Z cyklu- ukultarnij się!

Czyli tutaj rozmawiamy o wszystkim i o niczym... ;)

Z cyklu- ukultarnij się!

Postautor: Jakub Cieślak » pn 07.06.2004 22:59

Słuchajcie, staramy się stworzyć dość spore, szerokie i bardzo pojemne koło ludzi, którzy chcą udowodnić, że katedrowcy nie gęsi, swój rozum mają. Tworzymy długie zdania, kłócimy się, polemizujemy, mądrze orzekamy: "moim zdaniem, według mojej opinii,...", używamy mądrych słów- jednym słowem próbujemy tworzyć obraz ludzi obytych ze światem i jego kulturą. I właśnie- opisujemy książki, które czytamy, recenzujemy filmy, które oglądamy. A co z innymi przejawami sztuki i kultury? Wystawy, przedstawienia, kabarety? Co z doświadczeniami z pola szeroko rozumianego jako życie towarzyskie? Niech już ktoś chociaż opowie, jak było na zlocie komiksowców, albo o tym, że przeczytał ciekawy artykuł. Poświęcam ten topic Waszym opowieściom o tym, co przeżyliście danego dnia, co pozwoliło Wam stać się o jakieś doświadczenie mądrzejszym.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Marc_us » pn 07.06.2004 23:20

Znaczy się chcesz tu jakiegoś BLOGa założyć? :D
Czy też kółko terapeutyczne w stylu "mam 28 lat i wpadłem pod tramwaj"? ;)
Obrazek
Awatar użytkownika
Marc_us
Lord
Lord
 
Posty: 1638
Rejestracja: wt 29.04.2003 16:03
Lokalizacja: Białystok (Ganimedes)

Postautor: Jakub Cieślak » pn 07.06.2004 23:36

Może ostatnie zdanie to sugeruje, dlatego poprzedzone zostało całkiem sporym zestawem zdań poprzednich, które chyba dość jasno określiły moje intencje. Dla przykładu: byłem dziś na kabarecie. Odbył się rzeczony w "Piwnicy pod Harendą" i został zaprezentowany przez wyjątkowo utalentowanych "Łowców.B z Cieszyna". Jest to humor z półki, którą lubię- absurd w guście Monty Pythona, żadnej polityki, żadnego dowcipu sytuacyjnego- iście surrealistyczna burleska, czyli: skecz, który boli (bolesny najbardziej dla wykonawców), dy klaszczers (czyli wyjątkowo udana podróbka Stompa), piosenka Stinga z pełnymi ustami, żart o babie z szybą u lekarza w trzech odsłonach. Słuchajcie- jeżeli lubicie dowcip surrealistyczny i uśmiechaliście się do Monty Pythonów- dobrze Wam radzę, przeglądajcie "dwójkę", oni tam się od czasu do czasu pojawiają a'propos różnych zebrań kabareciarskich. To są po prostu mistrzowie świata i okolic!
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: bejzkik » czw 10.06.2004 13:42

hmm
ja raczej pisze krotkimi zdaniami
zwykle robie bledy
nie opisuje szeroko tego co widze
chyba nie pasuje do modelu kulturalnego i inteligentnego czlowieka

bede drugim dnem katedry :)
bejzkik
Książę
Książę
 
Posty: 2343
Rejestracja: sob 10.05.2003 11:27
Lokalizacja: sosnowiec/krakow

Postautor: Jakub Cieślak » czw 10.06.2004 14:56

Powiem krótko: nie pierdziel mi tu, bejzkik! :D
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Tyhagara » czw 10.06.2004 15:20

No ja też robie błędy i kulturalny zabardzo nie jestem. Co z resztą podkreślam przy każdej okazji. Ja również mogę być drugim, a nawet trzecim dnem. Złośliwi powiedzą, że juz jestem dnem, i to nie tylko katedralnym.
Tyhagara
Lord
Lord
 
Posty: 1207
Rejestracja: ndz 11.01.2004 15:30

Postautor: Jakub Cieślak » czw 10.06.2004 16:16

No dobrze, koledzy z dna, może byliście na jakimś koncercie, kabaret zobaczyliście, teatr obejżeliście? Może powiecie coś o tym, jak próbujecie zabić swój wolny czas.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Vampdey » czw 10.06.2004 16:28

Ostatni raz w teatrze byłem na...
Łóżku pełnym cudzoziemców :).
Nie warto opisywać - trzeba zobaczyć bo poprostu śmieszne aż boki zrywać i miło zobaczyć czołowych polskich aktorów w tego typu spektaklach.
Z komedyjnych przedstawień wymienie jeszcze Prywatną Klinikę, równierz boki zrywać :).
Obrazek
Awatar użytkownika
Vampdey
Katedralny Malkontent
 
Posty: 4031
Rejestracja: sob 16.11.2002 20:34
Lokalizacja: Bełchatów/Łódź

Postautor: -WasyL- » czw 10.06.2004 17:20

Ja bylem ostatnio w teatrze rok temu(niby ze szkola ale bylo calkiem poza zajeciami i bylo nas 10 osob :P) na Rewizorze ,ta wersja z m.in młodym Szturem i Gajosem w glownych rolach. Przedstawienie jak przedstawienie ,moglo byc ,ale to chyba nie swiadczy dobrze o mojej kulturalnej stronie jak powiem ze wole chodzic do kina lub na koncerty a nie do teatru czy opery(bylem raz w zyciu i nie chce wracac ,Boze bron)

Co do kultury pisania to sorr ze nie uzywam polskich liter i moja interpunkcja kuleje... (a wogule to jestem dyslektykiem ,z tym ze juz po reedukacji ^^) zawsze moge dolaczyc do grupy tworzacej kulturalne dno katedry :P - nie obraze sie.
Obrazek
Awatar użytkownika
-WasyL-
Rycerz
Rycerz
 
Posty: 422
Rejestracja: sob 20.03.2004 17:02
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Jakub Cieślak » czw 10.06.2004 17:44

Byłem na tym Rewizorze, niestety nigdy nie uważałem tej sztuki za coś wielkiego i nie przekonała mnie ostatnia inscenizacja. Obsada znakomita, jednak reżyser nie uczynił niczego by z tej przewidywalnej historii uczynić coś niezwykłego. Po prostu przyzwoite przedstawienie.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: bejzkik » czw 10.06.2004 17:59

widze ze dno sie wypelnia

ja tez nie przepadam za teatrem wole przeczytac sztuke samemu
itp
wogole przedkladam kino nad teatr calkiem inny system odbioru wrazen itp

a co do opery to cie zaras wasyl upomne... kijaszkiem
bejzkik
Książę
Książę
 
Posty: 2343
Rejestracja: sob 10.05.2003 11:27
Lokalizacja: sosnowiec/krakow

Postautor: Marc_us » czw 10.06.2004 18:36

A tak właściwie to co to znaczy "ukultarnij się"?

Do teatru nie chodzę, wolnego czasu nie zabijam, a ostatnio wyciszałem kompa - wreszcie będąc w kuchni nie słyszę jak pracuje :roll:
Obrazek
Awatar użytkownika
Marc_us
Lord
Lord
 
Posty: 1638
Rejestracja: wt 29.04.2003 16:03
Lokalizacja: Białystok (Ganimedes)

Postautor: Gvynbleid » sob 12.06.2004 13:02

Ja ostatnio poprowadziłem akcję ukulturalniaj się jak byłem u dziadków we Wrocławiu. Poszedłem na wystawę Andrzeja Siudmaka (właściwie mogłem pójść w Katowicach no ale ...) i przespacerowałem się na sztukę pod tytółem "Sztuka", fenomenalna konfrontacja trzech przyjaciół jakże się różniących i różnie spoglądających na sztukę; najlepsze przedstwienie teatralne jakie widziałem. Polecam - wystawiany w Teatrze Polskim we Wrocławiu.
Obrazek
Awatar użytkownika
Gvynbleid
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 928
Rejestracja: pn 16.02.2004 10:59
Lokalizacja: Silesia sweet Silesia

Postautor: Gvynbleid » pt 30.07.2004 19:50

Z góry przepraszam za spam ale tak to chyba nikt by nie zauważył.

Ostatnie dwa tygodnie przesiedziałem znowu we Wrocłąwiu i widziałem reklamę przedstawienia Valkiria które będzie wystawiane przez parę ostatnich dni października tego roku w Hali Ludowej, jak więcie coś więcej piszcie proszę bom ciekaw a na plakaty zbyt wyczerpujące nie były, wogóle reflektowałby ktoś na to przedstaienie??
Obrazek
Awatar użytkownika
Gvynbleid
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 928
Rejestracja: pn 16.02.2004 10:59
Lokalizacja: Silesia sweet Silesia

Postautor: Louen » śr 11.08.2004 18:34

kilka miesięcy temu byłem na "Tango Tango" w Teatrze Jaracza w Łodzi... napiszę tak: gdybym to ja zaplacił za bilety to wyszedłbym po 15 minutach... kiedyś byłem bardziej ukiernkowany na teatr, ale trochę zmieniły mi się kryteria jeśli chodzi o rozrywkę...
wzorem dla mnie są zimą misie...
Awatar użytkownika
Louen
Paladyn
Paladyn
 
Posty: 560
Rejestracja: wt 02.09.2003 9:28
Lokalizacja: Łódź

Postautor: Vampdey » czw 28.10.2004 21:57

Ostatnio byłem na Chórze Alexandrowa, który w swojej trasie po Polsce zawitał nawet do Bełchatowa :).
Nie powiem, świetnie. Naprawde mi się podobało.

(Nie zapominając o profesjonalnym bełchatowskim nagłośnieniu, trzaski fenomenalne :D...)
Ostatnio zmieniony śr 09.02.2005 15:56 przez Vampdey, łącznie zmieniany 1 raz
Obrazek
Awatar użytkownika
Vampdey
Katedralny Malkontent
 
Posty: 4031
Rejestracja: sob 16.11.2002 20:34
Lokalizacja: Bełchatów/Łódź

Postautor: Alganothorn » pt 29.10.2004 8:04

Swoją drogą byłem z ukochaną na wystawie impresjonistów (kolekcja muzeum w Milwaukee) w pięknym mieście Gdańsku;
mimo wielkich plakatów i rozbudzonych nadziei zobaczyliśmy bardzo niewiele: rzeźbka Degas'a, kilka płócien 'nazwisk', ale za każdym razem z mało reprezentatywnego okresu...wśród 'nazwisk' takie tuzy jak np. Duffy - tak, też wiele o nim słyszałem przed tą wystawą, ale niekoniecznie w kontekście impresjonistycznego malarstwa
;-)
największym przebojem jednak był największy plakat reklamujący wystawę w centrum miasta wymieniający wśród malarzy niejakiego 'Reniora'...o tak, 'Renior' zapewnił wiele chwil dobrego humoru...
:D
pozdrawiam
ps. wystawa taka sobie, zważywszy cene biletów można chyba sobie darować ;-)
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5830
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Alganothorn » śr 17.11.2004 12:54

Arthur Miller
'Śmierć komiwojażera'
Teatr Narodowy (Scena Mała)

reż. K. Kutz
występują: J. Gajos jako komiwojażer, A. Seniuk jako jego żona, Zamachowski i Malajkat jako synowie, Kamiński jako szef i jeszcze kilka osób z dalszego planu

znakomita sztuka i jeszcze znakomitsza inscenizacja; wszystkie elementy najwyższej próby: scenografia, muzyka, a przede wszystkim - aktorstwo; Gajos na 'swoim' poziomie, czyli fantastyczny (choć widać pewne gesty i intonacje pojawiające się po raz kolejny, jak choćby radość, gdy komiwojażer dowiedział się o planowanym interesie synów jako żywo przypominała scenę radości z perspektyw związania się z rewizorem w 'Rewizorze'; nie przeszkadza w odbiorze sztuki, ale może niepokoić fakt, że taki ignorant jak ja to dostrzega ;-) ), Seniuk bardzo dobra; największe zaskoczenie to Malajkat i jego gra: o ile bowiem jego miłośnikiem nie jestem, to tutaj chylę czoła z jednej strony przed reżyserem, który obsadził doskonalę tę rolę, z drugiej - przed grą aktorską samego Malajkata; zagrał dynamicznie, porywająco, z uczuciem, ale i wyczuciem, jego aktorstwo, to, obok Gajosa, największy atut przedstawienia; na tym tle niknie nieco Zamachowski w roli młodszego brata, który gra solidnie, ale bez większego wyrazu, co u aktora tej klasy nieco rozczarowuje;
generalnie znakomite przedstawienie, gorąco zachęcamy razem z najpiękniejszą kobietą świata do obejrzenia spektaklu;
pozdrawiam
ps. bilety dość drogie, wejściówki po 20 pln ;-)
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5830
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Jakub Cieślak » śr 17.11.2004 14:06

To rzeczywiście wygórowana cena za wejściówki, jednak warto pomyśleć o takim wydatku w obliczu tak ciekawej propozycji. Chyba wezmę swoją najpiękniejszą kobietę świata i zaproszę :D
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Alganothorn » czw 18.11.2004 9:35

jedna jeszcze uwaga do spektaklu: zakończenie ejst nieco zbyt dosłowne - ostatniego elementu mogłoby spokojnie nie być i cała sztuka tylko by na tym zyskała;
rzecz jasna ejst to tyko skromna opinia dwójki widzów, cała reszta mogła mieć zgoła odmienne zdanie
;-)
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5830
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Alganothorn » śr 22.12.2004 9:31

'Królowa piękności z Leenane'
Teatr Dramatyczny

o fabule pisać nie będę, to akurat najłatwiej znaleźć
;-)
recenzeni podkreślali 'irlandzki klimat' tej sztuki - rzeczywiście, przez cały czas towarzyszy nam irlandzka muzyka (gra radio), rzeczywiście, charakterystycznie dla irlandzkich autorów Irlandia jawi nam się jako miejsce do bólu nudne i pozbawione jakichkolwiek szans na pracę, rozówj, wybicie się...no po prostu 'Arizona', tylko bardziej zielona
;-)
mimo jednak tych dwóch elementów spokojnie można sobie wyobrazić przenisienie akcji w inne miejsce, zwłaszcza w prowincjonalne rejony naszej części Europy - coś w tym jest, że jakieś pokrewieństwo polsko - irlandzkie istnieje...reasumując: jakkolwiek 'klimat' jest, to szarżować z nim w recenzjach chyba nie było sensu;
aktorstwo bez zarzutu; co prawda może nieco razić wychwytywanie tych samych póz i zachowań u Orzechowskiego (takich jak np. w 'Pamięci Wody'), ale wszyscy grają solidnie, a role kobiecie są już naprawdę bardzo dobre; bądź co bądź rola M. Dubrawskiej wybrana została najlepszą pierwszoplanową rolą kobiecą w ubiegłym sezonie i wybór nie pozostawia wątpliwości (jakkolwiek taki analfabeta teatralny jak ja nie zna ani ról, ani nawet nominacji kontrkandydatek ;-) )
scenografia zacna, dźwięk też dobrze dobrany
kwestia wstępu jest, jak to w Dramatycznym, bardzo miło: wejściówka 11 PLN, z racji okresu przedświątecznego (i sali w połowie pustej) siedzieliśmy z najpiękniejszą kobietą świata w pierwszym rzędzie
polecamy
:-)
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5830
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Wotan » czw 20.01.2005 10:22

"Merlin"
scena przy wierzbowej Teatru Narodowego

Cóż - powiem wam że to legenda o królu Arturze i Rycerzach Okrągłego stołu jakiej jeszcze nikt nie widział:-) Opowiadana językiem średniowiecznej ballady, jednak pełna rzeczy jak najbardziej współczesnych. Tego się nie da opowiedzieć. Jeżeli ktoś zechce się wybrać (wejściówka 15zł i łatwo o dobre miejsce często) -> to na pewno się nie zawiedzie.

Gra aktorska bardzo dobra, najbardziej podobał mi się jeden z moich ulubionych aktorów - Maciej Kozłowski.

Merlin wręcz wymiata i trzpie po pysku :-) Każdemu polecam tą sztukę.
http://www.allsecrets.co.uk
moj film...
http://www.well-known-artist.com
Moja nowa odkurzona www, zapraszam!
http://www.vimeo.com/1271372 - moj showreel
Wotan
Pretorianin
Pretorianin
 
Posty: 1163
Rejestracja: pt 04.10.2002 23:52
Lokalizacja: Varsovia

Postautor: Alganothorn » śr 09.02.2005 9:55

wyszło tak, jak wyszło i dopiero wczoraj kolejna porcja odchamiania teatralnego...

'Narty Ojca Świętego'
scena przy Wierzbowej, Teatr Narodowy

fabuła prosta: do Granatowych Gór ma przyjechać papież, co powoduje pewne ożywienie wśród mieszkańców...
co tam fabuła: jakie dialogi, jaka gra!
GW dała temu przedstawieniu 5 gwiazdek, maksa i na każą gwiezdkę ten spektakl zasłużył (nota bene 5 dostał też Merlin, za jakiś czas trza będzie skonfrontować ;-) );
sztuka autorstwa Pilcha, co zaowocowało świetnymi dialogami, inteligentnym humorem, aktualnym dowcipem i głębszym przesłaniem - rzecz jasna lepiej Pilcha lubić, jeśli się ktoś wybiera, ale anwet jeśli ktoś nie przepada, to i tak warto
:-)
aktorstwo...każdy zagrał świetnie, a Radziwiłłowicz jako burmistrz i Gajos jako ksiądz proboszcz byłi po prostu rewelacyjni (fakt, można dostrzec pewne 'schematy' gry u Gajosa, które znam np. z 'Rewizora', podobnie jak to było u Orzechowskiego w uprzednio recenzowanej 'Królowej piękności', ale naprawdę to nijak nie razi, nie u takiego kalibru aktora...) - trzeba zauważyć, że obie postacie były najbardziej 'pilchowskie' ze wszystkich, obie role najbardziej rozbudowane i najbardziej wymagające, obydwie doskonale się obroniły; byłęm bardzo ciekaw Radziwiłłowicza w teatrze, moja ciekawość zostałą nagrodozna fenomenalnym występem;
scenografia akurat chyba była najmniej udanym elementem przedstawienia, robiło wrażenie niezłe nagłośnienie i dobór dźwięków;
to jest jedna z tych sztuk, o których śmiało można powiedzieć, wypada ją znać - niesttey, jest to też sztuka modna, co owocuje wypełnioną po brzegii salą, ale jeśli się zaopatrzy sprytny człowiek w wejściówkę (15 pln) i szybko zajmie 'wejściówkową lokację' (krzesło na balkonie) może w komfortowych warunkach obejrzeć i spektakl i kłębiące się na dole celebrities (ok: kłębili się zwykli śmiertelnicy, a wśród nich prezes Walter z małżonką i Stuhr junior ;-) );
jednym słowem: gorąco polecam ja i najpiękniejsza kobieta świata
:-)
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5830
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Vampdey » śr 09.02.2005 15:47

A ja znowu na przedstawieniu komediowym byłem, tym razem padło na Testosteron.. Siedmiu mężczyzn (pan młody, znajomi, obsługa sali jak i przypadkowe osoby) spotyka się w miejscu niedoszłego wesela, chwilę po niedoszłym ślubie ;). Okoliczności i towarzystwo sprzyjają niewinnie zaczynającej się dyskusji na temat kobiet, życia, miłości. Dyskusja zaczyna się zaskakująco rozwijać, schodzi na najróżniejsze pobliskie tematy i pada wiele zaskakująco trafnych wniosków :).
Polecam, bo śmieszniejsze niż jaka kolwiek komedia z ekranu, jakie mialem okazje oglądać ostatnio - ataki śmiechu naprawdę gwarantowane :).
Obrazek
Awatar użytkownika
Vampdey
Katedralny Malkontent
 
Posty: 4031
Rejestracja: sob 16.11.2002 20:34
Lokalizacja: Bełchatów/Łódź

Postautor: Jakub Cieślak » śr 09.03.2005 11:24

Dawno tu już miałem coś napisać, ale cały czas brakło mi albo czasu, albo ochoty.
Ostatnie wyprawy do teatru:
"Porucznik z Inishmore",
"Pamiętnik",
"Królowa piękności z Leenane",
"Nieznajoma z Sekwany",
"Obsługiwałem angielskiego króla".
O tyle zabawnie, że porucznik i nieznajoma grane są we współczesnym, a pamiętnik, królowa i obsługiwałem- w dramatycznym. W tym porucznik i królowa piękności są autorstwa tego samego dramaturga.
"Porucznik z Inishmore" i "Królowa piękności..." są sztukami makabrycznymi. Pełnymi zwichniętych osobowości, niedojrzałości emocjonalnej i psychicznej, do tego dość brutalnymi. Porucznik ma ambicje być komedią, z kolei Królowa stara się być dramatem. O tyle, o ile reżyserowi Porucznika nie udało się mnie zbytnio rozbawić, to Królowa wywołała u mnie więcej szczerych uśmiechów i zrobiła na mnie lepsze wrażenie. Choć nie lubię być karmiony taką mieszanką przygnębiających zjawisk i postaci.
W przypadku porucznika mamy przykład dość jarmarcznego humoru do tego zainscenizowanego w sposób wybitnie podkreślający tą jarmarczność całej treści. Bardzo słabe aktorstwo. Warto nadmienić modnego ostatnio Borysa Szyca, który jest dobrze dobrany do roli zwariowanego terrorysty, który mści się za swojego kota. Warto wyróżnić Janusza R. Nowickiego za dobrą kreację, dojrzałą, spokojną i stonowaną. Genialnie tonizującą całą tą burleskę. Należy też wytknąć palcem reżyserowi obsadzenie w sztuce Przemka Kaczyńskiego, który w moich oczach jest aktorem rangi prowincjonalnej, pozbawionym talentu i wyczucia komicznego drewniakiem biegającym po scenie w kretyńskiej peruce.
Do tego w sztuce leje się krew, fruwają flaki i to ma być generalnie śmieszne. Mnie bardziej zniesmaczyło. Wyraźnie daleko reżyserowi do umiejętności grupy Montego Pythona- makabrą i idiotyzmem tak łatwo się nie rozśmiesza. U mnie mają jedną gwiazdkę.
W Królowej mamy do czynienia głównie z dramatem dwóch postaci. Sztuka wydaje się być dużo dojrzalsza i ciekawsza fabularnie od Porucznika. Jest w niej sporo ukrytego sarkazmu i delikatniejszego, bardziej subtelnego dowcipu. Choć i tu postacie potrafią nieźle irytować mnie, widza, ale tu wydaje się to być bardziej świadomym działaniem autora. O aktorach nie wspomnę więcej ponad to, że wszyscy tu dobrze są obsadzeni i do tego świetnie wykonują powierzone im zadanie. U mnie mają trzy gwiazdki.

W parze można zestawić Pamiętnik i Obsługiwałem. Oba wychodzą od tego samego reżysera. Oba są jakimiś rozliczeniami z niezbyt chlubnych zjawisk dotyczących bohaterów obu sztuk.
"Obsługiwałem" widziałem dwukrotnie, z nieznacznymi zmianami obsadowymi. Sama sztuka jest dość wartka, jednak trafiają się w niej momenty albo przydługie, albo niezbyt zgrabnie wlepione w całość. Szkoda, ponieważ bez tych elementów mielibyśmy naprawdę ostrą, dynamiczną opowieść o długim i skomplikowanym życiu człowieka, który zdradził swój naród by sięgnąć po coś, co wcale nie uczyniło go szczęśliwym. Widać jednak, że dość skomplikowana książka nie jest łatwym materiałem do przełożenia na język teatru. Zatem sceny wręcz genialne muszą tu sąsiadować ze scenami średnimi, albo niepotrzebnymi. Szczyt wirtuozerii inscenizacyjnej widać w scenie rozmnażania w myśl nazistowskich przesłanek, w scenach dojrzewania bohatera, a także w epilogu historii. Ogromną rolę ogrywają tu: wspaniała prosta scenografia, doskonale wyreżyserowane oświetlenie (jakby miało własną rolę w tej sztuce), mistrzowska muzyka przypominająca jakby klimaty z Amelii. Na końcu wymienię aktorów, których ogląda się z niekłamaną radością. Przede wszystkim młodego Krzysztofa Ogłozę, solidnego Waldka Barwińskiego i jak zwykle sprawnego Adama Ferencego w rolach głównych. Grają oni tego samego bohatera w różnych etapach jego życia. Każdy ma swój żywioł, każdy pokazuje wspaniale dany etap rozwoju bohatera. W tle przewijają się świetni: Krzysztof Bauman (zwłaszcza w roli niemieckiego nacjonalisty histerycznie wrzeszczącego Sieg Heil!), Maciej Szary, Sławka Grzymkowskiego warto zapamiętać, do tego Orzechowski grający po swojemu- mistrzosko, ale wciąż na jedno kopyto, a na koniec Wardejn. Zdzisława Wardejna uważam za ikonę polskiego aktorstwa. Mimo to widać, że aktor odchodzi niebawem na emeryturę i nie do końca pasuje mu rola, którą uprzednio grał Jarosław Gajewski. Ich postać- kelner Skowronek jest postacią ogromnie ważną dla sztuki, dla samego bohatera, który chce iśc ich przykładem, stać się takim człowiekiem, jak Skowronek, który obsługiwał angielskiego króla. W Gajewskim było widać ogromny talent do roli kogoś, kto swój zawód uważał za szczyt klasy, za pewny obowiązek wobec świata. Do tego kapitalnie oddawał wrażenie, że on wiedział dosłownie wszystko o zawodzie, o obsłudze dostojnych gości. Był arystokratą wśród kelnerów. Z kolei Wardejn jest bardziej flegmatyczny, wyraźnie zmęczony pracą i życiem- i w sensie wykonywanej roli i sensie swojej kariery. To już nie ta sama postać, to ktoś, kto już lekko ma dosyć swojej pracy i chcący już odpocząć. To nie jest postać, z której bohater sztuki chciałby brać przykład do naśladowania. Sztuce daję trzy gwiazdki i pół za inscenizacyjne perełki.
Pamiętnik jest przykładem formy, którą uwielbiam. Tu trudny problem, bardzo wręcz niewygodny, podawany jest z ogromną dozą lekkości, złośliwego humoru i dobrej obserwacji ludzkich zachowań. O to opowieść chłopaka o żydowskich korzeniach, który próbuje znaleźć się w rzeczywistości ksenofobicznej Polski. To Gombrowicz w czystym wydaniu. Złośliwy, prześmiewczy i wciąż aktualny. W całej oprawie wyróżniają się genialnie dobrani aktorzy. Anna Dereszowska jako poniżana matka głównego bohatera daje naprawdę wspaniały popis histerycznej religijności. Krzysztof Bauman ponownie pokazuje demona w postaci despotycznego ojca, który gardzi swoją żoną. Do tego Krzysztof Ogłoza, który gra młodego bohatera- tak cudownie niewinny, przejęty całą rzeczywistością, niewzruszony niechęcią i niepowodzeniami. W tle z kolei wrażenie robi Piotr Siwkiewicz w roli przewrażliwionego na tle polskości nauczyciela. Dla mnie cztery gwiazdki na bank!
Na koniec najmniej strawny kawałek- Nieznajoma z Sekwany. Na sztukę udaliśmy się dużą grupą o bardzo rozległym przekroju wiekowym i o bardzo różnej wrażliwości artystycznej. Wszyscy wyszliśmy z takim samym uczuciem niesmaku. Wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że sztuka od początku do samego końca nie umie się rozwinąć, jest opowieścią o niczym, jest zestawieniem postaci, które same nie wiedzą, co robią na scenie dramatu. Nie wiemy, czy to kryminał, czy przypowieść o ludzkich charakterach. Winy upatrywałbym w reżyserze, który sam chyba nie wiedział, co robi (ani z imienia, ani z nazwiska nie wymienię, żeby nie było tu żadnych głosów o niesprawiedliwość z mojej strony). Do tego niemiłym zawodem jest Borys Szyc w głównej roli, który gra prawie na tą samą nutę, co w Poruczniku z Inishmore. Czyżby nic więcej nie umiał pokazać? A może nie mając żadnych dobrych wskazówek od reżysera zagrał po swojemu?
W sztuce blednieje też kolejna gwiazda sceny polskiej- Leon Charewicz. Ten, w moich oczach- niegdysiejszy mistrz obrazowania nikczemnych charakterów, gra tu niby-rólkę policjanta. Chyba też braknie mu pomysłu i wyczucia do roli jakby zszywającej całość sztuki. Trzeba uznać, że już sama sztuka jako materiał nie pokazuje nic ciekawego i jest dośc miernym materiałem. Tu mogę się mylić, ponieważ to reżyser w zasadzie wybiera, montuje i tworzy całość ze sztuki wydobywając jej źródło na światło dzienne. Zdaje się, że albo mamy do czynienia z nieporadnym tekstem, albo nieporadnym reżyserem.
Nic więcej jak jedna gwiazdka.

Wiem, rozpisałem się okrutnie, pewnie przynudzam. Jednak w końcu zebrałem się w sobie i napisałem to, co chciałem już dawno napisać. Mam nadzieję, że nie ma w tekście błędów. Starałem się czytać dokładnie to, co piszę. Jednak nie daję głowy, że wyłapałem wszystko,
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Alganothorn » pn 09.05.2005 8:26

wystawa 'Cienie i światła'
Zamek Królweski w Warszawie

podtytuł wystawy 'Arcydzieła malarstwa francuskiego 1600 - 2000'

na początek jedna kwestia: warto obejrzeć; sztuka ma to do siebie, że może nam się podobać bardziej, może mniej, ale warto mieć własne zdanie, a to wyrobić sobie można najlepiej oglądając na własne oczy...
wystawa, jak dla mnie, niespełnionych obietnic: owszem, widzimy wiele nazwisk, ale w części przypadków obrazy są dalece niereprezentatywne dla autore, w innym - autorzy wystawy za bardzo, moim zdaniem, skupili się na dość banalnym etapie rozwoju malarstwa (choćby scenki okołomitologiczne z okolic Ludwików) a okroili dalece bardziej znaczący (zwłaszcza boli stan ekspozycji impresjonistycznej);
ale, jak wspominałem, jest szereg dobrych obrazów, jest cała masa bardzo ciekawych, jest kilka wzbudzających wesołość (przynajmniej moją - 'Chorągiewka sygnalizacyjna armii amerykańskiej' Deschampsa czy '67-Z-26-70 x 53' Barre plus inne z ostatniej sali), jest wreszcie możliwość obejrzenia sobie wspaniałych sal Zamku Królewskiego (polecam Salę Senatorską - przynajmniej tak ją rozpoznałem ;-) );
cena nie za wysoka, w niej gratisowy przewodnik dodatkowo poprawiający humor wyszukanymi opisami
;-)
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5830
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Alganothorn » czw 15.12.2005 9:07

Wotan pisze:"Merlin"
scena przy wierzbowej Teatru Narodowego
(...)
Merlin wręcz wymiata i trzpie po pysku :-) Każdemu polecam tą sztukę.

w końcu i najpiękniejsza kobieta świata z niejakim Algim pojawili się na owym przedstawieniu: nie dość, że wysoko punktowane w recenzjach, to i obsada zacna, a słowa Wotana tylko podostrzyły apetyt
;-)
przedstawienie jest znakomite; bardzo dobrze zagrane (znakomici Viviana, Gowen i Mordret, reszta też na wysokim poziomie), wyjątkowo udana i dopracowana scenografia, świetna inscenizacja - właściwie po prostu nie ma się do czego przyczepić...
żeby jednak była jasność: sposób, w jaki mit potraktowano, może coponiektórym nie leżeć - widzieliśmy takie reakcje wśród publiczności; całość jest ujęta w pewnej konwencji formalnej, z lekka ocierającej się o ironię i pastisz, moim jednak zdaniem tej cienkiej granicy nie przekraczającec, jakkolwiek z całą pewnością jest to przedstawienie, które legendy arturiańskie ujęło nieco inaczej...
...dodając im kilka znakomitych tekstów, w typie 'i milczał Pan Lancelot z Jeziora' albo 'dziewica naga i bezbronna' - to przykłady tekstów, które śmieszą dopiero PO przedstawieniu; teksty śmieszące nawet bez kontekstu też są, ale takich cytować nie będę, coby zachęcić i zanęcić, naprawdę warto obejrzeć
:-)
pozdrawiam
ps. wejściówka podskoczyła do 17 pln, sprzedaż ich na pół godziny przed przedstawieniem, pierwsze osoby 'wejściówkowe' mają szanse dostać regularne miejsca - my za cenę wejściówek dostaliśmy bardzo dobre miejsca na widowni (podejrzewam w tym duży udział uroku osobistego najpiękniejszej kobiety świata, ale to już el detal, może też będziecie mieć szczęście)
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5830
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Alganothorn » pt 17.02.2006 8:49

post pod postem, ale co tu poradzić, skoro reszta się ociąga...
;-)

'Opowieści o zwyczajnym szaleństwie'
Teatr Dramatyczny (Warszawa)

Współczesna sztuka czeska, komedia. Nie będę się silił na górnolotne porównania do dokonań czeskiej kultury na polu komedii, podkreślał specyficzne poczucie humoru: ta sztuka jest z jednej strony zabawna i dająca do myślenia (ale spokojnie można ją potraktować jako komedię bez ambicji), z drugiej zachowuje świeżość i oryginalność, co w dzisiejszych komediach (nie tylko tych scenicznych) nie przychodzi zbyt łatwo.
O czym traktuje? Otóż wszyscy szukamy miłości, główny bohater próbuje odzyskać ukochaną, małżeństwo rodziców jest w kryzysie, związki najlepszego przyjaciela są, łagodnie rzecz ujmując, ciekawe (pomijając nawet odkurzacz), sąsiedzi mają oryginalne pomysły...Owszem, pojawia się 'ambitny' monolog głównego bohatera, ale poza tym mamy przede wszystkim rozrywkę, nie dydaktykę w jej natrętnym wydaniu.
Atutem sztuki jest także aktorstwo. Z przyjemnością widzi się, że gwiazdy 'M jak miłość', Kożuchowska, Ostałowska i Jankowski (znakomita głowna rola), potrafią grać w teatrze, Władysław Kowalski dobry jak zawsze, Jankowska-Cieślak na tradycyjnym, najwyższym poziomie (ta jej rola została uhonorowana nagrodą im. Zelwerowicza; Feliksa Warszawskiego za ubiegłysezon za tę sztukę dostałteż Barwiński), nikt nie odstaje od wysokiego poziomu.
Takie sztuki jak ta sprawiają, że naprawdę chcę i lubię chodzić do teatru.
pozdrawiam
ps. wejściówka 17 pln ;-)
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5830
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Jakub Cieślak » pt 17.02.2006 10:10

Sztuki Zelenki nie było dane mi obejrzeć do końca- musiałem w połowie wymykać się i kończyć jakąś "nagłą robotę, która nie cierpiała zwłoki". Zatem umiem wypowiedzieć się co do jakichś 55% sztuki. Resztę zamierzam obejrzeć, ale wybieram się do teatru i wybieram i wybieram i wybieram, ale jakoś dojść nie mogę :D. Z tego, co zdołałem obejrzeć, uważam, że sztuka jest przezabawna, humor dość ostry- niektórym może momentami nie leżeć, ale przede wszystkim świetnie zagrana. Kowalskiego można zjeść, zagryźć świetnym Barwińskim i bardzo strawnym Jankowskim, a na deser pyszna Kożuchowska, czy wciąż niedościgniona Jankowska-Cieślak.

Po drodze napomknę o "Kobiecie z Morza"- teatr ten sam.
Nie lubię takiej dramaturgii, jestem też chyba za mało wrażliwy na taką formę inscenizacji. Plastycznie sztuka perfekcyjna, aktorsko też na dobrym poziomie. Jednak. Jednak zwyczajnie nie dotarłem do problemu, do sedna całej inscenizacji- co artysta miał na myśli? Gdzieś w połowie tej nowoczesnej ekspresji, wielowarstwowości poruszanych problemów zagubiłem się zwyczajnie. O ile sam tekst wydaje się mieć jasne i zrozumiałe przesłania i klarownie omówione problemy, o tyle sama forma przyjęta przez "wielkiego pana reżysera klasy światowej" zwyczajnie całość udziwnia, niepotrzebnie komplikuje i rozbija.
Na plus bardzo "światowo" wyreżyserowana scenografia i oświetlenie (to wciąż w polskim teatrze niedościgniona jakość), znakomite kostiumy (choć wg cały hałas wokół nazwiska "kostiumologa" jest niepotrzebny), solidne aktorstwo.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Lord Turkey » pt 12.01.2007 10:36

Najpierw zreanimuj siebie (tak też się stało), a później zajmij się reszą świata... - taka wizja nawiedziła mnie jakiś czas temu, dlatego wróciłem na forum i odkurzam zapomniane watki :wink:
Aż żal i dziw, że temat poświęcony kulturze, świeci pustkami... a ostatni post prawie sprzed roku :roll:

Będę pisał zarówno o zjawiskach nowych, jak i dawnych, gdyż prężny okres funkcjonowania topicu, przypada na moją czasową absencję na forum - należy nadrobic braki.

Sztuka

Teatr Ochoty (Warszawa)

Moja opinia pokrywa się z tym, co Gvynbleid wygłosił po obejrzeniu tej sztuki we Wrocławiu. Wspaniała gra Krzysztofa Kiersznowskiego, Piotra Siejki oraz Tomasz Mędrzaka. Prosty zarys fabularny, wystarczający dla komedii - trzech prawdziwych przyjaciół, o odmiennej aparycji i charakterach, staje w obliczu wielkiej sztuki, która wprowadza pomiędzy nich antagonizmy i wywleka nigdy niewypowiedziane żale, złośliwości i zwykłą zazdrośc, nad którymi nie sposób przejśc obojętnie. Obraz, który stanowi tytułową sztukę, można zakwalifikowac do nurtu Malewicza. Kto widział Czarny kwadrat, albo lepiej - Biały kwadrat - ten wie co mam na myśli :wink: Dyskusja czy to kicz czy majstersztyk, mogłaby posłużyc do stworzenia odrębnego tematu :D "Sztukę" wszystkim gorąco polecam, to nie tylko świetna komedia, lecz także spektakl, w którym odnaleźc można prawdziwy dialog nt. współczesnej sztuki, przyjaźni i ludzkiej obłudy. /wrażenia sprzed roku/

Krótka relacja z wystawy "Cienie i światła" na Zamku Królewskim, o której pisał już Algi. Wybrałem się z przyjaciółmi, zachęcony recenzjami w prasie i innych mediach, a zwłaszcza wszechobecnymi komentarzami, że to jedyna taka okazja w życiu, aby obejrzec największych francuskich malarzy na wystawie w Polsce. Wrażenia? Z pewnością nie wszystkie dzieła zostały odpowiednio dobrane, lecz ich ilośc, kolejne sale wypełnione sztuką - do tego w Zamku Królewskim, którego wnętrza są idealnym tłem, uzupełnieniem dla każdej wystawy - robiły wrażenie. W tak licznej kolekcji można było odnaleźc wiele arcydzieł, zarówno uznanych powszechnie, jak i takich, które każdy doceni indywidualnie.

Dziś wieczorem albo jutro, naskrobię klka słów o wizycie Teatrze Rozmaitości w Warszawie. To już wizyta najnowsza :wink:
Obrazek
Krzysztof Kozłowski
Lord Turkey
Książę
Książę
 
Posty: 2960
Rejestracja: sob 15.02.2003 12:41
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Jakub Cieślak » pt 12.01.2007 21:09

Ale nie to, że w tym okresie nie bywaliśmy w świecie kultury! :) Sam opisałem, choć w innym topicu, moje wrażenia na temat kończącego Festiwal Festiwali przedstawienie Toma Wilkinsona "Kuszenie Św. Antoniego". Oceniłem je wysoko głównie ze względu na walory akustyczne, ogromny entuzjazm i radość płynącą ze sceny. Nie jednak za robotę Toma W. Jego praca jako reżysera wydaje mi się średnio odrobiona.
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Lord Turkey » sob 13.01.2007 23:33

Teatr Rozmaitości

Eurypides
Bachantki

reż. Krzysztof Warlikowski

Przyznam, że była to moja pierwsza wizyta w TR. To, co zwraca uwagę, to nieformalny, bardzo luźny wygląd garderoby widzów. Publicznośc przychodzi w dżinsach, bluzach, pojawiają się nawet delikwenci w czapkach z daszkiem :wink: To dośc oryginalne w teatrach zjawisko, nieprawdaż?

Druga kwestia, bardzo interesująca i - wydaje mi się, że nie spotykana w wielu teatrach - to miejsca dla widowni znajdujące się na scenie. Wokół grających na niej artystów znajduje się kordon publiczności - to całkowicie zmienia odbiór tego, co dzieje się na scenie. Niektóre sceny grane są wręcz tylko dla widowni "scenicznej", reszta po prostu nie widzi skrytego w cieniu, odwróconego tyłem aktora. Potrafi on usiąśc obok widza albo - tak jak w Bachantkach - wskoczyc do zbiornika z wodą, solidnie przy tym "zawilgotniając" ludzi na krzesełkach :roll:

Co do sztuki - podejmuje temat dramatu wiary, ukazując różne aspekty oddawania czci bogom, począwszy od szyderczego ateizmu, poprzez mądrą, dojarzałą wiarę, a kończąc na fanatycznym, ekstatycznym rytuale bachantek, które dzięki zabiegom reżysera usilnie kojarzą się ze starszymi kobietami, które zasiadają w ławkach niejednego kościoła. Reżyser połączył starożytnośc z elementami współczesności (dekoracje, stroje), a wiarę w boga Dionizosa z elementami chrześcijaństwa (motywy śmierci na krzyżu, zmartwychwstania). Poprzez zatarcie chronologii uzyskał wrażenie ponadczasowości bogów i ich prawdziwej siły, która trwa wiecznie.

Sztuka stawia wiele pytań na temat istoty bóstwa, jego charakteru, najlepszej formy oddawania bogom czci i odprawiania ich rytuałów. Widz zastanawia się nad tym, czego siła wyższa może sie dopuścic, a co powinno pozostac dziełem niedoskonałego tworu, jakim jest człowiek. Wniosków jest wiele, z naczelnym - iż bogowie są dla ludzi czymś niepojmowalnym, a najlepsza wiara - to ta leżąca pomiędzy ateizmem, a fanatyzmem.

Wspaniała gra aktorska Andrzeja Chyry, Aleksandra Bednarza, Jacka Poniedziałka czy Marii Maj (chyba - mam na myśli postac Agawe) - gwarantują spektakl na najwyższym poziomie. Do tego pasująca muzyka i ciekawe rozwiązania.

Gdyby nie brak przerw (co męczyło widownię i powodowało jej "kręcenie się") oraz dłużyzny pomiędzy naprawdę robiącymi wrażenie scenami - oceniłbym sztukę jako rewelacyjną. A tak - jest to po prostu bardzo dobrze zagrane przedstawienie, doskonałe dla poszukujących w teatrze intelektualnej strawy oraz prowokacji do refleksji - zwłaszcza na tak ważny i kontrowersyjny w dzisiejszych czasach temat, jakim jest wiara - lecz bez katharsis.

Naprawdę polecam.
Obrazek
Krzysztof Kozłowski
Lord Turkey
Książę
Książę
 
Posty: 2960
Rejestracja: sob 15.02.2003 12:41
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: Alganothorn » pt 04.05.2007 10:47

Studio Buffo
Tiramisu

W ramach poszerzania horyzontów odwiedziliśmy kolejną scenę, tym razem Buffo; wybór padł na Tiramisu, pozycję niezwykle szeroko znaną, jak na przedstawienie teatralne (znajomość teatru nie jest zbyt wielka, a tę sztukę widziało zadzwiwiająco dużo znanych mi osób); znaną i polecaną...

jakie wrażenia? powinienem może najpierw napisać coś o fabule, ale jest ona dość prosta i skupię się na odbiorze (ok, fabuła: panie z agencji reklamowej wywnętrzniają się w przerwach pomiędzy akcją - prezentacją ich pracy zawodowej);
nieco się zawiodłem, może dlatego, że spodziewałem się 'czegoś więcej' po zachwytach sporej części krytyków i widzów; nie porywa mnie przedstawianie historii, które można streścić jako 'mam maskę szczęśliwej, ale tak naprawdę mam problemy, o których tylko wam, widzowie, opowiem' - porwać mnie może, jeśli te historie są albo niezwykłe, albo świetnie zagrane, tutaj historie są dość przeciętne, a aktorstwo bardzo nierówne...
trudno oceniać spektakl, który obiektywnie może jest znacznie lepszy, niż subiektywny odbiór (w zalewie różnych produkcji filmowych, gdzie co druga historia opiera się na takim kontraście maska-wnętrze, naprawdę wybitna fabuła/wybitne aktorstwo ma szansę się u mnie przebić)...ale jakoś trzeba, w końcu po to jest ten topic
;-)
spektakl warto obejrzeć, bo to fabuła, jak na teatr, nietypowa: współczesna Polska, współczesne problemy, styl życia znany części z autopsji, części z opowiadań bliskich znajomych; brak dydaktyzmu, po prostu przedstawienie rzeczywistości...dobre? niezłe, ale gdyby aktorstwo było na wyższym poziomie spektakl mógłby być znakomity, tak jest 'tylko' dobry

ocena 7/10

Teatr Polonia
Boska

Horyzontów poszerzania ciąg dalszy: trzeba było odwiedzić przybytek Pani Jandy, ciekawość zżerała już od dawna (ale wygodnictwo kazało poczekać na wyremontowanie sali i wygodniejsze siedzenia ;-) )
Chcieliśmy pójść na coś 2 maja, w szranki stanęła 'Boska' i 'Miłość na Krymie', ale z racji ciekawości wybraliśmy 'Boską'...
...i chyba było warto (chyba, bo nie mamy porównania z Mrożkiem)
fabuła to historia Madame Jenkins, ponoć najgorszej śpiewaczki operowej świata, a konkretnie okres 'największych triumfów' na scenie;
Janda, jak to ona, 'kradnie' cały show, ale znając swoją 'moc' zręcznie dobiera sztuki tak, że jest to właściwy efekt - Jenkins powinna dominować i Janda robi to perfekcyjnie;
reszta obsady trzyma poziom, choć do Zborowskiego nie umiem się nijak przekonać, a młody Stuhr gra na granicy aktorstwa i kabaretu (mimika);
śpiew Jandy robi wielkie wrażenie: co prawda minusem jest to, że widownia każdy występ nagradza brawami (jakoś wolę brawa po akcie, a nie w trakcie, że zarymuję ;-) ), ale to minus maleńki;
sztuka jest lekka, łatwa i przyjemna, niesie ważne przesłanie (spełniaj marzenia niezależnie od opinii innych etc.), akcja potrafi zaskoczyć (scena z mgłą), ma dobrą scenografię i jest doskonale zagrana;
prawdopodobnie nie zdobędzie serca każdego, ale śpiew Madame Jenkins w wykonaniu Jandy polecam wszystkim
:-)
dwie uwagi:
- nigdy chyba nie widziałem takich tłumów w teatrze: ludzie siedzieli wszędzie, pełen przekrój wiekowy, wielka, żywo reagująca widownia i nastominutowe oklaski po przedstawieniu
- spektakl trafia do nas 2 lata po światowej premierze - to dopiero poczucie, że kulturalnie jesteśmy częścią świata
:-)

ocena 9/10
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5830
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Postautor: Jakub Cieślak » pn 07.05.2007 12:47

Alganothorn pisze:- spektakl trafia do nas 2 lata po światowej premierze - to dopiero poczucie, że kulturalnie jesteśmy częścią świata
:-)


Nie tylko to świadczy o naprawdę dobrej kondycji polskiej sceny. Na polskich scenach możemy podziwiać reżyserię Heinera Goebbelsa, Roberta Wilsona, a nasi reżyserzy są znani i uznani na świecie. Sukcesy odnosi Krystian Lupa, Grzegorz Jarzyna, Krzysztof Warlikowski. Nasze sztuki jeżdżą za granicę i są tam bardzo dobrze przyjmowane.
A to, że w gazetach lubią sobie narzekać? Cóż, taka już nasza narodowa cecha, a do tego "zawodowi" krytycy naszej sceny wydają się być niedopasowani do realiów...
Obrazek
Mistrz Gimli powiada:
Cisza nie leży w naturze krasnoludów. Jednakże w lochach pełnych orków jest ona jak najbardziej wskazana.
Awatar użytkownika
Jakub Cieślak
Prefekt
Prefekt
 
Posty: 5238
Rejestracja: czw 12.12.2002 22:24
Lokalizacja: JózefOFF k. Otwocka

Postautor: Alganothorn » wt 08.05.2007 18:43

JC> wyeksportować czy zaimportować reżysera to jedno - przetłumaczyć sztukę i dobrzeją wystawić to zupełnie inna bajka...
o ile pierwsza półka reżyserów trafia do nas w miarę regularnie, to odwagi w dziedzinie tłumaczenia świeżych sztuk i wystawiania ich u nas nie widaćza często;
anyway jest nieźle
:-)
pozdrawiam
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't. And we're slowly learning that fact. And we're very, very pissed off.
Awatar użytkownika
Alganothorn
Monarcha
Monarcha
 
Posty: 5830
Rejestracja: pn 06.01.2003 23:02
Lokalizacja: point of no return

Następna

Wróć do Offtopicownia

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron