Wkurzające zachowanie ludzi

Czyli tutaj rozmawiamy o wszystkim i o niczym... ;)

Wkurzające zachowanie ludzi

Postautor: Alganothorn » pn 30.03.2009 7:48

Jest poniedziałek, taki dzień nie skłania do miłości bliźniego;
taki dzień skłania do wynajdywania tysięcy drobiazgów, które u bliźnich irytują...
niniejszym wrzucajcie tu i dyskutujcie o tysiącach drobiazgów i poważniejszych spraw, które Was u innych denerwują - zaczynam od tego, co ostatnio namiętnie mnie wyprowadza z równowagi:
jestem-taki-do-przodu-i-mam-gdzieś-polecenia-stewardes-o-wyłączaniu-elektroniki
detal, szczegół, drobiazg, a od dłuższego czasu wyprowadza mnie z równowagi niesamowicie skutecznie; co więcej, takie jednostki to w 9 przypadkach na 10 Polacy (a zdarza się latać na lotach europejskich nie obejmujących Polski, więc porównanie jakieś jest): wyłączanie elektroniki nie obejmuje mojej, ja sobie mogę pograć, albo kalendarz sprawdzić w komórce, albo obejrzeć zdjęcia...
rozumiem, że komuś w samolocie się nudzi, ale zasady są ustalane nie dlatego, że ktoś jest złośliwą świnią, ale dlatego, że 'coś jest na rzeczy'; w czasie startu i lądowania wyłączone musi być wszystko, a przez cały lot urządzenia emitujące sygnały (np. komórki, czasami gps) - to nie jest naruszanie wolności osobistej, ale elementy bezpieczeństwa;
rozumiem, że ktoś namiętnie lata business class na lotach transkontynentalnych i ma ekranowane pomieszczenia, gdzie może bawić się elektroniką cały czas i przypadkiem leci ekonomiczna po Europie i się zapomniał - sęk w tym, że na ogół to są jakieś średniej klasy kierownicy (choć wolą termin 'managerowie') z przerostem ego i przekonaniem, że 'zasady są dla cieniasów';
druga irytująca sprawa, to wstawanie tuż, albo nawet przed zatrzymaniem samolotu, choć chwilę wcześniej rozbrzmiewa komunikat, żeby 'nie wstawać przed wyłączeniem sygnalizacji': reguły są dla cieniasów, mnie nie obowiązują, ja muszę mieć swój płaszczyk i zakupy z wolnocłówki od razu, my preciousss...
nie to, żebym spodziewał się czego innego: 15 minut za kierownicą w Warszawie w godzinach szczytu pokazuje, co w Polakach drzemie; przejazd powyżej 100 km polskimi drogami pokazuje, że reguły ruchu drogowego to w najlepszym wypadku sugestie dla Mistrzów Kierownicy, ale mimo wszystko wkurza mnie to straszliwie (na krótko, ale jednak);
poprawia natomiast humor zachowanie typowe dla Polaków i Włochów, czyli gromkie brawa po wylądowaniu: co prawda nie jest to tak częste na lotach o mniej urlopowym charakterze (np. Frankfurt czy Wrocław), ale jeśli miejsce odpowiednie (np. Gdańsk), to i brawa od graniturowców można usłyszeć...
aha, wkurza mnie też, że hipermarkety podnoszą ceny jabłek o 100% w weekend i te same jabłka w niedziele kosztują 7,99, a w poniedziałek 2,99; dla jasności: wkurza mnie te 7,99, a nie 2,99...
;-)

pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5830
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: nosiwoda » pn 30.03.2009 9:45

Analogicznie, ale w pociągach i tramwajach, i autobusach. Już na Wschodnim ustawia się kolejka do wysiadania na Centralnym. Po co? Nie wiadomo. Już przy Feminie zaczyna się bieg do drzwi, żeby wysiąść na Bankowym. Po co? Nie wiem.

Irytuje mnie lans.
This space-time continuum is ruled by Pa Gorg, Ma Gorg and Junior Gorg.
nosiwoda
Książę
Książę
 
Posty: 2842
Rejestracja: śr 18.10.2006 12:57
Lokalizacja: zewsząd

Postautor: RaF » pn 30.03.2009 10:29

Co do pociągów, to tendencji takiej nie zauważyłem. Do wysiadania na Centralnym ludzie zbierają się w tunelu, przynajmniej w pociągach, którymi ja jeżdżę.

Co do zachowania pasażerów samolotów, to się zgadzam z Algim. Też irytuje mnie ignorowanie procedur, wstawanie kiedy samolot jeszcze kołuje, zrywanie się tuż przed startem, bo koniecznie trzeba jeszcze coś wyciągnąć z bagażu podręcznego, ustawianie się w kolejkach do wyjść, kiedy samolot jeszcze się nawet nie zatrzymał.

Żeby dorzucić do puli marudzeń: irytuje mnie zachowanie ludzi w pojazdach komunikacji miejskiej (gł. autobusy) polegające na tym, że wszyscy ustawiają się jak najbliżej drzwi (nawet jeśli nie wysiadają na najbliższym przystanku, kiedy takie zachowanie można by zrozumieć) i robią tłok, że wejść jest trudno, podczas gdy w przejściach czy w przegubie jest jeszcze masa miejsca.
"Diese nadmierne sformalizowanie starożytnego prawa zeigt Jurisprudenz jako rzecz tego samego rodzaju, als d. religiösen Formalitäten z B. Auguris etc. od. d. Hokus Pokus des znachorów der savages" -- Karol Marks
Awatar użytkownika
RaF
Katedralny Malkontent
 
Posty: 3521
Rejestracja: pt 04.10.2002 22:24
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Beata » pn 30.03.2009 11:11

Zauważyłam, że najbardziej irytują mnie drobiazgi - rzeczy dużego kalibru jakoś łagodniej przyjmuję. Ale drobiazgi, zwłaszcza te wynikające z totalnej beztroski i bezmyślności, potrafią bardzo pięknie doprowadzić mnie do wybuchu. Na przykład gdy jakiś kierowca zaparkuje na przejściu dla pieszych i aby ominąć zawalidrogę trzeba przez krzaki się przedzierać albo skakać przez łańcuchy, albo gdy kierowcy na widok rozkraczonego samochodu wolą trąbić znacząco, zamiast zatrzymać się i pomóc - choćby zepchnąć na pobocze. Albo, gdy w drzwiach do sklepu ktoś wchodzący z ulicy pcha się do środka, nie pozwalając wyjść... Niby to są wszystko bzdety, ale jakoś bardzo na mnie oddziałują...
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem. Karl Popper
Awatar użytkownika
Beata
Lord
Lord
 
Posty: 1689
Rejestracja: wt 09.09.2008 6:51

Postautor: Galvar » pn 30.03.2009 11:47

Mnie strasznie irytuje parkowanie aut na chodniku, którym codziennie podążam czy to do pracy czy w okolice dworca pkp. Sęk w tym, że jest ono tam dozwolone, ale wzdłuż chodnika jak wskazuje znak, a nie w poprzek czy na ukos jak to ma często miejsce. Skutkiem tego mały kawałek trawnika jest już od dawna klepiskiem, często błotnym, a przejść czasami nie ma jak. Marzą mi się w tym miejscu specjalne słupki ograniczające wjazd albo chociaż codzienne nękanie tych parkujących mandatami przez odpowiednie służby. :twisted:
Galvar, mag z charakterem. ;)
Galvar
Książę
Książę
 
Posty: 2607
Rejestracja: wt 07.06.2005 17:43
Lokalizacja: Gdańsk

Postautor: toto » pn 30.03.2009 18:02

Co mnie wkurza? Ostatnio taka jedna rzecz. Ludzie słuchający głośno muzyki w miejscach publicznych. Na przykład, siedzę sobie i czekam na zajęcia. Cisza (względna), rozmawiamy z kolegami i przychodzi koleś z komórką (laptopem) i puszcza muzyczkę przez pierdzące głośniczki swojego żałosnego grata.
So it goes
Awatar użytkownika
toto
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3468
Rejestracja: wt 01.01.2008 17:02

Postautor: Vampdey » pn 30.03.2009 18:33

1. Może to nie przejaw zachowania negatywnego, ale człowieka postawionego w takiej sytuacji denerwuje niemiłosiernie: wybieranie produktów z spożywczaku z obsługą przez 10 min. Mały osiedlowy sklepik, a kobieta przy kasie dyryguje:
-Kiełbasa świeża? Można zobaczyć? Nie, podziękuje. Jogurty... Bakomy to truskawkowych nie ma? Jogobelli tylko? Nie, Jogobelli nie... To Bakomy... morelowy. Ryż tylko w torebkach? Nie ma sypanego? Nie, ja w torebkach to nie... Sypanego nie ma? Pani nałoży tych cukierków czekoladowych 20 deko. <baba w tym momencie ogląda cytryny>. A jakie jeszcze są dobre? Nie, z orzechami nie... No, tamtych... A jakiej firmy? No, też dwadzieścia deko nałoży <baba nie ogląda cytryn, bo brzydkie, ale prowadzi selekcję jabłek i wybiera z całej skrzynki dwa, które od biedy się nadają>.
^-- niby klient ma prawo, ale gdy człowiek który musi szybko coś kupić w spożywczaku czeka 15 min aż marudna kobieta skończy zakupy, to potem słyszy głosy zachęcające do mordu. No i mój pech sprawia, że taką sytuację dwa razy w ostatnim czasie miałem.

2. Słuchanie muzyki z komórki o bardzo marnej jakości dźwięku. Jak pan ziom-totalnie-odlotowy robi to na chodniku idąc, to jeszcze jego problem. Jak ktoś słucha na głos muzy z komórki w tramwaju, to odechciewa mi się wszystkiego. A najlepiej, jeśli komuś sprawia przyjemność słuchanie techno/podobnych z komórki kiedy efekt jest taki, że zamiast muzy z głośnika dobywają się odgłosy podobne do wypuszczanych wiatrów.

3. Ludzie kłócący się o wszystko. Rozumiem, czasem w obliczu niekompetencji/całkowitego braku grzeczności urzędników/pracowników trzeba im coś powiedzieć, żeby jednak zrozumieli problem, ale NIENAWIDZĘ bojowej postawy takich-sobie-kowalskich i ich zdania, że kłócić się trzeba, żeby pokazać "jam kowalski i będzie pa mojemu". Np. ostatni dialog z tramwaju:
-Panie, co tu tak zimno?! <do kierowcy>
-Ogrzewanie jest włączone.
-Widać słabo!
-No proszę pani, widzę że jest włączone maksymalnie i nic więcej nie zrobię.
-Już ja to widzę!
-<druga z bab> Co ci odpowiedział?!
-Że jest włączone!
-Taaaa, akurat!
[Przemyślenie własne: zimno nie było].

Dialog ze sklepu, żona chce zapłacić kartą męża [na karcie jest męskie imię i nazwisko]:
-Ale to nie pani karta?
-No nie, męża.
-Przykro mi, ale nie możemy przyjąć karty która nie jest pani.
-Ale mój syn zawsze nią płaci.
-Tak, ale takie mamy zasady, niestety nie możemy przyjąć karty która na pierwszy rzut oka nie jest na panią.
-Ale... Jakikolwiek mężczyzna mógłby nią zapłacić?
-No tak to niestety wygląda.
-To hipokryzja jakaś!
-Proszę pani, to są odgórne zasady i nic nie poradzę.
-Bez sensu! To... to jest hipokryzja! Ja tu więcej nie przyjdę!

Każdy nowy dzień dostarcza nowych przykładów, jutro pewnie będą podpunkty 4 i 5.
Obrazek
Awatar użytkownika
Vampdey
Katedralny Malkontent
 
Posty: 4031
Rejestracja: sob 16.11.2002 20:34
Lokalizacja: Bełchatów/Łódź

Postautor: Alganothorn » pn 30.03.2009 21:30

ech, lektura Waszych wypowiedzi sprawia, że nie czuję się jak ktoś z zupełnie innej bajki...
;-)
dodam kolejną rzecz, ciężki kaliber:
wkurza mnie idiotyzm i głupota ludzka, a już dobija mnie to w pracy;
na szczęście doświadczam tego, przynajmniej w robocie, dość rzadko, ale u znajomych znacznie częściej, a zespoły projektowe u klientów to czasami wyjątkowy zbiór wybitnie 'utalentowanych' jednostek;
do pewnego stopnia mieszczą się tu ludzie, którzy mają zwyczaj informować o zmianach 'na dzień przed', wysyłają materiały o 16.45 etc.
w życiu codziennym ów idiotyzm i głupota to norma, nawet jeśli nie liczymy kierowców...
;-)
ha, byłbym zapomniał: wścibscy bliźni, z akcentem na sąsiadki...pytania, spojrzenia, donosiki, pełna opcja - jeśli masz pecha być ofiarą (znajomi mają to 'szczęście', nas 'tylko' wypytują), można dostać szału

pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5830
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Beata » wt 31.03.2009 7:00

Alganothorn pisze:wścibscy bliźni, z akcentem na sąsiadki...

Heh. Nie dalej jak wczoraj, gdy wieczorem wracałam z psem, zdecydowałam się przeczekać za drzewem (pies w takim przypadku to idealny pretekst) sąsiadkę, którą - na szczęście - przyuważyłam wcześniej. Gdyby nie ten szczęśliwy zbieg okoliczności, podczas wchodzenia po schodach zostałabym uraczona co najmniej dwiema mrożącymi krew opowieściami o sąsiadach i o ich perypetiach, które dla tej pani stanowią sól życia.
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem. Karl Popper
Awatar użytkownika
Beata
Lord
Lord
 
Posty: 1689
Rejestracja: wt 09.09.2008 6:51

Postautor: Lord Turkey » śr 01.04.2009 7:36

Naprawdę, urzekły mnie Wasze historie :wink: Pomysł na topik wyśmienity, wreszcie można zrzucić kilka przygniatających nerwy ciężarów. Co mnie irytuje na tyle często, by post pozostał aktualnym?

:evil: Widok zniecierpliwionej hordy oczekującej na przystanku i pchającej się do środka autobusu bez względu na to, że niektórzy chcieliby wpierw z niego wysiąść...

:evil: Mój "konik-iryt", czyli poruszanie się złą stroną chodnika, przechodzenie złą stroną przejścia dla pieszych - wszyscy na siebie wpadają, trzeba delikwentów omijać, często samemu schodząc z drogi, choć idzie się po "jedynej słusznej stronie"...
Gdyby tak ktoś jechał nie tą stroną, co trzeba - reakcja byłaby zupełnie inna. Może jakieś mandaty dla pieszych? Była akcja "trzymaj się prawej" na stacjach metra, może coś podobnego na ulicach? Marzenia...

:evil: Podobnie jak Beatę, irytują mnie kierowcy wjeżdżający na skrzyżowanie, choć nie ma szans na to, by udało im się z niego zjechać...

:evil: Rozwrzeszczane dzieciaki w środkach transportu miejskiego. Bynajmniej nie te najmłodsze, którym łatwiej wybaczyć wiele rzeczy, lecz najgorsze diabły - hałastra w wieku gimnazjalnym...
Obrazek
Krzysztof Kozłowski
Lord Turkey
Książę
Książę
 
Posty: 2960
Rejestracja: sob 15.02.2003 12:41
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Alganothorn » śr 01.04.2009 8:12

Dobra, wyjdę na potwora: wkurzają mnie dzieciaki opisane przez przedpiszcę, ale w środkach transportu lotniczego...2 godziny to pikuś, ale jak lot trwa 5 godzin? pół biedy, kiedy człowiek leci wypocząć, po wylądowaniu ma się ten tydzień, albo więcej, zdąży się zapomnieć, ale jak leci się służbowo, po drodze przegląda się materiały, a tu taka syrena za uchem...albo 'Jacuś, słoneczko moje', który realizuje się biegając z wrzaskiem po korytarzu, albo trzęsąc oparciem fotela, a jakakolwiek uwaga wiąże się z uzyskaniem informacji na swój temat, jakim to nieczułym potworem się jest (nawet stewardessy wolą 'urocze maleństwa' od spokojnych ludzi);
no i coś na pograniczu ludzi i instytucji: memory -> find -> Poczta Polska -> i wszystko jasne...naprawdę PP, instytucja, to jedno, ale dobór tamtejszych pracowników przeprowadzany jest wedle jakiegoś tajemniczego klucza kończącego się traumatycznie dla klienta; gorzej, jest tylko w urzędach
;-)
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5830
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: RaF » pt 01.05.2009 18:59

Irytują mnie zirytowani kierowcy ;) Kiedy jakiś baran wjedzie na skrzyżowanie, mimo że widzi, iż przed nim wszystko stoi, i że zastawi przejazd jadącym z boku - można się wkurzyć, pewnie. Sam się wkurzam i nierzadko pokazuję przez szybę, co o takim myślę. Ale zawsze na pasie obok musi się znaleźć ktoś, kto swoje święte oburzenie będzie musiał zakomunikować całej dzielnicy, i zaczyna dusić klakson, że mało go przez podwozie nie wypchnie razem z kierownicą, i zupełnie nie przyjdzie mu do głowy, że stojącemu na sąsiednim pasie mogą bębenki w uszach pękać. Ech, kierowcy...
"Diese nadmierne sformalizowanie starożytnego prawa zeigt Jurisprudenz jako rzecz tego samego rodzaju, als d. religiösen Formalitäten z B. Auguris etc. od. d. Hokus Pokus des znachorów der savages" -- Karol Marks
Awatar użytkownika
RaF
Katedralny Malkontent
 
Posty: 3521
Rejestracja: pt 04.10.2002 22:24
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: MORT » pt 01.05.2009 20:51

Palacze... Irytują mnie praktycznie pięć dni w tygodniu roboczym. Człowiek idzie na uczelnię, a tam wejście zastawia cały tabun. Pomimo lekkiego wiatru, chmura niewidocznego smrodu ciągnie się w promieniu dwudziestu metrów. Co gorsza, mimo, że człowiek stara się wstrzymać oddech, tłok jest taki, że wchodzi się zbyt długo, a poza tym przy otwieraniu drzwi wejściowych draństwo zaciąga do środka. Nie sposób wyjść z tego nie zaciągając się biernie, albo nie będąc czerwonym na całej twarzy.

Również palacze na przystankach, którzy nic sobie nie robią z zakazu palenia w "miejscach publicznych".

Palacze w lesie (trochę również śmieszą - wyszli się dotlenić?). Człowiek wychodzi pobiegać. Płuca pracują jak miechy - a tu ci nagle w twarz wieje chmurą smrodu tytoniowego...

Za to zupełnie śmieszą mnie palacze na rowerach. Bardziej zaciągać mógłby się ktoś tylko paląc i uprawiając jogging jednocześnie, ale takich jeszcze nie widziałem.

U mnie dziś Dzień Psioczenia na Palaczy :twisted:
słowa słowa, ciepłe rzeki mętnej wody
słowa słowa, jeśli uwierzysz to się utopisz
Awatar użytkownika
MORT
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 501
Rejestracja: pn 27.10.2008 22:17

Postautor: Alganothorn » pt 01.05.2009 22:16

Refleksja rowerzysty: piesi chadzający ścieżkami rowerowymi, urażeni niezwykle, że ktoś chce tędy jechać na rowerze, zachowujący się skrajnie nieprzewidywalnie ('pójdę prosto, albo przystanę, albo może skręcę, albo poszukam czegoś w torebce...');
właściciele czworonogów, które albo wyskakują pod koła ('tylko chce się przywitać/pobawić'), albo połączone z właścicielem smyczą (dobre i to, że nie latają luzem) tworzą partyzancką pułapkę na jednoślady (bo przecież właściciel po jednaj stronie chodnika, a pies na trawniku po drugiej, detal, że pomiędzy nimi biegnie ścieżka rowerowa...)

pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5830
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: RaF » sob 30.05.2009 21:33

Ludzie płacący za wszystko kartą. Ja rozumiem, że ktoś może akurat nie mieć przy sobie gotówki, czy że zakup jest na tyle duży, że płacenie gotówką byłoby kłopotliwe. Ale kiedy ktoś płaci kartą za paczkę papierosów, batonik czy lody, blokując na dłuższą chwilę kasę, to cholery dostać można. Ja nie wiem, czy to jakiś lans, czy inne licho, ale mam nieodparte wrażenie, że z kartami to się u nas przegina. Gdzie nie pójdę, zawsze znajdzie się jakiś kiep, który wyciąga ten lśniący i błyszczący plastikowy kartonik, po czym odgrywa cały rytuał (proszę PIN, pik pik pik, oj pomyłka, jak mogę wycofać?, proszę ten guzik, pik pik pik, ..., ..., ..., [czas na rzucanie oczami po okolicy, na rozmaitości przy kasie, na półki z dobrami, na samochody za oknem, na reklamę nowego soku, na telewizor], ..., ..., ..., brrrtrtrtrtbrtrtbrt, drrrrrrrrt, do widzenia, do widzenia). Nieważne: książka, płyta, prezerwatywa, na każdy zakup karta dobra. Że ja chcę tylko małą butelkę niegazowanej za równo 2 zeta (trzymam gotowe w dłoni, już mi spotniała) i lecę biegiem na pociąg - ale nie, coś, co bym w 5 sekund załatwił, trwać musi dobrą minutę. A nie daj Boże jak będzie awaria!
"Diese nadmierne sformalizowanie starożytnego prawa zeigt Jurisprudenz jako rzecz tego samego rodzaju, als d. religiösen Formalitäten z B. Auguris etc. od. d. Hokus Pokus des znachorów der savages" -- Karol Marks
Awatar użytkownika
RaF
Katedralny Malkontent
 
Posty: 3521
Rejestracja: pt 04.10.2002 22:24
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Jakub Cieślak » wt 02.06.2009 8:42

RaF, spadaj. Jestem za całkowitym zniesieniem waluty "analogowej". Wolę plastik. Nie znoszę nosić przy sobie gotówki i niejednokrotnie zdarzyło mi się płacić za byle pierdołę kartą. Niestety, technologia (zwłaszcza w Polsce) jeszcze nie jest na tyle boska by było to arcyszybkie. Czekam (jeszcze) cierpliwie na karty chipowe i na opcję płacenia jednym "pyknięciem" za drobiazgi.
A co mnie wkurza? Ogólnie ludzie, stąd lubię chować się w dziczy, nie ciągnie mnie do ludzi i nie jestem jakąś tam mega gwiazdą towarzystwa. Mogę spokojnie podpisać się pod wszystkimi Waszymi "wkurzaczami" i dopisać kilka swoich: brak wyobraźni, brak kultury, zero "społecznej wrażliwości". Ludkowie, żyjemy naprawdę w sporej ilości ludzi zagęszczonych na jakiś tam metr kwadratowy i ja bardzo sobie cenię ludzi, którzy potrafią czasem zastanowić się nad tym, co mogą zrobić by przynajmniej starać się nie przeszkadzać innym ludziom w istnieniu na tym samym metrze kwadratowym:
- na schodach ruchomych, jak są bierni, to ustawiają się po prawej stronie,
- dają szansę innym skorzystać z miejsca wokół siebie: na parkingu, w przejściu, na drodze, w środkach masowej komunikacji,
- jeżeli oddają się jakiejś pasji (muzyka, literatura, inne atrakcje), starają się tą swoją pasją nie wchodzić innym ludziom na głowę,
- starają się okazywać więcej pozytywnych emocji i uczuć wobec obcych, a nie każdego traktować jako chama, wroga, przestępcę, wariata, pijaka.
Ilu ludzi wokół Was, w sytuacji, która zmusiła ich do kontaktu słownego, wzrokowego, wykazała co najmniej pozytywne sygnały? Uśmiechnęła się, powiedziała miłe słowo, uczyniła jakiś grzeczny gest? Ja raczej jestem przyzwyczajony do wilczego spojrzenia, jakiegoś burknięcia, albo "olania".

Z innej beczki, z osobistych obserwacji wywnioskowałem, że to cały nowy trend, styl, szyk i fason z tą grającą muzyką. Kiedyś byliśmy "zaszczycani" czyimś gustem muzycznym dzięki "odkręconym volumie" i otwartym oknom w autach, mieszkaniach, czasem ktoś przeszedł z "jamnikiem" na ramieniu, czasem ktoś miał tak ustawione słuchawki, że wszystko było słychać (a ja sam się mogę pochwalić, że kiedyś miałem takiego walk-mana, który miał opcję "głośniczka" na obudowie i bardzo "inteligentny" suwak do uruchamiania jego, mogłem się kompletnie nie pokapować, że ów głośniczek właśnie ludzi raczy moją muzyką, a ja sobie spokojnie słucham muzyki na słuchawkach- suwaczek przy byle okazji sam się przesuwał). A teraz? Byle komórka potrafi "pierdzieć". Ludzie korzystają z tego dobrodziejstwa. Idą: młodzi, starzy- na spacer do lasu, do sklepu. I gra muzyczka. Jest fajnie, można się wyluzować, można urządzić sobie mini-karaoke, można sprawdzić, czy sąsiedzi podzielają nasz gust muzyczny.
O kierowcach można dużo powiedzieć, ale powiem Wam, że są też pozytywy: naprawdę zrobiła się moda na wpuszczanie, na ustępowanie. Są oczywiście dalej sportowcy, są dalej ślepi, są dalej ci, co nigdy nikogo za żadne skarby nie wpuszczą, choćby im miał cały lakier z auta zejść. Jednak ostatnio częściej obserwuję pozytywne zachowania. Zatem mój post kończę pozytywną obserwacją.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Asturas » wt 02.06.2009 10:18

Oj jest tego mnóstwo :(

1. Palacze. Zwróć im uwagę, powiedz, że nie życzysz sobie palenia w twoim towarzystwie to sie obrażą albo nawet o dyskryminację oskarżą.

2. Taksówkarze. Notorycznie łamią przepisy, pakują się na mój pas bez patrzenia, nigdy nie przepuszczają. Zawsze łamią przepisy odnośnie prędkości i jeszcze mają do ciebie pretensje, że jedziesz za wolno.

3. Kierowcy-kobiety i kierowcy ze Zgierza (jestem z Łodzi). Zabrzmi to bezczelnie, ale trzeba uważać podwójnie na samochody z rejestracją EZG. Nigdy nie wiadomo jak się zachowają :evil:

4. Brak miejsc parkingowych w Łodzi i ta część Łodzian, która najchętniej w ogóle zabroniłaby nam kierowcą jeździć i parkować. Wśród nich prezydent Kropiwnicki. Ostatnio zamiast zbudować parking, kazał postawic kilka fontann :x

5. Ceny książek, a właściwie fakt, że jest wysoki podatek (akcyza?) na papier.

6. Część amerykańskich i i europejskich sklepów internetowcych ciągle nie wie, że Polska jest w UE i nie chce sprzedawać na polski adres sprzętu elektronicznego (vide europejskie amazony). Pytanie dlaczego tak?

7. Mój były już Bank Pekao SA, który po 5 latach współpracy niemalże dosłownie powiedział żebym spadał. Co też nie omieszkałem zrobić.

8. Dresiarze

9. Rozwrzeszczani gimnazjaliści i powszechny wylgaryzm naszej młodzieży

Na razie tyle :)
Awatar użytkownika
Asturas
Najemnik
Najemnik
 
Posty: 91
Rejestracja: ndz 29.03.2009 15:11
Lokalizacja: Łódź

Postautor: Jakub Cieślak » wt 02.06.2009 10:39

Widzę, że lubisz grać w grę "Generalizacja"- nigdy, zawsze. :) Ja bym nie był aż tak odważny w stawianiu tych zarzutów:
- kierowcy-kobiety- to jest seksizm i dodatkowo teoria wyjątkowo chudziutka. Zwróć uwagę, że teraz kobiety często: prowadzą autobusy, tramwaje, lepsze terenówki, auta sportowe. Nie raz zostałem zaskoczony przez sportowe auto, że "jakiś cwaniak wysforował się przed innych", a potem na światach lukam, a tam rezolutna kobitka...
Do Twojej grupy niebezpiecznych kierowców wsadziłbym: Szalonych Kapeluszników- kapelusz na głowie kierowcy zwykle oznacza, że mamy do czynienia z istnym destruktorem porządku drogowego. Nigdy nie wiadomo, co się stanie. Nagle się zatrzyma, wrzuci prawy kierunek a pojedzie w lewo, stoczy się na mnie na stromym podjeździe?
Rejestracje? Phi, mówi się, że warszawiacy to najgorsi kierowcy, jedni mówią, że ci z regionów podkarpackich mają refleks szachistów i ruszą na zielonym dopiero jak ktoś zatrąbi. Teorii jest więcej niż rejestracji- tak według mnie. Ostatnio też miałem szansę zrewidować swoją teorię o tym, że to warszawiacy zawsze się wszędzie spieszą. Jechałem sobie spokojnie drogą drugiej kategorii w regionie suwalskich serpentyn, górek, wąskich dróżek, ostrych podjazdów. Byłem mocno zdziwiony, że wszyscy z lokalnymi rejestracjami mnie wyprzedzają. Wyraźnie się spieszyli i im jakiś warszawiak drogę tarasował. Gdzie ta słynna teoria, że na wsiach się nie spieszą, że im nigdzie nie śpieszy? Że stają na drodze by pogadać z sąsiadem zza miedzy? Że samochód im służy tylko do jazdy do kościoła?
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Alganothorn » wt 02.06.2009 20:40

Jakub Cieślak pisze: Byłem mocno zdziwiony, że wszyscy z lokalnymi rejestracjami mnie wyprzedzają. Wyraźnie się spieszyli i im jakiś warszawiak drogę tarasował. Gdzie ta słynna teoria, że na wsiach się nie spieszą, że im nigdzie nie śpieszy? Że stają na drodze by pogadać z sąsiadem zza miedzy? Że samochód im służy tylko do jazdy do kościoła?

Mój drogi - wyprzedzić autochtona to betka, ale gościa ze stolycy, to jest szpan, to jest lans, to jest coś...
;-)
mnie na trasach przerażają służbowe wozy z antenami CB - 160 km/h, chyba, że usłyszą o 'miśkach z suszarkami', albo działającym fotoradarze, wtedy potrafią depnąć w hamulec tuż przed Twoim nosem...
a irytacja? dopisuję taksówkarzy i współpasażerów z misją ewangelizacji rodaków, na ogół prezentując poglądy skrajne...

pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5830
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: MORT » wt 02.06.2009 22:12

@RaF:

Szczerze mówiąc, nie jeden raz staruszki szukały w portmonetkach odpowiednich drobnych przez pięć minut (nawet nie pozwalając ekspedientce sobie pomóc). Podczas gry płacenie kartą często trwa minutkę. To nie tak znowu długo, chociaż raczej nie mam jeszcze w zwyczaju płacić nią za drobne pierdółki. Zawsze jakaś drobnica po kieszeniach lata.

Asturas pisze:1. Palacze. Zwróć im uwagę, powiedz, że nie życzysz sobie palenia w twoim towarzystwie to sie obrażą albo nawet o dyskryminację oskarżą.

A tam, obrażą. Zwywyzać mogą człowieka, grozić.
2. Taksówkarze. Notorycznie łamią przepisy, pakują się na mój pas bez patrzenia, nigdy nie przepuszczają. Zawsze łamią przepisy odnośnie prędkości i jeszcze mają do ciebie pretensje, że jedziesz za wolno.

Zgadzam się. Jak przechodzę obok postojów taksówek, to zawsze komentują "gdzie to kto im nie wjechał". A jak ich czasem widzę na jezdni (choć nie wszystkich), to krew zalewa.
kierowcy ze Zgierza (jestem z Łodzi).

Też jestem z Łodzi, ale zgierscy kierowcy jakoś mi jeszcze nie weszli w paradę ;)
To o czym piszesz może to mieć związek z tym, że zdają egzaminy u siebie, a potem jak przychodzi poruszać się po dużym mieście, w nieznanym gąszczu ulic, potrafią się pogubić. Dotyczy to wszystkich miasteczek leżących w pobliżu większych miast. Ponoć niektórzy kierowcy zostawiają samochody na przedmieściach i przesiadają się na komunikację miejską.
5. Ceny książek, a właściwie fakt, że jest wysoki podatek (akcyza?) na papier.

To chyba poza tematem. Choć to przecież forum offtopu. Zła wiadomość jest taka, że VAT na książki może niedługo jeszcze pogorszyć sprawę.
8. Dresiarze

...co przypomina mi jeden zimowy wieczór, kiedy to wracałem od kumpla do domu.

Stałem na przystanku tramwajowym (tam gdzie Piłsudskiego przecina Kościuszki). Usłyszałem pisk opon. Po czym zobaczyłem, jak mercedes (który piszczał) wymija seichento(czy co to bylo...) i staje skosem przed nim. Ze środka wyłazi typowy, łysy dresiarz, podchodzi gorylim (dosłownie) krokiem do mniejszego samochodu, wali z nogi w lusterko, tak że szkło się sypie, po czym zanim ktokolwiek wychodzi z szoku już oddala się z piskiem opon w stronę Widzewa...

Pierwszy raz widziałem coś takiego i to o jeden raz za dużo.

9. Rozwrzeszczani gimnazjaliści i powszechny wylgaryzm naszej młodzieży

O to to to to. Używanie zbyt rozbudowanej interpunkcji dodaje im przecież tyle dojrzałości! :roll: Ale czemu ja się dziwię? Przecież nawet większość topowych polskich komedii z ostatnich lat promowała takie zachowania i język.
słowa słowa, ciepłe rzeki mętnej wody
słowa słowa, jeśli uwierzysz to się utopisz
Awatar użytkownika
MORT
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 501
Rejestracja: pn 27.10.2008 22:17

Postautor: Jakub Cieślak » śr 03.06.2009 7:01

MORT pisze:Ponoć niektórzy kierowcy zostawiają samochody na przedmieściach i przesiadają się na komunikację miejską.

Och, żeby to stało się normą. Byłoby bardzo fajnie. Sam gdybym miał wygodną i w miarę szybką komunikację do pracy, nie wahałbym się zostawić auta. Jest szansa, że za jakieś 30 lat metro będzie dojeżdżać w okolice mojej pracy, a już się mówi, że na trasie otwockiej ma się pojawić szybka kolej miejska. Zatem jest jakaś nadzieja na horyzoncie. Według mnie należy przestać się łudzić, że kolejne nowe drogi będą coś poprawiać. Nie chodzi o sprawność naszych drogowców, ale o ogólny problem komunikacji samochodowej. Samochodów będzie przybywać, jeżeli nikt nic z tym nie zrobi. Korki nie znikną. Będzie tylko gorzej.

MORT pisze:
9. Rozwrzeszczani gimnazjaliści i powszechny wylgaryzm naszej młodzieży

O to to to to. Używanie zbyt rozbudowanej interpunkcji dodaje im przecież tyle dojrzałości! :roll: Ale czemu ja się dziwię? Przecież nawet większość topowych polskich komedii z ostatnich lat promowała takie zachowania i język.

Nie, nie będę jeszcze sięgał po swoją piękną drewnianą laskę, nie, nie uniosę swojego pogiętego reumatyzmem palucha i trzęsącym się głosem nie będę wygrażał młodzieży. Na to jeszcze przyjdzie czas. :)
Swoją drogą emeryci też potrafią być wyjątkowo irytujący... :)
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Shadowmage » śr 03.06.2009 9:37

W kwestii kierowców z przedmieść - owszem, część tak robi (w Wawie przede wszystkim na trasie zachodniej), ale nie będzie to miało miejsca na szerszą skalę z trzech powodów:
- brak zintegrowanej sieci transportu masowego, czyli pociągi sobie, a autobusy sobie.
- P&R są budowane niemalże w centrum miasta. Ja sam jak dojeżdżam z Piaseczna, to jak już dojadę do najbliższego P&R (który i tak nie jest nikomu po drodze znacznej części osób jadących z południa Wawy) to mi sie nie opłaca zostawiać tam samochodu, bo jak tam dojechalem, to dajadę już wszędzie.
- rozkłady pociągów nie są pomyślane z głową - ląduje się w centrum o takich godzinach, że albo jest się spóźnionym do pracy, albo ma się jakąś godzinę czasu, z którą nie za bardzo wiadomo co zrobić...
Każdy czytelnik ma takiego diabła, na jakiego zasłużył.
Arturo Perez-Reverte, "Klub Dumas"
Awatar użytkownika
Shadowmage
Cesarz
Cesarz
 
Posty: 17961
Rejestracja: ndz 06.10.2002 15:34
Lokalizacja: Wawa/Piaseczno

Postautor: MORT » śr 03.06.2009 11:58

MORT pisze:O to to to to. Używanie zbyt rozbudowanej interpunkcji dodaje im przecież tyle dojrzałości! :roll: Ale czemu ja się dziwię? Przecież nawet większość topowych polskich komedii z ostatnich lat promowała takie zachowania i język.

Nie, nie będę jeszcze sięgał po swoją piękną drewnianą laskę, nie, nie uniosę swojego pogiętego reumatyzmem palucha i trzęsącym się głosem nie będę wygrażał młodzieży. Na to jeszcze przyjdzie czas. :)
Swoją drogą emeryci też potrafią być wyjątkowo irytujący... :)

Hehe. Jestem jeszcze na studiach. Ale serio, rozumiem przekleństwa używane w sytuacjach naprawdę stresujących. Spełniają pożyteczną rozładowującą rolę. Też mi się zdarza, choć rzadko. Natomiast kurwienia na prawo i lewo nie słucha się zbyt przyjemnie.

Co do kierowców zostawiających samochody na przedmieściach. Nie chodziło mi o to, że stan dróg i korki ich odstraszają (choć to pewnie też prawda), ale o to, że wielu z nich, robiących prawko w swoich mniejszych i spokojniejszych miastach, po prostu boi się wjeżdżać w ten gąszcz, ciasnotę i pomiędzy pędzących piratów drogowych. których zawsze sporo na drogach. (Dzisiaj jechałem na wykład za zakonnicą - podgoniłem za nią, żeby się przekonać, że jechała z prędkością 90km/h na ulicy z ograniczeniem do 50. Mają chody u św. Krzysztofa, że sobie tak pozwalają, czy co? :twisted: ; ale widać było, że radzi sobie na drodze, co zadaje kłam teorii, wg. której wszystkie kobiety to gorsi kierowcy :P).
słowa słowa, ciepłe rzeki mętnej wody
słowa słowa, jeśli uwierzysz to się utopisz
Awatar użytkownika
MORT
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 501
Rejestracja: pn 27.10.2008 22:17

Postautor: toto » śr 03.06.2009 18:50

Jakub Cieślak pisze:Ostatnio też miałem szansę zrewidować swoją teorię o tym, że to warszawiacy zawsze się wszędzie spieszą. Jechałem sobie spokojnie drogą drugiej kategorii w regionie suwalskich serpentyn, górek, wąskich dróżek, ostrych podjazdów. Byłem mocno zdziwiony, że wszyscy z lokalnymi rejestracjami mnie wyprzedzają. Wyraźnie się spieszyli i im jakiś warszawiak drogę tarasował. Gdzie ta słynna teoria, że na wsiach się nie spieszą, że im nigdzie nie śpieszy? Że stają na drodze by pogadać z sąsiadem zza miedzy? Że samochód im służy tylko do jazdy do kościoła?
Ludziom mieszkającym na prowincji też się czasem śpieszy ;)
No i prawda jest taka, że jeśli znają drogi, to jadą szybciej niż osoba, która jedzie trasą po raz pierwszy i spowalnia ruch. Dlatego wyprzedzają. I nie ma znaczenia blacha. Warszawska, poznańska czy wrocławska. Jedziesz wolniej, wyprzedzam cię. ;)
So it goes
Awatar użytkownika
toto
Wielki Książę
Wielki Książę
 
Posty: 3468
Rejestracja: wt 01.01.2008 17:02

Postautor: Jakub Cieślak » śr 03.06.2009 19:54

Wiesz, pierwszy raz tam nie byłem. Jechałem "dziarską" osiemdziesiątką, więc nie zawalałem drogi. Wydawało mi się to wręcz astronomiczną prędkością na tego typu drodze. Ale tylko mi się wydawało. Lokalsi jechali co najmniej po stówce.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Wotan » śr 03.06.2009 23:48

ja dopiero od niedawna jezdze i zauwazylem ze w porownaniu z UK chocby to w Polsce jezdza psychole. Nie wszyscy ale jest ich zdecydowanie za duzo.

Przyklad - jakas wioska w lubelskim, jade sobie i widze ze przejscie dla pieszych i matka z dzieckiem czeka, no to hamuje zatrzymuje sie, za mna jeden samochod sie tez zatrzymal. One wchodza na przejscie i w tym momencie zauwazylem w lusterku idiote ktory zaczal nas wyprzedzac. Jak zauwazyl pieszych to walnal po hamulcach tak ze sie zadymilo. W sumie zaluje ze nie spisalem numerow i nie zadzwonilem na policje.
http://www.allsecrets.co.uk
moj film...
http://www.well-known-artist.com
Moja nowa odkurzona www, zapraszam!
http://www.vimeo.com/1271372 - moj showreel
Wotan
Pretorianin
Pretorianin
 
Posty: 1163
Rejestracja: pt 04.10.2002 23:52
Lokalizacja: Varsovia

Postautor: Jakub Cieślak » czw 04.06.2009 7:28

I widzisz, tu jest problem. Jasna jest sytuacja, jak masz jeden pas w jednym kierunku. Kierowca wyprzedzający powinien pięć razy pomyśleć dlaczego stajecie, zanim się weźmie za wyprzedzanie (zwłaszcza jeżeli był znak przejścia). Często niestety obserwuję groźne sytuacje na drogach z dwoma pasami w jednym kierunku. Wtedy jeden się zatrzyma przed pieszym, a drugi pas nawet nie wpadnie na pomysł, że ktoś może zza auta wyleźć. W takich sytuacjach wg mnie wpuszczanie pieszego na przejście to trochę taka niedźwiedzia przysługa.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Wotan » czw 04.06.2009 20:39

no to sprostowanie - to byl jeden pas w jednym kierunku, przejscie nie bylo oznaczone tylko znakiem przy drodze na poboczu ale to byl taki znak wielki mrugajacy zawieszony na samym srodku nad droga, ten debil po prostu zupelnie zignorowal fakt ze tam jest przejscie dla pieszych a bylo widoczne z dobrych 300 metrow.
http://www.allsecrets.co.uk
moj film...
http://www.well-known-artist.com
Moja nowa odkurzona www, zapraszam!
http://www.vimeo.com/1271372 - moj showreel
Wotan
Pretorianin
Pretorianin
 
Posty: 1163
Rejestracja: pt 04.10.2002 23:52
Lokalizacja: Varsovia

Postautor: Vampdey » czw 04.06.2009 21:28

1. Palacze. Zwróć im uwagę, powiedz, że nie życzysz sobie palenia w twoim towarzystwie to sie obrażą albo nawet o dyskryminację oskarżą.


Szczerze mówiąc to bardziej denerwują mnie ludzie, którym wydaje się, że jak ktoś chce palić to może to robić co najwyżej we własnym mieszkaniu ;). Przepisy zakazujące palenia w miejscach publicznych? Największy idiotyzm! Zakaz palenia na przystankach już jest durny, jeżeli ktoś czuje się truty bo trzy metry dalej ktoś emituje trochę dymu to IMO niemała nadwrażliwość.

3. Kierowcy-kobiety i kierowcy ze Zgierza (jestem z Łodzi). Zabrzmi to bezczelnie, ale trzeba uważać podwójnie na samochody z rejestracją EZG. Nigdy nie wiadomo jak się zachowają


Hehe, sam nie mam jeszcze prawa jazdy, ale z bratem-często-moim-kierowcą mieszkamy w Łodzi i uwielbiam słuchać z jaką pasją za kierownicą narzeka na kierowców ze Zgierza :D. Widać serio coś w tym jest ;)

8. Dresiarze

Przypomina mi się jak z dziewczyną ostatnio jedziemy tramwajem, jest jakaś awaria, kierowca mówi na głos że nie pojedziemy dalej bo kolejny tramwaj się wykoleił. Wstajemy, obok nas siedzi Dresus-totalnus-HWDPus z słuchawkami na uszach. Widząc, że wszyscy wychodzą zdejmuje słuchawki i pyta się nas "Przepraszam, coś się stało?" - "Tramwaj przed sami się wykoleił" - "O kurwa do chuja...". Komentarz dziewczyny potem: grzeczne pytanie co się stało wydało jej się zadziwiające, następujący potem komentarz uświadomił że wszystko jest normalnie :D
Obrazek
Awatar użytkownika
Vampdey
Katedralny Malkontent
 
Posty: 4031
Rejestracja: sob 16.11.2002 20:34
Lokalizacja: Bełchatów/Łódź

Postautor: MORT » czw 04.06.2009 22:29

Vampdey pisze:Szczerze mówiąc to bardziej denerwują mnie ludzie, którym wydaje się, że jak ktoś chce palić to może to robić co najwyżej we własnym mieszkaniu ;). Przepisy zakazujące palenia w miejscach publicznych? Największy idiotyzm! Zakaz palenia na przystankach już jest durny, jeżeli ktoś czuje się truty bo trzy metry dalej ktoś emituje trochę dymu to IMO niemała nadwrażliwość.

Gdy człowiek nie pali, i dym papierosowy mu po prostu śmierdzi, to na prawdę przeszkadza. Może mam nadwrażliwy węch (mieszkam w Lesie Łagiewnickim), bo nawet spaliny w mieście mnie męczą, ale dym papierosowy mnie odrzuca (abstrahując zupełnie, że świństwo, powiedzmy sobie szczerze, truje).

Wcale nie myślę, że powinni palić tylko w domu, na przystankach zwykle nie zwracam uwagi i sam się usuwam na zawietrzną. Ale są miejsca, które naprawdę powinny być wolne od dymu, a niektórzy palacze sobie z tego nic nie robią.

Wkurza mnie też czasem, jak taki jeden z drugim pali na przystanku, a że autobus/tramwaj już jedzie i nie chcą zmarnować dymka, zaczynają go wypalać w ultra szybkim tempie, a gdy już wszyscy weszli do środka, zaciągają się mocno ostatni raz "by nie uronić ani kropli" i sami wskakują do środka. Po czym następuje wyyyyydeeechhhhh na twarze najbliżej stojących ludzi, a dopływ świeżego powietrza zwykle już odcięty.
słowa słowa, ciepłe rzeki mętnej wody
słowa słowa, jeśli uwierzysz to się utopisz
Awatar użytkownika
MORT
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 501
Rejestracja: pn 27.10.2008 22:17

Postautor: Jakub Cieślak » pt 05.06.2009 7:03

Vampdey pisze:Szczerze mówiąc to bardziej denerwują mnie ludzie, którym wydaje się, że jak ktoś chce palić to może to robić co najwyżej we własnym mieszkaniu ;). Przepisy zakazujące palenia w miejscach publicznych? Największy idiotyzm! Zakaz palenia na przystankach już jest durny, jeżeli ktoś czuje się truty bo trzy metry dalej ktoś emituje trochę dymu to IMO niemała nadwrażliwość.

Dla jasności, Vamp, kopcisz? Generalnie jest zasada, nie czyń nikomu tego, co tobie niemiłe, pamiętasz? Palenie nie jest zdrowe i fajnie jak osoba paląca ogranicza trucie do grupy osób palących. A jak truje tych, co nie palą i im smrodzi- niech sczeźnie gnida. Sam paliłem, przestałem i jestem teraz "neofitą". Mnie dwa razy bardziej drażni woń papierosowego dymu, jestem na to bardziej wyczulony. I jak mi taki "radar" ustawia się pod wiatą i raczy mnie dymem to mam ochotę zwyczajnie mu zgasić papierosa na nosie. Zakaz palenia w miejscach publicznych? Boski pomysł! Wiesz dlaczego? Z prostych przyczyn: ochrona zdrowia ludzi niepalących, którzy albo tam pracują, albo tam spędzają wolny czas. A budowanie oddzielnych pomieszczeń/ lokali użytkowych dla palaczy jest zwyczajnie nieekonomiczne. Generalnie: palaczu, truj się sam. I popieram każdą inicjatywę zniechęcającą do palenia. Palić nie musisz i nikt Cię do tego nie zachęca. A wręcz lepiej jak Cie zachęcają do rzucenia. Będzie lepiej dla Ciebie i dla Twojego portfela, jeżeli rozstaniesz się z tym świństwem.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: RaF » pt 05.06.2009 8:13

Jakub Cieślak pisze:RaF, spadaj. Jestem za całkowitym zniesieniem waluty "analogowej". Wolę plastik. Nie znoszę nosić przy sobie gotówki i niejednokrotnie zdarzyło mi się płacić za byle pierdołę kartą. Niestety, technologia (zwłaszcza w Polsce) jeszcze nie jest na tyle boska by było to arcyszybkie. Czekam (jeszcze) cierpliwie na karty chipowe i na opcję płacenia jednym "pyknięciem" za drobiazgi.

MORT pisze:Szczerze mówiąc, nie jeden raz staruszki szukały w portmonetkach odpowiednich drobnych przez pięć minut (nawet nie pozwalając ekspedientce sobie pomóc). Podczas gry płacenie kartą często trwa minutkę.

Też prawda. Więc może inaczej: jestem zwolennikiem nieutrudniania innym robienia zakupów, a to znaczy, że jak najszybciej załatwiam sprawy przy kasie i się usuwam, tak żeby inni mogli zakończyć własne sprawunki. W obecnych czasach oznacza to przygotowanie w gotówce dokładnie wyliczonej kwoty (choć rozumiem, że nie zawsze można takową posiadać). Wpikiwanie PIN-ów, czekanie na potwierdzenie transakcji, składanie podpisów itd. nie jest ułatwianiem komukolwiek życia. No, może różnym służbom, które dzięki temu mogą człowieka śledzić. Dlatego i zwolennikiem całkowitego zastąpienia gotówki elektroniką również nie jestem :P
"Diese nadmierne sformalizowanie starożytnego prawa zeigt Jurisprudenz jako rzecz tego samego rodzaju, als d. religiösen Formalitäten z B. Auguris etc. od. d. Hokus Pokus des znachorów der savages" -- Karol Marks
Awatar użytkownika
RaF
Katedralny Malkontent
 
Posty: 3521
Rejestracja: pt 04.10.2002 22:24
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: nosiwoda » pt 05.06.2009 8:18

Nie palę, natomiast jestem raczej rpzeciwny totalnemu zakazowi palenia w miejscach publicznych. Przy czym rozumiem przez to POZWOLENIE na palenie w pubach, kawiarniach oraz ZAKAZ palenia na przystankach i placach zabaw (czyli tak, jak teraz oficjalnie jest w Wawie), w kinach, teatrach, urzędach, bankach.
Prosta przyczyna - do pubu czy kawiarni idziesz się wyluzować. Bierzesz pod uwagę to, że niektórzy luzują przy kawce i papierosku. To jest specyfika tego miejsca. Nie podoba Ci się - idziesz do takiej, w której jest osobna salka albo całkowity zakaz. Albo godzisz się na trucie.
Natomiast inne wymienione przeze mnie miejsca mają inne cele. Bywają tam osoby (chodzi mi zwłaszcza o dzieci), które są tam z przyczyn zupełnie niezwiązanych z paleniem. Na przystanek trzeba iść, jeśli się chce gdzieś dojechać, na plac zabaw trzeba iść, żeby wleźć na małpi gaj czy huśtawkę. A do pubu iść nie trzeba - zwłaszcza z dzieckiem. Jeśli ktoś idzie do PUBU z dzieckiem na ręku, to powinien zostać zrugany, a nie samemu rugać, że dym wszędzie.
IMO.
This space-time continuum is ruled by Pa Gorg, Ma Gorg and Junior Gorg.
nosiwoda
Książę
Książę
 
Posty: 2842
Rejestracja: śr 18.10.2006 12:57
Lokalizacja: zewsząd

Postautor: Jakub Cieślak » pt 05.06.2009 8:38

Widzisz z tymi lokalami to nie jest tak prosto. W sumie fajnie- dość łatwo można ustalić, że w lokalach może być strefa palenia, albo że lokal jest tylko dla palących. No i fajnie. Tylko tak: strefa musi być skutecznie oddzielona od reszty lokalu (pamiętać należy jeszcze o takiej kwestii jak dostęp do toalety, przepisy pożarowe, etc.). Osoby zatrudnione w lokalu nie mogą być narażane na palaczy, jeżeli same nie palą, albo nie wyrażają na to zgody. Jak to usankcjonować prawnie? W umowach zatrudniony podpisywałby oświadczenie, że pali/ nie przeszkadza mu praca z palaczami? Kto by to potem kontrolował? Kontrolował, że na pewno osoby zatrudnione godzą się na te warunki, że te, które się nie zgodziły, nie muszą przebywać w strefie dla palaczy? Załóżmy jednak, że ustawodawcy idą na to i piszą ustawy jasno określające zasady zatrudniania i zasady kontroli, obdzielają tym obowiązkiem jakiś urząd kontroli (= dodatkowa kasa na to idzie, kolejna robota dla urzędów, które z obecnymi sprawami nie potrafią się ogarnąć). Zasadnicze pytanie= w imię czego wydawać publiczne pieniądze na tak skomplikowany proces, który nie daje gwarancji skuteczności? W imię wygody palaczy? A od kiedy to palacze mają być specjalnie traktowani?
W imię czego mają iść na to jakieś dodatkowe pieniądze publiczne, albo prywatni przedsiębiorcy mają na to wydawać więcej pieniędzy?
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Lord Turkey » pt 05.06.2009 9:03

Jestem za całkowitym zakazem palenia w miejscach publicznych. Prawo między innymi powinno chronić pewne wartości przyjęte w społeczeństwie, którego życie reguluje. Wolno nam popadać w nałogi i "urozmaicać" życie różnego rodzaju używkami (nie wszystkimi oczywiście :wink: ), ale skoro są to rzeczy szkodliwe, bardzo nieprzyjemne i (dla mnie) zwyczajnie głupie - to należy ich skutki ograniczyć do wąskiego grona ludzi, którzy decydują się na ponoszenie ich konsekwencji. Moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna twoja. Straszliwy truizm, ale w bardzo prosty sposób pokazuje, gdzie jest miejsce palaczy - z dala od tych, którym przeszkadzają. Na marginesie: wydawać grubą forsę na paczuszkę z napisem "Palenie zabija"? I jeszcze urzeczywistniać słowa czynem? Dla mnie jeden z największych absurdów życia codziennego :P Do tego dochodzą wszystkie skutki uboczne, które skutecznie odstraszają od palaczy innych ludzi - nawet wtedy, gdy nie palą... (wiecznie "przepalony" oddech, ubrania... brr).

Irytują mnie "korytarze śmierci" na uczelni - wychodzisz z budynku i natykasz się na szpaler palaczy takiej długości, że oddechu wstrzymać nie sposób. Zaś ilość dymu - ogromna, wszak każdy spieszy się, by wypalić "ile się da", bo zaraz koniec przerwy i znów walka o przetrwanie zajęć, byle tylko do kolejnego "szluga". :?
Obrazek
Krzysztof Kozłowski
Lord Turkey
Książę
Książę
 
Posty: 2960
Rejestracja: sob 15.02.2003 12:41
Lokalizacja: Warszawa

Następna

Wróć do Offtopicownia

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości