, co myślą - wydawało się, że nie pozostaje jej nic, jak tylko radować się życiem. Ale tak naprawdę, jak można przypuszczać, nie tego pragnęła. Gdzie szukała miłości, zwykłego ludzkiego ciepła - tam znajdowała 'jedynie' podziw, szacunek i wyrachowanie. Czy jednak ludzie podziwiali ją, czy raczej jej grę? Kim byłaby bez wiolonczeli? Ot, pytania bez odpowiedzi, ale dające do myślenia. Łaknęła bliskości, ale o tą było coraz ciężej - nawet u, wydawałoby się, najbliższych. Ta poza lekkoducha mogła być równie dobrze przykryciem, osłaniającym chowaną gdzieś głęboko gorycz - stąd jej późniejsze załamania nerwowe. A potem choroba, która przekreśliła jej karierę - i tak naprawdę całe życie. I tenże utwór Elgara, z którym jest nierozerwalnie kojarzona, który był (i jest) bodajże najjaśniejszym przejawem jej mistrzostwa - on to wszystko w sobie ma. Nie chcę snuć tu głupawych domysłów, że to może właśnie dlatego du Pre tak doskonale go czuła, ponieważ byo w nim jej życie, ponieważ identyfikowała się z nim i pokazywała swą duszę. Nie ma to sensu. Niemniej można by się dopatrzyć (szczególnie z perspektywy czasu) pewnej paraleli, że tak to ujmę, emocjonalnej. W każdym razie lubię tak o tym myśleć.

A pomyśleć, że chciałem posłuchać Dvoraka... Cóż, jak widać - za wesoły :P
"Diese nadmierne sformalizowanie starożytnego prawa zeigt Jurisprudenz jako rzecz tego samego rodzaju, als d. religiösen Formalitäten z B. Auguris etc. od. d. Hokus Pokus des znachorów der savages" -- Karol Marks
Awatar użytkownika
RaF
Katedralny Malkontent
 
Posty: 3521
Rejestracja: pt 04.10.2002 22:24
Lokalizacja: Warszawa

-

Postautor: Cyrograf » śr 11.07.2007 15:16

Tooi Hi no Kizuato -Piano- Powolna melodia grana na pianinie. Pozwala sie uspokić, odprężyć i opanować myśli. Czasem jeżeli się wsłuchamy, możemy przemierzyć dzięsiątki kilometrów tylko w wyobraźni. Naprawde piękna.
You once said I lied to you? I still believe I was right! No matter where you are, whatever adversities you face, as long as you've got your life, something good is bound to happen. Something so totally awesome that would make up for all the bad stuff.
Awatar użytkownika
Cyrograf
Wojownik
Wojownik
 
Posty: 175
Rejestracja: pn 07.05.2007 16:07
Lokalizacja: Opole / Jełowa

Postautor: romulus » sob 09.02.2008 0:23

Może faux pas popełnię pisząc w tym temacie o tej piosence. Ale, jak żadna inna ostatnio nie wywołała u mnie gęsiej skórki na plecach.

Chodzi o YES, WE CAN. Jest to utwór pana, co się zwie Will.I.Am. W zasadzie tekstem tej piosenki jest przemówienie (lub ich zlepek) Baracka Obamy. Nie mogę przestać jej słuchać, choć do nucenia nie nadaje się wcale, ani przebojowa, ani melodyjna. Chyba chodzi o sam fakt, że jest to przemówienie polityczne. "Wyśpiewywane" dodatkowo przez szereg gwiazd show bizu i popu. Najpierw obejrzałem wideo na YouTube, potem wpadł mi w łapy utwór.

Nie mogę przestać podziwiać prawdziwej maestrii (jakakolwiek ona by nie była: muzyczna, słuchowa, marketingowa), która pozwoliła przemówienie kandydata na prezydenta przedstawić tak elektryzująco. Gdybym był obywatelem USA - to mimo republikańskich sympatii - pobiegłbym głosować na Baracka. Ma facet dar pociągania za sobą tłumu i życzę mu z całego serca, aby wygrał.

A może w fascynacji tą piosenką jest zazdrość i tęsknota, aby coś takiego przydarzyło się w Polsce: aby pojawił się polityk, który słowem pociągnie za sobą tłumy, bez chamstwa i walki. Albo, aby pojawiła się piosenka będąca takim politycznym manifestem, która nie zostanie utopiona w błocie drwin.

Bo słychać w niej prawdziwą wiarę w zmianę i prawdziwe pragnienie zmian. Jest to autentyczne i dlatego tak Amerykanom zazdroszczę.
A przecież to tylko przemówienie polityczne...

Yes, we can!
Don't blink. Don't even blink. Blink and you're dead.
romulus
Lord
Lord
 
Posty: 1396
Rejestracja: śr 29.11.2006 20:11
Lokalizacja: TARDIS

Postautor: Lilly » sob 24.07.2010 12:21

Ayreon - River of time

Ah, ciężko tak wyrwane z kontekstu, ale spróbuję... 13ty fragment epickiej opowieści o zagładzie, przetrwaniu, człowieczeństwie, cyklu istnienia. Rewelacyjna kompozycja podkreślona wokalem Hansiego Kürscha (Blind Guardian). Nie będę wnikać w to, o czym dokładnie to nagranie opowiada, bo bez całego kontekstu płyty jest to po prostu nie możliwe. Dodam jedynie, że doskonale zgrywa się z następnym po nim nagraniu E=mc2

Album zwie się 01011001 (binarnie Y w ASCII)

Dla zainteresowanych projektem Ayreon polecam info z wikipedii:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ayreon
(sama nie napiszę nic mądrzejszego niż tam jest, a kopiuj/wklej chyba nie jest nikomu potrzebne)
Obrazek
Awatar użytkownika
Lilly
Lady
Lady
 
Posty: 1091
Rejestracja: wt 09.09.2003 10:13
Lokalizacja: Wrocław/Częstochowa (Moonglade)

Poprzednia

Wróć do Muzyka

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron